Reklama

Nowy Patron Polski

Z o. Jackiem Bolewskim SJ rozmawiał Piotr Chmieliński
Edycja warszawska (st.) 20/2002

16 maja w Warszawie św. Andrzej Bobola zostanie uroczyście ogłoszony Patronem Polski. Jego męczeństwo było jednym z najstraszliwszych w historii Kościoła. O rozwoju kultu Świętego i jego patronacie z o. prof. Jackiem Bolewskim, jezuitą, prodziekanem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie i kierownikiem sekcji " Bobolanum" tejże uczelni, rozmawia Piotr Chmieliński.

Piotr Chmieliński: - Dlaczego akurat św. Andrzej Bobola został nowym Patronem Polski?

O. Jacek Bolewski SJ: - Nie jest to tylko ludzka, oddolna inicjatywa. Dzieje kultu św. Andrzeja Boboli pokazują, że jemu samemu na tym zależało. Nie wiem, czy istnieje przykład innego świętego, który sam "dopominałby się" o swój kult. Pamiętajmy, że męczeńska śmierć św. Andrzeja nastąpiła w czasach opisanych później w Ogniem i mieczem. Męczeństwo Boboli z rąk Kozaków było jedną z konsekwencji powstania pod wodzą Bohdana Chmielnickiego. Ale w tych czasach okrutnych śmierci było bardzo dużo, Andrzej Bobola nie był jedynym misjonarzem na Wschodzie i wiele lat po Jego śmierci mało kto już o Nim pamiętał.

Dopiero sam Święty o sobie przypomniał. Było to 16 kwietnia 1702 r. - czyli w tym roku przypada 300. rocznica. Przełożony jezuickiego domu w Pińsku nie wiedział, gdzie zabiegać o pomoc w opłakanej sytuacji materialnej. Andrzej ukazał mu się, zapewniając o gotowości do pomocy, jednak oczekiwał udostępnienia swoich relikwii wiernym, aby z większą gorliwością mogli się modlić o jego wstawiennictwo. Ktoś mógłby zarzucić, że przyszły Święty był "interesowny", skoro zależało mu na rozwoju własnego kultu. Owszem, zależało mu, ale po to, aby dzięki modlącym się do niego mógł pomagać i uzdalniać do dzieł po ludzku - zdawałoby się - niemożliwych.

Drugi raz Święty ukazał się w 1819 r. w Wilnie o. Alojzemu Korzeniewskiemu, dominikaninowi, który w swych modlitwach polecał Andrzejowi zwłaszcza sprawę niepodległości Polski.

Pewnego wieczoru, przed udaniem się na spoczynek, zakonnik modlił się przy otwartym oknie do Męczennika. Gdy po dłuższej modlitwie zamknął okno i zamierzał się położyć, ujrzał postać, która przedstawiła się jako Andrzej Bobola, po czym poleciła zaskoczonemu zakonnikowi jeszcze raz otworzyć okno i wyjrzeć przez nie.

O. Korzeniewski zobaczył rozległą równinę, o której Andrzej oznajmił, że to ziemia pińska, gdzie dostąpił "chwały cierpień męczeństwa za wiarę Chrystusową". Następnie Męczennik polecił spojrzeć ponownie, by znaleźć odpowiedź na stawiane mu pytanie. Teraz obraz się zmienił: równina była pokryta walczącymi zaciekle wojskami wielu narodów. Andrzej objaśnił: "Gdy skończy się wojna, którą widzisz, wtedy królestwo Polski zostanie przywrócone przez miłosierdzie Boże, a ja zostanę w nim uznany jako główny patron".

- Jednak na realizację proroctwa o niepodległości Polski trzeba było czekać jeszcze długo. Również dość późno św. Andrzeja Bobolę wyniesiono na ołtarze. Dlaczego tak się stało?

- Wiązało się to z utrudnieniami ze strony zaborców, a także z przejściową kasatą zakonu Jezuitów... W końcu jednak, po bez mała dwóch wiekach od śmierci, nastąpiła beatyfikacja Andrzeja. Miało to miejsce 30 października 1853 r., w czasie, kiedy tzw. wojna krymska budziła nadzieje na zmianę sytuacji politycznej Polski, gdyż uczestniczyli w niej zaborcy walczący po przeciwnych stronach frontu. Należało jednak uzbroić się w cierpliwość. Odrodzenie polityczne państwa polskiego przyszło dopiero po I wojnie światowej.

Najpierw Andrzej patronował bojownikom o niepodległość, zwłaszcza generałowi Hallerowi, darzącemu Męczennika wielkim nabożeństwem. A gdy młode państwo przeżyło pierwsze zagrożenie ze strony bolszewickiej, modlitwy do Błogosławionego i procesja z Jego relikwiami stanowiły element duchowej mobilizacji mieszkańców Warszawy, dzięki której można było przeżyć pamiętny Cud nad Wisłą. To przyspieszyło starania o kanonizację. Gdy w końcu doszło do niej w 1938 r., relikwie Świętego powróciły w uroczystym pochodzie do Polski. Postrzegano to jako początek oficjalnego patronatu Andrzeja w odrodzonej Ojczyźnie.

Kiedy przyszła kolejna wojna, mogło się wydawać, że patronat św. Andrzeja oddalił się. Jednak wszyscy, którzy mu się powierzali, doświadczali pomocy, co potwierdzają liczne świadectwa wojenne, zwłaszcza ze Wschodu, dokąd zostało wysiedlonych wielu Polaków. Po zakończeniu II wojny światowej pozornie znowu odzyskaliśmy niepodległość, ale dobrze wiemy, że nie była ona prawdziwa. Reżim komunistyczny znacząco wpłynął na ograniczenie kultu św. Andrzeja. Np. jezuici starali się o wybudowanie godnego Sanktuarium dla Świętego i ciągle spotykali się z odmową.

- Zgoda na budowę Sanktuarium została w końcu udzielona. Co na nią wpłynęło?

- Pozwolenie na budowę, uzyskane 19 maja 1980 r., było jednym z owoców pierwszej wizyty Jana Pawła II w Polsce. Potem nastąpił Sierpień, początek "Solidarności". W kolejnych latach budowa Sanktuarium przebiegała równolegle z procesem trudnego rodzenia się niepodległości. W 1988 r. - w 50. rocznicę kanonizacji Boboli - zaczęliśmy się wreszcie modlić w Andrzejowej świątyni przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Od maja 1989 r. wszystkie Msze św. odbywały się już w Sanktuarium. A w czerwcu tego samego roku, po wyborach według odnowionej formuły, pojawiła się realna perspektywa niepodległości. Otworzyła się droga, na której patronat św. Andrzeja wreszcie mógł się dopełnić.

Warto też w tym miejscu wspomnieć, że Bobola w swoim patronacie dołącza do patronatu Maryi. Za swego życia ziemskiego Święty upodobał sobie Maryjną tajemnicę Niepokalanego Poczęcia. Pod tym imieniem zakładał sodalicje mariańskie, a w naszych czasach sprawił, że w Strachocinie, miejscu Jego narodzin, powstał pierwszy w Polsce " żeński Niepokalanów" - zgromadzenie sióstr oddanych zgłębianiu Maryjnej tajemnicy.

Przypomnijmy, że właśnie w 1854 r., kiedy w Kościele został ogłoszony dogmat o Niepokalanym Poczęciu, pojawiła się pierwsza pisemna opublikowana wzmianka o zapowiedzi Andrzeja, że Polska odzyska niepodległość a On będzie uznany jej głównym patronem. Czy znaki te nie wskazują, że dalsze działanie naszego Patrona na rzecz odnowy niepodległej Ojczyzny dokona się właśnie w połączeniu z tajemnicą Niepokalanej?

Nasza niepodległość polityczna domaga się pogłębienia przez odnowę religijną i moralną - niepodleganie grzechowi, złemu. Na tej drodze św. Andrzej, jako patron u boku Maryi, kieruje naszą uwagę na tajemnicę Jej Niepokalanego Poczęcia. Tutaj odsłania się prawda, która mówi także o naszym początku w Bogu, skoro wszyscy zostaliśmy wybrani przez Ojca w Chrystusie "przed założeniem świata, byśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem" (Ef 1, 4). Otwierając się na prawdę o naszym początku w Bogu, wzrastamy zarazem w jedności, której On jest źródłem. Andrzej pragnie nam patronować i na tej drodze, bo w odnowie, której Kościół w Polsce potrzebuje, sam Jan Paweł II wymienia na pierwszym miejscu jedność i stałe dążenie do niej.

- Kiedy oficjalnie skierowano do Watykanu prośbę o ogłoszenie Boboli Patronem Polski?

- Wystosowali ją polscy biskupi w 1988 r. Prośba zastała skierowana dalej do Kongregacji Kultu Bożego i Sakramentów, władnej potwierdzić patronat św. Andrzeja. Decyzja Kongregacji była pozytywna.

- Niemniej dekret Kongregacji mówi, że św. Andrzej Bobola został drugorzędnym Patronem Polski, na równi ze św. Stanisławem Kostką. Tymczasem starania były o główny patronat. Zresztą sam św. Andrzej zapowiadał, że będzie głównym patronem Polski...

- Św. Andrzej Bobola nie jest pierwszy w gronie patronów Polski. Już od wieków patronują nam męczennicy z początku dziejów naszej Ojczyzny, święci biskupi: Wojciech i Stanisław. Nowy patron dołącza do tego grona jakby na zasadzie młodszego brata. Jako młodszy jest nazwany drugorzędnym, ale to znaczy jedynie tyle, że w kościelnej liturgii przysługuje Mu, na razie, nie uroczystość, a "tylko" święto. Zresztą różnica ta nie będzie miała znaczenia w Sanktuarium św. Andrzeja Boboli ani w innych kościołach poświęconych naszemu Świętemu, gdzie już od lat obchodzi się 16 maja uroczystość. I nie jest aż tak istotne, kiedy doczekamy w całej Polsce przemiany święta w uroczystość. Istotniejsze będzie to, czy św. Andrzej pozostanie naszym Patronem tylko od święta, czy też przejmiemy się jego patronatem na co dzień.

Przypomnijmy, jakie znaczenie przypisujemy więzi naszego Patrona z pozostałymi patronami. Święci biskupi męczennicy, Wojciech i Stanisław, związali się szczególnie z Gnieznem i Krakowem - pierwszą i drugą stolicą Polski. Z kolei relikwie św. Andrzeja Boboli znalazły swoje miejsce w trzeciej, ostatniej stolicy - Warszawie, gdzie doczekały się godnego miejsca kultu, w jedynym stołecznym Sanktuarium, mieszczącym integralne relikwie Świętego. Ponadto, tak jak św. Wojciech jest patronem ładu hierarchicznego, a św. Stanisław ładu etycznego, tak św. Andrzej Bobola może być uznany za patrona ładu związanego z jednością, zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie.

- Męczeństwo św. Andrzeja było jednym z najstraszliwszych w historii Kościoła. Istnieje dokładny opis cierpień zadawanych Boboli przez Kozaków. Skąd się wziął?

- Rodzaje tortur można odczytać z integralnie zachowanych do dzisiaj relikwii Świętego, które spoczywają w małej trumience umieszczonej w naszym Sanktuarium. W 1988 r. miałem możliwość uczestniczenia w otwarciu trumienki. Towarzyszący nam lekarz po dokładnym zbadaniu Relikwii szczegółowo mógł opisać męczeństwo św. Andrzeja. Mówiły o tym już wcześniejsze świadectwa. Oprawcy przypiekali mu ciało ogniem, wbijali drzazgi za paznokcie, zdzierali skórę z rąk, piersi i głowy, obcinali palce. Wreszcie wykłuli mu prawe oko, odcięli nos i wargi, a przez otwór wycięty w karku wydobyli język i odcięli u nasady. Na końcu powiesili go u sufitu za nogi, głową w dół. Dwukrotne cięcie szablą w szyję było ukoronowaniem morderstwa, a w świetle wiary - męczeństwa, daru łaski.

- Od czego zależy teraz owocowanie patronatu św. Andrzeja Boboli w Polsce?

- Zatwierdzenie przez Kościół tego patronatu oznacza dla nas wszystkich nowe zobowiązanie. Jesteśmy wezwani do modlitwy za wstawiennictwem św. Andrzeja, bo taki jest właśnie sens kultu świętego; dzięki naszemu zwracaniu się do niego, który w pełni już uczestniczy w świętości Boga, my także stajemy się bardziej święci na co dzień. Uświęcamy przez modlitwę siebie i nasze działanie. Nie nastąpi to za jednym razem, ale potrzebujemy wytrwałości, zarówno w modlitwie, jak i w ufnym otwieraniu się na jej owoce każdego dnia.

Nasza modlitwa nie tylko wyraża wdzięczność, ale próbuje zwrócić ją ku działaniu, do kolejnych dzieł, aby pomoc okazana przez Andrzeja mogła się rozwijać - przez nas. On oczekuje też pomocy z naszej strony. Taki jest sens wzajemności w tajemnicy "świętych obcowania" . Jest ona bardzo dosłowna: gdy pomagamy świętemu, wtedy przekonujemy się jeszcze silniej, że On nam pomaga - w działaniu, którego sami nie zdołalibyśmy podjąć i wypełnić.

Wymowny jest najpiękniejszy obraz Andrzeja, widniejący na poczesnym miejscu w jego Sanktuarium. Uderza to, że Święty ma związane ręce, co wskazuje nie tylko na Jego mękę, lecz i na dopełnienie całego życia w przejściu do Boga. Po śmierci bowiem kończy się dla człowieka czas i związane z nim działanie, nastaje natomiast - o czym przypomina modlitwa za zmarłych - wieczny odpoczynek. A zatem związane ręce św. Andrzeja poświadczają, że na zawsze się poddał, ale nie swoim prześladowcom, tylko Bogu, aby na całą wieczność odpocząć u Jego boku. Podobnie jak Jezus po swoim powrocie do Ojca "zasiadł" po Jego prawicy, "oczekując tylko" (Hbr 10, 13) dopełnienia Bożego dzieła przez tych, którzy Jego mocą działają na ziemi. Tajemnicze " niedziałanie" Jezusa, tak uderzające w obliczu Jego Krzyża, kryje w sobie nowe działanie, dopełniające się mocą z nieba na ziemi dzięki temu, że Zmartwychwstały żyje w pełni - miłością, którą, jak obiecał, " przyciągnie wszystkich do siebie" (J 12, 32). Przyciąga więzami, świadczącymi nie o mocy Jego przeciwników, ale poświadczającymi Bożą miłość, zgodnie z jeszcze innym proroctwem: "Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości" (Oz 11, 4). Podobnie działa żywy świadek Ukrzyżowanego, św. Andrzej: ożywia nas, udziela mocy do pomocy, którą chce okazywać światu właśnie przez nas.

Tak więc, skoro nie żałowaliśmy wysiłku, aby przybliżyć i należycie przygotować ogłoszenie patronatu św. Andrzeja, możemy liczyć obecnie i w przyszłości na to, że dalej będzie się spełniać obietnica Świętego, który jako Patron odrodzonej Ojczyzny pragnie nam pomagać, abyśmy, zgodnie z naszą modlitwą do Niego - "z odnowioną mocą ducha przyczyniali się w naszej Ojczyźnie do tworzenia cywilizacji miłości".

- Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Wejdź na Górę Przemienienia

2019-03-13 10:56

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 11/2019, str. 33

Zdjęcie: Bożena Sztajner
Bazylika Przemienienia Pańskiego, Góra Tabor, Ziemia Święta

Bóg nie tylko stworzył człowieka, ale też na różne sposoby objawia mu swą miłość i zaprasza go do wiecznej wspólnoty. Wyrazem tego w historii zbawienia są przymierza. Pierwsze czytanie opowiada o przymierzu Boga z Abramem. Mamy tutaj starożytny ryt polegający na tym, że zawierający przymierze przechodzili między połówkami zwierząt, co oznaczało:

Jeśli złamię przymierze, to niech się ze mną stanie to, co z tymi przerąbanymi zwierzętami. Tym razem jednak pod postacią ognia między połówkami przechodzi tylko jedna ze stron przymierza, tj. Bóg. Człowiek wielokrotnie łamał przymierze. Bóg pozostawał i pozostaje wierny. Odbudowywał kolejne przymierza aż po przymierze najdoskonalsze, zawarte w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Ale i to przymierze, w którym Bóg nieodwołalnie stanął po stronie człowieka, jest przez ludzi łamane. Dlatego św. Paweł Apostoł woła ze smutkiem: „Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego (...). Ich losem – zagłada, ich bogiem – brzuch...” (Flp 3, 18-19). Tymczasem Bóg przeznaczył nas do wiecznego szczęścia w niebie. „Nasza ojczyzna jest w niebie” – podkreśla Apostoł Narodów. Bóg nie może nas jednak zaciągnąć do nieba siłą. Zbawienie jest darem Boga, ale nie dokonuje się to bez ludzkiego: Tak, chcę być zbawiony, okaż mi, Panie, swoje miłosierdzie.

Życie wieczne w niebie to m.in. przekształcenie naszego ciała ziemskiego w ciało chwalebne. Nie wiemy, czym takie ciało przemienione jest. Ale Jezus zaświadczył o nim w wydarzeniu Przemienienia na górze Tabor. Ewangelista relacjonuje: „(...) wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe”. Czytamy ponadto, że przemienienie nastąpiło, kiedy Jezus „wyszedł na górę, aby się modlić”. I my jesteśmy zaproszeni, aby wychodzić na naszą górę modlitwy – osobistej, w samotności, lub we wspólnocie. By doznać przemienienia...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Warszawa: protest rodziców i organizacji prorodzinnych przeciwko "Deklaracji LGBT+"

2019-03-18 18:58

lk / Warszawa (KAI)

Rodzice, członkowie organizacji na rzecz praw rodziny, politycy oraz tłumy mieszkańców stolicy zebrały się w poniedziałek przed warszawskim ratuszem, by zaprotestować przeciwko zapisom "Deklaracji LGBT+" podpisanej niedawno przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.

Artur Stelmasiak
Zobacz zdjęcia: Protest przeciw deklaracji LGBT+

Przed ratuszem zgromadziło się kilkaset osób w różnym wieku, ale głównie rodziców z dziećmi. Wielu trzymało w rękach transparenty z hasłami: "Wara od naszych dzieci", "Chcemy Boga w książce i szkole", "Wychowanie - tak! Indoktrynacja - nie!" czy "Nie róbcie z polskiej szkoły Sodomy". Byli też politycy i członkowie organizacji pro-life i działających na rzecz praw rodziny.

Protest organizowany został jako odpowiedź na ostatnie działania prezydenta Warszawy w związku z podpisaną przez niego deklaracją „Warszawska Polityka Miejska na rzecz społeczności LGBT+”. Podpisana deklaracja - mówili uczestnicy manifestacji - jest niezgodna z konstytucyjnym prawem do wychowania dzieci według własnych przekonań oraz z obowiązującym prawem oświatowym.

"Mam dzieci i wnuki i chciałbym, aby były uczciwe, dzielne na duszy i ciele. Walczymy o dobrą szkołę dla dzieci. Niepokoi nas to, że ten projekt jest bezprawny, jest wbrew prawu rodziców, wbrew polskiej tradycji i kulturze" - powiedział KAI jeden z uczestników manifestacji, noszący transparent z napisem "Brońmy dzieci przed zgorszeniem".

Kazimierz Przeszowski, wiceprezes Centrum Życia i Rodziny wyjaśnił na początku zgromadzenia, że protest jest skierowany przeciwko "Deklaracji LGBT+", która podważa prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Dokument ten - dodał - podważa też prawo do tego, aby wychowanie seksualne odbywało się za wiedzą, za zgodą i w zakresie uzgodnionym z rodzicami.

"Przyszliśmy tu po to, aby pokazać prezydentowi Trzaskowskiemu, co społeczeństwo uważa na temat deptania kompetencji rodziców do przekazywania świata wartości w tak delikatnej i tak wpływającej na właściwy rozwój dziecka sferze, jaką jest edukacja seksualna" - dodał współorganizator protestu.

Prezydent Rafał Trzaskowski 15 stycznia zapowiedział „walkę z mową nienawiści” w warszawskich szkołach w oparciu o podręczniki zawierające homoseksualną propagandę, a 18 lutego podpisał deklarację LGBT+, dokument realizujący postulaty tej grupy, wprowadzający m.in. do szkół zajęcia z edukacji seksualnej dotyczące homoseksualizmu, biseksualizmu i transseksualizmu w oparciu o budzące sprzeciw wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia.

Standardy WHO zakładają, że dzieci do 4. roku życia powinny być poinformowane o „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa”, 4-6 latki uczone o „różnych koncepcjach rodziny i szacunku do różnych norm związanych z seksualnością”, 6-9 latki informowane o antykoncepcji czy pojęciu „akceptowalne współżycie/seks (za zgodą obu stron)” a przed 12. rokiem życia dzieci powinny zdobyć wiedzę o „skutecznym stosowaniu prezerwatyw czy braniu odpowiedzialności za bezpieczne i przyjemne doświadczenia seksualne”.

O tym, że standardy WHO to próba narzucenia szkołom i przedszkolom edukacji seksualnej i że są one nie do przyjęcia mówiła dziennikarka i aktorka Dominika Figurska. - Nie ma naszej zgody na to, by ktoś obcy wchodził między nas a nasze dzieci w tak intymnej sprawie, jaką jest seksualność. Seksualność jest czymś pięknym, ma prowadzić do relacji z drugim człowiekiem, ale nigdy w życiu do wynaturzenia - powiedziała Figurska.

Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro-prawo do życia powiedział, że standardy edukacji seksualnej to "przygotowanie ofiar dla pedofilii". - To właśnie szykują nam rządcy Warszawy. Myśleli, że nikt tych standardów nie przeczyta, ale na szczęście jest inaczej" - mówił, wskazując na ustawiony za nim banner z fragmentami dokumentu WHO. - Nie ma na to naszej zgody! - dodał Dzierżawski.

Marek Grabowski, prezes Fundacji Mamy i Taty oraz współinicjator Ruchu 4 Marca, który powstał w sprzeciwie wobec "Deklaracji LGBT+" zachęcał, by zgromadzeni zostali "strażnikami szkół i klas". - Potrzebujemy rodziców i dziadków, którzy będą działać w dobrych relacjach z innymi rodzicami, z dyrekcjami i nauczycielami, aby powstrzymać to tęczowe szaleństwo - dodał.

"Trzydzieści lat temu stał tutaj pomnik Dzierżyńskiego, który narzucał nam wrogą ideologię. Teraz nadchodzi nowy terror. Jest to terror tęczowy, który chce seksualizować nasze dzieci od małego" - przestrzegał. Argumentował, że dzieci potrzebują miłości i czułości, a nie seksualizacji.

Wystąpił także m.in prawnik z Instytutu Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski, który zapowiedział, że on i inni prawnicy będą służyć rodzicom pomocą. - Chcemy, aby każdy rodzic w Warszawie wiedział, że ma swoje konstytucyjne prawa. Konstytucja RP chroni wasze życie rodzinne. To wy, rodzice, macie pierwszeństwo wychowawcze przed każdym innym podmiotem, a tym razem przed miastem stołecznym Warszawą, które nie może wam nic narzucić - podkreślił.

Ich wystąpienia zgromadzeni przywitali dużymi oklaskami. Padały głosy o zainicjowanie referendum w celu odwołania prezydenta Warszawy. Obok protestu rodzin na kontrmanifestacji przy bramie wjazdowej do warszawskiego ratusza zebrali się przedstawiciele środowisk LGBT.

"Deklaracja LGBT+" zakłada także wprowadzenie w życie programu „Latarnik”, przewidującego zatrudnienie w każdej szkole przynajmniej jednej osoby działającej na rzecz wspierania środowisk LGBT+, objęcie oficjalnym patronatem Parady Równości w Warszawie czy dofinansowanie organizacji kulturalnych czy sportowych sprofilowanych pod kątem środowisk homoseksualnych.

W odpowiedzi na powyższe inicjatywy, Centrum Życia i Rodziny skierowało do prezydenta Warszawy pismo wzywające do zaprzestania tego typu działań oraz rozpoczęło zbiórkę podpisów pod apelem do minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej. Ratusz w odpowiedzi uzasadnił swoje dotychczasowe działania „wspólną troską” o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży.

Centrum Życia i Rodziny, organizator Warszawskiego Protestu Rodzin, to fundacja, której celem jest obrona ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci oraz obrona rodziny opartej na małżeństwie kobiety i mężczyzny, otwartej na przyjęcie i wychowanie dzieci. CZiR jest m.in. organizatorem Marszów dla Życia i Rodziny odbywających się w 160 miastach Polski, a także wielu innych wydarzeń i kampanii społecznych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem