Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Lwów: obchody 75-lecia Tragedii Wołyńskiej

2018-07-10 12:08

kcz (KAI Lwów) / Lwów

Lestat (Jan Mehlich)/pl.wikipedia.org

W duchu nauczania św. Jana Pawła II o pojednaniu narodów polskiego i ukraińskiego w dniach 7-9 lipca obchodzono we Lwowie 75-lecie Tragedii Wołyńskiej. Uroczystościom patronowali: arcybiskup lwowski Mieczysław Mokrzycki, marszałek Senatu RP Stanisław Karczewski i Polsko-Ukraińska Fundacja im. Ignacego Jana Paderewskiego.

- Obchodzimy tę rocznicę pod hasłem „W hołdzie św. Janowi Pawłowi II”. Mamy wyjątkowy rok, bo obchodzimy 40. rocznicę pontyfikatu św. Jana Pawła II i 75. rocznicę Tragedii Wołyńskiej. Wydaje się nam, że właśnie łączenie tych dwóch rzeczy jest bardzo słusznym działaniem, ponieważ św. Jan Paweł II był wielkim orędownikiem pojednania” - powiedział KAI Adam Bala, prezes zarządu Polsko-Ukraińskiej Fundacji im. Ignacego Jana Paderewskiego.

Obchody rozpoczęto 7 lipca uroczystym koncertem „Szukam Was” w Filharmonii Lwowskiej z udziałem orkiestry symfonicznej INSO-Lviv oraz wybitnych polskich muzyków młodego pokolenia. Cykl utworów uzupełniono wybranymi refleksjami św. Jana Pawła II.

„Wszyscy wspominamy jego pielgrzymkę na Ukrainę w 2001 roku. Miałem możliwość także z nim pielgrzymować i pamiętam jak bardzo ważną była dla niego ta pielgrzymka. Jak bardzo zależało mu na tym, by wyrazić wielką wdzięczność narodowi za te wszystkie modlitwy i cierpienia przez wiele lat komunizmu. Jak bardzo chciał przybliżyć i pojednać naród polski i ukraiński ze sobą” – wspominał abp Mokrzycki.

Reklama

Wieczorem 8 lipca, po powrocie z obchodów 75-lecia „Krwawej Niedzieli” w Łucku, abp Mokrzycki przewodniczył w lwowskiej katedrze Mszy św. w intencji pojednania polsko-ukraińskiego. Przed rozpoczęciem liturgii metropolita lwowski wspomniał, że Tragedia Wołyńska później rozprzestrzeniła się na województwo lwowskie, tarnopolskiej, dzisiejsze iwanofrankowskie.

„Chcemy polecić Panu Bogu tych wszystkich, którzy oddali w sposób niewinny swoje życie. Jednocześnie pragniemy prosić Pana Boga, aby obdarzył naszą Ojczyznę, obdarzył nasz kraj pokojem, a jednocześnie prośmy o pojednanie między narodami polskim i ukraińskim, by nigdy do takich tragedii nie doszło” – wezwał abp Mokrzycki.

Z kolei w homilii ks. prof. Andrzej Zwoliński z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie powiedział: „Gromadzimy się by pamiętać i by dać świadectwo, bo to co nosimy na sobie to piętno Kaina. Ochrzczeni tą samą wodą Chrztu Chrystusowego, karmieni tym samym Ciałem Chrystusa mordowali tylko dlatego, że mówili innym językiem. Czy ktoś ma tu moc, aby usprawiedliwić? Jakąkolwiek zbrodnie usprawiedliwić? Kto ma taką moc? Protokoły? Gesty? Przecież to Boga żeśmy obrazili".

Kaznodzieja ostrzegł, że postawa zapomnienia dokonanych krzywd, postawa sklerozy jest bluźnierstwem przeciw Bogu, a banalizowanie zła jest kłamstwem wobec Chrystusa, który prosi nas o nawrócenie. - Niemożliwe jest żadne pojednanie bez pamięci, stąd tak długo wszyscy czekamy” – stwierdził ks. Zwoliński.

W koncelebrze z biskupami Kościoła łacińskiego na Ukrainie był też ukraiński greckokatolicki biskup Benedykt Aleksijczuk z Chicago, który pochodzi z Wołynia. Przybyli także przedstawiciele Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego. Po zakończeniu Mszy św. duchowni razem odmówili modlitwę w intencji pojednania i zgody, w trakcie której wspomniano też o Ukraińcach, którzy ratowali Polaków.

Po Mszy św. zabrzmiało „Oratorium Wołyńskie” Krzesimira Dębskiego poświęcone upamiętnieniu 75. rocznicy Tragedii Wołyńskiej pod batutą polskiego kompozytora i wykonawców z Polski.

Zdaniem obecnej na Mszy św. wicemarszałek Senatu RP Marii Koc każdy, kto słucha „Oratorium Wołyńskiego” jest w stanie lepiej zrozumieć dlaczego polskie serce, tak głęboko zranione 75 lat temu ciągle krwawi. „Kiedy będzie prawda, będzie szczerze pojednanie, które jest nam tak bardzo potrzebne. (...) Tylko prawda i pojednanie. O to będziemy się modlić” – zapewniła wicemarszałek Senatu RP.

W ramach obchodów odbyło się 9 lipca w Pałacu Potockich we Lwowie seminarium intelektualistów z Polski i Ukrainy z udziałem biskupa pomocniczego archidiecezji lwowskiej Edwarda Kawy. Panel zgromadził teologów, historyków, publicystów, którzy w kontekście nauczania św. Jana Pawła II dyskutowali o tym, jak przyjmować jego myśli i jak dążyć do pojednania.

W obchodach uczestniczył konsul RP we Lwowie Krzysztof Jachowicz.

Tagi:
rocznica Lwów rzeź wołyńska

Testament Orląt

2018-11-14 11:43

Agnieszka Iwaszek
Edycja rzeszowska 46/2018, str. I

W naszej listopadowej tradycji od pokoleń splatają się dwie nici pamięci – z jednej strony osobistej, rodzinnej, własnej, którą wyrażamy w zadumie i zaduszkowym wspomnieniu nad grobami swoich bliskich; z drugiej historycznej, wspólnotowej, narodowej, uosabianej w Narodowym Święcie Niepodległości. Nie sposób ich rozplątać i, szczerze mówiąc, nie można tego zrobić, by nie stracić z pola widzenia tej najprostszej prawdy, że dzieje narodu to indywidualne losy naszych matek i ojców, że nasi przodkowie, jak długa jest polska historia, własnym trudem i poświęceniem w pracy i w walce dali nam dziś wolną ziemię ojczystą, że od nas zależy, co zrobimy z ich dziedzictwem

M. M. Osip-Pokrywka
Cmentarz Obrońców Lwowa

W intencji obrońców Wiernego Miasta Lwowa, w setną rocznicę walk toczonych przez niezłomne Orlęta Lwowskie u zarania dziejów Drugiej Rzeczypospolitej, 18 listopada o godz. 11 w kościele Świętego Krzyża w Rzeszowie zostanie odprawiona uroczysta Msza św. To hołd i wyraz wdzięcznej pamięci wobec bohaterstwa kresowych żołnierzy, którzy przed stu laty własną krwią kładli pieczęć na ziemiach będących od stuleci polskimi, którzy wielkim głosem wołali na oczach powojennego świata – jak stwierdził marszałek Francji Ferdynand Foch – że Polska jest tutaj! Chociaż świętokrzyskie obchody rocznicowe bez wątpienia wpiszą się w krajobraz doniosłych wydarzeń z okazji jubileuszu polskiej niepodległości, to nie sposób nie zauważyć, nie poczuć tej osobistej refleksji, że nie ma już wśród nas tych, którzy Kresowiakami się urodzili, a Lwów i historię Kresów Południowo-Wschodnich nosili w swoim sercu. Wszak to oni: Anna Leszczyńska, ps. „Nula”, Aleksander Czubryński, ps. „Mały”, „Grześ”, Bolesław Opałek”, ps. „Żbik” – żołnierze Armii Krajowej, rodem z Durniakowiec, Sokala, Lwowa... ośmielę się napisać „baciarskie” dusze, bo wiem, że by się nie obrazili, a wręcz ucieszyli, przywieźli do Rzeszowa swoją miłość do Kresów i pamięć o bohaterach, którą jako członkowie Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich zawarli w napisie na tablicy kościoła Świętego Krzyża: „W 80. rocznicę Obrony Lwowa i Kresów Wschodnich, ku pamięci poległych Obrońców Miasta i Orląt Lwowskich, na wieczną chwałę Miasta Semper Fidelis przez sześć wieków związanego z dziejami i losami Polski”.

Oni pamiętali, jak głosi łacińska sentencja na owej tablicy ufundowanej przez członków Towarzystwa dwadzieścia lat temu, o tych, którzy „umarli, byśmy mogli być wolni!”. Pan Bolesław, można by rzec, wierny Wiernemu Miastu, całym sobą żywił nas miłością do Lwowa, cieszył lwowskim humorem i pogodą ducha, zachwycał donośnym śpiewem, którego nie usłyszymy już tego roku na uroczystej Mszy św., dbał o przetrwanie polskości we Lwowie, Lwowa w Polsce. Wiernie szedł, jak pisał jego szkolny przyjaciel, Zbigniew Herbert w utworze „Przesłanie Pana Cogito”, pozostawiając swoje lwowskie serce na ulicach Rzeszowa, na cmentarzu Pobitno, przy grobie swego dowódcy – mjr. Witolda Szredzkiego „Sulimy”, na szlakach walk akowskiego oddziału „Warta”, w którym służył.

Aleksander Czubryński, urodzony w listopadzie 1920 r. w Sokalu, niewiele ponad dwadzieścia lat od zwycięskiego boju sławnych Orląt Lwowskich, bił się za Lwów w czasie drugiej wojny światowej w szeregach lwowskiej AK, dlatego na jego pogrzebie w marcu br. wybrzmiały wersety „Orlątka” Artura Oppmana: „Ja biłem się tak samo jak starsi, Mamo, chwal, tylko mi Ciebie, Mamo, tylko mi Polski żal!”. W ostatnim publicznym wystąpieniu, kiedy otrzymywał nominację oficerską, z pokorą i szacunkiem dla swoich poprzedników stwierdził: „o swojej nominacji zamelduję mojemu dowódcy kpt. «Śmiałemu» [...] przekazuję ją także, jako wyraz swej służby, młodszemu pokoleniu, ze szczerymi życzeniami, by nigdy nie doznało cierpienia wojny, cierpienia podziału i rozbioru swej Ojczyzny”.

W działalności Anny Leszczyńskiej, dla przyjaciół „Cioci Hani”, na kartach jej kroniki i zbiorze dokumentów lwowiaków z Rzeszowa, zachowała się blisko trzydziestoletnia historia starania i trudu miejscowych akowców i Kresowiaków, by ocalić od zapomnienia dokonania poprzednich pokoleń dla przetrwania przyszłych. Jest to dziedzictwo, które otrzymujemy wszyscy od lwowskich Orląt po żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i Niezłomnych-Wyklętych, od strajkujących w Poznaniu po ludzi „Solidarności”, bez względu na naszą przynależność do formacji. A za spuścizną spada na nas zobowiązanie, by pamiętać tych, o których nasi bliscy pamiętali, w myśl patriotycznej melodii, którą od zaborów śpiewali z pokolenia na pokolenie, a której nauczył mnie mój śp. Dziadek: „by do śmierci kochać cały Naród Polski, bo ten Naród Polski ma ten urok w sobie, kto go raz pokocha, nie zapomni w grobie!”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Zmieniły się relacje pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami

2019-02-16 17:29

vaticannews / Jerozolima (KAI)

Administrator apostolski Patriarchatu łacińskiego w Jerozolimie uważa, że wizyta Papieża Franciszka w Abu Zabi miała znaczenie historyczne. Być może dla katolików była to jedna z wielu podróży głowy Kościoła, ale na Bliskim Wschodzie została uznana za wyjątkowe wydarzenie, ponieważ odbyła się w sercu świata islamskiego – stwierdził abp Pierbattista Pizzaballa.

Vatican Media

W wywiadzie udzielonym jednej z niemieckich rozgłośni włoski franciszkanin zauważył, że muzułmanie uważają Papieża za osobę bardzo ważną dla chrześcijan, dlatego fakt, że udał się on na Półwysep Arabski i mówił o znaczeniu ludzkiego braterstwa miał ogromny wpływ na całą społeczność muzułmańską oraz na sposób myślenia ludzi Bliskiego Wschodu.

Hierarcha powiedział, że jego zdaniem historia chrześcijan w Ziemi Świętej, ale również w Europie, jest historią naznaczoną konfliktami pomiędzy różnymi wyznaniami. Potem, na końcu okazywało się, że były to konflikty władzy. Dodał, że dziś większe napięcia występują wewnątrz Kościoła prawosławnego, niż w jego relacji z katolikami. Naszym zadaniem jest zaś podtrzymywanie oraz polepszanie relacji z innymi Kościołami.

Mówiąc o roli katolików w Ziemi Świętej duchowny zaznaczył, że relacje pomiędzy chrześcijanami różnych wyznań znacznie się poprawiły w ostatnim dziesięcioleciu, szczególnie od czasu, od kiedy trwa wojna w Syrii. Zauważył, że do pewnego stopnia jest niestosowne dyskutowanie o miejscach, porach modlitwy czy o status quo miejsc świętych, w czasie, gdy chrześcijanie są zabijani w Syrii oraz Iraku z powodu noszenia krzyżyka na szyi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

O. F. Lombardi: ważniejsze jest cierpienie i sprawiedliwość ofiar niż dobre imię instytucji

2019-02-17 17:31

dg, TVP / Warszawa (KAI)

Konieczne jest wprowadzenie również w Kościele nowej kultury, „która będzie miała na celu przede wszystkim nie obronę dobrego imienia instytucji, ale cierpienie i sprawiedliwość osób, które ucierpiały" - powiedział na antenie TVP1 o. Federico Lombardi SJ, były dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej. Podczas spotkania w sprawie ochrony małoletnich w Kościele, które odbędzie się w Watykanie w dniach 21-24 lutego 2019, będzie on moderował posiedzenia plenarne tego zgromadzenia. 17 lutego był on gościem Pauliny Guzik w programie „Między ziemią a niebem”.

Włodzimierz Rędzioch

Włoski jezuita stwierdził, że problem nadużyć seksualnych w Kościele nie rozpoczął się teraz, ale trwa już od wielu lat. Przypomniał kilka bardzo silnych kryzysów związanych z tą sprawą. „Papieże przez ostatnich 15-20 lat mierzyli się z tym problemem. Ale trwa on nadal i mamy do czynienia z nowymi kryzysami, ponieważ sprawa ta wychodzi na światło dzienne w krajach, w których do tej pory nie zbadano jej należycie. Rozumiemy zatem, że jest jeszcze wiele kroków, które należy zrobić, aby zmierzyć się właściwie z tym problemem. Wielu rzeczy już się nauczyliśmy, ale być może tylko w pewnych miejscach, w konkretnych krajach, w diecezjach, ale nie zrozumiano ich jeszcze w sposób wystarczający w całym Kościele we wszystkich częściach świata” – powiedział rozmówca dziennikarki TVP.

Zwrócił uwagę, że szczególnie ważne jest słuchanie ofiar, zrozumienie, jak głębokie są rany i zadane cierpienie w życiu tych osób, które zostały skrzywdzone. "Nie zdawaliśmy sobie wcześniej z tego sprawy w przeszłości. Myśleliśmy, że możemy żyć w kulturze milczenia, że lepiej nie mówić o tych rzeczach w rodzinach, w społeczeństwie, w instytucjach, w Kościele. Nawet jeśli te rzeczy się przydarzały, przechodziliśmy wobec nich milcząco. Trwaliśmy w myśleniu, że milczenie jest najlepszym sposobem na stawienie czoła temu problemowi. Teraz natomiast zrozumieliśmy, że problem jest naprawdę poważny, głęboki, że niesie ze sobą ogromne cierpienie, niesprawiedliwość, które nie mogą zostać pominięte. Należy patrzeć na niego w sposób jasny, wymierzyć sprawiedliwość, należy pomóc osobom skrzywdzonym w głębokim uzdrowieniu wewnętrznym, aby mogły dalej żyć ze spokojem. I to właśnie dla Kościoła jako instytucji jest szczególnie ważne, ponieważ Kościół jest, chce i powinien być nauczycielem moralności, prawdy, właściwego zachowania dla dobra nowych pokoleń. Dlatego jeśli w Kościele zdarzają się takie przypadki, należy z całą pewnością zmierzyć się z nimi i ukarać winnych. Trzeba zrobić wszystko, co tylko możliwe, aby zapobiec temu, aby podobne rzeczy zdarzały się w przyszłości" – zaznaczył o. Lombardi.

Wskazał na konieczność wprowadzenia również w Kościele nowej kultury, „która będzie miała na celu przede wszystkim nie obronę dobrego imienia instytucji, ale cierpienie i sprawiedliwość osób, które ucierpiały. Dlatego należy podjąć wszystkie właściwe kroki, z punktu widzenia zarówno prawnego, jak i wychowawczego i zapobiegawczego. Przede wszystkim jest sprawą arcyważną, abyśmy żyli kulturą ochrony nieletnich i prawdziwą świadomością, w jaki sposób zapobiegać i unikać tych trudnych sytuacji od samego początku”.

Jezuita zaznaczył, że konieczna jest troska o odpowiedni dobór kandydatów do kapłaństwa i życia zakonnego, żeby były to osoby dojrzałe również pod względem psychologicznym i seksualnym, „aby nie było ryzyka, że będą jakieś tendencje czy wręcz realne zachowania związane z pedofilią, które są ogromnym zagrożeniem dla młodych ludzi. Wybór i formacja kandydatów do kapłaństwa są bardzo ważne, także biskupi odpowiedzialni za wspólnoty muszą wiedzieć, w jaki właściwy sposób reagować, gdy pojawiają się takie zbrodnie czy bardzo poważne czyny, aby móc podejmować jak najszybciej odpowiednie decyzje, aby na nowo wprowadzić ład we wspólnocie, aby oddać sprawiedliwość i aby osobom, które ucierpiały, pomóc odnaleźć na nowo spokój”.

Zdaniem gościa programu papież Franciszek ma szeroki ogląd tego problemu. Uważa, że korzeniem problemu jest sposób, w jaki są przeżywane stosunki międzyludzkie, także wewnątrz Kościoła oraz przeżywanie sprawowania władzy jako panowania (przywództwa) a nie jako służby. A zatem, jeśli ktoś przeżywa relacje z innymi jako chęć panowania nad innymi, nad ich sumieniem, ich osobami, ewidentnie może go to doprowadzić do nadużyć, kierując się brakiem głębokiego szacunku, który powinien mieć we wszystkich aspektach życia, włączając w to także wymiar seksualny – powiedział były dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej.

Mocno podkreślił przy tym, że nie należy bronić instytucji czy potwierdzać swoją w niej rolę, ale trzeba służyć ludziom przez instytucję Kościoła. „A zatem nieletni, a w szczególności ofiary powinny być w centrum naszej uwagi bardziej niż my sami” - dodał.

Papież Franciszek zwołuje biskupów dlatego, że to oni są pasterzami w Kościele, mają władzę przewodniczenia ludowi Bożemu. A zatem to oni jako pierwsi muszą żyć postawą odpowiedzialności jako służby, aby przekazywać ją także swoim kapłanom i czynić ją żywą także we wspólnocie Kościoła, wśród całego ludu Bożego, z całym wkładem i aktywnym zaangażowaniem także innych osób w Kościele. Ale to biskupi są pierwszymi odpowiedzialnymi za życie wspólnoty Kościoła, dlatego papież chce przez nich przekazać całej wspólnocie Kościoła swoje stanowisko, aby oni je przekazali dalej – wskazał jezuita.

Zaznaczył, że następstwem nadużyć czy błędów obciążających czyjąś odpowiedzialność może być odsunięcie od obowiązków. Wskazał również na konieczność przejrzystości, by zasady postępowania i procedury były jasne dla całej społeczności, co sprzyja współodpowiedzialności i pomocy we wspólnym rozwiązywaniu problemów.

Są kraje, w których biskupi zrobili już bardzo dużo, mają duże doświadczenie w tym zakresie, stworzyli na te potrzeby odpowiednie biura, pomogli bardzo wielu ofiarom, a zatem wiedzą, jak stawić czoła problemowi. Są inne kraje, w których działań tych jeszcze nie podjęte wystarczająco albo zrobiono niewiele i biskupi nie wiedzą dobrze, jak powinni się zachować i jak właściwie reagować na takie przypadki. A więc fakt, że przyjadą biskupi z całego świata, wytwarza wspólną świadomość, solidarność w zmierzeniu się z problemem i pomaga szczególnie tym biskupom, którzy nie są jeszcze świadomi problemu albo nie podjęli jeszcze odpowiednich inicjatyw. Dzięki spotkaniu zostaną doinformowani i otrzymają odpowiednią pomoc w zakresie skutecznych działań związanych z tym problemem.

Papież Franciszek mówił o tym spotkaniu jako o „katechezie”, to znaczy jako o pomocy dla biskupów w nauczeniu się, co mają robić. A gdy wrócą do domu, będą mogli powiedzieć: teraz zrozumiałem, że ponoszę tę odpowiedzialność, zrozumiałem, jak powinienem reagować, jakie są procedury, według których powinienem postępować, jakie są pomoce i konkretne inicjatywy pomocowe, które powinienem powołać w mojej diecezji – wytłumaczył o. Lombardi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem