Reklama

Niedziela Częstochowska

Umiłował Kościół i Ojczyznę

Ks. Bolesław Wajzler (1881-1941) pozostał w pamięci dawnych uczennic i uczniów oraz całego Zawiercia jako wzorowy kapłan, wspaniały pedagog, wybitny historyk, człowiek szlachetny, społecznik i patriota

Niedziela częstochowska 6/2013, str. 3, 6

[ TEMATY ]

kapłan

Archiwum ks. Jacka Kapuścińskiego

Ks. Bolesław Wajzler

Ks. Bolesław Wajzler

Ksiądz Bolesław urodził się 31 stycznia 1881 r. w Żarnowcu w powiecie olkuskim. Rodzice jego, Franciszek i Konstancja (z d. Kazibudzka) Wajzlerowie, pochodzili ze stanu mieszczańskiego. Nauki początkowe pobierał w domu rodzinnym. Następnie uczęszczał do szkoły elementarnej w Żarnowcu. Od 1893 r. kształcił się w szkole prywatnej, po ukończeniu której w 1897 r. zdał egzamin eksternistyczny w Petersburgu. W 1897 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Kielcach. Święcenia kapłańskie otrzymał dopiero 4 października 1903 r. Jak sam wspominał, było to „z powodu chwili… i braku lat”.

Na pierwszą placówkę duszpasterską został skierowany jako wikariusz do Pilicy. W 1907 r. przeniesiono go na roczny wikariat do Koziegłówek, a następnie objął stanowisko wikariusza w Zawierciu. Proboszczem był tam ks. Franciszek Zientara. Nowy wikariusz pełnił też funkcje prefekta etatowego w miejscowych szkołach elementarnych i średnich. Wraz z działalnością pedagogiczną szła u niego w parze troska o budzenie szerokich zainteresowań wśród mieszkańców miasta i dlatego współzałożył w 1910 r. Oddział Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w Zawierciu. Prowadził przy tym dość ożywioną aktywność dobroczynną i społeczną.

Reklama

Interesującym epizodem w jego życiu było objęcie w 1916 r. probostwa w Chruszczobrodzie. Jednak już po roku otrzymał przeniesienie na stanowisko dyrektora Żeńskiego Seminarium Nauczycielskiego im. A. Osuchowskiego w Zawierciu, którego był współzałożycielem. Stanowisko dyrektora piastował do 1922 r. Jednocześnie był prefektem etatowym oraz nauczycielem historii i łaciny w wielu szkołach zawierciańskich. Oprócz tego przez kilka lat był przewodniczącym miejscowego Dozoru Szkolnego oraz należał do zarządu Polskiej Macierzy Szkolnej w Zawierciu.

W 1925 r. wszedł w skład duchowieństwa diecezji częstochowskiej. Nadal prowadził działalność duszpasterską i społeczną wśród zawiercian. W latach 1934-35 należał do Komitetu Budowy Państwowego Gimnazjum i Liceum Koedukacyjnego w Zawierciu. Wielokrotnie swoją postawą dawał przykłady pięknej i bezinteresownej miłości Boga i bliźniego. Szczególnie widoczne to było podczas wielkiego kryzysu światowego, kiedy poziom życia mieszkańców Zawiercia drastycznie spadł. Tak opisuje wówczas heroiczne postawy księdza jeden z jego biografów Piotr Grzyb: „[…] przychodził z pomocą młodzieży dotkniętej biedą. Zaopatrywał ją w podręczniki i przybory szkolne, dawał pieniądze na odzież, obuwie, opłacał kolonie letnie, a zawsze czynił to bezimiennie. Interesował się rodzinami bezrobotnych w mieście, a dzieci chore i sieroty otaczał szczególną troską, zabiegał o ich leczenie, żywienie, ubranie i naukę. Chorą na płuca uczennicę Seminarium wysłał na swój koszt na leczenie do Zakopanego […] Dla siebie mało potrzebował, w większości swoje dochody przeznaczał dla niezamożnych uczennic i uczniów. Znany jest przypadek, że sutannę, którą sprawiły mu zaprzyjaźnione osoby, przeznaczył na płaszcz biednej uczennicy, która po ukończeniu Seminarium rozpoczynała pracę nauczycielską”.

Należał też do zarządu Spółdzielni „Przyszłość” w Zawierciu i Rady Miasta. W latach 1930-39 był członkiem zarządu miasta Zawiercia. W swoich poglądach politycznych sympatyzował z Chrześcijańską Demokracją. Posiadał bogatą bibliotekę prywatną, a w niej wybitne dzieła teologiczne i historyczne. Dość wspomnieć, że na rzecz Gimnazjum Męskiego im. T. Kościuszki w Wieluniu przekazał ok. 300 książek. Jego biegłość w różnego rodzaju naukach została dostrzeżona przez Polską Akademię Umiejętności w Krakowie, bowiem przez wiele lat był jej członkiem-korespondentem. Wygłaszał także referaty podczas różnych zjazdów i kursów, organizowanych dla miejscowej inteligencji. Szczególnie umiłował sobie historię. Jedna z jego uczennic Krystyna Klajn tak wspomina jego wykłady: „[…] był wybitnym nauczycielem, wybitnym znawcą psychiki młodzieży, człowiek o głębokiej wiedzy w wielu dziedzinach nauki, szczególnie historii. Młodzież kochała go i ceniła. Miał dar pięknej wymowy. Jego wykładów porywających w treści słuchano z zapartym tchem. Lekcje religii i historii należały w szkole do najciekawszych, najgłębiej przeżywanych i najbardziej lubianych przez młodzież”.

Reklama

W 1938 r., po niespodziewanym wypadku samochodowym dotychczasowego proboszcza zawierciańskiego, zajął jego miejsce. Przeprowadził wiele akcji duszpasterskich, a w tym uroczystości VII Diecezjalnego Kongresu Eucharystycznego. Z tej okazji ukazała się niewielka publikacja o dziejach miasta i parafii, którą napisał znany czytelnikom całej ówczesnej Polski pisarz Włodzimierz Sulima Popiel. Była to pierwsza praca wydana drukiem na temat Zawiercia.

3 września 1939 r. wojska niemieckie wkroczyły do Zawiercia. Wówczas w pierwszej kolejności aresztowano miejscową inteligencję. Wśród więźniów znalazł się także ks. Wajzler. Po wyjściu z więzienia zaraz zaangażował się miejscowy ruch oporu. Zaciągnął się do Związku Walki Zbrojnej, gdzie pełnił funkcje skarbnika i kapelana. Współpracował też z podziemną organizacją „Płomień” i prowadził tajne nauczanie religii, historii i geografii. Codziennie ponadto odprawiał Mszę św. w intencji ojczyzny. W wyniku zdekonspirowania organizacji „Płomień” został aresztowany przez gestapo (18 września 1940 r.). Początkowo przetrzymywano go w Zawierciu, ale z obawy przed rozruchami w mieście, dość szybko przewieziono go do więzienia śledczego w Opolu. Tam poddano go straszliwym torturom. Kapelan więzienny ks. Braun później wspominał: „das war ein wahrer Held” (to był prawdziwy bohater). 20 lutego 1941 r. wywieziono go do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Otrzymał numer obozowy 10 421. Tak zapamiętał ostatnie chwile jego życia jeden z współwięźniów: „Po kilku dniach twarz ks. kanonika była trudna do rozpoznania. Cała pokryta plamami koloru granatowego, oczy podbite, naderwane uszy, z których stale sączyła się krew. Spaliśmy razem z Księdzem Kanonikiem na sienniku wypchanym wiórami drewnianymi. Pracowaliśmy razem przy kopaniu rowów, noszeniu cegły, odnoszeniu zmarłych kolegów do krematorium. Po 2 albo 3 tygodniach ks. kanonik zgłosił się na izbę chorych, skąd już nie powrócił”. Zmarł 8 marca 1941 r. w opinii wielkiego męczennika i patrioty. Ciało jego poddano kremacji. Prochy umieszczono w urnie i pochowano najpierw w grobowcu rodzinnym w Żarnowcu, a po wojnie w grobowcu kapłańskim na cmentarzu parafialnym w Zawierciu.

Była to niezwykła osobowość. Jak zauważyli to niektórzy wcześniej: „Był skromny i nie uznawał podwójnej miary dla wielkich i małych. Z jednakowym uśmiechem i ukłonem witał i żegna przy drzwiach swego mieszkania harcerzyka w krótkich spodenkach, jak i dyrektora fabryki”. Ze względu na potencjał intelektualny nazywano go „chodzącą encyklopedią”. Za działalność na rzecz Kościoła otrzymał tytuł honorowy kanonika. A na pamiątkę jego wzorowej postawy ludzkiej i chrześcijańskiej mieszkańcy Zawiercia w 1990 r. nazwali jedną z ulic miasta imieniem ks. Bolesława Wajzlera.

2013-02-06 11:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Włochy: zamordowany ksiądz otrzyma miejsce pamięci w rzymskiej bazylice

2020-09-24 12:55

[ TEMATY ]

kapłan

kapłan

Włochy

kapłani

Ksiądz Roberto Malgesini, zamordowany w połowie września we włoskim Como, powinien mieć swoje miejsce pamięci w Bazylice św. Bartłomieja na Wyspie Tyberyjskiej w Rzymie. Z taką propozycją wystąpił przewodniczący międzynarodowej Wspólnoty Sant’Egidio Marco Impagliazzo.

Jak podkreślił, ks. Malgesini, ceniony za jego wkład na rzecz ludzi bezdomnych oraz migrantów, jest „jednym z nowych męczenników miłości bliźniego”. Bazylika św. Bartłomieja w Rzymie jest jednym z międzynarodowych miejsc pamięci męczenników XX I XXI wieku.

15 września br. w centrum Como 51-letniego ks. Malgesiniego śmiertelnie ranił nożem bezdomny, jeden z jego podopiecznych. Kapłan został zaatakowany, gdy rozpoczął wydawanie posiłków osobom potrzebującym. Mieszkał w parafii św. Rocha, kilka kroków od miejsca, w którym zginął. Morderca sam oddał się w ręce policji.

Pochodzenie sprawcy – Tunezyjczyka, nieposiadającego zgody na pobyt – wywołało we Włoszech ostrą debatę na temat polityki migracyjnej rządu.

Wśród współczesnych męczenników, upamiętnionych w rzymskiej Bazylice św. Bartłomieja, są m.in. o. Maksymilian Kolbe (1894-1941), abp Oscar Romero (1917-1980), ewangelicki teolog Dietrich Bonhoeffer (1906-1945), prawosławny ksiądz Alexander Mień (1935-1990) i zamordowany w 2016 roku francuski ksiądz Jacques Hamel. Świątynię odwiedzili papieże Jan Paweł II i Benedykt XVI modląc się za ekumenicznych męczenników.

W ramach przygotowań do Wielkiego Jubileuszu 2000 papież Jan Paweł II utworzył specjalną komisję, której celem jest zbieranie świadectw wiary „nowych męczenników chrześcijańskich XX i XXI wieku”. Zgodnie z intencją są wśród nich nie tylko katolicy, ale także chrześcijanie innych wyznań, zamordowani z powodu ich wiary.

CZYTAJ DALEJ

Mama sługi Bożego Carlo Acutisa: mój syn wyjednuje wiele łask

2020-09-28 18:47

[ TEMATY ]

modlitwa

sługa Boży

geniusz komputerowy

vaticannews.va

„Za przyczyną mojego syna wiele modlitw zostaje wysłuchanych. O pierwszych otrzymanych łaskach słyszałam zaraz po jego pogrzebie” – mówi matka 15-letniego Carla Acutisa. Zakochany w Eucharystii geniusz komputerowy, który zmarł na białaczkę w wieku 15 lat, zostanie ogłoszony błogosławionym 10 października w Asyżu, gdzie zapragnął być pochowany.

Antonia Salzano przyznaje, że sama była religijną ignorantką i zachowania syna często ją zaskakiwały.

„Już jako trzylatek lubił zachodzić do kościoła i modlić się przed krucyfiksem i tabernakulum. Jak na dziecko trwało to wyjątkowo długo” – wspomina mama przyszłego błogosławionego wyznając, że syn w jakiś naturalny sposób odkrył modlitwę. Dodaje, że w czasie spacerów zbierał kwiaty dla Matki Bożej, a rodziców prosił by wieczorami czytali mu żywoty świętych, a z czasem też Ewangelię. „On nie był świętoszkowaty, pociągała prostota jego wiary i jej wiarygodność” – wspomina matka, a jako przykład podaje nawrócenie hinduisty, który pracował w ich domu jako służący. „Rajesa zachwycił przykład życia mego syna i dzięki niemu spotkał Jezusa i przyjął chrzest” – wspomina kobieta.

Antonia Salzano wyznaje, że bardzo przeżywa beatyfikację syna, ale już w czasie jego pogrzebu była pewna, że jest w raju. „To była bardzo piękna i radosna uroczystość. Wiele osób mówiło mi potem, że już na pogrzebie modliło się za przyczyną Carla, a ten wyjednał im wiele łask” – wspomina mama Carla. Jako przykład podaje kobietę, które mimo wielu starań nie mogła mieć dzieci, a modląc się za wstawiennictwem jej syna została matką i drugą, której wyjednał uzdrowienie z choroby nowotworowej. „Takich cudów jest zacznie więcej” - podkreśla.

Wskazuje też, że jej syn był przekonany, że by odkryć Eucharystię ludzie potrzebują konkretnych znaków, stąd też jego pomysł, by zorganizować wystawę o cudach eucharystycznych. „To były czasy, gdy internet nie był jeszcze tak popularny. By móc zebrać potrzebną dokumentację syn zachęcił nas do wielu pielgrzymek do miejsc związanych z tymi wydarzeniami. Objechaliśmy całą Europę. Dzięki tym wysiłkom teraz miliony ludzi na całym świecie mogą zobaczyć tę wystawę” – podkreśla mama sługi Bożego. Przyznaje, że to syn przyprowadził całą rodzinę do Kościoła i sprawił, że odkryli moc Eucharystii, która dla Carla była autostradą do nieba.

Beatyfikacja Carla Acutisa odbędzie się 10 października w Asyżu, gdzie jest pochowany w Sanktuarium Ogołocenia, będącym decyzją Papieża Franciszka zarazem narodowym sanktuarium młodzieży włoskiej. Uroczystość poprzedzi wystawienie ciała sługi Bożego, które zachowało się w nienaruszonym stanie, i cykl świadectw mówiących o jego życiu. Podzieli się nimi m.in. jego mama i najbliżsi przyjaciele oraz ludzie, którzy za jego przykładem spotkali Chrystusa.

CZYTAJ DALEJ

Abp Aupetit: małżeństwa mają dość antykoncepcji, pomóżmy im

2020-09-29 15:46

[ TEMATY ]

antykoncepcja

Adobe Stock

Na powrocie do encykliki „Humanae vitae” najbardziej mogą dziś skorzystać same małżeństwa. Mają one już dość antykoncepcji, choć często nie zdają sobie z tego sprawy, nie wiedzą, skąd się u nich bierze poczucie niezadowolenia – uważa abp Michel Aupetit.

Metropolita Paryża wydał właśnie książkę pod tytułem „«Humanae vitae» – une prophétie” („Humanae vitae” – proroctwo). Francuski arcybiskup zauważa, że encyklika ta rzeczywiście może być uznana za proroctwo, bo w naszych czasach spełniło się wszystko, co Paweł VI w niej zapowiadał.

Papież Montini przewidywał, że rozpowszechnienie antykoncepcji będzie sprzyjać niewierności małżeńskiej i ogólnemu upadkowi moralności. Dziś wystarczy pójść do metra, by zobaczyć reklamy stron internetowych, które specjalizują się w propagowaniu cudzołóstwa – mówi abp Aupetit. Przypomina, że Paweł VI obawiał się utraty szacunku dla kobiety, bo mężczyzna, który przyzwyczai się do antykoncepcji, zacznie traktować kobietę jako przedmiot do zaspokajania swych egoistycznych przyjemności, a nie jako ukochaną i godną szacunku osobę, z którą dzieli życie. Moje doświadczenie najpierw lekarskie, a potem kapłańskie potwierdziło niestety, że te obawy się spełniły – dodał metropolita Paryża, który zanim został kapłanem przez 20 lat wykonywał zawód lekarza.

Odwołując się do tego doświadczenia abp Aupetit zapewnia, że powrót do „Humanae vitae”, odkrycie znaczenia wzajemnego zjednoczenia, związku między miłością i przekazywaniem życia jest dla małżonków źródłem głębokiej radości i wzajemnego zrozumienia. Podkreśla on również, że Kościół nie może się zniechęcać oporami, które napotyka w przyjęciu tego nauczania. Nie wolno jednak prowadzić ideologicznej indoktrynacji, lecz trzeba ukazywać piękno Bożego zamysłu względem człowieka.

„Nauczanie Kościoła o ludzkiej płciowości opiera się na wierze w Boga, który zjednoczył się z naszym ciałem. Nie jest to jakiś wirtualny awatar. Słowo stało się ciałem, aby i nasze ciało stało się Słowem i mogło kochać tą samą miłością, z jaką zostało umiłowane i przyjęte przez Boga” – mówi metropolita Paryża. Zapewnia on, że również niewierzący są w stanie docenić spójność nauczania Kościoła w tej dziedzinie, o czym on sam przekonał się niejednokrotnie na kursach przedmałżeńskich.

Abp Aupetit przypomina, że do ponownego odkrycia „Humanae vitae” zachęca też papież Franciszek, zarówno w adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”, jak i w encyklice Laudato si'”, gdzie przypomina nam, że poszanowanie ograniczeń wynikających z natury nie dotyczy jedynie roślin i zwierząt, ale także naszego człowieczeństwa. Ponowne odkrycie znaczenia i piękna rytmów, które stanowią o naszej kobiecości i męskości, rodzi poczucie wdzięczności za to, kim jesteśmy dla siebie nawzajem, w odmienności ukierunkowanej na miłość, na obraz Boga w Trójcy – dodał abp Aupetit w wywiadzie dla dziennika „Avvenire”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję