Reklama

Na śmierć i życie

2012-11-19 12:00

Krzysztof Kunert
Edycja wrocławska 12/2009

Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego nie jest fikcją. Nie jest bezradną odpowiedzią chrześcijan na rządy świata. To realna siła, która zmienia to, czego po ludzku zmienić się nie da. To oręż w duchowej walce, w której zwarły się życie i śmierć. Na śmierć i życie. Bez sentymentów. Bo stawką jest człowiek.

W czwartek Piotrek przyjechał do domu odwiedzić rodziców. W kilku słowach streścił co u niego słychać, a po chwili na osobności wyznał mi co od kilkunastu dni trapi jego i jego dziewczynę. Ewa ich wspólna przyjaciółka jest w ciąży i chce pozbyć się dziecka. - „Co? Ewa? Ta 22-latka związana z o rok starszym Damianem? - zapytałam. - Tak Ewa - odpowiedział. Słuchaj, ona to zrobi. Już nie mam argumentów, żeby ją powstrzymać. Monika też już pęka. W tej chwili chyba nawet szuka z nią „gabinetu” albo dostępu do tabletek poronnych. Ewa się zarzeka, że nie urodzi, snuje się po domu i ryczy albo szantażuje Monikę, żeby jej załatwiła tabletki. - A Damian? Damian nawet nie chce o tym słyszeć. Odnosi się do tego jak do zepsutego zęba i mówi jej, żeby w końcu znalazła dentystę. Byłem u nich wczoraj. Ona zwijała się z nerwów w łazience a on przerzucał kanały TV i wkurzał się, że głośno gadamy.

Idea Duchowej Adopcji nie pojawiła się nagle. Przyszła bez rozgłosu, jak większość Bożych planów wprowadzanych w świat. Kiedy Paweł Milcarek publikował w 1987 r. w „Rycerzu Niepokalanej” pierwszy tekst, kiedy w paulińskim kościele Świętego Ducha w Warszawie rozpoczęły się pierwsze adopcje, kiedy państwo Arkuszyńscy pielgrzymowali w intencji obrony życia dzieci nienarodzonych po maryjnych sanktuariach, niełatwo było rozpoznać w tych epizodach szerszą całość. Z czasem jednak modlitewny zaczyn praktykowany wcześniej w zachodniej Europie w ruchu Błękitnej Armii Matki Bożej Fatimskiej rozlał się na cały nasz kraj.

Czułam ścisk w gardle i gonitwę myśli. Co robić? Przecież nie pójdę nawracać obcej dziewczyny i ojca dziecka. Wieczorem wrócił mój mąż i powiedziałam mu o wszystkim. Krzysiek zasępił się i milczał. Właściwie to nie spodziewałam się innej reakcji. Patrzyliśmy na naszą dwuletnią córeczkę z poczuciem, jakby to nasze dziecko gdzieś tam ginęło. Przecież jesteśmy tak niedaleko od tej sytuacji, prawie przyglądamy się dramatowi, który rozgrywa się tuż obok nas. Jak mamy normalnie jeść, spać bawić się z Julą? Wieczorem Krzysiek zaproponował - „Pomódlmy się za tego Kajtka i jego rodziców.” Jasne, to możemy zrobić, a nawet musimy. Ale poczucie beznadziejności nie opuściło mnie w trakcie modlitwy. Minął następny dzień. Naszym zwyczajem udaliśmy się na wieczorną Mszę św. W jej trakcje ojciec prowadzący zapowiedział, że zaraz odbędzie się dla chętnych adopcja dzieci poczętych.

Reklama

Czym jest duchowa adopcja? To duchowe wstawiennictwo w postaci codziennej modlitwy w intencji dziecka zagrożonego zabiciem w łonie matki i jego rodziców. Polega na systematycznym, dzień po dniu, odmawianiu jednej tajemnicy różańcowej oraz specjalnej modlitwy w intencji dziecka oraz rodziców. Trwa dziewięć miesięcy a więc tyle ile rozwój dziecka w łonie matki. Do tej modlitwy można dołączyć indywidualne postanowienia np. uczestnictwa w codziennej Mszy św., i przyjmowanie Komunii św., częstsza adoracja Najświętszego Sakramentu, czytanie Pisma Świętego, systematyczna spowiedź, post o chlebie i wodzie czy działania charytatywne.

Popatrzyliśmy na siebie zdumieni. W trakcie Mszy św., kiedy kapłan poprosił kandydatów na rodziców adopcyjnych o zapalenie świec i podejście do ołtarza wzięliśmy od jakiejś kobiety dwie świece, by po chwili wpatrywać się w ich światło powtarzając słowa ślubowania. Do domu wracaliśmy nie mogąc się nadziwić „zbiegowi wydarzeń”. Uczucie pustki zniknęło. Nie myślałam już o beznadziejności tej sytuacji, modliłam się za naszego Kajtusia każdego dnia razem z Krzyśkiem i dziękowałam za to światło, które tak namacalnie, płomieniem świecy, rozświetliło drogę wyjścia z mroku.

Podobnie jak przy adopcji prawnej, celem adopcji duchowej jest dobro konkretnego człowieka. Jednak otaczając duchową troską nowe życie z reguły nie wiemy, kim jest „nasze dziecko”, jaką ma płeć, rasę, jakiej będzie narodowości. Różnica polega także na tym, że w chodzi tu o dziecko zagrożone zagładą. Stąd podjęcie duchowej adopcji rodzi konkretne zobowiązania i znaczącą odpowiedzialność. Bo, podobnie jak nikt normalny nie pozostawi własnego maluszka bez opieki w parku, tak tym bardziej nie może pozostawić bez pomocy dziecka, nad którym wisi widmo śmierci.

Jak wiele można zdziałać zdając się na prowadzenie przez to Światło przekonaliśmy się po paru tygodniach. Brat zadzwonił wieczorem i oznajmił, że z Ewą i dzieckiem wszystko w porządku. Powiedziała swojej mamie o ciąży, była na USG. Damian na razie gdzieś zniknął.... już po rozwiązaniu dowiedzieliśmy się, że Karolinka urodziła się w tzw. porodzie rodzinnym. Kilka miesięcy później ja i Krzysiek mieliśmy okazję trzymać ją na rękach.

ABC Duchowej Adopcji

Duchową Adopcję może podejmować każdy, również dzieci pod opieką dorosłych, a także np. osoby żyjące w związkach niesakramentalnych czy będące po rozwodzie cywilnym. Tę 9-miesięczną modlitwę można podejmować wielokrotnie, pod warunkiem wypełnienia poprzednich zobowiązań, pamiętając jednak o każdorazowym złożeniu przyrzeczenia. Jednorazowo można adoptować jedno dziecko. Wskazane jest, by przyrzeczenia były składane uroczyście podczas Mszy św., chociaż można je złożyć prywatnie przed domowym krzyżem a także np. przez radio. Śluby prywatne powinny jednak dotyczyć przede wszystkim osób chorych, niepełnosprawnych czy starszych. Dla zapamiętania dobrze jest zapisać datę rozpoczęcia i zakończenia modlitwy. Trzeba również pamiętać, że długa przerwa, np. miesiąc, przerywa duchową adopcję. Należy wtedy ponowić przyrzeczenie i starać się je dotrzymać. Natomiast w wypadku krótkiej przerwy zaciągnięte zobowiązania należy kontynuować, przedłużając modlitwę o opuszczone dni. Jeżeli danego dnia zapomni się odmówić modlitwę, nie jest to grzechem. Grzechem natomiast będzie świadome i dobrowolne zlekceważenie składanego Bogu przyrzeczenia.

Błogosławione owoce

Przede wszystkim duchowa adopcja ratuje konkretnych ludzi od śmierci. Dodatkowo, będąc osobistym i bezinteresownym darem z siebie pomaga, w szczególności ludziom młodym, kształtować charakter, walczyć z egoizmem i odkrywać odpowiedzialność rodzicielstwa. Bardzo ważnym wymiarem pedagogicznym tej modlitwy jest nauka postrzegania miłości i seksu oczyma Boga. Nie do przecenienia są też jej walory rodzinne, gdzie może się stać czynnikiem odrodzenia wspólnej modlitwy czy zrozumienia potrzeby praktyk ascetycznych. Według dotychczasowych doświadczeń wiadomo również, że duchowa adopcja skutecznie leczy głębokie zranienia wewnętrzne spowodowane grzechem aborcji. Pozwala matkom i ojcom odzyskać wiarę w Boże Miłosierdzie, przynosząc pokój ich sercom.

Zabiłabym księdza

Będąc młodą matką rocznej Uli, dowiedziałam się niespodziewanie, że znów zaszłam w ciążę. Praca kelnerki nie pozwalała mi dobrze zająć się jednym dzieckiem. Złe warunki materialne sprawiły, że za namową sąsiadek zdecydowałam się usunąć ciążę. Poszłam do ginekologa. W Szczecinie dokonywał aborcji wojskowy lekarz. Ginekolog, który tak łatwo i chętnie dokonywał mordu nienarodzonych, zbadał mnie i powiedział zdecydowanym głosem: „Ja nie usunę tej ciąży!”
Nie mogłam pojąć, dlaczego lekarz nie chciał dokonać zabiegu usunięcia ciąży. Odkryłam w tym interwencję Boga. Nie wróciłam do domu, ale poszłam do kościoła. Szlochając, przeszłam głęboką duchową przemianę. Oddałam Matce Najświętszej to nienarodzone dziecię. Uwierzyłam, że Ona najlepiej zna trudy ziemskiego macierzyństwa. Przy pierwszym dziecku było tzw. cesarskie cięcie. Tym razem w sposób zupełnie naturalny urodziłam zdrowego, dużego synka. Daliśmy mu na imię Maciej.
Rósł jak na drożdżach. Był zwyczajnym chłopcem. Uczył się przeciętnie, kochał muzykę. Lubił też pomagać innym, zwłaszcza starszym, chorym i niepełnosprawnym. Maciek stał się szczególnym czcicielem Maryi. Ona się nim nieustannie opiekowała. Razem z tatą w 1985 r. oddali się w niewolę Chrystusowej Matki. Obu zaprowadziła Ona na drogę franciszkańskiej duchowości. Mąż, Lechosław, został tercjarzem, a syn wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych. W zakonie przybrał imiona Jan Paweł. Już jako franciszkanin uzupełnił średnie wykształcenie. Później rozpoczął naukę w Wyższym Seminarium Duchownym we Wronkach. Nauka nie sprawiała mu większych problemów. Syn często śmiał się i żartował, że chyba na egzaminach Maryja mu podpowiada, bo z łatwością je zalicza. Zakon przygotowywał go do zagranicznej pracy misyjnej. Wszystko było już załatwione. Wtedy dowiedział się, że ma raka. Na misje nie pojechał. Wkrótce jednak cudownie wyzdrowiał. Znowu Maryja uratowała mu życie.
Pewnego dnia syn miał jechać z ks. Piotrem z Brodnicy do Poznania. Nie pojechał jednak, gdyż podczas „kolędy” tak niefortunnie poślizgnął się, że złamał nogę. Ks. Piotr musiał więc pojechać sam. W drodze powrotnej miał wypadek. Samochód nadawał się tylko do kasacji. Gdyby wtedy obok niego siedział mój syn, nie przeżyłby siły uderzenia. Maryja, do której od dziecka nieustannie i wytrwale modlił się na różańcu, po raz kolejny cudownie uratowała mu życie.
Jestem ogromnie wdzięczna Matce Bożej za wszystkie łaski, które otrzymaliśmy. Gdyby nie Ona, zabiłabym księdza, a na dodatek własnego syna. Nie doświadczyłabym przebaczającej miłości Boga, który nieustannie pochyla się nad grzesznym człowiekiem.
Zofia Bagdzińska

Małżeńska adopcja i cud narodzin

Z dziełem Duchowej Adopcji zetknęliśmy się, kiedy jeszcze byliśmy narzeczonymi. Wspólnie postanowiliśmy włączyć się w to dzieło. Moment uroczystego ślubowania był dla nas wielkim przeżyciem. Niełatwo było jednak uświadomić sobie, że oto nagle, nie będąc jeszcze małżeństwem, każde z nas stało się rodzicem jednego, Bogu jedynie wiadomego dziecka. Jednak owoce tej modlitwy dały się odczuć w naszym życiu w sposób namacalny. Codzienna modlitwa w intencji tego dziecka wzmocniła naszą więź z Bogiem, pozwoliła przezwyciężyć wiele pokus, a przede wszystkim, to co sprawiło nam szczególną radość - dotrwać w czystości do ślubu.
Po zawarciu sakramentu małżeństwa postanowiliśmy duchowo adoptować kolejne, trzecie dziecko. To zobowiązanie, wspólnie przez nas zrealizowane, jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło, pomogło przetrwać pierwsze kryzysy. Kiedy podjęliśmy czwartą duchową adopcję, okazało się, że sami oczekujemy na narodziny dziecka. Nasza radość była ogromna. Jednak w trzecim miesiącu ciąży bardzo źle się czułam. Lekarz poinformował mnie, że jestem chora na różyczkę, połączoną z zapaleniem płuc. Jego zdaniem, ciążę należało natychmiast usunąć, gdyż zagrażała ona mojemu zdrowiu, a i dziecko najprawdopodobniej urodzi się mocno uszkodzone.
Jak boleśnie to przeżyliśmy, jedynie Pan Bóg wie, do którego też ze zdwojoną gorliwością zaczęliśmy się modlić. Nasza ufność i zawierzenie Bogu rosło w miarę zbliżania się terminu rozwiązania. Ale tego, jaką niespodziankę, przygotował dla nas Dawca Życia, nie byliśmy w stanie przewidzieć. W dniu, kiedy kończyła się nasza czwarta duchowa adopcja, narodził się nam synek - cały, zdrowy i radosny.
Obecnie ja, jak i nasz czteromiesięczny maluch cieszymy się zdrowiem i wciąż dziękujemy Bogu za to, co dla nas uczynił.
Małżonkowie

Akt zawierzenia:

Najświętsza Panno, Bogarodzico Maryjo, wszyscy Aniołowie i Święci, wiedziony (a) pragnieniem niesienia pomocy w obronie nienarodzonych, postanawiam mocno i przyrzekam, że (data) biorę w duchową adopcję jedno dziecko, którego imię Bogu jest wiadome, aby przez 9 miesięcy każdego dnia modlić się o uratowanie jego życia oraz o sprawiedliwe i prawe życie po urodzeniu. Postanawiam: odmówić codzienną modlitwę w intencji nienarodzonego, codziennie odmówić jedną tajemnicę różańca, przyjąć nadto (nieobowiązkowo) następujące postanowienia...

Modlitwa codzienna:

Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki, Maryi, która urodziła Cię z miłością, oraz za wstawiennictwem św. Józefa, człowieka zawierzenia, który opiekował się Tobą po narodzeniu, proszę Cię w intencji tego nie narodzonego dziecka, które duchowo adoptowałem, a które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady. Proszę, daj rodzicom miłość i odwagę, aby swoje dziecko pozostawili przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen

Niektóre parafie archidiecezji, gdzie można składać deklaracje Duchowej Adopcji

parafia św. Antoniego, al. J. Kasprowicza 26, 51-131 Wrocław, tel. (0-71) 327-34-23
parafia św. Maksymiliana Marii Kolbego,
ul. Horbaczewskiego 29, 54-130 Wrocław, tel. (0-71) 351-54-61
parafia św. Mikołaja, ul. św. Antoniego 30,
50-073 Wrocław, tel. (0-71) 792-52-70
parafia św. Karola Boromeusza,
ul. Krucza 58, 53-411 Wrocław, tel. (0-71) 361-52-65
parafia Świętej Rodziny, ul. Monte
Casino 68, 51-681 Wrocław, tel. (0-71)
348-32-30
parafia Odkupiciela Świata, ul. Macedońska 2, 51-113 Wrocław, tel. (0-71) 327-50-45
parafia Świętych Piotra i Pawła, ul. Drzymały 10/3, 55-100 Trzebnica, tel. (0-71) 387-26-08
parafia św. Mikołaja, ul. ks. J. Kucego 13, 57-120 Wiązów, tel. (0-71) 393-10-59
parafia św. Andrzeja Apostoła, ul. Kolejowa 2, 55-300 Środa Ślaska, tel. (0-71) 317-34-97
parafia św. Karola Boromeusza, ul. Kołłątaja 2, 56-100 Wołów, tel. (0-71) 389-27-63
parafia św. Jerzego, ul. Gliwicka 4, 57-220 Ziębice, tel. (0-74) 819-12-49
- parafia Matki Bożej Miłosierdzia,
ul. Wileńska 2 B, 56-400 Oleśnica Śląska,
tel. 071/314-44-60
- parafia św. Jana Apostoła, ul. Łużycka 4, 56-400 Oleśnica Śląska, tel. (0-71) 314-21-42
- parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, al. Jana Pawła II 7, 55-050 Sobótka,
tel. (0-71) 316-28-64

ML

Triduum Duchowej Adopcji u Paulinów

Nic nie robiąc, również dokonujesz wyboru - tak lub przeciw życiu. Dlatego pragniemy zaprosić na triduum przygotowujące do złożenia lub odnowienia Duchowej Adopcji przed wizerunkiem Matki Bożej Jasnogórskiej u Paulinów we Wrocławiu. Przygotowanie odbędzie się w kościele św. Antoniego przy ul. św. Antoniego 30 w następujących dniach:
23 marca, g. 17.30 - nabożeństwo z konferencją, możliwość przystąpienia do spowiedzi św. oraz Msza św.
24 marca g. 17.30 - nabożeństwo „Kroki wiodące ku uwolnieniu z ciężaru win po grzechu aborcji” oraz Msza św.
25 marca g. 17.30 - uroczystość Zwiastowania Pańskiego: modlitwa różańcowa, Msza św. oraz ślubowanie Duchowej Adopcji.

ML

Reklama

Prezes Trybunału broni aborcji

2019-10-21 11:34

Artur Stelmasiak

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska dąży do umorzenia skargi konstytucyjnej ws. aborcji eugenicznej. A przecież na finiszu kampanii politycy PiS mówili, że czekają na ten wyrok Trybunału.

trybunal.gov.pl

Według ustaleń "Niedzieli" sędziowie chcą orzekać w sprawie aborcji eugenicznej, ale od 2 lat są blokowani przez prezes Trybunału Konstytucyjnego. Wraz z pierwszym posiedzeniem Sejmu wniosek 107. posłów złożony w poprzedniej kadencji sejmu ulegnie dyskontynuacji. Oznacza to, że prawo posłów, które jest zapisane w konstytucji, zostanie skutecznie ograniczone poprzez celową blokadę w organizacji pracy sędziów w Trybunale Konstytucyjnym.

Ustalenia "Niedzieli" o coraz mocniejszej blokadzie w Trybunale Konstytucyjnym w złym świetle stawiają także najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości. To oni przecież w jesiennej kampanii wyborczej do Sejmu mówili, że są za życiem, ale czekają na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. - W tej chwili czekamy na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ ustawowe zagwarantowanie tej kwestii będzie dużo słabszą gwarancją, że ta sprawa zostanie raz na zawsze rozwiązana tak, jak byśmy chcieli, żeby aborcja eugeniczna była niemożliwa.

Dlatego wybraliśmy drogę konstytucyjnego zabezpieczenia - mówił w "Naszym Dzienniku" wicepremier Jacek Sasin.

Wniosek do Trybunału ws. stwierdzenia niekonstytucyjności aborcji eugenicznej trafił w październiku 2017 roku. Początkowo prezes Trybunału Konstytucyjnego mówiła o tym wniosku w superlatywach i że będzie on traktowany poważnie. - Na pewno nie będzie nieuzasadnionych opóźnień. Apeluję do opinii publicznej, aby spokojnie oczekiwać na rozstrzygnięcia. Nadmierne emocje w takich sprawach zawsze przeszkadzają - mówiła Julia Przyłębska w listopadzie 2017 roku.

Niestety dotychczasowa postawa szefowej najważniejszego sądu w Polsce nie ma nic wspólnego z tymi deklaracjami. Tygodnik "Niedziela" już rok temu ujawnił, że prezes Przyłębska celowo blokuje wniosek, który mógłby ocalić życie ponad tysiąca zabijanych dzieci rocznie (https://www.niedziela.pl/artykul/140126/nd/). Niestety po ponad roku dalsze postępowanie pani prezes potwierdziło tylko, że publikacja tyg. "Niedziela" była w 100 proc. prawdziwa.

Także posłowie poprzedniej kadencji byli zaszokowani biernością prezes Trybunału Konstytucyjnego. Pod koniec roku 2018 wysłali do niej list z kategorycznym żądaniem (https://www.niedziela.pl/artykul/39325/Poslowie-zadaja-aby-Trybunal-zajal-sie). "Przeciągające się prace w Trybunale Konstytucyjnym odbieramy z olbrzymim niepokojem. (...) Dotyczy ona bowiem najbardziej podstawowego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia" - czytamy w liście podpisanym przez 79. posłów.

W grudniu 2018 roku posłowie dostali odpowiedź od prezes TK, że sprawa "jest w toku postępowania merytorycznego". Dodaje, że "gdy na niejawnej naradzie skład orzekający wyznaczy termin rozpoznania ww. wniosku, zostanie on niezwłocznie opublikowany na stronie internetowej Trybunału". Zdaniem Przyłębskiej, "zarówno w tej, jak i w innych sprawach, które są rozpatrywane przez Trybunał Konstytucyjny, nie ma żadnych opóźnień".

Za czasów rządów Lewicy, AWS i Platformy Obywatelskiej nigdy nie było takiej blokady prac Trybunału Konstytucyjnego ws. tzw. światopoglądowych. W 1997 roku prezes TK prof. Andrzej Zoll doprowadził do przełomowego orzeczenia Trybunału po 5 miesiącach od złożenia wniosku ws. aborcji. Natomiast za czasów prezes Juli Przyłębskiej sprawa praktycznie nie została ruszona po 2 latach od złożenia wniosku, a przecież od dawna Trybunał ma komplet dokumentów z bardzo dobrymi opiniami Marszałka Sejmu i Prokuratora Generalnego. Wszyscy są zgodni co do faktu, że aborcja eugeniczna jest sprzeczna z konstytucją, ale dotychczasowa postawa prezes Trybunału wskazuje, że nie chce ona stanąć po stronie konstytucji. - Niestety wszystko wskazuje, że wniosek posłów będzie umorzony wraz z końcem kadencji sejmu - mówi jeden z naszych informatorów z Trybunału Konstytucyjnego.

Zgodnie z ustawą o Trybunale Konstytucyjnym, która została zmieniona za czasów rządów PiS, wniosek 107. posłów zostanie umorzony przed zaprzysiężenia nowych posłów 12 listopada. Pani prezes Julia Przyłębska ma więc niewiele czasu by wywiązać się ze swoich konstytucyjnych obowiązków. Przecież już rok temu posłowie pisali w swoim apelu, że przeciąganie prac nad aborcją eugeniczną jest motywowane względami politycznymi, co uderza w wiarygodność Trybunału Konstytucyjnego, ale także posłów – wnioskodawców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielona Góra: Ks. Andrzej Ziombra o Cudzie Eucharystycznym w Legnicy

2019-10-23 00:22

Kamil Krasowski

Ks. Andrzej Ziombra, proboszcz parafii pw. św. Jacka w Legnicy 22 października wygłosił prelekcję nt. Cudu Eucharystycznego w Legnicy. Spotkanie odbyło się z inicjatywy Klubu Inteligencji Katolickiej w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela w Zielonej Górze.

Karolina Krasowska
Ks. Andrzej Ziombra przedstawił faktografię oraz swoje refleksje nt. Cudu Eucharystycznego w Legnicy

Spotkanie z kustoszem sanktuarium św. Jacka w Legnicy, gdzie przed 6 laty wydarzył się cud eucharystyczny, poprzedziły Różaniec i Msza św. Po nich odbyła się prelekcja ks. Andrzeja wzbogacona projekcją zdjęć nt. cudu, do którego doszło nad Kaczawą. - Cud miał swój początek 25 grudnia 2013. Ponieważ niechcący wypadła Hostia księdzu wikariuszowi, później po badaniach okazało się, że naukowcy znaleźli w niej fragmenty mięśnia sercowego oraz rodzaj tkanek przez DNA podobny do ludzkiego, co było wielkim odkryciem - mówił proboszcz z Legnicy. - Ksiądz biskup zawiózł te informacje do Stolicy Apostolskiej, a Watykan wydał pozytywną aprobatę dla tego wydarzenia, dlatego nasz biskup Zbigniew Kiernikowski 10 kwietnia 2016 roku wydał komunikat "o wydarzeniu eucharystycznym o znamionach cudu", do którego doszło w kościele św. Jacka w Legnicy. Od tego czasu rozpoczęła się nowa era w naszej parafii, która odtąd funkcjonuje również jako miejsce pielgrzymek. Jeździmy nie tylko po Polsce, ale także po Europie. Zapraszają nas na różne konferencje, odczyty, bo chcą się dowiedzieć, co wydarzyło się w naszym kościele. Przede wszystkim mamy jednak teraz takie poczucie misji, żeby mówić o tym, co się stało, bo widzimy w tym wyraźny znak. Pan Bóg wzywa nas do tego, żebyśmy zainteresowali się Eucharystią  oraz żebyśmy odkryli jej tajemnicę i piękno.

Zobacz zdjęcia: Prelekcja nt. Cudu Eucharystycznego w Legnicy.

Spotkanie w kościele Najświętszego Zbawiciela składało się z dwóch części. Ks. Andrzej Ziombra przedstawił faktografię, a następnie podzielił się swoimi refleksjami dotyczącymi Cudu Eucharystycznego i tego co on oznacza dla każdego z nas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem