Reklama

Historia

Genialny plan Piłsudskiego

Niedziela warszawska 33/2009

[ TEMATY ]

Cud nad Wisłą

pl.wikipedia.org

Polskie pozycje pod Miłosną, sierpień 1920

Wiesława Lewandowska: - Dlaczego zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej nazywa Pan Profesor jedyną Polską Victorią?

Prof. Józef Szaniawski: - Dlatego, że nawet Bitwa pod Grunwaldem nie była tylko polską Victorią - tam walczyli przecież Litwini, Tatarzy, Czesi… A Sobieski pod Wiedniem, choć dowodził ogromną armią chrześcijańskiej Europy, to była to tylko część połączonych armii 12 narodów, a więc wprawdzie nasz król odegrał rozstrzygającą rolę, ale nie on sam… Natomiast 1920 rok to jest wyłącznie polska Victoria, w dodatku w obronie i na rzecz całej Europy.

- Historycy uważają Bitwę Warszawską za jedną z osiemnastu najważniejszych bitew w historii świata. Na którym miejscu takiej listy, zdaniem Pana, należałoby ją usytuować?

- Według mnie, to była jedna z siedmiu, ośmiu najważniejszych, decydujących bitew w dziejach świata. Do wspomnianej osiemnastki zalicza się m.in. bitwę pod Verdun i bitwę nad Marną. A prawdę powiedziawszy, nic takiego by się nie stało, gdyby Francuzi bitwę pod Verdun albo bitwę nad Marną przegrali… Niemcy zajęliby Francję, losy Europy nie uległyby zasadniczej zmianie. To samo dotyczy bitwy pod Sedanem w wojnie francusko-pruskiej w 1870 r. I to samo można powiedzieć o kilku innych bitwach z tej listy. Bitwy, w których decydowały się losy całej Europy, to np. bitwa Greków z Persami pod Salaminą albo bliższa nam bitwa pod Wiedniem, kiedy to Turcy poprzez Wiedeń zamierzali dotrzeć do Rzymu i zawojować całą Europę.

- I właśnie do tego najściślejszego grona bitew decydujących o losach cywilizacji europejskiej można zaliczyć Bitwę Warszawską?

- Zdecydowanie tak. Uważam, że spośród tego rodzaju bitew w XX wieku pierwszą była właśnie Bitwa Warszawska, a za nią trzy bitwy II wojny światowej: bitwa o Anglię, o Midway i bitwa pod Stalingradem. Od nich zresztą też zależały losy całego świata. Twierdzę, że w sensie cywilizacyjnym, historycznym i geopolitycznym Bitwa 1920 roku była dużo, dużo ważniejsza niż się to zazwyczaj ocenia.

- Bo gdyby nie polski odpór, Sowieci zanieśliby komunizm na swoich bagnetach aż do Atlantyku?

- Takie były ich plany. Lenin jako premier rządu Rosji w przemówieniu na Kremlu 20 września 1920 r., czyli pięć tygodni po katastrofie pod Warszawą, mówił: „Stanęliśmy przed nowym zadaniem, mogliśmy i powinniśmy byli wykorzystać sytuację militarną, żeby rozpocząć wojnę zaczepną. Sformułowaliśmy to nie w oficjalnej uchwale zawartej w protokołach Komitetu Centralnego, ale powiedzieliśmy między sobą, że sprawdzimy za pomocą bagnetów, czy w Polsce nie dojrzała już rewolucja proletariacko-socjalistyczna. Wiedzieliśmy dobrze, że rozbijając armię polską, rozbijamy pokój europejski, na którym opiera się cały światowy system obecnych stosunków międzynarodowych. Gdyby Polska stała się sowiecka, pokój wersalski zostałby zburzony i cały system międzynarodowy ustanowiony dzięki zwycięstwom runąłby. Uważaliśmy bowiem, że gdzieś pod Warszawą znajduje się nie centrum polskiego rządu, ale centrum całego współczesnego systemu imperialistycznego oraz że okoliczności pozwalają wstrząsnąć tym systemem i prowadzić politykę nie w Polsce, ale w Niemczech i w Anglii. Niemcy ogarnęło wrzenie rewolucyjne, angielski proletariat wzniósł się na zupełnie nowy poziom rewolucyjny. Wszystko tam było gotowe do wzięcia, lecz Piłsudski i jego Polacy spowodowali gigantyczną, niesłychaną klęskę sprawy światowej rewolucji. (…) Będziemy nadal przechodzić od strategii defensywnej do ofensywnej, aż wykończymy tych Polaków na dobre”.

- A tych Polaków nie udało się wykończyć, choć nie tylko Sowietom wydawało się to takie oczywiste…

- Wydawało się, że Polska tę bitwę musi przegrać. I wydawało się też, że wszyscy w Europie Zachodniej byli z tą możliwością jakoś pogodzeni. Nikt nie udzielił Polsce żadnej pomocy, nie tylko militarnej, nie tylko materiałowo-finansowej, ale żadnej, nawet słownej. Z wyjątkiem listu, który papież Benedykt XV napisał do Episkopatu Polski.

- Benedykt XV zarządził modlitwy w całym Kościele powszechnym „O zmiłowanie Boga nad nieszczęsna Polską”.

- List papieża był naprawdę piękny i krzepiący. Sytuacja Polski, bardzo młodego państwa, była niezwykle trudna. Mówiono wtedy, że tylko cud może nas uratować. Dysproporcja sił między Rosją Sowiecką a Polską, która jako państwo miała zaledwie półtora roku, była porażająca. Wojsko Polskie ledwie zaczynało się formować, a musiało stawić czoła dwumilionowej armii.

- Skoro wszystko wskazywało niemal na pewną przegraną, jakim cudem doszło jednak do zwycięstwa?

- Dzięki genialnemu planowi strategicznemu. To był plan niesłychanie ryzykowny, wymyślony przez Józefa Piłsudskiego w czasie bezsennej nocy z 5 na 6 sierpnia 1920 r. Plan polegał na tym, że z resztek z rozbitych oddziałów wojska polskiego, które cofały się na przestrzeni 500 km ze wschodu, stworzył 6 dywizji i skoncentrował je na południowym skrzydle w rejonie Puław i Dęblina. Uderzył na odsłonięte skrzydło frontu zachodniego armii sowieckiej, co było dla Rosjan całkowitym zaskoczeniem. Ten plan w swojej prostocie był genialny.

- Plan był bardzo ryzykowny i - zwłaszcza przez wojskowych - krytykowany.

- Piłsudski przeciwstawił się różnym doradcom, którzy mówili, że trzeba się okopać na linii Wisły i bronić metodą wojny pozycyjnej. Ale przecież by bronić się od Puław i Dęblina po Toruń i Grudziądz, trzeba było mieć milionową armię… Piłsudski uważał, że tylko manewr, ruch, może spowodować zwycięstwo. Naczelnemu wodzowi zarzucano, że podjął ogromne ryzyko i Rosjanie zdobędą Warszawę, bo przecież byli już bardzo blisko. Piłsudski jednak uważał - i odważył się to nawet powiedzieć - że lepiej stracić Warszawę niż cała Polskę. To był główny motyw jego planu.

- To było ryzyko graniczące z cudem? Cud?

- Na przełomie lipca i sierpnia w kościołach całej Polski modlono się o cud. Strach przed niewolą sowiecką był ogromny. Panowało powszechne przekonanie o nieuchronności niewoli sowieckiej. Gdy do Warszawy dochodziły odgłosy armat spod Radzymina, na pl. Zamkowym celebrowano wielką polową Mszę św. To, że akurat 15 sierpnia, w dzień Matki Bożej Zielnej, zdecydowało się zwycięstwo Bitwy Warszawskiej, było rzeczywiście jakimś cudem…

- Chyba nigdy wcześniej ani nawet później tak gorliwie się w Polsce nie modlono o cud, ale przecież rola Kościoła w Cudzie nad Wisłą była nie tylko nadprzyrodzona?...

- Piłsudski był wspierany przez kard. Aleksandra Kakowskiego, bp. Władysława Bandurskiego i nuncjusza Achille Rattiego. Nigdzie nie napisano, że to byli przyjaciele, ale faktycznie byli wielkimi przyjaciółmi i bardzo się wspierali. Kiedy bolszewicy zbliżyli się do Wisły, cały korpus dyplomatyczny opuścił Warszawę z wyjątkiem nuncjusza Achille Rattiego, późniejszego papieża Piusa XI. Józef Piłsudski cieszył się jego ogromnym wsparciem, nawet wówczas, kiedy Ratti był już papieżem. Można powiedzieć, że odegrał on ogromną rolę w dramacie pierwszych dni wolności Polski, a bardzo szczególną w roku 1920.

- Symbolem bitwy 1920 r. jest ks. Ignacy Skorupka, poległy pod Ossowem k. Wołomina kapelan 236. Pułku Piechoty. Czy jego rolę można uznać za jedynie symboliczną?

- Ks. Ignacy Skorupka jest w istocie drugą z dwu najważniejszych postaci - zaraz po Józefie Piłsudskim - kojarzonych z Bitwą Warszawską. Ks. Skorupka wyszedł do boju spod kościoła św. Floriana (obecnie katedra) i doszedł pod Wołomin. Cały czas w sutannie, choć wtedy większość kapelanów była ubrana w mundury. Zdawał sobie sprawę z tego, że będzie to miało ogromny wpływ moralny na żołnierzy. Gdy dowódcy polegli i nagle został jedynym oficerem, musiał przejąć dowództwo nad grupą ok. 250 żołnierzy. Z krzyżem w ręku, pociągnął ich do kontrataku na bolszewików. I poległ… Na drzwiach katedry polowej Wojska Polskiego jest płaskorzeźba przedstawiająca Bitwę Warszawską, a na niej ks. Skorupka z krzyżem w ręku i marszałek Piłsudski na koniu, za nimi podąża ogromna kolumna wojska. Oni dwaj stali się, niezależne od zakresu swego realnego udziału, symbolami 1920 r. Ks. Skorupka został pośmiertnie odznaczony przez Naczelnika Państwa Krzyżem Virtutti Militari.

- Wielką rolę w 1920 r. odegrały zwykłe wiejskie kościoły, przy których powstawały Komitety Obrony Narodowej, a dzięki temu po raz pierwszy w narodowym zrywie tak masowo uczestniczyli chłopi. Czy to także nie był cud?

- A pamiętajmy, że nie było wtedy radia i telewizji i przekaz docierał do ludzi przez pisemne obwieszczenia i przez ambony. Odezwy marszałka Piłsudskiego do chłopów były na polecenie kard. Kakowskiego odczytywane we wszystkich kościołach. Ta determinacja i opór Polaków był niesłychany! W momencie, gdy milionowa armia bolszewików dowodzona przez Tuchaczewskiego, Budionnego, Jegorowa, a także przez Stalina (który stał pod Lwowem) napierała w stronę Wisły, rosła determinacja i opór Polaków. To nie był jednorazowy zryw, tylko powszechna mobilizacja. Ludzie wstydzili się siedzieć w domu. Zgłaszali się masowo do wojska na prośbę Naczelnego Wodza, przekazywaną przez księży.
„Ludu polski, chwyć za broń, idzie pożoga i mord, tam gdzie przejdzie bolszewik, pozostaną zgliszcza i gruzy polskiej wsi. Bolszewik to wróg ludu polskiego… Niech żywa noga najezdnika nie wyjdzie z polskiej ziemi. Za poległych w obronie ojczyzny ojców i braci, za zniszczone zbiory, za zrabowane zagrody, niech karzące twoje pięści zbrojne, widły, kosy i cepy spadną na karki bolszewików”. Tak pisał Piłsudski w odezwie 18 sierpnia, już po bitwie. Wszyscy już poznali okrucieństwo bolszewików, a jednak szli na tę wojnę, bo bali się sowieckiej okupacji.

- Mało do dziś wiemy o realiach tej ważnej i okrutnej wojny, lubimy ją skwitować prostym, wygodnym pojęciem „Cud nad Wisłą”…

- Niewiele się mówi o tej naszej najważniejszej bitwie, nawet po 1989 roku… Jan Paweł II też lubił używać określenia „Cud nad Wisłą”, ale mówił przede wszystkim o swojej osobistej wdzięczności dla tych, którzy obronili Ojczyznę w 1920 r. Zawsze też podkreślał opatrznościowy dla Europy charakter tej bitwy: „«Cud nad Wisłą», zwycięstwo Marszałka Piłsudskiego w bitwie z Armią Czerwoną zatrzymało (…) sowieckie zakusy” („Pamięć i tożsamość”).

2012-11-19 12:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Z potrzeby serca

O inicjatywach związanych z Cudem nad Wisłą, beatyfikacją kard. Wyszyńskiego i oczekiwaniach Synodu Młodych z bp. Romualdem Kamińskim rozmawia Magdalena Wojtak

Magdalena Wojtak: Obchody stulecia Bitwy Warszawskiej, zwanej Cudem nad Wisłą, będą jednym z najważniejszych wydarzeń w tym roku. Jakie ma Ksiądz Biskup nadzieje związane z tymi uroczystościami?

Bp Romuald Kamiński: Chciałbym, aby przebiegały one w jedności i nie były przedmiotem sporu różnych środowisk. Pamiętajmy, że gdyby Bitwa Warszawska została przegrana, bolszewicy opanowaliby Zachód. 14 i 15 sierpnia 1920 r. została uratowana Europa, świat oraz chrześcijańska cywilizacja. Nie można przejść obojętnie obok tego wydarzenia.

Nieprzypadkowo przy powstającym sanktuarium św. Jana Pawła II w Radzyminie, nieopodal trasy S-8, stanie trzymetrowa figura Matki Bożej Łaskawej, Patronki stolicy.

Ta inicjatywa zrodziła się z potrzeby serca licznych wiernych. Synowie narodu mówili, że zwycięstwo przyjdzie przez Maryję. W 1920 r. Jej postać była widziana przez wielu żołnierzy bolszewickich. Według wielu świadectw pojawienie się Matki Bożej wywołało przerażanie atakujących. Gdybyśmy dzisiaj na przedpola stolicy nałożyli mapę z terenem, na którym toczyła się Bitwa Warszawska, zobaczylibyśmy, że figura Matki Bożej Łaskawej stanęłaby w centrum tego miejsca. Przez wiele lat Bitwa Warszawska i miejsce Matki Boz˙ej w tym wydarzeniu były nieobecne w przestrzeni publicznej. Inicjatywa wotum wdzie?cznos´ci w Radzyminie jest symbolem przywracania pamie?ci o Cudzie nad Wisła?.

W jaki sposób diecezja warszawsko-praska przygotowuje się do beatyfikacji kard. Wyszyńskiego?

Przede wszystkim w wymiarze duchowym. Czas, który pozostał do beatyfikacji, chcemy wykorzystać poprzez przypominanie nauczania, które pozostawił Prymas Tysiąclecia. Od listopada do maja w parafiach rozważana jest treść Jasnogórskich Ślubów Narodu, które zostały napisane przez kard. Wyszyńskiego podczas jego internowania.

Diecezja planuje również wybudować sanktuarium Stefana kard. Wyszyńskiego przy Instytucie Prymasowskim w Choszczówce. Kiedy możemy spodziewać się rozpoczęcia prac?

Chcielibyśmy, aby powstało ono jak najszybciej. Na razie czekamy na wydanie pozwolenia na budowę z Urzędu Miasta Warszawy. Świątynia miałaby powstać na działce przyległej do terenu Instytutu Prymasowskiego, która jest darem osób prywatnych. Ofiarowały one Instytutowi teren pod przyszły kościół, który został następnie przekazany diecezji. Chcemy, aby wokół świątyni odbywały się konferencje, wydarzenia i rekolekcje dla małżeństw oraz wspólnot młodzieżowych.

W diecezji warszawsko-praskiej od jesieni trwa Synod Młodych. Wkrótce ukaże się dokument podsumowujący dotychczasowe prace, w którym uwzględnione będą wyniki elektronicznych ankiet, wypełnionych przez 1072 osoby. Na co zwracają uwagę młodzi w tych kwestionariuszach?

Wynika z nich, że w młodych osobach zakorzenione są wyższe wartości, co bardzo nas cieszy. Młodzież nie znosi fałszu. Na pierwszym miejscu stawia przykład i bliskość. Wobec duszpasterzy ma konkretne postulaty: świadectwo życia, towarzyszenie młodzieży, zrozumienie. Młodzi widzą, że brakuje tego często księżom, a duszpasterze, którzy spełniają te wymogi, nierzadko są przepracowani.

Bp Romuald Kamiński od ponad dwóch lat jest ordynariuszem diecezji warszawsko-praskiej. W ramach KEP przewodniczy Zespołom ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia oraz ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Litwy

CZYTAJ DALEJ

Dar Papieża Franciszka dla Jasnej Góry

2020-02-27 17:06

[ TEMATY ]

Częstochowa

Jasna Góra

papież Franciszek

odpust zupełny

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Jasna Góra otrzymała od Papieża Franciszka przywilej odpustu zupełnego „in perpetuo”. Oznacza to, że sanktuarium ma od teraz ten przywilej na zawsze, a nie wyłącznie w czasie konkretnych rocznic i jubileuszy.

To odpowiedź Stolicy Apostolskiej na prośbę paulinów, którzy skierowali ją ze względu na pobożność wiernych i ze względu na dobro duchowe milionów pielgrzymów przybywających do częstochowskiego klasztoru.

Uzyskiwanie odpustów w sanktuariach to przywilej wielu miejsc na świecie, otrzymywany przy okazji rocznic i jubileuszy. Odpust zaś dany przez Stolicę Apostolską na sposób stały, czyli bez konieczności ponawiania, to już wyróżnienie szczególne: „Niniejszy dokument jest ważny «in perpetuo» czyli ma wieczystą moc bez potrzeby wysyłania jakiegokolwiek pisma apostolskiego w postaci breve pomimo jakichkolwiek przeciwności” – mówił przekazując specjalną bullę ks. prał. Krzysztof Nykiel, regens Penitencjarii Apostolskiej.

O. Arnold Chrapkowski generał zakonu paulinów wyjaśnił, że otrzymanie odpustu czyli darowania kary doczesnej za grzechy, to zachęta do korzystania z wielkiego bogactwa Kościoła: „Nie chodzi o miejsce, jako zbiór budynków, przestrzeń, ale chodzi przede wszystkim o tych wiernych, którzy na tym szczególnym miejscu za pośrednictwem Bożej Matki zanoszą swe modlitwy do Boga, jest to przede wszystkim troska o ducha każdego, który tu przybywa”.

Odpust można uzyskać pod zwykłymi warunkami, ale należy też: nawiedzić Jasną Górę lub w wyjątkowych sytuacjach np. choroby, pomodlić się przed Obrazem Maryi Jasnogórskiej, zanieść wezwanie o wierność Polski jej chrześcijańskiemu powołaniu oraz o nowe powołania kapłańskie i w obronie rodziny.

Generał paulinów podkreśla, że jest to również wyjątkowy dar Papieża Franciszka dla zakonników jako docenienie ich posługi, zwłaszcza w konfesjonale, ale i zachęta do jeszcze większej hojności w dostępie do mocy Bożego Miłosierdzia.

CZYTAJ DALEJ

Testament miłości

2020-02-27 20:24

[ TEMATY ]

Częstochowa

siostry

muzeum

spektakl

ośrodek

Józefitki

Anna Przewoźnik/Niedziela

Widowisko muzyczne „Po śladach Ojca ubogich”

W ramach obchodów jubileuszu 100 rocznicy śmierci świętego kapłana Zygmunta Gorazdowskiego, założyciela zgromadzenia sióstr św. Józefa, 27 lutego br. w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie, odbyła się premiera widowiska muzycznego „Po śladach Ojca ubogich”.

W spotkaniu jubileuszowym udział wziął bp Andrzej Przybylski, biskup diecezji częstochowskiej. Obecne były siostry z różnych placówek, na czele z generalną zakonu, s. Wandą Matysik, ks. Andrzej Sobota, proboszcz parafii pw. Krzyża św. na terenie której znajduje się Ośrodek Wychowawczy, kapelan ośrodka, dyrektor Radia Jasna Góra o. Andrzej Grad, poseł Lidia Burzyńska, prezydent Ryszard Stefaniak, przedstawiciele Kuratorium Oświaty.

- Postanowiliśmy radować się z gośćmi tym jubileuszem wspólnie z dziećmi, siostrami, pracownikami oraz naszymi przyjaciółmi. Wszystko to, by uczcić jubileusz dla nieba - mówi dyrektor Ośrodka s. Ezechiela Wolak. W roku jubileuszowym, w którym obchodzimy stulecie narodzin dla nieba św. Zygmunta Gorazdowskiego, pochylamy się nad tą szczególną dla nas postacią. Staramy się zgłębić jego życie i drogę do świętości, na nowo odkryć duchowe dziedzictwo, jakie nam pozostawił. - Obchodzimy ten jubileusz w całym zgromadzeniu i przez cały rok. Nasz dom przyjął formę dziękczynienia, poprzez przypominanie świętego na różne sposoby, również poprzez widowisko.

Dziewczynki z ośrodka, poprzez spektakl teatralny, pokazały życie św. Zygmunta Gorazdowskiego i jego bliskość z Bogiem. Wszystko poprzez muzykę i ruch. Jedyne słowa, które padły ze sceny, to słowa świętego Zygmunta:

„Wszechmogący zmiłuj się nad kornym sługą Twoim, użycz mi siły abym mógł wypełnić posłannictwo twe, a całe życie poświecę dla dobra bliźnich”.

Słowa te były życiowym przesłaniem świętego, który chciał służyć Bogu. Siostry, na wzór założyciela, pełnią takie miłosierdzie wobec drugiego człowieka.

- Staramy się odpowiadać na znaki czasów właśnie na wzór św. Zygmunta – mówi s. Ezechiela Wolak. Na co dzień, opiekując się dziewczętami, które posiadają orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, realizujemy swoje powołanie, wspierając dziewczynki i ich rodziny.

W ośrodku mamy pod opieką 52 dziewczynki. Na scenie wystąpiły niemal wszystkie.

Siostra Aurelia Mokrzan - inicjatorka i pomysłodawczyni przedstawienia - zaznacza, że taniec jest jej pasją. - Kocham taniec i stąd przez klika miesięcy rodziło się pragnienie, w sercu i na modlitwie, by przygotować spektakl, który poruszy widzów. Zależało mi, by poczuli, że Pan Bóg jest dobry, jest blisko każdego człowieka, że kocha i daje nam świętych.

- Długo pracowałyśmy nad tym przedstawieniem, ale to, co dzisiaj zobaczyłam, przerosło moje oczekiwania. Dziewczynki dokładnie wiedziały co przekazują. Modliłyśmy się przy każdej próbie, wiedziałam, że czują duchowość tego świętego i to poruszało. Ważne jest to, że światła, muzyka, nagłośnienie, prezentacja tekstowa – wszystko było wspaniałe! To też zasługa Krzysztofa Witkowskiego, dyrektora muzeum – dodaje siostra.

Ks. Zygmunt Gorazdowski ogłoszony został świętym w 2005 roku przez papieża Benedykta XVI, wcześniej w 2001 r. został ogłoszony błogosławionym przez św. Jana Pawła II. Dlatego miejsce nie jest przypadkowe - mówi siostra dyrektor. To dwaj polscy święci. W tym roku splatają się setne urodziny św. Jana Pawła II i 100 urodziny dla nieba św. Zygmunta Gorazdowskiego. To nie przypadek, tym bardziej, że w zbiorach Muzeum znajduje się medal św. Zygmunta Gorazdowskiego – mówi dyrektor Ośrodka s. Ezechiela.

Zobacz zdjęcia: Testament miłości

Skoro jubileusz to podczas świętowania pojawił się tort, podziękowania i dyplomy dla osób zaprzyjaźnionych z ośrodkiem.

Do sióstr Józefitek szczególne podziękowania za niesienie miłości bliźnim, skierował Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki. List od Premiera przeczytała posłanka Lidia Burzyńska (PIS).

Na zakończenie spotkania wszyscy goście otrzymali perełki„Czyli duchowe myśli św. Zygmunta”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję