Reklama

O rezygnacji Benedykta XVI i o konklawe

2013-03-11 12:58

Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 11/2013, str. 6-8

EAST NEWS/ GIAGNORI/EIDON/ROPI

Od 11 lutego 2013 r., kiedy to świat dowiedział się o papieskiej decyzji, w Rzymie zjawiło się ponad 4 tys. dziennikarzy z całego świata, by komentować to historyczne wydarzenie oraz związany z tym okres „sede vacante” i konklawe

Przez wieki świeccy władcy europejscy i frakcje polityczne różnorodnymi metodami - orężem, zastraszeniem, szantażem, presjami dyplomatycznymi, odwoływaniem się do racji stanu - próbowali wpływać na wybór papieży.

Ingerencje władców świeckich w konklawe

W czasach średniowiecznych często uciekano się do broni. Do historii przeszło konklawe w Viterbo w 1280-81 r., które trwało 6 miesięcy - wybrano wtedy Simona de Brie, który przyjął imię: Marcin IV. Popierany był on przez Karola Andegaweńskiego i ród Aldobrandeschich. Konkurentów kard. De Brie z rodu Orsinich zastraszono z bronią w ręku i uniemożliwiono im uczestniczenie w konklawe. Przez wieki władcy hiszpańscy, francuscy, portugalscy i austriaccy próbowali zmusić kardynałów do wyboru „swojego” kandydata. Konklawe w 1550 r. trwało aż 73 dni, gdyż zarówno „katolicki” cesarz Karol V, jak i król Francji Henryk II wywierali naciski na purpuratów, aby wybrali popieranych przez siebie kandydatów. W czasie konklawe w 1605 r. Hiszpania zawetowała kandydaturę kard. Cesare Baronio, a w 1700 r. Ludwik XIV sprzeciwił się wyborowi kard. Galeazzo Marescottiego. Po raz ostatni do „prawa weta” uciekł się cesarz Franciszek Józef - w 1903 r. w czasie konklawe po śmierci Leona XIII w jego imieniu kard. Jan Puzyna z Krakowa oznajmił sekretarzowi stanu zmarłego papieża, który uchodził za profrancuskiego, wykluczające weto przeciwko kard. Rampolli del Tindaro. Polski purpurat wypowiedział wtedy słynną łacińską formułę: „Vetum exclusionis contra Em.mum Dominum Cardinalem Marianum Rampolla del Tindaro”. Wielu kardynałów uznało to za zamach władzy świeckiej na wolność Kościoła oraz na godność Świętego Kolegium, ale w końcu wybrali innego purpurata: kard. Giuseppe Sarto - Piusa X.

„Czwarta władza” zastępuje władców świeckich

Konklawe w 1903 r. było ostatnim przypadkiem publicznej ingerencji „katolickiego” państwa w procedurę wyboru papieża. Problem w tym, że wraz z ustaniem oficjalnych ingerencji w konklawe nie ustały inne formy nacisku na Kolegium Kardynalskie, wśród których na pierwszym miejscu należy wymienić media, nie przez przypadek nazywane czwartą władzą. Oczywiście, na początku środki społecznego przekazu wykorzystywane były przez środowiska polityczne i dyplomatyczne oraz przez niektóre kręgi kościelne.

Reklama

Z tego środka zaczęły również korzystać wpływowe grupy ideologiczne, także wewnątrzkościelne, starające się narzucić opinii publicznej „przełomową” interpretację II Soboru Watykańskiego i wizję „demokratycznego” Kościoła. Włoscy dziennikarze przypomnieli, że jednym z powodów, dla których kard. Giuseppe Siri nie został wybrany na papieża w 1978 r., było ukazanie się w przeddzień konklawe - a nie tak, jak było ustalone już po jego rozpoczęciu - wywiadu, w którym wypowiedział się bardzo krytycznie na temat II Soboru Watykańskiego. Jeden ze znanych włoskich watykanistów wspomniał, że w 1978 r., w „roku trzech Papieży”, grupa lewicowych teologów i historyków z tzw. Szkoły Bolońskiej opracowała dossier nagłaśniane w mediach i zaadresowane również do wszystkich kardynałów, w którym zawarte są sugestie dla nowego papieża: zniesienie nuncjatur apostolskich, wybór biskupów w diecezjach, przyznanie władzy synodowi biskupów, ustanowienie organu kolegialnego pod przewodnictwem papieża do rządzenia Kościołem, odnowa moralności chrześcijańskiej w sferze seksualnej (zaakceptowanie „rewolucji seksualnej”). Oczywiście, ani Jan Paweł I, ani Jan Paweł II, wybrani wtedy na dwóch kolejnych konklawe, nie skorzystali z tych „rad”. Co ciekawe, to samo środowisko powtórnie wydało raport przed następnym konklawe, w 2005 r., kiedy to wszelkimi możliwymi środkami popierało kandydaturę kard. Carla Marii Martiniego na papieża. Jak wiadomo, wybrano wtedy kard. Josepha Ratzingera, ale kard. Martini nie przestał być „pupilem” mediów liberalnych - może dlatego, że deklarował się zawsze jako człowiek „otwarty” i wierzący wątpiący („del dubbio”), co tak bardzo podoba się kręgom szerzącym kulturę relatywistyczną. To chyba nie przypadek, że w tych miesiącach najpoczytniejsza liberalna gazeta Włoch - „Corriere della Sera” wznowiła druk jego dzieł i poświęca mu tak wiele uwagi.

Uważa się - a fakt ten daje wiele do myślenia - że wśród 9 purpuratów, którzy w czasie konklawe w 2005 r. głosowali na kard. Martiniego, byli: kard. Roger Mahony, arcybiskup Los Angeles, kard. Keith Michael Patrick O’Brien, arcybiskup Edynburga, i kard. Godfried Danneels, arcybiskup Brukseli. W tegorocznym konklawe kard. O’Brien nie weźmie udziału (nie przyjedzie - jak wyjaśnił, by nie skupiać na sobie uwagi mediów - ze względu na popełnione w latach 80. ubiegłego wieku nadużycia seksualne), a kard. Mahony i kard. Danneels są pod wielką presją mediów i opinii publicznej w związku z niesprawdzonymi posądzeniami, że przed laty „tolerowali” w swych diecezjach księży pedofilów.

II Sobór Watykański sfałszowany przez media

Wszystkie przemówienia wygłoszone przez Benedykta XVI po ogłoszeniu przez niego rezygnacji ze Stolicy Piotrowej nabierają szczególnego znaczenia, gdyż stanowią końcowe przesłanie odchodzącego Papieża. Dlatego tak ważna jest medytacja Benedykta XVI o II Soborze Watykańskim, z 14 lutego 2013 r. Do Auli Pawła VI przybyli wtedy księża z dieceji rzymskiej na tradycyjne spotkanie z Biskupem Rzymu, a Papież wykorzystał tę okazję, by wyjaśnić również, dlaczego zostało wypaczone autentyczne przesłanie II Soboru i doszło do tak wielu nadużyć w okresie posoborowym. Oto jego słowa: „Był sobór ojców, prawdziwy sobór, ale był też sobór mediów. Był to niemal osobny sobór, a świat przez nie, przez środki przekazu, postrzegał sobór. Tak więc tym soborem, który skutecznie docierał do ludzi, był sobór mediów, a nie sobór ojców. Podczas gdy sobór ojców urzeczywistniał się w obrębie wiary, był soborem wiary poszukującej «intellectus» (...) to sobór dziennikarzy nie odbywał się, rzecz jasna, na gruncie wiary, lecz w kategoriach współczesnych mediów, to znaczy poza wiarą, miał inną hermeneutykę. Była to hermeneutyka polityczna: dla mediów sobór był walką polityczną, walką o władzę między różnymi prądami w Kościele. Oczywiście, media popierały tę stronę, która w ich oczach lepiej odpowiadała ich światu. Byli tacy, którzy dążyli do decentralizacji Kościoła, do przekazania władzy biskupom, a następnie przez słowo «lud Boży» - do przekazania władzy laikatowi. Była to trojaka kwestia: władza papieża przekazana następnie biskupom i wreszcie wszystkim, powszechna władza ludu. Rzecz jasna, oni domagali się, by to właśnie aprobować, promulgować, ułatwiać. Podobnie było w odniesieniu do liturgii. Nie interesowała ich liturgia jako akt wiary, ale jako coś, gdzie robi się rzeczy zrozumiałe, jakieś działanie wspólnoty, pewne «profanum» (...). Z sakralnością należało więc skończyć, a kult miał należeć do «profanum»: nie jest on kultem, ale aktem zbiorowości, wspólnego uczestnictwa (...). Podobnie w kwestii Pisma Świętego: Pismo Święte jest księgą historyczną, którą należy traktować tylko i wyłącznie w kategoriach historycznych, i tak dalej.

Wiemy, że ten sobór mediów docierał do wszystkich. Był on więc dominujący, bardziej skuteczny i spowodował tak wiele dramatów, problemów, rzeczywistych nieszczęść: zamknięte seminaria, zamknięte klasztory, banalizacja liturgii... a prawdziwy sobór napotykał trudności, aby nabrać konkretnego kształtu, aby się urzeczywistnić. Sobór wirtualny był silniejszy niż sobór realny. Lecz prawdziwa siła soboru była obecna i powoli coraz bardziej się urzeczywistnia, stając się prawdziwą siłą, która jest prawdziwą reformą, odnową Kościoła. Wydaje mi się, że 50 lat po soborze widzimy, jak ten sobór wirtualny kruszy się, ustępuje, a jawi się prawdziwy sobór, z całą swoją siłą duchową”.

Manipulacje medialne wokół konklawe

Od 11 lutego 2013 r., kiedy to świat dowiedział się o papieskiej decyzji, w Rzymie zjawiło się ponad 4 tys. dziennikarzy z całego świata, by komentować to historyczne wydarzenie oraz związany z nim okres „sede vacante” i konklawe. Zdecydowana większość przybyłych dziennikarzy nie jest obeznana z problematyką kościelną i watykańską, o czym świadczy żenująca jakość ich korespondencji: uciekanie się do oklepanych frazesów i plotek, koncentrowanie się na aspektach czysto zewnętrznych i banalnych watykańskich wydarzeń, z całkowitym pominięciem ich wymiaru duchowego. Wykorzystuje się też zainteresowania światowej opinii publicznej osobą Benedykta XVI i Kościołem katolickim, by żądać „demokratycznych reform” Kościoła i „sugerować” nowemu papieżowi program działania. Co gorsza, media często rozpowszechniają informacje niepotwierdzone lub wręcz fałszywe - niestety, afera „Vatileaks” poniekąd ułatwiła tę haniebną robotę niektórych mediów. Ostatnio celem ataków stali się również kardynałowie, którzy mają uczestniczyć w konklawe. Sytuacja stała się tak nieznośna, że Sekretariat Stanu wydał specjalną notę, w której potępił falę fałszywych informacji „wyrządzających poważną szkodę osobom i instytucjom”. W nocie podkreślono, że „wolność Kolegium Kardynalskiego, którego zadaniem jest zgodnie z normami prawa wybór papieża, była zawsze wytrwale broniona przez Stolicę Apostolską, jako gwarancja decyzji podejmowanej na podstawie ocen mających na celu wyłącznie dobro Kościoła”. Tak jak to było w minionych epokach, tak i dziś kardynałowie muszą stawiać czoło „licznym formom nacisków wywieranych zarówno na poszczególnych elektorów, jak i całe Kolegium”. Przy czym kiedyś czynili to władcy państw, dzisiaj „czwarta władza”, media, które manipulują opinią publiczną i próbują ją wykorzystać do swoich celów ideologicznych i politycznych, a które „często zupełnie pomijają duchowy wymiar momentu przeżywanego przez Kościół”.

Na manipulacje i ataki medialne zareagował również ks. Federico Lombardi SJ, szef watykańskiego Biura Prasowego, który bardzo surowo ocenił poczynania niektórych dziennikarzy. Oto co powiedział w swym cotygodniowym felietonie w Radiu Watykańskim: „Nie brakuje tych, którzy starają się wykorzystać moment zaskoczenia i niepewności u słabych duchem, by siać zamieszanie oraz dyskredytować Kościół i jego władze. Narzędzia są znane od wieków: obmowa, dezinformacja czy wręcz oszczerstwa. Kiedy indziej stosuje się niedopuszczalne naciski, by wpłynąć na któregoś ze źle widzianych członków Kolegium Kardynalskiego w sprawie jego udziału w głosowaniu. W większości przypadków ci, którzy uzurpują sobie rolę sędziów, ferując ciężkie wyroki moralne, nie mają do tego żadnego prawa. Jeśli komuś w głowie jedynie pieniądze, seks i władza, nie potrafi dostrzec nic innego nawet w Kościele, ponieważ jego spojrzenie nie jest w stanie wznieść się wzwyż ani sięgnąć w głąb, by pojąć duchowe wymiary i motywacje egzystencji. Wynika z tego dogłębnie nieuczciwy obraz Kościoła i wielu jego ludzi”.

Śledząc w tych tygodniach wydarzenia z Watykanu, powinniśmy mieć w pamięci słowa Benedykta XVI o II Soborze Watykańskim - parafrazując je, możemy stwierdzić, że „jest konklawe kardynałów, prawdziwe konklawe, ale także konklawe mediów, konklawe wirtualne”. Od nas zależy, jakie konklawe będziemy śledzić.

Tagi:
papież Benedykt XVI abdykacja

Papież do laureatów Nagrody Ratzingera: Benedykt XVI wzorem poszukiwania prawdy

2019-11-09 18:15

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Benedykt XVI jest wzorem kompleksowego poszukiwania prawdy przy jednoczesnym zaangażowaniu wiary, rozumu, intelektu i życia duchowego – mówił Franciszek podczas uroczystości wręczenia tegorocznych Nagród Ratzingera. Ojciec Święty zapewnił o swym uznaniu dla papieża seniora. „Jesteśmy mu wdzięczni za jego nauczanie i wzór służby Kościołowi, wyrażającemu się w refleksji, pracy naukowej, słuchaniu, dialogu i modlitwie” – mówił Franciszek.

Grzegorz Gałązka

Przypomniał, że Benedyktowi XVI zależy na tym, by nasza wiara pozostała żywa i świadoma pomimo mijającego czasu i zmieniającej się sytuacji, a ludzie wierzący potrafili wyrażać się o swej wierze w języku zrozumiałym dla żyjących dziś ludzi i prowadzić z nimi dialog, by wspólnie szukać dróg prowadzących na spotkanie Boga w naszych czasach.

Mówiąc o tegorocznych laureatach Nagrody Ratzingera Franciszek zatrzymał się najpierw na dorobku 88-letniego kanadyjskiego filozofa Charlesa Taylora. Zauważył, że jego refleksja nad sekularyzacją pozwala nam zrozumieć kulturę współczesnego świata, ale także głosić wiarę ludziom naszych czasów.

„Papież Benedykt wielokrotnie powtarzał, że priorytetem jego pontyfikatu było ponowne głoszenie Boga, Boga Jezusa Chrystusa, w czasach, kiedy, jak się wydaje, zaprzestano Go głosić w wielu sektorach ludzkości. Niewielu uczonych zajęło się problemem sekularyzacji tak obszernie, co prof. Taylor – mówił Franciszek. – Jesteśmy mu wdzięczni za to jak głęboko potraktował ten problem, uważnie analizując rozwój kultury zachodniej, ruch ludzkiego ducha na przestrzeni czasu, rozpoznając charakterystyczne rysy współczesności w całej jej złożoności, jej blaski i cienie. W ten sposób, nie popadając w redukcjonizm, pozwala nam odkrywać przyczyny zmian, jakie zaszły w praktykach religijnych. Pomaga nam też w poszukiwaniu nowych sposobów przeżywania i wyrażania wymiarów transcendentalnych ludzkiej duszy, wymiarów duchowych, w których Duch Święty nadal działa, nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie zdajemy sobie z tego sprawy”.

Drugim laureatem Nagrody Ratzingera jest afrykański jezuita i teolog ks. Paul Béré. Mówiąc o jego dokonaniach, Franciszek wyraził uznanie dla inkulturacji chrześcijaństwa w Afryce. Przypomniał, że w starożytności kontynent ten wydał ważnych ludzi Kościoła, takich jak Tertulian, Cyprian czy Augustyn. Potem jednak inkulturacja została przyhamowana na skutek szerzenia się islamu oraz kolonizacji. Trwało to aż do połowy ubiegłego wieku.

„Dlatego współczesna teologia afrykańska jest jeszcze młoda, ale wydaje się dynamiczna i pełna obietnic – mówił papież. – Ks. Béré jest tego przykładem, pracując nad interpretacją tekstów Starego Testamentu w kontekście kultury «ustnej» i korzystając z owoców kultur afrykańskich. Ponadto w kontekście afrykańskim zabiega on o poznanie, zrozumienie i recepcję synodów, w których sam uczestniczył”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Marek Jurek: ochrona życia jest obowiązkiem państwa i społeczeństwa obywatelskiego

2019-11-13 14:20

dg / Warszawa (KAI)

Marek Jurek, zapytany w rozmowie z KAI, czy Kościół w Polsce podczas przez ostatnie cztery lata zrobił wystarczająco dużo, by wywrzeć presję na rząd w sprawie projektu zwalczającego aborcję eugeniczną, podkreślił, że ochrona życia fizycznego jest przede wszystkim obowiązkiem państwa i społeczeństwa obywatelskiego.

Artur Stelmasiak

- Oświadczenie abp. Gądeckiego jest oczywistą reakcją w sytuacji, gdy Trybunał Konstytucyjny – mimo oczekiwania Parlamentu i wielkiej dyskusji społecznej – uchylił się od zajęcia stanowiska, na które czekała opinia publiczna. Choć ja sam nie jestem zaskoczony, bo od początku zakładałem, że skierowanie tego wniosku do Trybunału to jedynie pretekst, by nie uchwalić projektu „Zatrzymaj aborcję” – powiedział w rozmowie z KAI Marek Jurek, były marszałek Sejmu.

Przypomniał, że „Zatrzymaj aborcję” powstał w pewnym sensie na zamówienie Prawa i Sprawiedliwości, które uznało wcześniejszy społeczny projekt „Stop aborcji” za „zbyt rozszerzający” prawno-karną ochronę nienarodzonych. „Zatrzymaj aborcję” napisano więc zgodnie z wyraźnymi sugestiami, że dzieciobójstwo prenatalne niepełnosprawnych, tzw. aborcja eugeniczna, to rzecz, na którą władza jest w stanie szybko i zdecydowanie zareagować.

- Mieliśmy niestety do czynienia z serią zwodniczych ruchów, które miały jedynie stworzyć wrażenie, że władza zajmuje się tą sprawą, podczas gdy tak naprawdę nic nie robiła. Głos abp. Gądeckiego wyraża rozgoryczenie i rozczarowanie dużej części opinii publicznej wobec tego, co się działo w tej sprawie w poprzedniej kadencji Sejmu – stwierdził Marek Jurek.

Zapytany, czy Kościół w Polsce podczas przez ostatnie cztery lata zrobił wystarczająco dużo, by wywrzeć presję na rząd, podkreślił, że ochrona życia fizycznego jest przede wszystkim obowiązkiem państwa i społeczeństwa obywatelskiego.

- Kościół w tej sprawie powiedział wszystko, choćby w „Evangelium vitae”, wielokrotnie to powtarzał i powtarza. To nauczanie rezonuje w sumieniach ludzi i nawet jeżeli ktoś nie przyjmuje tego stanowiska ze względu na autorytet moralny Kościoła, to argumenty powinien rozważyć, bo to kwestia zwykłej uczciwości intelektualnej - powiedział Marek Jurek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan jest z Tobą dzielny wojowniku

2019-11-14 13:29

Anna Majowicz

Parafia św. Alberta Wielkiego na wrocławskich Sołtysowicach zaprasza mężczyzn na Dni Skupienia.

mat. prasowe

Wydarzenie rozpocznie się 30 listopada nabożeństwem pokutnym, rachunkiem sumienia, adoracją Najświętszego Sakramentu i okazją do spowiedzi.

Następnego dnia mężczyźni uczestniczyć będą w Eucharystii, po której w auli klasztornej o. franciszkanów odbędą się wykłady. Głos zabiorą: aktor Adam Woronowicz, psychiatra dr hab. n. med. Przemysław Pacan oraz doktor teologii moralnej – o. dr Wacław Chomik OFM.

Spotkanie zakończy wspólny poczęstunek.

W imieniu o. franciszkanów serdecznie zapraszamy wszystkich panów! To piękna okazja do pogłębienia wiary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem