Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Częstochowa: Mariusz Drapikowski o bł. Janie Pawle II i znaczeniu modlitwy

2013-01-21 10:08

Ks. Mariusz Frukacz

ARCHIWUM MUZEUM MONET I MEDALI JANA PAWAŁA II

„Jan Paweł II zmienił nasze życie. Wywarł ogromny wpływ na to wszystko, co w życiu robię. ”- mówił Mariusz Drapikowski gdański artysta znany ze wspaniałych dzieł sakralnych, takich jak m. in. „Niebiańska Jerozolima” i „Gwiazda Kazachstanu”, który wieczorem 18 stycznia był gościem Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie w ramach spotkań z cyklu "Z Janem Pawłem II ku przyszłości".

„Dzielę się emocjami, które mam w sercu. Są one związane z Janem Pawłem II. Moje życie i twórczą pracę mogę podzielić na dwa etapy, jeden przed Janem Pawłem II i drugi po Janie Pawle II”- mówił Mariusz Drapikowski.

Artysta wspomniał swoje spotkania z papieżem w Gdańsku i w Rzymie. - Podczas spotkania w Watykanie poczułem bliskość Jana Pawła II - wspominał Drapikowski.

Reklama

Do jednych z największych swoich osiągnięć Mariusz Drapikowski zaliczył krucyfiks ofiarowany Janowi Pawłowi II w 1999 r. - To właśnie ten krucyfiks dał mi kolejną łaskę spotkania Jana Pawła II - podkreślił Drapikowski.

Uczestnicy spotkania w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II mogli usłyszeć również osobiste świadectwo Artysty i jego żony Grażyny o jego chorobie i cierpieniu. - W 2002 r. Bóg doświadczył mnie chorobą, cierpieniem. Zacząłem tracić wzrok. W kolejnym, 2003 r., mogłem wraz z żoną być u Ojca Świętego. W jakiś czas po spotkaniu ślady choroby zaczęły ustępować. Mogłem zrealizować kolejne plany i wykonać m. in. suknię zawierzenia „Totus Tuus”- wspominał wzruszony Drapikowski.

„Bóg zabrał wzrok, doświadczył cierpieniem, by mąż mógł widzieć inaczej, a mianowicie sercem”- dopowiedziała Grażyna Drapikowska.

Mariusz Drapikowski opowiedział również o kolejnych swoich dziełach: „Niebiańskiej Jerozolimie” i „Gwieździe Kazachstanu” (Ołtarzach Adoracji). - Kiedy „Niebańska Jerozolima” przypłynęła do Hajfy, władze Izraela nie zgodziły się na wpuszczenie ołtarza do Jerozolimy. Wydawało się po ludzku, że cała praca i dzieło poszły na marne. Udałem się na modlitwę do Grobu Bożego w Jerozolimie. Jezusowi powierzyłem sprawę „Niebiańskiej Jerozolimy” i wszystkie modlitwy za ten ołtarz. Kiedy wyszedłem z Bazyliki, dowiedziałem się, że władze Izraela pozwalają na wpuszczenie „Niebiańskiej Jerozolimy”. Tak wielka jest siła modlitwy - wspomniał Drapikowski.

Spotkanie uświetniła swoim występem Danuta Błażejczyk - znana piosenkarka rockowa i jazzowa.

W spotkaniu w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II wzięli udział mieszkańcy Częstochowy, przedstawiciele świata kultury, mediów, Kościoła. Obecna byłą również grupa osób z Pajęczna.

Pomysłodawcą cyklu spotkań „Z Janem Pawłem II ku przyszłości” jest Krzysztof Witkowski, twórca i dyrektor Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie.

Ponad 2 tys. zwiedzających, 8 tys. monet i medali w zbiorach, projekty kulturalne i edukacyjne oraz takie eksponaty jak m. in. reprint Biblii Gutenberga, to owoc działalności Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie, które zostało otwarte 11 sierpnia 2011 r. Uroczystego otwarcia tej jednej z największych na świecie tego typu placówek dokonał kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski.

Mariusz Drapikowski, gdański artysta. Wszystkie jego prace - zarówno rzeźby, kompozycje martwej natury, sztuka sakralna, jak i unikatowa biżuteria - wykonywane są głównie z bursztynu i srebra. Do jednych z największych swoich osiągnięć zalicza krucyfiks ofiarowany Janowi Pawłowi II w 1999 r., bursztynową Monstrancję Milenijną, znajdującą się w bazylice św. Brygidy w Gdańsku, oraz bursztynową sukienkę dla Ikony Jasnogórskiej, tzw. suknię zawierzenia „Totus Tuus” oraz suknię Wotum Narodu - wdzięczności i miłości, cierpienia i nadziei.

Jego prace zakupiono dla takich znamienitych osobistości, jak królowa Belgii, książę Kentu czy prezydent USA Bill Clinton.

Tagi:
muzułmanie droga

Jak odkryć swoją drogę?

2018-10-03 08:01

Ks. Adrian Put
Niedziela Ogólnopolska 40/2018, str. 50-53

©James Thew - stock.adobe.com

W ostatnim czasie bardzo dużo mówi się o powołaniu i jego rozeznawaniu przez młodych. Tej tematyce poświęcony jest także październikowy synod biskupów, który obraduje pod hasłem: „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. O samym powołaniu można przeczytać wiele ważnych tekstów. Jednak żeby odkryć swoje powołanie, potrzeba kilku prostych wskazówek.

W swojej pracy duszpasterskiej często spotykałem się z pytaniem: jak rozeznać swoje powołanie? Dzieląc się swoim skromnym doświadczeniem, pragnę wskazać dwie drogi, przy pomocy których można podjąć się tego zadania: to droga znaków naturalnych oraz droga znaków nadprzyrodzonych

I. Znaki naturalne

To grupa wskazówek najbardziej rozpoznawalnych i uchwytnych dla naszego doświadczenia. Znaki naturalne to te, które są wpisane w nasze życie codzienne i możemy je rozpoznać bez większego problemu. W tym przypadku to, jakie możemy mieć powołanie, wskażą nam nasze codzienne życie i to, jacy jesteśmy.

Wewnętrzne przekonanie

To bardzo ważny etap w rozeznawaniu powołania. Musisz sam siebie zapytać, czy wybór, który chcesz podjąć, jest zgodny z twoją wolą i przekonaniami. Gdy dokonuje się wyboru drogi życia, warto założyć jakąś decyzję (nawet jeśli jest ona dla ciebie zbyt abstrakcyjna) i zapytać samego siebie, jak się z nią czujesz. Czy odczuwasz wewnętrzny pokój, czy jednak masz wątpliwości? Czy w tej decyzji czujesz się, jakbyś odnalazł właściwe miejsce, czy może towarzyszą ci wątpliwości? Nie bój się zakładać nawet bardzo niewygodnych dla siebie wyborów. W tych niespodziewanych wyborach, a bardziej nawet w tym wewnętrznym pokoju, może się ujawnić powołaniowa wskazówka.

Predyspozycje umysłowe i psychiczne

Szukając odpowiedzi na pytanie, jaka jest twoja droga życiowa, musisz sobie także odpowiedzieć na pytanie, czy posiadasz odpowiednie walory umysłowe i psychiczne. Chcąc podjąć określone powołanie, musisz się wykazać określonymi przymiotami umysłu i odpornością psychiczną – np. kiedy pytasz Boga, czy bycie lekarzem chirurgiem to twoje życiowe zadanie, powinieneś zapytać siebie samego, czy twoje zdolności umysłowe pozwolą ci ukończyć studia oraz czy towarzyszyć ci będzie odpowiednia odporność psychiczna.

Predyspozycje fizyczne

Twoja cielesność także pomoże ci w odkrywaniu powołania. To bardzo prosty znak, ale mówiący wiele. Są takie wyzwania, które wymagają odpowiednich przymiotów fizycznych. I twoja cielesność pomoże ci w odpowiedzi na pytanie, czy możesz podjąć określone powołanie, czy nie. Chcąc być np. żołnierzem, powinieneś się wykazać potrzebnymi przymiotami fizycznymi. Dobre zdrowie lub jego brak, tężyzna fizyczna czy także jej brak mogą ci wiele powiedzieć o możliwych powołaniach, które możesz podjąć w życiu.

Zgodna opinia środowiska

To bardzo ważny, choć często pomijany etap w rozeznawaniu powołania. W tym przypadku musimy jednak z góry założyć pewne zasady: jeśli różne osoby, w różnym czasie i w różnych miejscach wydają zgodny sąd co do twojego powołania, to warto się nad tym zastanowić. A zatem chodzi o różne osoby, inne miejsca i różny czas. Te czynniki należy wziąć pod uwagę. Zastanów się, ile to razy w twoim życiu było tak, że osoby, które nic ze sobą nie łączy, wypowiadały słowa, że byłbyś/byłabyś dobrym np. lekarzem, nauczycielem, księdzem lub kimś innym. Warto to przemyśleć. Taka zgodna opinia może być ważną wskazówką w odkrywaniu powołania. Przez opinie innych osób, czasem bardzo ci odległych, może ujawnić się twoje powołanie.

II. Znaki nadprzyrodzone

Powołanie to przede wszystkim dar od Boga. Jego wola ma się zrealizować w twoim życiu. Odkrywanie powołania musi zatem być przede wszystkim pytaniem się o Jego wolę. Może się ona objawić na drodze tzw. znaków nadprzyrodzonych. Nie chodzi tylko o jakieś szczególne, nadnaturalne znaki. Bardziej o sposób mówienia Boga, który objawia swą wolę przez drogę doświadczenia religijnego.

Wezwanie Boże

Choć dzieje się to obiektywnie rzadziej, to jednak Bóg czasem wskazuje nam życiowe powołanie przez wyraźne wezwanie ze swojej strony. Bóg może do nas przemówić na drodze objawienia prywatnego. Częściej od objawień prywatnych mogą się pojawić widzenia, słowa nadprzyrodzone lub nawet tzw. dotknięcia Boże. Nie ma tu miejsca, by szerzej opisać te zjawiska. Warto jednak wiedzieć, że Bóg swoją wolę wobec twego powołania może przekazać w ten sposób.

Prowadzenie Słowa Bożego

Kiedy chcesz na poważnie rozważać sprawy swego powołania, warto, abyś często sięgał do Słowa Bożego. Uważnie wsłuchuj się w Boże Słowo na liturgii, podczas spotkań biblijnych we wspólnocie, ale też czytaj je i rozważaj osobiście. On poprowadzi cię przez nie.

Poruszenie serca

Czasem powołanie możemy odkryć np. podczas pielgrzymki, spotkania modlitewnego lub rekolekcji. Pan często porusza wówczas serca młodych ludzi. Nie chodzi o emocje. Czasem doświadczenie religijne jest na tyle mocne i powtarzalne, że pozwala usłyszeć delikatny głos Boga, który powołuje do konkretnego zadania w życiu. W tym przypadku bardzo może ci pomóc stałe kierownictwo duchowe. Podejmuje je kapłan, który pomoże ci poprawnie odczytać wolę Bożą.

Wołanie Kościoła

O tym sposobie odkrywania powołania mówi się stosunkowo mało. A szkoda. Historia Kościoła daje nam bardzo wiele dowodów na wartość tej metody. Nie ukrywam, że dotyczy ona raczej tych, których Bóg powołuje do kapłaństwa lub szczególnej służby w Kościele.

W odkrywaniu powołania ogromną rolę odgrywają potrzeba Kościoła i wołanie jego pasterzy. Wiemy, że wolą Boga jest nasze uświęcenie (por. 1 Tes 4, 3).

Gdy więc brakuje wyświęconych szafarzy, wówczas Kościół zaprasza do szczególnej służby Bożej. Tak było choćby w przypadku św. Augustyna. Gdy ten w 391 r. udał się do Hippony, biskup tego miasta Waleriusz zwrócił się pewnego dnia do ludu, by mu wskazano kandydata na kapłana. Waleriusz był już w podeszłym wieku i potrzebował pomocy. Zebrani w katedrze spojrzeli na Augustyna i zawołali: „Augustyn kapłanem!". Ten, zalany łzami, zaakceptował propozycję biskupa oraz ludu i przyjął święcenia kapłańskie. Wyraźnym powodem podjęcia powołania kapłańskiego w jego życiu była zatem potrzeba Kościoła i wołanie ludu Bożego. Pomyśl, ile razy w ostatnim czasie słyszałeś swojego biskupa, który mówił, że twoja diecezja potrzebuje kapłanów, czyli tych, którzy w imieniu Boga będą prowadzić dzieło uświęcania ludu. Nie ma co czekać, aż z nieba zstąpi archanioł z prośbą, byś podjął kapłańską posługę lub zakonne powołanie. Jeśli mówi o tym twój biskup i woła twoja diecezja, to może warto poddać się tej drodze. Kościół rozezna twoją przydatność do tej służby.

***

To kilka prostych wskazówek na drogę rozeznawania własnego powołania. Jest to jedno z najważniejszych zadań, które stawia przed nami Bóg. Warto podejść do niego z dużą odpowiedzialnością i otwartością na Jego wołanie.


Moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, proboszcz parafii pw. św. Stanisława Kostki w Zielonej Górze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Warszawa: międzynarodowa konferencja „Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania”

2018-10-17 20:44

dg, maj / Warszawa (KAI)

„Wspólnota – rodzina – ojcostwo – współczesne wyzwania” to tytuł międzynarodowej konferencji naukowej, która odbyła się 17 października w Warszawie w ramach obchodów XVIII Dnia Papieskiego pod hasłem „Promieniowanie ojcostwa”. Organizatorem konferencji jest Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, a partnerem merytorycznym Centrum Myśli Jana Pawła II. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Prezydent RP.

MARIAN SZTAJNER

Konferencja rozpoczęła się Mszą św. w kościele seminaryjnym Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa Oblubieńca. Następnie obrady na Zamku Królewskim otworzył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Gości przywitał też ks. Dariusz Kowalczyk, prezes Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Spotkanie poprowadził red. Grzegorz Górny.

O. prof. Jarosław Kupczak, dogmatyk z UPJPII, wystąpił z referatem pt. „Macierzyństwo i ojcostwo jako obraz miłości Boga”. Analizując dramat Karola Wojtyły „Promieniowanie Ojcostwa”, wskazał na obecne tam dwa konkurujące ze sobą humanizmy – jeden odrzucający Boga ze wszystkimi tego konsekwencjami i drugi – integralny, wskazujący na człowieka jako „homo religiosus” i jego transcendentne odniesienia, dopełniające ludzkie poszukiwanie prawdy. Te dwa humanizmy ukazane są przez przeciwstawienie sobie samotności i ojcostwa.

– Samotność jest doświadczeniem każdego człowieka. Ta fundamentalna samotność, o której mówi Wojtyła, jest dla niego skutkiem jakiegoś upadku. Polegał on na tym, że Adam nie potrafił udźwignąć ojcostwa i sprostać mu, dlatego zrzucił je jak brzemię, co jest centralnym tematem dramatu. To odrzucenie ojcostwa można rozumieć na dwa sposoby, po pierwsze jako opis każdego człowieka, mężczyzny i kobiety, po grzechu pierworodnym. Człowiek odrzucił promieniowanie ojcostwa Ojca Niebieskiego, dlatego jest fundamentalnie samotny – mówił dominikanin. – W drugiej, doczesnej perspektywie, odrzucenie ojcostwa to sytuacja każdego człowieka, który opiera się miłości i wybiera siebie, sprzeciwiając się w ten sposób podstawowemu prawu rozwojowemu swojej osoby. Takie odrzucenie ojcostwa i macierzyństwa to sprawa nie tyle naszego dziedzictwa, ile teraźniejszego wyboru każdego z nas. Wojtyła sugeruje, że te dwa wymiary odrzucenia ojcostwa i ludzkiej samotności są ze sobą związane, gdyż ojcostwo i macierzyństwo są najważniejszym sposobem wierności Ojcu Niebieskiemu i wierności wobec swojej natury. Dojrzałość mężczyzny realizuje się w ojcostwie, kobiety w macierzyństwie, fizycznym bądź duchowym – dodał teolog.

Znawca nauczania Karola Wojtyły zaznaczył, że wg. niego alienuje człowieka nie relacja z Bogiem, a odcięcie od Niego i religijna samotność. Nawiązując do myśli włoskiego filozofa Massimo Serettiego, wskazał również na problem współczesnego buntu przeciwko ojcostwu, dekonstrukcji tradycyjnego modelu rodziny oraz zniesienia różnicy płci: „W prometejskiej kulturze tylko człowiek nadaje sens takim rzeczywistościom jak ojcostwo i macierzyństwo, płeć, męskość, kobiecość, rodzina, małżeństwo. Natura okazuje się wyłącznie konstruktem kulturowym, mówi tylko o człowieku, nie odsyła do Boga. Zanim więc rozpoczęła się w laboratoriach technologiczna abolicja ojcostwa przez procedurę in vitro, banki nasienia, praktykę anonimowych dawców i inne skandaliczne praktyki, od długiego czasu dokonywała się już filozoficzna i teologiczna dekonstrukcja idei ojcostwa”.

Nawiązując do opisów biblijnych, nauczania Wojtyły czy Levinasa, o. Kupczak omówił wagę różnicy płciowej jako podstawowego miejsca doświadczenia inności oraz fundamentu poznania. Za Lewinasem wskazał też na podstawy relacji rodzic-dziecko: „Syn, córka, nie jest własnością. Faktu płodzenia nie pozwalają uchwycić ani pojęcie przyczyny, ani pojęcie własności”.

– Akt poczęcia nie jest aktem tworzenia, uczynienia człowieka. Mężczyzna i kobieta nie mają władzy nad procesem poczęcia. Mogą starać się o dziecko, ale nigdy nie osiągną pewności, że w akcie seksualnym to poczęcie nastąpiło. Ten brak kontroli i władzy nad poczynającym się człowiekiem jest bardzo ważny, bo w biologię rodzenia wpisana jest genealogia osoby. Ten brak kontroli i władzy nad poczęciem jest etycznym warunkiem i metafizycznym znakiem godności procesu poczęcia jak również samej poczętej osoby, czyli każdego z nas, bo ostatecznie każdy z nas narodził się w ten sposób – mówił dominikanin i dodał: „Pochodzenie od innego, które implikuje zależność i wdzięczność, sprawia, że człowiek nie może myśleć o sobie, jako absolucie. Sama struktura procesu poczęcia i wychowania pokazuje, że istotą ludzkiego życia jest zależność i pochodzenie od innego. Przyjęcie i zdanie sobie sprawy z promieniowania ojcostwa jest warunkiem ludzkiej dojrzałości, dorosłości”.

Miłość mężczyzny i kobiety jest zamierzonym przez Stwórcę obrazem odwiecznej miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. „Sercem tej ludzkiej, płodnej miłości jest odpowiedzialność za drugą osobę, która czyni z kobiety matkę a z mężczyzny ojca. Istotą miłości erotycznej jest fakt, że dokonuje się pomiędzy osobami. Miłość jest wzięciem odpowiedzialności za drugie ‘ja’ i sprawia, że w społeczeństwie bez ojców na nowo pojawiają się ojcowie i matki” – powiedział dominikanin.

Hiszpańska pisarka, filozof i antropolog, członkini Królewskiej Akademii Lekarzy prof. Blanca Castilla de Cortazar z Nawary swoje wystąpienie poświęciła tematowi „Dar ludzkiego rodzicielstwa”. „Żyjemy w czasach kryzysu rodziny. Co się stało z naszym społeczeństwem, że ojcostwo stało się czymś mniej oczywistym, swego rodzaju czarną dziurą? Problemem w naszym społeczeństwie jest kryzys genealogii osoby i kryzys miłości” – mówiła.

Zaznaczyła, że bycie dzieckiem i rodzicem nie jest tylko kwestią biologiczną, ale musi mieć również wymiar duchowy. Omawiając przyczyny kryzysu rodziny, wskazała na konsekwencje rewolucji przemysłowej, zaangażowanie kobiet w pracę zawodową, a także przyczyny socjologiczne, takie jak dysocjacja między małżeństwem a rodzicielstwem, niezgodę u mężczyzny na własną tożsamość syna. Przyczyny kryzysu męskości natomiast hiszpańska antropolog widzi w upadku struktur patriarchalnych, rozprzestrzenianiu się homoseksualizmu i dysfunkcjach płci.

– Dorośli mężczyźni czują się często zdezorientowani z powodu upadku zasad patriarchatu, zaniku hierarchicznych ról, również zaniku podziału na sferę publiczną reprezentowaną przez mężczyzn i prywatną, zarezerwowaną dla kobiet. Włączenie kobiet do szkolnictwa wyższego i we wszystkie dziedziny pracy, gdzie kobiety często są bardziej kompetentne, sprawia, że mężczyźni czują się niepewni swojej tożsamości. Ustawienie w zbiorowej świadomości tego, że ludzie są równi sprawia, że mężczyźni kwestionują swoją tożsamość, nie wiedzą, co znaczy bycie mężczyzną, czy ma to podłoże biologiczne, czy istnieją uniwersalne i trwałe wzorce kulturowe, czy to prawda, że wszystko jest kwestią wychowania. Czy mężczyzna może być wrażliwy, dbający o siebie, wyrażający emocje, rezygnujący z przemocy, czy może wtedy zostanie uznany za zniewieściałego? Mężczyźni w wieku 60-70 lat zostali wychowani do tego, by byli wierni w małżeństwie i utrzymywali swoje dzieci. Ci, którzy mają 30-40 lat muszą sprostać różnym wymogom: być dobrym mężem, kochankiem, powiernikiem, wrażliwym, współodpowiedzialnym za obowiązki domowe, dobrze wychowującym dzieci. Ludzie nie wiedzą, jakie cechy społecznie promować, żeby ułatwić określanie tożsamości – mówiła prof. Castilla de Cortazar.

Odniosła się do kryzysu antropologicznego: „Mówi się dziś nawet o aborcji - niezgodnej przecież z prawem do życia - jako prawie. 50 lat po rewolucji seksualnej doświadczamy głębokiego kryzysu antropologicznego, gdzie każda osoba jest wewnętrznie pęknięta i nieświadoma związku między swoim ciałem, tożsamością, miłością, prokreacją, za to promuje się rodzaj nijaki, neutralność. Największą wartością zdaje się być niezależność”. – Nikt nie ma praw do żadnego człowieka. Nawet rodzice nie mają praw do dziecka, ponieważ ono też jest osobą. W kontekście in vitro podaje się jako argument prawo do dzieci, tymczasem jest to nieprawda. Nie ma prawa do posiadania dzieci – zaznaczyła prelegentka.

Mówczyni zauważyła, że dziś neguje się różnice między płciami. Tymczasem Jan Paweł II wskazywał, że „różnica pomiędzy mężczyzną a kobietą leży nie tylko w działaniu, ale również w sferze bytu. Jesteśmy bytami komplementarnymi nie tylko biologicznie i psychologicznie, ale także ontologicznie. Płeć biologiczna jest tym, co jest nam dane, a płeć społeczna, kulturowa się rozwija w społeczeństwie”. Płci się nie zmieni nawet operacją, która nie pozmienia chromosomów, ani tym bardziej nie naruszy stanu ontologicznego.

– W naszych czasach, kiedy mówi się o tym, że aborcja jest prawem, miłość matczyna pozostaje ostatnią ostoją miłości, ponieważ ojcostwo już zostało zniszczone. Dziś atakuje się również macierzyństwo. Aby je chronić, mężczyzna musi odnaleźć w sobie ojcostwo – powiedziała hiszpańska pisarka wskazując za Janem Pawłem II, by wzorców w budowaniu rodziny, szukaniu tożsamości ojca i matki szukać w świętej rodzinie z Nazaretu.

Ostatni podczas pierwszej sesji wystąpił Marek Grabowski, filozof i socjolog, prezes Fundacji Mamy i Taty. Zaprezentował on projekty i badania prowadzone przez Fundację. Omawiając przyczyny współczesnego kryzysu rodziny, wskazał na „problem z tradycyjną moralnością, związaną z chrześcijaństwem. Mamy coraz mniej zaangażowanych, świadomych chrześcijan. Z drugiej strony mamy dawno już rozpoczęte procesy, np. w czasie industrializacji, spowodowane poborami czy szkolnictwem, związane z migracjami. To wszystko nie wpływa pozytywnie na gotowość ludzi do zawiązywania związków i sprzyja rozpadaniu tych zawartych. Małżeństwo trwa dziś średnio 12-14 lat”. Omawiając badania wskazał, że młodzi mężczyźni w Polsce w dużej mierze definiują się poprzez pracę. Jest ona dla nich źródłem satysfakcji i dochodu. Chcą rywalizować, być zauważonymi. Obawiają się czasów, w których żyją, boją się porażki rodzinnej, dlatego nie chcą się żenić. Obawiają się, że są zdolni do zdrady partnerki, nie mają do siebie zaufania, brakuje im charakteru czy kręgosłupa moralnego. Są także uzależnieni od świata wirtualnego. Najnowsza kampania Fundacji poświęcona będzie problemowi rozwodów.

Druga część konferencji przebiegała pod hasłem „Ojcowizna – Ojczyzna – Tradycja – dziedzictwo narodowe”. Wykłady wygłosili: prof. Wojciech Roszkowski, ekonomista i autor prac historycznych, wykładowca SGH, dr Massimiliano Signifredi, historyk, wykładowca Uniwersytetu Roma Tre oraz ks. prof. Jacek Grzybowski, filozof, prof. UKSW. Spotkanie prowadził dr hab. Paweł Skibiński, historyk, wykładowca UW.

Prof. Roszkowski podkreślił, że Jan Paweł II odnosił się do spraw swojej Ojczyzny, szczególnie podczas swoich pielgrzymek do Polski. Przypomniał następnie te kolejne wizyty oraz papieskie nauczanie na temat Ojczyzny i patriotyzmu z kluczowym stwierdzeniem z 1979 r.: Polski nie można zrozumieć bez Chrystusa. Mówił o pielgrzymce z 1991 r. gdy Jan Paweł II przypominał rodakom Dekalog i pierwszy raz podniósł głos przestrzegając przed fikcją wolności rozumianej w sposób liberalny – która w istocie zniewala. Wspomniał też o testamencie Papieża – Polaka, który żegnając się z Ojczyzną w 2002 r. mówił, że wszystkie jej trudne sprawy powierza Bożej Opatrzności.

Dr Signifredi zwrócił uwagę, że w przeciwieństwie do swych poprzedników, którzy jako biskupi Rzymu raczej odcinali się od swych korzeni, Jan Paweł II podkreślał swoje pochodzenie. Do tego stopnia, że po raz pierwszy w historii Kościoła, wbrew protokołowi, swój list apostolski „Rutilans Agmen” z 1979 r. podpisał ”Jan Paweł II, Polak”. Podkreślił, że Jan Paweł II w dziejach swojego narodu szczególnie upodobał sobie epokę jagiellońską – wielonarodową Rzeczpospolitą, w której mogły pokojowo współistnieć różne nacje a władcy nie byli „królami sumień” obywateli, choć wkoło w Europie szalały wojny religijne. – W koncepcji Wojtyły nie istnieje naród bez narodów sąsiednich, każdy naród ma swoją misje, swoje szczególne powołanie – powiedział dr Signifredi. Podkreślił też, że patriotyzm Jana Pawła II zdecydowanie odrzucał nacjonalizm jako degenerację idei narodu, prowadzącą do totalitaryzmu.

Ks. prof. Jacek Grzybowski w swoim wystąpieniu zastanawiał się, czy rozumienie Ojczyzny i narodu przez Jana Pawła II - jako społeczności naturalnej i formy życia wspólnotowego która wyrasta z egzystencjalno – relacyjnej sytuacji osoby czy rodziny – może być aktualne dziś, w mobilnym cyfrowym, wielokulturowym, migracyjnym i społecznie różnorodnym XXI wieku.

Dr Paweł Rojek, filozof, wykładowca UJ, w komentarzu do jednego z wystąpień zwrócił uwagę, że papieskie przesłanie nie ma jedynie wymiaru historycznego: papież wnosi trwały wkład do świata idei, czego przykładem jest jego homilia w 1979 r. na Placu Zwycięstwa w Warszawie. Zaznaczył, że wezwanie do Ducha św. jest formą epiklezy, czyli modlitwy liturgicznej nad darami ofiarnymi. Przypomniał, że przed tym wezwaniem Ojciec Święty wspominał dzieje Ojczyzny i „wszystko, co Polskę stanowi”, ukazując przez to, że ludzka historia jest darem, elementem liturgii dziejów.

Marek Jurek, poseł do Parlamentu Europejskiego, podkreślił w rozmowie z KAI, że nie ma państwa i wspólnoty obywatelskiej bez wspólnoty społecznej, zgromadzonej wokół określonych wartości, określonych tradycji i nadziei. – Zarówno Ojczyzna jak i patriotyzm rozwija się i ma swoja historię ale sama idea się nie zmienia, to stały paradygmat, w którym zawsze chodziło o przywiązanie, odpowiedzialność i poświęcenie – powiedział. Zwrócił uwagę, że wspólnota jaką jest Ojczyzna opiera się na naturalnej więzi a nie na projekcie politycznym . – Jan Paweł II był wielkim orędownikiem prawdy o znaczeniu narodu w życiu człowieka. Mówił, że jest to kluczowa wspólnota, najważniejsza ze wspólnot naturalnych, obok rodziny – podkreślił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Parada Pułaskiego w Filadelfii

2018-10-18 19:53

o. Maciej Karpiński OSPPE

Październik jest miesiącem polsko-amerykańskiego dziedzictwa w USA. Z tej okazji w niedzielę, 14 października odbyła się po raz 85. Parada Pułaskiego w Filadelfii. Tegoroczna parada była szczególna z powodu setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. W wydarzeniu wzięło udział wiele grup i organizacji polonijnych, wśród nich oczywiście z Amerykańskiej Częstochowy. Najpiękniej zaprezentowały się dzieci z Polskiej Szkoły dokształcającej im. Matki Bożej Częstochowskiej.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Sama Parada odbyła się na Benjamin Franklin Blvd. Parkway i trwała około dwóch godzin. Choć wydarzenie to w historycznej pierwszej stolicy USA jest zdecydowanie mniejsze niż w na nowojorskiej Piątej Alei, to była to wspaniała prezentacja polskiej kultury i tradycji, radosnego śpiewu i tańców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem