Reklama

Dom Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego De Saxia w Proszowicach

Dobrze mieć siostry

2013-01-17 14:13

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 3/2013, str. 4-5

TER
Siostra przełożona w kaplicy

Czekając na spotkanie z siostrami ze Zgromadzenia Ducha Świętego, spacerowałem po proszowickim rynku. Zabiegani ludzie szli do swoich zajęć. Przed kościołem jakaś kobieta z córką zatrzymała siostrę i chwilę z nią rozmawiała, co chwilę się uśmiechając. - Jesteśmy przez mieszkańców naszego miasta otaczane prawdziwą życzliwością. Utarła się opinia, że dzięki temu, iż tutaj jesteśmy i nieustannie się modlimy za wszystkich, Proszowice omijają kataklizmy - mówi s. Arkadia. Dobrze mieć siostry, które swoje życie wypełniają modlitwą i posługą potrzebującym. Rozumieli to członkowie Komitetu Obywatelskiego, w którego skład wchodzili wszyscy ziemianie parafii i dziewiętnastu mieszczan proszowickich. To ich staraniem siostry w 1929 r. zostały sprowadzone do Proszowic.

Oddane chorym i ubogim

Założycielem Zakonu Ducha Świętego był bł. Gwidon z Montpellier. Pochodził z bogatej rodziny książęcej Guillemów, w posiadaniu której było to francuskie miasto. Gwidon w czasach młodości był rycerzem w zakonie Templariuszy. Po otrzymaniu majątku od rodziców postanowił zmienić swoje życie, by jeszcze mocniej służyć Bogu i potrzebującym. W 1175 r. na przedmieściach rodzinnego miasta wybudował szpital, w którym schronienie znaleźli chorzy, ubodzy i porzuceni. Mimo iż płynęła w jego żyłach książęca krew, sam osobiście im posługiwał. Jego przykład pociągnął innych - zarówno mężczyzn, jak i kobiety, których pomoc szczególnie była potrzebna sierotom. Tak powstał Zakon oddany służbie dzieciom, chorym i ubogim. To szczególne dzieło bł. Gwidon powierzył opiece Ducha Świętego. Bardzo szybko, bo już w 1198 r., papież Innocenty III zatwierdził Zakon Ducha Świętego, a sześć lat później przekazał mu ufundowany przez siebie szpital dla ubogich w Rzymie. Idea pomocy biednym i potrzebującym, zapoczątkowana przez bł. Gwidona, szybko rozprzestrzeniała się po Europie. Oprócz Austrii, Anglii, domy zakonne i szpitale Zakonu Ducha Świętego powstały w Polsce. W 1220 r. wybudowano szpital w Krakowie, później w Kaliszu, Sandomierzu i Sławkowie. Charyzmat bł. Gwidona z Montpellier we współczesnym świecie realizuje Zgromadzenie Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego, które jest żeńską linią Zakonu. Siostry służą chorym, dzieciom, ubogim i potrzebującym w Polsce, na Ukrainie, we Włoszech i na misjach w Burundi.

Duchaczki osiadły w Proszowicach

Od sześciu lat przełożoną Domu Sióstr Duchaczek w Proszowicach jest s. Arkadia Irena Burza. Jak wspomina, kiedyś, wiele lat temu, jako młoda siostra zakonna była w Proszowicach na jakiejś uroczystości, śpiewała na Mszy św. psalm. Nawet nie przypuszczała, że wróci do Proszowic i że część jej zakonnego życia będzie związana z tym miastem i mieszkańcami. Historia pobytu Sióstr w Proszowicach sięga lat przedwojennych. Czasy były ciężkie. Wszechobecne ubóstwo, a nawet głód, brak pracy sprawiały, że ludzie żyli z dnia na dzień, marząc o zaspokojeniu podstawowych potrzeb, nie myśląc o Bogu i nie mając żadnych perspektyw na przyszłość. Głównym celem, dla którego sprowadzono siostry, była troska o dzieci. Opiekę nad nimi miały sprawować siostry w tworzonej przez miasto ochronce, miały również prowadzić szkołę zawodową kroju i szycia dla dziewcząt. Siostry szybko zabrały się do pracy. Początkowo z powodu braków lokalowych zamieszkały w prywatnym, wynajmowanym domu, dopiero później, bo w 1933 r. Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Ochronki i Przedszkola w Proszowicach -reprezentowany przez Helenę z Dembińskich hrabinę Morstinową, ks. prał. Stanisława Bombę, proboszcza parafii Proszowice, Bronisławę z Sopińskich Kleszczyńską i Zygmunta Konopkę - przekazał aktem darowizny wybudowany dom na rzecz Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia w Krakowie. Darowiznę dla Zakonu przyjęła ówczesna Matka Generalna Irena Rodziewicz. W przekazanym siostrom domu były pomieszczenia przeznaczone na przedszkole oraz mieszkania dla sióstr. W jednym z pomieszczeń urządzono kaplicę, w której dopiero od 1949 r. obecny był Najświętszy Sakrament.

Reklama

Szukali sposobu, jak pozbyć się sióstr

Pierwszy raz Dom zakonny w Proszowicach chcieli siostrom zabrać „wyzwoliciele” - Rosjanie. Po zdobyciu Proszowic przez armię radziecką zjawili się w tutejszym domu żołnierze radzieccy i kazali siostrom opuścić dom. Ówczesna przełożona s. Mieczysława Polakowska kategorycznie odmówiła, twierdząc, że nie mają dokąd iść. Ten sprzeciw wywarł na rosyjskich sołdatach takie wrażenie, że zostawili je w spokoju. Gorzej było za czasów rządów lewicy. Komunistyczne władze walczące z Kościołem chciały odebrać siostrom ich własność i wyrzucić z Proszowic. Tak jak to było w innych miastach. Stanęło na tym, że zabrali („wydzierżawili”) kilka sal na dole i kuchnię. Piętro zostawili siostrom. Jednak przez cały czas szukali sposobu, jak pozbyć się sióstr z Proszowic. W tym czasie zakonnice omal nie straciły całkowicie domu, a może nawet i życia. W 1967 r. w nocy z wtorku na Środę Popielcową wybuchł pożar. Nieostrożne pracownice żłobka zostawiły włączoną maszynkę elektryczną i poszły do domu. W środku nocy budynek zaczął płonąć. Od kuchenki zapaliły się sprzęty oraz sufit jednej z sal. Na szczęście przechodzący nocą ludzie obudzili siostry i wezwali straż pożarną oraz sami zorganizowali gaszenie ognia. Dom udało się uratować, nikt nie ucierpiał. Siostry cudem ocalały. W kronice domu zakonnego znajdujemy zapis z tego wydarzenia. „To był cud i opieka Matki Najświętszej Nieustającej Pomocy, która ocaliła Siostry i zostawiła im dach nad głową”. Po kilku dniach w tutejszej kaplicy odprawiona została Msza św. dziękczynna za opiekę Matki Najświętszej i cudowne ocalenie domu i sióstr od śmierci w płomieniach.

W połowie lat 70. ub. wieku siostry odzyskały cały budynek. Stan domu był fatalny. Po oględzinach przez fachowców powstała myśl, aby przynajmniej jego część rozebrać i wybudować od nowa. Na to jednak nie wyraziły zgody ówczesne władze, trzeba było dom odgrzybiać i wymieniać przegniłe elementy, co podnosiło koszty i zajmowało dużo czasu i energii. Siostry musiały długo walczyć o oddanie swojej własności, nawet o część piwnicy znajdującej się w ich ogrodzie, którą odzyskały formalnie, po wielu zabiegach, w październiku 1976 r. Po odzyskaniu całego domu siostry zorganizowały w nim żłobek dla dzieci od 6 miesięcy do 3 lat, w którym dbały o rozwój dziecka i religijne wychowanie. Żłobek istniał do 1994 r. wtedy została podjęta decyzja o jego zamknięciu - powód? - zmniejszyła się liczba dzieci. Dziś siostry pracują w szkole i przedszkolach, nadal mają kontakt z dziećmi i starają się wychowywać je w duchu swojego charyzmatu.

Zapisały się na kartach historii Proszowic

- Nasz dom posiada bogatą historię. Siostry pracujące w Proszowicach były świadkami wielu radosnych wydarzeń - mówi s. Arkadia. Na potwierdzenie tych słów pokazuje opasłe albumy ze zdjęciami. Na fotografiach uwiecznione najważniejsze momenty z życia sióstr, codzienną pracę oraz świętowanie. Uśmiechnięte dzieci oraz pracujące siostry w swojej codziennej posłudze. - O, tutaj, jest zdjęcie bp. Jana Jaroszewicza, który przewodniczył uroczystej Mszy św. 29 października 1978 r., odprawionej z okazji 50-lecia domu zakonnego i pracy sióstr w Proszowicach - mówi siostra. Przerzuca karty albumów i opowiada o osobach uwiecznionych na fotografiach. Tak, to prawdziwy kawał historii. I jeszcze jeden uwieczniony jubileusz: uroczystości z okazji 800-lecia istnienia Zakonu i 70-lecia istnienia wspólnoty zakonnej w Proszowicach. To było 1 czerwca 1998 r. Eucharystii przewodniczył tutejszy rodak, bp Piotr Skucha, obecna była także przełożona generalna Zgromadzenia Matka Cezaria Jargas. Siostry dobrze zapisały się na kartach historii Proszowic.

Dom otwarty dla wszystkich

Obecnie w Proszowicach pracuje 6 sióstr. Trzy uczą katechezy w szkole i w przedszkolach, jedna siostra jest zakrystianką, kolejna zajmuje się domem, a nad wszystkim czuwa s. Arkadia. Każdy dzień wygląda podobnie - jest przepełniony modlitwą i służbą bliźniemu. Siostry wstają o 5.15. Trochę wcześniej budzą się s. kucharka i zakrystianka. Pół godziny później siostry gromadzą się w kaplicy na modlitwach. - Każdy dzień zaczynamy hymnem do Ducha Świętego „O Stworzycielu, Duchu, przyjdź” - jesteśmy duchaczkami - mówi s. Arkadia, Duch Święty jest u nas zawsze na pierwszym miejscu. O godz. 6.30 siostry biorą udział we Mszy św. konwentualnej, czyli wszystkie modlą się w pobliskim kościele Wniebowzięcia NMP. Po Mszy św. odmawiają brewiarz, Jutrznię. W domu w kaplicy kolejne modlitwy: Koronkę do Ducha Świętego oraz Godzinki do Ducha Świętego. Siostry pracujące w szkole i przedszkolach na godz. 8 udają się do pracy. O 12.30 wspólnie jedzą obiad. Siostra zakrystianka zajmuje się kościołem, pracy jest bardzo dużo: śluby, pogrzeby, chrzciny, uroczystości i święta - na które trzeba wszystko przygotować. Siostry katechetki uczą w szkole i przedszkolach, organizują spotkania z dziećmi, przygotowują je do Pierwszej Komunii Świętej, do konkursów, czy jasełek. S. Boguchwała opiekuje się grupą misyjną - „Płomykami Ducha Świętego”. S. Elżbieta prowadzi grupę młodzieży przygotowującą się do sakramentu bierzmowania oraz opiekuje się małą scholą. Dziewczęta uświetniają swoim śpiewem niedzielne Msze św., śpiewają na chórze wraz z panem organistą. Siostry dużo czasu poświęcają dzieciom i młodzieży, to jest ich charyzmat. Spotykają się z nimi w salkach na wikariacie.

S. Arkadia wcześniej pracowała w kilku domach w Polsce oraz - przez trzynaście lat - w Rzymie. Posługiwała w parafii Księży Sercanów przy Piazza Mazzini w bazylice Criso Re. Od 2007 r. jest to kościół tytularny kard. Stanisława Ryłko, sekretarza Papieskiej Rady ds. Świeckich. Siostry opiekowały się starszymi kapłanami i prowadziły cały dom. Praca nie była lekka, ale wszelkie trudy rekompensowała świadomość, że mieszkały kilkaset metrów od Watykanu, w którym był ukochany papież Jan Paweł II. Wiele razy siostra mogła go zobaczyć, i słuchać jego słów, które zapadły w jej serce na całe życie. Po powrocie z Włoch siostra pracowała w Ustce i Słupsku.

To działa

Ich dom jest otwarty dla wszystkich potrzebujących: biednych, schorowanych, bezdomnych. Ludzie przychodzą z prośbą o chleb, ale także coraz częściej o modlitwę. Proszą siostry, by modliły się nie tylko o „zdrowie”, ale o coś więcej. Siostry są powiernicami wielu ludzkich tajemnic. Przychodzą do nich, by się podzielić swoimi kłopotami: nieudanym małżeństwem, niezgodą, nałogami i różnymi tragediami, które dotknęły ich rodziny. Załamani ludzie szukają u sióstr modlitewnej pomocy. Znają siłę modlitwy i wiedzą, że często tylko ona jest szansą na rozwiązanie problemów rodzinnych, uratowanie małżeństwa czy pomoc w wyjściu z nałogów. Najwięcej jest matek, które przychodzą i długo opowiadają o swoim życiu i rodzinnych problemach. Siostry wysłuchują, radzą i modlą się w tych intencjach. To działa. Przychodzą i dziękują, za jedność w rodzinie, za powrót męża, za wyleczenie z nałogu syna...

Modlą się przez wstawiennictwo s. Emanueli z ich zgromadzenia, której proces beatyfikacyjny właśnie się rozpoczął. S. Emanuela Kalb, z pochodzenia Żydówka, zmarła w opinii świętości. - Znałam ją, to była osoba, która kochała Boga i bliźnich, prawdziwy wzór do naśladowania - mówi siostra przełożona. W Roku Wiary siostry szczególnie modlą się za wszystkich ludzi o wzrost wiary. W tym roku szczególnie wsłuchują się w Słowo Boże, podejmują studium dokumentów soborowych i Katechizmu Kościoła Katolickiego oraz sięgają po lekturę duchową, opartą na objawionym Słowie. W codzienności rozpoznają sygnały i zaproszenia przychodzącego w potrzebujących bliźnich Oblubieńca i starają się odpowiedzieć na nie hojnym, prawdziwym darem z siebie.

W następnym numerze zaprezentujemy Dom Sióstr św. Jadwigi od Niepokalanej Bogurodzicy Maryi w Skorzeszycach

Tagi:
zakon

Reklama

O. Janusz Sok ponownie przewodniczącym Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce

2019-10-15 15:20

dg / Warszawa (KAI)

Prowincjał redemptorystów o. Janusz Sok podczas pierwszego glosowania został wybrany na kolejną 3-letnią kadencję przewodniczącym Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce. Wiceprzewodniczącym wybrano generała paulinów o. Arnolda Chrapkowskiego. Głosowanie odbyło się podczas 143. Zebrania Plenarnego Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce w siedzibie Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie.

Bożena Sztajner/Niedziela

O. dr Janusz Sok urodził się 20 września 1966 r. w Dębicy. Po ukończeniu szkoły średniej studiował na kierunku filozofii przyrody na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

W 1986 roku wstąpił do Zgromadzenia Redemptorystów, a pierwszą profesję zakonną złożył 2 lutego 1988 r. Po ukończeniu studiów filozoficzno-teologicznych w WSD Redemptorystów w Tuchowie uzyskał stopień magistra teologii i przyjął święcenia kapłańskie 30 maja 1993 roku.

Następnie rozpoczął studia na kierunku muzykologii kościelnej na ATK (obecnie UKSW) w Warszawie, uzyskując w 1998 r. stopień magistra muzykologii. Ukończył także Podyplomowe Studium Dyrygenckie na Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

W latach 1998-2002 wykładał muzykę w WSD Redemptorystów w Tuchowie. W 2004 roku uzyskał doktorat z muzykologii na UKSW w Warszawie na podstawie rozprawy Graduał ms. 2a z Biblioteki Sióstr Klarysek ze Starego Sącza w świetle tradycji polskiej i europejskiej. Jest członkiem honorowym Stowarzyszenia „Musica Sacra”.

W latach 2002-2005 był radnym nadzwyczajnym w Zarządzie Prowincji, drugim dyrygentem chóru na UKSW i duszpasterzem akademickim w Warszawie. W latach 2004-2005 był przełożonym wspólnoty redemptorystów w Lublinie.

Od roku 2005 pełnił urząd ekonoma Prowincji. Podejmował także posługę misjonarza-rekolekcjonisty oraz koordynował akcję pomocy Kościołowi na Wschodzie „Mission Apeal”, prowadzoną przez polskich redemptorystów w USA.

Od 2011 r. jest przełożonym Prowincji Warszawskiej Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uboga wdowa i sędzia

2019-10-16 12:28

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 25

stock.adobe.com

W dzisiejszej Ewangelii Jezus kreśli dwie postacie. Jedną z nich jest uboga wdowa. W czasach Jezusa wdowa była skrajnym przykładem osoby uciśnionej. Często nie posiadała środków do zaspokojenia elementarnych potrzeb życiowych. Taka właśnie wdowa jest ofiarą podwójnego bezprawia: aroganckiej siły przeciwnika, który jest bogaty i może opłacić i przekupić sądy, oraz niewzruszonej obojętności sędziego.

Sędzia to druga postać przypowieści. Jest obojętny i cyniczny wobec cierpienia kobiety. Jest praktycznym ateistą, nie liczy się z Bogiem ani przykazaniami. W konsekwencji nie liczy się z ludźmi. Jest zamknięty w skorupie własnego egoizmu, nie interesują go sprawiedliwość ani cierpienie człowieka niesłusznie skrzywdzonego.

Jezusowi w tej przypowieści zapewne nie chodzi o napiętnowanie korupcji i niesprawiedliwości sędziów. Nie chodzi Mu też zapewne jedynie o wzbudzenie empatii i solidarności z ubogimi. Pragnie On nam raczej uświadomić ogromną moc cierpliwej modlitwy i zaufania Bogu.

Kobieta, chociaż wydaje się na przegranej pozycji, nie poddaje się. Odkrywa słaby punkt sędziego – egoizm, snobizm. I wykorzystuje go, nieustannie nachodząc sędziego, naprzykrzając się mu. Arogancki sędzia wysłuchuje jej, aby go więcej nie zadręczała.

Postawa kobiety wskazuje na podwójną „broń”, którą możemy stosować wobec Pana Boga. Pierwszą jest ludzka słabość. Kobieta nie ma nic do stracenia, może więc z całą determinacją walczyć. Jej słabość ostatecznie zwycięża z siłą niesprawiedliwego sędziego. Pan Bóg ceni słabość, ubóstwo, pokorę. One sprawiają, że nie pozostaje obojętny wobec ludzkich próśb.

Drugą bronią tej kobiety są upór i cierpliwość. Kto potrafi czekać i nalegać jak ona, zostanie wysłuchany, choćby z tego względu, by się już nie naprzykrzał i nie zawracał głowy. Przypowieść Jezusa ukazuje tajemniczą siłę modlitwy. Nawet jeśli wyczerpiemy wszystkie możliwości, pozostaje cierpliwość modlitwy. Tajemnica zmian jest ukryta w nieskończonej cierpliwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Guzdek: ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła

2019-10-19 21:12

ar / Warszawa (KAI)

Ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - powiedział biskup Józef Guzdek w 35. rocznicę śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Eucharystia w intencji kanonizacji kapelana Solidarności, odbyła się w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.

Łukasz Krzysztofka

Rozpoczynając uroczystą Mszę św. kard. Kazimierz Nycz, dokonał poświęcenia kaplicy, w której wystawiono relikwie sutanny jaką miał na sobie męczennik w momencie śmierci.

Metropolita warszawski podkreślił, że wierni upamiętniają dziś dzień narodzin ks. Popiełuszki dla nieba - To jednoczenie dzień jego męczeńskiej śmierci w obronie godności człowieka, obronie naszej Ojczyzny i ewangelicznej zasady “zło dobrem zwyciężaj” - powiedział.

Duchowny przypomniał, że kapelan Solidarności wielokrotnie zaznaczał, że jego mistrzami, od których uczył się głoszenia Ewangelii, są Jan Paweł II i kard. Wyszyński. Kard. Nycz zauważył, że ks. Popiełuszko wyprzedził swoich mistrzów w drodze na ołtarze. – Wiemy jednak, że 10 lat po beatyfikacji ks. Jerzego będziemy mieć beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo tych trzech wielkich postaci módlmy się za Kościół polski, za naszą Ojczyznę, z prośbą o siłę dla tych, którzy nią kierują – zaapelował.

Homilię wygłosił bp Józef Guzdek. Ordynariusz wojskowy zauważył, że w momencie kiedy większość narodów po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczało pokoju, w Polsce nadal “panoszyło się zło”, a “brat wydawał brata na śmierć”. - W takich czasach zajaśniał blask ks. Jerzego Popiełuszki, który jako kapłan był gorliwym obrońcą wiary i godności człowieka. Zawsze stosował się do słów Jezusa “zło dobrem zwyciężaj” - podkreślił, dodając, że kapelan Solidarności był uosobieniem dobroci oraz cierpliwości, i zawsze powtarzał, że przemoc jest oznaką słabości, nie siły.

- Dziś kiedy wspominamy rocznicę śmierci ks. Jerzego, możemy stwierdzić, że walka ze złem nie należy do przeszłości – stwierdził biskup polowy. - W wielu rejonach świata deptane są podstawowe prawa człowieka, o które walczył nasz błogosławiony męczennik – dodał.

Duchowny zauważył, że wciąż trzeba walczyć w obronie najsłabszych np. o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zdaniem bp. Guzdka żyjemy w świecie, w którym polityczna poprawność nie pozwala nazywać zła po imieniu, z obawy, że ktoś poczuje się dotknięty. Nie można czegoś nazwać grzechem, mimo, że katolicy niejednokrotnie spotykają się z pogardą i profanacją tego co dla nich święte.

- Niezwykle potrzebne jest dziś spotkanie z ks. Jerzym, który uczy nas, że złu nie można ulegać i wyrażać na nie zgody. Mamy wypowiadać słowa prawdy, gdy inni milczą – podkreślił duchowny.

Biskup wspomniał, że ks. Popiełuszko niejednokrotnie powtarzał “oni mnie zabiją”, dodając, że rolą księdza jest głosić prawdę, a jeśli trzeba, cierpieć za nią, a nawet oddać życie. ”Jestem gotów na wszystko” – deklarował wówczas. Podkreślał, że aby zachować godność człowieka nie można odnosić się do przemocy, która jest przejawem słabości.

Ordynariusz polowy wspomniał również, że ks. Popiełuszko przestrzegał przed niechrześcijańskim radykalizmem i wykluczeniem kogokolwiek - Nie dążył do budowania ekskluzywnej wspólnoty. Podkreślał, że jego kazania nie są przeciw komuś, że walczy z systemem zła, a nie z człowiekiem. Mówił: “To co robię to nie polityka, moja bronią jest prawda. Prawda i miłość” - zaznaczył.

- Świadkowie jego życia mówili, że potrafił wyjść z kawą do śledzących go funkcjonariuszy SB, mówiąc, że to nie ich wina, że tu stoją. Niektórzy chcieli żeby piętnował po nazwisku swoich prześladowców, ale ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - wspominał biskup Guzdek.

Zdaniem duchownego dzisiejsza uroczystość jest okazją do “zawstydzenia” niektórych wiernych i przemyślenia, czy Kościół stara się dotrzeć do wszystkich ludzi nikogo nie wykluczając.

- W pluralistycznym społeczeństwie zawsze znajdą się nurty przeciwne Kościołowi i trzeba reagować, ale nie każda reakcja jest zgodna z duchem Ewangelii – zauważył duchowny. Dodał, że jeśli “oburzenie stanie się sposobem duszpasterstwa” to wierni i księża przestaną być apostołami, a staną się inkwizytorami.

- Ks. Popiełuszko nigdy nie zdradził prawdy, nawet za cenę męczeńskiej śmierci. Był orędownikiem przebaczenia i pogodzenia zwaśnionych stron – zaznaczył biskup, pytając wiernych czy przed przystąpieniem do Komunii będą mogli z czystym sercem wypowiedzieć słowa: “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. - Te słowa są dziś weryfikacją prawdy o naszym chrześcijaństwie – stwierdził.

- Błogosławiony księże Jerzy męczenniku! Uczyń wyznawców Chrystusa apostołami prawdy, przebaczenia i pojednania. Błogosław nam i naszej umiłowanej Ojczyźnie – zakończył biskup Guzdek.

Po Eucharystii nastąpiło uroczyste złożenie wieńców przy grobie bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

***

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. w wiosce Okopy na Białostocczyźnie, był kapelanem związanym z “Solidarnością” i robotnikami. Podczas Mszy za Ojczyznę sprawowanych w kościele św. Stanisława Kostki na stołecznym Żoliborzu publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej. Równocześnie – zgodnie z głoszoną przez siebie zasadą “zło dobrem zwyciężaj” – przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy systemu.

19 października 1984 r. został porwany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu MSW. Po brutalnym pobiciu, oprawcy wrzucili księdza do Wisły na tamie koło Włocławka. Został pochowany na placu przed kościołem św. Stanisława Kostki, gdzie był duszpasterzem. W pogrzebie ks. Popiełuszki uczestniczyły setki tysięcy ludzi.

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem