Z żywą, pełną temperamentu i witalności muzyką latynoamerykańską wystąpili w niedzielę 17 listopada br. w kościele pw. św. Jana Chrzciciela w Kutnie młodzi muzycy z Peru. Alberto, Rafael i Willy to członkowie znanego nie tylko w Ameryce Południowej, ale i w Polsce - uprawiającego muzykę religijną - zespołu "Leyende". Są Indianami z plemienia Keczua, zamieszkującymi dorzecze górnej Amazonii. To właśnie z tropikalnej dżungli wydobyli ich dla Pana, muzyki i śpiewu polscy misjonarze ze zgromadzenia salezjańskiego, także oni przywieźli ich do Polski. Peruwiańczycy są laureatami wielu przeglądów i festiwalów piosenki religijnej w kraju i zagranicą. Kutnowskiej publiczności zaprezentowali głównie repertuar peruwiański, choć nie brakło i polskich utworów, owacyjnie nagradzanych przez licznie przybyłą publiczność.
Muzykujący Peruwiańczycy znani są mieszkańcom Kutna. W okresie wakacyjnym można było ich spotkać na ulicach i skwerach, gdzie swą grą i śpiewem wzbudzali duże zainteresowanie i z reguły przychylność ulicznej widowni. Ich żywa, pełna dynamiki i temperamentu muzyka i tym razem jawiła się wielu zasłuchanym jako skarga, niemal płacz nad losem żyjącego w nędzy - nie tylko - peruwiańskiego ludu. Muzycy znad Amazonki w swych utworach bardzo cierpią, mocno tęsknią i ogromnie pragną. Czego? Tego, co wszyscy chrześcijanie na świecie: miłości i szczęścia, braterstwa i pokoju dla rodzin i narodów, dla całego świata. Tu zapewne tkwi źródło naszej sympatii, zainteresowania i akceptacji dla prezentowanej przez trójkę sympatycznych Peruwiańczyków muzyki. Jak powiedział nam jeden z uczestników koncertu: "Przez skórę czułem, gdy grali, że mój sarmacki duch dobrze współbrzmi z indiańskim ukochaniem wolności, która przecie jednako smakuje, tak tu nad Wisłą, jak i tam daleko nad Amazonką".
Nic dodać, nic ująć. W obliczu panoszącej się wszędzie: na koncertach, w radiu, a przede wszystkim w dyskotekach pseudomuzyki, czy wręcz antymuzyki - koncert w kościele mógł być w dosłownym tego słowa znaczeniu - kojeniem ran na duszy. Może zatem warto tu przypomnieć organizatorom wielu "nowoczesnych" koncertów muzycznych słowa, jakie wypowiedział Paul Claudel: "Od muzyki piękniejsza jest tylko cisza". Oczywiście, miał na myśli prawdziwą muzykę.
Szkoda, że tak pokojowo i doskonale muzycznie usposobieni Indianie zza Atlantyku gościli w grodzie nad Ochnią zaledwie jeden dzień i koncertowali tylko w kościele pw. św. Jana Chrzciciela na Osiedlu Tarnowskiego.
W 87. rocznicę agresji Związku Sowieckiego na Polskę warto przypomnieć losy nazaretanek z ziem zajętych przez Armię Czerwoną. Po 17 września 1939 roku siostry traciły szkoły, internaty i domy zakonne. Dwadzieścia dziewięć sióstr i kandydatek deportowano z Wilna w głąb ZSRR. Te, które pozostały, pracowały w świeckich ubraniach, chroniły kościoły i potajemnie przyjmowały nowe kandydatki. Sowieckie państwo przez kilkadziesiąt lat próbowało usunąć zgromadzenie ze Wschodu. Bezskutecznie.
Obecność nazaretanek w miastach, które po 1918 roku znalazły się we wschodnich województwach Rzeczypospolitej, rozpoczęła się jeszcze pod zaborami. Dom we Lwowie powstał w 1892 roku. Kolejne placówki otwierano w Wilnie, Grodnie, Stryju, Nowogródku i Równem. Siostry prowadziły szkoły, internaty, katechezę oraz działalność charytatywną.
ŚDM 1997. Papież Jan Paweł II w katedrze Notre Dame w Paryżu
Francuzi wciąż jeszcze słabo znają Leona XIV. Ponad połowa z nich nie ma wyrobionego zdania na jego temat – wynika z badań przeprowadzonych przez instytut badania opinii publicznej Ifop. Rozpoczynająca się za tydzień wizyta powinna to jednak zmienić – uważa dyrektor instytutu Jérôme Fourquet. Przypuszcza, że podróż apostolska będzie miała wielki wpływ na francuskich katolików, porównywalny do ŚDM w Paryżu w 1997 r. Nie wyklucza, że po tej wizycie w Kościele pojawi się „pokolenie Leona”.
Fourquet podkreśla, że brak wyrobionego zdania na temat Papieża po pierwszym roku pontyfikatu jest czymś normalnym, bo Leon nie jest aż tak bardzo wyrazisty jak jego poprzednik. Do tej pory nie miał zbyt wielu okazji, by zaistnieć dla francuskiego odbiorcy. Na pierwszy plan wybiły jego wypowiedzi na temat Ukrainy, Strefy Gazy czy Donalda Trumpa.
Biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz dokonał poświęcenia kościoła parafialnego pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chwałowicach. Wraz z nim Eucharystię koncelebrowali ks. kan. Tadeusz Kopacz, proboszcz parafii, ks. kan. Wiesław Piś, dziekan dekanatu gorzyckiego oraz wcześniejsi proboszczowie.
Uroczystość zgromadziła parafian, którzy uczestniczyli w jednym z najważniejszych wydarzeń w historii miejscowej wspólnoty. Poświęcenie, nazywane kiedyś konsekracją, oznacza bowiem przeznaczenie świątyni na stałe i wyłącznie do sprawowania kultu Bożego. Szczególnym znakiem tego aktu jest poświęcenie ołtarza – miejsca, przy którym wspólnota Kościoła gromadzi się na sprawowanie Eucharystii.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.