Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Abp Ryś: Bóg cierpi, gdy widzi rozbite małżeństwa i rodziny

2019-02-09 18:48

xpk / Łódź (KAI)

Archidiecezja Łódzka

Temat rodziny jest kluczowy, bo Bóg cierpi, gdy widzi rozbite małżeństwa i rodziny oraz dzieci w domach dziecka. Bóg cierpi, gdy widzi rozbity Kościół, który jest rodziną siostrami i braćmi, którzy są pozamykani w swoich wyznaniowych kółkach - powiedział abp Grzegorz Ryś podczas Mszy św. towarzyszącej kolejnemu dniu obrad synodu archidiecezji łódzkiej, tym razem poświęconemu kwestiom rodziny.

Co zostało zdziałane w czasie tego pierwszego roku synodu? Czy staliśmy się bardziej synodalni? Jesteśmy bardziej wspólnotą niż byliśmy? Czy potrafimy wychodzić z inicjatywą? Czy innych uwalniamy do działania? Czy ta cała synodalność to jest dar czy kłopot? – pytał metropolita łódzki.

– Możesz pracować dwa razy więcej, ale wróć do modlitwy, a będziesz wypoczęty. Dlaczego? Bo my przy pracy potrzebujemy odkrycia sensu doświadczenia mocy, która płynie od Pana inspiracji, która płynie od Niego, mocy i miłości, która przychodzi od Niego. Wtedy odkrywasz, że idzie o coś więcej, niż o siebie samego. Nabierasz dystansu do tego, co tobie gadają. Modlitwa jest miejscem, w którym odpoczywasz – pustynia jest miejscem gdzie odpoczywasz, w Bogu odpoczywasz – tłumaczył arcybiskup.

Reklama

Odwołując się do dzisiejszego fragmentu ewangelii łódzki pasterz wskazał na to, że w czasie trzech lat Synodu niezwykle ważne jest to, by znaleźć czas na dzień skupienia czy rekolekcje. To uczynimy przedmiotem zastanowienia – podkreślił arcybiskup. Chodzi o to, by być z Bogiem sam na sam, bo w czasie trwania – tworzenia dobrego dzieła, zawsze uaktywnia się zły, który chce zniszczyć to, co jest dobre – zauważył abp Ryś.

– Jezus był poruszony, gdy zobaczył tłum, bo byli jak owce nie mające pasterza. – Owce bez pasterza, to jest obraz biblijny, to jest refren Starego Testamentu. To oznacza, że są rozproszeni oraz to, że gdy wyjdą z domu, to już nie wrócą, bo nie maja pasterza. – zaznaczył arcybiskup. – Jezus nie może patrzeć na ten dramat rozproszenia – Lud Boga, który stał się tłumem, ale nie ma pasterza, który ten tłum gromadzi. Dlatego zaczyna ich wiele nauczać, bo to Słowo ich zbierze. To Duch potrafi ich zebrać. Z tłumu czyni ich rodziną – siostrami i braćmi – Kościołem. Nie tłum, ale rodzina, która ma pasterza, która karmi się Słowem Bożym w obfitości – zakończył abp Grzegorz Ryś.

Tagi:
abp Grzegorz Ryś Abp Ryś

Abp Ryś na Mszy św. za śp. Pawła Adamowicza: czy coś się w Polsce zmieni?

2019-01-16 09:16

xpk / Łódź (KAI)

Czy coś się w Polsce zmieni? Słuchamy Jezusa, otwieramy się na Jego słowa i jednocześnie uważamy, że nic nie ma prawa się zmienić? Jesteśmy tak beznadziejni? Jesteśmy tak spętani złem? – pytał abp Grzegorz Ryś podczas liturgii żałobnej w intencji śp. Pawła Adamowicza.

archidiecezja.lodz

Z inicjatywy metropolity łódzkiego w bazylice archikatedralnej pw. św. Stanisława Kostki w Łodzi odprawiona została Msza święta żałobna o spokój duszy tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska oraz o zdecydowane porzucenie przemocy w życiu publicznym.

W homilii abp Ryś, odnosząc się do niedzielnych i poniedziałkowych tragicznych wydarzeń, powiedział, że dzisiaj wszyscy możemy być przybici myśląc o tym, do czego człowiek jest zdolny. - Dzisiaj wszyscy możemy być przerażeni tym, czego człowiek może się dopuszczać i kiedy przychodzimy z przygnębieniem i smutną refleksją to Bóg, ku naszemu zdumieniu, otwiera nam oczy na naszą godność - podkreślił.

- Pan Bóg nam mówi: wierzę w was. Stworzyłem was tak, że dobro jest w zasięgu waszej ręki, że możecie być nie tylko moim obrazem, ale możecie się do mnie upodabniać, możecie się stawać jak ja. Wierzę w was. Wiem, że nie jesteście aniołami - mówił arcybiskup.

- Macie w sobie taką wiarę jaka Bóg ma co do was? Wygląda na to, że dzisiaj w Polsce nikt tej wiary nie ma! Słucham od wczoraj odpowiedzi na pytanie: czy coś się w Polsce zmieni? Odpowiedzi padają dwie: nic się nie zmieni, albo zmieni się na trzy dni! Wszystko jedno, kto te odpowiedzi formułuje. Słuchamy Jezusa, otwieramy się na Jego słowa i jednocześnie uważamy, że nic nie ma prawa się zmienić? Jesteśmy tak beznadziejni? Jesteśmy tak spętani złem? To jest nie do przekroczenia? To jest nie do zmiany? – pytał kaznodzieja.

Metropolita łódzki podkreślił: „Znając naszą zdolność do grzechu. Bóg ma w sobie wiarę, że człowiek jest większy od zła. Człowiek nie musi być spętany. Człowiek nie musi mieć przekonania, że ze zła się nie wyrwie, że nic tu nie ma do zmiany, a jeśli to na moment. Nie, nie na moment! Jest życie nowe, które – jest jak mówimy - jest wieczne". - Ostatecznie Jezusa interesuje taka zmiana w naszym życiu, zmiana na zawsze – zakończył hierarcha.

Przed błogosławieństwem kończącym liturgię arcybiskup podziękował wszystkim obecnym za przybycie i wspólną modlitwę.

Liturgię wraz z metropolitą łódzkim koncelebrowali arcybiskup senior Władysław Ziółek, bp Ireneusz Pękalski, bp Marek Marczak oraz księża diecezjalni i zakonni. W świątyni obecni byli przedstawiciele samorządu wojewódzkiego i miejskiego z prezydent Łodzi Hanną Zdanowską, a także licznie przybyli mieszkańcy miasta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Jaki ksiądz, taki biskup

2015-05-21 12:27

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 21/2015, str. 6-7

Jaki jest biskup nominat ks. prof. Michał Janocha?

Artur Stelmasiak
Biskup Nominat i rektor seminarium prawosławnego ks. Jerzy Tofiluk podczas prezentacji albumu „Ikony w Polsce” autorstwa ks. prof. Michała Janochy

Przyjaciele mówią do niego po prostu: Michał. I tak pozostanie bez względu na to, czy jest zwykłym księdzem czy biskupem. – Jak do tej pory nie zmienił się jako prałat, to myślę, że teraz nie zbiskupieje. On ma odpowiedni dystans do siebie i do otaczającej go rzeczywistości – mówi „Niedzieli” Mateusz Środoń, znajomy Biskupa Nominata.

Ks. prof. Michał Janocha praktycznie zawsze chodzi w stroju kapłańskim. O ile na spływach kajakowych, obozach pod namiotem widziano go bez koloratki, to na Krakowskie Przedmieście i na Uniwersytet Warszawski zawsze wychodzi w sutannie. – Może nie jest to najważniejsze, ale sutanna jest wymownym symbolem tego, jak Michał traktuje swoje kapłaństwo – podkreśla Krzysztof Smulski, z którego rodziną Biskup Nominat jest bardzo zżyty.

Otwarte mieszkanie

Gdy Krzysztof Smulski dowiedział się, że przyjaciel jego rodziny zostanie biskupem pojechał do podwarszawskiego Ołtarzewa, gdzie Nominat uczestniczył razem z kard. Kazimierzem Nyczem w liturgii święceń kapłańskich księży pallotynów. – Nie bardzo wiem co powiedzieć. Jestem szczęśliwy, bo Michał jest najbliższym przyjacielem. Błogosławił nasz ślub i ochrzcił trójkę dzieci – powiedział Smulski tuż po uroczystości.

Cechą wspólną, którą wymieniają wszyscy znajomi ks. Janochy, jest otwartość na drugą osobę. Nie patrzy na nikogo z góry, ale zawsze z uwagą słucha. Ma wielu przyjaciół, z którymi uwielbia przebywać i dyskutować o wspólnych pasjach.

Zdaniem Smulskiego ks. Janocha ma w sobie coś ze słynnego „wujka Wojtyły”. Jego mieszkanie w seminarium duchownym często zapełnia się świeckimi, a nawet całymi rodzinami. – On jest otwarty i bardzo ufa ludziom. A drzwi do jego mieszkania prawie się nie zamykają – mówi Mateusz Środoń.

Nie jest to jedyna cecha, która wyróżnia nowego Biskupa pomocniczego archidiecezji warszawskiej. Uwielbia dzieci i od razu nawiązuje z nimi świetny kontakt. – Czasami, gdy biegliśmy na wykłady podrzucaliśmy dzieci do Michała. On świetnie sobie z nimi radzi, a dzieciaki go uwielbiają – mówi Smulski.

Jest człowiekiem, który dba i pielęgnuje znajomości. Grupa znajomych Księdza Profesora rokrocznie wyjeżdża z całymi rodzinami nad morze pod namiot. Jak ksiądz Michał miał wolną chwilę, to pakował swój namiot, śpiwór i jechał ich odwiedzić. – Dzięki temu mieliśmy codziennie Mszę św. na naszym biwaku, a kto chciał mógł włączyć się w Liturgię Godzin – mówi Środoń.

Kajaki, namioty, zabytki

Specjalnością Księdza Profesora są jednak kilkutygodniowe eskapady po chrześcijańskim Wschodzie, podczas których zarażał młodych pasją do sztuki sakralnej i chrześcijańskiego dziedzictwa. Organizowane przez niego wyjazdy naukowo-dydaktyczne miały wyjątkowy charakter. Ksiądz Profesor potrafił zabrać młodych w nieznaną przygodę. Dzięki temu powstała spora grupa osób, którą zaraził pasją do sztuki sakralnej. – Znajduje ze wszystkimi wspólny język, także z młodymi, ze studentami ma dobry kontakt. Jego wyjazdy miały charakter naukowy, poznawczy, ale też religijny – opowiada ks. prof. Józef Naumowicz, znajomy Biskupa Nominata.

Biskup Nominat uwielbia organizować nie tylko dalekie podróże, ale także spływy kajakowe po Polsce. – Pamiętam jak kilka lat temu znajomy ksiądz zaprosił go na spływ po Wiśle. Całość miała trwać ponad tydzień, a ks. Janocha miał tylko dwa dni. Dołączył więc do przyjaciela w okolicach Warszawy – opowiada Środoń. – Spali na jakieś wyspie pod gołym niebem, a całą noc lało. Gdy odwiedziliśmy go gdzieś koło Czerwińska siedział pod swoim kajakiem i był doszczętnie przemoczony. Pożyczył ode mnie koszulę i popłynął dalej.

Objechał już cały Wschód i lubi przebywać w najdziwniejszych miejscach. Często są to przecież wyjazdy w nieznane. – Ta odwaga opiera się na wierze w Bożą Opatrzność. Michał jest człowiekiem, który bardzo ufa Panu Bogu – mówi Środoń.

Bp Janocha jest osobą bardzo towarzyską i doskonale czującą się zarówno w gronie osób duchownych, jak i świeckich. Ale kilka razy w roku poświęca czas, aby pobyć w pustelni na modlitwie i medytacji. Niestety teraz, jako biskup, będzie miał mniej wolnego na swoje pasje. I choć nadal będzie wykładał na UW historię sztuki, to jednak część jego dotychczasowej aktywności zostanie ograniczona.

Powołanie, kapłaństwo, biskupstwo

Choć ks. Michał Janocha i Mateusz Środoń od lat mieszkają w Warszawie, to jednak poznali się aż na Atosie. Mateusz po studiach na ASP postanowił uczyć się pisania ikon od greckich mnichów, a ówczesny Ksiądz Doktor przyjechał tam w ramach swoich podróży i pielgrzymek. Wspólna fascynacja sztuką i kulturą chrześcijańskiego Wschodu połączyła ich drogi także w stolicy Polski. Od lat zaangażowani są w Studium Chrześcijańskiego Wschodu przy klasztorze Ojców Dominikanów na Służewie. – Ksiądz Profesor od początku jest zaangażowany od strony teoretycznej, a ja prowadzę kursy ikonograficzne, czyli od strony praktycznej – mówi Środoń.

Sztuka jest wielką pasją Księdza Biskupa. Zanim wstąpił do seminarium studiował właśnie historię sztuki na Akademii Teologii Katolickiej. – Wówczas koncentrowaliśmy się na Zachodzie, bo stąd się wywodzimy, a o Wschodzie wiedziałem mało. Dopiero później poprzez różne znajomości, przyjaźnie, wyjazdy na Ukrainę, do Rosji, zacząłem odkrywać świat sztuki chrześcijańskiego Wschodu – wspomina Biskup Nominat.

Jako kapłan i naukowiec interesował się zawsze sztuką i duchowością. Szukając miejsca, gdzie te dwie rzeczywistości mogą się połączyć, odnalazł ikony. – Choć ikona jest materialna, to jednak tu, na ziemi, pełni bardzo ważną rolę duchową. W życiu doczesnym ikony są nam potrzebne, bo potrzebujemy okien, przez które widać niebo – tłumaczy.

Od 2010 r. pracuje na Uniwersytecie Warszawskim, na Wydziale Artes Liberales, w komisji Speculum Byzantinum. Gdy wchodzi w sutannie na pierwsze zajęcia, wielu studentów patrzy na niego podejrzliwie. Ale pod koniec roku wszyscy go szanują, a z wieloma nawet się zaprzyjaźnia.

– To człowiek, który opowiadając o kulturze i sztuce potrafi jednocześnie mówić o rzeczywistości nadprzyrodzonej. Jego obecność i wykłady w tym miejscu mają więc również wymiar ewangelizacyjny – mówi dr Irina Tatarova, koleżanka z wydziału na UW. – Ma wielki talent popularyzowania nauki, a jednocześnie jest uczciwym badaczem. On w sztuce i nauce poszukuje przede wszystkim prawdy egzystencjalnej. Dlatego też wkłada w nią tak wiele pasji.

Pochodzi z parafii św. Aleksandra przy pl. Trzech Krzyży. Całe życie mieszkał w Warszawie. Tu się wychował, studiował i tu dojrzewało jego powołanie. Jego tata jest emerytowanym architektem, a mama pracowała w biurze. – Bardzo często odwiedza rodziców. Jest z nimi bardzo zżyty – mówi Tatarova, która zna Księdza Profesora od 20 lat.

Pierwszym wydarzeniem, które odcisnęło się na decyzji młodego Michała była śmierć przyjaciela. – Konrad Gałecki chciał iść do seminarium, ale utonął podczas spływu w 1977 r. Wtedy nie myślałem, aby pójść w jego ślady, ale był to znak, który nie dawał mi spokoju – mówi bp Michał Janocha. Później na ATK-a poznał ks. prof. Janusza Pasierba i ujęła go jego wizja sztuki, kultury i Kościoła.

Znajomi mówią o nim, że jest księdzem, który nie ucieka od swojego kapłaństwa. W gronie warszawskiego duchowieństwa jest uważany za eksperta od duchowości, którego fascynuje kultura i zachodzące w niej zmiany.

Zna kilka języków obcych, ale pozostaje skromny. Na pierwszy rzut oka wydaje się nawet nieśmiały.

– Był bardzo dobrym księdzem i z pewnością będzie bardzo dobrym biskupem – mówi ks. prof. Józef Naumowicz, kolega bp. Janochy z seminarium i z uczelni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wrocław pamięta o Powstańcach Wielkopolskich

2019-02-16 21:13

Anna Majowicz

W 100. rocznicę zakończenia Powstania Wielkopolskiego (16.02.2019), w sali kolumnowej Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego spotkali się przedstawiciele rodzin Powstańców pochowanych na Dolnym Śląsku. Spotkanie odbyło się w ramach działań związanych z projektem ,,Ocalamy” realizowanego przez Wojewodę Dolnośląskiego oraz Oddział Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu.

Anna Majowicz
pamiątkowe zdjęcie uczestników spotkania

- 100 lat temu Wielkopolanie stanęli do walki o wolność i niepodległość. Solidarnie, ramię w ramię, ponad podziałami. Dziś jesteśmy tu, by oddać im hołd – rozpoczął spotkanie Wojewoda Dolnośląski, Paweł Hreniak.

Następnie głos zabrała wicedyrektor wrocławskiego oddziału IPN, dr Katarzyna Pawlak – Weiss. Przypomniała wydarzenia, które miały miejsce 20 lat po zakończeniu zwycięskich walk w Powstaniu Wielkopolskim. – Kiedy rozpoczęła się II wojna światowa, esesmani aresztowali Powstańców i osadzali ich w obozie. Tam okrutnie ich torturowano. W jaki sposób? Wyprowadzano ich z cel na dziedziniec, by w kurzu i błocie, do utraty sił, wykonywali trudne ćwiczenia. Mało tego. Aresztantów zimą wysyłano w Karpaty, gdzie musieli wdrapywać się na górę, którą wcześniej polewano wodą. Gdy już udało im się dotrzeć na szczyt, strącano ich, by w bólu i z połamanymi kończynami zaczynali trud ponownie. Świadectwo wielkiego patriotyzmu Powstańców nie zakończyło się więc w 1919 r. – zaznaczyła dr Katarzyna Pawlak – Weiss.

Dowódca Garnizonu Wrocław, płk Dariusz Krzywdziński, zwrócił się do rodzin Powstańców: - Szanowni Państwo, wasi przodkowie dają wam ogromny powód do dumy. Niezależnie od stopnia, jaki nosili na pagonach. Pamiętajcie, że w waszych żyłach płynie krew bohaterów i nie zapomnijcie tej dumy i wiedzy przekazywać kolejnym pokoleniom. To zaszczyt i obowiązek wobec przodków i polskiej historii. Chwała bohaterom, część ich pamięci.

Zobacz zdjęcia: Wrocław pamięta o Powstańcach Wielkopolskich

„Ocalamy” to projekt symbolicznego znakowania grobów bohaterów walk powstańczych i wyzwoleńczych, pochowanych na terenie Dolnego Śląska, specjalnym insygnium.

Poniżej przedstawiamy nazwiska osób, których groby zostały uhonorowane:

Anton Cebulski - ur. 20.02. 1896 r. w miejscowości Nowiny. Weteran armii niemieckiej oraz Legionów Polskich. Podczas powstania Wielkopolskiego został ciężko ranny i dostał się do niewoli. Leczył się w szpitalu w Leśnicy oraz w lazarecie fortecznym Twierdzy Wrocław. Zmarł 03.02.1919r. Pochowany został we Wrocławiu, na Cmentarzu Grabiszyńskim.

Bogusław Ćwikła – ur. 19.07.1901 r. w Paterku (gm. Nakło nad Notecią). Żołnierz Kompanii Nakielskiej. Brał udział w walkach o Nakło, Czerwonak, Kcynię, Szczepice, Studzienki, Tur i Szubin. Po powstaniu pełnił służbę w 4. Pułku Strzelców Wielkopolskich w Gnieźnie. Odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym.

Jan Dzierżykraj-Morawski – ur. 01.12.1900 r. w Jurkowie. Od 1915 r. działacz konspiracyjnego Towarzystwa im. Tomasza Zana. W 1918 r. członek Tajnego Komitetu Wojskowego. Żołnierz Pułku Wielkopolskiej Jazdy Ochotniczej i uczestnik walk pod Szubinem. W wojnie 1920 r. walczył jako podporucznik w 26. Pułku Ułanów. W latach 1923-1926 pełnił funkcję zastępcy dyrektora generalnego Rady Naczelnej Przemysłu Cukrowniczego. Od 1924 r. do 1936 r. był członkiem Zarządu i dyrektorem Biura Ekonomicznego Izb i Organizacji Rolniczych Zachodniej Polski. W 1931 r. wszedł w skład polskiej delegacji na rokowania gospodarcze z Niemcami. W 1939 r. był członkiem polskiej delegacji działającej przy Lidze Narodów. Od 1938 r. był Prezesem Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Po wojnie został dyrektorem Jeleniogórskiego Okręgu Państwowych Nieruchomości Ziemskich z siedzibą w Legnicy. Później przeniósł się do Wrocławia, gdzie został dyrektorem Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Rolniczej. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Orderu Polonia Restituta (dwukrotnie), Złotym Krzyżem Zasługi. Zmarł 22.06.1997 r. we Wrocławiu. Pochowany na Cmentarzu św. Wawrzyńca.

Jan Gibasiewicz – ur. 24.10.1900 r. w Sulmierzycach. Członek Polskiej Organizacji Wojskowej, żołnierz ochotniczej Kompanii Sulmierzyckiej pod dowództwem sierżanta Stanisława Kamińskiego, później 12. Pułku Strzelców Wielkopolskich oraz 8. Pułku Strzelców Wielkopolskich. Uczestnik walk pod Sulmierzycami, Kobylą Górą i Granowem. W wojnie w 1920 r. służył w 62. Pułku Piechoty ze składu 15. Dywizji Piechoty, z którą wziął udział m.in. w wyprawie kijowskiej. Latem 1920 r. został ranny w walkach nad Berezyną. Po wojnie służył jeszcze w 14. Pułku Artylerii Ciężkiej w Poznaniu. Do rezerwy przeszedł w 1922 r. W latach 30-tych prowadził przedsiębiorstwo transportowe. Zmobilizowany jako kierowca w 56. Pułku Piechoty wziął udział w walkach we wrześniu 1939 r. Po zakończeniu walk dostał się do niewoli, z której uciekł i zatrzymał się w Krotoszynie. Stamtąd razem z rodziną, w 1944 r. został wywieziony do Milicza. Był aktywnym członkiem Zarządu Weteranów Powstań Narodowych RP oraz Związku Powstańców Wielkopolskich. Odznaczony m.in. Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 11.01.1984 r. w Miliczu. Pochowany jest na Cmentarzu Parafialnym przy ul. Kasztanowej.

Stanisław Gierusz – ur. 04.05.1900 r. w Bączylasie (pow. Gostyń). Uczestnik Powstania Wielkopolskiego i walk w rejonie Janiszewo, Sowiny, Gostyń, Miechcin, Leszno w składzie Kompanii Ochotniczej chorążego Kazimierczaka. Od 1919 r. służył w 60. Pułku Piechoty, z którym walczył m.in. w Międzychodzie, Toruniu, Gniewkowie, Bydgoszczy, Koronowie oraz w Lasach Tucholskich. Po wojnie przeniósł się na Kresy Wschodnie, służąc jako policjant w miejscowości Rozłucz w woj. lwowskim. W 1939 r. drogą przez Węgry, Jugosławię, Grecję i Turcję dotarł do Syrii, wstępując w skład tworzącej się tam Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, z którą walczył pod Tobrukiem. Później przeszedł szlak bojowy kampanii włoskiej II. Korpusu gen. Andersa, z bitwą pod Monte Cassino włącznie. Po zakończeniu wojny powrócił do kraju. Zmarł 27.11.1976 r. we Wrocławiu. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym na Osobowicach. Odznaczony m.in. Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Monte Cassino, Krzyżem Ziemi Świętej, Gwiazdą Afryki, Gwiazdą Italii, Brytyjskim Medalem Obronnym oraz Brytyjskim Medalem Wojny.

Wojciech Grodzki – ur. 09.04.1898 r. w Parzęczewie (Jarocin). Żołnierz 1. Kompanii Jarocińskiej. Uczestnik Walk o Krotoszyn, Ostrów Wielkopolski, Zakrzew, Łaszczyn, Rawicz, Zołnicę, Sarnówkę i Kawcze. W wojnie 1920 r. walczył na Wileńszczyźnie podczas zmagań nad rzeką Wilejką. Po wojnie mieszkał w Jaroczewie, a w latach 60. przeniósł się Dolny Śląsk. Zmarł 01.10.1976 r. w Oleśnicy. Pochowany na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Wojska Polskiego.

Piotr Jarysz – ur. 23.06.1897 r. w Chorzępowie (pow. Międychód). Uczestnik walk powstańczych w szeregach kompanii piechoty starszego sierżanta Michalskiego, a później podporucznika Kostrzewskiego. Brał udział w bojach o miejscowości: Wrzeszczyna, Rosko oraz Romanów. Odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Zmarł 16.07.1973 r. we Wrocławiu. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Grabiszyńskiej.

Franciszek Klein – ur. 25.11.1886 r. w Laskach (pow. Kępno). Uczestnik Powstania w rejonie Kórnik k. Poznania. W czasie II Wojny Światowej, w celu uniknięcia niemieckiej represji przeniósł się na Kielecczyznę. Zmarł 25.04.1955 r. w Oleśnicy.

Antoni Rosik – Rosiński – ur. 02.10.1899 r. w Pońcu (pow. Gostyń). Żołnierz 4 kompanii ponieckiej batalionu gostyńskiego sierżanta Kaźmierczaka . Uczestnik walk pod Lesznem, Pońcem, Miechocinem, Waszkową, Gościejewicami oraz Kąkolem. W wojnie 1920 r. walczył w składzie 60. Pułku Piechoty pod Mińskiem i nad Berezyną. Brał udział w Bitwie Warszawskiej w szeregach 15. Dywizji Piechoty w jej ofensywie na Mińsk Mazowiecki i Łomżę. Po zakończeniu konfliktu pozostał w wojnie jako podoficer zawodowy. Służył w batalionach Korpusu Ochrony pogranicza w Ludwikowie oraz Suwałkach. We wrześniu 1939 r. dowodził obroną strażnicy KOP Nowa Różana przed wojskami radzieckimi. W czasie II wojny światowej był członkiem Armii Krajowej. Odznaczony m.in. Krzyżem Walecznych (trzykrotnie), Medalem Niepodległości, Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Zmarł 22.10.1964 r. w Obornikach Śląskich. Pochowany jest na Cmentarzu parafialnym przy ul. Siemianickiej.

Józef Wojtkowiak – ur. 03.02.1899 r. w Poznaniu. Żołnierz 2. batalionu Poznań – Wilda, pod dowództwem majora Hądzilka. Uczestnik walk pod Wielkim Grójcem, Małym Grójcem i Kargową. W Wojsku Polskim służył zawodowo do 1927 r. Po zakończeniu służby rozpoczął pracę w PKP, która trwała do momentu przejścia na emeryturę w 1959 r. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Zmarł 25.03.1982 r. w Bierutowie. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym, przy ul. Wrocławskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem