Reklama

Piękno, które noszę w swoim sercu...

2012-11-19 12:00

Z biskupem nominatem Grzegorzem Kaszakiem rozmawiają al. Marcin Miczkuła i al. Marcin Nockowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 12/2009

Alumni: - Jan Paweł II w Szczecinie w 1987 r. mówił: „…wszyscy wyrastamy z jakiegoś seminarium i wszyscy czujemy wciąż potrzebę wracania do tego seminarium. Ono jest domem naszego kapłaństwa, jest środowiskiem, w którym to kapłaństwo się rozwinęło”. Gdy Ksiądz Biskup wraca myślami do czasów swojej formacji seminaryjnej, to jakie wtedy nasuwają się wspomnienia?

Bp Grzegorz Kaszak: - Na wstępie pragnę bardzo serdecznie pozdrowić wszystkich kleryków Arcybiskupiego Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie, stąd bowiem się wywodzę. Do tego seminarium wstąpiłem w 1983 r. Seminarium rozpocząłem w Paradyżu, jak większość kleryków moich czasów. Tam studiowałem przez rok, a później już w Szczecinie, wpierw na Golęcinie, a następnie przy ul. Pawła VI, w tym budynku, gdzie obecnie znajduje się Wyższe Seminarium Duchowne. Patrząc z perspektywy lat, chętnie i często wracam wspomnieniami do seminarium. Warunki materialne były trudne, czy to w Paradyżu, czy w Szczecinie, w którym trwała budowa. Pod tym względem nie było łatwo. Mimo to człowiek bardzo chętnie do tamtych czasów wraca, bo daje mu to przekonanie, że można pokonywać trudności, problemy, z którymi się człowiek boryka. I to jest ten ogromny plus dla młodego człowieka w seminarium, kiedy warunki są surowe, skromne i wręcz trudne. Nabiera on wtedy hartu, a także uświadamia sobie, że Pan Bóg w tych kłopotach i trudnościach, które pokonał, pokonuje i przyjdzie mu pokonywać, jest obok niego i zawsze człowiekowi pomoże. W seminarium spotkałem też wspaniałych ludzi. To byli koledzy, ale także profesorowie i przełożeni. Nie brakowało też profesorów z pogranicza geniuszu, którzy mieli różne swoje przyzwyczajenia, niekiedy trochę dziwne, np. jeden z profesorów potrafił egzaminować do pierwszej w nocy. To wszystko jednak bardzo pozytywnie wpływało na formację, na kształtowanie się i na rozwój nie tylko ludzki, ale i rozwój wartości chrześcijańskich. Były też trudności i oschłości duchowe, bo niełatwo człowiek godził się z decyzją profesorów czy przełożonych. Z perspektywy czasu widzę jednak, że to wszystko mnie umacniało w pokonywaniu różnych problemów. Moje wspomnienia są bardzo pozytywne.
W seminarium były postaci wielkie, które wywarły na mnie wpływ, bo były autentyczne. Widziałem, że są to osoby, które mają kontakt z Panem Bogiem i starają się realizować Jego wolę. W moim życiu seminaryjnym ogromne wrażenie i wpływ wywarł na mnie bp Wilhelm Pluta, którego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. W pamięci przechowuję obraz bp. W. Pluty, który już miał wówczas ponad 70 lat, jego konferencje i sposób bycia. On był bardzo naturalny i dawał piękny przykład życia. Do dzisiaj pamiętam, jak po Mszy św. w Paradyżu klękał w kaplicy przed Najświętszym Sakramentem. I to było autentyczne. Zauważało się, że ten Biskup jest zanurzony w Bogu, że on prawdziwie i autentycznie się modli. Był dla mnie przykładem dobrego i gorliwego pasterza. Myślę, że to jest piękno, które noszę w swoim sercu, które będę chciał w przyszłości przekazać klerykom diecezji sosnowieckiej - autentyzm życia, ponieważ to najbardziej porusza i pociąga. Później wielką postacią w moim życiu był bp Kazimierz Majdański i wszyscy biskupi szczecińsko-kamieńscy. Z posługi bp. K. Majdańskiego zapamiętałem jego inteligencję i sposób przemawiania. To robiło na mnie wrażenie. W swoim biskupim życiu pragnę nawiązać do jego osoby, bowiem przejąłem jego hasło: „Facere voluntatem Tuam”. Hasło to jest w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej bardzo dobrze znane. Na wybór mojego zawołania biskupiego miała też wpływ książka „Jezus z Nazaretu” papieża Benedykta XVI. Papież sporo miejsca poświęca wypełnianiu woli Bożej ze strony Pana Jezusa. Uderzyło mnie szczególnie to, jak ta wola Boża realizowała się w trudnych momentach życia Pana Jezusa.

- Czas seminarium to wiele radości, a także trosk. Czy zechciałby się Ksiądz Biskup podzielić z nami wydarzeniem z czasów seminarium, które mocno zapisało się w pamięci Księdza Biskupa?

- W seminarium są radości, ale również troski i problemy. Jednak pragnę przytoczyć kilka zabawnych sytuacji. Klerycy to taka grupa osób, która jest bardzo twórcza, pomysłowa i dowcipna. Pamiętam żarty, które były robione kolegom, szczególnie te z Paradyża. Obok seminarium była chlewnia. Pewnego razu jeden z kleryków ze starszego roku przyniósł wiaderko z chlewni dla kleryka z pierwszego roku i powiedział, żeby wziął wiadro i poszedł do sióstr, które pracowały w kuchni, i poprosił o nalanie do tego wiadra sapientii. Ten biedny kleryk z roku pierwszego poszedł z wiaderkiem do sióstr i powiedział, że przyszedł po sapientię. Można sobie wyobrazić zdziwienie sióstr. Kleryk ten nie znał jeszcze łaciny i nie wiedział, że sapientia to mądrość.
Paradyż jest pięknym pocysterskim klasztorem z duchem przeszłości. Jeden z kleryków chciał wystraszyć swojego kolegę, więc przebrał się w prześcieradła, wziął latarki i miał udawać na korytarzu ducha. W seminarium mieszkali też bardzo zacni i czcigodni profesorowie. Pamiętam jednego profesora filozofii, który wsparty o lasce, lubił wieczorami spacerować po ogrodzie. Kiedyś, gdy wracał z ogrodu, otworzył potężne drzwi na korytarz seminaryjny, a wtedy ów kleryk, myśląc, że to kolega, wyskoczył i zaczął go straszyć. Profesor chwycił za laskę, splunął na nią i powiedział: „Jakżeś duch, to cię to nie będzie bolało”. Tak obłożył tego kleryka, że on uciekając, podarł prześcieradła i pogubił latarki. To pokazuje fantazję kleryków, a z drugiej strony mądrość profesorów. Później w szczecińskim seminarium robiło się różnego rodzaju dowcipy, które nie były szkodliwe ani złośliwe, ale urozmaicały życie seminaryjne. I do nich też bardzo często wracam, i o nich przypominam, by się trochę pośmiać i powspominać z kolegami piękne czasy.
Oczywiście, ogromnym przeżyciem są święcenia diakonatu oraz prezbiteratu. To są wydarzenia, które w człowieku zostają.

- Ksiądz Biskup jest pierwszym biskupem, który ukończył nasze szczecińskie Seminarium Duchowne. Co Ksiądz Biskup powiedziałby nam, alumnom, tego samego seminarium?

- Z perspektywy 20 lat, bo w tym roku, jeśli Pan Bóg pozwoli, będę obchodził 20. rocznicę moich święceń kapłańskich, chcę powiedzieć, że czas seminarium to najwspanialszy i najlepszy okres dla formacji. Musi on być wykorzystany. Oczywiście, kapłan potrzebuje permanentnej formacji. Nigdy nie wiemy, jaka będzie przyszłość, co nas czeka. Musimy się przygotować na różne wydarzenia, na różne wypadki, także losowe, na pokonywanie trudności i pobożne życie w radości. Na to wszystko trzeba się przygotować w seminarium, i to jest ku temu kapitalny czas. Wielką stratą byłoby go zmarnować. Ważne jest wyrobić sobie przekonanie, że w życiu zawsze Pan Bóg będzie u boku mojego i że Pani Przenajświętsza będzie mnie strzegła i wspomagała. Na Nią zawsze będę mógł liczyć, do Niej zawsze mogę się zwrócić. Bardzo ważne jest, aby to wszystko wynieść z seminarium. Umartwienia i wyrzeczenia, których nie brakuje w seminarium, tak winny być postrzegane. Bardzo często związane są z rezygnacją z zachcianek, kaprysów czy wręcz niekiedy z realizacji tego, co wydaje się, że byłoby dla mnie dobre. Przełożeni jednak chcą inaczej. To na pewno hartuje, ale najważniejsze jest nauczenie się trwania w Panu w różnych sytuacjach życiowych. Jak młody człowiek w seminarium nauczy się wypełniać wolę Pana Boga w różnych sytuacjach życiowych, to będzie dobrze w przyszłym życiu kapłańskim. Mam jeszcze życzenie, by alumni Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie nauczyli się zawsze, w każdej sytuacji - w radości i smutku, kłopotach i trudnościach - trwać przy Panu i wypełniać Jego wolę. Wtedy mogą być pewni, że będą szczęśliwymi i dobrymi kapłanami.

- Co Ksiądz Biskup powiedziałby młodym ludziom, którzy wahają się odpowiedzieć na głos powołania do służby Bogu i człowiekowi?

- We współczesnym społeczeństwie wytworzyła się mentalność strachu i obawy przed podejmowaniem decyzji trwałych i stałych, decyzji na całe życie. Młody człowiek nie boi się tylko wstąpić do seminarium i w przyszłości ślubować Panu Bogu na całe życie, ale boi się zawrzeć związek małżeński, w którym też będzie ślubował na całe życie. To jest problem ze strony dziewczyn, ale też ze strony chłopaków. Z tą mentalnością młody człowiek musi walczyć. Jeżeli w życiu nie będą podejmowane trwałe decyzje, jeżeli człowiek, zwłaszcza młody, będzie bazował tylko na zmiennych uczuciach, to nigdy nie będzie szczęśliwy. Z pomocą Pana Boga musi zdecydować się na ten krok, by powiedzieć tak na zawsze, aż do śmierci. Jeżeli młody człowiek rozpozna w sobie powołanie kapłańskie, to może być pewien, że Pan Bóg zawsze go wspomoże. Problem jest tylko w tym, żeby otworzył swoje serce i swój umysł na głos Ducha Świętego, otworzył się na łaskę Bożą, aby Pan Bóg mógł w nim zamieszkać. Wtedy wszelkie trudności i obawy będą do pokonania. Chcę powiedzieć temu, który się waha, że życie kapłańskie jest bardzo piękne. Jest zaszczytem, bowiem sam Pan Jezus wybiera i ustanawia swoim kapłanem. Jest to nie tylko zaszczyt, ale również ogromna radość i wielkie szczęście. Dlatego młodemu człowiekowi chcę powiedzieć tak, jak mówią Włosi: „coraggio!” - odwagi w podejmowaniu decyzji w trwaniu na służbie u Pana Jezusa.

Reklama

Cała Polska zapłakała

2012-12-17 13:16

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 8-9

„Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom” - przestrzegał proroczo 180 lat temu Zygmunt Krasiński

BOŻENA SZTAJNER

Przeor Jasnej Góry na wieść o profanacji dokonanej w drugą niedzielę Adwentu w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej powiedział: - Cała Polska zapłakała, również w sposób fizyczny. Wielu ludzi zwróciło swoje przerażone serca ku Jasnej Górze. Dziękujemy za tę troskę naszego narodu o klasztor, o sanktuarium, o Jasną Górę. Dziękujemy za modlitwy, za słowa wsparcia, a wszystkim służbom - za ich profesjonalną i sprawną akcję spieszenia z pomocą ochrony Jasnej Góry przed tymi, którzy nie wiedzą, co czynią. Wielu z nas atak na Cudowny Obraz odczytuje jako atak na samą istotę polskości.

Przebieg wydarzeń

Przypomnijmy fakty, które nami wszystkimi wstrząsnęły w niedzielę 9 grudnia 2012 r. Otóż tego dnia o godz. 7.45, tuż po zakończeniu Mszy św. wspólnotowej konwentu jasnogórskiego, miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mężczyzna rzucił w Obraz bańkami w kształcie żarówek, wypełnionymi czarną substancją, która rozprysła się na cały ołtarz, dosięgła nawet róży ofiarowanej Matce Bożej przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Sprawcę natychmiast ujął br. Paweł Bryzek, paulin, a straż porządkowa przekazała go policji. Po incydencie Kaplica została zamknięta. Na miejsce przybyli abp senior Stanisław Nowak oraz bp Jan Wątroba, aby sprawdzić stan ikony i podjąć modlitwę ekspiacyjną. Obraz nie został naruszony, gdyż chroni go kuloodporna szyba. O godz. 11.45 Kaplicę Matki Bożej otwarto i udostępniono pielgrzymom. Pod przewodnictwem o. Sebastiana Mateckiego, podprzeora Jasnej Góry, rozpoczęło się nabożeństwo przebłagalne z udziałem obecnego generała Zakonu Paulinów o. Izydora Matuszewskiego.

Sprawcą zbezczeszczenia Cudownego Obrazu okazał się 58-letni mieszkaniec Świdnicy. Po jego przesłuchaniu do Sądu Rejonowego w Częstochowie został skierowany wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. Prokuratura postawiła mu zarzuty zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury i obrazy uczuć religijnych. Jerzy D. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw, złożył obszerne wyjaśnienia i nie wykazał skruchy. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Prokurator zlecił opracowanie opinii psychiatrycznej.

Obudź się, Polsko!

W południe o. Józef Płatek przewodniczył Mszy św. ekspiacyjnej. W homilii zauważył, że obecnie w Polsce atakuje się kolejno trzy najświętsze znaki chrześcijaństwa: Krzyż, Biblię oraz Ikonę - te trzy symbole wiary były uroczyście niesione przez młodych ludzi z całego świata na Szczyt Jasnogórski i adorowane na VI Światowym Dniu Młodzieży w 1991 r., podczas modlitwy pod przewodnictwem Jana Pawła II. - Widzimy, jak kolejno dokonuje się w naszej Ojczyźnie profanacja tych świętych dla nas, chrześcijan, znaków - mówił. Zacytował słowa Henryka Sienkiewicza dotyczące potopu szwedzkiego: „Dziwnie szatan jest na to miejsce zawzięty. I dokłada wszelkich starań, aby nabożeństwu tu przeszkodzić i wiernych jak najmniej do udziału w nim dopuścić. Bo nic tak do takiej desperacji piekielnego dworu nie przywodzi, jak widok czci dla Tej, która głowę węża starła”.

O. Płatek sięgnął też do słów poety Zygmunta Krasińskiego, który 180 lat temu przestrzegał w proroczej wizji: „Przyjdą takie czasy, że będzie się popierać zepsucie obyczajów. Ze świętej religii uczyni się straszaka, aby obrzydzić ją wszystkim szlachetnym sercom. Podłość będzie nagradzana orderami lub zaszczytami. Lud ogłupiać będą wódką lub innymi elementami, elity szlifami i stanowiskami, a za głowę tych, co będą stawiać opór, wystawi się watahy, cenę, aby się rozprawić z nimi w stosownej chwili”.

- Trzeba nam wszystkim dużo rozsądku, rozwagi i powagi. Może Pan Bóg dał ten znak nam, stróżom, i wszystkim czcicielom Jasnogórskiej Bogarodzicy, że nadeszła pora i czas przebudzić się w Adwencie. Niedawno wołano: Polsko, obudź się! Jest to kolejny sygnał dla nas, żeby nie zejść na manowce, nie stoczyć się w dół, ale też nie zmarnować swojego życia - mówił o. Płatek.

Modlitwa ekspiacyjna za znieważenie Obrazu trwała na Jasnej Górze przez cały dzień. Na zakończenie każdej Mszy św. śpiewany był błagalny hymn „Święty Boże, Święty Mocny”.

Charakter ekspiacyjny miał także 9 grudnia Apel Jasnogórski w Kaplicy Matki Bożej, któremu przewodniczył przeor Jasnej Góry o. Roman Majewski. Mieszkańcy Częstochowy i pielgrzymi, przedstawiciele zakonów męskich i żeńskich oraz kapłani z abp. Wacławem Depo bardzo licznie przybyli na tę wieczorną modlitwę Polaków. (Tekst rozważania apelowego, będącego formą przebłagania za dokonaną profanację, wydrukowany jest w całości na stronach 9 i 10 bieżącego numeru „Niedzieli”).

Ekspiacja Częstochowy

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na wiadomość o próbie uszkodzenia Cudownego Obrazu Matki Bożej zwrócił się z prośbą do wszystkich diecezjan, aby wraz ze swoimi duszpasterzami przybywali na Jasną Górę na modlitwę przebłagalną. Zaprosił na comiesięczne jasnogórskie czuwanie nocne z 11 na 12 grudnia - na wielką modlitwę ekspiacyjną całego Kościoła częstochowskiego „za wszystkie profanacje i świętokradztwa, jakie mają miejsce w tych dniach i miesiącach na terenie archidiecezji. Są one skutkiem trwającej od dłuższego czasu antykościelnej i antychrześcijańskiej nagonki niektórych ugrupowań politycznych i mediów” - stwierdził.

Metropolita Częstochowski powiadomił, że modli się także za dopuszczających się wszelkich aktów wandalizmu. Zauważył, iż są oni z jednej strony ich sprawcami, a z drugiej - ofiarami skrzętnie prowadzonej manipulacji antyreligijnej, a czasem ludźmi pogubionymi, którym należy pomóc. „Proszę Boga o łaskę obudzenia sumień wszystkich Polaków, a w sposób szczególny rządzących zarówno naszym miastem, jak i Ojczyzną” - wyznał.

Zgodnie z zapowiedzią abp. Depo, w nocy z 11 na 12 grudnia odbyło się na Jasnej Górze czuwanie modlitewne archidiecezji częstochowskiej, wynagradzające Bogu za próbę zniszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. W rozważaniu apelowym rozpoczynającym czuwanie Metropolita Częstochowski mówił: - Dzisiaj, przychodzimy do Ciebie, aby obok słów: JESTEM, PAMIĘTAM… wypowiedzieć w Apelowej przysiędze mocne CZUWAM. To słowo wypowiadamy z mocą, aby obudzić uśpione sumienia. Wypowiadamy je nad tymi, którym grozi utrata duchowego słuchu i duchowego wzroku, a tym samym i dziedzictwa dzieci Bożych. Czuwaj nad nami wszystkimi, abyśmy nie zagubili dróg do Twojego Syna, Jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi.

Abp Depo zwrócił uwagę, że to kolejne zranienie oblicza Matki i Syna, na podobieństwo profanacji Obrazu przez husytów w 1430 r., nie może być odbierane wyłącznie w kategoriach odejścia od rozumu czy aktu niewiary. - Ewangelie i Dzieje Apostolskie dostarczają nam aż nadto dowodów, że ludzie chorzy garnęli się do Jezusa, aby u Niego znaleźć pomoc i obronę - podkreślił. - Oni nigdy nie wystąpili przeciw Niemu! Przychodzimy dzisiaj do Ciebie, Maryjo, aby wsłuchać się w bicie Twojego Serca, które wzięło w siebie ten cios, aby przetworzyć go w siłę i jedność dla Narodu i Kościoła, bo przecież jesteś naszą przedziwną pomocą i obroną - mówił z ufnością.

Metropolita Częstochowski zarządził, aby w niedzielę 16 grudnia w kościołach archidiecezji zorganizowano nabożeństwa ekspiacyjne, z odmówieniem Aktu Wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny i odśpiewaniem suplikacji. Ogłaszając to zarządzenie, przypomniał słowa Ojca Świętego Benedykta XVI z 12 września 2012 r., które wobec profanacji Obrazu stały się bardzo aktualne: „Często w obliczu zła mamy poczucie, że nic nie jesteśmy w stanie zrobić, ale to właśnie nasza modlitwa jest pierwszą i najskuteczniejszą odpowiedzią, jaką możemy dać i która umacnia nasz codzienny wysiłek, by chronić dobro”.

Niemiecki protestant przyczynił się do zabezpieczenia Cudownego Obrazu

Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został uratowany dzięki zabezpieczającej go szybie kuloodpornej. O. Józef Płatek, na prośbę „Niedzieli”, podał ważne szczegóły. Uznał, że chcąc mówić o szybie ochraniającej Obraz, trzeba sięgnąć do dnia 23 lutego 1981 r., kiedy to był on generałem Zakonu Paulinów. Właśnie wtedy członkowie Komisji ds. Konserwacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej podczas spotkania z nim, z o. Konstancjuszem Kunzem - ówczesnym przeorem Jasnej Góry oraz z o. Melchiorem Królikiem - referentem ds. konserwacji Obrazu, przy okazji proponowanych prac remontowo-konserwatorskich przy hebanowym ołtarzu w Kaplicy Matki Bożej, wysunęli propozycję zabezpieczenia Cudownego Obrazu kuloodporną szybą. Miało to zapewnić Obrazowi ochronę, a także przemawiały za tym racje konserwatorskie. O. Józef Płatek nawiązał wtedy kontakt z o. Janem Wiesławem Bochenkiem - przeorem klasztoru paulińskiego w Mainburgu w Niemczech i poprosił o pomoc w realizacji tej inicjatywy.

Do prac konserwatorskich przy ołtarzu Matki Bożej przystąpiono na początku 1984 r. W tym czasie o. Jan Bochenek powiadomił o możliwości zakupienia odpowiedniej szyby w Niemczech, jednak jej cena przerastała możliwości Zakonu Paulinów. Ojciec Generał zobowiązał o. Jana Nalaskowskiego - wikariusza generalnego, władającego doskonale językiem niemieckim, i o. Konstancjusza Kunza oraz ojców pracujących w Niemczech do poszukiwania sponsorów dla tej fundacji. Podjęto różne próby zorganizowania funduszu, a o. Jan Nalaskowski dotarł z prośbą do Caritas Konferencji Episkopatu Niemiec, która przeznaczyła na ten cel dużą, lecz mimo wszystko niewystarczającą kwotę. Znaleźli się wkrótce nowi ofiarodawcy. Ze znaczącą pomocą dołączył prof. Helmut Seling, protestant, dyrektor muzeum w Monachium.

Ostatecznie dzięki trosce ówczesnego zarządu jasnogórskiego: o. Rufina Abramka - przeora Jasnej Góry, o. Jana Golonki - kuratora jasnogórskich zabytków, o. Leona Chałupki - administratora Jasnej Góry, o. Izydora Matuszewskiego - kustosza oraz pomocy prof. Helmuta Selinga udało się doprowadzić do końca konserwację jasnogórskiego ołtarza poświęconego Bogarodzicy i umieścić w nim szybę kuloodporną, ochraniającą Cudowny Obraz. Odrestaurowany ołtarz wraz z wmontowaną szybą został poświęcony 8 grudnia 1986 r. przez kard. Józefa Glempa, prymasa Polski.

O. Józef Płatek podał jeszcze inny ważny fakt. Okazuje się, że w 1981 r., na dwa dni przed swoją śmiercią, kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, na ręce generała Zakonu Paulinów przekazał znaczną ofiarę na odnowę Ołtarza Ojczyzny i Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, jako swój jubileuszowy dar dla Dziewicy Wspomożycielki. On również bardzo zabiegał o bezpieczeństwo Obrazu Jasnogórskiego.

Tak udało się odtworzyć okoliczności, w jakich doszło do wzmocnienia ochrony Obrazu, ze znaczną pomocą niemieckiego protestanta. Dzięki temu 9 grudnia 2012 r. Cudowny Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej został nienaruszony mimo brutalnego ataku.

Modlitwa ekspiacyjna trwa w całej Polsce i poza jej granicami. A w jasnogórskiej zakrystii wyłożono księgi, do których pielgrzymi wpisują słowa żalu i zadośćuczynienia za publiczne znieważenie Najświętszej Ikony Jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kampania #KtoTyJesteś zachęcająca do nauki języka polskiego

2019-10-23 11:50

Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” poprzez prowadzoną kampanię społeczną #KtoTyJesteś zachęca do nauki języka polskiego dzieci mieszkające poza granicami kraju, pokazując radość płynącą z odkrywania swoich korzeni. Organizatorzy akcji udostępnili drugi spot promujący kampanię.

Kampania #KTOTYJESTEŚ prowadzona przez Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie” skierowana jest do Polaków mieszkających poza granicami kraju oraz do ich krewnych i przyjaciół w Polsce. Ma na celu uświadomienie rodzicom dzieci żyjących poza Polską, jak ważne jest przekazywanie młodemu pokoleniu języka ich przodków oraz edukacja w języku polskim.

Wraz z grupą ekspertów promujemy zalety wzrastania w dwujęzyczności i obalamy związane z tym mity oraz błędne przekonania.

Podpowiadamy też jak wspierać dzieci dwujęzyczne, aby w przyszłości mogły w pełni wykorzystać swój potencjał intelektualny i poznawczy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem