Reklama

Nowy biskup sandomierski

Małgorzata Kołodziejczyk
Niedziela Ogólnopolska 47/2002


Bp Antoni Dzięga

W uroczystość Chrystusa Króla, 24 listopada br., w katedrze sandomierskiej odbędzie się uroczystość przyjęcia sakry biskupiej przez ks. Andrzeja Dzięgę, profesora prawa, dziekana Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. 7 października br. Jan Paweł II mianował go biskupem diecezji sandomierskiej. Konsekracja połączona zostanie z uroczystym ingresem do katedry sandomierskiej oraz kanonicznym przejęciem diecezji. Nowy Biskup sandomierski zastąpi na tym stanowisku bp. Wacława Świerzawskiego, który - zgodnie z prawem kanonicznym - złożył rezygnację z powodu ukończenia 75 lat.
Uroczystej celebracji przewodniczył będzie abp Józef Kowalczyk, nuncjusz apostolski w Polsce, współkonsekratorzy to: abp Józef Życiński, metropolita lubelski i Wielki Kanclerz KUL, oraz biskup senior Wacław Świerzawski.
Zapytany, co oznacza dla niego ta nominacja, ks. Dzięga podkreśla, że będą to przede wszystkim istotne zmiany w jego życiu. "Nie chodzi tu tylko o nowe zajęcia, ale o odpowiedzialność za nowe sprawy, o nowe spojrzenie na rzeczy, które będą przeze mnie podejmowane w diecezji. Ciągle jest to zaskoczenie, gdy dociera do mnie, jak wielkie jest to powołanie do nowych zadań (...). Jeśli jednak weźmie się to wszystko w duchu wiary - to pozostaje tylko przyjąć z dużą pokorą i myślą, że widocznie mnie tam Pan Bóg chce mieć. I zaufać Bożej Opatrzności - skoro tam posyła, to i doda sił i światła" - mówi Biskup Nominat.

"Dominus Iesus" i różaniec w posłudze

Biskup Nominat zwraca uwagę, że takie rozumienie nowej rzeczywistości wiąże się z jego zawołaniem biskupim, stanowiącym symbol w posłudze: "Dominus Iesus", tzn. "Panem jest Jezus". "Jest to cytat z Pierwszego Listu do Koryntian - Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: ´Panem jest Jezus´ (1 Kor 12, 3b). Zawołanie to wynika z potrzeby mojego serca. Myślę, że jest to bardzo jednoznaczne wskazanie, kto będzie moim osobistym autorytetem w czasie posługi biskupiej, czyja wola będzie w tym wszystkim najważniejsza, czyje Słowo chciałbym przywoływać w różnych sytuacjach - szczególnie tych trudnych. Nie kryję, że - ku mojemu zaskoczeniu - bardzo dobrze się to komponuje z uroczystością Chrystusa Króla, w czasie której przyjmę sakrę biskupią, aczkolwiek zbieżność ta nie była wprost planowana. Jednak z dużą satysfakcją i radością ją przyjmuję" - podkreśla ks. Dzięga.
O swoim herbie mówi: "Znalazł się tam element krzyża, otoczony wieńcem triumfu i zwycięstwa. Wieniec jest spleciony z gałązki wawrzynu - znaku zwycięstwa i gałązki dębu - znaku mocy. W górnej części herbu, po lewej stronie, znajduje się wizerunek piastowskiego orła jako symbol historycznego dla Polski i dla Kościoła w Polsce - Sandomierza i ziemi sandomierskiej. Po prawej stronie, na niebieskim - maryjnym tle, umieszczone są cztery lilie jako znak czterech części Różańca św. Jak wiemy, czwarta część Różańca, czyli tajemnice światła, została wprowadzona listem apostolskim Jana Pawła II w kilka dni po ogłoszeniu mojej nominacji biskupiej".

Trzech kapłanów z podlaskiej rodziny

Biskup Nominat urodził się 14 grudnia 1952 r. w Radzyniu Podlaskim w rodzinie rolniczej. Tu ukończył Liceum Ogólnokształcące. W 1971 r. podjął studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Siedlcach. Uczyło się tam już wówczas dwóch jego starszych braci. "Była to dla mnie decyzja intrygująca - sam sobie stawiałem pytanie, czy nie jest to jakieś naśladownictwo, ale na kilka miesięcy przed maturą rozstrzygnąłem, że rzeczywiście jest to moja droga". Biskup Andrzej ma dziś za sobą 25 lat kapłaństwa, jego najstarszy brat, ks. Tadeusz - 30 lat kapłaństwa, ks. Jan - 28 lat kapłaństwa. Ks. Tadeusz jest dziekanem w Łukowie w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego, ks. Jan pracuje w Kurii siedleckiej jako dyrektor Wydziału Nauki Katolickiej, jest też zastępcą dyrektora Instytutu Teologicznego i kapelanem jednego z siedleckich szpitali.
Pytamy: Jaki był dom rodzinny Księdza Biskupa, dom, który spośród pięciorga rodzeństwa ukształtował trzech kapłanów? "Wśród wielu rzeczy obowiązkowy był codzienny, wieczorny, rodzinny pacierz i cząstka Różańca. Poza tym regularnie obchodziliśmy pierwsze piątki miesiąca, pierwsze soboty, Różaniec w październiku w kościele, nabożeństwa majowe... W moim domu żyło się sprawami religii, było to coś oczywistego. Myślę, że właśnie te głębokie fundamenty modlitwy miały ogromny wpływ na dalsze losy nas, dzieci, a także nasze życiowe decyzje" - odpowiedział Biskup Nominat.
W 1977 r. A. Dzięga przyjmuje święcenia kapłańskie z rąk bp. Jana Mazura. "Nasz rocznik w seminarium określany był przez wychowawców jako mało pokorny, ale jednocześnie przełożeni zauważali w nas zasadniczą odpowiedzialność. Jeśli chodzi o rzeczy istotne - problemów przełożeni chyba z nami nie mieli. Zaczynało nas na pierwszym roku 18, do święceń doszło 14" - podkreśla Biskup Nominat. Dziś wszyscy, każdy na swój sposób, pracują bardzo dynamicznie w Kościele.
Bezpośrednio po studiach ks. Andrzej Dzięga rozpoczyna pracę jako wikariusz w parafii Malowa Góra n. Bugiem, następnie pracuje w Radoryżu Kościelnym, gdzie funkcjonuje jeden z największych w regionie Zespół Szkół Rolniczych. Jest to okres intensywnej i bardzo owocnej pracy duszpasterskiej z młodzieżą, który później zaowocuje również w pracy ze studentami na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W tym okresie ks. Dzięga kończy na KUL-u dwuletnie Zaoczne Studium Pastoralne.

Reklama

Prawo kanoniczne pasją naukową

W 1982 r. ówczesny biskup siedlecki Jan Mazur kieruje ks. Dzięgę na studia stacjonarne na Wydziale Prawa Kanonicznego KUL. "Czas studiów, naznaczony wytężoną pracą naukową, starałem się łączyć z posługą duszpasterską w mojej rodzinnej diecezji siedleckiej, prowadząc m.in. rekolekcje czy też pomagając kolegom w posłudze niedzielnej" - wspomina. W 1985 r. uzyskuje licencjat na podstawie rozprawy: Proces ustny w prawie kanonicznym katolickich Kościołów wschodnich, pisanej pod kierunkiem ks. prof. Edmunda Przekopa.
Na półtora roku przed uzyskaniem doktoratu rozpoczyna pracę w Kurii siedleckiej jako notariusz Sądu Biskupiego. "Praca ta trwała do końca września 1989 r., bowiem w tym czasie, na prośbę ówczesnego dziekana - ks. prof. Mariana Stasiaka, zostałem skierowany do pracy naukowo-dydaktycznej na Wydziale Prawa KUL". Decyzję tę przyspiesza znakomicie obroniona w 1988 r. rozprawa doktorska: Recepcja myśli Giuseppe Chivendy w kościelnym procesie ustnym, pisana pod kierunkiem ks. prof. Jerzego Grzywacza. Przez kilka lat studiów na Wydziale Prawa ks. Andrzej daje się poznać jako wytrawny badacz zagadnień związanych z prawem kanonicznym, świetny organizator i kapłan o "wielkim sercu".
Wytężona praca naukowa, połączona z zajęciami dydaktycznymi, prowadzi do obrony rozprawy habilitacyjnej: Strony sporu w kanonicznym procesie o nieważność małżeństwa. W 1995 r. ks. Dzięga otrzymuje stopień naukowy doktora habilitowanego nauk prawnych w zakresie prawa kanonicznego; od 1998 r. jest profesorem nadzwyczajnym KUL. Kieruje Katedrą Kościelnego Prawa Procesowego, którą objął po śmierci swego mistrza - ks. prof. J. Grzywacza.

Różne wymiary pracy duszpasterskiej

Ważnym momentem w życiu ks. Dzięgi jest praca wicepostulatora w procesie beatyfikacyjnym Męczenników Podlaskich (1989-91), których Jan Paweł II wynosi na ołtarze w 1996 r. Ks. Andrzej bierze m.in. udział w ekshumacji szczątków Męczenników w mogile znajdującej się w Pratulinie. Wspólnie ze swoim bratem, ks. Tadeuszem, wówczas proboszczem parafii w Drelowie - drugim miejscu męczeństwa Unitów, ks. Józefem Szajdą oraz innymi kapłanami pracującymi w tzw. parafiach unickich zakłada Stowarzyszenie Pamięci Unitów Podlaskich "Martyrium", które działa owocnie do dziś. Jego głównym zadaniem staje się, szeroko rozumiane, duszpasterskie wykorzystanie świadectwa męczeństwa Unitów Podlaskich.
Kolejnym rozdziałem w życiu ks. Andrzeja staje się praca jako kanclerza Kurii Biskupiej Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego (1992-95). Pracuje tu razem ze swoim przyjacielem - ks. prof. Jerzym Syryjczykiem, wikariuszem generalnym Biskupa Polowego Wojska Polskiego, pochodzącym również z parafii Radzyń Podlaski. Jak podkreśla dziś Biskup Nominat: "Praca ta to ogromna szkoła życia i ogromne doświadczenie Kościoła. Jest to także ogromne doświadczenie tego, jak należy iść z Dobrą Nowiną do ludzi nie zawsze gorliwych w wierze. Mam do dzisiaj wielki szacunek i uznanie dla całej posługi, którą wraz z kapelanami wojskowymi pełni Biskup Polowy - jest to posługa niezwykle trudna, wymagająca często nietypowych metod pracy duszpasterskiej. Jest to także praca bardzo dynamiczna, dlatego trudno było mi ją połączyć z działalnością naukową - nie byłaby ona wówczas w pełni owocna. Dlatego po uzyskaniu stopnia naukowego doktora habilitowanego, na wyraźną sugestię ówczesnego rektora KUL, ks. prof. Stanisława Wielgusa - dzisiejszego biskupa płockiego - zrezygnowałem z pracy na stanowisku kanclerza Kurii Wojskowej. Z wojskiem jednak zachowałem kontakty, bowiem przez cztery lata prowadziłem zajęcia w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie, wykładając przedmioty łączące katolicką naukę społeczną, elementy prawa wyznaniowego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa konkordatowego. Jest to ważne doświadczenie zarówno w moim życiu naukowym, jak i kapłańskim" - podkreśla.
Nowy Biskup sandomierski od 1993 r. do chwili nominacji jest wiakriuszem sądowym Biskupa drohiczyńskiego, a w latach 1994-97 był promotorem I Synodu Diecezji Drohiczyńskiej. Bp Antoni Dydycz wielokrotnie z ogromnym uznaniem podkreśla znaczenie tej posługi ks. Dzięgi dla nowo powstałej diecezji.

Prawo na KUL-u - moje życie

Pytany o pracę na Wydziale Prawa KUL, Biskup Nominat uśmiecha się i dodaje: "To moje życie, moje środowisko, a od 1989 r. niezmiennie najważniejsza dla mnie sprawa. Gdziekolwiek byłem, zawsze zaznaczałem, że praca naukowa i dydaktyczna w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim nie może być w żaden sposób naruszona. Dodam, że zawsze było to przez biskupów, z którymi współpracowałem, akceptowane". Pod jego kierunkiem powstało kilkadziesiąt prac magisterskich oraz 6 rozpraw doktorskich. Jest on autorem dwóch książek i wielu artykułów z dziedziny kościelnego prawa procesowego, a także redaktorem serii wydawniczej "Kościelne Prawo Procesowe. Materiały i studia". Od lat jest także członkiem Stowarzyszenia Kanonistów Polskich.
Po uzyskaniu habilitacji ks. A. Dzięga, najmłodszy wówczas członek Rady Wydziału Prawa KUL, zostaje wybrany prodziekanem Wydziału. Funkcję tę pełni w latach 1996-99 wspólnie z ówczesnym dziekanem - ks. prof. Marianem Stasiakiem. Następnie zostaje dziekanem Wydziału, a w czerwcu 2002 r. jest powołany na kolejną, trzyletnią kadencję.
Za swą pracę na wielu polach Biskup Nominat otrzymuje wiele tytułów i odznaczeń, m.in.: kanonika gremialnego Kapituły Katedralnej w Drohiczynie, kapelana honorowego Jego Świątobliwości, a w okresie pracy w Ordynariacie Polowym WP - Srebrny Krzyż Zasługi i Brązowy Medal za Zasługi dla Obronności Kraju.
Katolicki Uniwersytet Lubelski wykształcił światłego i dynamicznego naukowca, a podlaska rodzina, diecezja i otoczenie - kapłana, który w każdej chwili swego życia chce proklamować: "Panem jest Jezus".

Kapłan prawy, pracowity i pokorny

2019-02-22 14:42

Ks. Szymon Nosal

Kapłan prawy, pracowity i pokorny - biskup senior diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Paweł Socha, takimi słowami określił naszego rodaka, ks. kan. Stanisława Pawula, w słowie Bożym 4 lutego 2019 roku, na jego pogrzebie. Nic dziwnego, że żegnało go 45 kapłanów wraz z arcybiskupem seniorem Józefem Michalikiem i biskupem seniorem Pawłem Sochą pod przewodnictwem kardynała seniora Stanisława Dziwisza, któremu posługuje siostra zmarłego – s. Matylda Pawul.

ks. Szymon Nosal
Pogrzeb ks. kan. Stanisława Pawula

Bp Socha, powiedział także: „Ks. Stanisław, to Kapłan ustawicznie zajęty pracą. Poza funkcjami duszpasterskimi i życiem modlitwy, zawsze był zajęty pracą przy pszczołach, które bardzo kochał, a one jego, w sadzie, czy na małym skrawku ziemi, by nie zabrakło świeżych warzyw. Jednak najwięcej czasu poświęcał pracy duszpasterskiej i gospodarczo-administracyjnej. Zatroskany był o kościoły, ich konserwacje, remonty i bezpieczeństwo. A w każdej z trzech parafii, gdzie pracował jako proboszcz, było wiele kościołów i kaplic. (…) Był człowiekiem wielkiej pokory i prostoty. Nigdy nie ubiegał się o godności czy też lepsze, łatwiejsze parafie. (…) Ks. kan. Stanisław wyniósł ze środowiska rodziny i parafii, a także z Seminarium przemyskiego ducha żarliwej wiary, pobożności, szczególnie maryjnej. Miał doskonale wyrobiony zmysł Kościoła, czyli traktowania instytucji Kościoła nie tylko od strony widzialnej, ale i jako obecności pośród nas samego Jezusa Chrystusa.

Diecezja zielonogórsko-gorzowska wdzięczna jest ks. kan. Stanisławowi Pawulowi za decyzję podjęcia pracy na terenie trudnym pod względem duchowym, gdyż zamieszkali tu Polacy wyrwani z ojcowizny i przeniesieni siłą na ziemię od wieków słowiańską, ale zimną duchowo z powodu ducha reformacji. Ks. Stanisław swoją delikatnością, duchem wiary i gorliwością kapłańską przyczynił się do duchowego odrodzenia i odnowienia życia wiary na Ziemi Lubuskiej. Mimo że powrócił na ziemię rodzinną, to kapłani i wierni zawsze będą przed Bogiem pamiętać o pełnym wiary i miłości Bożej Księdzu Kanoniku Stanisławie Pawulu”.

Poprzedniego dnia, w niedzielę 3 lutego na eksporcie, dwudziestu dwu kapłanów pod przewodnictwem bp Mariana Rojka, modliło się za śp. ks. kan. Stanisława Pawula, a dwu spowiadało. Ks. proboszcz zwrócił się do mnie, abym wygłosił słowo Boże, bo nie mógł znaleźć chętnego wśród jego kolegów. Powiedziałem między innymi: „Kiedy kilka godzin przed Twoim, Stasiu, odejściem do Pana, stałem przy Tobie, przy łóżku szpitalnym, i dotykając Twej dłoni polecałem Cię Bogu, prosząc o miłosierdzie, Ty już wspinałeś się na swój życiowy szczyt, o którym mówi poeta w wierszu: W drodze na szczyt, słowami:

Przygnieciony pułapem chmur

Duszę się rankiem zamglonym.

Wokół mnie wszędzie szary mur

Błądzę murem otoczony.

[…] W chmurach i mgle postawiony

Nie widzę nawet swoich nóg

A muszę iść, przecież wiem dokąd,

Szukać tej jednej drogi dróg.

Tą drogą krętą przejdę mgły,

Przecisnę się wśród powłok chmur.

Dotąd me nogi będą szły,

Aż znajdę moją górę gór.

A tam popatrzę na mój szlak,

W jednej chwili zobaczę swe życie,

Poczekam tylko na ten znak –

Możesz wejść, jesteś na szczycie.

Śp. ks. Stasiu znalazł tą jedną jedyną drogę swego życia w kapłaństwie. Mężnie pokonywał wszystkie zakręty i szare mury trudności życiowych, bo wiedział, dokąd iść. Ciężko Dusił się rankiem zamglonym, gdy tłoczono w jego płuca tlen, szukał tej jednej drogi dróg i znalazł swoją „górę gór”, tam w szpitalu pod wezwaniem Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku i doszedł do swego szczytu. Tam w jednej chwili zobaczył całe swoje życie i zobaczył znak ukochanego Mistrza, Najwyższego Kapłana, gest zaproszenia do chwały. Zapewne usłyszał te słowa pełne miłości: Możesz wejść, jesteś na szczycie. Dość się już natrudziłeś! Czas już na nagrodę, na odpoczynek ze Mną i Moją Matką, którą tak ukochałeś w swoim życiu w tym obrazie Matki Bożej Pocieszenia, najpierw w tej małej kaplicy, a później już od prawie pół wieku w tym kościele, który tak często odwiedzałeś i cieszyłeś się z jego powstawania i upiększania.

Byłeś dumny ze swoich Rodziców, którzy mnie wspierali w organizowaniu tutejszej parafii. Cieszyłeś się, że Twój Tatuś, śp. Jan, tak dzielnie wspomagał mnie w budowie tego kościoła, jako dobry cieśla i doskonały organizator prac przy tym kościele. Nazywaliśmy go żartobliwie „szeryfem”, bo miał szacunek i posłuch u ludzi przy tych pracach. Jeszcze bardziej cieszyłeś się, gdy udało mi się załatwić dla niego emeryturę, i gdy potem przez bardzo wiele jeszcze lat służył tak wiernie i bezinteresownie parafii jako kościelny, który był przykładem wielkiej wiary i pobożności. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze, w tak przykładnej rodzinie, Pan Bóg powołał dwoje rodzeństwa do swojej służby – Ciebie, Stasiu i Twoją starszą od ciebie o dwa i pół roku siostrę Julię, obecną tu s. Matyldę. Razem zdawaliście maturę w pobliskiej Żołyni w 1959 r. i w tym samym roku obydwoje poświęciliście się Bogu na służbę. Ty, Stasiu, we wrześniu wstąpiłeś do Seminarium Duchownego w Przemyślu, a twoja siostra kilka tygodni później, 9 października, do Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie.

W kaplicy, która tu była gdzie obecnie jest prezbiterium naszego kościoła, u stóp M.B. Pocieszenia, pod czułym Jej spojrzeniem zrodziło się i umacniało Wasze powołanie do służby Bogu. Tu pewnie usłyszeliście po raz pierwszy ten cichy i pełen miłości głos Mistrza i ochotnie Mu odpowiedzieliście słowami wspomnianego już na początku poety w wierszu pt. Poślij mnie Panie

Chcesz Panie ludzi do pracy (…)

Weź, Panie, moje krzyże

I użyj mego cierpienia,

Weź, Panie, me siły świeże

Do pracy dla odkupienia.

I ks. Stanisław swoim życiem potwierdził tę gotowość pójścia na służbę Bogu i ludziom. Podobnie i jego siostra, Julcia, czyli s. Matylda, sercanka, która tak wiernie i ofiarnie służyła i posługiwała św. Janowi Pawłowi II, a teraz służy i pomaga ks. kard. St. Dziwiszowi.

Śp. ks. Stanisław urodził się 12 grudnia 1942 r. w Gwizdowie. Dwa tygodnie później ochrzczony 26 grudnia w Żołyni, po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego poszedł za głosem powołania do seminarium przemyskiego, gdzie po sześciu latach studiów otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp Jakiela 20 czerwca 1965 r. w Przemyślu. Po trzech latach pracy w naszej diecezji, - dwa lata w Bączalu Dolnym i rok w Łączkach Jagiellońskich jako wikary - na apel biskupa gorzowskiego Wilhelma Pluty, udał się tam, mówiąc niejako: Weź, Panie, moje krzyże/I użyj mego cierpienia,/Weź, Panie, me siły świeże /Do pracy dla odkupienia. - by ofiarnie służyć Bogu i ludziom przez prawie pół wieku.

Jako wikariusz pracował najpierw w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Ostrowicach w powiecie i dekanacie Drawsko Pomorskie, następnie w parafii Świętej Trójcy w Gubinie, a potem przez sześć lat w par. św. Mikołaja w Głogowie. W 1979 r. został inkardynowany do diecezji gorzowskiej. Był proboszczem w Bobrowicach (1979-1989), Strzelcach Krajeńskich (1989-2004) i Cybince (2004-2017). Pełnił również funkcję wicedziekana w Dekanacie Krosno Odrzańskie i Dekanacie Rzepin oraz dziekana w Dekanacie Strzelce Krajeńskie. W 1995 r. otrzymał tytuł kanonika R.M. W roku 2017 przeszedł w stan spoczynku i zamieszkał w rodzinnej miejscowości, tu w Gwizdowie.

Niedługo cieszył się tą emeryturą – tylko półtora roku, bo Bóg doświadczył go i znalazł godnym siebie – jak to słyszeliśmy w dzisiejszym I czytaniu. Pan Jezus zaś w Ewangelii dzisiejszej wypowiadając słowa o ziarnie, które ma wpaść w ziemię i obumrzeć, aby przynieść plon obfity, myślał najpierw o sobie. To On, Chrystus, podczas triumfalnego wjazdu do Jerozolimy wiedział, że czeka Go męka i śmierć, przez którą zostanie uwielbiony. To się sprawdziło. Chrystus przez swoją mękę i śmierć dokonał odkupienia świata, a przez to okazał największą miłość i posłuszeństwo Ojcu Niebieskiemu, który Go uczcił. Po zmartwychwstaniu Chrystus zasiadł po prawicy Ojca.

Zbawiciel jest dla nas wszystkich drogą, prawdą i życiem. Jeżeli człowiek w swoim postępowaniu będzie się kierował wskazówkami zawartymi w Ewangelii, to znak, że jest na dobrej drodze. W słowach zapisanych przez św. Jana: „Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię obumrze, przyniesie plon” (por. J 12,24) Chrystus daje wskazania dla wszystkich ludzi. W tym zawiera się również tajemnica naszego życia i naszej wiary. Prawda o przechodzeniu do chwały przez mękę i śmierć do życia wiecznego jest aktualna w życiu każdego człowieka. Przecież każdy z nas ma przygotowane miejsce w Domu Ojca. Dobrze o tym wiedział ks. Stanisław, bo niedawno powiedział do jednego naszego parafianina, że chyba niepotrzebnie buduje to marne mieszkanie, kiedy tam, w Domu Ojca, czeka na niego wspanialsze, u boku swego Mistrza i Jego Matki. Nie mylił się!

Na naszych niejako oczach odszedł do Boga i jutro pogrzebany zostanie jako ziarno pszenicy sługa Kościoła, ks. kan. Stanisław Pawul, który zapewne często powtarzał na modlitwie: Weź, Panie, moje krzyże / I użyj mego cierpienia,(…) / Do pracy dla odkupienia.

Dziękujemy dziś Bogu za jego życie kapłańskie, za jego modlitwy, cierpienia, za wszystko, co uczynił dla chwały Bożej i zbawienia ludzi. Przepraszamy też za jego słabości i grzechy, bo jak każdy człowiek tak i on był słaby i mógł obrazić majestat Stwórcy i Pana. Pragniemy też modlić się o to, aby znalazł miejsce w świętym Domu Ojca. Ufam, że w chwili śmierci spotkał w Jezusie nie tyle Sędziego, co Przyjaciela, który zapewne przytulił go do Swego Serca, jak tego utrudzonego Bożego parobka Borynę z „Chłopów” Reymonta. Boryna, kiedy doszedł do niejakiej przytomności po długich tygodniach leżenia, w środku nocy, gdy księżyc świecił pełnym blaskiem wstał i wyszedł na pole. Pomyślał, że już dnieje. Przeżegnał się raz i drugi, potem wyruszył na zagon. Nabrał ziemi w koszulę i zaczął siać, jak zboże. Tak o tym napisał Reymont w „Chłopach”: „Zmartwiał naraz, wszystko przycichło i stanęło w miejscu, błyskawica otworzyła mu oczy z pomroki śmiertelnej, niebo się rozwarło przed nim, a tam w jasnościach oślepiających Bóg Ojciec, siedzący na tronie ze snopów, wyciąga ku niemu ręce i rzecze dobrotliwie: - Pójdź-że, duszko człowieka, do mnie. Pójdź-że, utrudzony parobku. Zachwiał się Boryna, otworzył ręce, jak w czas podniesienia: Panie Boże, zapłać! – odrzekł i runął na twarz przed tym majestatem Przenajświętszym. Padł i pomarł w onej łaski Pańskiej godzinie...”

Ufam, wszyscy ufamy, że godzina śmierci śp. ks. Stanisława, Bożego parobka, była godziną łaski Pańskiej, bo umierał w godzinie Śmierci Zbawiciela. Była godziną nagrody niebieskiej, bo przez przeszło pół wieku siał obficie ziarno słowa Bożego na niwie Pańskiej, ale jak każdy człowiek i on potrzebuje naszej modlitwy, dlatego tu jesteśmy i mamy się modlić za niego teraz i później, dopóki nam Bóg żyć pozwoli.

Księże Stanisławie. Byłeś wierny do końca swemu powołaniu. Służyłeś w swoim kapłaństwie Panu Jezusowi i Jego Matce, Kościołowi, Ojcu Świętemu i biskupom, jakich postawił Bóg na twej drodze kapłańskiej. A jeśli kto mi służy – mówi Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii – uczci go mój Ojciec”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: drugi dzień spotkania o ochronie nieletnich

2019-02-22 21:04

Paweł Pasierbek SJ / www.vaticannews.va

W Watykanie rozpoczął się drugi dzień szczytu poświęconego ochronie nieletnich. Dziś głównym tematem obrad jest kolegialność. Punktem wyjścia do dyskusji są referaty kard. Oswalda Graciasa z Indii, kard. Blase'a Cupicha z USA oraz Lindy Ghisoni, podsekretarz Dykasterii ds. Rodziny, Świeckich i Życia.

Vatican Media

Spotkanie rozpoczęło się od modlitwy, w czasie której proszono Boga o dar życia w prawdzie, bez hipokryzji. Uczestnicy szczytu wysłuchali także bardzo wzruszającego świadectwa. „Kiedy stałem się ofiarą nadużycia ze strony kapłana, moja matka Kościół pozostawiła mnie samego... Wszyscy się odwrócili i czułem się jeszcze bardziej samotny, nie wiedząc, do kogo się zwrócić” – mówiła w swym świadectwie ofiara nadużyć. Po jego wysłuchaniu nastąpiła długa chwila ciszy.

Następnie o. Federico Lombardi przypomniał, że wszyscy uczestnicy szczytu otrzymali dokument Organizacji Narodów Zjednoczonych na temat walki z przemocą wobec dzieci: „Toward a world free from violence. Global survey on violence against children” oraz dokument UNICEF „A familiar face” wskazujący, że przemoc wobec dzieci często pochodzi od osób najbliżych, od tych, którzy są blisko, od kogoś z rodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem