Reklama

Kalendarze 2019

Beatyfikacja "Dobrego Papieża"

Z o. Lucą de Rosa - postulatorem sprawy beatyfikacyjnej Jana XXIII - rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 35/2000

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: - Czy to prawda, że w czasie obrad Soboru Watykańskiego II, już za pontyfikatu Pawła VI, niektórzy Ojcowie Soborowi chcieli ogłosić Jana XXIII świętym przez aklamację, tak jak to robiono pierwotnie?

O. LUCA DE ROSA: - Tak, to prawda. Uczynił to 33-letni wówczas biskup pomocniczy z Łodzi, Bohdan Bejze. Zabierając głos podczas obrad 30 października 1964 r., zaproponował, by Ojcowie Synodalni beatyfikowali tyle co zmarłego Papieża. W następnym tygodniu propozycję tę poparł bp Luigi Bettazzi, biskup pomocniczy Bolonii.
Chociaż trzeba wyjaśnić, że pierwszą osobą, która prosiła o beatyfikowanie Papieża, był postulator sprawy beatyfikacyjnej Piusa IX - ks. prał. Alberto Canestri. W liście zaadresowanym do sekretarza Jana XXIII, z datą 3 czerwca 1963 r. (dzień śmierci Papieża), ks. prał. Lorisa Capovilli pisał: "Chcę być pierwszą osobą, która zwraca się z prośbą o kanonizację naszego świętego".
W końcu Paweł VI zdecydował, że zostanie przeprowadzony normalny proces beatyfikacyjny jego poprzednika. Była to decyzja opatrznościowa, bo dzięki temu zebrano wiele świadectw (od ponad 300 osób) i zgromadzono mnóstwo dokumentów (ok. 10 tys.). Dzięki tym świadectwom i dokumentom można było dogłębnie przestudiować misterium świętości Jana XXIII.

- Jak przebiegał proces beatyfikacyjny Jana XXIII?

- Paweł VI zapowiedział proces beatyfikacyjny 18 listopada 1965 r., lecz praktycznie został on otwarty w 1967 r. Trwał 35 lat, co jest normalne, zważywszy że chodzi o Papieża i osobę o bardzo bogatym życiorysie. Przypomnijmy: Angelo Roncalli przed wyborem na Stolicę Apostolską był sekretarzem biskupa, profesorem w seminarium w Bergamo i na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim, dyrektorem Papieskich Dzieł Misyjnych we Włoszech, delegatem apostolskim w Turcji i Bułgarii, następnie nuncjuszem we Francji i patriarchą Wenecji.
Główny proces odbył się w Rzymie, zgodnie z zasadą, według której proces odbywa się tam, gdzie zmarł sługa Boży. Należało jednak zebrać świadectwa bardzo wielu osób poza Rzymem i dlatego na zlecenie głównego Trybunału odbyło się 16 procesów (Wenecja, Bergamo, Paryż, Stambuł, Lanciano, Akwizgran, Warszawa, Asyż, Ateny, Genewa, Clermont, Lizbona, Oristano, Vicenza, Turyn, Sofia). Wraz z moimi współpracownikami przestudiowaliśmy akta wszystkich tych procesów, a następnie przygotowaliśmy tzw. positio (8 tomów).

- Angelo Roncalli już od 14. roku życia aż do śmierci pisał refleksje na tematy duchowe. Zostały one opublikowane w formie książki zatytułowanej "Dziennik duszy" ("II giornale dell´anima"). Czy w czasie procesu analizowane były jakieś inne prywatne notatki Papieża?

- Papież miał zwyczaj prowadzenia dzienników, w których codziennie robił notatki na najróżniejsze tematy. Dzienniki te są cennym źródłem informacji na temat jego działalności. Niestety, zawartość dzienników nie może być opublikowana (przez 70 lat objęte są tajemnicą), chociaż zostały one wpisane do akt procesu.
Chciałbym dodać, że dzienniki Jana XXIII zostały przestudiowane przez prof. Melloni, historyka z Bolonii. Gdy zadałem profesorowi pytanie, czy jest coś w dziennikach, co byłoby sprzeczne ze świętością, odpowiedział mi: "Nie ma w nich ani jednego słowa, które byłoby w sprzeczności z miłością".

- Aby zakończyć proces beatyfikacyjny, należy udowodnić cud dokonany za wstawiennictwem kandydata na ołtarze. Jaki cud przypisuje się wstawiennictwu Jana XXIII?

- Cud przypisywany wstawiennictwu Jana XXIII jest przypadkiem unikalnym, ponieważ miał miejsce przed rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego! Cudownie uzdrowiona s. Katarzyna Capitani ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego aM Paulo (siostry szarytki) miała ciągłe krwotoki z żołądka i jelit, a w końcu nastąpił wstrząs zakażeniowy. Lekarze nie dawali jej najmniejszych szans i w każdym momencie spodziewali się zgonu pacjentki. 22 maja 1966 r. s. Katarzynie przywieziono relikwię Jana XXIII, którą chora przyłożyła do ciała. Tymczasem współsiostry rozpoczęły nowennę za umierającą. Trzeciego dnia nowenny, 25 maja, stan zdrowia był krytyczny. I w tym właśnie momencie miał miejsce cud. Oto jak s. Katarzyna opisała swe cudowne uzdrowienie: "Pozostałam sama w pokoju, leżałam na prawym boku i drzemałam. Około godz. 14.00 poczułam czyjąś rękę na brzuchu i usłyszałam wołanie: ´Siostro Katarzyno! ´. Przestraszyłam się, słysząc głos mężczyzny, odwróciłam się i zobaczyłam stojącego obok mojego łóżka Papieża Jana XXIII, ubranego w szaty papieskie, chociaż nie białe; nie mogę ich dokładnie opisać, ponieważ wpatrzona byłam w piękną i uśmiechniętą twarz Papieża. Powiedział mi: ´Siostro Katarzyno, bardzo się modliłaś i modliło się za ciebie wiele sióstr i wielu świeckich. Wyrwaliście mi z serca ten cud! Teraz jest już po wszystkim. Niech Siostra zadzwoni po współsiostry, które są na medytacji w kaplicy, chociaż kilka z nich drzemie z uśmiechem na ustach. Niech Siostra zmierzy temperaturę - nie ma Siostra nawet 37o C, co świadczy o wyzdrowieniu. Może Siostra już jeść wszystko i być spokojna, bo ja jestem przy niej. Ma Siostra iść do lekarza, by wydał pisemne zaświadczenie o stanie zdrowia i mają Siostrze zrobić prześwietlenia, które kiedyś się przydadzą. Lecz nic Siostrze nie jest, nie stwierdzą żadnej choroby. Miała Siostra wielkie przebicie jelitowo-żołądkowe z zajęciem otrzewnej, lecz byłem przy Siostrze od pierwszego dnia choroby, aby Siostra nie umarła. To wszystko miało się zdarzyć. Musiała Siostra cierpieć, aby się wszystko spełniło. Niech Siostra pojedzie do Rzymu i pomodli się na moim grobie´".
Chciałem podkreślić, że cud miał miejsce w 1966 r., a proces rozpoczął się w 1967 r.

- Przez lata zajmował się Ojciec osobą przyszłego błogosławionego. Jak w świetle tych badań scharakteryzowałby Ojciec świętość Jana XXIII?

- Zwróciłbym uwagę na dwie cechy. Pierwsza - to wielka pokora, z której wypływa jego całkowite poddanie się woli Bożej, bycie narzędziem w rękach Boga. Tego typu formację duchową Jan XXIII zawdzięcza proboszczowi parafii, ojcu duchownemu seminarium, lecz przede wszystkim lekturze książki Imitazione di Cristo (O naśladowaniu Chrystusa). Papież miał egzemplarz, który należał do jego poprzednika Piusa XII, i mówił, że jest to najcenniejsza rzecz, jaką odziedziczył po swoim poprzedniku.
Druga cecha - to wielka dobroć, która była odzwierciedleniem świetlanej miłości Boga do Jego stworzenia. Dlatego nazywano go " Dobrym Papieżem". Nie była to dobroć naiwna, lecz dobroć, do której dochodzi się dzień po dniu, dzięki wielkiemu wysiłkowi wewnętrznemu.
Chciałbym dodać, że Jan XXIII był także człowiekiem kultury, zajmującym się szczególnie patrystyką i historią, o czym często się zapomina.

- Jan XXIII przejdzie do historii przede wszystkim jako "Papież Soboru Watykańskiego II". Czy z dokumentów procesu beatyfikacyjnego wynika, dlaczego Papież podjął śmiałą decyzję zwołania pierwszego w XX wieku soboru ekumenicznego?

- Papież wielokrotnie przypominał, że doszło do zwołania Soboru z Bożej inspiracji. Idea ta zrodziła się w chwili, gdy ówczesny Sekretarz Stanu zapytał Papieża, co Kościół ma czynić dla świata. Decyzja Papieża nie miała nic wspólnego z Soborem Watykańskim I ani z próbami zorganizowania Soboru, podejmowanymi przez Piusa XII.
Chciałbym zacytowć fragmenty duchowego testamentu, w którym Papież wyjaśnia motywy powołania Soboru: "Podczas częstych i długich rozmów nocnych (prowadzonych z Krucyfiksem) zrozumiałem, że sprawa zbawienia świata jest najpilniejsza. Mam jeszcze wiele owiec, które trzeba doprowadzić do naszego stada. Otwarte ramiona (Chrystusa na krzyżu) są znakiem, że On umarł za wszystkich. Nikt nie powinien być pozbawiony Jego miłości i przebaczenia". I jeszcze: " Szczególnym zadaniem papieża i biskupów jest praca nad świętością duchowieństwa, jednością chrześcijan i nawróceniem świata".
Słowa te wyjaśniają, dlaczego Papież chciał zwołać Sobór, który miał pomóc Kościołowi odkryć jego uniwersalną misję zbawienia.

- Jan XXIII będzie beatyfikowany razem z Piusem IX. Niektórzy próbują przeciwstawiać sobie tych dwóch papieży: papieża " dobrego" i "otwartego" papieżowi "reakcyjnemu" i "konserwatywnemu". Czy to jest słuszne?

- Mogę udowodnić, jak bardzo Jan XXIII cenił Piusa IX. Chciał go jak najszybciej beatyfikować i dlatego ponaglał postulatora. Kiedyś powiedział: "Ciągle myślę o świętej i chwalebnej pamięci Piusie IX. Naśladując go w jego ofiarach, chciałbym być godny, aby go kanonizować".
Nie zapominajmy, że Jan XXIII znał bardzo dobrze historię i dlatego znał losy Piusa IX. Oceniał pozytywnie życie i działalność papieża, którego nazywał swoim "wielkim poprzednikiem"; mówił też o "męczeństwie Piusa IX".
Musimy więc skończyć ze stereotypami, które przeciwstawiają tych dwóch wielkich papieży.

- Dziękuję za rozmowę.

Kenia: zamordowano kolejnego kapłana

2018-12-10 21:21

st (KAI) / Nairobi

Dzisiaj rano w należącym do metropolii Nairobi mieście Kikuju złodzieje zamordowali ks. Johna Njoroge Muhia. To siedemnasty kapłan w Afryce, a 34 w świecie zamordowany od początku bieżącego roku.

Didgeman/pixabay.com

Zdaniem policji zabójstwo miało podłoże rabunkowe. Kapłana zawożącego do banku ofiary wiernych otoczyło 4 osobników na motocyklach, zażądało torby z pieniędzmi i otworzyło ogień. Napastnicy ukradli także telefon komórkowy kapłana. Do morderstwa doszło około 8 rano.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

KUL opublikował nieznany skrypt ks. Karola Wojtyły

2018-12-11 07:33

Anna Artymiak

Małgorzata Adamczyk/KUL
Ks. prof. Andrzej Szostek i Katolicka Etyka Społeczna Karola Wojtyły

Mogłoby się wydawać, że wszystkie teksty ks. Karola Wojtyły już znamy. Jednak Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, publikując skrypt dydaktyczny wykładów z katolickiej etyki społecznej swojego profesora, zaskoczył wszystkich ciekawostką wydawniczą. Jest to pierwsza edycja rękopisu złożonego z luźnych kartek i datowanego na 1957 r. Tekst obecnie przechowywany jest w Archiwum Metropolitalnym w Krakowie. Licząca ponad 570 stron pozycja została zaprezentowana w ramach międzynarodowej konferencji naukowej pt. „Etyka i społeczeństwo. O aktualności katolickiej nauki społecznej”.

Stan rękopisu wskazuje, że jest to czystopis z niewielkimi poprawkami samego Wojtyły. - Jeśli chodzi o autorstwo, nie ma żadnej wątpliwości, że jest to ręka Karola Wojtyły, choć na żadnej z tych kart nie ma sygnatury autorskiej - mówił Wojciech Kruszewski, kierownik Katedry Tekstologii i Edytorstwa Instytutu Filologii Polskiej KUL, który był odpowiedzialny za przygotowanie tekstu na podstawie oryginału. Widnieje na nim dopisek „TS” i rok 1979, co by wskazywało na osobę ks. prof. Tadeusza Stycznia i rok znalezienia rękopisu, kiedy to po kwerendzie, która nastąpiła w Krakowie po wyborze kard. Wojtyły na Stolicę Piotrową, znalazł te karty.

Tekst skryptu Karola Wojtyły z katolickiej etyki społecznej powstał jako pomoc dydaktyczna dla studentów. Tytułem i treścią nawiązuje do wykładu prowadzonego w latach 30-tych przez ks. Jana Piwowarczyka na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, który w latach 1939-1945 był rektorem Krakowskiego Seminarium Duchownego. I to on w 1942 r. przyjmował Karola Wojtyłę do grona alumnów. Po odsunięciu ks. Piwowarczyka z UJ i zastąpieniu innym wykładowcami, w 1953 r. ten wykład został jednomyślnie powierzony ks. Wojtyle. Po zamknięciu Wydziału Teologicznego UJ kontynuował on wykłady w krakowskim seminarium. - Zatem jest to skrypt dydaktyczny do wykładu kursorycznego, a nie monografia naukowa do wykładu monograficznego - podkreśliła dr hab. Agnieszka Lekka-Kowalik, profesor Instytutu Filozofii KUL i dyrektor Instytutu Jana Pawła II. Jest w nich też zawarta dojrzewającą jeszcze wtedy myśl filozoficzna młodego Karola Wojtyły. Te szczegóły mogły zapewne wpłynąć na decyzję ks. Stycznia, aby nie umieszczać rękopisu w tomie „Wykładów Lubelskich” z serii wydawniczej „Człowiek i Moralność” Towarzystwa Naukowego KUL. Dziś odrzuca się twierdzenie, że są to jedynie „nieznacznie przeredagowane notatki ks. Jana Piwowarczyka”. Wojtyła jedynie posiłkował się tym skryptem; znał go dobrze i porządnie przestudiował, wnosząc wiele z siebie. Na to wskazują tezy, których nie ma u Piwowarczyka, i wiele odniesień do literatury kościelnej, głównie z kręgu niemieckiego, francuskiego, a także polskiego. Był wtedy po intensywnych studiach nad pismami św. Jana od Krzyża, a następnie Maxa Schelera.

Zresztą sam Wojtyła, co zdradził ks. prof. Andrzej Szostek, „nie chciał wydawać tekstów, które wykładał”. Rękopis wykładu z katolickiej etyki społecznej, podobnie jak pozostałe „Wykłady Lubelskie”, wychodzą po to, by pokazać czytelnikowi w Polsce warsztat naukowy Karola Wojtyła i to, jak starannie przygotowywał swoje wykłady.

Podczas spotkania ks. Alfred Wierzbicki wskazał, że choć nie jest to oryginalna praca naukowa, to w niej zapewne odbija się osobiste doświadczenie pracy fizycznej Wojtyły jako robotnika. - To, że był robotnikiem pozwoliło mu się zetknąć z fundamentalną kwestią, jaką jest ludzka praca. Karol Wojtyła znał pracę ludzką nie z opowieści, nie z traktatów szkolnych i akademickich, ale poznał ją osobiście. To są na pewno doświadczenia, z których czerpał - podkreślał.

Elementem, który wyróżnia i cechuje rękopisy Wojtyły, a które nie zostały umieszczone w tym wydaniu, są inskrypcje aktów strzelistych umieszczane w górnych rogach kartek. Jak zdradził ks. Szostek, sam przyszły papież nigdy ich nie umieszczał w maszynopisach przekazywanych do druku. - W swoich notatkach mam kopię rękopisów Karola Wojtyły, nie z katolickiej etyki społecznej, i także w lewym górnym rogu jest ten akt strzelisty. Żywiłem i dotąd żywię przekonanie, że to był pobożny ksiądz, który pisał ten skrypt - dodał. Inskrypcje wpisywane były zawsze na górnym marginesie rękopisu strony. Wpisywał je po łacinie. Występuje kilka rodzajów tych inskrypcji, np. na górnym prawym rogu zestawione dwie litery greckiego akronimu tytułu mesjańskiego chrystos, obecnego w sztuce chrześcijańskiej i będącego najkrótszym wyznaniem wiary, że Jezus jest Mesjaszem. Drugim - skrót zawołania św. Ignacego Loyoli ad maiorem Dei gloriam, które tłumaczone jest jako wezwanie do gotowości pełnienia woli Bożej w każdym momencie życia. Trzeci - ciężki to określenia, ale można odczytać jako Jezus Panem. Te elementy występują cyklicznie. Pisał je co jakiś czas, nigdy razem. Zawsze korzystał tylko z jednego. Wśród hymnów, które się pojawiają są m.in.: Venis Sancto Spiritus, Ave Maris Stella. Ich wybór może wskazywać pośrednio na czas powstania kopii. Ostatni elementem są cytaty z „Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” św. Ludwika de Montfort. Dzielił na części poszczególne zdania i umieszczał na początku każdej kolejnej strony. Widać, że te słowa stawały się dla niego ważne. Słynne „Totus Tuus” pojawią się na rok przed tym, jak stały się jego mottem biskupim.

Ta praktyka była prawdopodobnie także sposobem modlitwy. Inskrypcji nie widzieli słuchacze wykładów, jedynie on. Jest to niezależna, druga warstwa tekstu. Ten zwyczaj umieszczania aktów strzelistych Wojtyła, później Jan Paweł II, zachował przez całe życie. Zawierały je także wszystkie rękopisy tekstów, które jako papież przekazywał do opracowania do Sekretariatu Stanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem