Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Paschalny wymiar męczeństwa Pięciu Braci

Życie silniejsze niż śmierć

Ks. Zbigniew Kobus
Edycja zielonogórsko-gorzowska 13/2002

Opis śmierci Pierwszych Męczenników Polski, który przekazał nam św. Brunon z Kwerfurtu, został przedstawiony jako tydzień paschalny Jezusa. Wielki Tydzień, od wjazdu do Jerozolimy poprzez czyny i słowa, które Jezus wykonał i powiedział w Wielki Czwartek i w Wielki Piątek, a potem aż po Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie i życie pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej w Jerozolimie, która ma jedno serce i jednego ducha. To oczekiwanie Benedykta i Jana na pozwolenie papieskie, aby dalej prowadzić misję, zostało przedstawione jako oczekiwanie uczniów Chrystusa w Wieczerniku na moc Ducha Świętego.

Powtarzać życie Jezusa

Uroczystemu wjazdowi Jezusa do Jerozolimy na święta Paschy odpowiada samo przybycie eremitów wiosną 1002 r. "do kraju Słowian, gdzie piękny las nadawałby się na samotnię, na ziemi chrześcijańskiej w pobliżu pogan". W niebezpiecznej podróży, jaką przebyli mnisi wyruszając pod koniec 1001 r. z Pereum na północ, można by się doszukiwać znaków podróży samego Jezusa do Jerozolimy. Wyprawa przez Alpy zimą była " długa i kręta" oraz "mozolna". Po drodze cesarz zaopatrzył zakonników w księgi i paramenty liturgiczne. Ostatecznie w "kraju Polan" przyjął ich gościnnie Bolesław książę Polski.

Działalności Jezusa w Jerozolimie, o której czytamy w Ewangelii, odpowiadają zadania i trudności, jakie pokonywali eremici na nowo powstałej placówce. Fundacja klasztoru przy samej granicy pogańskiej miała być przykładem trzech sposobów przeżycia tego powołania. Brunon z Kwerfurtu mówi: dla tych, którzy rozpoczynają życie monastyczne mamy klasztor, gdzie mogą się rozwijać we wspólnocie; dla tych, którzy przychodzą ze świata - upragnioną ciszę; dla dojrzałych duchem mnichów - miejsce, gdzie mogą żyć w pustelni, w samotności, ale nie bezpłodnej, a płodnej, dojrzałej, którą nazywamy złotą samotnością. A tam, gdzie jest już naprawdę wielkie pragnienie, żeby być z Chrystusem, jest trzecia możliwość, trzecie dobro - jest misja wśród pogan i - jeżeli trzeba - gotowość oddania swojego życia.

Procesowi, męce i śmierci Jezusa, o których opowiadają synoptycy i św. Jan w Ewangelii, w relacji św. Brunona odpowiadają napad na klasztor i śmierć Pięciu Braci. Naradzie Sanhedrynu co do Jezusa i zdradzie, której dopuścił się Judasz, odpowiada planowanie napadu na erem. Gdy mnisi modlili się, w tym samym czasie "człowiek książęcy, który przedtem im usługiwał, wraz z innymi złymi chrześcijanami, podpiwszy sobie dla dodania animuszu, postanowili zabić eremitów i zrabować im srebro, o którego zwrocie dla księcia nie wiedzieli" . Elementów przygotowań do Paschy, jakie czynili uczniowie, aby ją spożyć z Mistrzem, można by doszukiwać się w dacie śmierci Męczenników: " w świętą wigilię szczodrobliwego i łaskawego Marcina", czyli 10 listopada 1003 r. Ta noc śmierci Benedykta i Jana, w nawiązaniu do wydarzeń z Getsemani, u św. Brunona rozpoczyna się relacją: "Przed północą weszli do celi Benedykta i Jana. Przywódca trzymając miecz w prawej ręce i płonącą świecę w lewej zbudził eremitów. Jakiś czas stał nie zdecydowany, co dało im czas, aby się przygotować na śmierć. Potem Jan spokojnie zapytał: ´Po coście przyszli?´. Na początku zabójcy wymyślili książęcy nakaz uwiezienia zakonników, by w końcu oświadczyć otwarcie: ´Chcemy was zabić´". Odbicie męki i śmierci Jezusa z łatwością odnaleźć możemy w postawie eremitów, z jaką przyjmują śmierć. "Niech Bóg wspomaga was i nas", po czym Jan zginął od dwóch ciosów miecza; Benedykt z kolei od jednego ciosu w głowę. Obok w celi z powodu uderzenia mieczem zginął Izaak, który błogosławił swych morderców, kiedy cięli go mieczem po nogach i rękach. Mateusz wybiegł z celi w kierunku kościoła i upadł przeszyty oszczepami. Piątą ofiarą napadu stał się Krystyn, który mieszkał osobno i nie wiedząc co się dzieje wołał braci, próbując z kawałkiem drzewa w ręku bronić klasztoru przed gromadą zbrojnych napastników. Ta scena wyraźnie nawiązuje do tego, jak to "jeden z tych, co byli z Jezusem, wyciągnąwszy rękę wydobył swój miecz i uderzywszy niewolnika arcykapłana pozbawił go ucha" ( Mt 26, 51). Ku swemu zmartwieniu zabójcy Braci nie znaleźli oczekiwanego srebra. Podobnie jak szatę Jezusa (Łk 23, 34) - pocięli tylko i podzielili między siebie kosztowny ornat, który był darem Ottona III.

Z relacji Ewangelistów wiemy, że śmierci Jezusa na krzyżu towarzyszyły niezwykłe znaki atmosferyczne, jakby cały kosmos uczestniczył w tym wydarzeniu. "Zasłona przybytku rozdarła się od góry aż do dołu na dwoje, ziemia się zatrzęsła, a skały rozłamały. Grobowce się otwarły, a wiele ciał świętych, którzy zasnęli, się podniosło" (Mt 27, 51-52) . Podobnie w relacji u św. Brunona czytamy, że w nerwowym napięciu zabójcom wydawało się, iż słyszą jakieś śpiewy, a przerażenie ich doszło do szczytu, gdy spostrzegli, że martwy ich zdaniem Benedykt zdołał jeszcze odwrócić się do ściany. Zbiegli więc w popłochu do lasu.

Przebiciu boku Jezusa na krzyżu, w relacji św. Brunona o męczeństwie Pięciu Braci, wydaje się odpowiadać fakt, że zabójcy zanim opuścili miejsce zbrodni, sprawdzili, czy wszystkie ich ofiary są martwe, a dla zatarcia śladów podłożyli ogień w kościele.

Pewnego piątku

W dalszej części Żywota Pięciu Braci Męczenników św. Brunon relacjonuje, że ogień podłożony w pośpiechu zagasł, kościół i cele ocalały. W czwartek, 11 listopada 1003 r., od brzasku dnia aż do późnych godzin u zamkniętej furty klasztornej czekali wieśniacy z pobliskiej wsi. Mieli bowiem zamiar wziąć udział w uroczystościach dla uczczenia św. Marcina z Tours. Gdy światło dzienne pozwoliło im dostrzec zabitego Krystyna na dziedzińcu, weszli do klasztoru i stwierdzili wymordowanie jego mieszkańców. W relacjach tych z łatwością możemy dostrzec to, co działo się w Jerozolimie "późno po szabacie, gdy świtał pierwszy dzień tygodnia" (Mt 28, 1). Wiadomość o śmierci Braci spod Międzyrzecza wstrząsnęła biskupem poznańskim Ungerem. Natychmiast udał się w podróż. Gdy przybył do eremu następnego dnia, to jest w piątek 12 listopada rankiem, doniesiono mu, że złapano zabójców. Czym prędzej więc nakazał pogrzebać pomordowanych jeszcze tego samego dnia, czyli w piątek. W ten sposób biskup Unger oddał cześć zabitym, których kazał pochować na środku kościoła klasztornego. Jakżesz podobnie było z Jezusem, którego ciało Józef z Arymatei wieczorem złożył w grobie (Mt 27, 57-60). Tenże Unger wraz z Barnabą niebawem udali się do Rzymu. Barnaba złożył papieżowi Janowi XVII relację o męczeństwie Pięciu Braci. Papież zaś "bez wahania kazał ich zaliczyć w poczet świętych męczenników i cześć im oddawać".

W ten sposób w życiu i śmierci Pięciu Braci wypełniła się tajemnica Wielkanocy. Życie okazało się silniejsze niż śmierć. Chrześcijanie odkryli prawdziwą wiosnę. Martwy grób został przemieniony w kwitnący ogród. Więzy, które nie pozwalały żyć, opadały.

Reklama

Żyj w ciszy

Literacki przekaz mówi nam, że każde życie chrześcijańskie, nie tylko mnicha, powtarza i naśladuje życie Jezusa. Opis ten proponuje więc pewien model Kościoła. Chrystus dotyka wszystkich świeckich i duchownych. To bardzo aktualne posłannictwo w naszych czasach.

Śmierć Pięciu Braci Męczenników św. Brunon przedstawił jako wielką celebrację liturgiczną. To przeżycie będzie prawdziwe, jeżeli życie chrześcijanina zjednoczy się z życiem Chrystusa, jeżeli doprowadzi do tej złotej samotności - pustelni. Samotność sama w sobie jest tyko narzędziem, nie celem. Samotność jest potrzebna, aby ożywić słuchanie głosu wewnętrznego. "Mała reguła" św. Romualda mówi: siądź w celi jak w niebie, rzuć za siebie cały świat - zapomnij o nim, uważaj na twoje myśli, jak rybak na ryby, żebyś umiał rozróżnić te myśli. Jedyną drogą są psalmy, są one syntezą Pisma Świętego. Żyj w ciszy i spokoju, aby być przygotowanym do słuchania Słowa Bożego. Modlitwa duchowa, wewnętrzna jest dzisiaj bardzo ważna dla życia Kościoła, dla chrześcijanina. Ona przygotowuje Kościół, aby był obecny we wszystkich dziedzinach życia. Daje fundament do tej działalności. Nauka św. Romualda proponuje nie wartość miejsca, ale wartość duchową, wewnętrzną. To jest propozycja na dzisiejsze czasy i dla wszystkich: księży, zakonników i ludzi świeckich.

Wiarygodność dzieła ludu Bożego

W całym roku kościelnym nie ma piękniejszej liturgii niż podczas Triduum Paschalnego. Niekiedy akcentuje się wyjątkowość ceremonii, które są rzeczywiście bardzo widowiskowe. I można by zostać przy określeniu "ceremonie" czy "nabożeństwa", gdyby faktycznie chodziło o widowisko. Liturgia idzie głębiej. Bardzo bogato prezentując symbolikę akcji liturgicznej, domaga się również głębokiego przeniesienia wszystkich treści stającego się wydarzenia w życie człowieka. Tylko taka liturgia, która stanowi pomost od Słowa Bożego do serca człowieka, zasługuje bez zastrzeżeń na miano wiarygodnego dzieła ludu Bożego.

Św. Augustyn w jednym z kazań tak mówi o wielkanocnym Alleluja: "Śpiewajmy Alleluja na ziemi, gdzie żyjemy jeszcze pośród trosk, abyśmy mogli kiedyś tam śpiewać bezpiecznie... Śpiewajmy dzisiaj nie po to, by cieszyć się spokojem, lecz aby pośród trosk znaleźć pociechę. Tak jak mają zwyczaj śpiewać wędrowcy: śpiewaj, ale idź. Śpiewając pocieszaj w trudnościach, nie poddawaj się zniechęceniu! Śpiewaj i idź!".

Franciszek: Chrystus jest w centrum misji Kościoła

2018-07-15 14:08

st (KAI) / Watykan

O tym, że Chrystus jest w centrum misji Kościoła oraz, że Jego orędzie należy głosić ubogimi środkami przypomniał papież Franciszek w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Ojciec Święty zaznaczył, że z ubóstwem uczniów Jezusa łączy się ryzyko porażki, ale tylko w zjednoczeniu z Tym, który umarł i zmartwychwstał, możemy odnaleźć odwagę ewangelizacji.

Grzegorz Gałązka

Nawiązując do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Mk 6, 7-13) Franciszek zaznaczył, iż styl misyjny przedstawiany przez Pana Jezusa wskazuje, iż Apostołowie mówili i działali jako posłańcy Jezusa. Nie głosili nic swojego, nie chcieli wykazywać się swoimi zdolnościami. Dlatego także współcześni chrześcijanie nie głoszą nic swojego, a wypełniają jedynie misję powierzoną im przez Kościół, nierozerwalnie związaną z jego Panem. „Żaden chrześcijanin nie głosi Ewangelii «na własną rękę», ale jedynie będąc posłanym przez Kościół, który otrzymał upoważnienie od samego Chrystusa” – podkreślił Ojciec Święty.

Papież zaznaczył, że misja ta jest wypełniana ubogimi środkami. Posłańcy królestwa Bożego są jak pielgrzymi wyposażeni jedynie w laskę i sandały, mocni jedynie słowem Jezusa. Nie są wszechmocnymi menadżerami, ani też nieusuwalnymi urzędnikami, nie są też gwiazdami na trasie. Dlatego może się zdarzyć, że orędzie nie zostanie przyjęte ani wysłuchane, że misjonarze doświadczą porażki. „Historia Jezusa, który został odrzucony i ukrzyżowany zapowiada los Jego posłańca. I tylko wtedy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Tym, który umarł i zmartwychwstał, możemy odnaleźć odwagę ewangelizacji” - stwierdził Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Jasna Góra: odpust z licznym udziałem pieszych pielgrzymów

2018-07-16 14:45

it / Jasna Góra (KAI)

Suma odpustowa na Jasnej Górze z racji święta Matki Bożej Szkaplerznej zgromadziła kilka tysięcy, głównie pieszych pielgrzymów. To pierwszy wakacyjny odpust przeżywany w sanktuarium.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Ks. Jan Markowski, przewodnik Pieszej Pielgrzymki Poznańskiej zauważył w kazaniu, że „to co jest życiem Maryi może stać się naszym życiem, ale tylko wtedy, gdy świadomie będziemy tego chcieli”. Podkreślił, że nie wystarczą same praktyki pobożnościowe, noszenie szkaplerza czy udział w pielgrzymce, ale, choć to doświadczenie jest ważne i potrzebne, to powinno nas ono doprowadzać do tego, czym żyła Maryja.

- Ona również modliła się, pamiętała o jedynym Bogu, ale przeżywała także codzienność swego życia, cierpienia, trudności, uczestniczyła w męce i śmierci swojego Syna, była razem z Apostołami w Wieczerniku kiedy otrzymywali Ducha Świętego - przypomniał przewodnik. Podkreślił, że „w jakiś sposób może to stać się także naszym życiem, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy dokonamy świadomego wyboru, że w taki sposób chcemy żyć”.

Kaznodzieja podkreślił, że udział w pielgrzymce jest konkretnym znakiem wyboru drogi z Maryją i do Maryi, która zawsze prowadzi nas do Jezusa.

Na uroczystości Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel na Jasną Górę przybyło wiele pieszych pielgrzymek. Dotarły dwie archidiecezjalne z Przemyśla i Poznania, a także z Piotrkowa Trybunalskiego. Przyszły również mniejsze grupy pątników z Gorzkowic, Rozprzy, Kamieńska, Strzybnicy, Trzebuni i Trzemeśni.

Ks. Krzysztof Jobda z Trzemeśni koło Myślenic zauważa, że lipcowa „modlitwa w drodze” została wybrana z kilku powodów. - Ludzie uprawiali u nas rolę, w sierpniu idzie pielgrzymka krakowska, ale mieszkańcy mieli wtedy wiele pracy, nie mogli iść więc chcieliśmy wyruszyć wcześniej. Poza tym w naszej parafii wielu ludzi nosi szkaplerz, więc wybraliśmy to święto 16 lipca - powiedział kapłan.

Pielgrzymka z Trzemeśni dotarła na Jasną Górę po raz trzydziesty piąty, w tym roku pod hasłem: napełnieni Duchem Świętym zdobywamy szczyty.

Kompania ta jest jedną z nielicznych w Polsce, której organizatorem od samego początku są osoby świeckie. Tworzą one Zarząd Pielgrzymkowy, na czele którego stoi Przewodnik Organizacyjny, osoba świecka upoważniona przez proboszcza do organizacji pieszej pielgrzymki. Pątnicy idą siedem dni pokonując ok. 160 km.

Święto Matki Bożej Szkaplerznej było dla niektórych pielgrzymów okazją do uroczystego założenia tego szczególnego znaku zawierzenia Maryi.

Historia szkaplerza sięga połowy XIII wieku, kiedy to ówczesny generał karmelitów o. Szymon Stock prosił Matkę Bożą o pomoc w uratowaniu zakonu przed kasatą. Jak podaje tradycja, w odpowiedzi Maryja ofiarowała karmelicie płócienną szatę, jako znak schronienia pod Jej macierzyńską opiekę.

Do tego wydarzenia szkaplerz zakonny służył jako ochrona habitu w czasie pracy. Potem stał się znakiem opieki Matki Bożej, a zarazem źródłem przywilejów i formą pobożności Maryjnej. Szkaplerz jest też częścią habitu każdego paulina.

Pielgrzymka Poznańska liczyła w tym roku 1761 osób, to o 117 więcej niż rok temu. Pątnicy dziękowali w drodze za 1050 lat pierwszego biskupstwa w Polsce i uczyli się Kościoła, bo - jak przypomniał ks. Łukasz Łukasik, kapelan pielgrzymki - powołanie biskupstwa dało początek duszpasterstwu parafialnemu, a więc rozpoczęło nasz udział w Kościele powszechnym.

- Kościół to my, bardzo ważny jest duch wspólnoty, to poczucie, że nie jesteśmy sami, że tworzymy jedną wielką rodzinę, że jesteśmy razem z Chrystusem - powiedziała Aurelia, która przyszła już po raz 34.

W Pielgrzymce Przemyskiej przyszło 1150 pątników. Hasłem rekolekcji były słowa „Żyć z Maryją w Duchu Świętym” a jedną z głównych intencji dziękczynienie za stulecie odzyskania niepodległości. - Ojczyzna to nasz dom, wspaniale jest tworzyć tę polską rodzinę, modlitwa przemienia i czyni cuda - powiedział Mariusz, który przyszedł po raz 10 z Przemyśla, w tym roku z biało-czerwoną flagą.

W stroju biało-czerwonym dotarła pani Dorota, dla której była to już 34 pielgrzymka. – To są wspaniałe rekolekcje w drodze, czas wielkiego wzmocnienia i wielkiej radości – powiedziała. Na pytanie czy pielgrzymka może się znudzić odpowiedziała: „absolutnie nie, co roku nowi ludzie, nowe doświadczenie, nowe intencje, no i trzeba spotkać się z Matką”.

470 osób wzięło udział w tegorocznej 149. Pieszej Pielgrzymce z Piotrkowa Trybunalskiego na Jasną Górę. Pątnicy do sanktuarium dotarli w sobotę, 14 lipca. Wędrowali pod hasłem: „Napełnieni Duchem Świętym”.

- Konferencje głoszone były przede wszystkim o Duchu Pocieszycielu, Duchu Paraklecie, Duchu Odnowicielu, charyzmatach, owocach Ducha Świętego, darach Ducha Świętego - powiedział ks. Stanisław Chichosz,

wikariusz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusowego w Piotrkowie Trybunalskim, kierownik grupy. - Szczególnie patronował nam św. Stanisław Kostka, patron Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, jak również św. Ojciec Pio – dodał kapłan.

Niektórzy pielgrzymi jutro - również pieszo - wrócą do domów.

Z racji odpustu na Jasnej Górze o 16.15 odprawione zostaną dziś Nieszpory i „Klęczki”, czyli śpiewana modlitwa w postawie klęczącej wyrażająca błaganie połączone z uwielbieniem, to gest adoracji należny samemu Bogu pielęgnowany przez Paulinów od wieków.

Drogę Krzyżową o godz. 17.00 i procesję maryjną na Wałach o godz. 21.30 poprowadzą pielgrzymi poznańscy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem