Reklama

Głos z Torunia

100-lecie urodzin bł. ks. Stefana

Grzech ciężki jest zaprzeczeniem całego sensu mego istnienia. Mój sens życia to dążyć do Boga i stawać się coraz bardziej szlachetny, dobry, budować Chrystusa w sobie. A grzech ciężki to zupełne odtrącenie tego celu. Zaprzeczenie sensu mego życia. Sens może być tylko jeden. A jeżeli ja zaprzeczę, to co mi zostanie? A prócz tego ja mam dusze prowadzić do Boga. I to, do czego sam dążę, w nich zapalać i życie Boże w nich rozlewać
„Pamiętnik” Bł. ks. Stefan W. Frelichowski

W Chełmży 22 stycznia 1913 r. przyszedł na świat Stefan Wincenty Frelichowski. W tym roku obchodzimy 100. rocznicę jego urodzin. Z tej okazji 20 stycznia w bazylice konkatedralnej pw. Trójcy Świętej w Chełmży odprawiono uroczystą Mszę św. ku czci błogosławionego z prośbą o jego rychłą kanonizację. Eucharystii przewodniczył bp Andrzej Suski, koncelebransami byli zaproszeni kapłani, duszpasterze dekanatu chełmżyńskiego oraz proboszcz miejsca ks. kan. Krzysztof Badowski. Wzięła w niej udział wspólnota Wyższego Seminarium Duchownego w Toruniu wraz z moderatorami. Przybyli także harcerze oraz pielgrzymi z diecezjalnego sanktuarium bł. Stefana W. Frelichowskiego w Toruniu oraz parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Dźwierznie. Nie zabrakło też przedstawicieli władz miasta i wiernych z Chełmży. Honorowymi gośćmi byli bratankowie ks. Frelichowskiego - Krzysztof i Zygmunt Jaczkowscy. Uroczystość uświetnił Chór św. Cecylii z Chełmży.

W homilii Ksiądz Biskup nawiązał do słów ks. Wicka z jego obrazka prymicyjnego: „Przez krzyż cierpień i życia szarego z Chrystusem do chwały zmartwychwstania”. Pokazał, w jaki sposób ks. Stefan w swoim krótkim, kapłańskim życiu wypełniał tę maksymę, służąc Bogu i ludziom, znosząc cierpienia, zwłaszcza w obozowej gehennie. Pomimo trudnych warunków życia pełnił tam posługę kapłańską. Z narażeniem życia organizował wspólne modlitwy, spowiadał, sprawował potajemnie Msze św., rozdzielał Komunię św., utworzył obozową Caritas. Podczas udzielania pomocy chorym współwięźniom zaraził się tyfusem plamistym, który doprowadził do jego śmierci 23 lutego 1945 r., na 2 miesiące przed wyzwoleniem obozu. Mógł uniknąć śmierci, jednak chciał być kapłanem tu i teraz. Postanowił całkowicie poświęcić się „w służbie braciom, którzy doznali ogromu krzywd, bólu i opuszczenia”. Ksiądz Biskup zachęcał, by na wzór ks. Frelichowskiego podejmować za Chrystusem krzyż we własnym życiu i pomagać go nosić innym. Mówił, że krzyż jest drogowskazem do nieba, na którym widnieje napis: „Jedni drugich brzemiona noście”.

Reklama

Na zakończenie Mszy św. odmówiono modlitwę o łaski za wstawiennictwem bł. ks. Stefana Wincentego, a Ksiądz Biskup udzielił błogosławieństwa relikwiami, po czym wierni mieli możliwość uczczenia ich. Następnie w południowej nawie bazyliki otwarto przygotowaną przez parafię wystawę o błogosławionym, do której materiały pomogli pozyskać pracownicy Urzędu Miasta i Biblioteki Miejskiej.

Uroczystość zainaugurowała obchody 100-lecia urodzin bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego w mieście i parafii. Mieszkańcy Chełmży dumni ze swego patrona chcą jak najgodniej uczcić rocznicę jego urodzin. Dał on wspaniały przykład postępowania i pokazał, jak mężnie zło dobrem zwyciężać. Uczestnictwo w uroczystościach jubileuszowych jest wyrazem radości z posiadania takiego orędownika w niebie oraz pragnienia naśladowania błogosławionego. Stanowi też okazję, by prosić o jego pomoc, opiekę i wstawiennictwo u Boga.

W ramach obchodów rocznicy zaplanowane są kolejne wydarzenia. W lutym odbędą się finały dekanalnego konkursu wiedzy o bł. ks. Stefanie W. Frelichowskim dla dzieci i młodzieży. 15 marca o godz. 17 w rocznicę Mszy św. prymicyjnej, którą sprawował w świątyni w Chełmży, zostanie odprawiona Eucharystia w intencji świętości życia kapłanów, a po niej odbędzie się projekcja filmu o błogosławionym. W przygotowaniu są również pamiątkowe wydawnictwa na temat życia błogosławionego. 23 czerwca odbędzie się 11. Festiwal Pieśni Religijnej i Harcerskiej ku czci ks. Frelichowskiego Na zakończenie obchodów w bazylice przygotowana zostanie wystawa stała o bł. ks. Frelichowskim. W dniu jej otwarcia planowana jest również prelekcja o kształtowaniu się świętości ks. Wicka.

2013-02-06 11:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bohaterstwo diakona Piórko

Niedziela Ogólnopolska 34/2020, str. 20-21

[ TEMATY ]

błogosławiony

Adobe. Stock.pl

Diakon Augustyn Piórko zapowiadał się na wspaniałego kapłana. Zapamiętano go jako osobę o wielu talentach, także artystycznych

Diakon Augustyn Piórko zapowiadał się na wspaniałego kapłana. Zapamiętano go jako osobę o wielu talentach, także artystycznych

Czy dziś męczennicy mogą być dla nas inspiracją? Wśród tych mało znanych jest diakon Augustyn Piórko, który zginął męczeńską śmiercią w czasie II wojny światowej w Wilnie. Ten skromny człowiek był prawdziwym gigantem dobra.

Młody diakon, który dożył zaledwie 28 lat, zaliczony przez Jana Pawła II w 2000 r., w poczet chrześcijan męczenników XX wieku to postać nietuzinkowa, a zarazem bardzo „zwyczajna” – w jego życiorysie można bowiem ujrzeć portret pokolenia Polaków tragicznego czasu.

Wiele takich nazwisk, nierozpoznawalnych w przestrzeni publicznej, odsłoniły dyskusje podczas I Kongresu 108 Błogosławionych Męczenników II Wojny Światowej w Gdańsku w grudniu ub.r., który zorganizowano w Muzeum II Wojny Światowej. Choć diakon Piórko z Wileńszczyzny nie należy do 108 Męczenników ogłoszonych 13 czerwca 1999 r. błogosławionymi, to przez swoją ofiarę życia w to grono się wpisuje.

Służba Bogu i ludziom

– Dlaczego musiał umrzeć w tak młodym wieku po okrutnych torturach gestapo? Dlaczego tylko on jeden spośród wszystkich aresztowanych 3 marca 1942 r. księży, profesorów, diakonów i alumnów Wileńskiego Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego poniósł najwyższą ofiarę? Tych pytań „dlaczego”, związanych z okolicznościami śmierci wujka, można zadać dużo, ale odpowiedzią są tylko domysły i przypuszczenia – mówi Gabriel Kamiński z Gdańska, siostrzeniec diakona Piórko.

Pochodzący z Turniszek Augustyn studiował (do wybuchu wojny) w Warszawskim Wyższym Seminarium Duchownym. Swoje losy postanowił jednak złączyć z Wileńszczyzną. Na Wydział Teologiczny Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie został przyjęty jesienią 1939 r., w momencie, kiedy pod skrzydłami Józefa Stalina litewscy nacjonaliści przystąpili do litwinizacji Wileńszczyzny i rozprawy z Polakami, faktycznie przyłączając się do rozbioru Rzeczypospolitej. Jako gorący patriota Piórko bardzo przeżywał niszczenie polskich godeł i flag. Po zamknięciu uniwersytetu jedyną ostoją polskości w Wilnie zostało Seminarium Duchowne. Metropolita wileński abp Romuald Jałbrzykowski ostro występował przeciwko atakom litewskich bojówek na wiernych oraz księży. Augustyn i jego koledzy także nie pozostali obojętni wobec prześladowań. Organizowali spotkania patriotyczne, by podnieść na duchu seminarzystów.

W czerwcu 1940 r. Stalin zdecydował o włączeniu Litwy do Kraju Rad. Wraz z nowym porządkiem rozpoczęły się masowe aresztowania i wywózki przeciwników zmian na Wschód. W czerwcu 1941 r., po ataku Adolfa Hitlera, ziemie litewskie znalazły się pod niemiecką okupacją. W tym czasie Augustyn zaprosił najbliższych kolegów z seminarium do rodzinnego domu w Turniszkach, gdzie – jak wspominała najmłodsza siostra męczennika Elżbieta – tworzyli oni ulotki i wierszyki piętnujące okrucieństwa okupantów i kolaborantów Litwinów. Klerycy w tamtym okresie spotykali się z ks. Henrykiem Hlebowiczem. Piórko uważał go za wzór kapłana, który zło nazywa po imieniu. Jego kazania przyrównywał do tych ks. Piotra Skargi.

30 marca 1941 r. Augustyn otrzymał święcenia diakonatu. Zaczął głosić odważne patriotyczne kazania w katedrze wileńskiej oraz w licznych kościołach Wilna i okolic. Zostały one zauważone nie tylko przez podziwiających go wiernych, lecz także przez okupantów.

Wartość ofiary

Doniesienia o działalności polskiego diakona i kierowanych przez niego do wiernych słowach nadziei na odzyskanie wolności przez Polskę musiały wzbudzić u Niemców wielką nienawiść. 3 marca 1942 r., z samego rana, teren wokół seminarium został otoczony przez litewskie Saugumo i hitlerowskie Gestapo. Augustyn został aresztowany i osadzony w więzieniu na Łukiszkach.

– Moja matka, nieżyjąca już Elżbieta Kamińska z Piórków, najmłodsza siostra Augustyna, opowiadała mi o życiu, tragicznych dniach w więzieniu, śmierci i pogrzebie wujka. Była z nim bardzo związana uczuciowo – urodzona kilka miesięcy po zamordowaniu ojca i wychowywana tylko przez matkę. Przez całe swoje życie nie mogła się pogodzić z tym, że spośród aresztowanych profesorów, księży, alumnów i kleryków Wileńskiego Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego on jeden zginął, niespełna miesiąc przed święceniami kapłańskimi. Z jej wspomnień i opowiadań, ze wspomnień matki Augustyna oraz ze wspomnień sióstr, licznych krewnych, znajomych oraz księży wynikało, że Gucio, jak na niego mówiła, był wspaniałym synem i bratem, o wszechstronnych zdolnościach, również artystycznych. Obdarzony był wspaniałym głosem, jako samouk pięknie grał na mandolinie. Uchodził za osobę radosną, pogodną, nastawioną przyjaźnie do wszystkich. Dzięki swojej otwartości był bardzo lubiany, szczególnie przez dzieci i młodzież. Rozmowa z nim oraz przebywanie w jego otoczeniu dawały poczucie wyjątkowego spokoju, wyciszenia i radości. Był bardzo aktywny, udzielał się w życiu wspólnoty seminaryjnej, brał żywy udział w rozmowach, dyskusjach, dzielił się wrażeniami i informacjami na różne, nieraz trudne, a także kontrowersyjne tematy, wyciszał kłótnie, wygaszał spory oraz antagonizmy narodowe – opowiada Gabriel Kamiński.

Diakon Piórko trafił do celi wraz z dwoma bliskimi kolegami – Mieczysławem Łapińskim i Józefem Rutkowskim. Pobyt w więzieniu traktował jako rekolekcje zamknięte „z woli Bożej”. Udało mu się powiadomić matkę i siostry o swoim aresztowaniu. W trakcie doprowadzania go na przesłuchania do siedziby Gestapo wyrzucał ukryte w pudełkach od zapałek listy do matki i sióstr. Zostały one znalezione oraz dostarczone rodzinie przez przygodnych przechodniów. „Kochana Mamusiu! Piszę te słowa z nowego miejsca pobytu, gdzie się wcale niespodziewanie znalazło całe Seminarium z władzą na czele. Wiele marzeń prysło jak bańka mydlana – to prawda, ale nad wszystko proszę się zbytnio o mnie nie martwić i troską o mnie nie nadwyrężać zdrowia, gdyż to byłoby obustronną wielką stratą. Nad nami bowiem czuwa Bóg, który z największego zła potrafi dobro wyprowadzić” – napisał do matki.

Podczas ostatniego, jak się okazało, przesłuchania był katowany. W celi leżał nieprzytomny. Nikt nie reagował na wołania kolegów współwięźniów o pomoc dla niego. Po kilku dniach został przewieziony do szpitala na Zwierzyńcu, gdzie pilnowano go dzień i noc. Matki ani sióstr nie wpuszczono do umierającego. Odszedł w samotności, nieodzyskawszy przytomności. Ciało zmarłego wydano dopiero po wielkich staraniach rodziny. Jego widok był przejmujący po doznanych torturach. Pogrzeb diakona w dniach 14-15 kwietnia 1942 r. stał się wielką manifestacją mieszkańców Wilna.

Augustyn wierzył, że Bóg kieruje jego życiem. Naśladował Chrystusa, poddawał się Jego woli. Zapłacił najwyższą cenę za głoszenie wiary, nadziei i miłości.

CZYTAJ DALEJ

Nuncjusz apostolski na SacroExpo: wydarzenie odkrywa piękno sztuki sakralnej

2020-09-28 14:20

[ TEMATY ]

SacroExpo

Nuncjusz Apostolski

Krzysztof Walaszczyk /Niedziela

Wydarzenie pozwala odkrywać piękno sztuki sakralnej i od lat cieszy się dużym zainteresowaniem w Polsce i za granicą – powiedział dzisiaj w Kielcach nuncjusz apostolski Salvatore Pennacchio podczas otwarcia XXI Międzynarodowej Wystawy Budownictwa i Wyposażenia Kościołów, Sztuki Sakralnej i Dewocjonaliów SacroEkspo, która odbywa się w Targach Kielce.

Wydarzenie trwające od 28 do 30 września jest zaliczane do jednych z najważniejszych tego typu wystaw na świecie. Ze względu na pandemię zostało przełożone z czerwca na wrzesień.

Krzysztof Walaszczyk /Niedziela

Stoisko "Niedzieli" podczas Targów SacroExpo 2020

Stoisko

- Doświadczenie zbierane przez ponad ćwierć wieku owocuje coraz lepszą organizacją, w tym roku dodatkowo skomplikowaną sytuacją pandemii – mówił abp Salvatore Pennacchio, oficjalnie otwierając kielecką wystawę.

Nuncjusz zwrócił uwagę, że pomimo ograniczeń pandemicznych, podczas SacroExpo odbywają się szkolenia, konferencje, warsztaty. – Zapewne to wszystko zaowocuje miłymi wrażeniami estetycznymi, inspiracjami i owocnymi kontaktami – powiedział nuncjusz otwierając oficjalnie XXI edycję wydarzenia.

W tym roku uczestniczy w nim 128 firm z Polski i sześciu innych krajów, m.in. z Włoch, Chorwacji, USA, Ukrainy, Słowenii, Albanii. Jak zauważył prezes Targów Kielce, dr Andrzej Mochoń, jest to ponad 60% mniej niż w ubiegłym roku, niemniej na stoiskach można odnaleźć to wszystko, co jest niezbędne do sprawnego funkcjonowania kościołów, parafii, diecezji, zarówno w zakresie wyposażenia, jak i liturgii oraz ochrony i konserwacji.

Biskup kielecki Jan Piotrowski podczas otwarcia zauważył aspekt znaczenia czasu, na co zwraca często uwagę Ojciec Święty Franciszek. – Owszem, jest nas mniej, ale czas jest kategorią, która nie powraca (…). – Nie tylko dzisiaj, ale i tam, gdzie nie zabrakło odwagi, odpowiada się na potrzeby naszego ducha, na oczekiwania naszych społeczności w wymiarze religijnym i społecznym – mówił bp Jan Piotrowski. Zauważył, że SacroExpo stara się spełnić te oczekiwania.

Z kolei prezydent Kielc Bogdan Wenta wyraził radość z „bezpośredniego spotkania”. – Kielce to wspólny dom, który stara się okazywać gościnność, a osoby i wydarzenia towarzyszące SacroExpo pomogą nam w przełamaniu lęku i obaw – mówił prezydent.

Inaugurację uświetnił występ Chóru Parafii Garnizonowej w Kielcach.

dziar/Kielce

CZYTAJ DALEJ

Szedł wiernie śladami Jezusa

2020-09-28 23:50

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

beatyfikacja kard. Wyszyńskiego

Archikatedra św.Jana Chrzciciela

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Jego wrogowie potrzebowali bardzo dużo czasu, aby zorientować się, że z nim nie można wygrać, bo jest osobą, która na co dzień żyje Bogiem i przesłaniem Ewangelii – mówił o kard. Stefanie Wyszyńskim w homilii w archikatedrze warszawskiej ks. prał. Bogdan Bartołd.

W czasie wieczornej Mszy św., jak każdego 28. dnia miesiąca, modlono się o dobre owoce beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. W koncelebrowanej Eucharystii uczestniczyły członkinie Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, Rycerze Jana Pawła II, przedstawiciele Archikonfraterni Literackiej oraz wiele osób, które co miesiąc wytrwale przychodzą prosić Boga o dar rychłej beatyfikacji kard. Wyszyńskiego.

W homilii proboszcz parafii archikatedralnej podkreślił, że Prymas Wyszyński zasłużył sobie jak mało kto na wszystkie zaszczytne tytuły, jakimi go jeszcze za życia obdarowywano, co potwierdzają wszyscy, którzy pamiętają jeszcze czasy reżimu komunistycznego. - Kim był Prymas Wyszyński dla wszystkich ludzi, żyjących w Polsce, pozbawionych godności, nadziei, perspektyw, tych, o których mówiono, że są pracującymi miast i wsi? Był przede wszystkim ojcem – zauważył ks. Bartołd. Odwołał się do dramatycznego okresu trzyletniego uwięzienie Prymasa i entuzjastycznego powitania po powrocie z więzienia do Warszawy, przez co kard. Wyszyński stał się ojcem narodu i najwyższym autorytetem. - To był punkt odniesienia, nasz przewodnik na drogach wiary. Komuniści już wtedy nie stosowali tak krwawych represji, ale wciąż używali całego wachlarza prześladowań i trzeba było przestawić się na długofalowy sprzeciw – przypomniał ks. Bartołd i przytoczył wielkie programy i akcje duszpasterskie Prymasa, jak Wielka Nowenna, Tysiąclecie Chrztu Polski czy peregrynacja Matki Bożej w Obrazie Nawiedzenia. Kard. Wyszyński w tamtym czasie, nie zważając na trudności walczył o budowę nowych kościołów, erygował nowe parafie, organizował katechizację dzieci i młodzieży, opiekował się rodzinami.

- Czyż nie byliśmy dumni, że mamy takiego pasterza? Mimo różnych przeciwności czuliśmy się bezpieczni – zaznaczył proboszcz archikatedry i przywołał swoje osobiste wspomnienia z momentu, gdy kard. Wyszyński przyjmował go do seminarium. - Wyprostowana sylwetka, twarz pięknie rozświetlona blaskiem, myśl bardzo logiczna, spokojna i wierność Prawdzie. To budziło respekt. Jak się pojawił Ksiądz Prymas Wyszyński, to od razu czuło się Boży pokój. On swoją obecnością dodawał sił do codziennych zmagań - wspominał.

- Jego wrogowie potrzebowali bardzo dużo czasu, aby się zorientować, że z nim nie można wygrać, bo jest to osoba, która na co dzień żyje Bogiem, przesłaniem Ewangelii. Ileż na Prymasa Wyszyńskiego nasyłano agentów, szpiegów. Naprzeciwko Pałacu Prymasowskiego na Miodowej zainstalowano komórkę Służby Bezpieczeństwa, która inwigilowała go 24 godziny na dobę i nic kompromitującego nie odkryli. Nic nie wskórali. W końcu wynieśli się stamtąd, uznali, że przegrali. Sami przyznali: przegraliśmy z człowiekiem Bożym – mówił ks. Bartołd.

Podkreślił, że Prymas Wyszyński, choć był pozornie człowiekiem słabym, wątłym, słabo uzbrojonym, jednak rozpoczął walkę z Goliatem, jakim był komunizm, wykazując się przy tym wielką odwagą. Wynikała ona z bezgranicznego zaufania Bogu. Nigdy nie cofnął się ani nie zdradził Chrystusa. - Ci, którzy go znają mówią, że źródłem jego siły była niezłomna wiara, wielkie zaufanie Bogu. Tajemnica zwycięstwa Prymasa Tysiąclecia tkwi w tym, że szedł wiernie śladami Mistrza – Jezusa. Był synem i niewolnikiem Matki Bożej. Gdy miał jakieś wątpliwości, gdy nieraz potrzebował jasnego światła, by podjąć dobrą decyzję, szedł do Maryi po radę, nie zważając na krytykę nawet sobie najbliższych bardzo mocno stawiał na każdego człowieka – zaznaczył ks. Bartołd i dodał, że ludzie prowadzeni przez kard. Wyszyńskiego nie zawiedli go. - W tych trudnych czasach pozostawali wierni, modlili się po domach, odmawiali różaniec. Mimo różnego rodzaju szykan uczestniczyli we Mszach św. w kościele. Wychowali dzieci wbrew koniunkturze i zakazom władz. A po nocach ludzie wychowani przez Prymasa Wyszyńskiego bez pozwolenia budowali świątynie, stawiali się na wszystkie uroczystości kościelne i tłumnie wypełniali kościoły – powiedział kaznodzieja.

Przypomniał, że gdy kard. Wojtyła został papieżem, to ci ludzie wyszli, policzyli się i przestali się bać. Założyli „Solidarność” i rozpoczęli swoją niesłychaną wędrówkę z niewoli do obiecanej ziemi wolności. – Kiedy umierał tuż po zamachu na Jana Pawła II Prymas Wyszyński, mieliśmy przekonanie, że umierał święty człowiek, który dzięki niezwykłej wierze i przymierzu z Matką Bożą i Jezusem stał się opoką i ocalił swój lud mieszkający na polskiej ziemi.

Po Komunii tradycyjnie fragment nauczania kard. Wyszyńskiego – tym razem poświęcony ochronie życia dzieci nienarodzonych – odczytała Barbara Dobrzyńska. Po Mszy św. celebransi i wierni przeszli do kaplicy, w której znajduje się grób Sługi Bożego. Tam modlitwę poprowadził ks. prał. Tadeusz Sowa, moderator wydziałów duszpasterskich Kurii Archidiecezji Warszawskiej i dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego. Na zakończenie odśpiewano Apel Jasnogórski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję