Reklama

Wiara

Najmłodsi święci Kościoła

Kościół, odwołując się do słów Jezusa zapisanych w Ewangelii, przypomina, że „kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego” (Mk 10,15), a słowa te są najczęściej rozumiane, jako zachęta do przyjęcia postawy inspirowanej dziecięcą prostotą i ufnością. Tymczasem życiorysy najmłodszych świętych i błogosławionych są także przykładem postawy, która wydaje się zupełnie nie przystawać do beztroskiego dzieciństwa: mężnego znoszenia cierpienia i niesprawiedliwości, często ofiarowywanych w intencjach Kościoła. Z okazji przypadającego 1 czerwca Międzynarodowego Dnia Dziecka, przypominamy postaci dzieci wyniesionych na ołtarze.

[ TEMATY ]

Kościół

błogosławiony

kalafoto/Fotolia.com

W gronie dzieci wyniesionych do świętości w Kościele Katolickim najwięcej jest młodych męczenników prześladowanych i ponoszących śmierć ze względu na wiarę. Wynika to m.in. z faktu, że dopiero w drugiej połowie XX w. Kościół zaczął wynosić do chwały ołtarzy dzieci i nastolatków nie będących męczennikami. Precedensem w tym postępowaniu było wydanie dekretu o heroiczności cnót Franciszka i Hiacynty Marto z dn. 2 kwietnia 1981 r., którzy są dziś są czczeni w Kościele wraz z wieloma rówieśnikami, którzy, od czasów starożytnych poświęcali swoje życie Bogu i ze względu na niego umierali w młodym wieku.

Jednym z najbardziej znanych świętych dzieci od wieków czczonych w Kościele jest św. Agnieszka, dwunastolatka, która oddała życie za Chrystusa w czasie prześladowania chrześcijan w Rzymie ok. 305 roku. Dziewczynka złożyła Bogu ślub czystości i odrzucała propozycje mężczyzn starających się o jej rękę, co pośrednio stało się przyczyną jej męczeństwa i tortur, mających doprowadzić do tego, by uległa i wyrzekła się wiary w Chrystusa. Nieugięta rzymianka została ostatecznie ścięta mieczem, a św. Ambroży wspomina, że szła na miejsce kaźni "szczęśliwsza niż inne, które szły na swój ślub". Kościół wspomina bohaterską dziewczynkę 21 stycznia.

W obronie czystości oddała też życie jedenastoletnia Maria Goretti, pobożna dziewczynka z wiejskiej rodziny z okolic Ankony, nękana przez syna sąsiadów Aleksandra Serenelliego. Pewnego dnia, gdy przebywała sama w domu, młody mężczyzna zaatakował ją, a gdy stawiała opór, zadał 14 ciosów nożem. Następnego dnia, tj. 6 lipca 1902 r. nastolatka zmarła wskutek obrażeń, wcześniej jednak zdążyła przyjąć sakramenty święte i przebaczyć oprawcy. On sam, spędziwszy 27 lat w więzieniu przeżył głębokie nawrócenie, które - jak później mówił - zawdzięczał wstawiennictwu Marii, a po przemianie życia został tercjarzem franciszkańskim. Maria Goretti została kanonizowana 24 czerwca 1950 r., a w uroczystościach kanonizacyjnych brała udział m.in. jej matka. Dziś nastoletnia święta jest patronką m.in. dziewcząt.

Reklama

Postawa wielu młodych świętych, to także inspiracja dla chłopców, tak, jak np. losy Koreańczyka Piotra Yu Tae-ch’ol, najmłodszego z grona 103 koreańskich męczenników, kanonizowanych przez Jana Pawła II w 1987 r. Chłopiec urodził się w 1826 r. w Ipjeong w pobliżu Seulu. Jego ojciec był katolikiem, jednak matka starała się odwieść Piotra od wyznawanej wiary. Chłopiec nie tylko nie uległ matce, ale wręcz przeciwnie, wraz z rosnącymi prześladowaniami chrześcijan zaczął marzyć o tym, by zostać męczennikiem. W lipcu 1839 r. sam oddał się w ręce władz i - jako katolik - trafił do więzienia. Tam był torturowany i namawiany do wyrzeczenia się wiary. Po mimo cierpienia, zachował wiarę i pogodę ducha. Pozostał w więzieniu aż do śmierci, która nastąpiła 31 października 1839 r. gdy trzynastolatek został uduszony przez oprawców.

Tortury i męczeńska śmierć stały się też udziałem piętnastoletniego Józefa Sánchez del Río, Meksykanina, należącego do katolickiego ruchu oporu Cristeros. Torturowany i katowany ze względu na wiarę chłopak odmówił wyrzeczenia się Chrystusa, a z więzienia pisał do matki: "Umieram szczęśliwy u boku Naszego Pana. Nie chcę, żebyś się martwiła moją śmiercią. Powiedz raczej moim braciom, bo poszli w ślady najmłodszego spośród nas, tak wypełnisz wolę Bożą. Odwagi! Udziel mi swego błogosławieństwa razem z błogosławieństwem ojca". Został rozstrzelany 10 lutego 1928 r., a jego losy przybliżył głośny film "Cristiada".

W gronie wyniesionych na ołtarze dzieci i nastolatków znajdują się też m.in. św. Dominik Savio, pochodzący z Chin siedmioletni Paweł Lang-Fu i jego rodaczka, jedenastoletnia Maria Zheng Xu. Nie brak też błogosławionych, wśród których znajdują się m.in. bł. Imelda Lambertini (jedenastoletnia patronka dzieci pierwszokomunijnych), bł. Karolina Kózkówna, dwunastolenia bł. Albertyna Berkenbrock z Brazylii i jej argentyńska rówieśniczka bł. Laura Vicuña, czy młodzi męczennicy z Japonii i Tajlandii z czasów prześladowania Kościoła.

Reklama

Wielu z nich jest także patronami swoich rówieśników, jak np. czternastoletni męczennik z pierwszych wieków chrześcijaństwa, św. Pankracy, czy błogosławieni Krzysztof, Antoni i Jan z Tlaxcali, okrutnie zamordowani w latach 1525-27 z rąk swoich rodziców (bł. Krzysztof) i miejscowej ludności. Od ubiegłego roku tych troje nastolatków, z których najstarszy miał niespełna 13 lat, jest patronami meksykańskich dzieci.

Równie budujące jak przykłady najmłodszych świętych, są też losy wielu dzieci i nastolatków, będących kandydatami na ołtarze.

To m.in. Antonietta Meo, urodziła się 30 grudnia 1930 r. w zamożnej i pobożnej rzymskiej rodzinie. Dziewczynka, nazywana przez najbliższych Nennoliną, była pogodna i energiczna, a zarazem pobożna i dojrzała jak na swój wiek. W 1936 r. podczas zabawy w ogrodzie stłukła kolano, co dało początek medycznym powikłaniom. U niespełna sześcioletniej dziewczynki lekarze zdiagnozowali złośliwy nowotwór, tzw. kostniakomięsak i zadecydowali o amputacji lewej nogi. Ogromne cierpienie, które towarzyszyło jej odtąd do końca życia, znosiła z wielką wytrwałością, ofiarowując je m.in. w intencji dusz czyśćcowych i chorych grzeszników. Marzyła o wyjeździe na misje. Świadectwem głębokiej wiary i dojrzałości, z jaką przeżywała chorobę, jest 160 listów, które napisała do Pana Jezusa, Ducha Świętego i Maryi. W ostatnim z nich, miesiąc przed śmiercią, prosiła: "Najukochańszy, ukrzyżowany Jezu, ja Ciebie bardzo kocham! Chciałabym być przy Tobie na górze Kalwarii. (...) daj mi koniecznie siłę znosić te cierpienia, które za grzesznika ofiarowałam". Przeczytawszy jeden z listów dziewczynki, delegację z błogosławieństwem posłał do domu dziewczynki papież Pius XI. W noc Bożego Narodzenia 1936 r. Nennolina przystąpiła do I Komunii Świętej, a kilka miesięcy później do sakramentu bierzmowania. Zmarła 3 lipca 1937 r. Już pięć lat później rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny. 18 grudnia 2007 r. Benedykt XVI podpisał dekret uznający heroiczność cnót dziewczynki, która ma szansę stać się jedną z najmłodszych błogosławionych Kościoła katolickiego.

Z chorobą nowotworową zmagał się także Silvio Dissegna, utalentowany i pobożny chłopiec urodzony w 1 lipca 1967 r. niedaleko Turynu, marzący o zawodzie nauczyciela. Jako dziesięciolatek otrzymał od mamy maszynę do pisania, a pierwsze słowa, jakie na niej napisał, brzmiały: "dziękuję ci, mamo, gdyż wydałaś mnie na świat, dałaś mi życie, które jest takie piękne! Ja mam tak wielką chęć do życia!" Jednak już kilka miesięcy później zdiagnozowano u niego raka kości, który przykuł go do wózka inwalidzkiego i skazał na nieustanne cierpienia, które chłopiec ofiarowywał w konkretnych intencjach, wraz z codzienną Komunią Świętą. Zmarł 24 września 1979 r. W 2014 r. papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności jego cnót.

Również opinii świętości zmarła jedenastoletnia Francuzka Anna de Guigné, której duchowa przemiana rozpoczęła się w 1914 r., jako trzyletnia dziewczynka była świadkiem wyjazdu ojca z domu rodzinnego na front. Śmierć ojca na polu walki ugruntowała jej pragnienie przemienienia życia i ofiarowania go Bogu i najbliższym Odtąd kilkuletnia Anna skupiała się na modlitwie i czynieniu dobra wobec najbliższych. Marzyła o wstąpieniu do Karmelu. W swoich notatkach zapisała m.in. "łączy mnie z Jezusem taka sama zażyłość, jak z mamą. Potrafi On przemienić w dobro wszystko, nawet to, co sprawia mi największą przykrość". Na początku 1919 r. Anna zapadła na śmiertelną chorobę - najprawdopodobniej zapalenie płynu mózgowego.

Wielomiesięczne cierpienia jeszcze bardziej przybliżają ją do Boga, a na 5 dni przed śmiercią, dziewczynka doznaje nadprzyrodzonej wizji, którą opisuje jako wizję Nieba: "To nie był sen. Oczarowanie rozszerza moje źrenice, objawia mi się ogrom i piękno. To, co się zdarzyło, jest nie do opisania. Ogarnia mnie nieodparte pragnienie podzielenia się tym przeżyciem z moim rodzeństwem. Wołam ich ze wszystkich sił: "Zobaczcie, jakie to piękne!" Gdy w końcu przyszli, przecierają oczy, lecz nic nie widzą. Powinnam była o tym wiedzieć. Tego typu doznań nie da się z innymi podzielić. Są one darem Boga dla tych, którzy są w drodze na sąd" - zapisała Anna w notatkach. Zmarła 14 stycznia 1922 r. 3 marca 1990 r. Jan Paweł II zaliczył ją do grona Czcigodnych Sług Bożych, podpisując dekret o heroiczności jej cnót.

Kolejnym poruszającym świadectwem jest życie Marii Carmen Gonzalez-Valerio, urodzonej 14 marca 1930 r. w Madrycie. Dziewczynka, która już w wieku 2 lat przyjęła sakrament bierzmowania, od wczesnego dzieciństwa starała się przybliżać innych do Jezusa. Czyniła to poprzez modlitwę i proste gesty, m.in. rozdawanie przechodniom na ulicach Madrytu świętych obrazków, na które przeznaczała całe oszczędności. Modliła się w intencji zabójców swojego ojca, który zginął w trwającej wówczas hiszpańskiej wojnie domowej, a także o nawrócenie ówczesnego prezydenta Hiszpanii Mauela Azana. Swoje życie ofiarowała w zupełności Bogu, co zapisała w pilnie strzeżonym notatniku. W wieku 9 lat zachorowała na szkarlatynę. Zmarła 17 lipca 1939 r. po kilku miesiącach wielkiego cierpienia. Heroiczność jej cnót została zaaprobowana przez papieża Jana Pawła II 12 stycznia 1996 r.

Także z Madrytu pochodziła Aleksja González-Barros y González ur. 7 marca 1971 r., jako siódme dziecko w katolickiej rodzinie związanej z Opus Dei. Jak wspominała jej mama "Aleksja z wielką łatwością przyswajała to wszystko, co było związane z życiem religijnym i pobożnością i w sposób natychmiastowy wcielała to w życie. Czyniła to swoim do tego stopnia, że bez niczyjej sugestii podejmowała nowe akty pobożności, które świadczyły o jej miłości do Maryi i Jezusa. Gdy klękała przed Tabernakulum powtarzała: Jezu, spraw bym, zawsze czyniła to, czego Ty chcesz. Nadała też imię swemu Aniołowi Stróżowi, by móc łatwiej zwracać się do niego". Gdy Aleksja miała niespełna 14 lat wykryto u niej nowotwór, tzw. mięsak Ewinga. Niespełna rok później, 5 grudnia 1985 r. czternastolatka zmarła w opinii świętości. Obecnie toczy się jej proces beatyfikacyjny.

Obecnie trwa także m.in. proces beatyfikacyjny siedmiorga polskich dzieci i ich rodziców: rodziny Józefa i Wiktorii Ulmów Markowej, zamordowanych przez żandarmerię niemiecką 24 marca 1944 r. za ukrywanie ośmiorga osób z żydowskich rodzin.

2017-05-31 14:40

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Błogosławiony, który przybył do nas w imię pańskie

2020-07-08 08:41

Niedziela podlaska 28/2020, str. IV

[ TEMATY ]

błogosławiony

ks. Zenon Czumaj

Bł. Jerzy Matulewicz (Muzeum Diecezjalne w Drohiczynie)

W życiu lokalnego Kościoła choćby nawet krótka obecność osób wyniesionych na ołtarze przechodzi do historii jako szczególne wydarzenie. Właśnie mija sto lat od jednej z takich wizyt na terenie naszej diecezji. W czerwcu i lipcu 1920 r. prawie całą jej wschodnią część przemierzył bł. Jerzy Matulewicz.

Błogosławiony Jerzy Matulewicz znany jest głównie jako odnowiciel Zgromadzenia Księży Marianów oraz założyciel kilku żeńskich wspólnot zakonnych. W dzieje Kościoła na naszych terenach wpisał się jednak przez swą posługę pasterską, będąc w latach 1918-25 biskupem wileńskim, któremu wtedy podlegały północno-wschodnie obszary dzisiejszej diecezji drohiczyńskiej.

Z pasterską wizytą

Przed mianowaniem Matulewicza na katedrę w Wilnie, bp Henryk Przeździecki stwierdził: „W tych bardzo ciężkich czasach dla diecezji wileńskiej z powodu różnych walk, tylko ten jeden wzorowy kapłan zdolny jest skierować duchowieństwo na drogę prawą i wiernych tej diecezji zjednoczyć w prawdziwej miłości chrześcijańskiej”. Sam kandydat uważał, że w tym tyglu narodowo-religijnym nawet anioł nikomu nie dogodzi. Obaj mieli rację. Praca apostolska przyszłego błogosławionego była owocna, ale okupiona wielkim cierpieniem, do czego niestety często przyczyniali się nasi rodacy, uprzedzeni do niego jako Litwina.

Sam błogosławiony w liście pisanym do Stolicy Apostolskiej, czas spędzony na nadbużańskiej ziemi podsumował krótko, lecz treściwie: „Duchowe owoce były obfite!”.

Bł. Jerzemu przypadła w udziale odbudowa struktur kościelnych, tak zniszczonych na ziemiach wcielonych do Rosji. To on przywrócił skasowane przez carat parafie w Dziadkowicach i Milejczycach oraz dekanaty: brański i drohiczyński. Utworzył też ośrodki duszpasterskie w Miłkowicach, Grodzisku, Kłopotach i Hajnówce. Przede wszystkim chciał jednak osobiście służyć swoim kapłanom i wiernym. W tym celu przeprowadzał wizytacje. W 1920 r. postanowił odwiedzić powiat bielski, obejmujący wtedy niemal całą południową Białostocczyznę.

Z powodu niestabilności politycznej na Kresach i stałego zagrożenia bolszewickiego, sam nuncjusz papieski Achille Ratti (późniejszy Pius XI) odradzał tę wyprawę. Pasterz uznał jednak, że nie może zaniedbać cząstki owczarni, gdzie biskupa nie widziano od ponad dwudziestu lat, a w niektórych rejonach więcej niż pół wieku. W sobotę po Bożym Ciele, 5 czerwca 1920 rozpoczął pielgrzymowanie po najbardziej odległym zakątku swojej diecezji. Pierwszą parafią była Strabla, dokąd przybył z Wilna pociągiem. Dalej, wieziony zazwyczaj konnym zaprzęgiem, udał się w okolice Brańska i Ciechanowca, a następnie w kierunku

Drohiczyna, gdzie przebywał trzy dni.

Najbardziej poruszające były wizyty na wschód i północ od Siemiatycz, gdzie po 1866 r. prawie wszystkie kościoły katolickie zostały zburzone, zamknięte lub zamienione na cerkwie. Ks. Jan Sobczyk, marianin, tak wspominał wizytę w Mielniku: „Strony te nie widziały biskupa od 1863 r. Tysiączne tłumy ludu tworzyły banderie i szpalery na przyjęcie Biskupa. Mało tego: witali go Żydzi ze swym rabinem i prawosławni z batiuszką. Pierwszy raz w życiu coś podobnego widziałem…”. Szczególnie radośnie przyjął arcypasterza ks. Warpechowski z parafianami w Boćkach. Z kolei najbardziej chłodne powitanie spotkało go w Narwi, gdzie proboszcz niezbyt garnął się, aby gościć „Litwina”. Ale i tu „lody” wkrótce zostały przełamane.

Niestrudzony kapłan

Przez cały ten okres panowały wielkie upały, co dodatkowo wyczerpywało błogosławionego, oddanego swym wiernym. Cytowany ks. Sobczyk zapisał: „Podziwiałem wtedy ogrom pracy podejmowanej przez Pasterza. Mówił do ludu po pięć razy dziennie, bierzmował setki i tysiące, celebrował uroczyste nabożeństwa, a potem rozsądzał przeróżne sprawy i zatargi. Wszędzie wnosił pokój Boży, łagodził antagonizmy religijne, narodowościowe czy społeczne, zachęcając i napominając wszystkich do wzajemnej miłości i wyrozumiałości…”.

Biorąc pod uwagę stan zdrowia Matulewicza, pełniona przezeń posługa zasługuje na miano heroizmu. Gruźlica kości powodowała, że staniu lub chodzeniu towarzyszył ogromny ból nóg. Cierpienie łagodziły specjalnie zakładane protezy. Kapłani i wierni o tym nie wiedzieli, ale i tak podziwiali jego spokój i cierpliwość. Ks. Walenty Urmanowicz, towarzyszący wtedy biskupowi jako kleryk, zauważył: „Obok niezmordowanej jego dobroci wobec wszystkich – kapłanów, asysty kleryckiej i rzesz wiernych – uderzała mnie w nim jego niezrównana cierpliwość w znoszeniu ciężaru wizytacji, nieprzerwanego ciągu uroczystych celebr i tysięcy bierzmowanych. W umartwieniu swym nie otarł sobie czoła; nie spędził żadnym gestem muchy lub osy, która krążyła nad nim, raz po raz siadając to na jego czole, to na znużonych trudem policzkach. Świecił też przykładem gorliwości kapłańskiej w spowiadaniu wiernych przez długie godziny, w miarę jak tego zachodziła potrzeba…”.

Mijały pracowite tygodnie, a tymczasem docierały wieści o zbliżających się bolszewikach. Utartemu przekonaniu, że z tego powodu wizytacja została przerwana, przeczą dokumenty z Archiwum Diecezjalnego w Drohiczynie. Ostatnią odwiedzoną parafią była – zgodnie z planem – Narew. Stąd 12 lipca przez Bielsk Podlaski i Zabłudów pasterz dotarł do Białegostoku, skąd po nocy spędzonej na dworcu kolejowym, dotarł do Wilna ostatnim pociągiem przed wejściem Sowietów. Trzy tygodnie później sam błogosławiony w liście pisanym do Stolicy Apostolskiej, czas spędzony na nadbużańskiej ziemi podsumował krótko, lecz treściwie: „Duchowe owoce były obfite! ”.

Bł. Jerzy Matulewicz na Podlasiu W 1920 R.

Podczas swej peregrynacji w roku 1920 po wschodniej części obecnej diecezji drohiczyńskiej bł. Jerzy Matulewicz nawiedził wszystkie istniejące wówczas na tym terenie parafie:

Strabla (5-6 czerwca),

Wyszki (6-7 czerwca),

Topczewo (7-9 czerwca),

Łubin Kościelny (9-10 czerwca),

Brańsk (10-12 czerwca),

Domanowo (12-13 czerwca),

Rudka (13-15 czerwca),

Winna Poświętna (15-16 czerwca),

Ciechanowiec (16-18 czerwca),

Pobikry (18-20 czerwca),

Ostrożany (20-22 czerwca),

Perlejewo (22-24 czerwca),

Śledzianów (24-25 czerwca),

Drohiczyn (25-27 czerwca),

Siemiatycze (27-29 czerwca),

Mielnik (29-30 czerwca),

Niemirów (30 czerwca – 1 lipca),

Kleszczele (1-2 lipca),

Osmola (2-3 lipca),

Dziadkowice (3-4 lipca),

Dołubowo (4-6 lipca),

Boćki (6-8 lipca),

Bielsk Podlaski (8-10 i 12 lipca),

Narew (10-11 lipca).

Ponadto „po drodze” ze Śledzianowa do Drohiczyna świątobliwy pasterz diecezji wileńskiej nawiedził kaplicę w Miłkowicach Maćkach (25 czerwca), czego skutkiem w niedługim czasie było ustanowienie tu samodzielnej parafii. Podobnie stało się po wizycie w odzyskanej przez katolików pounickiej świątyni w Grodzisku (20 czerwca) oraz w zamienionym do 1917 r. na cerkiew prawosławną kościele w Milejczycach (2 lipca), gdzie wkrótce biskup Matulewicz przywrócił pełnoprawną parafię rzymskokatolicką, zlikwidowaną w 1866 r. przez władze carskie.

CZYTAJ DALEJ

Fracniszek modlił się przy grobie św. Pawła VI

2020-08-06 18:45

[ TEMATY ]

Paweł VI

Watykan

papież Franciszek

pl.wikipedia.org

Franciszek modlił się dziś przy grobie swego poprzednika, św. Pawła VI, w podziemiach bazyliki św. Piotra w Watykanie. 6 sierpnia przypada 42. rocznica śmierci tego papieża.

Papież Paweł VI (Giovanni Battista Montini) urodził się 26 września 1897 r. w lombardzkim miasteczku Concesio koło Brescii. Święcenia kapłańskie przyszły papież przyjął 28 maja 1920 r. w Brescii, po czym kontynuował naukę i studia w Mediolanie i Rzymie, m.in. w Papieskiej Akademii Kościelnej, kształcącej dyplomatów watykańskich. W maju 1923 r. rozpoczął pracę w nuncjaturze apostolskiej w Warszawie jako sekretarz nuncjusza abp. Lorenzo Lauriego. W Polsce spędził niespełna pół roku, poznawał kraj (był m.in. na Jasnej Górze), uczył się języka, ale częste przeziębienia spowodowane surowym klimatem sprawiły, że musiał wrócić do Włoch.

Po powrocie do Rzymu ks. Montini rozpoczął pracę w Sekretariacie Stanu, będąc jednocześnie m.in. asystentem kościelnym sekcji akademickiej Włoskiej Akcji Katolickiej (1925-33) i krajowym moderatorem (kapelanem) Federacji Studentów Włoskich Uniwersytetów Katolickich (FUCI). W 1937 r. został substytutem do spraw zwyczajnych w Sekretariacie Stanu, którym kierował wówczas kard. Eugenio Pacelli (późniejszy papież Pius XII). Na stanowisku substytuta ks. prałat Montini pozostał także po wyborze kardynała na papieża w marcu 1939 r. W latach II wojny światowej był odpowiedzialny za pomoc i opiekę nad uchodźcami.

Po wojnie Pius XII chciał na konsystorzu w styczniu 1953 r. mianować go kardynałem, ale ks. prałat Montini nie przyjął wyróżnienia. Papież powołał go więc w 1954 r. na arcybiskupa Mediolanu. Na stanowisku tym objawiły się jego talenty duszpasterskie i organizacyjne. W ciągu ponad ośmiu lat odnowił życie duchowe archidiecezji, ogłosił liczne listy i orędzia duszpasterskie, odwiedzał zakłady pracy i przyczynił się do powrotu do Kościoła wielu zeświecczonych środowisk robotniczych i intelektualnych, wspierał rozwój prasy katolickiej.

Następca Piusa XII, Jan XXIII już na pierwszym konsystorzu 15 grudnia 1958 r. mianował 61-letniego wówczas arcybiskupa Mediolanu kardynałem. A gdy ku zaskoczeniu wszystkich papież Roncalli ogłosił 25 stycznia 1959 r., decyzję o zwołaniu Soboru Watykańskiego II, nowy kardynał znalazł się w Głównej Komisji Przygotowawczej i w Komisji Techniczno-Organizacyjnej przyszłego Soboru.

Po śmierci Jana XXIII kard. Montini po dwóch dniach konklawe, 21 czerwca 1963 r. został jego następcą, przyjmując imię Pawła VI. Nowy papież mógł wznowić obrady Soboru albo zakończyć je po pierwszej sesji, tymczasem już nazajutrz po wyborze zapowiedział, że zamierza kontynuować dzieło Jana XXIII. "Właśnie temu dziełu głównie poświęcimy wszystkie nasze siły" - podkreślił.

Wielką zasługą Pawła VI było takie pokierowanie pracami Soboru, że stworzono warunki pełnej wolności wypowiedzi jego uczestników, przeprowadzono głębokie reformy w Kościele, zachowując nienaruszony depozyt wiary Chrystusowej. Po Vaticanum II Paweł VI zaangażował cały swój autorytet we wprowadzanie w życie postanowień soborowych, co nie było łatwe ani proste.

Idąc za wnioskami ojców soborowych w sprawie reformy Kurii Rzymskiej, Paweł VI podjął się trudnego dzieła gruntownych zmian tej instytucji, będącej jakby "rządem" Kościoła.

Idąc śladami swego wielkiego poprzednika Jana XXIII, Paweł VI wypracował politykę wschodnią Stolicy Apostolską – otwarcie się na ówczesne kraje komunistyczne, szczególnie w Europie.

Wielką nowością pontyfikatu Pawła VI były jego pielgrzymki. Wprawdzie niektórzy jego poprzednicy odbywali podróże po Państwie Kościelnym, Półwyspie Apenińskim lub do Francji, zwykle zresztą wymuszone przez władców świeckich, ale dopiero Paweł VI rozpoczął całkowicie dobrowolny "podbój świata", odbywając w latach 1964-70 dziewięć podróży do niemal 20 państw.

Paweł VI jest autorem 7 encyklik, 10 konstytucji apostolskich, 6 adhortacji, ok. 40 różnych listów, 11 listów apostolskich. Ogłosił 61 błogosławionych i 84 świętych i po raz pierwszy w dziejach, w 1970 r., dwóm kobietom przyznał tytuły doktorów Kościoła (święte: Teresa z Avili i Katarzyna ze Sieny).

Paweł VI był człowiekiem o szczególnym charakterze – wyrafinowanym intelektualistą, delikatnym i subtelnym (mówiono o nim "człowiek nieskończonej uprzejmości"), a zarazem chłodnym i nieco powściągliwym w obcowaniu z ludźmi, co nie ułatwiało mu kontaktów z otoczeniem.

Zmarł w święto Przemienienia Pańskiego 6 sierpnia 1978 w wieku 81 lat. Wiadomość o śmierci papieża Montiniego była zaskoczeniem i wstrząsem dla całego Kościoła i świata, gdyż w odróżnieniu od swych poprzedników, Piusa XII i Jana XXIII, do końca życia zachował aktywność.

Beatyfikacja Pawła VI odbyła się w 2014 r., a kanonizacja w 2018 roku. Dniem wspomnienia liturgicznego Pawła VI jest 26 września – dzień urodzin błogosławionego.

CZYTAJ DALEJ

Nowa Para diecezjalna Domowego Kościoła

2020-08-06 23:17

[ TEMATY ]

Ruch Światło‑Życie

Domowy Kościół

Para diecezjalna

Fb/Pawel Gradziuk

Joanna i Paweł Gradziukowie

Biskup Tadeusz Lityński wskazał nową Parę diecezjalną Domowego Kościoła, gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie. Joanna i Paweł Gradziukowie z Siedliska rozpoczynają posługę, która potrwa trzy lata.

W czerwcu odbyło się spotkanie Kręgu Diecezjalnego Domowego Kościoła, który wybrał trzy małżeństwa, jako kandydatury na nową Parę diecezjalną. Spośród nich Ksiądz Biskup wskazał właśnie Joannę i Pawła. Na co dzień formują się kręgu Domowego Kościoła. Oboje są członkami stowarzyszenia "Diakonia Ruchu Światło-Życie Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej", a także Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Posługują w Diecezjalnej Diakonii Rekolekcyjnej Ruchu Światło-Życie.

Dotychczas posługę Pardy diecezjalnej pełnili Anna i Mariusz Mazurkowie. Ich kadencja upłynęła w czerwcu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję