Reklama

Siostry Szkolne de Notre Dame w Piekoszowie

Wychowawczynie we wszystkim, co czynią

2013-02-15 15:06

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 7/2013, str. 4-5

W. D.
W maleńkiej kaplicy siostry trwają na modlitwie

Już przeszło trzydzieści siedem lat siostry szkolne de Notre Dame z Piekoszowa wychowują i formują kolejne pokolenia dzieci i młodzieży poprzez katechizację i pracę apostolską. Wierne charyzmatowi założycielki - bł. Matki Marii Teresy od Dzieciątka Jezus - wrażliwe na znaki czasu we wciąż zmieniających się warunkach, kształtują młodego człowieka, wydobywając z niego dobro, które złożył w nim sam Bóg. Same zawsze są blisko Niego.

Od 1989 r. mają swoją kaplicę zakonną. Maleńka, kameralna kaplica usytuowana jest na tyłach Domu. Tabernakulum z wieczną lampką zdobi bukiet żółtych tulipanów na małym ołtarzu, dalej jest tylko miejsce na dwa klęczniki z brewiarzami. Tutaj, z Panem Jezusem za ścianą, mieszkają trzy siostry: przełożona Domu i katechetka - s. Wanda Gołąbek, s. Jana Wojtarowicz - zakrystianka i emerytowana s. Enryka Kopeć - katechetka.

Posługa sióstr w parafii nieodłącznie związana jest z troską o wygląd kościoła i zakrystię. Szczęśliwa s. Jana prezentuje wyremontowaną, dzięki staraniom ks. proboszcza Zygmunta Kwiecińskiego, zakrystię, a w niej nowe szafy z ornatami i szatami liturgicznymi równiutko poukładane na wieszakach. Teraz wszystko tutaj ma swoje miejsce. Cieszy ją ten porządek i to, że kiedy księża przyjeżdżają na różne uroczystości kościelne, parafialne (a tych w całym roku jest sporo) mają ornaty, szaty i godne miejsce, by przygotować się do Eucharystii. - To szczególny charyzmat, s. Jana bardzo dobrze czuje się w tej pracy. Na każdej szafie oczywiście kwiatowe „wariacje” i kompozycje s. Jany. W kościele jej bukietami ozdobione są niemal wszystkie ołtarze. Młode pary specjalnie proszą siostrę o dekorację kościoła na uroczystość ślubną. S. Jana ma dużo obowiązków. Musi być także do dyspozycji pątników, którzy chcą kościół nawiedzić, pomodlić się chwilę przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej Piekoszowskiej, oprowadza pielgrzymów, odsłania im cudowny obraz, opowiada jego historię. Oprócz tego - codzienna posługa w kościele i w zakrystii.

Reklama

Formują rycerzy

Emerytowana s. Enryka w Piekoszowie jest już od przeszło 10 lat. Pracuje jako katechetka w miejscowej szkole. Tutaj razem z s. Wandą prowadzi grupy rycerskie, do których należy aż osiemdziesięcioro dzieci. Spotkania odbywają się w szkole w ramach dodatkowych godzin. Centralne uroczystości Rycerstwa przeżywane są w parafii 8 grudnia. Wtedy kilkadziesiąt dzieci w specjalnych chustach z emblematami i ze sztandarem odnawia Akt Oddania się Matce Bożej. Jak na prawdziwych rycerzy przystało, dzieci pasowane są mieczem. Rycerstwo to szkoła wychowania i charakteru oparta na duchowości i życiu św. Maksymiliana Marii Kolbego i kulcie Matki Bożej. Pozwala ukształtować u dziecka pozytywne cechy, wydobyć z niego to dobro, które w sobie ma. - Oczywiście czasem do grupy rycerskiej przychodzą „urwisiątka”, ale i nad nimi trzeba pracować, aby wyrośli z nich rycerze - śmieje się siostra. To duża i ważna praca wychowawcza. S. Wanda przygotowuje na lekcje prezentacje, dyskusje, pogadanki na ważne tematy np. zagrożenia wynikające z lektury książek o wampirach i mody na fascynację brzydotą i złem. - Co może zostać dobrego po przeczytaniu takiej książki w waszych sercach? - pyta młodych. - Trzeba umieć słuchać, bo dzieci potrafią stawiać ważne pytania, są wrażliwe na przekaz medialny. Pytają o eutanazję, o egzorcyzmy - mówi. Dużą popularnością cieszą się szkolne konkursy o świętych, które organizuje s. Wanda. Dzieci wcielają się w postaci świętych i przedstawiają ich życie - przez taką dramę czerpią wzory dobrych szlachetnych postaw. Mali rycerze są obecni na nabożeństwach różańcowych, majowych, a podczas procesji niosą poduszkę i szarfy. Siostry starają się także uczyć dzieci wrażliwości na cierpiących, stąd okolicznościowa współpraca z Domem dla Niepełnosprawnych, w którym prezentują jasełka.

W charyzmacie sióstr szkolnych bardzo ważne miejsce zajmuje wychowanie młodych dziewcząt w duchu chrześcijańskim, by mogły być w przyszłości dobrymi żonami i matkami. Siostry regularnie raz w miesiącu organizują dni skupienia dla chętnych dziewczyn. Obecnie uczęszcza na nie pięć licealistek. - Przede wszystkim staramy się formować ich serca według dobrych wartości, kształtować chrześcijańską postawę w jedności z Bogiem, nie chcemy żadnej z nich wciągać na siłę do klasztoru - tłumaczy s. Wanda. S. Enryka od czasu do czasu zabiera chętne dziewczyny do Lipnika na rekolekcje. Przyjeżdżają tutaj dziewczęta z różnych stron Polski, szukające odpowiedzi na swoje powołanie.

Rytm codziennych obowiązków sióstr w Piekoszowie przeplata modlitwa osobista i wspólnotowa. - Każda z nas w ciągu dnia znajduje czas na modlitwę Słowem Bożym, Różaniec czy Drogę Krzyżową. Jeśli pozwala na to praca, zbieramy się razem na Nieszpory - opowiada s. Wanda. W modlitwach pamiętają o kapłanach, chorych i cierpiących, prywatnych intencjach różnych osób.

Trzydzieści jeden sióstr

Historia obecności sióstr szkolnych w parafii piekoszowskiej zaczęła się w 1976 r., kiedy 18 sierpnia z mieszkańcami powitał je dziekan ks. Stanisław Kurdybanowski. Siostry przybyły do diecezji już 9 sierpnia i zanim wyremontowano dla nich mieszkanie, zamieszkały na kilka tygodni w Chełmcach. Od początku siostry zajęły się katechizacją dzieci i młodzieży. Podjęły również posługę w zakrystii, dbając, o bieliznę ołtarzową i wystrój kościoła, a jedna z sióstr przygotowywała posiłki na plebanii. Pierwszą przełożoną została s. M. Lidia Szotkowska. W ciągu 37 lat istnienia placówki w Piekoszowie pracowało tu 31 sióstr.

Siostry katechizowały przy parafii, dojeżdżały także do Jaworzni. Kiedy nauczanie religii wróciło do szkół, zaczęły uczyć w Szkole Podstawowej w Piekoszowie i w dwóch przedszkolach oraz w Liceum Ogólnokształcącym w Piekoszowie. Ponadto prowadziły przygotowanie do sakramentu bierzmowania. Skupiały swoich podopiecznych w różnych grupach religijnych, takich jak: Pomocnice Maryi, Krąg Biblijny, Eucharystyczny Ruch Młodych, Rycerstwo Niepokalanej oraz w scholi. Zabierały dzieci i młodzież na wyjazdy, wycieczki, obozy wędrowne czy rekolekcje w Świebodzicach, Wejherowie-Gościcinie, Stryszawie, Lipniku. Organizowały religijny wypoczynek dla dzieci z rodzin ubogich w Gdańsku, Jaworku, dni skupienia i wyjazdy do Opola - dla dziewcząt zainteresowanych życiem zakonnym.

Siostry zakrystianki zawsze dbały o dekoracje w kościele, przygotowywały czuwania adwentowe, inscenizacje z okazji św. Stanisława Kostki, Tygodnia Misyjnego, Dnia Papieskiego. W szkole organizowały mikołajki z upominkami. Razem z parafią przeżywały różnorodne uroczystości religijne, także te wyjątkowe, jak: rekoronacja obrazu Matki Bożej w Piekoszowie po kradzieży wot i koron (1986), nawiedzenie kopii cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, 300-lecie obecności cudownego Obrazu Matki Bożej Miłosierdzia (1991), nawiedzenie figury Matki Bożej Fatimskiej (1996).

Ideały Marii Teresy od Jezusa

Trzyosobowa wspólnota sióstr jest małą cząstką międzynarodowego Zgromadzenia Sióstr Szkolnych de Notre Dame o regule św. Augustyna, które wyrosło z pilnej potrzeby kształcenia i wychowywania młodzieży żeńskiej. Po rewolucji francuskiej zamknięto w Europie zachodniej większość szkół katolickich, szczególnie prowadzonych przez zgromadzenia zakonne. Założycielką Zgromadzenia była Maria Teresa od Jezusa (ogłoszona błogosławioną przez Ojca Świętego Jana Pawła II w 1985 r., uczennica szkoły Sióstr Kanoniczek de Notre Dame św. Augustyna). Zachęcana i wspierana przez bp. Michała Wittmanna, założyła Zgromadzenie w 1833 r., w Neunburgu w Bawarii, wskrzeszając system szkół katolickich i podejmując charyzmat Zakonu Kanoniczek de Notre Dame dla swej wspólnoty zakonnej. Rozwijające się prężnie nowe zgromadzenie nauczycielsko-wychowawcze od 1847 r. rozczęło działalność w Ameryce Północnej, a z czasem także w wielu krajach Europy. W 1851 r. otwarto dom we Wrocławiu, a następnie w innych miejscowościach na Śląsku, tak że w 1855 r. powstała Prowincja Śląska z Domem Prowincjalnym we Wrocławiu. Wikariat polski został utworzony w 1924 r. z domem głównym we Lwowie, w którym na prośbę abp. Józefa Bilczewskiego siostry prowadziły działalność od 1904 r. W 1934 r. został podniesiony do rangi Prowincji Polskiej.

W okresie międzywojennym siostry z Prowincji Polskiej prowadziły szkoły i zakłady wychowawcze, kursy gospodarcze i prywatne lekcje języków obcych, kuchnię studencką, dożywianie dzieci (bezpłatne), organizacje młodzieżowe. Organizowały również imprezy, przedstawienia religijne i patriotyczne, troszczyły się także o wystrój kościołów parafialnych.

Posługa w czasie okupacji

Okupanci zabronili siostrom prowadzenia działalności nauczycielskiej i wychowawczej. Odpowiadając na potrzeby ludności, angażowały się więc w niesienie jej różnorakiego wsparcia. W tym okresie historii Polskiej Prowincji siostry poniosły wiele strat i ofiar, ale zyskały nową błogosławioną - s. Antoninę Krotochwil, jedną z grona 108 męczenników II wojny światowej. Udzielały pomocy uchodźcom, starcom i Żydom. Podejmowały także narzucane im prace w szpitalach wojskowych, opiekowały się dziećmi zwożonymi do budynków zgromadzenia. W celu zdobycia środków do życia, prowadziły kuchnie, obsługiwały kościoły i wykonywały różne inne prace. W wyniku działań wojennych oraz rządów okupantów siostry Prowincji Polskiej utraciwszy bezpowrotnie wszystkie domy na Kresach Wschodnich, rozpoczęły w 1945 r. organizację Prowincji Polskiej na Ziemiach Odzyskanych, w budynkach (znacznie zniszczonych wskutek działań wojennych) byłej Prowincji Śląskiej. Ze stanu przedwojennego Prowincji Polskiej pozostały jedynie dwa domy w diecezji katowickiej. Od 1946 r. siedzibą Zarządu Prowincji jest budynek Zgromadzenia w Opolu.

Po wojnie, w związku z odebraniem przez komunistów klasztorom i zgromadzeniom możliwości nauczania w szkołach, siostry rozpoczęły na Ziemiach Odzyskanych działalność wychowawczo-nauczającą pozaszkolną oraz repolonizację na terenie Ziem Odzyskanych, w prowadzonych przez siebie przedszkolach i domach dziecka, jak i na kursach prowadzonych dla młodzieży i dorosłych w wielu domach i placówkach Prowincji Polskiej. Kiedy władze komunistyczne zabroniły siostrom prowadzenia szkół zakonnych, podjęły służbę przy parafiach jako katechetki, zakrystianki, organistki oraz prowadziły domy dla niepełnosprawnych dzieci.

* * *

Zgromadzenie Sióstr Szkolnych de Notre Dame charakteryzują takie cechy jak: maryjność, duch eucharystyczny, życie we wspólnocie, troska o jedność, ubóstwo, wychowanie i nauczanie jako służba apostolska. Siostry zawsze służyły w małych miasteczkach i wioskach, wśród ubogich rodzin, gdzie nie było możliwości powstania autonomicznych dużych klasztorów sióstr ze ścisłą klauzurą. Tutaj podejmowały pracę w szkołach, przedszkolach, sierocińcach.

Jako wychowawczynie stały się pionierkami w rozwoju XIX-wiecznego systemu nauczania szkolnego.

Obecnie siostry pracują w ponad 30 krajach świata. Na całym świecie jest ponad 3000 Sióstr Szkolnych de Notre Dame, z tego w Polsce 200 sióstr.

W następnym numerze zaprezentujemy Dom Sióstr Jezusa Miłosiernego w Kielcach

Tagi:
zakon

Na dyżurze przed Panem Bogiem

2019-11-13 08:09

Anna Janowska
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 23

– Co my właściwie robimy za klauzurą? Mówimy Panu Bogu o ludziach – tych, którzy tu przychodzą, by się modlić, tych, którzy tu nie przychodzą, i tych, którzy nic o Panu Bogu nie wiedzą – zdradza s. Zdzisława, dominikanka ze Świętej Anny k. Przyrowa

Anna Wyszyńska
Siostry dominikanki opuszczają klasztorną klauzurę tylko w wyjątkowych sytuacjach, jak np. jubileusz 150-lecia ich obecności w Świętej Annie

Piękny budynek klasztoru to dziś zabytek, wybudowali go ojcowie bernardyni na początku XVII wieku. Kiedy w ramach represji po powstaniu styczniowym ojców wyeksmitowano, osiedliły się tutaj – również pod przymusem – siostry dominikanki klauzurowe, którym zaborca odebrał klasztor w Piotrkowie Trybunalskim. Chociaż długo miały zakaz przyjmowania kandydatek, a w czasach komunizmu także doświadczyły wielu szykan, przetrwały. – Dziś jesteśmy jedną z większych wspólnot naszego zakonu w Europie – mówi s. Zdzisława.

Dominikanki są zakonem kontemplacyjnym, żyją i modlą się w przestrzeni klauzury, którą opuszczają jedynie w wyjątkowych sytuacjach. 21 listopada przypada Światowy Dzień Życia Kontemplacyjnego – to święto zakonów klauzurowych. W tym dniu warto zapytać, co pociąga kandydatki do wyboru takiego życia. I czy czują się w nim spełnione.

– Każdy człowiek czuje się spełniony wtedy, kiedy znajdzie swoje miejsce w życiu – wyjaśnia s. Zdzisława. – To jest tak samo jak z wyborem osoby, z którą połączy się życie w małżeństwie, ze znalezieniem życiowej pasji czy zawodu, któremu się odda wszystkie swoje zdolności. To Pan Bóg wpisuje powołanie w życie człowieka, a gdy się je odkryje – idzie się za nim. Wybór życia w klasztornej klauzurze nie jest wyborem czegoś strasznego, niezrozumiałego, co ma być dla mnie dotkliwą pokutą – przeciwnie, to odnalezienie sensu i radości życia w całkowitym oddaniu go Panu Bogu.

Życie sióstr w przestrzeni klauzury sprawia, że rzadko możemy je oglądać, a jeszcze rzadziej z nimi rozmawiać. Tym cenniejsza jest opowieść s. Zdzisławy o drodze jej powołania, zwłaszcza że do Świętej Anny w diecezji częstochowskiej przyjechała z odległego Poznania.

– Od dzieciństwa interesowałam się nauką i sztuką, rodzice uczyli mnie dostrzegania piękna przyrody, słuchania muzyki. To wszystko uwrażliwiało mnie na wartości duchowe, chociaż nie byliśmy rodziną gorliwie praktykującą. Moja szkoła była na tej samej ulicy, przy której znajdował się kościół Ojców Dominikanów. Tam się czasem wchodziło, zwłaszcza w niebezpieczeństwie klasówki. Dopiero w szkole średniej, pod wpływem mojej przyjaciółki, zaczęłam uważniej słuchać tego, o czym w kościele się mówi, czytać, odkryłam, czym jest Różaniec. Na studiach mocno się zaangażowałam w duszpasterstwo akademickie, tam poznałam wspaniałych ludzi.

Siostra Zdzisława podkreśla, że te odkrycia przychodziły stopniowo, całymi latami, a z perspektywy czasu uważa, że bardzo ważne było świadectwo życia osób z otoczenia, które o swojej wierze zaświadczały postawą, mądrością i dobrocią.

– Przyszedł czas, kiedy zrozumiałam, że Boga trzeba traktować poważnie, że On nie jest dodatkiem do życia, że On naprawdę jest. Pewnego dnia na drzwiach kościoła Dominikanów zobaczyłam plakat z napisem: „Bracia dominikanie mówią ludziom o Bogu, siostry dominikanki mówią Bogu o ludziach”. To było jak impuls, chociaż wtedy jeszcze nie dojrzałam do decyzji, musiałam ją w sobie jeszcze przepracować. Miałam dobrą pracę, wielu przyjaciół, kochającą rodzinę. Ale uznałam, że to wszystko jest mniejsze niż sam Pan Bóg, i postanowiłam to zostawić. Przyjechałam do Świętej Anny i zapukałam do furty klasztoru. To był rok 1975. Nigdy tego nie żałowałam. Ten czas minął mi szybko. Tutaj ciągle na nowo odkrywam Pana Boga, bo poznanie Go i kontakt z Nim nie jest sprawą jednorazową i zamkniętą. To jest wciąż nowe i wspaniałe doświadczenie. Jestem ciekawa, co będzie dalej.

Młodym ludziom, którzy pytają o wybór drogi życiowej, s. Zdzisława radzi: – Warto patrzeć w siebie, by odkryć, co mnie najbardziej porusza. Warto myśleć, by nie być powierzchownym, nie uciekać się tylko do szukania przyjemności. Każdy człowiek ma ukrytą w sobie tajemnicę Pana Boga. Trzeba ją tylko odkryć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rekolekcje adwentowe z ks. Pawlukiewiczem

2019-12-02 15:38

Salve NET

Tam, gdzie jest wolność, tam, gdzie jest możliwość rozwijania swojej twórczości, tam jest dużo Światła. Obyśmy byli dziećmi Światła, synami Światła, takimi księżycami Światła, które będą odbijać Jego blask w sercach innych ludzi - mówi ks. Piotr Pawlukiewicz

youtube.com

ODCINEK DRUGI



ODCINEK PIERWSZY

Zapraszamy na pierwszy odcinek rekolekcji ks. Piotra, kolejne będą ukazywały się w każdy poniedziałek adwentu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mastalski o związkach niesakramentalnych: nie znaczy, że gorsi

2019-12-09 21:33

BPAK / Kraków (KAI)

Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy, że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – mówił bp Janusz Mastalski podczas adwentowego dnia skupienia Duszpasterstwa Niesakramentalnych Związków Małżeńskich w archidiecezji krakowskiej.

Joanna Adamik

Spotkanie adwentowe odbyło się 7 grudnia w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich. Rozpoczęło się Mszą św., której przewodniczył bp Janusz Mastalski. W homilii wyjaśnił, iż zawarte w Ewangelii polecenie Jezusa „Idźcie i głoście” jest skierowane do każdego z nas. – Nawet jeśli jesteśmy ludźmi, którzy nie mają do końca łączności z Jezusem, ponieważ nie mogą przystępować do komunii św., nawet jeśli gdzieś te nasze drogi się poplątały, często nie z własnej winy, to na pewno nadal możemy być świadkami i pokazywać, ze Bóg, Kościół jest dla mnie ważny – powiedział biskup i zaznaczył, że powyższe słowa Jezusa są wskazaniem, jak być świadkiem.

Jak tłumaczył, słowo „idźcie” zawiera w sobie trzy konkretne elementy: kierunek, cel oraz wysiłek. – To, że nie przystąpię do komunii św., lecz do komunii duchowej, nie oznacza, że nie idę za Jezusem. To nie oznacza, że On nie jest dla mnie ważny. Znać kierunek, to znaczy iść za Jezusem, a nie obok albo przed Nim. Znać kierunek, to likwidować wszystko, co przysłania Jezusa – wymieniał. – Dzielenie się doświadczeniem wiary, głoszenie Ewangelii jest poleceniem, które Pan daje całemu Kościołowi, także tobie. Jest to nakaz, który nie wynika jednak z woli panowania czy władzy, ale z miłości, z faktu, że Jezus pierwszy przyszedł do nas i dał nam całego siebie. Jezus nie traktuje nas jako niewolników, lecz ludzi wolnych, przyjaciół, braci. Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – podkreślił bp Mastalski.

Następnie wskazał, że do celu, jakim jest zbawienie, świadectwo i realizacja powołania prowadzi angażowanie się w duszpasterstwo, a poprzez to coraz większe przybliżanie się do Boga i drugiego człowieka, a także pokazywanie Go innym, gdyż „Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy poczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości”.

Decyzja o wyruszeniu w konkretnym kierunku i do określonego celu wiąże się także z wysiłkiem. Bycie dobrym mężem, dobrą żoną, dobrym rodzicem, to zgoda na ofiarę. – To zgoda na to, aby walczyć, kiedy już nie mam siły. Jak ważne jest to, żebyście poprzez swoją miłość ciągle zapraszali Jezusa do swojej rodziny i do swojego domu. I mówili: „Panie, może nie mogę przyjąć komunii, ale mogę się modlić, przekraczać siebie, bo Cię kocham, bo jestem zdecydowany na ofiarę” – mówił biskup. Na koniec przytoczył wypowiedź papieża Franciszka, która zawiera zapewnienie Jezusa, iż On „nigdy nikogo nie zostawia samym, zawsze nam towarzyszy”.

Po komunii św. została odczytana modlitwa komunii duchowej, zaś później nastąpiło indywidulane błogosławieństwo. Po Eucharystii wszyscy zebrani udali się do salki na konferencję dotyczącą małżeństwa. Bp Mastalski podzielił się dziewięcioma zasadami, które odgrywają ważną rolę w małżeństwie, związku i rodzinie.

Jedną z nich jest zasada przebaczenia. Zakłada ona dawanie drugiej szansy, ale również świadomość doznanych krzywd. Przebaczenie wymaga dojrzałości, która umożliwia pokonanie siebie i zachowanie dystansu, by móc powiedzieć „Wybaczam, ale im częściej będzie się to zdarzało, tym trudniej będzie ci przebaczyć”. – Nie ma normalnego związku bez zasady przebaczenia. To jest wpisane w naszą wiarę, bo przecież Bóg jest przebaczający, miłosierny, a nie taki, który chodzi i się mści. Może właśnie w Adwencie warto zastanowić się nad tym, czego jeszcze nie przebaczyłem albo komu nie przebaczyłem – zachęcał biskup.

– Ale to, że trudno przebaczyć nie oznacza, że łatwo powiedzieć „przepraszam”. I tutaj jest kolejna kwestia, ponieważ „przepraszam” oznacza: pomyliłem się albo zrobiłem coś z premedytacją, albo nie wiedziałem, że to tak wyjdzie. Ale zawsze będzie to przekaz „Tak, skrzywdziłem cię”. Dlatego nie jest łatwo powiedzieć „przepraszam”, szczególnie kiedy ma się dogmat o nieomylności i generalnie zawsze ma się rację. Jaki jest piękny człowiek, kiedy potrafi powiedzieć „przepraszam”. To słowo ma weryfikować moje postępowanie. Nie chodzi o takie „dla świętego spokoju”; to „przepraszam” nic nie da, nie o takie nam chodzi – podkreślił bp Mastalski.

Duszpasterstwo Niesakramentalnych Związków Małżeńskich zostało założone przez ks. dr. Jana Abrahamowicza w 2000 r. przy kościele św. Krzyża w Krakowie. Od 2010 r. działa ono w parafii Miłosierdzia Bożego. Jego celem jest towarzyszenie osobom, które żyją w niesakramentalnych związkach małżeńskich, w dorastaniu do dojrzałej wiary i w szukaniu dróg do Jezusa. – Przyznam się, że początkową trudnością, na jaką uskarżali się przychodzący na spotkania, było to, że czuli się odrzucani przez Kościół. A tymczasem słyszą tutaj, że są w Kościele, więcej - jako ochrzczeni mają określone obowiązki i możliwości. Owszem, nie mogą korzystać ze wszystkich sakramentów, ale klucz do problemu leży w ich rękach. Można tak pokierować swoim życiem, żeby to, co dziś niemożliwe, w końcu stało się możliwe – wyjaśniał ks. Abrahamowicz. – Niektórzy z duszpasterstwa mogą już przyjmować komunię św. sakramentalną; spełnili wszystkie warunki, które są konieczne i uznali Chrystusa za wartość najważniejszą – dodał duszpasterz. Spotkania odbywają się w trzeci piątek miesiąca o godz. 18. Na formację składają się również wyjazdy, które umożliwiają wspólne przeżywanie wiary i doświadczenie wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem