Reklama

Wiadomości

Ukraina: dzieci marzą o powrocie do szkolnej ławki

Mimo przedłużającej się wojny na Ukrainie trwają przygotowania do nowego roku szkolnego, który rozpocznie się 2 września. Szczególnie trudna jest sytuacja dzieci na terenach przyfrontowych, gdzie dominuje zdalne nauczanie. Mimo ciągłych ostrzałów podejmowane są wysiłki, by jak najwięcej dzieci wróciło do klas szkolnych i miało normalny kontakt z nauczycielem i rówieśnikami. Greckokatolicki kapłan ks. Roman Wowk przygotowuje właśnie klasę w jednym ze schronów, gdzie uczyć się będzie 25 dzieci z Zaporoża.

[ TEMATY ]

szkoła

dzieci

wojna na Ukrainie

Karol Porwich/Niedziela

Zdjęcia ze światoszyńskiej parafii

Zdjęcia ze światoszyńskiej parafii

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wiele ukraińskich dzieci i nastolatków nie wie w praktyce czym jest uczęszczanie do szkoły. Najpierw zostały pozbawione tej możliwości przez pandemię, a potem przez pełnoskalową wojnę. Według organizacji pomocowej „Save the Children” co najmniej 3 tys. szkół na Ukrainie zostało poważnie uszkodzonych, a ponad 300 całkowicie zniszczonych.

Powrót do klas na terenach przyfrontowych

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Fakt, że w wielu miejscach rezygnuje się ze zdalnego nauczania i podejmowane są próby przywrócenia normalnego kształcenia pokazuje, że ważna część życia zaczyna wracać na właściwe tory. Informuje o tym Switłana Dukhoycz, która jest dziennikarką ukraińskiej sekcji Radia Watykańskiego. Przywołuje przykład z Zaporoża, gdzie 17 sierpnia została poświęcona pierwsza klasa Katolickiej Szkoły Księdza Bosko, która będzie działać przy parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy. To właśnie tamtejszy proboszcz postanowił dać dzieciom szansę na normalną naukę a w projekcie wspiera go wspólnota parafialna.

Reklama

Ks. Roman Wowk wyznał, że wpadł na pomysł otwarcia klasy po tym jak spotkał dwóch chłopców, którzy uczęszczali na pozalekcyjne zajęcia przy parafii. Dopiero tam odkryli, że od dwóch lat uczą się w tej samej klasie, ale ponieważ lekcje odbywają się wyłącznie online, nigdy wcześniej się nie spotkali. To, jak zauważył greckokatolicki kapłan, pokazuje, że dzieci nie mają możliwości komunikowania się ze sobą i odbija się to na ich psychice. By zaradzić tej traumie od dłuższego czasu przy parafii organizowane są zajęcia muzyczne, plastyczne a także fitness i taniec. Ks. Wowk wyznał, że „klasa w schronie” powstała na prośbę rodziców i ma być pierwszym krokiem do powstania katolickiej szkoły, o której zawsze marzył i którą już zaczął realizować.

Budowa szkoły mimo wojny

„Zdałem sobie sprawę, że na wschodniej Ukrainie istnieje ogromna potrzeba szkoły katolickiej. Dlatego w zeszłym roku kupiliśmy kawałek ziemi w pobliżu naszej parafii. Powinna to być szkoła, która zapewni pełną edukację, począwszy od przedszkola. W tym roku powoli rozpoczęliśmy prace” - powiedział ks. Wowk. Wyznał, że nie jest to łatwe, ponieważ budowa jest zawsze kosztownym przedsięwzięciem, a prowadzenie jej w warunkach wojennych pociąga za sobą szereg dodatkowych trudności. Ukraiński kapłan dodał, że gdy mówi komuś, iż zaczyna właśnie budować szkołę w Zaporożu często słyszy, że jest to dziwne. „Mam jednak świadomość, że kiedy wojna się skończy, będziemy potrzebować wysokiej jakości edukacji, która była niszczona zbyt długo najpierw przez koronawirusa, a teraz przez wojnę. Agresor nieustannie ostrzeliwuje rakietami instytucje edukacyjne: wiele z nich zostało uszkodzonych, a inne całkowicie zniszczone. Dlatego będziemy potrzebować szkół, a szkoły nie da się zbudować w jeden dzień. Budujemy więc już teraz z myślą o przyszłości” - wyznał proboszcz z Zaporoża. Jego marzeniem jest to, by dzieci, które zaczną naukę w tej szkole kiedyś mogły skończyć studia: „Myślę, że nam się uda. Nie wiem jak, ale bardzo w to wierzę. Bóg na pewno nam pomoże”.

Dzieci z Zaporoża

Reklama

Greckokatolicki kapłan podkreślił, że w Zaporożu nadal mieszka wiele rodzin z dziećmi. Przypominał, że na miejsce tych, którzy wyjechali z miasta przybyły rodziny z okupowanych terenów i mimo istniejących trudności starają się zapewnić jak najlepszą przyszłość swoim dzieciom. Ks. Wowk wskazał, że ponieważ linia frontu jest bardzo blisko istnieje ciągłe niebezpieczeństwo ostrzału, a dzieci cierpią najbardziej. Czasami boją się oddalić nawet o kilka kroków od rodziców lub panicznie reagują na ostre dźwięki na drodze, takie jak hałas motocykla. „Nie wiem, jak wpłynie to na psychikę dzieci, ale mogę powiedzieć, że nie jest im łatwo stąd tym bardziej staram się ocalić ich dzieciństwo zapewniając dostęp do edukacji” - wyznał greckokatolicki kapłan, który od początku wojny posługuje w strefie przyfrontowej.

Ks. Wowk wyznał, że od początku pełnoskalowej wojny nie miał wolnego. „Rozum mi mówi, że powinienem bardziej odpocząć, ale widzę też ogrom potrzeb i jakoś staram się im zaradzić” - powiedział. Podkreślił, że siłę czerpie z modlitwy, liturgii oraz z bycia z ludźmi, także z dziećmi, które przywracają mu uśmiech w tym mrocznym czasie wojny. „Gdy z nimi jestem mam świadomość, że ich dzieciństwo absolutnie nie może zostać wstrzymane, dlatego staramy się zaoferować im szansę na przeżycie choć odrobiny dzieciństwa” - wskazał ks. Wowk.

Kapłan, mąż i ojciec

Greckokatolicki duchowny służył w Doniecku do połowy 2014 r., kiedy to wojna zmusiła go do opuszczenia miasta. Nie wrócił do zachodniej Ukrainy, skąd pochodzi, ale przez półtora roku pracował w Krzywym Rogu, a od 2016 r. jest proboszczem w Zaporożu, gdzie mieszka z rodziną, żoną i czwórką dzieci. Wyjaśniając swoją decyzję o pozostaniu na tak trudnych terenach powiedział: „Pochodzę z obwodu lwowskiego, moja żona pochodzi z Iwano-Frankowska a czworo naszych dzieci urodziło się w Doniecku. Nie wiemy, co stanie się z ich rodzinnym miastem, ale kiedy przyjechałem tam w 2000 roku, zobaczyłem wielu ludzi spragnionych Bożej miłości i zdecydowałem, że zostanę. Nadal nie czuję, że zrobiłem już to, co powinienem i chciałem zrobić. Może będę mógł kiedyś tam wrócić”.

Zagrożenie bombardowaniami w Zaporożu jest nadal wysokie. Ks. Wowk wyznał, że każda rodzina samodzielne decyduje o tym, czy zostaje czy jednak zamierza wyjechać na spokojniejszy teren. Kapłan przywołał przykład swojej rodziny. Kiedy wybuchła pełnoskalowa wojna jego żona i dzieci wyjechały do obwodu lwowskiego, pozostały tam przez trzy miesiące, a następnie wróciły do Zaporoża, ponieważ nie chciały być z dala od męża i ojca. Powiedzieli mu: „Jesteśmy rodziną i musimy zostać razem. Jeśli ty zostaniesz, my zostaniemy z tobą”.

2024-08-29 15:56

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

215 dzieci z sierocińca w Zaporożu ewakuowano do Lwowa; później pojechały do Polski

[ TEMATY ]

dzieci

pomoc dla Ukrainy

Karol Porwich/Niedziela

215 dzieci - od brzdąców do nastolatków - ewakuowano z sierocińca w leżącym na południowo-wschodniej Ukrainie Zaporożu, w okolicach którego rosyjskie oddziały przejęły największą w Europie elektrownię atomową. Dzieci wraz z opiekunami przyjechały w sobotę do Lwowa po 24-godzinnej podróży pociągiem. Później ruszyły do Polski.

Podziel się cytatem Gdy zapadła noc i temperatura spadła, dzieci cierpliwie czekały na peronie lwowskiego dworca, starsze opiekowały się młodszymi, a personel czuwał nad wszystkimi, pilnując, by się nie zgubiły - relacjonuje agencja Reutera. Najmłodsze tuliły pluszowe zabawki, żadne z dzieci nie płakało, ani się nie skarżyło.
CZYTAJ DALEJ

Jan Paweł II odpowiadał: Dlaczego mamy pościć?

2026-03-11 06:58

[ TEMATY ]

św. Jan Paweł II

Vatican Media

Praktyki wielkopostne uległy wybitnemu złagodzeniu, prawie że zanikły – powiedział Jan Paweł II w pierwszym Wielkim Poście swego pontyfikatu w 1979 r. Przyznał zarazem, że jest tym zaniepokojony, bo jeśli człowiek nie pości, jeśli nie potrafi powiedzieć sobie „nie”, to nie może być człowiekiem, „nie jest godny swego imienia”. Słowa te pojawiają się w polskim streszczeniu katechezy z 21 marca 1979 r. Jego nagranie zachowało się w watykańskim archiwum i dziś po 47 latach udostępniamy je polskiemu odbiorcy.

W wygłoszonej tego dnia katechezie Jan Paweł II przypomniał, że praktyki wielkopostne zostały znacznie złagodzone w 1966 r. W tej kwestii Paweł VI pozostawił wiele decyzji lokalnym episkopatom.
CZYTAJ DALEJ

Wielki Post w Nikaragui: reżim zakazał procesji Drogi Krzyżowej i nabożeństw pokutnych

2026-03-11 13:26

[ TEMATY ]

Droga Krzyżowa

Adobe Stock

Reżim prezydenta Daniela Ortegi coraz bardziej ogranicza uroczystości kościelne i życie parafii. Również w tym roku wierni przygotowują się do Wielkanocy pod czujnym okiem policji stacjonującej przed kościołami. Msze św. są „nadzorowane” i obowiązuje zakaz „jakiejkolwiek działalności religijnej” w miejscach publicznych.

W Wielkim Poście reżim zakazał łącznie 5726 procesji, mowa o Drodze Krzyżowej i procesjach pokutnych, charakterystycznych dla religijności tego kraju. „Od 2019 roku sandinistowska dyktatura zakazała łącznie 27034 procesji i aktów pobożności ludowej” - podkreśla Martha Patricia Molina. Ta katolicka adwokatka od lat dokumentuje przypadki prześladowania Kościoła. Jesienią ubiegłego roku przekazała Leonowi XIV już szóstą edycję raportu „Nikaragua: Kościół prześladowany”, przedstawiającego przerażający bilans represji wobec chrześcijan ze strony reżimu Daniela Ortegi i jego żony Rosario Murillo.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję