Reklama

Ostra ofensywa

Niedziela bielsko-żywiecka 39/2009

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mariusz Rzymek: - Ile czasu zajęło Księdzu napisanie książki „Kazania bez gadania”?

ks. Eugeniusz Burzyk: - Około dwóch lat. Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że z czasem dochodzi się do coraz większej wprawy i to pisanie idzie szybciej z każdą koleją książką.

- Za jednym zamachem na rynku wydawniczym znalazły się dwie książki: „Nie zanudzaj bliźniego swego”, która ukazała się staraniem krakowskiego Salwatora i „Kazania bez gadania”, za którym stoi wydawnictwo św. Stanisława BM.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- W Salwatorze ukaże się pod koniec br. jeszcze jedna moja książka, więc na zbyt długo nie dam o sobie zapomnieć. Póki co oddałem w ręce czytelnika dwa tytuły oraz jedno wydanie bibliofilskie zatytułowane „Kazania mikuszowickie”. To ostatnie powstało dzięki miejskiemu mecenatowi i ze względu na edytorskie właściwości jest swoistą promocją parafii św. Barbary w Mikuszowicach Krakowskich i miasta Bielska-Białej. Treściowo, zarówno „Kazania mikuszowickie”, jak i „Nie zanudzaj bliźniego swego”, nie różnią się od siebie. Odmienność ujawnia się natomiast w okładce, papierze, zdjęciach i cenie. Obydwie książki cechuje wyjątkowa troska o jakość wydania.

- Do kogo adresuje Ksiądz swoje książki?

Reklama

- Książka „Kazania bez gadania” adresowana jest do tych wszystkich ludzi, którzy lubią dużo gadać i czynią to w nadmiarze. A że wielomówstwo nie jest jedynie domeną kapłanów, polityków i wykładowców, czyli tych, co to zawodowo operują słowem, zatem każdy coś w niej dla siebie znajdzie. Moje najnowsze wydawnictwo zawiera 245 zwięzłych kazań na niedziele, uroczystości, święta, oraz dni powszednie Adwentu i Wielkiego Postu.
Tytuł książki mówi dosadnie, czego w niej nie ma, a nie ma zbędnego gadania. Gadanie jest to uporczywe powtarzanie w czasie jednej wypowiedzi, sądu, tych samych zwrotów i zdań, by przekonać do nich inną osobę. Tymczasem skutek odwrotny jest od zamierzonego celu. Powielanie, niczym katarynka, jednakowych tez i prawd sprawia, że treść nie dochodzi do drugiego człowieka. Ten zamiast słuchać ucieka w świat własnych myśli i wyłącza się z dialogu. Niestety niechlujność językowa jest coraz bardziej obecna w naszym życiu. Nieodpowiednia forma przysłania treść i jasność komunikatu, a to sprawia, że się mniej rozumiemy. W kazaniach, które piszę, i które głoszę w mikuszowickim kościele, tak treść, jak i forma są ze sobą ściśle powiązane i wzajemnie ze sobą współpracują.

- Co wyróżnia Księdza książki spośród innych wydawnictw poświęconych interpretacjom poszczególnych perykop ewangelicznych?

- Przede wszystkim język i styl. Wszystkie opublikowane kazania mają układ składający się z trzech krótkich akapitów. Ułożone są one w taki sposób, by były prawie idealnie równe. Każde kazanie rozpoczyna się i kończy cytatem, do którego załączony jest przypis. Można dzięki temu łatwo go znaleźć w oryginale.
Na dodatek przez te wszystkie lata wyrobiłem sobie niepowtarzalny styl, który można doskonale wyczuć. On jest moim autorskim podpisem, za sprawą którego jestem rozpoznawalny. Charakterystyczna dla mnie jest także zwięzłość. Kazania, które piszę, są coraz to krótsze. Nie dlatego, że krótkość tekstów jest wyznacznikiem mojej drogi pisarskiej. Hołduję zwięzłości, a im coś jest bardziej zwięzłe tym jest krótsze.

- Męczy się Ksiądz wygłaszając nauki rekolekcyjne, które krótkimi ze swej natury raczej nie są?

Reklama

- Jeżeli miałem nauki rekolekcyjne to trwały one maksimum 20-25 minut. Półgodzinne z trudem mi przychodzą. Ja wychodzę z prostego założenia. Jeżeli jest teza to trzeba ją udowodnić bez wielu zbędnych wycieczek w bok i tego się trzymam. Podczas nauk rekolekcyjnych tą tezę okrasza się wieloma przykładami i wtedy trzeba uważać żeby to, co najważniejsze, się nie rozmyło. A że jest takie niebezpieczeństwo, zilustruję to przykładem. Wyobraźmy sobie sklep, w którym widzimy 10 wyjątkowo pięknych koszul. Wszystkie zapierają dech w piersiach i są jedyne w swoim rodzaju. Problem w tym, że po kilku sekundach one powszednieją i przestają intrygować. To skumulowanie pięknych rzeczy w jednej przestrzeni może sprawić, że żadnej z nich nie kupimy. Podobnie jest z kazaniami. Za wiele przykładów sprawia, że żaden nie jest dobrze zapamiętany i szybko umyka odbiorcy.

- Jak Ksiądz stara się skupić uwagę wiernych na swoich kazaniach?

- Kaznodzieja ma pięć sekund na zainteresowanie uwagi słuchaczy. Wstęp „Drodzy parafianie witam was serdecznie” może być ostatnimi słowami, jakie dotrą do adresatów. Zamiast tego musi pójść cios, który przykuje uwagę. Czasami dobrze sprawdza się w tej roli pytanie. Niedawno zacząłem od takiego: Która część ludzkiego ciała jest uduchowiona? I odpowiedziałem: „Twarz”. Zaskoczenie jest dobrym punktem wyjścia do tego, co chce się później powiedzieć.

- Księdza skondensowane kazania wymagają od pojedynczego słuchacza maksymalnego skupienia, a od wszystkich wiernych stworzenia dobrej atmosfery dla ich odbioru. Jednym słowem w kościele musi być cisza jak makiem zasiał. Czy to w ogóle możliwe?

Reklama

- Czasem narażam się co poniektórym osobom, gdy przywołuję je do porządku. Nigdy nie robię tego jednak personalnie. Gdy coś lub ktoś przeszkadza, na przykład dzwonek telefonu, hałaśliwe dziecko, pani, której szpilki robią rezonans w całym kościele, wówczas nie kontynuuję kazania, lecz czekam, aż hałas, który rozprasza ucichnie. Pewnych zachowań po prostu nie można tolerować. Gdyby tak było znaczyłoby to, że nie zależy mi na słuchaczu. A że mi zależy, więc interweniuję. Co zaś tyczy się dzieci, to jestem gorącym orędownikiem odrębnych Mszy św., odprawianych specjalnie dla nich. W kościele jest przecież miejsce dla wszystkich.

- Księdza książkowe kazania są też kazaniami mszalnymi?

- W dużej mierze tak. Nie ukrywam jednak, że te pisane są bardziej skondensowane, trudniejsze, a te mówione ciut łatwiejsze. Jest to związane ze specyfiką przekazu. Mając przed sobą tekst drukowany, mogę się nad nim pogłowić, zadumać, słuchając zaś słowa mówionego nie mam możliwości na cofnięcie niezrozumiałego fragmentu wirtualnym pilotem. Wypowiedziane słowo musi więc być prostsze od drukowanego. I takie też są moje kazania, w których jest zawarte jedno dodatkowe zdanie dookreślające problem. W książce jest ono zbędne, bo całość byłaby zbyt oczywista. Natomiast w kazaniu jest ono na właściwym miejscu.

- Co Ksiądz sądzi o kazaniach wygłaszanych z kartki?

Reklama

- Nie jestem jej wrogiem na kazaniach. Uważam jednak, że kaznodzieja powinien do niej zaglądać w ostateczności. Jeżeli homilia ma trwać dłużej, to kartka musi jedynie pełnić rolę swoistej mapy drogowej. Wiem, w którym miejscu jestem, sprawdzam czy nie oddaliłem się od głównego wątku i upewniam się, czy w dobrym kierunku idę oraz czy realizuję wcześniej założony plan - temu ma służyć. Natomiast czytanie całego kazania z kartki uważam za chybiony pomysł. Tekst wydrukowany każdy może sobie przeczytać, a mówiony, trzeba po prostu wypowiedzieć. Na kartce zawsze można zawrzeć to, co mam zamiar zacytować, na przykład wiersz, który dobrze jest przytoczyć w oryginale, a nie we własnej interpretacji. Kartka ma więc być tylko pomocą dla kaznodziei, a nie jego głównym narzędziem. Na dodatek jestem za utrzymywaniem na kazaniach kontaktu wzrokowego ze słuchaczami, bo to zacieśnia więź między nadawcą a odbiorcą, a przez patrzenie do kartki ta relacja nie ma szans w ogóle zaistnieć.

- Zdaniem Księdza, jaka jest główna przewaga krótkich kazań nad długimi?

- Po krótkich pozostaje niedosyt. Słuchacz analizuje to, co do niego dotarło i treść kazania długo w nim żyje. Tego wszystkiego pozbawione są długie homilie. W ich trakcie odbiorca najczęściej myśli tylko o jednym: kiedy koniec. W takiej sytuacji ciężko jest mówić o pozytywnych owocach wypowiedzianego słowa. Słuchacz przypomina wtedy człowieka obżartego. Duża ilość jedzenia sprawiała mu satysfakcję, ale po jego skonsumowaniu już nie ma sił na cokolwiek i sama myśl o jedzeniu go odpycha. Natomiast w tym, co hołdował zasadzie umiaru, wciąż jest głód pozwalający wyczekiwać na więcej. Z tego też względu lepiej sięgać do krótkich form homiletycznych niż do długich.

- Zdarzyło się Księdzu słuchać podczas homilii fragmentów swojego kazania wypowiadanego przez innego kapłana?

Reklama

- Takiej sytuacji jeszcze nie miałem. Myślę, że w mojej obecności wielu cytujących mnie kapłanów czułoby się niezręcznie i miałoby opory przed czymś podobnym. Natomiast wiem, że kazania, które piszę, żyją już własnym życiem w wielu miejscach. Świadczą o tym prośby o przedruki lub o wysyłkę książki, jakie dostaję za pośrednictwem Internetu. Nigdy w takich sytuacjach nie odmawiam. Uważam, że to normalne, iż traktuje się moje kazania jako pomoc w prowadzeniu własnej pracy duszpasterskiej.

- Żeby napisać kolejną książkę musi Ksiądz przeczytać trochę innych, w końcu trzeba nazbierać odpowiednią ilość cytatów. Ile książek ostatnio Ksiądz przeczytał?

- Książki pochłaniam w okresie wakacyjnym. Jeżdżę sobie w nasze góry, a nie w jakieś tam ciepłe kraje, i zasiadam do lektury. W minione wakacje przeczytałem ponad 10 książek plus różnego rodzaju czasopisma i gazety. Do tego dochodzą jeszcze obejrzane filmy, z których też wybieram odpowiadające mi cytaty. Niezależnie zresztą czy czytam, czy oglądam, na wszystko patrzę jak na potencjalne źródło wyimków do wykorzystania.

- Gdzie Księdza można usłyszeć z kazaniami na żywo?

- Co sobotę o godz. 18 na Mszy św. w kościele św. Barbary w Mikuszowicach Krakowskich, w Bielsku-Białej. Tam też w przyparafialnym kiosku można nabyć moje wszystkie książki. W najbliższym czasie poza kościołem w Mikuszowicach, szykuje mi się spotkanie autorskie. Odbędzie się ono 24 września o godz. 17 w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sofroniusz Wyznawca. Pozostawił po sobie 600 cytatów z Ojców Kościoła

[ TEMATY ]

patron dnia

pl.wikipedia.org

Sofroniusz

Sofroniusz

Sofroniusz pochodził z Damaszku. Od wczesnych lat studiował filozofię i retorykę. Był uznawany za "Sofistę", czyli mędrca.

W roku 578 wstąpił do klasztoru św. Teodozego, ale niedługo tam pozostał. Dla lepszego bowiem zapoznania się z życiem mnichów udał się do Egiptu, gdzie spotkał się ze św. Janem Jałmużnikiem, patriarchą Aleksandrii. Stąd udał się na Górę Synaj, a potem statkiem do Rzymu. Powrócił do Ziemi Świętej w 619 r. i osiadł w klasztorze. Był gorliwym czcicielem Matki Bożej.
CZYTAJ DALEJ

Pierwszeństwo ma życie uporządkowane według słowa, a dopiero potem prowadzenie innych

2026-02-13 10:16

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Deuteronomium otwiera się mową Mojżesza na stepach Moabu, tuż przed wejściem do ziemi. W Pwt 4 pada wezwanie do słuchania i wprowadzania w czyn „ustaw” i „praw”. Hebrajskie terminy (ḥuqqîm, mišpāṭîm) obejmują normy kultu i zasady życia społecznego. Tekst mówi o mądrości widocznej „w oczach narodów”. W świecie starożytnego Bliskiego Wschodu kodeksy prawne bywały pomnikiem władcy. Tutaj mądrość narodu ujawnia się w posłuszeństwie Bogu i w sposobie życia, który inni potrafią rozpoznać jako „rozumny” (ḥokmâ, bînâ). Mojżesz występuje jako świadek, który „nauczył” i „pokazał”, a nie jako autor prywatnej teorii. W najbliższym kontekście stoi też zakaz dokładania i ujmowania, co chroni naukę przed manipulacją (Pwt 4,2). Wyjątkowość Izraela zostaje opisana przez bliskość Boga. Lud ma Boga, który bywa „przy nim” w chwili wołania. Ten motyw prowadzi do pamięci o wydarzeniach, które „widziały oczy”, i do czujności wobec własnego wnętrza. Hebrajskie „strzec” (šāmar) niesie sens pilnowania i ochrony. Wiara jest przekazywana w opowieści rodziny: „synom i wnukom”. List Barnaby przywołuje Pwt 4,1 w formie parafrazy i na tej podstawie odczytuje przepisy Mojżesza w sensie duchowym, widząc w nich także obraz postaw moralnych. Atanazy w mowie przeciw arianom przytacza Pwt 4,7, aby pokazać różnicę między stworzeniem, do którego Bóg „zbliża się”, a Synem, który trwa „w Ojcu”. Klemens Aleksandryjski cytuje Pwt 4,9 („strzeż się samego siebie”) jako biblijne wzmocnienie wezwania do samopoznania (gnōthi seauton).
CZYTAJ DALEJ

Wielki Post w Nikaragui: reżim zakazał procesji Drogi Krzyżowej i nabożeństw pokutnych

2026-03-11 13:26

[ TEMATY ]

Droga Krzyżowa

Adobe Stock

Reżim prezydenta Daniela Ortegi coraz bardziej ogranicza uroczystości kościelne i życie parafii. Również w tym roku wierni przygotowują się do Wielkanocy pod czujnym okiem policji stacjonującej przed kościołami. Msze św. są „nadzorowane” i obowiązuje zakaz „jakiejkolwiek działalności religijnej” w miejscach publicznych.

W Wielkim Poście reżim zakazał łącznie 5726 procesji, mowa o Drodze Krzyżowej i procesjach pokutnych, charakterystycznych dla religijności tego kraju. „Od 2019 roku sandinistowska dyktatura zakazała łącznie 27034 procesji i aktów pobożności ludowej” - podkreśla Martha Patricia Molina. Ta katolicka adwokatka od lat dokumentuje przypadki prześladowania Kościoła. Jesienią ubiegłego roku przekazała Leonowi XIV już szóstą edycję raportu „Nikaragua: Kościół prześladowany”, przedstawiającego przerażający bilans represji wobec chrześcijan ze strony reżimu Daniela Ortegi i jego żony Rosario Murillo.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję