Reklama

12 września bp Tadeusz Rakoczy poświęci Golgotę Beskidów

Beskidy mogą się szczycić Golgotą

Niedziela bielsko-żywiecka 36/2009

Ks. Piotr Bączek: - Za kilka dni odbędzie się uroczyste poświęcenie Golgoty Beskidów. Proszę przypomnieć historię powstania tego wyjątkowego dzieła.

Ks. Ryszard Kubasiak: - Trzeba się cofnąć do roku 2000, do Roku Jubileuszowego. Wtedy to mój poprzednik śp. ks. prał. Stanisław Gawlik wraz z wiernymi chciał uczcić ten rok i podjął decyzję, by wybudować jubileuszowy krzyż na Matysce. Szybko przeszedł od planów do realizacji, czego owocem jest piękny, widoczny z daleka krzyż. Zresztą podobne krzyże powstawały w naszej diecezji na Bendoszce, czy też na Wzgórzu Trzy Lipki w Bielsku-Białej. Po wybudowaniu krzyża na Matysce ks. Gawlik pomyślał, że dobrze byłoby, żeby ludzie, którzy wychodzić będą na szczyt Matyski mogli się w drodze modlić. Postawił więc 14 stacji drogi krzyżowej w formie przydrożnych drewnianych kapliczek. Wiadomo jednak, że drewno nie jest materiałem trwałym i trzeba będzie co jakiś czas te kapliczki wymieniać. Zrodził się więc pomysł, by w miejsce drewnianych stacji postawić coś trwałego. Pytanie jednak, z czego: z kamienia, z tworzywa? Po konsultacjach, m.in. z ks. inf. Emilem Mroczkem, ówczesnym Dyrektorem Wydziału Gospodarczego Kurii i z prof. Czesławem Dźwigajem podjęto decyzję, by wybudować drogę krzyżową ze spiżu. I tak, w roku 2004 powstała pierwsza stacja na Matysce.

- Była pierwszą w czasie, ale ostatnią w układzie drogi krzyżowej...

- Tak. Jako pierwszą postawiono stację złożenia Pana Jezusa do grobu, na samym szczycie, w bliskości Krzyża Jubileuszowego. Z tym wiąże się bardzo istotne wydarzenie. Otóż ks. Gawlik zmarł tego samego dnia, kiedy odebrał tę XIV stację. To było dla parafian bardzo szokujące wydarzenie: odebranie wykonania stacji złożenia Chrystusa do grobu i trzy dni później złożenie do grobu wieloletniego proboszcza parafii w Radziechowach i pomysłodawcy budowy Golgoty Beskidów.

- Po śmierci ks. Gawlika właśnie Księdzu przypadła rola kontynuowania budowy Golgoty Beskidów.

- Podejmując, zgodnie z wolą Księdza Biskupa posługę duszpasterską w parafii, otrzymałem polecenie, by kontynuować to, co zostało rozpoczęte i zatwierdzone przez mojego poprzednika. Wraz z wiernymi rozpoczęliśmy prace, które po 5 latach zostają zwieńczone poświęceniem drogi krzyżowej przez bp. Tadeusza Rakoczego.

- Nie wydaje się możliwym, by udało się zrealizować projekt na taką skalę bez zaangażowania i poparcia wiernych.

- Oczywiście. Ludzie ofiarnością swoją, zaangażowaniem, udziałem w uroczystościach odbywających się na Matysce potwierdzają, że idea budowania tej drogi krzyżowej to nie jakiś samodzielny pomysł ks. prał. Stanisława Gawlika, czy mój, jako kontynuatora, lecz wyrosła niejako z głębi serca tej społeczności, z potrzeby ducha. Widać, że parafianie cieszą się z faktu, iż Golgota Beskidów powstała.
Trzeba także podkreślić rosnące zainteresowanie tym miejscem wiernych spoza parafii. Szczególnie w weekendy przyjeżdża tutaj coraz więcej ludzi, nie tylko z naszej diecezji, ale z całej Polski, coraz częściej z zagranicy. Powoli więc Golgota Beskidów przybiera charakter miejsca kultu, czci Chrystusa cierpiącego, ukrzyżowanego. Życie człowieka jest przecież naznaczone krzyżem. Ci, którzy idą na tę drogę krzyżową, starają się nieść te swoje krzyże, rozważając cierpienie Chrystusa.

- Trzeba także wspomnieć o zaangażowaniu materialnym. Kto sfinansował realizację tak monumentalnego dzieła?

- Główny ciężar kosztów ponieśli parafianie z Radziechów. Poza tym, mamy parafialne konto, na które z różnych stron napływają ofiary przeznaczone na Golgotę Beskidów i z reguły nie są to sumy duże, ale zawsze są wsparciem dla takiej inwestycji. Większość ofiarodawców to osoby prywatne, ale także i zakłady pracy. Trzeba tutaj także dodać, że dwie stacje zostały ufundowane przez fundatorów: stacja II przez rodzinę naszego parafianina pana Kazimierza Setli i stacja V przez dwie rodziny przedsiębiorców z parafii w Cięcinie: Zofię i Andrzeja Pielichowskich oraz Bogusławę i Władysława Wolny. Ponadto całkiem niedawno Solidarność Regionu Podbeskidzie zdecydowała się ufundować ostatnią, XII stację. Warto także dodać, że beton do większości stacji otrzymaliśmy od pana Tyca z Milówki. Ale podkreślmy - w większości ofiarodawcami są parafianie z Radziechów.

- Skąd nazwa Golgota Beskidów?

- Były głosy, by nazwać tę drogę krzyżową Golgotą Radziechowską. Ale ja, kontynuując dzieło ks. Gawlika, postanowiłem, by była to właśnie Golgota Beskidów. To jest droga krzyżowa nie tylko dla parafii, nie tylko dla diecezji, lecz dla całej Polski, dla całego Kościoła powszechnego. Zresztą swoim pięknem, rozmachem nie ustępuje innym znanym już miejscom i wpisuje się w te wielkie drogi krzyżowe, gdzie modlą się tysiące ludzi. A ponieważ nie mamy w Beskidach podobnego dzieła, stąd wprowadziliśmy nazwę Golgota Beskidów, by podkreślić, że piękne nasze góry mogą się szczycić także pięknem treści duchowych, które wypływają z tego dzieła.

- 12 września uroczyste poświęcenie Golgoty Beskidów. Jak należy traktować tę uroczystość: czy to zwieńczenie pięciu lat budowy, meta, czy może ważny, lecz nie ostatni etap?

- To jest na pewno jeden z etapów. Trzeba jeszcze pomyśleć o całej infrastrukturze. Chodzi o parkingi, dojazd, o jakiś punkt gastronomii, gdzie pielgrzymi mogliby się posilić, punkt sprzedaży pamiątek. Być może w przyszłości trzeba pomyśleć o jakimś domu pielgrzyma, może docelowo powstanie klasztor dla sióstr, które mogłyby pielgrzymów obsługiwać. Ale to wszystko są dalekosiężne plany. Wszystko zależy od potrzeb, od ilości pielgrzymów, którzy tutaj będą przyjeżdżać, wreszcie od możliwości finansowych. Ale już teraz można powiedzieć, że poświęcenie Golgoty Beskidów nie będzie ostatnim etapem. Osobiście jako pasterz tej parafii, w łączności z kapłanami dekanatu chciałbym wyrazić prośbę skierowaną do Księdza Biskupa, by to miejsce stało się sanktuarium diecezjalnym, gdzie wierni wraz z pasterzami będą mogli się wspólnie modlić.

- Czy można podać jakieś wartości orientacyjne o liczbie pielgrzymów przybywających na szczyt Matyski?

- Raczej nie. Trudno zliczyć tych, którzy indywidualnie, rodzinnie przyjeżdżają na Golgotę Beskidów. Mamy jednak kalendarz uroczystości, które się tutaj odbywają. Są to zawsze: kolejna rocznica śmierci sługi Bożego Jana Pawła II, Msza św. w intencji śp. ks. prał. Stanisława Gawlika, uroczystość patriotyczno-religijna Zaduszki Narodowe w okolicach 11 listopada, Msza św. na zakończenie Starego Roku w sylwestra, jest także odprawiana Droga Krzyżowa 14 września w święto Podwyższenia Krzyża Świętego i w Wielki Piątek. Te ostatnie gromadzą około 1,5 tys. wiernych, powyższe uroczystości około tysiąca.

- W związku z Golgotą Beskidów mamy niestety także kontrowersje.

- Niestety. Wszystko rozpoczęło się w ubiegłym roku, kiedy ruszył montaż IX stacji „Upadku Chrystusa”, która zaczęła szokować swą treścią. Twarze żołnierzy, którzy prowadzą Jezusa na śmierć i depczą upadającego Zbawiciela, skojarzono z szatanem. A idea twórcy Golgoty Beskidów prof. Czesława Dzwigaja była taka, by ukazać prawdę, że szatan obecny był nie tylko wtedy, gdy Jezus chodził po ziemi, ale także i dziś chce go podeptać, zniszczyć. I ta prawda ukazana jest dość mocno w tej stacji. To, co widzimy, zdaje się mówić: bądź czujny, bo zło chce zniszczyć dobro, bo szatan wciąż działa.
Oponenci, którym można przypisać nadwrażliwość religijną nie uchwycili, jak się wydaje, jednej zasadniczej sprawy. Sądzą oni, że ta scena ukazuje prawdziwe deptanie Jezusa, ukazuje Chrystusa jako przegranego, niszczonego przez szatana, który triumfuje nad Bogiem.
Tymczasem wiemy, że choć szatan uderzył w Chrystusa, ostatecznie go nie zwyciężył i nie zwycięży, choć ciągle próbuje Go zniszczyć. I stacja IX nie ukazuje szatana triumfującego nad Bogiem, lecz Jezusa, który dał się uniżyć i przyjął na siebie skutki grzechu.
Niezdrowa interpretacja, o której mówimy, wyszła z kręgu czterech osób z parafii. A tego typu myślenie można postawić na równi z sytuacją, kiedy ci ludzie przyszli do mnie z prośbą, by figurze Dzieciątka Jezus, którego trzyma Matka Boża w głównym ołtarzu naszego kościoła domalować majteczki, „bo Panu Jezusowi jest zimno”.

- Pojawiły się także publikacje sugerujące, że Golgota Beskidów zawiera elementy symboliki masońskiej. Jak to wszystko należy traktować?

- Jeśli chodzi o rzekomą symbolikę masońską to trzeba jasno powiedzieć, że sugerowanie tego jest nadinterpretacją. Przecież większość symboli masonerii zaczerpnięto z symboliki chrześcijańskiej. Ci ludzie przyjęli od samego początku założenie, że w tych rzeźbach jest symbolika masońska i nie chcą słyszeć innej interpretacji. Ja sam z nimi wiele rozmawiałem, ale nie przyniosło to żadnego efektu. Zasięgałem zresztą porad u ekspertów, księży profesorów z dziedziny demonologii, znawców masonerii (np. ks. prof. Andrzej Zwoliński z Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie, ks. prof. Aleksander Posadzki SJ). Wszyscy stwierdzili, że w artystycznej wizji prof. Dźwigaja nie ma nic złego. Podkreślmy ponadto, że zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego w drodze krzyżowej poświęca się nie figury czy rzeźby, lecz 14 krzyży, którym przypisane są odpusty związane z rozważaniem Drogi Krzyżowej. Rzeźba, figura nie stanowi głównej treści, lecz jest dość dowolną wizją artysty, która ma być w jakiś sposób pomocą w rozważaniu męki Chrystusa. Modlę się o to i mam taką nadzieję, że poświęcenie, którego dokona Ksiądz Biskup, uspokoi wiernych i rozwieje wątpliwości, które niestety zasiano.

- Z Golgotą Beskidów wiąże się osoba sługi Bożego Jana Pawła II.

- Tak, jeśli można tak powiedzieć, to jego osoba najbardziej „wypromowała” naszą Golgotę Beskidów. Przypomnijmy, że w 2007 r., podczas modlitwy w rocznicę śmierci Papieża palono na szczycie Matyski (tak jak na innych szczytach Beskidów) ognisko - Płomień Pamięci. Wtedy właśnie, dokładnie o 21.37 trzy osoby robiły zdjęcia i jak się później okazało, w aparacie Grzegorza Łukasika utrwalił się płomień w kształcie błogosławiącego Papieża. Sprawą zainteresowały się media watykańskie, a później zdjęcia te obiegły prawie cały świat. Ostatecznie zdjęcie to zostało dołączone do materiałów procesu beatyfikacyjnego.

- Jak Ksiądz zachęciłby tych, którzy nie byli jeszcze na Matysce, aby tu właśnie przybyli?

- Droga Krzyżowa to była droga Chrystusa, ale jest to także droga człowieka. Jezus mówił: „Jeśli kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”. Sądzę, że te słowa są najlepszą zachętą. W nasze życie wpisany jest krzyż, a rozważanie Męki Pańskiej w miejscach takich jak Golgota Beskidów pozwalają nam jeszcze bardziej tę prawdę przeżyć. Pytam często ludzi, którzy tutaj przyjeżdżają spoza parafii, jak się czują, co przeżywają. I wiele razy słyszę odpowiedź, że tutaj odczuwają w jakiś szczególny sposób obecność Bożego ducha.

2012-11-19 12:01

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Posty nakazane zachowywać

Niedziela warszawska 46/2003

Iwona Sztajner

Przykazania kościelne są zaproszeniem do współodpowiedzialności za Kościół
Zachęcają do przemyśleń, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy z przekonania

Rozmowa z ks. Krzysztofem Koskiem, doktorem prawa kanonicznego, rzecznikiem archidiecezji warszawskiej

Milena Kindziuk: - Ostatnio media obwieściły, że Kościół zniósł post w bożonarodzeniową Wigilię. Czy rzeczywiście?

Ks. dr Krzysztof Kosek: - Przez to wprowadziły one sporo zamieszania, szczególnie u osób niezbyt dokładnie zorientowanych w tej kwestii. Przecież post w Wigilię należy jedynie do tradycji polskiej. Nigdy nie był nakazany w całym Kościele. I nadal zaproszeni jesteśmy, aby tej tradycji przestrzegać. Na marginesie dodam, że statuty zakończonego niedawno IV Synodu naszej archidiecezji stwierdzają, że w Wigilię Bożego Narodzenia należy zachować wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.

- Ale list biskupów na temat nowej wersji przykazań kościelnych, który ma być czytany w Adwencie w kościołach, nie mówi, by zachowywać tradycję i nie spożywać pokarmów mięsnych w Wigilię.

- Bo to jest oczywiste. Wigilia z języka łacińskiego oznacza „czuwanie, oczekiwanie”. Pan Jezus często zapraszał swoich uczniów do zajęcia takiej właśnie postawy, ponieważ nie znają dnia ani godziny Jego przyjścia. Post religijny jest bowiem wyrazem panowania ducha nad ciałem, oczekiwania, pragnienia spotkania z Chrystusem, jedności z Nim. Przez to pomaga on przygotować się do danej uroczystości, głębiej ją przeżywać. Podobnie zresztą jest z postem w Wielką Sobotę. W niektórych domach spożywa się mięso już po poświęceniu pokarmów, w innych dopiero po Wigilii Paschalnej w Wielką Noc. Też jest to kwestia tradycji. Myślę jednak, że warto tu uświadomić sobie, czym jest post, jakie prawdy pomaga przeżywać. Każdemu, kto zastanowi się, jakie chwile z życia Jezusa przeżywamy w Wielką Sobotę, na pewno łatwiej będzie zachować wstrzemięźliwość w spożywaniu pokarmów.

- Jedno z przykazań w nowej wersji mówi, że należy zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od zabaw. Jakie są okresy „nakazane” w ciągu roku?

- Chodzi o piątki całego roku i o czas Wielkiego Postu. Wiele kontrowersji budzi czas Adwentu - nie ma on charakteru pokutnego - jest czasem radosnego oczekiwania. Ale oczekiwania, które ma być wypełnione prostowaniem ścieżek życia, przygotowaniem miejsca dla Pana w sercu - by mógł się tam narodzić. A ten proces nawrócenia wymaga ciszy, refleksji, skupienia. Już po Bożym Narodzeniu rozpoczyna się czas szczególnych zabaw - karnawał.

- Grzechem jest więc spożywanie mięsa w piątki?

- Tak, pod warunkiem, że czyni się to z wyboru. Jeśli ktoś stołuje się poza domem i w stołówce nie ma wyboru menu, może skorzystać z dyspensy od zachowania wstrzemięźliwości. Zaproszony jest do odmówienia modlitwy w intencji Ojca Świętego, złożenia jałmużny postnej.
Generalnie, powstrzymanie się od pokarmów mięsnych w piątki obowiązuje katolików, którzy ukończyli 14. rok życia. Ścisły post w Środę Popielcową i Wielki Piątek, czyli jeden posiłek do syta w ciągu dnia, obowiązuje katolików pomiędzy 18. a 60. rokiem życia.

- Można jednak nie jeść mięsa, ale w to miejsce kupić sobie inne przysmaki. Jaki sens ma wtedy taki post?

- Ważne jest właściwe rozumienie terminu: post. Nie chodzi tylko o to, aby nie jeść potraw mięsnych. Potrawy mięsne z reguły są droższe, dlatego odmawiając ich sobie jesteśmy zachęcani, aby zaoszczędzone środki przeznaczyć na potrzeby ludzi najuboższych. W wielu kościołach można spotkać puszki z napisem „Jałmużna postna”. Jeżeli na przykład ktoś jest wegetarianinem i normalnie nie je mięsa, jest zaproszony do tego, by w inny sposób narzucić sobie wstrzemięźliwość w jedzeniu i okazać swą łączność z Chrystusem, bo piątek to przecież dzień Jego męki i śmierci.

- Biskupi sugerują, że we wszystkie piątki w ciągu całego roku należy uszanować charakter pokuty, dlatego katolicy nie powinni w tym dniu uczestniczyć w zabawach. Znaczy, że nie powinno się iść na przykład na dyskotekę w piątek?

- Zdecydowanie nie powinno! Jeżeli piątek jest dniem solidarności z Chrystusem cierpiącym dla mojego zbawienia, to oczywiste jest, że nie mogę się w tym dniu bawić. Podobnie, jeśli obchodzę rocznicę śmierci bliskiej mi osoby, nie będę w tym dniu urządzał balu ani brał udziału w zabawie, to po prostu nie wypada.

- Nowością jest piąte przykazanie kościelne, zobowiązujące wiernych do troski o materialne potrzeby wspólnoty Kościoła. Nie występowało ono w poprzednich sformułowaniach. Co to znaczy w praktyce?

- Jest to odwołanie do coraz szerszego udziału wiernych świeckich w życiu Kościoła. Minęły czasy, kiedy Kościół posiadał wielkie dobra i w szerszym stopniu był mecenasem sztuki i kultury. Minęły czasy kolatorów, którzy troszczyli się o potrzeby materialne Kościoła. Z pewnym wzruszeniem można czytać opisy pierwszych Eucharystii, gdy wierni przynosili na nie dary. Po zakończeniu zanoszono chorym Komunię św., starano się także o zaspokojenie ich potrzeb materialnych.
Dziś wierni świeccy zaproszeni są do troski o potrzeby materialne Kościoła - by miał środki na sprawowanie kultu, prowadzenie działalności apostolskiej czy charytatywnej. Przecież tak prozaiczne sprawy jak oświetlenie świątyni, ogrzanie, utrzymanie w czystości czy wynagrodzenie świeckich pracowników wymaga pewnych środków. Pomijam tu sprawy związane z inwestycjami, konserwacją dzieł sztuki. W wielu parafiach działają już także - obok rad duszpasterskich - rady ekonomiczne; świeccy w bardzo konkretny sposób wspomagają swych duszpasterzy w sprawach związanych z zabezpieczeniem materialnych potrzeb parafii.
Przykazanie to mobilizuje do refleksji nad rozumieniem własności prywatnej - za pomocą dobrego użytku z pieniądza mamy zapewnić sobie wieczne szczęście. Pan Jezus mówił o niebezpieczeństwie bogactw, a Łazarz został odrzucony nie z powodu swego bogactwa, ale dlatego, że nie dostrzegał ludzi będących w potrzebie. Bardzo popularne jest obecnie słowo „sponsor” - wiele działań Kościoła nie byłoby możliwych, gdyby właśnie nie zaangażowanie materialne określonych osób, które bardzo konkretnie wypełniają normę V przykazania kościelnego.

- A po co w ogóle są przykazania kościelne, skoro jest 10 przykazań Bożych?

- Przykazania kościelne są próbą interpretacji, uszczegółowienia, przybliżenia powinności, które spoczywają na każdym wierzącym. Kościół posiada własne, przyrodzone prawo stanowienia prawa, na przykład kanonicznego, liturgicznego. Całe nauczanie Kościoła jest głoszeniem Dobrej Nowiny objawionej w Jezusie Chrystusie. W tym świetle należy odczytywać przykazania kościelne. Są one służbą temu najważniejszemu przykazaniu miłości Boga i bliźniego.

- Mogłoby ich więc na dobrą sprawę nie być?

- Oczywiście, mógłby istnieć sam Dekalog, bo on jest najważniejszy. Ale przykazania kościelne wyjaśniają pewne normy. Ważne jest, by pamiętać, że Kościół nie ma władzy nad Dekalogiem, bo pochodzi on od samego Boga. Stąd Dekalog jest niezmienny. Natomiast prawo kościelne ma charakter dynamiczny, podlega zmianom, stąd zmiana przykazań kościelnych. Najwyższym prawem w Kościele jest zbawienie dusz i temu celowi służą także zmiany w przykazaniach kościelnych.

- Czy nieprzestrzeganie przykazań kościelnych zatem jest grzechem?

- Jeżeli przykazanie kościelne mówi, żeby uczestniczyć we Mszy św. w niedziele i święta, to dotyka normy ustanowionej przez przykazania Boże. A ich nieprzestrzeganie zawsze pozostaje grzechem.

- A jeżeli nie dotyka Dekalogu?

- To jest radą, ma służyć dobru duchowemu człowieka a odrzucenie tych rad jest przynajmniej grzechem zaniedbania dobra, które mogłem uczynić.

- Czyli nie trzeba się z tego spowiadać...

- Dla przykładu: pierwsze i drugie przykazanie wyrażają minimalne oczekiwania Kościoła wobec człowieka wierzącego. Weźmy na przykład drugie przykazanie kościelne: „Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty”. Czym jest sakrament pokuty? Na spowiedzi mamy obowiązek wyznania grzechów ciężkich. Codziennie jednak doświadczamy ludzkich słabości, które są przyczyną grzechów określanych mianem powszednich. Zbyt długi odstęp między korzystaniem z sakramentu pokuty może prowadzić do pewnego zobojętnienia, znieczulenia sumienia na grzech, a więc do rozluźnienia relacji z Chrystusem. Kwestia częstotliwości w korzystaniu ze spowiedzi to sprawa osobistej wrażliwości, dobrze uformowanego sumienia. Życie przynosi tyle sytuacji, które chcemy przeżyć w sposób szczególny: święta, rocznice ślubu, śmierci, imieniny i urodziny własne czy bliskich - wszystkie one są także okazją do spotkania z Chrystusem w sakramencie pokuty.

- Podobnie w odniesieniu do sakramentu Eucharystii?

- Trudno chyba nazwać człowiekiem gorliwym w wierze kogoś, kto do Komunii Świętej przystąpi - jak wymaga tego Kościół w III przykazaniu - raz w roku w okresie wielkanocnym. Jest to minimum związku z Chrystusem, który ofiaruje się za nas w każdej Eucharystii i zaprasza nas na swoją ucztę.

- A dlaczego w przykazaniu zostały rozdzielone spowiedź od pokuty?

- Myślę, że chodzi o uzmysłowienie roli sakramentu pokuty i Eucharystii. Ludzie często spowiadają się: „Ostatni raz byłem u spowiedzi i Komunii św. wtedy i wtedy”. Panuje taki pogląd, że do Komunii przystępujemy tylko raz po spowiedzi. A jest to błędem.

- Jak długo zatem można przyjmować Komunię po ostatniej spowiedzi, jeżeli nie ma się grzechu ciężkiego?

- Nie ma tu wyznaczonej granicy. Każdy ocenia to według własnego sumienia.
Uczestnicząc w każdej Mszy św. słyszymy słowa: „Bierzcie i jedzcie”. Jesteśmy zatem zaproszeni, aby w sposób pełny brać udział w każdej Mszy. A pełny udział w niej polega także na przyjęciu Komunii. Oczywiście, był czas w historii Kościoła, gdy do Komunii przystępowano raz na kilka lat, i czynili tak nawet ludzie święci. Na fali posoborowej odnowy Kościoła jesteśmy zaproszeni do pełniejszego uczestniczenia i przeżywania Eucharystii. A że często nie czujemy się godni przyjmować Komunii? Pamiętajmy, że Msza św. rozpoczyna się aktem skruchy, pokuty. Stajemy przed Chrystusem w prawdzie o naszej słabości. Podobnie przed Komunią wyrażamy swoją niegodność słowami setnika: „Panie, nie jestem godzien...”. Św. Franciszek Salezy mówił, że potrzebują Komunii chorzy, aby wyzdrowieć, i silni, aby nie upaść. Bardzo głębokie wskazania na temat przystępowania do Komunii św. możemy znaleźć w Naśladowaniu Chrystusa Tomasza á Kempis. Jest to zresztą temat na osobną rozmowę.

- Pozostało jeszcze pierwsze przykazanie kościelne. W drugiej części mówi ono o powstrzymaniu się od prac niekoniecznych. Katechizm wyjaśnia: Są to „prace i zajęcia, które utrudniają oddawanie czci Bogu, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego”. Co to znaczy w praktyce?

- W chrześcijaństwie niedziela jest „małą Wielkanocą”, pierwszym dniem tygodnia, w którym Kościół w szczególny sposób celebruje tajemnicę zmartwychwstania Chrystusa. Jest niedziela i Msza św. zadatkiem, antycypacją odpoczynku zbawionych w niebie, obrazem uczty, na którą Chrystus zaprasza w niebie. Dlatego Kościół przypomina, by powstrzymać się w tym dniu od prac niekoniecznych - od tego wszystkiego, co przeszkadza w pełnym bliskości obcowaniu z Bogiem. A więc takich, które z powodzeniem można wykonać przez sześć pozostałych dni. Mam na myśli: pranie, sprzątanie, robienie zakupów itp. Wydaje mi się, że w kontekście tego przykazania trzeba nam przeprowadzić namysł nad zdolnością świętowania - czy nie sprowadza się ono tylko do oglądania telewizji, mocno zakrapianego alkoholem biesiadowania przy stole, bez głębszej refleksji nad treścią przeżywanego święta. Czy chrześcijańskie świętowanie nie zakłada spotkania rodziny (na które w tygodniu nie zawsze jest czas), wspólnego posiłku, rozmowy - a nie wymiany informacji, jak dzieje się w codziennym zabieganiu - dzielenia się swoimi radościami i trudnościami, a wszystko to w atmosferze nadziei, jaką przynosi spotkanie z Bogiem przeżyte na modlitwie czy Eucharystii.

- Jesteśmy zwolnieni z obowiązku udziału w świętach, które są w Polsce dniami pracy: Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny - 8 grudnia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła. Nie jest to pójście na łatwiznę?

- Jest to wzięcie pod uwagę rzeczywistości. Zniesienie obowiązku udziału we Mszy św. w te święta jest realizacją uprawnień, które kodeks prawa kanonicznego przyznaje Konferencji Episkopatu. Ona, za zgodą Stolicy Apostolskiej, może znieść obowiązek udziału we Mszy św. w niektóre święta lub przenieść je na niedzielę. Mimo tego w dalszym ciągu katolicy zaproszeni są do udziału we Mszy św. w te dni. Np. wiele grup dziewczęcych szczególnie czci Maryję w tajemnicy Niepokalanego Poczęcia - one z pewnością będą tego dnia uczestniczyły we Mszy św.

- List pasterski o nowych przykazaniach mówi też o tzw. „świętach nakazanych”. Jakie to święta?

- Przesłanie biskupów ma ułatwić wiernym rozstrzyganie dylematów związanych z wymogiem uczestnictwa w liturgii w dni świąteczne, które nie są wolne od pracy. Biskupi poprosili Stolicę Apostolską o zgodę na przeniesienie uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego z czwartku na siódmą niedzielę wielkanocną. Świętem nakazanym pozostaje uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli) i w tym wypadku biskupi wyrażają nadzieję, że „nadejdzie taki czas, kiedy to ważne święto stanie się dniem wolnym od pracy”. Nie ma natomiast obowiązku udziału we Mszy św. w uroczystość Niepokalanego Poczęcia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła - choć biskupi zachęcają, by zgodnie z tradycją uczestniczyć w liturgii w tych dniach.

- Przykazania kościelne wyrażają więc istotne treści dla wierzących.

- W sumie są one zaproszeniem do pogłębienia osobistej relacji z Bogiem, do wyrażenia jej w życiu codziennym, do podjęcia odpowiedzialności za dzieła prowadzone przez Kościół, ale zachęcają też do przemyślenia, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy jest owocem osobistego wyboru, pochodzi z przekonania, doświadczenia w życiu miłości Bożej.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Dzień, który zamknął kartę w historii Kościoła.

2020-02-28 16:45

[ TEMATY ]

papież

Benedykt XVI

Castel Gandolfo

Grzegorz Gałązka

28 lutego był ostatnim dniem pontyfikatu Benedykta XVI.

Dokładnie siedem lat temu, 28 lutego 2013 r., Benedykt XVI przestał być biskupem Rzymu.
Tamtego historycznego dnia przebywał już z dala od Watykanu, w Pałacu w Castel Gandolfo.

Przed godziną 20,00 pojawił się po raz ostatni na balkonie Pałacu Apostolskiego, by pozdrowić wiernych, którzy licznie zgromadzili się na placu miasteczka.

Oto ostatnie słowa wypowiedziane przez Benedykta XVI jako urzędującego Papieża: "Wiecie, że mój dzisiejszy dzień jest inny niż poprzednie. Nie jestem już, to znaczy nie będę już od godziny dwudziestej Papieżem, najwyższym zwierzchnikiem Kościoła katolickiego. Jestem tylko pielgrzymem, który rozpoczyna ostatni etap swej ziemskiej wędrówki. Chciałbym jednak z całego serca, z całej duszy, moją miłością i modlitwą, moją refleksją i wszelkimi siłami wewnętrznymi służyć dobru wspólnemu, dobru Kościoła i ludzkości".

CZYTAJ DALEJ
Projekt Niedzieli na Wielki Post
#ODKUPIENI

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję