Reklama

Gospodarka

Wójt Roku i jego Camino

Marcin Gaweł działa w Pałecznicy, na południowych krańcach diecezji kieleckiej. Świadomie jako miejsce życia i pracy wybrał niewielką gminę, gdyż tutaj spełnia się w bezpośrednich kontaktach z ludźmi, w realizacji zadań samorządowych. Spełnia się na tyle skutecznie, że w 2011 to właśnie jemu - wójtowi niewielkiej Pałecznicy, przyznano tytuł Wójta Roku. Pod jego kierunkiem zmieniło się i wciąż zmienia oblicze podkrakowskiej gminy, w którą zainwestowano już ponad 22 miliony środków zewnętrznych. Gaweł - twardy gracz samorządowy i realista, modernizujący szkoły i centra wiosek, jest także marzycielem. Współtwórca Małopolskiej Drogi św. Jakuba, prywatnie marzy o „Małym Camino” w gminie Pałecznica. Wiele wskazuje na to, że marzenie się spełni...

Niedziela kielecka 51/2012, str. 4-5

[ TEMATY ]

samorząd

Pałecznica

Archiwum

2008 r., Marcin Gaweł podczas otwarcia Małopolskiej Drogi św. Jakuba w Pałecznicy

Funkcję wójta Pałecznicy pełni od 1999 r. Wybór Wójta Roku odbywał się w ramach plebiscytu ogłoszonego przez Redakcję Audycji Rolnych TVP 1, poprzez głosowanie sms-owe. Plebiscyt promuje ludzi przyczyniających się do rozwoju wiosek i małych miejscowości. Kandydaturę Gawła zgłosiła Rada Gminy, w uzasadnieniu opisując przedsięwzięcia zrealizowane w 2011 r.

Za co zostaje się Wójtem Roku

- Tytuł jest o tyle umowny, że w zasadzie dotyczy znacznie dłuższego okresu niż jeden rok. Tamten 2011 r. był finałem wielu działań, kumulacją spraw, nad którymi pracowaliśmy nawet 10 lat - wyjaśnia Marcin Gaweł. Przyznaje, że plebiscyt zaczął traktować poważnie, gdy znalazł się w finałowej dziesiątce. Zawody sms-owe ruszyły pełną parą, a wójt nawet zadeklarował, że będzie oddawał za potwierdzone billingiem smsy… Nie robił sobie jednak wielkich nadziei (Pałecznica to mała gmina, zaledwie 3800 mieszkańców), ale to właśnie on otrzymał najwięcej plebiscytowych sms-ów, a tym samym tytuł Wójta Roku 2011, dyplom i pamiątkową statuetkę oraz tytuł Eko-Wójta Roku 2011.

38-letniego wówczas Marcina Gawła doceniono za osiągnięcia inwestycyjne, zrównoważony, ale szybki rozwój gminy, za całokształt pracy, w którą wpisują się choćby cztery duże projekty z Małopolskiego Programu Operacyjnego. A w praktyce? To m.in. piękna biblioteka, zbudowana w miejscu zlewni, dom kultury powstały na bazie starego baru, ścieżki, ławki, lampy; przebudowa drogi powiatowej, przepust - aby nie było więcej podtopień, pełna informatyzacja urzędu i wiele, wiele innych spektakularnych efektów.

Reklama

Powrót do domu

Pochodzi stąd, z Pałecznicy, jego rodzina gospodarzyła tutaj od pokoleń. Urodzony w 1973 r. w Proszowicach, w Pałecznicy skończył podstawówkę, maturę uzyskał w liceum w Miechowie. Rodzice uprawiali 10- hektarowe gospodarstwo, trzej synowie od małego poznawali twardy rolniczy byt. - Pomoc rodzicom i praca z nimi były czymś naturalnym, to była szkoła rolnicza kilku szczebli - mówi dzisiaj, uzasadniając naturalny dlań i oczywisty wybór studiów: rolnictwo w Akademii Rolniczej w Krakowie.

Uważa, że samorządowym bakcylem zaraził go tata, samorządowiec z krwi i kości, z czasów, gdy za tę pracę (może lepiej: służbę) nie pobierało się diet. Ojciec - społecznik i aktywista, inspirował wiele inicjatyw w Pałecznicy, a Marcin, sekundując tacie, realizował się na własną rękę. Był ministrantem, działał w OSP, budował boiska, stał na czele samorządu szkolnego. Jako student szefował społeczności akademika, walczył o sprawy studenckie, sporo wyjeżdżał za granicę, odbył m.in. atrakcyjny staż stypendialny w Danii. Po studiach wszystko wskazywało na dłuższe zakotwiczenie w Krakowie, gdzie zamieszkał z żoną Anną i gdzie przyszyły na świat dzieci: Witold i Magdalena. Praca zawodowa od początku wiązała go jednak z rodzinną Pałecznicą (zaczynał w Referacie Rolnictwa, szybko został sekretarzem gminy). Żona pracowała w oddziale TVP w Katowicach. - Codzienne dojazdy pochłaniały mnóstwo energii. Chcąc skierować ją na bardziej konstruktywne działania, zdecydowaliśmy się na osiedlenie w Pałecznicy - opowiada Gaweł. Kupili działkę, zbudowali dom. Po roku pracy w gminie został wójtem - radni zdecydowali się na eksperyment, stawiając na bardzo młodego człowieka. Miał za sobą zaledwie miesięczny staż jako sekretarz i tylko 26 lat.

- Za swój osobisty sukces uważam zmianę w mentalności tak radnych, jak i mieszkańców gminy: najpierw interes gminy, potem sołectwa, na końcu priorytety poszczególnych radnych - wyjaśnia. Bo gdy kasa jest pusta, nie wolno rozdrabniać się na 14 sołectw; należy raczej działać w oparciu o spójny system myślenia o gminie. Systemowo, a nie punktowo.

Reklama

Pierwszy egzamin przyszedł szybko - przez dość zaniedbaną wtedy okolicę przetoczyła się fala powodzi, która zalała błotem centrum gminy. W kasie było pusto, wkrótce opinię publiczną w Polsce rozpaliła sprawa szkoły w Winiarach, z jednym z pierwszych w Małopolsce strajków oświatowych. - Pomógł wówczas dialog i arytmetyka, która po latach potwierdziła szacunki rentowności szkół i kalkulacje liczby uczniów w szkołach - uważa Gaweł.

Jakubowa tożsamość

Jest początek drugiego tysiąclecia. W Pałecznicy równolegle ze zmianami inwestycyjnymi i społecznymi trwa poszukiwanie elementów tożsamości, niezbędnych dla ugruntowania lokalnej historii, poczucia wspólnoty. - Tak jak my wszyscy, wierzący i praktykujący katolicy, jesteśmy Kościołem, w poczuciu bliskości Pana Boga i siebie nawzajem, podobnie powinno być, choć na pewno w mniejszej skali - w gminie. Szukałem więc dobrego elementu - duchowego pierwiastka, na którym mogłem oprzeć budowanie tej wspólnoty i który pomógłby w wykreowaniu wizerunku gminy. Szukałem daleko, a było blisko. Kościół pw. św. Jakuba miałem codziennie przed oczami, naprzeciw Urzędu Gminy - opowiada wójt. Tak trafił na św. Jakuba. Kierunek wskazał ówczesny proboszcz w Pałecznicy - ks. Mieczysław Robak, który pomógł w zebraniu cennych informacji historycznych, np. o tym, że funkcjonował prężny dekanat Pałecznica, któremu patronował właśnie św. Jakub. Wójt poczuł, że to wreszcie to, że ma swojego patrona. Powstał herb gminy ze św. Jakubem, pieczęć, ulica. W 2008 r. gmina nawiązała kontakt z ks. Ryszardem Honkiszem z Więcławic - twórcą Małopolskiej Drogi św. Jakuba, która w zasadzie jest wciąż budowana, żyje własnym pątniczym życiem i stawia wciąż nowe wyzwania. Gmina Pałecznica włączyła się z zapałem w to dzieło. Gdy pojawili się w niej pierwsi pątnicy, gdy wnieśli określoną jakość w życie gminy „zrozumiałem, że idziemy w dobrym kierunku i że czuwa nad nami Opatrzność” - uważa Marcin Gaweł.

Gdzie przyjąć tych pielgrzymów? Ano wszystkich początkowo kierowano do domu wójta. - Siadam z nimi do stołu i za każdym razem czuję się wyjątkowo obdarowany. Oni wnoszą bogactwo, wysoki poziom duchowy, wspólnotowy, intelektualny - podkreśla wójt. Pielgrzymi Jakubowi pomagają odkrywać wiarę, uczą czerpać ze świata wartości. W samym 2011 r. nawet ok. 400 osób mogło przejść Drogą. W Pałecznicy dobrze przyjął się zwyczaj przyjmowania pielgrzymki ze Skalbmierza, która przychodzi na odpust św. Jakuba (ks. Marian Fatyga potrafi przyprowadzić nawet 200 osób) i na odwrót - z Pałecznicy idą do Skalbmierza na odpust św. Jana Chrzciciela.

W zakresie budowania Drogi zadaniem gminy było wytyczenie jak najmniej ruchliwych i słabo asfaltowanych tras, z drogowskazami, strzałkami, emblematami, potwierdzającymi, że tak - znajdujesz się na Małopolskiej Drodze św. Jakuba. I - najtrudniejsze - wewnętrzne, środowiskowe, „budowanie ducha Drogi”. Żeby każdy dzieciak z tornistrem i rolnik przy pługu wiedział, czym jest Droga i umiał pątnikowi objaśnić, gdzie ten zawędrował. - Stawiamy na turystykę weekendową w oparciu o Małopolską Drogę św. Jakuba; mam na myśli ok. 30 km, np. pieszo, rowerem, konno po drogach gminy, tak aby turysta w tym „Małym Camino” mógł zaznać spokoju, refleksji - przekonuje wójt.

Marcin Gaweł wyruszył przed dwoma laty do Santiago de Compostela - ma za sobą odcinek portugalski i mnóstwo miłych, krzepiących na lata wspomnień. Należy także do Bractwa św. Jakuba w Więcławicach. Natomiast w gminie działa „dziecko Jakubowe” - stowarzyszenie „Muszelka”. Czciciel św. Jakuba musi i powinien pamiętać o parafialnym kościele, o który dba obecnie ks. proboszcz Bogdan Pasisz. Wójt jest w problematyce świetnie zorientowany; mówi o remoncie kościelnego dachu (co wspiera „logistycznie” i na który sam nieraz wchodził), o pilnym odcięciu murów przed podsiąkaniem, o pięknym wystroju wnętrza.

Od przedszkolaka po seniora

Gaweł promuje i realizuje kompleksowe patrzenie na gminę, w każdej dziedzinie. W której? Np. w oświacie. Rok 2000, w budżecie pustki - gmina wprowadza reformę oświaty, która wymusza zamkniecie trzech szkół. Przez gminę przetacza się fala protestów, konieczny był pomysł łagodzący te bolesne przemiany. Chodziło o pozytywny „efekt dodany”, o alternatywę edukacyjną. Do budynków szkół zostały więc przeniesione przedszkola, w Winiarach powstanie zespół placówek opiekuńczych. Seniorzy, ludzie chorzy i z upośledzeniami - chodziło o to, aby poczuli się pełnoprawnymi mieszkańcami gminy. Powołano dzienny dom pomocy dla osób z lekkim upośledzeniem. Na terenie parafii Radziemice, w Pieczonogach pod kierunkiem ks. proboszcza Stanisława Miki w 2003 r. powstał dom pomocy społecznej dla ok. 30 osób, w wyremontowanym dworku z początku XX wieku. Placówka prowadzona przez parafię św. Stanisława w Radziemicach, zdaniem wójta, „działa super”.

Gmina wspólnie z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Proszowicach wdraża program Wczesnej Interwencji dla dzieci do 7 roku życia.

Wspólnie tworzą diagnozę potrzeb. Wynikło z niej np. to, że zbyt duży procent dzieci trafiał do szkół nieprzygotowany. Rodzice zaabsorbowani pracą w tutejszych dużych gospodarstwach nie byli w stanie sprostać zadaniu na miarę czasów. Te dzieci wymagały rehabilitacji intelektualnej, emocjonalnej, ruchowej. Powołano zatem Stowarzyszenie „Klucz” (oddział w Pałecznicy), którym jako wiceprezes kieruje Anna Stokłosa-Gaweł, żona wójta. Dzięki kontraktowi z NFZ stowarzyszenie może tego typu działania realizować. Dzieje się tak od 2007 r. dzięki m.in. pozyskiwaniu funduszy europejskich. Pałecznica w efekcie tych inicjatyw dopracowała się własnego Centrum Edukacji, obejmującego przedszkola, szkołę podstawową, gimnazjum i szkołę muzyczną.

- W samorządzie wszystko można przełożyć na budżet, wszystko też można przełożyć na człowieka - podsumowuje Marcin Gaweł.

Równolegle przebudowywali centra - w Pałecznicy i w mniejszych miejscowościach. Kawałek nowego chodnika, lampy, ławeczki, place zabaw, „orliki” - miejsca stawały się atrakcyjne, cieszyły. Gaweł chciałby jeszcze sfinalizować ofertę edukacyjną, poszerzoną o żłobek i uniwersytet trzeciego wieku, chciałby zakończyć budowę przydrożnych oczyszczalni ścieków i tym samym zamknąć temat kanalizacji.

Demokratyczny ojciec

Jako mąż i ojciec jest, oczywiście, zbyt mało obecny w domu, ale stara się być ojcem „wyrozumiałym i dyskutującym”. Dom to generalnie królestwo żony, która świetnie gotuje („więc ja nie muszę”), ale każdy z domowników ma pod opieką sektor do sprzątania. Gawłowie zagospodarowali ogród z ekologicznym warzywnikiem i 20-arowym trawnikiem. Wójt od kołyski zaprawia swoje dzieci do samorządności i demokracji. Rodzinne decyzje poddawane są głosowaniu, np. gdzie spędzą wakacje i czy są już gotowi do przyjęcia pod dach psa?

Bo z małych rozsądnych ludzi wyrosną rozsądni obywatele, gotowi zatroszczyć się o swą małą Ojczyznę i dla niej pracować, nie licząc czasu, nie szukając spektakularnych zysków. Inwestować w ludzi, pieczołowicie chronić i wspierać potencjał ludzki - to zadanie na dzisiejsze czasy. Dzięki temu będziemy mieli liderów w gminach i parafiach, gotowych do pracy, nie bojących się wyzwań.

W następnym numerze sylwetka śp. ks. Stanisława Skurczyńskiego - archeologa i społecznika

2012-12-14 12:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ideologiczna samowolka samorządowców uderza w dzieci i narusza prawa rodzicielskie

[ TEMATY ]

samorząd

LGBT

Karta LGBT+

CarlosAlberto/fotolia.com

„Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy zauważyliśmy zwiększoną aktywność o charakterze ideologicznym właśnie nakierowaną na szkoły z wykorzystaniem instytucji samorządowych” - ostrzega Instytut Ordo Iuris, zwracając uwagę na intensyfikację działań mających na celu ideologizację dzieci i młodzieży oraz ich deprawację.

Pytanie, czy dzieje się tak tylko i wyłącznie z inicjatywy „nowoczesnych” i „postępowych” samorządów, czy też problem sięga znacznie głębiej – prawa międzynarodowego i przyjętej przez Polskę Agendy 2030, której cele zrównoważonego rozwoju zakładają ideologizację, w tym między innymi seksualizację poprzez permisywną edukację seksualną oraz genderyzację młodych ludzi?

Już od kilku lat obserwujemy w szkołach aktywność organizacji, które prowadzą zajęcia budzące zasadnicze wątpliwości z perspektywy dobra dziecka. Są to zarówno zajęcia permisywnej czy wulgarnej wersji edukacji seksualnej, jak i inne formy zajęć, podczas których będą się pojawiały treści godzące w konstytucyjne wartości, tak jak małżeństwo, rodzina, prawa rodziców i to niejednokrotnie będą zajęcia mocno nawiązujące do ideologicznych doktryn LGBT, gender, czy innych konstruktów o charakterze neomarksistowskim — dr Tymoteusz Zych, wiceprezes Instytutu Ordo Iuris nie ma wątpliwości co do wagi problemu.

Te zajęcia były najczęściej prowadzone przez organizacje pozarządowe — zauważył podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy zauważyliśmy zwiększoną aktywność o charakterze ideologicznym właśnie nakierowaną na szkoły z wykorzystaniem instytucji samorządowych — podkreślał. Jako jeden z przykładów wskazał Warszawę, gdzie ogłoszono budzącą wiele zastrzeżeń natury prawnej i moralnej deklarację LGBT+. Nie lepiej jest jednak w Gdańsku, Poznaniu, Krakowie, czy Łodzi.

Władze Poznania usiłują wchodzić w rolę zastrzeżoną dla Ministerstwa Edukacji Narodowej, w rolę podmiotu, który ustala program nauczania i ustala treści, które będą wykorzystywane podczas zajęć edukacyjnych — alarmował Zych.

Polityka oświatowa samorządu powinna określać ramy organizacyjne związane z funkcjonowaniem szkół i szereg technicznych rozwiązań, ale w żadnym razie nie powinna zawierać wytycznych dotyczących treści, jakie w szkole powinny być realizowane. Niestety w dokumencie, który znaleźć można na stronach miasta jest szereg wytycznych treściowych i są to wytyczne szalenie kontrowersyjne i budzące wątpliwości z perspektywy polskiego porządku konstytucyjnego — zauważył.

We wtorek – jak poinformował - ma być poddana pod głosowanie na poznańskiej radzie miasta Karta Równego Traktowania Kobiet i Mężczyzn, „dokument, którego podstawowe założenie może nie budzić wątpliwości, ale treść dla każdego, kto go przeczyta będzie szalenie kontrowersyjna i będzie budziła jednoznaczny sprzeciw: dokument, który wymaga wdrażania ideologicznej perspektywy gender we wszystkich politykach miasta, w tym także w obszarze oświaty, w tym wykorzeniania czegoś, co jego autorzy nazywają nieprecyzyjnie, ogólnie, ale zarazem niepokojąco „stereotypowymi rolami płciowymi”.

Instytut Ordo Iuris dokonał analizy prawnej tego dokumentu – zostanie ona przekazana do kuratorium i do wojewody z wnioskiem o podjęcie działań kontrolnych i nadzorczych. Organizacja zaproponowała ponadto likwidację tych przepisów prawa oświatowego, które są nieprecyzyjne i pozwalają na nadużycia.

To co jest szczególnie bulwersujące to fakt, że zajęć dotyczących tak istotnej materii, jaką jest wychowanie w obszarze płciowości, nie podjęto nawet próby skonsultowania z rodzicami, już im się przedstawi gotowy produkt — nie krył oburzenia Kazimierz Przeszowski, wiceprezes zarządu Centrum Życia i Rodziny.

Nie konsultowano tego z kuratorium oświaty — dodał.

Zauważył, iż jest to stawianie się w opozycji do Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Jak podkreślali zgromadzeni na konferencji prawnicy, środowiska lewicowe wykorzystały możliwości prawne stworzone dla umożliwienia rozwoju dzieciom szczególnie uzdolnionym a także tym, które chciałyby rozszerzyć swoją wiedzę, aby szerzyć swoją ideologię.

Te zajęcia, które do tej pory były wykorzystywane w celach zupełnie niekontrowersyjnych, do nauki języków obcych, do pracy z uczniem uzdolnionym, do rozwijania kompetencji, umiejętności uczniów okazują się teraz tym narzędziem, które ma być stosowane w celu prowadzenia aktywności indoktrynującej na terenie szkoły — mówił adwokat Rafał Dorosiński, koordynator Zespołu Analitycznego Ordo Iuris.

W rozporządzeniu wydanym przez Ministra Edukacji Narodowej wyraźnie jest wskazane, iż zajęcia dodatkowe w momencie, w którym są wprowadzone do tygodniowego rozkładu zajęć, stają się zajęciami obowiązkowymi. Co to oznacza? Otóż zajęcia, które mają charakter głęboko dotyczący zagadnień wychowawczych, odnoszących się w dużej mierze do życia rodzinnego, małżeńskiego, płciowego, seksualnego – te zajęcia w momencie, w którym zostają wprowadzone do tygodniowego rozkładu zajęć, stają się zajęciami obowiązkowymi. Trudno to połączyć z elementarnymi prawami rodziców do zapewnienia wychowania dzieciom zgodnego z przekonaniami rodziców. W związku z tym wydaje się, że ten przepis, który nota bene został wprowadzony w 2008 roku powinien zostać uchylony — dodał.

Zgodnie z § 3 ust. 1 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół z dnia 3 kwietnia 2019 roku organ prowadzący szkołę, na wniosek dyrektora szkoły, może przyznać nie więcej niż 3 godziny tygodniowo dla każdego oddziału w danym roku szkolnym na realizację dodatkowych zajęć edukacyjnych.

W przypadku wprowadzenia do rozkładu zajęć dodatkowych zajęć edukacyjnych, udział uczniów w tych zajęciach jest obowiązkowy. Warto dodać, iż jednym z warunków wprowadzenia przez dyrektora szkoły dodatkowych zajęć edukacyjnych jest zasięgnięcie opinii rady rodziców, przy czym inaczej niż w przypadku opinii dotyczącej działania w szkole zewnętrznych organizacji społecznych, opinia rady rodziców dotycząca prowadzenia zajęć dodatkowych nie ma charakteru wiążącego, co skrzętnie wykorzystują środowiska lewicowe dla indoktrynacji dzieci wbrew woli ich rodziców a także wprowadzania z obejściem prawa do edukacji szkolnej treści sprzecznych z podstawą programową i aksjologią przyjętą w prawie oświatowym.

Uznanie w rozporządzeniu dodatkowych zajęć edukacyjnych za obowiązkowe (w przypadku wprowadzenia ich przez dyrektora szkoły do tygodniowego rozkładu zajęć) pozostaje nie tylko, jak wykazano, w konflikcie z prawami rodziców, ale rodzi poważne wątpliwości co do prawidłowego wykonania upoważnienia ustawowego — zauważają prawnicy Instytutu Ordo Iuris.

Biorąc pod uwagę doniosłość jaką dla realnego korzystania z praw rodzicielskich w szkole ma możliwość niewyrażenia przez rodzica zgody na udział dziecka w zajęciach, odebranie tego uprawnienia rodzicom może być zadnie uważane za wyjście poza zakres upoważnienia ustawowego— dodają.

Edukacja równościowa nie jest jedynym wytrychem do wprowadzania do szkół lewicowych ideologii. Innym jest – skutecznie stosowana w Gdańsku – edukacja zdrowotna w zakresie zdrowia prokreacyjnego, będąca w rzeczywistości zakamuflowaną formą wdrażania zajęć z permisywnej edukacji seksualnej. Zawarte w niej treści również stoją w rażącej sprzeczności z treściami określonymi w podstawie programowej ustalonej dla uczniów szkół ponadpodstawowych przez Ministra Edukacji Narodowej.

Zapytany przez portal wPolityce.pl, na ile wprowadzanie wbrew woli rodziców ideologicznej indoktrynacji stanowi inicjatywę samorządów, a na ile realizację celów zrównoważonego rozwoju opisanych szczegółowo w Agendzie 2030 i czy nie należałoby zadziałać na poziomie tej agendy, dr Tymoteusz Zych odpowiedział:

Instytut Ordo Iuris jest od lat aktywny na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jesteśmy jedną z kilku polskich organizacji, które posiadają status konsultacyjny w ECO SOC, w komitecie ekonomiczno-społecznym ONZ i stale zabieramy głos sprzeciwiając się ideologizacji także prawa międzynarodowego, bo to jest realny problem, który miał swój przejaw jeżeli chodzi o ONZ taki szczególnie wyraźny w zeszłym roku podczas szczytu w Nairobi, podczas którego próbowano zadeklarować, że prawo do aborcji jest uniwersalnym prawem człowieka, a permisywna, wulgarna wersja edukacji seksualnej powinna mieć w skali globalnej charakter obowiązkowy. Cały szereg państw wyraził sprzeciw.

Niedługo zresztą odbędą się kolejne konferencje w Meksyku i w Paryżu i tam też będziemy się starali być obecni i będziemy się starali jasno wyrażać sprzeciw, nie tylko broniąc integralności polskiego porządku prawnego i naszych wartości konstytucyjnych, ale broniąc po prostu zdrowego rozsądku

Pełna zgoda, że jeśli chodzi o cele zrównoważonego rozwoju w tym dokumencie, który będzie zawierał szereg postulatów całkowicie słusznych, chociażby związanych z polityką żywnościową, czy z polityką gospodarczą, będą niestety obecne także elementy ideologiczne i te elementy trzeba punktować. Nie jesteśmy w żaden sposób zobowiązani do tego, żeby te elementy ideologiczne były w naszym porządku prawnym wdrażane.

Problem w tym, że jak widać te elementy ideologiczne są wdrażane i to w sposób systemowy. W ratuszach powołano specjalne osoby czy nawet całe zespoły dla wdrażania genderowej zseksualizowanej agendy, jak chociażby Zespół ds. Polityki Równości i Różnorodności w Poznaniu. Główny Urząd Statystyczny prowadzi monitoring stopnia wdrażania celów zrównoważonego rozwoju w poszczególnych polskich miastach. Co więcej, cięcia budżetowe samorządów w zasadzie nie obejmują projektów o nacechowaniu ideologicznym.

Kwestią otwartą pozostają jeszcze kary dla łamiących prawo organizacji pozarządowych. Niestety za wejście do szkoły z obejściem prawa i deprawację dzieci w żaden sposób nie są one sankcjonowane. Podobnie te samorządy, które umożliwiają łamanie praw rodzicielskich i indoktrynację dzieci. Może najwyższy czas to zmienić? Wówczas i rodzice i dzieci poczują się zdecydowanie bezpieczniej.

CZYTAJ DALEJ

W jaki sposób możemy uzyskać odpuszczenie grzechów poza spowiedzią (analiza)

2020-03-29 12:14

[ TEMATY ]

spowiedź

żal doskonały

O. Waldemar Gonczaruk CSsr

- Kościół wskazuje sposób uzyskania przebaczenia grzechów ciężkich w wyjątkowej sytuacji niemożności wyspowiadania się. Jest nim wzbudzenie żalu doskonałego za grzechy oraz szczere pragnienie (postanowienie) wyspowiadania się – pisze w swej analizie ks. dr hab. Jacek Kempa z Katedry Teologii Dogmatycznej i Duchowości Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego.

A oto treść analizy:

O UZYSKANIU PRZEBACZENIA GRZECHÓW CIĘŻKICH W SYTUACJI NADZWYCZAJNEJ POZA SPOWIEDZIĄ

Kodeks Prawa Kanonicznego w kan. 960 przedstawia naukę Kościoła o konieczności spowiedzi: „Indywidualna i integralna spowiedź oraz rozgrzeszenie stanowią jedyny zwyczajny sposób, przez który wierny, świadomy grzechu ciężkiego, dostępuje pojednania z Bogiem i Kościołem. Jedynie niemożliwość fizyczna lub moralna zwalnia od takiej spowiedzi. W takim wypadku pojednanie może się dokonać również innymi sposobami”.

Kościół wskazuje taki sposób uzyskania przebaczenia grzechów ciężkich w wyjątkowej sytuacji niemożności wyspowiadania się. Jest nim wzbudzenie żalu doskonałego za grzechy oraz szczere pragnienie (postanowienie) wyspowiadania się.

Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 1452) opisując doskonały żal za grzechy stwierdza: „Gdy żal wypływa z miłości do Boga miłowanego nade wszystko, jest nazywany «żalem doskonałym» lub «żalem z miłości». Taki żal odpuszcza grzechy powszednie. Przynosi on także przebaczenie grzechów śmiertelnych, jeśli zawiera mocne postanowienie przystąpienia do spowiedzi sakramentalnej, gdy tylko będzie to możliwe”.

Nauka ta opiera się na orzeczeniu Soboru Trydenckiego, który w nauce o sakramencie pokuty uczy o skrusze, czyli o żalu doskonałym: „…chociaż zdarza się, iż skrucha ta jest niekiedy dzięki miłości doskonała i pojednuje z Bogiem zanim jeszcze sakrament zostanie przyjęty, niemniej jednak pojednania tego nie należy przypisywać samej skrusze bez zawartego w niej pragnienia sakramentu” (rozdz. 4). Nauka ta należy do Tradycji Kościoła. Nie umniejsza ona w żaden sposób wagi sakramentu pokuty. Wręcz przeciwnie, pokazuje jego wartość: do otrzymania przebaczenia wszystkich grzechów w takiej wyjątkowej sytuacji potrzebny jest nie tylko żal doskonały, ale też pragnienie spowiedzi. W przyszłości wyrazi się ono ostatecznie w czynie: w akcie spowiedzi, gdy miną nieusuwalne przeszkody.

Przy przypomnieniu tej ostatniej zasady, kierującej uwagę ku przyszłej spowiedzi, należy pamiętać, że osoba żałująca za swoje grzechy i pragnąca spowiedzi już teraz otrzymuje przebaczenie – „takie samo” (nie ma innego) jak w spowiedzi, czyli otrzymuje łaskę uświęcającą. Może zatem przyjmować Komunię świętą (w sposób sakramentalny lub duchowy).

Co do zachowania zwykłych warunków spowiedzi wypada przypomnieć, że szczery i doskonały żal za grzechy zakłada realizację wszystkich pozostałych warunków: rachunku sumienia, postanowienia poprawy, zadośćuczynienia. Ponieważ ten ostatni nie wiąże się w tym przypadku z obligatoryjną pokutą nakładaną przez spowiednika, to można zakładać, że dobrowolna pokuta będzie owocna, ale jej kształt pozostaje w gestii osoby jednającej się z Bogiem.

ks. dr hab. Jacek Kempa

CZYTAJ DALEJ

Prezydent: jeżeli są warunki, by chodzić do sklepu, to są warunki, by pójść do lokalu wyborczego

2020-03-30 19:04

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

Telewizja Trwam / wPolityce.pl

Prezydent Andrzej Duda

Jeżeli są warunki do tego, żeby chodzić normalnie do sklepu, to są i warunki do tego, żeby pójść do lokalu wyborczego, z zachowanie odpowiednich środków ostrożności - ocenił podczas poniedziałkowej sesji "Q&A" na Facebooku prezydent Andrzej Duda.

Pytany o postulat opozycji dotyczący przełożenia wyborów prezydenckich, odpowiedział, że jeśli w maju nie będzie warunków do przeprowadzenia wyborów, wówczas nie powinny się one odbyć. Prezydent podkreślał, że jego priorytetem jest "życie i zdrowie rodaków".

Andrzej Duda był także pytany o wypowiedzi kandydatów opozycyjnych, którzy podkreślają, że obecnie nie ma warunków do prowadzenia kampanii wyborczej.

"Jeżeli są warunki do tego, żeby chodzić normalnie do sklepu, to są i warunki do tego, żeby pójść do lokalu wyborczego, z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności" - odpowiedział prezydent.

"Nie można w tej chwili organizować spotkań publicznych, gromadzić się, ale są różne inne formy prowadzenia kampanii. Kiedy spojrzę do internetu, to widzę, że różni kandydaci na prezydenta w sposób bardzo intensywny prowadzą swoje kampanie. Na pewno dzisiaj są różne formy prowadzenia kampanii i z całą pewnością szeroka gama form prowadzenia tej kampanii jest w tej chwili dostępna w sposób bezpieczny" - dodał.

Prezydent pytany o wprowadzenie do jednej z ustaw składających się na "tarczę antykryzysową" zmiany w Kodeksie wyborczym, która rozszerza możliwość głosowania korespondencyjnego, odpowiedział, że zmiany te mają "charakter profrekwencyjny". Zdaniem prezydenta zmiany te umożliwiają skorzystanie z prawa do głosowania osobom, które "niejednokrotnie z takiego prawa by nie skorzystały czy nie mogły skorzystać".

Zdaniem prezydenta zmiany te dotyczą przede wszystkim seniorów, którzy do tej pory "także ze względu na swoją kondycję fizyczną" nie brali udziału w wyborach, a zmiany wprowadzone przez posłów wspierają "zasadę powszechności wyborów". (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję