Reklama

Papież widziany oczami współbrata

2013-03-25 12:11


Niedziela Ogólnopolska 13/2013, str. 6

GRZEGORZ GAŁĄZKA

W sobotę 9 marca 2013 r. ks. Gulliermo Ortiz SI odprowadził kard. Jorge Mario Bergoglio do Watykanu - spotkał go na ulicy della Conciliazione, gdy sam szedł pieszo do Auli Pawła VI. Rozmawiając, doszli do Placu św. Piotra, gdzie ks. Gulliermo pożegnał Kardynała. Nie mógł wówczas przewidzieć, że następnym razem zobaczy swego współbrata jezuitę na balkonie Bazyliki św. Piotra w białej sutannie Biskupa Rzymu.
Poznali się ponad 30 lat temu - młody Gulliermo jeszcze przed ukończeniem szkoły średniej w 1977 r. postanowił wstąpić do Jezuitów. Ks. Bergoglio był wówczas mistrzem nowicjatu, rektorem Colegio Máximo San José w San Miguel, a jednocześnie proboszczem parafii w ubogiej, peryferyjnej dzielnicy Buenos Aires, liczącej ponad 30 tys. parafian. Fakt ten miał wielkie znaczenie dla formacji kleryków, gdyż w czasie studiów mieli również pomagać w służbie duszpasterskiej w bezpośrednim kontakcie z prostymi ludźmi z dzielnicy. Rektor zachęcał ich, by wychodzili do ludzi, modlili się w rodzinach, odwiedzali chorych, uczyli dzieci katechizmu. Zawsze mieli ze sobą obrazki Matki Bożej i Najświętszego Serca Jezusowego, by rozdawać je ludziom. Gdy ks. Gulliermo ukończył studia, ich drogi rozeszły się. Ks. Bergoglio wyjechał najpierw na studia do Niemiec, po powrocie pracował w Cordobie, w 1992 r. został biskupem pomocniczym Buenos Aires, potem arcybiskupem koadiutorem, a w 1998 r. arcybiskupem stolicy Argentyny; Jan Paweł II wyniósł go do godności kardynalskiej z 2001 r. Ks. Ortiza natomiast przełożeni wysłali do Rzymu do pracy w Radiu Watykańskim.
Spotkałem się z ks. Ortizem w Domu Generalnym Jezuitów w dzielnicy Borgo, tuż obok Placu św. Piotra, by porozmawiać o jego współbracie, który został papieżem.
(W.R.)

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: - Jak Ksiądz interpretuje pierwsze gesty papieża Franciszka?

O. GULLIERMO ORTIZ SI: - To, co widzieliśmy na balkonie Bazyliki św. Piotra, to prawdziwy obraz papieża Franciszka. Zjawił się bez czerwonej pelerynki i zachował swój prosty krzyż kardynalski. Zaraz na początku pomodlił się za emerytowanego Biskupa Rzymu, a przed udzieleniem błogosławieństwa sam poprosił ludzi zgromadzonych na placu o modlitwę do Boga, by mu błogosławił. Jako Papież uczynił to, co robił w Buenos Aires - zbliżał się do ludzi, bez żadnych barier, w geście braterstwa, by modlić się z nimi i w ten sposób przybliżać ich do Jezusa. Druga rzecz, która uderza, to jego pogoda ducha. Tylko prawdziwy Boży człowiek może zachować taki wewnętrzny spokój nawet wtedy, gdy na jego barki spadnie tak nadludzkie brzemię, jak przewodzenie Kościołowi, nawet w obliczu fałszywych oskarżeń i ataków, których jest obiektem.

- Skąd ten pokój ducha?

- Źródłem tego pokoju jest jego żywa relacja z Bogiem. On całkowicie zawierzył się Bogu. Wstaje bardzo wcześnie i modli się, gdyż żyje modlitwą - w tym podobny jest do Jana Pawła II.

- Tuż po wyborze Papież zapragnął udać się do Bazyliki Matki Bożej Większej, by modlić się przed obliczem czczonej w Rzymie ikony Madonny „Salus Populi Romani” (Zbawienie Ludu Rzymskiego), aby w ten sposób zawierzyć dopiero co rozpoczęty pontyfikat Matce Boga. Czy papież Franciszek będzie papieżem maryjnym tak jak Jan Paweł II?

- Gdy był biskupem Buenos Aires, codziennie wychodził z domu, by spacerując ulicami odmawiać Różaniec. Mało kto wie, że na szyi nosi zwykły plastikowy różaniec, który najprawdopodobniej od kogoś dostał. To wielki czciciel Madonny, dlatego w pierwszym dniu pontyfikatu zaniósł kwiaty Matce Bożej i modlił się przed Jej obliczem.

- Odnoszę wrażenie, że papież Franciszek ma rozum jezuity, a serce franciszkańskie. Czy zgadza się Ksiądz z taką oceną?

- Gdy św. Ignacy został ranny i leżał w łóżku, studiował żywoty świętych, również św. Franciszka z Asyżu, i był zafascynowany jego ewangelicznym życiem. Także papież Franciszek jest osobą prostą, skromną, pokorną, stroniącą od pompy i luksusu.

- Jezuici od zawsze byli „żołnierzami” papieży do najtrudniejszych misji; ślubowali im posłuszeństwo. Przed Franciszkiem żaden jezuita nie zasiadał na Katedrze św. Piotra. Czym jest dla Towarzystwa Jezusowego ten wybór?

- Wydaje mi się, że papież Franciszek będzie postrzegał swoją obecną misję jako kontynuację jego jezuickiej służby dla Kościoła.

Tagi:
papież Franciszek

Franciszek: prawdziwym obliczem miłości jest miłosierdzie

2019-07-14 13:17

st, pb (KAI) / Watykan

Prawdziwym obliczem miłości jest miłosierdzie wobec potrzebującego - powiedział papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”, którą odmówił z wiernymi zgromadzonymi na placu św. Piotra w Watykanie.

Grzegorz Gałązka

Komentując „słynną przypowieść o «miłosiernym Samarytaninie», która była odpowiedzią Jezusa na zadane mu pytanie: „Kto jest moim bliźnim?”, papież wyjaśnił, że Jezus wybrał Samarytanina na pozytywną postać przypowieści, aby „przezwyciężyć uprzedzenia” i ukazać, że „nawet cudzoziemiec, nawet ten, kto nie zna prawdziwego Boga i nie uczęszcza do Jego świątyni, może zachowywać się zgodnie z Jego wolą, odczuwając współczucie dla potrzebującego brata i pomagając mu na wszelkie sposoby, jakimi dysponował”.

- Jezus proponuje jako wzór Samarytanina, który miłując brata jak siebie samego okazuje, że kocha Boga całym swoim sercem, całą swoją mocą, a jednocześnie wyraża prawdziwą religijność i pełne człowieczeństwo - wskazał Franciszek.

Wyjaśnił, że „to nie my, według naszych kryteriów, określamy, kto jest bliźnim, a kto nim nie jest, lecz to osoba potrzebująca musi móc rozpoznać, kto jest jej bliźnim, czyli kto jej «okazał miłosierdzie»”. - Wniosek ten wskazuje, że prawdziwym obliczem miłości jest miłosierdzie wobec potrzebującego życia ludzkiego. W ten sposób stajemy się prawdziwymi uczniami Jezusa i objawia się oblicze Ojca: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”. W ten sposób przykazanie miłości Boga i bliźniego staje się jedyną i konsekwentną zasadą życia - podkreślił papież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Szymon z Lipnicy

2014-07-17 15:08

O. Czesław Gniecki OFM

www.bernardyni.pl

Młodość i droga do kapłaństwa

Św. Szymon urodził się w miejscowości Lipnica, zwanej dzisiaj Lipnicą Murowaną (koło Bochni). Przyszedł na świat między 1435 a 1440 r. Jego rodzice Anna i Grzegorz byli średnio zamożni, należeli do niższej warstwy mieszczańskiej. Byli ludźmi głębokiej wiary. Szymon już w domu rodzinnym wzrastał w atmosferze życia chrześcijańskiego i otrzymał dobre wychowanie religijne. Źródła pisane podkreślają, że od dzieciństwa wykazywał wyjątkową pobożność.

Od lat młodzieńczych Szymon odznaczał się także umiłowaniem nauki oraz zapałem do jej zdobywania i pogłębiania. W 1454 r. zapisał się na Wydział Artium Akademii Krakowskiej. W 1457 r. ukończył fakultet sztuk wyzwolonych z tytułem bakałarza. Mógł kontynuować studia, ale wybrał życie zakonne, wstępując do Zakonu św. Franciszka z Asyżu, do nowo założonej w 1453 r. przez św. Jana Kapistrana wspólnoty franciszkańskiej, której klasztor znajdował się w Krakowie pod Wawelem. Zakon Braci Mniejszych de Observantia był pod wezwaniem św. Bernardyna ze Sieny, dlatego franciszkanów tej wspólnoty nazywano popularnie bernardynami.
W klasztorze krakowskim Szymon odbył roczny nowicjat, a później studiował teologię w ramach przygotowania się do święceń kapłańskich. Odznaczał się wieloma wrodzonymi zdolnościami, a także pilnością w nauce, co pozwoliło mu na zdobycie szerokiej wiedzy teologicznej.

Życie zakonne i posługa kapłańska

Po przyjęciu święceń w 1465 r. pierwszą placówką posługi kapłańskiej i zakonnej Szymona był klasztor w Tarnowie, gdzie pełnił funkcję gwardiana. Ale już dwa lata później powrócił do Krakowa, gdzie wypełniał obowiązki kaznodziei w kościele św. Bernardyna i kierował skryptorium klasztornym. Sam także własnoręcznie przepisywał dzieła pisarzy swojego zakonu.
W zakonie Szymon szybko dał się poznać jako przykładny brat mniejszy, bardzo gorliwy w codziennym życiu zakonnym i w posługiwaniu innym. Postrzegany był jako człowiek oddany modlitwie, pokorny i prowadzący życie pełne umartwienia. Modlitwa i kontemplacja zajmowały pierwsze miejsce w jego codziennym życiu. Wiele godzin spędzał na rozważaniu Pisma Świętego, a także oddawał się studium pism Ojców Kościoła, dzieł teologicznych i ascetycznych.
Jako kapłan poświęcił się głoszeniu słowa Bożego. Szybko zasłynął jako gorliwy i wybitny kaznodzieja. Do kazań zawsze starannie się przygotowywał. W swoim kaznodziejstwie naśladował mistrzów odnowy życia franciszkańskiego: św. Bernardyna ze Sieny i św. Jan Kapistrana. Idąc ich śladem, był wielkim czcicielem Imienia Jezus; podczas kazań często nabożnie wzywał tego Imienia ze zgromadzonym ludem. W wyjątkowy sposób potrafił przemawiać do serc i umysłów słuchaczy i poruszać ich sumienia. Jednym z dowodów wielkości i popularności Szymona jako kaznodziei był fakt, że powierzono mu zaszczytną funkcję kaznodziei katedralnego na Wawelu. Tradycja przekazuje nam informację, że był również spowiednikiem króla Kazimierza Jagiellończyka.

Szymon jako brat mniejszy umiejętnie i harmonijnie łączył życie kontemplacyjne z działalnością apostolską. Kochał samotność i ciszę, oddawał się modlitwie, praktykował surowe umartwienia. Przez całe życie - bardzo aktywny w posłudze kapłańskiej - był wytrwałym głosicielem Ewangelii. Gorliwie realizował rady ewangeliczne i kochał szczególnie cnoty wypływające z duchowości franciszkańskiej, takie jak: ubóstwo, pokora i prostota, surowość życia. Odznaczał się radością w służbie Bogu i ludziom. Chrystus, którego starał się wiernie naśladować, idąc za wskazaniami św. Franciszka, był w centrum jego życia i działania. Z miłości do Jezusa pragnął ponieść śmierć męczeńską. Przez całe życie odznaczał się także wielkim nabożeństwem do Matki Najświętszej i starał się Ją wiernie naśladować.
We wszystkim, co Szymon czynił, ujawniała się jego wielka pokora i skromność, wypływające z ducha ubóstwa. Było to widoczne w jego sposobie bycia, odnoszenia się do innych, w podejmowaniu najbardziej przyziemnych i pogardzanych prac fizycznych w klasztorze. Unikał wszelkich godności i honorów. Wszelkie dobro, jakie działo się za jego przyczyną, przypisywał Bogu, a wszystko co robił, czynił na chwałę Bożą.

Śmierć i sława świętości

Kiedy w 1482 r. Kraków nawiedziła klęska zarazy - największa i najbardziej bolesna dla Krakowa w XV wieku - Szymon wraz z innymi braćmi pozostał na miejscu i niósł dotkniętym chorobą pociechę religijną, świadczył różnoraką pomoc potrzebującym i opuszczonym. Spieszył z pomocą sakramentalną, zanosił Komunię św., umacniał duchowo i wspomagał materialnie, rozdając żywność. Bardzo szybko jednak Szymon też się zaraził i po kilku dniach podzielił los tych, którym ofiarnie służył. Podczas choroby okazywał wielką moc ducha i cierpliwość w znoszeniu cierpień. Umierał spokojnie, ze wzrokiem utkwionym w krzyżu. Było to 18 lipca 1482 r.

W opinii wiernych i współbraci Szymon już za życia był uważany za świętego, dlatego wkrótce po jego śmierci podjęto - niestety, nieskuteczne - starania o jego beatyfikację. Dopiero 24 lutego 1685 r. Stolica Apostolska ogłosiła dekret beatyfikacyjny. W drugiej połowie XVIII wieku rozpoczęły się starania o kanonizację. Trudności natury politycznej uniemożliwiły przeprowadzenie procesu kanonizacyjnego. Kult jednak przez cały czas był żywy, spisywano cuda, które miały miejsce za jego przyczyną. Proces kanonizacyjny został wznowiony w 1948 r., ale dopiero ostatnie lata stworzyły właściwe warunki do tego, aby mógł być doprowadzony do szczęśliwego zakończenia.
Ojciec Święty Benedykt XVI, 3 czerwca 2007 r. dokonał kanonizacji czworga błogosławionych. Wśród nich był franciszkanin - bł. Szymon z Lipnicy.

Duchowe przesłanie przyszłego Świętego

Szymon z Lipnicy, chociaż żył w XV wieku, pozostaje bliski również dziś przez przykład swojego życia i wstawiennictwo u Boga, żywo doświadczane przez wiernych, także na początku XXI wieku.
Był mocno związany z Krakowem, dlatego stał się patronem miasta Krakowa oraz społeczności akademickiej, zwłaszcza studentów. Uważamy go za szczególnego orędownika matek w stanie błogosławionym. Był i jest czczony również jako ten, który uprasza zdrowie ciężko i nieuleczalnie chorym. O jego skutecznym wstawiennictwie u Boga, także dzisiaj, we wszystkich trudnych sprawach i w różnorakich potrzebach, świadczą prośby i podziękowania wciąż składane pisemnie u jego grobu w Krakowie. Sława świętości gromadzi wiernych także w miejscu jego urodzenia - w Lipnicy Murowanej, zwłaszcza 18 lipca, z okazji dorocznego odpustu.

Szymon wstawia się u Boga, ale także swoim świątobliwym życiem ukazuje drogę realizacji powołania do świętości. Własnym przykładem uczy nas, że świętość życia zdobywa się przez codzienną wierność swojemu powołaniu oraz cierpliwe i wytrwałe wypełnianie obowiązków swego stanu. Tym samym uczy, że nie ma świętości bez współpracy z łaską Bożą, bez trudu i codziennego zmagania się z ludzką słabością.
Pozostaje wzorem pracowitości oraz poważnego i odpowiedzialnego podejścia do obowiązków dnia codziennego, zwłaszcza dla tych, którzy poświęcili się głoszeniu Ewangelii; zachęca, by żyli nią na co dzień, pogłębiali wiedzę teologiczną i przygotowywali się do głoszenia słowa Bożego z całą gorliwością, pokładając jednocześnie nadzieję jedynie w Bogu i Jego mocy.

Uczy, nie tylko osoby zakonne, umiejętnego łączenia kontemplacji z aktywnością życiową. Pokazuje, jak ważne są w życiu człowieka wierzącego cisza i skupienie, by odnaleźć samego siebie, pielęgnować ducha modlitwy, a tym samym umacniać wiarę i żyć w bliskiej zażyłości z Chrystusem i Jego Najświętszą Matką. Szymon swoim przykładem umartwienia i wyrzeczenia uczy także, że w życiu chrześcijańskim obok modlitwy konieczne jest również życie ascetyczne.
Dla braci mniejszych jest ponadto wzorem gorliwego życia ideałami św. Franciszka z Asyżu, które nadal są aktualne i poszukiwane, gdyż dzisiejszy człowiek bardzo potrzebuje przykładów głębokiej wiary, braterstwa między ludźmi i harmonii z otaczającą przyrodą, pokoju, pokornego czynienia dobra i poświęcenia dla innych, zwłaszcza dla chorych i opuszczonych. Bł. Szymon pokazuje nam, że w każdej epoce i w każdej sytuacji można w pełni żyć Chrystusową Ewangelią i być skutecznym świadkiem Zmartwychwstałego Pana oraz świadkiem czynnej miłości i głosicielem Dobrej Nowiny o zbawieniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

100. rocznica powstania Policji Państwowej

2019-07-18 20:13

Agata Pieszko

Z przeprowadzonych w 2019 r. badań opinii publicznej wynika, że 75 % Polaków wystawiło pozytywną ocenę polskiej policji, 89% Polaków powiedziało, że Polska jest krajem, w którym żyje się bezpiecznie, a 98 % rodaków stwierdziło, że czuje się bezpiecznie w okolicach swojego miejsca zamieszkania. To piękny prezent na 100. rocznicę powstania Policji Państwowej.

Agata Pieszko

Obchody 100-lecia Policji Państwowej rozpoczęły się we Wrocławiu 17 lipca. Ten dzień był poświęcony uczczeniu pamięci poległych polskich policjantów. Ciąg dalszy uroczystości miał miejsce 18 lipca. W kościele św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława odprawiono Mszę św., po której na Placu Wolności odbył się uroczysty apel z wręczeniem odznaczeń i nominacji dla funkcjonariuszy policji.

– Tylko w służbie drugiemu policjant może odnaleźć siebie i swoje miejsce w społeczeństwie. Na służbę policjanta należy patrzeć nie jak na każdą inną profesję, ale szukać w niej powołania, pewnej misji. Czy mamy świadomość, że każdego dnia na służbę wychodzi rzesza funkcjonariuszy, aby przede wszystkim służyć człowiekowi? My spokojnie śpimy, pracujemy, spacerujemy, odpoczywamy, a gdzieś na ulicy, w parku, na wodzie, w powietrzu, także przy biurku służbę pełni mnóstwo funkcjonariuszy i funkcjonariuszek. To oni służą człowiekowi każdego dnia i nocy – mówił podczas homilii ks. Stanisław Stelmaszek, kapelan dolnośląskiej policji

W wydarzeniach na Placu Wolności udział wzięli m.in. generalny inspektor Policji Jarosław Szymczyk, wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak, marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski, starosta powiatu wrocławskiego Roman Potocki, wiceprezydent Wrocławia Jakub Mazur oraz Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu nadinspektor Tomasz Trawiński.

– Kłaniam się przed wami nisko, jako szef polskiej Policji i dziękuję za ten ogromny trud i wysiłek, który włożyliście w taką ocenę i w taki poziom bezpieczeństwa naszej ojczyzny. Bardzo proszę, abyście nie ustawali w tych wysiłkach i kontynuowali tę misję. Misję bezpieczeństwa Polski i Polaków. W sposób szczególny proszę, abyśmy konsekwentnie i bezwzględnie oczyszczali środowisko policyjne z tych, którzy nie są godni nosić munduru, abyśmy zjednoczyli siły i wykluczyli fałszywą zawodową solidarność i abyśmy dbali o tych, którzy rzetelnie i pełni poświęcenia pracują w polskiej Policji – mówił do funkcjonariuszy Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk, komentując wyniki tegorocznych badań opinii publicznej

Obchody święta Policji Państwowej honorowym patronatem objęła Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Elżbieta Witek.

– Bez bezpiecznego państwa nie można budować przyszłości dla naszych obywateli. Dolny Śląsk, miejsce szczególne mojemu sercu, bo jestem stąd, jest terenem trudnym dla policji. Mamy bliskość granic, autostradę A4, drogę S3, jesteśmy świetnie skomunikowani, mamy wielu turystów, bo mamy wiele atrakcji i cieszymy się z tego, ale to są zwiększone zagrożenia i to wymaga zwiększonej czujności. Mundur wiąże się z odwagą, determinacją i honorem, pamiętajcie, abyście nigdy tego honoru nie splamili – przypominała Elżbieta Witek policjantom i policjantkom

Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji zakomunikowała, że dzięki 2 edycji Programu Modernizacji Służb Mundurowych do 2020 r. na służy mundurowe, w tym na policję zostaną przekazane środki w wysokości 9,2 mld złotych.

– Chcemy zainwestować w ludzi, którzy na co dzień narażają swoje życie – dodała Elżbieta Witek

Obchody 100. rocznicy powstania Policji Państwowej uświetniła Orkiestra Policyjna Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu na czele z kapelmistrzem nadkom. Adamem Witiwem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem