Reklama

Media

Kościół w sieci, prasie, radiu i telewizji

Niedziela Ogólnopolska 3/2013, str. 12-14

[ TEMATY ]

wywiad

media

radio

telewizja

prasa

BOŻENA SZTAJNER

Ks. Ireneusz Skubiś w studiu telewizyjnym "Niedzieli"

Ks. Ireneusz Skubiś w studiu telewizyjnym Niedzieli

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. MAREK ŁUCZAK: - Nasi Czytelnicy doskonale znają Księdza Infułata jako redaktora naczelnego „Niedzieli”. Chciałbym rozpocząć tę rozmowę od pytania o drugą funkcję - wikariusza biskupiego ds. mediów archidiecezji częstochowskiej...

KS. INF. IRENEUSZ SKUBIŚ: - Funkcja wikariusza biskupiego przewidziana jest w kodeksie prawa kanonicznego Jana Pawła II z 1983 r. Obok wikariusza generalnego, który pomaga biskupowi diecezjalnemu w pracy duszpasterskiej i administracyjnej, kodeks przewiduje urząd wikariusza biskupiego na wielu szczegółowych odcinkach pracy. Według prawa kanonicznego, wikariusz biskupi jest w danej dziedzinie ordynariuszem i bierze udział w rządach biskupa diecezjalnego, który jest pierwszym ordynariuszem. Gdy chodzi o moją funkcję jako wikariusza biskupiego ds. mediów archidiecezji częstochowskiej, to zostałem mianowany na to stanowisko przez abp. Stanisława Nowaka, a teraz przez obecnego abp. Wacława Depo. Jest to urząd, który każe mi troszczyć się o sprawy związane z mediami, o czytelnictwo w diecezji, o korzystanie z katolickiego radia. Dzisiaj bardzo ważnym zagadnieniem jest Internet. Kościół wykorzystuje go chętnie, a Ojciec Święty zaleca nawet posługę pastoralną w Internecie. Wszechobecne są dziś wydawnictwa płytowe i inne elektroniczne nośniki. To wszystko podlega także trosce wikariusza biskupiego ds. mediów.

Reklama

- Ksiądz Infułat powiedział, że wikariusz biskupi jest ordynariuszem. Z troską, o której Ksiądz wspomniał, wiąże się więc pewna odpowiedzialność. Czy zatem wikariusz biskupi ds. mediów kontroluje redaktora naczelnego „Niedzieli”? Jak te dwie funkcje mają się do siebie?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Można by tak powiedzieć. Sądzę jednak, że najwięcej treści wyraża tu słowo „troska”. Nie chodzi tylko o to, żeby kontrolować, bo pracę redaktora naczelnego „Niedzieli” zawsze można prowadzić lepiej czy gorzej. Nadrzędną sprawą jest troska i aspekt duszpasterski - żeby sprawy pastoralne związane z mediami w diecezji układały się jak najlepiej. Dlatego nie ma sprzeczności w zetknięciu tych dwóch funkcji: wikariusza biskupiego i redaktora naczelnego katolickiego tygodnika.

- W refleksji na temat duszpasterstwa słowem kluczem jest „nowa ewangelizacja”. Czy Ksiądz Infułat nie ma wrażenia, że w słowach, które padły na temat nowej ewangelizacji, brakuje w Kościele miejsca przynależnego mediom katolickim?

Reklama

- Wydaje się, że trzeba wrócić do słów bp. Teodora Kubiny, założyciela „Niedzieli”, który w 1926 r. powiedział, iż „Niedziela” ma być wikarym dla proboszcza i sufraganem dla biskupa. Sądzę, że jest to trafne i cenne powiedzenie, bo rzeczywiście, gdy dzisiaj mówimy o ewangelizacji, to myślimy o tym, żeby ludzie żyli Ewangelią, zachowywali przykazania, chodzili do kościoła, przystępowali do sakramentów św. To wszystko stanowi o uczestnictwie w życiu parafii i Kościoła. Katolicy uczestniczą w niedzielę w Eucharystii, słuchają Słowa Bożego - ale później jest cały tydzień pracy. Media katolickie stwarzają okazję, by powrócić do treści zasłyszanych w kościele i pogłębić je. Bo człowiek na co dzień potrzebuje wsparcia. Daje je m.in. katolicki tygodnik przyniesiony do domu, gdzie członkowie rodziny go czytają, dyskutują. Mogą się zgadzać z jego tekstami lub nie, ale jego treści są przedmiotem rozmów w rodzinie. Na bazie katolickiej gazety rodzina może rozmawiać o sprawach społecznych, politycznych.
Prasa katolicka podejmuje całe spektrum spraw związanych z życiem zwykłego człowieka, a wikary w postaci katolickiej gazety idzie z katolikiem w cały tydzień jego życia i pracy; inny tytuł katolicki pójdzie z dzieckiem, z człowiekiem młodym, ze starszym - każdy może mieć swoje wsparcie.

- Ksiądz Infułat przywołał przesłanie bp. Teodora Kubiny. Pomaga ono redakcji katolickiego pisma zdefiniować tożsamość prasy katolickiej. Ale czy zawsze proboszczowie zdają sobie sprawę z tego, że np. „Niedziela” może pełnić funkcję ich wikariusza? Jak Ksiądz Infułat ocenia współpracę „Niedzieli” z duchowieństwem na kanwie krzewienia prasy katolickiej?

- Chciałbym tu podziękować bardzo wielu księżom proboszczom, którzy popularyzują prasę katolicką i stanowią dla niej ważne wsparcie. Gdyby nie oni - nie istnielibyśmy. Taka jest prawda. Oczywiście, bardzo pragniemy, żeby jak najwięcej duchownych rozumiało tę funkcję prasy katolickiej - jako dodatkowego wikarego w parafii. Żeby tak było, to jednak przede wszystkim oni sami powinni tę prasę czytać. Człowiek przychodzący do kościoła ma głowę pełną rozmaitych obrazów, zdań, przekazów medialnych. I przed takim człowiekiem staje kapłan głoszący kazanie. Przesłanie, jakie ten człowiek słyszy w kościele, ma wystarczyć na cały tydzień. Czy wystarczy? Aby wiara mogła być pogłębiana, trzeba czegoś więcej. Trzeba prasy katolickiej.

- Nie można tu nie zauważyć tzw. śpiącego olbrzyma - myślę o laikacie, o Akcji Katolickiej, o wielkim dziele katechezy. Jak w tych sferach widzi Ksiądz Infułat rolę prasy katolickiej? Czy wystarczająco korzystamy z tego potencjału?

Reklama

- Mamy w zasięgu ręki wielki skarb. Narzekamy na niedobrą prasę świecką, złe programy telewizyjne, nie takie audycje radiowe, a jeszcze bardziej na Internet - ile tam złych rzeczy! Tymczasem tak mało korzystamy z tego, co naprawdę dobre. Gdyby np. członkowie Akcji Katolickiej zechcieli pomóc w swojej parafii w rozprowadzaniu „Niedzieli”... W pewnej parafii w archidiecezji łódzkiej cała wspólnota wykazuje troskę o czytelnictwo „Niedzieli”, także szkoły. Wszyscy wiedzą, że „Niedziela” stanowi dla nich wielką wartość, że jest ich własnym pismem. Dlatego w tej 2-tysięcznej parafii rozchodzi się 200 egz. naszego tygodnika. Bo mamy np. parafię 15-tysięczną, w której rozchodzi się 50 egzemplarzy...
Zauważa Ksiądz pewien marazm nawet wśród tych, którzy są bardziej świadomi, zrzeszeni w katolickich stowarzyszeniach. Niestety, to prawda. Tak jest nie tylko w Polsce. W całej Europie laikat „zasnął” i trudno go dobudzić. Gdyby się obudził i stanął do walki o Boże królestwo, mielibyśmy inne społeczeństwa, inne życie rodzinne, inną politykę, inne rządy - inaczej wyglądałby świat.

- Jak Ksiądz Infułat postrzega obecność w archidiecezji częstochowskiej innych tytułów prasowych?

- W naszej archidiecezji stosunkowo luźno traktujemy tę sprawę. Ale wiem, że w innych diecezjach podchodzi się do tej sprawy bardziej rygorystycznie. Gdy nasi kolporterzy pojechali do sąsiedniej diecezji, proponując „Niedzielę”, usłyszeli, że jest tam dużo tygodnika tamtej diecezji i nie przyjmą naszej oferty.
Niektóre diecezje zabiegają o to, by mieć własne pismo lub edycję diecezjalną. Co jest walorem takiego pisma? To, że realizuje ono program diecezjalny. Mówię o tej części „Niedzieli”, która dotyczy i mojej archidiecezji. To osiem stron tygodniowo. Kiedyś w takiej objętości ukazywał się tygodnik dla całej Polski. Dzisiaj wydajemy tygodniowo 19 edycji, liczących w sumie ponad 200 stron.
Abp Stanisław Wielgus na jubileusz „Niedzieli Płockiej” zorganizował sympozjum, podczas którego jeden z księży profesorów na podstawie 10 lat obecności tego pisma w diecezji ukazał obraz tej diecezji (było to jeszcze za rządów bp. Zygmunta Kamińskiego). Trzeba zwrócić uwagę na to, że „Niedziela” lokalna tworzy i opisuje dzieje danego Kościoła. Na tym polega dobro wkładki diecezjalnej. To był pomysł najpierw „Niedzieli”, który przyjął się. Z tego pomysłu skorzystał później „Gość Niedzielny” i inne pisma.

Reklama

- Skoro pojawił się wątek Kościoła lokalnego, trzeba uporządkować pewne pojęcia odnoszące się do zagadnienia innych mediów w archidiecezji częstochowskiej. Jak wygląda kwestia Radia Fiat, Radia Jasna Góra? Czy ich działalność również podlega trosce wikariusza biskupiego ds. mediów?

Reklama

- Trzeba podkreślić znaczenie radia diecezjalnego. Częstochowska rozgłośnia - Radio Fiat pracuje od 1991 r. Było to pierwsze radio katolickie w wolnej Polsce - fale zostały przydzielone z racji VI Światowego Dnia Młodzieży. „Niedziela” włączyła się w prace radia, okazaliśmy dużą pomoc w funkcjonowaniu tej placówki. Jest ono także przedmiotem troski przede wszystkim metropolity częstochowskiego, ale i wikariusza biskupiego. Wystarałem się o nowe lokum dla Radia Fiat przy ul. Ogrodowej w Częstochowie, nasza redakcja dokonała wyposażenia pomieszczeń rozgłośni i dzięki życzliwości abp. Stanisława Nowaka, który błogosławił wszystkim pracom, to radio jest dziś bardzo nowoczesne od strony technicznej. Struktura radia powstawała jeszcze za rządów naszego poprzedniego ordynariusza, dzisiaj jest kontynuowana przez nową dyrekcję. To radio jest oczkiem w głowie metropolity. Chciałbym, żeby było słyszalne jak najszerzej. Ileż można zrobić dzięki posłudze radia w diecezji! Pasterz archidiecezji, w tym przypadku abp Wacław Depo, może się nawet umówić z wiernymi, że w określonym czasie na jego falach będzie do nich przemawiał i oni mogą go słuchać, mogą telefonować. Radio realizuje też programy lokalne, buduje lokalny Kościół, pomaga parafiom w pracy, w życiu chrześcijańskim, w dziedzinie kultury, historii. To niesamowita skala pracy! Wszystkie możliwości medialne apostolskiego oddziaływania są zawarte w Radiu Fiat.
To samo dotyczy Radia Jasna Góra. Mamy większe przełożenie na rozgłośnię Fiat, ale - według prawa kanonicznego - tam, gdzie oddziaływanie Kościoła czy medium dotyczy wiernych, podlega także jurysdykcji biskupa diecezjalnego. Tak więc Radio Jasna Góra jest również przedmiotem opieki zarówno biskupa diecezjalnego, jak i wikariusza biskupiego ds. mediów, bo jest przedmiotem ich troski o ewangelizację. Dlatego musimy robić wszystko, żeby te rozgłośnie zauważyć.

- Znana jest zasada, że istnieje to, co istnieje w mediach. Czy my, jako duszpasterze, nie strzelamy sobie w nogę przez to, że w skali całej Polski nie dbamy o katolickie media?

- O tym, co ludzie myślą, co mają myśleć, co istnieje lub nie istnieje, decydują dziś praktycznie media. Mówi na ten temat dokument Stolicy Apostolskiej „Aetatis novae”, który przypomina też, że media odgrywają bardzo ważną rolę w życiu pastoralnym Kościoła. Mądry ksiądz, któremu zależy na duszpasterstwie, na jego rozwoju, na ewangelizacji, musi mieć świadomość, że bez katolickiego medium - prasy, radia, telewizji - jego praca będzie utrudniona. Media mogą wspierać w wierze katolika, towarzyszyć mu przez cały tydzień. Dzięki nim może on zanurzać się w szczegóły życia religijnego. Mamy takie możliwości nie tylko za sprawą „Niedzieli”. Nasza diecezja wydaje także redagowany w ciekawy sposób dwumiesięcznik „Moje Pismo Tęcza”, kolorowy, bardzo dobry dydaktycznie. Jestem pełen uznania dla młodych dziennikarzy, którzy tak pięknie je prowadzą. Jest on przeznaczony dla dzieci od 4. do 8. roku życia. Rozpoczynaliśmy jego tworzenie wspólnie z redakcją francuską, pragnąc, by „Tęcza” pomagała szczególnie młodej rodzinie w rozmowach z dziećmi o Bogu. Chcę tu podziękować w sposób szczególny bp. Ryszardowi Karpińskiemu z Lublina, który od wielu lat rozprowadza w swojej diecezji ok. 1000 egz. „Tęczy”. Niestety, polskie młode rodziny mają dziś niską świadomość tego, że przed nimi stoi wielkie zadanie wprowadzania Boga w życie dzieci. „Tęcza” powinna być także obecna w przedszkolach i w początkowych klasach szkolnych. Bo nie tylko ksiądz, ale i katecheta jest odpowiedzialny za znajomość katolickiej prasy, za wskazanie jej dzieciom i nauczenie korzystania z niej. Wierni jakby zapomnieli, że z pomocą katolickiego medium można dziś budować katolicką opinię społeczną, w zgodzie z prawem naturalnym, z racjonalnym myśleniem. Zauważmy, ileż jest różnych dziwnych, szkaradnych pomysłów, np. związki osób tej samej płci, na wzór małżeństwa, popierane i lansowane przez bezbożne opcje laickie. Nie myślimy o normalnej rodzinie, którą trzeba wspierać.
Katolicyzm uczy normalności, której budowanie jest naszym świętym obowiązkiem. I trzeba nam demaskować te nonsensy życiowe, wskazywać, że normalność zakotwiczona jest w naszej biologii, w prawie naturalnym. Te prawdy głosi katolicka nauka społeczna, tego uczy Dekalog. I tego musimy bronić, żeby ochronić naszą rodzinę, naszą zwyczajność, naszą kulturę chrześcijańską. O tym wszystkim przeczytamy w katolickich mediach. Musimy to zrozumieć - przede wszystkim księża, ale także światli i odpowiedzialni katolicy, katolickie organizacje i stowarzyszenia. Gdy będziemy silni i będziemy dostatecznie oddziaływać na świadomość innych, to i głosowanie do parlamentu inaczej wypadnie, i życie będziemy mieć inne.

2013-01-15 07:22

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prasa zagraniczna

„Okazywali nam niespotykaną życzliwość” (Dz 28, 2) – te słowa z księgi Dziejów Apostolskich będą stanowić hasło zaplanowanej na 31 maja br. wizyty Ojca Świętego na Malcie. W logo wizyty umieszczono ręce wznoszące się do krzyża z okrętu zdanego na łaskę fal. Jak zaznaczono, stanowią one znak gościnności chrześcijanina dla bliźniego oraz pomocy dla osób, które znalazły się w trudnej sytuacji, zdanych na łaskę losu. Łódź natomiast przypomina dramatyczną historię rozbicia się okrętu wiozącego św. Pawła Apostoła u wybrzeży Malty (por. Dz 27, 27-44) oraz gościnność, z jaką Maltańczycy przyjęli Apostoła i rozbitków (por. Dz 28, 1-10).
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Watykan potwierdza: dziś Leon XIV przeprowadza się do Pałacu Apostolskiego

2026-03-14 17:21

[ TEMATY ]

Watykan

Vatican Media

Dzisiejszego popołudnia papież Leon XIV wprowadza się do apartamentu w Pałacu Apostolskim, przenosząc się wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami do pomieszczeń, z których korzystali jego poprzednicy - informuje Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

Ostatnim papieżem, który mieszkał w tym apartamencie, był Benedykt XVI do czasu swej rezygnacji w lutym 2013 roku. Papież Franciszek wolał zamieszkać w watykańskim Domu Świętej Marty, tym samym naznaczony historyczną obecnością wielu papieży apartament w Pałacu Apostolskim opustoszał i niezamieszkany zaczął powoli niszczeć. „Il Messaggero” informuje, że gdy Leon XIV udał się tam po swym wyborze, zobaczył pleśń i zacieki na ścianach. Remontu wymagała instalacja wodno-kanalizacyjna, a instalację elektryczną trzeba było całkowicie przerobić, dostosowując do nowych norm. Ostatni remont papieski apartament przeszedł po wyborze Jana Pawła II, Benedykt XVI poprosił jedynie o odświeżenie niektórych pomieszczeń.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję