Reklama

Bp Nitkiewicz: człowiek musi wybrać pomiędzy Bogiem i bożkami

2018-08-10 18:30

apis / Olbierzowice (KAI)

Bożena Sztajner/Niedziela

Współczesny człowiek ma problem z dokonaniem właściwego wyboru pomiędzy prawdziwym Bogiem i różnymi bożkami – mówił bp Krzysztof Nitkiewicz 10 sierpnia w Olbierzowicach. Podczas Mszy w kościele pw. św. Wawrzyńca diakona i męczennika biskup sandomierski konsekrował kamienny ołtarz, wykonany z inicjatywy ks. kanonika Zbigniewa Kurasa przy wsparciu parafian i dobroczyńców. Umieszczone zostały w nim relikwie św. Wawrzyńca, sprowadzone z Rzymu.

Biskup przywołał w kazaniu historię św. Wawrzyńca, będącego jednym z siedmiu diakonów Kościoła rzymskiego, który został zamęczony na rozpalonej kracie 10 VIII 258 r., gdy odmówił wydania dóbr kościelnych (rozdanych wcześniej ubogim) oraz złożenia ofiary pogańskim bożkom.

Zauważył, że miejsca życia, pracy i rozrywki przekształcają się w pogańskie świątynie, zaś z chrześcijaństwa pozostaje obrzędowość, która choć piękna, często nie ma jednak przełożenia na życie chrześcijanina.

– Chęć zysku, wygoda, presja środowiska i środków masowego przekazu sprawiają, że odsuwamy na drugi plan Boga i nie troszczymy się o życie religijne. Pozwalamy się nieść nurtowi laicyzacji, dorzucając do niego nasze „co nieco”. Tymczasem, podobnie jak św. Wawrzyniec, stoimy zawsze przed koniecznością wyboru: spokojne życie na ziemi, czy życie z Bogiem, który chce nas obdarować pełnią szczęścia i to na całą wieczność? Niech dzisiejsze poświęcenie ołtarza jedynemu i prawdziwemu Bogu oraz przykład św. Wawrzyńca skłaniają nas do refleksji: Co jest dla mnie najważniejsze? Do jakiego celu dążę? Na co liczę? Jeszcze jest czas, żeby skorygować naszą postawę – mówił ordynariusz.

Reklama

Kaznodzieja zaznaczył również, że oddając cześć św. Wawrzyńcowi, należy pamiętać o współczesnych chrześcijańskich męczennikach. Nie dotyczy to wyłącznie Bliskiego Wschodu, czy np. Nigerii, gdzie trwają krwawe prześladowania. Dyskryminacja wyznawców Chrystusa i Kościołów postępuje także w krajach Unii Europejskiej, tyle że niekiedy w subtelnej formie.

– Fenomenem sierpniowych nocy są spadające gwiazdy. Ludowa tradycja widzi w deszczu gwiazd łzy, jakie miały płynąć z oczu św. Wawrzyńca podczas męczeństwa. I chociaż wiadomo, że chodzi o okruchy komet, ludzie nieraz wypowiadają życzenia, przekonani, że zostaną one w jakiś sposób spełnione. Niech te sierpniowe spadające gwiazdy nazywane „łzami świętego Wawrzyńca” przypominają nam o siostrach i braciach, którzy podobnie jak św. Wawrzyniec cierpią i umierają z powodu wiary w Chrystusa. Pamiętajmy również o ubogich, którym służył z miłością diakon Wawrzyniec – wskazywał biskup.

Nazwa Olbierzowice pochodzi od Marcina Szitki Olbierza, który był właścicielem miejscowości. Według tradycji parafia Olbierzowice swoimi początkami sięga XII w. Pierwotny drewniany kościół pw. MB Bolesnej istniał do połowy XV w. W 1468 r. w Olbierzowicach stanęła gotycka, modrzewiowa świątynia, która przetrwała do 1910 r. W drugiej połowie XVI w. kościół wraz z częścią parafii przejęli arianie. Jan Zbigniew Ossoliński, wojewoda sandomierski, nabywszy Olbierzowice w 1604 r., usunął ich i przekazał parafię klasztorowi dominikanów w Klimontowie.

Obecny kościół pw. św. Wawrzyńca zbudowano w latach 1910-1913. Kamień węgielny pod tę świątynię wmurował bp M. Ryx 20 sierpnia 1910 r. Świątynia jest najwyższym budynkiem sakralnym diecezji sandomierskiej. Jej bryła, a zwłaszcza wieża, licząca 64 m, widoczna jest w całej pagórkowatej okolicy z dużej odległości. Kościół dzięki swemu architektonicznemu rozmachowi zalicza się do grupy tzw. „wiejskich katedr”.

Tagi:
bp Krzysztof Nitkiewicz

Biskup u oazowiczów

2018-07-17 13:10

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 29/2018, str. I

Przeżywających wakacyjne 15-dniowe rekolekcje zorganizowane przez Ruch Światło-Życie odwiedził bp Krzysztof Nitkiewicz. 9 lipca Ordynariusz Sandomierski był u młodzieży w bieszczadzkich ośrodkach w Wisłoku Wielkim, Olchowej, Mchawie i Skorodnem oraz u rodzin w Uhercach Mineralnych. Hasłem tegorocznych rekolekcji wakacyjnych, a później całego roku formacyjnego w Ruchu Światło-Życie, są słowa: „Młodzi w Kościele”. W turnusach oazowych biorą udział osoby, które są zaangażowane w Ruch Światło-Życie oraz takie, które po raz pierwszy na wakacyjnych wyjazdach mają do czynienia z wypoczynkiem, formacją i modlitwą

Ks. Adam Stachowicz
Oazowicze z Wisłoka Wielkiego na wyprawie w górach

Zakończyły się pierwsze turnusy dla uczestników Oazy Dzieci Bożych zorganizowane na terenie diecezji w Mędrowie i Niemienicach oraz w Bieszczadach dla Oazy Nowej Drogi w Wisłoku, Łodynie, Ustjanowej i Mchawie. Starsza młodzież na Oazie Nowego Życia wypoczywała w ośrodkach w Olchowej i Skorodnem. Łącznie, jak podają odpowiedzialni za organizację wypoczynku, to ponad 400 osób.

Rozpoczęły się właśnie drugie turnusy. Na terenie diecezji w Sandomierzu rekolekcje przeżywają młodzi oraz rodziny na trzecim stopniu Oazy Nowego Życia oraz dzieci w Mędrowie, a poza diecezją w Młodzieżowym Ośrodku Turystycznym „Brama Bieszczad” w Olchowej formuje się młodzież gimnazjalna i ponadgimnazjalna.

Pasterska wizyta

Młodych, którzy uczestniczyli w pierwszym turnusie bieszczadzkich oaz w Wisłoku Wielkim, Olchowej, Mchawie i Skorodnem odwiedził bp Krzysztof Nitkiewicz. Podczas spotkań z moderatorami, animatorami i uczestnikami rekolekcji oazowych Ksiądz Biskup wskazywał na potrzebę większego otwarcia na drugiego człowieka. Podkreślał, że Chrystus uczy nawiązywać właściwe kontakty z Bogiem i z ludźmi. – We wspólnocie Kościoła musimy bardziej cieszyć się sobą. Rekolekcje oazowe są do tego doskonałą okazją – wskazywał Ordynariusz Sandomierski.

Biskup odwiedził także rodziny, które uczestniczą w rekolekcjach Domowego Kościoła, rodzinnej gałęzi Ruchu Światło-Życie, odbywających się w ośrodku Oazy Rodzin w Uhercach Mineralnych.

– Dla wielu młodych rekolekcje oazowe to wspaniały czas, by wśród rówieśników dobrze się bawić, a równocześnie podejmować ważne tematy dotyczące życia, wiary oraz duchowej formacji. W tym roku jest większa liczba uczestników niż w ubiegłym roku, co poświadcza, że taki sposób spędzenia czasu wakacji cieszy się dużym powodzeniem wśród młodych. Każdy dzień dotyczy innej tajemnicy różańcowej lub tematu formacyjnego. Codziennie uczestnicy rekolekcji biorą udział we wspólnej Eucharystii. Mają także możliwość przystąpienia do sakramentu pojednania. Każdego dnia prowadzone są spotkania w grupach, które prowadzą animatorzy. Wakacje z Bogiem to także czas wspólnych wypraw w góry, w ciekawe miejsca czy po prostu aktywnego wypoczynku – zaznacza ks. Tomasz Lis, rzecznik Kurii, który towarzyszył Księdzu Biskupowi w odwiedzaniu oazowiczów.

Głos uczestników rekolekcji

Bartek Łatka: – Jestem po raz szósty na oazie. Dla mnie to czas spotkania ze wspaniałymi ludźmi oraz umocnienia mojej wiary. Uczestniczę w drugim stopniu Oazy Nowego Życia, podczas której uświadamiamy sobie, jakie więzy zniewolenia oddalają nas od Chrystusa. Ta świadomość prowadzi nas do decyzji zerwania z grzechem i wejścia w pełnię życia z Jezusem Chrystusem. Zachęcam młodych, którzy chcą żyć pełnią życia, a nie zadowalać się jakimiś jego namiastkami, którzy chcą być szczęśliwi, by wybrali drogę formacji i wypoczynku z Jezusem. On daje taką pełnię szczęścia.

Dominika Piątek z Tarnobrzega: – Przyjechałam na oazę, bo chcę umocnić relację z Bogiem i odpocząć po ciężkim roku szkolnym. To dobry czas, w którym możemy być z ludźmi, którzy żyją tymi samymi wartościami.

Alicja Białek z OND w Wisłoku Wielkim: – Mam 13 lat. Na oazie jestem po raz trzeci. Przyjechałam na rekolekcje, ponieważ podoba mi się podejście do drugiego człowieka, a także atmosfera, która tutaj panuje. Najbardziej podobają mi się spotkania w grupach. Animatorka dokładnie wszystko tłumaczy, dzięki czemu mam pewność, że wszystko rozumiem. Na rekolekcjach nauczyłam się, że najważniejsze jest zaufanie Bogu, ponieważ Pan Jezus jest dla nas dobry i chce nam pomóc w jak najlepszy sposób. Nauczyłam się, że trzeba ufać zarówno Bogu, jaki i ludziom, którzy zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Pana Boga. Uczestnicy oazy są bardzo uprzejmi i pomocni. Animatorzy darzą nas zaufaniem i szacunkiem. Na pogodnych wieczorach możemy nauczyć się miłości do bliźnich poprzez zabawę i współpracę. Dzięki oazie staram się być bliżej Boga i bardziej rozumieć sens Mszy św. Szczególnie przemawiają do mnie kazania księdza, a zwłaszcza jedno, które doprowadziło mnie do łez.

Nikodem Kopeć z OND w Wisłoku Wielkim: – Mam 12 lat. Na Oazie jestem po raz drugi. Przyjechałem na rekolekcje, ponieważ chciałem poznać nowych ludzi oraz dlatego, że panuje tutaj serdeczna atmosfera. Najbardziej podoba mi się Msza św. i sposób jej oprawienia. Można odczuć żywą obecność Pana Boga. Wycieczki, które organizują moderatorzy także mi się bardzo podobają. Możemy poznać wiele ciekawych miejsc, które posiadają interesujące historie. Na tych rekolekcjach nauczyłem się samodzielności oraz wytrwałości, szczególnie podczas modlitwy. Kazania głoszone przez księży są precyzyjne, a zarazem łatwe do zrozumienia i zapamiętania. Uczestnicy oazy są chętni do rozmowy, mogę z nimi nie tylko porozmawiać, lecz również spędzić czas podczas różnego rodzaju zabaw. Na rekolekcjach dowiedziałem się, że trzeba być zawsze posłusznym woli Pana Boga.

Oliwia Cedro z parafii św. Jana Chrzciciela w Janowie Lubelskim: – Swoje rekolekcje oazowe przeżywam po raz piaty. Dla każdego z uczestników jednym z najlepszych momentów jest zapewne wieczór pogodny, ale na rekolekcjach nie skupiamy się jedynie na zabawie. Moment, w którym ja najbardziej odczuwam obecność Boga, to jednogłośne adoracje. Ogień zapalonej świecy pokazuje nam obecność Boga Ojca, który wypełnia nas w tym czasie. Oazowe rekolekcje wakacyjne są wspaniałym przeżyciem, którego powinien doświadczyć każdy młody człowiek, który chce pogłębić swoją wiarę.

Amelia: – Jestem uczestniczką Oazy Nowego Życia pierwszego stopnia w Olchowej. Na oazie jestem po raz drugi. Bardzo czekałam na tę oazę, ponieważ – jak sama nazwa wskazuje – wkraczamy nie tylko w „nową drogę”, ale również w „nowe życie”. Jadąc na tegoroczne rekolekcje oazowe, czułam się niekochana i zakompleksiona. Moi rodzice są po rozwodzie, obydwoje mają nowych partnerów. Z ojcem nie mam kontaktów, mieszkam z mamą, która okazuje mi miłość, dba o mnie, ale tak naprawdę tego nie czuję. Mam wrażenie, że jest to tylko przekonanie. Pierwszy dzień oazy dotyczył miłości Boga do człowieka. Wbrew pozorom każdemu znany i wiadomy temat, ale dla mnie był wyjątkowy. Mogę stwierdzić, że to najważniejszy dzień spośród wszystkich na oazie. Zrozumiałam wtedy, że Bóg mnie kocha. Może to wydawać się absurdalne, ale ja naprawdę poczułam, że nie jestem sama, że jest ten Ktoś, kto mnie kocha. Moje kompleksy, one są nadal, ale z każdym dniem maleją. Mam już Osobę, która mnie kocha bezwarunkowo, nie patrzy na mój wygląd i majątek. Kocha mnie bez względu na wszystko! Życzę wszystkim zrozumienia i uwierzenia w tę miłość.

Krzysztof Sobiło: – Mam 16 lat, pochodzę z Niska i należę do parafii pw. św. Jana Chrzciciela. Do wyjazdu na oazę 6 lat temu zachęcił mnie brat i od tamtego czasu chętnie powracam do tej wspólnoty, jaką jest oaza. W tym roku przeżywam swoje szóste rekolekcje wakacyjne. Tym razem uczestniczę w Oazie Nowego Życia pierwszego stopnia. Tegoroczne rekolekcje są dla mnie szczególnie ważne, gdyż już czwartego dnia przyjąłem Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. Dzisiaj jest dokładnie połowa 15-dniowych rekolekcji. Codziennie spędzamy czas, ucząc się o słowie Bożym, na rekreacji, a także na modlitwie, szczególnie Mszy św. Cieszę się, że w czasie oazy mogę poznać siebie, drugiego człowieka, a także Boga i doświadczać, jaki ma dla mnie plan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: wystrzegajmy się chrześcijan, którzy ukazują siebie jako surowych i doskonałych

2018-10-16 13:02

st (KAI) / Watykan

Zbawienie jest darem od Pana, daje nam On ducha wolności – powiedział papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Łk 11,37-41), w którym Pan Jezus, zaproszony przez pewnego faryzeusza na obiad nie obmył rąk przed posiłkiem, wskazując jednocześnie na znaczenie czystości wewnętrznej.

Grzegorz Gałązka

Franciszek podkreślił różnicę między miłością ludu do Jezusa, który poruszał ich serca, a postawą uczonych w Piśmie, saduceuszy, faryzeuszy, którzy poszli za Nim, aby Go przyłapać na błędzie, sami uważając się za „czystych”.

„Byli naprawdę wzorem formalizmu, ale brakowało im życia. Byli - że tak powiem - «nakrochmaleni». Byli sztywni. Ale Jezus znał ich duszę. Byli zgorszeni tym, co czynił Jezus, kiedy przebaczył grzechy, kiedy uzdrowił w szabat. Rozdzierali swe szaty: «Och! Co za skandal! To nie pochodzi od Boga, bo należy czynić tak, jak wskazujemy». Nie dbali o ludzi: interesowali się prawem, przepisami, rubrykami” – powiedział papież.

Ojciec Święty podkreślił, że Pan Jezus będąc wolnym wewnętrznie przyjął zaproszenie faryzeusza na obiad. Gdy ten zgorszył się Jego zachowaniem wykraczającym poza reguły, Jezus powiedział: „Wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości”. Franciszek zauważył, że Pan Jezus mówił jasno, bez obłudy, dostrzegając, że u faryzeuszy i uczonych w Piśmie pod pozorami doskonałości kryła się demoralizacja i niegodziwość ich wnętrza.

Franciszek przypomniał inne fragmenty Ewangelii, w których Pan Jezus potępiał tych ludzi, jak przypowieść o miłosiernym Samarytaninie lub o ostentacyjnym sposobie poszczenia i dawania jałmużny. Opisuje ich słowem: „obłudnicy”. Ludzi o chciwej duszy, zdolnych do zabijania. Zdolnych do zlecenia morderstwa lub oszczerstwa – jak to czyni się dzisiaj. Papież zauważył, że także dzisiaj płaci się, aby publicznie oczerniać innych. Zaznaczył, że często w tych ludziach, pod pozorami dobra kryje się pewna surowość, duch świata, a nie Jezus Chrystus.

A Jezus nazywa ich nierozumnymi i radzi im, aby otworzyli swoje dusze na miłość, aby weszła do niej łaska. Zbawienie jest bowiem bezinteresownym darem Boga. Nikt nie zbawia się sam – podkreślił Ojciec Święty.

„Uważajcie na rygorystów. Wystrzegajcie się chrześcijan - czy to świeckich, kapłanów, biskupów - którzy prezentują się jako «doskonali», rygoryści. Uważajcie. Nie ma tam Ducha Bożego. Brakuje ducha wolności. I uważajmy na samych siebie, ponieważ powinno to nas prowadzić do zastanowienia się nad naszym życiem. Czy staram się tylko patrzeć na pozory? A nie zmieniam mojego serca? Czy otwieram me serca na modlitwę, na wolność modlitwy, na wolność jałmużny, na wolność uczynków miłosierdzia?” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Warszawa: międzynarodowa konferencja „Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania”

2018-10-17 20:44

dg, maj / Warszawa (KAI)

„Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania” to tytuł międzynarodowej konferencji naukowej, która odbyła się 17 października w Warszawie w ramach obchodów XVIII Dnia Papieskiego pod hasłem „Promieniowanie ojcostwa”. Organizatorem konferencji jest Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, a partnerem merytorycznym Centrum Myśli Jana Pawła II. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Prezydent RP.

MARIAN SZTAJNER

Konferencja rozpoczęła się Mszą św. w kościele seminaryjnym Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca. Następnie obrady na Zamku Królewskim otworzył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Gości przywitał też ks. Dariusz Kowalczyk, prezes Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Spotkanie poprowadził red. Grzegorz Górny.

O. prof. Jarosław Kupczak, dogmatyk z UPJPII, wystąpił z referatem pt. „Macierzyństwo i ojcostwo jako obraz miłości Boga”. Analizując dramat Karola Wojtyły „Promieniowanie Ojcostwa”, wskazał na obecne tam dwa konkurujące ze sobą humanizmy – jeden odrzucający Boga ze wszystkimi tego konsekwencjami i drugi – integralny, wskazujący na człowieka jako „homo religiosus” i jego transcendentne odniesienia, dopełniające ludzkie poszukiwanie prawdy. Te dwa humanizmy ukazane są przez przeciwstawienie sobie samotności i ojcostwa.

– Samotność jest doświadczeniem każdego człowieka. Ta fundamentalna samotność, o której mówi Wojtyła, jest dla niego skutkiem jakiegoś upadku. Polegał on na tym, że Adam nie potrafił udźwignąć ojcostwa i sprostać mu, dlatego zrzucił je jak brzemię, co jest centralnym tematem dramatu. To odrzucenie ojcostwa można rozumieć na dwa sposoby, po pierwsze jako opis każdego człowieka, mężczyzny i kobiety, po grzechu pierworodnym. Człowiek odrzucił promieniowanie ojcostwa Ojca Niebieskiego, dlatego jest fundamentalnie samotny – mówił dominikanin. – W drugiej, doczesnej perspektywie, odrzucenie ojcostwa to sytuacja każdego człowieka, który opiera się miłości i wybiera siebie, sprzeciwiając się w ten sposób podstawowemu prawu rozwojowemu swojej osoby. Takie odrzucenie ojcostwa i macierzyństwa to sprawa nie tyle naszego dziedzictwa, ile teraźniejszego wyboru każdego z nas. Wojtyła sugeruje, że te dwa wymiary odrzucenia ojcostwa i ludzkiej samotności są ze sobą związane, gdyż ojcostwo i macierzyństwo są najważniejszym sposobem wierności Ojcu Niebieskiemu i wierności wobec swojej natury. Dojrzałość mężczyzny realizuje się w ojcostwie, kobiety w macierzyństwie, fizycznym bądź duchowym – dodał teolog.

Znawca nauczania Karola Wojtyły zaznaczył, że wg. niego alienuje człowieka nie relacja z Bogiem, a odcięcie od Niego i religijna samotność. Nawiązując do myśli włoskiego filozofa Massimo Serettiego, wskazał również na problem współczesnego buntu przeciwko ojcostwu, dekonstrukcji tradycyjnego modelu rodziny oraz zniesienia różnicy płci: „W prometejskiej kulturze tylko człowiek nadaje sens takim rzeczywistościom jak ojcostwo i macierzyństwo, płeć, męskość, kobiecość, rodzina, małżeństwo. Natura okazuje się wyłącznie konstruktem kulturowym, mówi tylko o człowieku, nie odsyła do Boga. Zanim więc rozpoczęła się w laboratoriach technologiczna abolicja ojcostwa przez procedurę in vitro, banki nasienia, praktykę anonimowych dawców i inne skandaliczne praktyki, od długiego czasu dokonywała się już filozoficzna i teologiczna dekonstrukcja idei ojcostwa”.

Nawiązując do opisów biblijnych, nauczania Wojtyły czy Levinasa, o. Kupczak omówił wagę różnicy płciowej jako podstawowego miejsca doświadczenia inności oraz fundamentu poznania. Za Lewinasem wskazał też na podstawy relacji rodzic-dziecko: „Syn, córka, nie jest własnością. Faktu płodzenia nie pozwalają uchwycić ani pojęcie przyczyny, ani pojęcie własności”.

– Akt poczęcia nie jest aktem tworzenia, uczynienia człowieka. Mężczyzna i kobieta nie mają władzy nad procesem poczęcia. Mogą starać się o dziecko, ale nigdy nie osiągną pewności, że w akcie seksualnym to poczęcie nastąpiło. Ten brak kontroli i władzy nad poczynającym się człowiekiem jest bardzo ważny, bo w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby. Ten brak kontroli i władzy nad poczęciem jest etycznym warunkiem i metafizycznym znakiem godności procesu poczęcia jak również samej poczętej osoby, czyli każdego z nas, bo ostatecznie każdy z nas narodził się w ten sposób – mówił dominikanin i dodał: „Pochodzenie od innego, które implikuje zależność i wdzięczność, sprawia, że człowiek nie może myśleć o sobie, jako absolucie. Sama struktura procesu poczęcia i wychowania pokazuje, że istotą ludzkiego życia jest zależność i pochodzenie od innego. Przyjęcie i zdanie sobie sprawy z promieniowania ojcostwa jest warunkiem ludzkiej dojrzałości, dorosłości”.

Miłość mężczyzny i kobiety jest zamierzonym przez Stwórcę obrazem odwiecznej miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. „Sercem tej ludzkiej, płodnej miłości jest odpowiedzialność za drugą osobę, która czyni z kobiety matkę a z mężczyzny ojca. Istotą miłości erotycznej jest fakt, że dokonuje się pomiędzy osobami. Miłość jest wzięciem odpowiedzialności za drugie ‘ja’ i sprawia, że w społeczeństwie bez ojców na nowo pojawiają się ojcowie i matki” – powiedział dominikanin.

Hiszpańska pisarka, filozof i antropolog, członkini Królewskiej Akademii Lekarzy prof. Blanca Castilla de Cortazar z Nawary swoje wystąpienie poświęciła tematowi „Dar ludzkiego rodzicielstwa”. „Żyjemy w czasach kryzysu rodziny. Co się stało z naszym społeczeństwem, że ojcostwo stało się czymś mniej oczywistym, swego rodzaju czarną dziurą? Problemem w naszym społeczeństwie jest kryzys genealogii osoby i kryzys miłości” – mówiła.

Zaznaczyła, że bycie dzieckiem i rodzicem nie jest tylko kwestią biologiczną, ale musi mieć również wymiar duchowy. Omawiając przyczyny kryzysu rodziny, wskazała na konsekwencje rewolucji przemysłowej, zaangażowanie kobiet w pracę zawodową, a także przyczyny socjologiczne, takie jak dysocjacja między małżeństwem a rodzicielstwem, niezgodę u mężczyzny na własną tożsamość syna. Przyczyny kryzysu męskości natomiast hiszpańska antropolog widzi w upadku struktur patriarchalnych, rozprzestrzenianiu się homoseksualizmu i dysfunkcjach płci.

– Dorośli mężczyźni czują się często zdezorientowani z powodu upadku zasad patriarchatu, zaniku hierarchicznych ról, również zaniku podziału na sferę publiczną reprezentowaną przez mężczyzn i prywatną, zarezerwowaną dla kobiet. Włączenie kobiet do szkolnictwa wyższego i we wszystkie dziedziny pracy, gdzie kobiety często są bardziej kompetentne, sprawia, że mężczyźni czują się niepewni swojej tożsamości. Ustawienie w zbiorowej świadomości tego, że ludzie są równi sprawia, że mężczyźni kwestionują swoją tożsamość, nie wiedzą, co znaczy bycie mężczyzną, czy ma to podłoże biologiczne, czy istnieją uniwersalne i trwałe wzorce kulturowe, czy to prawda, że wszystko jest kwestią wychowania. Czy mężczyzna może być wrażliwy, dbający o siebie, wyrażający emocje, rezygnujący z przemocy, czy może wtedy zostanie uznany za zniewieściałego? Mężczyźni w wieku 60-70 lat zostali wychowani do tego, by byli wierni w małżeństwie i utrzymywali swoje dzieci. Ci, którzy mają 30-40 lat muszą sprostać różnym wymogom: być dobrym mężem, kochankiem, powiernikiem, wrażliwym, współodpowiedzialnym za obowiązki domowe, dobrze wychowującym dzieci. Ludzie nie wiedzą, jakie cechy społecznie promować, żeby ułatwić określanie tożsamości – mówiła prof. Castilla de Cortazar.

Odniosła się do kryzysu antropologicznego: „Mówi się dziś nawet o aborcji - niezgodnej przecież z prawem do życia - jako prawie. 50 lat po rewolucji seksualnej doświadczamy głębokiego kryzysu antropologicznego, gdzie każda osoba jest wewnętrznie pęknięta i nieświadoma związku między swoim ciałem, tożsamością, miłością, prokreacją, za to promuje się rodzaj nijaki, neutralność. Największą wartością zdaje się być niezależność”. – Nikt nie ma praw do żadnego człowieka. Nawet rodzice nie mają praw do dziecka, ponieważ ono też jest osobą. W kontekście in vitro podaje się jako argument prawo do dzieci, tymczasem jest to nieprawda. Nie ma prawa do posiadania dzieci – zaznaczyła prelegentka.

Mówczyni zauważyła, że dziś neguje się różnice między płciami. Tymczasem Jan Paweł II wskazywał, że „różnica pomiędzy mężczyzną a kobietą leży nie tylko w działaniu, ale również w sferze bytu. Jesteśmy bytami komplementarnymi nie tylko biologicznie i psychologicznie, ale także ontologicznie. Płeć biologiczna jest tym, co jest nam dane, a płeć społeczna, kulturowa się rozwija w społeczeństwie”. Płci się nie zmieni nawet operacją, która nie pozmienia chromosomów, ani tym bardziej nie naruszy stanu ontologicznego.

– W naszych czasach, kiedy mówi się o tym, że aborcja jest prawem, miłość matczyna pozostaje ostatnią ostoją miłości, ponieważ ojcostwo już zostało zniszczone. Dziś atakuje się również macierzyństwo. Aby je chronić, mężczyzna musi odnaleźć w sobie ojcostwo – powiedziała hiszpańska pisarka wskazując za Janem Pawłem II, by wzorców w budowaniu rodziny, szukaniu tożsamości ojca i matki szukać w świętej rodzinie z Nazaretu.

Ostatni podczas pierwszej sesji wystąpił Marek Grabowski, filozof i socjolog, prezes Fundacji Mamy i Taty. Zaprezentował on projekty i badania prowadzone przez Fundację. Omawiając przyczyny współczesnego kryzysu rodziny, wskazał na „problem z tradycyjną moralnością, związaną z chrześcijaństwem. Mamy coraz mniej zaangażowanych, świadomych chrześcijan. Z drugiej strony mamy dawno już rozpoczęte procesy, np. w czasie industrializacji, spowodowane poborami czy szkolnictwem, związane z migracjami. To wszystko nie wpływa pozytywnie na gotowość ludzi do zawiązywania związków i sprzyja rozpadaniu tych zawartych. Małżeństwo trwa dziś średnio 12-14 lat”. Omawiając badania wskazał, że młodzi mężczyźni w Polsce w dużej mierze definiują się poprzez pracę. Jest ona dla nich źródłem satysfakcji i dochodu. Chcą rywalizować, być zauważonymi. Obawiają się czasów, w których żyją, boją się porażki rodzinnej, dlatego nie chcą się żenić. Obawiają się, że są zdolni do zdrady partnerki, nie mają do siebie zaufania, brakuje im charakteru czy kręgosłupa moralnego. Są także uzależnieni od świata wirtualnego. Najnowsza kampania Fundacji poświęcona będzie problemowi rozwodów.

Druga część konferencji przebiegała pod hasłem „Ojcowizna – Ojczyzna – Tradycja – dziedzictwo narodowe”. Wykłady wygłosili: prof. Wojciech Roszkowski, ekonomista i autor prac historycznych, wykładowca SGH, dr Massimiliano Signifredi, historyk, wykładowca Uniwersytetu Roma Tre oraz ks. prof. Jacek Grzybowski, filozof, prof. UKSW. Spotkanie prowadził dr hab. Paweł Skibiński, historyk, wykładowca UW.

Prof. Roszkowski podkreślił, że Jan Paweł II odnosił się do spraw swojej Ojczyzny, szczególnie podczas swoich pielgrzymek do Polski. Przypomniał następnie te kolejne wizyty oraz papieskie nauczanie na temat Ojczyzny i patriotyzmu z kluczowym stwierdzeniem z 1979 r.: Polski nie można zrozumieć bez Chrystusa. Mówił o pielgrzymce z 1991 r. gdy Jan Paweł II przypominał rodakom Dekalog i pierwszy raz podniósł głos przestrzegając przed fikcją wolności rozumianej w sposób liberalny – która w istocie zniewala. Wspomniał też o testamencie Papieża – Polaka, który żegnając się z Ojczyzną w 2002 r. mówił, że wszystkie jej trudne sprawy powierza Bożej Opatrzności.

Dr Signifredi zwrócił uwagę, że w przeciwieństwie do swych poprzedników, którzy jako biskupi Rzymu raczej odcinali się od swych korzeni, Jan Paweł II podkreślał swoje pochodzenie. Do tego stopnia, że po raz pierwszy w historii Kościoła, wbrew protokołowi, swój list apostolski „Rutilans Agmen” z 1979 r. podpisał ”Jan Paweł II, Polak”. Podkreślił, że Jan Paweł II w dziejach swojego narodu szczególnie upodobał sobie epokę jagiellońską – wielonarodową Rzeczpospolitą, w której mogły pokojowo współistnieć różne nacje a władcy nie byli „królami sumień” obywateli, choć wkoło w Europie szalały wojny religijne. – W koncepcji Wojtyły nie istnieje naród bez narodów sąsiednich, każdy naród ma swoją misje, swoje szczególne powołanie – powiedział dr Signifredi. Podkreślił też, że patriotyzm Jana Pawła II zdecydowanie odrzucał nacjonalizm jako degenerację idei narodu, prowadzącą do totalitaryzmu.

Ks. prof. Jacek Grzybowski w swoim wystąpieniu zastanawiał się, czy rozumienie Ojczyzny i narodu przez Jana Pawła II - jako społeczności naturalnej i formy życia wspólnotowego która wyrasta z egzystencjalno – relacyjnej sytuacji osoby czy rodziny – może być aktualne dziś, w mobilnym cyfrowym, wielokulturowym, migracyjnym i społecznie różnorodnym XXI wieku.

Dr Paweł Rojek, filozof, wykładowca UJ, w komentarzu do jednego z wystąpień zwrócił uwagę, że papieskie przesłanie nie ma jedynie wymiaru historycznego: papież wnosi trwały wkład do świata idei, czego przykładem jest jego homilia w 1979 r. na Placu Zwycięstwa w Warszawie. Zaznaczył, że wezwanie do Ducha św. jest formą epiklezy, czyli modlitwy liturgicznej nad darami ofiarnymi. Przypomniał, że przed tym wezwaniem Ojciec Święty wspominał dzieje Ojczyzny i „wszystko, co Polskę stanowi”, ukazując przez to, że ludzka historia jest darem, elementem liturgii dziejów.

Marek Jurek, poseł do Parlamentu Europejskiego, podkreślił w rozmowie z KAI, że nie ma państwa i wspólnoty obywatelskiej bez wspólnoty społecznej, zgromadzonej wokół określonych wartości, określonych tradycji i nadziei. – Zarówno Ojczyzna jak i patriotyzm rozwija się i ma swoja historię ale sama idea się nie zmienia, to stały paradygmat, w którym zawsze chodziło o przywiązanie, odpowiedzialność i poświęcenie – powiedział. Zwrócił uwagę, że wspólnota jaką jest Ojczyzna opiera się na naturalnej więzi a nie na projekcie politycznym . – Jan Paweł II był wielkim orędownikiem prawdy o znaczeniu narodu w życiu człowieka. Mówił, że jest to kluczowa wspólnota, najważniejsza ze wspólnot naturalnych, obok rodziny – podkreślił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem