Reklama

Tradycja czy nowoczesność?

2013-03-25 12:11

Z ks. prof. Antonim Dębińskim - rektorem KUL-u - rozmawia ks. inf. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 13/2013, str. 24-26

ROMAN CZYRKA

KS. INF. IRENEUSZ SKUBIŚ: - Katolicki Uniwersytet Lubelski zbliża się do 100. rocznicy swojego istnienia. To wyjątkowy jubileusz…

KS. PROF. ANTONI DĘBIŃSKI: - To prawda. Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II jest jednym z najstarszych uniwersytetów w Polsce i najstarszą uczelnią w Lublinie. Jest także najstarszym uniwersytetem katolickim w tej części Europy. Powstał w 1918 r. dzięki inicjatywie, zaangażowaniu oraz determinacji założyciela i zarazem pierwszego rektora KUL-u ks. Idziego Benedykta Radziszewskiego, zafascynowanego wzorową katolicką wszechnicą w Lowanium. Był on przekonany o konieczności utworzenia w odrodzonej Polsce uczelni, która prowadziłaby obiektywne badania naukowe w harmonii między wiarą i rozumem, ale równocześnie dawała wykształcenie i formację inteligencji katolickiej. Idea i dzieło ks. Radziszewskiego stały się zadaniem dla kolejnych pokoleń profesorów i studentów. Kilka miesięcy temu zainaugurowaliśmy już 95. rok akademicki, a za kilka lat będziemy świętować 100-lecie powstania Uniwersytetu.

- Jesteście zatem świadkami burzliwej historii Polski.

- Uniwersytet został powołany do istnienia niemal równocześnie z odzyskaniem niepodległości. Dewiza naszej uczelni: „Deo et Patriae”, czyli „W służbie Bogu i Ojczyźnie”, jest programem, który na przestrzeni tych wszystkich lat staramy się realizować. Nie sposób przedstawić w kilku zdaniach bogactwa tradycji i całej historii Uniwersytetu, ale należy podkreślić, że KUL w sposób bardzo wymierny wpisał się w przywracanie tożsamości Polski i Polaków po odzyskaniu - po 123 latach zaborów - niepodległości. Później, po II wojnie światowej, tej tożsamości bronił. Wielu naszych profesorów mądrze i roztropnie służyło Ojczyźnie przez aktywne uczestniczenie w jej szeroko rozumianym życiu społecznym: politycznym, ekonomicznym czy kulturalnym. Nasi profesorowie i absolwenci na przestrzeni tych blisko 100 lat piastowali i nadal piastują odpowiedzialne urzędy publiczne w strukturach państwa i Kościoła. Uniwersytet jest prężnym ośrodkiem myśli chrześcijańskiej nie tylko w takich dziedzinach naukowych, jak teologia czy filozofia, ale także w naukach prawnych, społecznych, humanistycznych czy matematyczno-przyrodniczych, tak bardzo ważnych dla rozwoju społecznego i indywidualnego.

- No właśnie, KUL w swojej blisko 100-letniej historii i tradycji postrzegany był jako uniwersytet typowo humanistyczny. W tej chwili to się nieco zmieniło. Jak uczelnia odpowiada na współczesne wyzwania cywilizacyjne?

- Od samego początku KUL jawił się jako uczelnia humanistyczna, ponieważ kształcił studentów przede wszystkim na takich kierunkach, jak: teologia, filozofia, prawo, psychologia, socjologia, ekonomia, pedagogika, historia czy liczne filologie. Od kilkudziesięciu już lat obok nich rozwijane są też nauki matematyczno-przyrodnicze. Można tu studiować m.in. matematykę, ochronę środowiska, biotechnologię. W tym roku oddaliśmy do użytku nowy gmach dydaktyczno-naukowy biotechnologii. Ten nowoczesny budynek, wyposażony w laboratoria z wysokiej jakości sprzętem, podniósł standardy nauczania na Wydziale Biotechnologii i Nauk o Środowisku, zwiększając tym samym skuteczność i atrakcyjność przekazywanej wiedzy. Z rozwojem biotechnologii, która uzupełnia naszą ofertę edukacyjną, wiążemy duże nadzieje. Staje się bowiem ona jedną z kluczowych dziedzin nauki, służącą poszukiwaniu nowych środków leczniczych, szczepionek i środków diagnostycznych.

- W ostatnich latach bardzo wzrosła liczba studentów KUL-u. W jaki sposób Uniwersytet przyciąga nowych studentów?

- Maturzyści wybierają KUL ze względu na dobrą ofertą edukacyjną, na którą składają się dwa zasadnicze elementy - tożsamość uczelni i jakość procesu dydaktycznego. Proponujemy szeroką gamę studiów. Obecnie na 47 kierunkach i specjalnościach kształcimy ponad 17, 5 tys. osób. W bieżącym roku akademickim na uczelni jest więcej studentów na studiach stacjonarnych niż w roku ubiegłym. I to nas cieszy.
Bardzo ważne jest również roztropne tworzenie nowych kierunków studiów. W tym roku, oprócz tradycyjnie obleganych kierunków, jak: prawo, psychologia czy anglistyka, bardzo popularne były nasze najnowsze propozycje: sinologia, edytorstwo oraz krajoznawstwo i turystyka kulturowa. Atrakcyjność uczelni wynika także z rzetelnie prowadzonego kształcenia. Oferujemy studentom zajęcia na wysokim poziomie, prowadzone przez ponad 1,3 tys. nauczycieli akademickich. Przygotowane przez nich programy nauczania są tak skonstruowane, by w procesie dydaktycznym nie zatracić charakteru uniwersyteckiego, ale jednocześnie by dawać absolwentom maksymalne szanse na odnalezienie się na rynku pracy. Oprócz tego proponujemy naszym studentom wciąż rozbudowywaną i unowocześnianą bazę dydaktyczną, jedną z największych polskich bibliotek i nowoczesne obiekty sportowe.
Planujemy również nawiązać szersze kontakty z przemysłem i biznesem, aby lepiej wykorzystać potencjał KUL-u. Będziemy także niezmiennie poszerzać ofertę dla studentów zagranicznych. W obecnym roku akademickim jest ich na uczelni ponad 300 z 26 państw. Prowadzimy dla nich zajęcia w języku angielskim. Obcokrajowcom proponujemy także program językowo-kulturalno-turystyczny w ramach całorocznych lub letnich kursów w naszej Szkole Języka i Kultury Polskiej. Kształcimy przyszłą inteligencję z krajów Europy Środkowo-Wschodniej i chcemy kontynuować ten proces szczególnie w odniesieniu do młodzieży z Ukrainy i Białorusi. Będziemy także wzmacniać nasze kontakty z Ameryką Północną, zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi, z Kanadą, ale także z Azją, w szczególności z Chinami. Obecnie współpracujemy z niemal 200 uczelniami zagranicznymi i wspólnie realizujemy projekty naukowe, gościmy wykładowców, uczestniczymy w wymianie studentów. Jesteśmy też uczelnią przyjazną dla studentów niepełnosprawnych. Prowadzimy działalność wspierającą edukację osób z dysfunkcją wzroku i słuchu. Nasz Uniwersytet realizuje prestiżowy program Akademia „Artes Liberales”, umożliwiający interdyscyplinarne studiowanie równolegle na kilku uczelniach. Chcemy promować nasz Uniwersytet również poprzez podpisywanie umów patronackich ze szkołami średnimi.

- To niejedyny pomysł na promocję KUL-u. W tym roku uczelnia wychodzi z nową ofertą - Uniwersytetu Otwartego…

- Podejmujemy nowe inicjatywy. Uniwersytet Otwarty KUL utworzyliśmy, bazując na bardzo promowanym obecnie założeniu, że powinniśmy się uczyć przez całe życie. Jego oferta adresowana jest do osób starszych, młodzieży szkół średnich i dzieci. Na bazie kierunków i dyscyplin uniwersyteckich powstała instytucja oferująca różnego rodzaju konferencje, warsztaty, prelekcje i szkolenia. Nie ma tu ograniczeń wiekowych; chcemy, by paralelnie do zajęć prowadzonych dla rodziców odbywały się także zajęcia dla ich pociech. W Uniwersytecie Otwartym będą one prowadzone w trybie semestralnym, weekendowym, wakacyjnym, indywidualnym lub wyjazdowym, a także w formie kształcenia na odległość. Wierzymy, że odzew będzie szeroki. Chcielibyśmy, by Uniwersytet działał nie tylko w Lublinie, ale także w miastach, w których prowadzimy wydziały zamiejscowe KUL-u. Wreszcie zamierzamy być także obecni w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie, idea ta bowiem znakomicie wpisuje się w naszą dotychczasową wieloletnią współpracę z Polonią.

- Związki KUL-u z Polonią są szczególne. W tym zakresie także podejmujecie nowe inicjatywy…

- To prawda. Polacy żyjący poza granicami kraju są bliscy Uniwersytetowi i nigdy nie zapomnimy o pomocy, której nam udzielali. W chwilach najtrudniejszych dla uczelni wspierali ją duchowo i materialnie, troszcząc się o jej rozwój. Tego długu wdzięczności pewnie nigdy nie zdołamy spłacić, ale w miarę naszych możliwości chcemy okazywać naszą wdzięczność. Uniwersytet jest zawsze otwarty na żyjących poza granicami kraju Polaków i Polonię. Mogą u nas studiować. W kursach organizowanych przez Szkołę Języka i Kultury Polskiej regularnie uczestniczą osoby pochodzenia polskiego - dzieci i wnuki Polaków, którzy wyjechali z Ojczyzny nierzadko kilkadziesiąt lat temu. Podejmujemy także nowe inicjatywy. Jako wyraz uznania i wdzięczności dla Polaków rozsianych po całym świecie planujemy powołanie profesjonalnego uniwersyteckiego Centrum Dziedzictwa Kulturowego Polonii, gromadzącego, opracowującego i upowszechniającego w formie tradycyjnej i elektronicznej szeroko rozumianą spuściznę materialną i kulturalną polskiej emigracji w XX i XXI wieku.

- Ostatnie lata to czas trudny dla szkolnictwa wyższego.

- Istotnie, uczelnie działają niestety w mało stabilnym środowisku zewnętrznym - mam tu na myśli przede wszystkim nieustanne zmiany w zakresie prawa regulującego szkolnictwo wyższe, niż demograficzny, zapominanie o znaczeniu nauk humanistycznych nie tylko dla rozwoju indywidualnego, ale także dla rozwoju społecznego, a ponadto silne tendencje, by uczelnie wyższe stawały się szkołami zawodowymi, tzn. by przygotowywały pracownika na konkretne zapotrzebowanie pracodawcy, co oczywiście jest ważne, ale nie wyczerpuje misji szkolnictwa wyższego. Uczelnie muszą więc sprawnie dostosowywać swoje działania do realiów w taki sposób, aby odpowiadać na potrzeby i wyzwania czasu, ale jednocześnie nie tracić swojej tożsamości.

- Priorytetem nowego okresu programowania środków z UE ma być wspieranie innowacyjności. Taki postulat adresowany jest zatem do uczelni wyższych. Jak do tego zagadnienia odnoszą się uczelnie typowo humanistyczne, jak odnosi się KUL?

- Wspieranie innowacyjności to hasło (sam termin, oznaczający oczekiwanie i przygotowywanie się na zmiany, jest bardzo modny i pojemny), którym można objąć wiele inicjatyw. KUL będzie aktywnie, nierutynowo poszukiwał wsparcia dla swoich innowacyjnie realizowanych działań, które od dawna mieszczą się w misji naszej Alma Mater. Jednak nie będziemy zmieniać naszych priorytetów tylko dlatego, że doraźnie zmieniły się oczekiwania jakiegoś urzędu czy strategia europejska, że czasami pojawia się pokusa, aby rozliczać uniwersytety jak przedsiębiorstwa dostarczające określonych „produktów” i „usług”, wytwarzanych za pomocą zestandaryzowanych procesów, podlegających ocenie ze względu na „efektywność wykorzystania środków”. Dla nas priorytetem na najbliższe lata jest ciągła dbałość o jakość i rzetelność badań naukowych oraz kształcenia studentów. Jestem głęboko przekonany, że dobrze wykształceni absolwenci, zdolni do precyzyjnego i twórczego myślenia, samodzielnego rozwiązywania skomplikowanych problemów, radzenia sobie w trudnych intelektualnie i etycznie zmieniających się warunkach współczesności, wyposażeni w umiejętność całościowego, a nie parcjalnego widzenia rzeczywistości, będą w stanie sprostać współczesnym wyzwaniom i tym samym twórczo włączać się w proces przemian naszego regionu i kraju.

- Jakie zatem wyzwania czekają uczelnie wyższe w XXI wieku?

- Wszystkie już wcześniej przeze mnie wymienione. Niezmiernie ważnym wyzwaniem jest także utrzymanie, a niekiedy wręcz przywrócenie etosu nauki. Trzeba o tym mówić głośno. Nie ma możliwości, by wszystkie aspekty działalności naukowej skodyfikować przepisami prawa, z pewnością nie da się w ten sposób uregulować czy zakontraktować uczciwości naukowej. Bez etosu, bez odniesienia etycznego będzie istniało poważne niebezpieczeństwo nadużyć, w szczególności na styku nauki i przemysłu, np. ryzyko dopasowywania wyników do oczekiwań sponsora, i nie jest to tylko teoria (udowadniają to m.in. prace: Sheldona Krimsky’ego „Nauka skorumpowana? O nieczystych związkach nauki i biznesu”, zawierająca wykaz tego typu przypadków z udziałem najważniejszych uczelni USA, czy Davida Resnika „The Price of Truth”).

- Dla Księdza Rektora i Kolegium Rektorskiego to pierwszy rok czteroletniej kadencji w czasach, które nie są łatwe dla szkolnictwa wyższego. Jaka ona będzie?

- Kadencja, którą rozpoczęliśmy kilka miesięcy temu, będzie z jednej strony kontynuacją działań podjętych przez poprzedników, a z drugiej - odpowiedzią na zmieniające się warunki gospodarcze i potrzeby rynku pracy. Zamierzamy tak prowadzić sprawy uczelni, aby przy zachowaniu jej tożsamości i tradycji była niezmiennie atrakcyjna dla kandydatów. Równie ważną sprawą jest to, aby była dobrze zarządzana oraz aby stanowiła miejsce przyjazne dla studentów i pracowników. Musimy podjąć roztropne działania, które będą adekwatne do zmieniającej się rzeczywistości.

- Dlaczego warto dziś studiować na uczelni katolickiej? Dlaczego młody człowiek miałby wybrać KUL?

- Uczelnie katolickie oferują nie tylko rzetelną wiedzę, ale też zwartą aksjologię, ukierunkowują na świat wartości. Nie tylko przekazują wiedzę i umiejętności, ale formują człowieka. Dają możliwość współuczestniczenia w tworzeniu kultury chrześcijańskiej. KUL jako uniwersytet katolicki oferuje to wszystko na poziomie uniwersyteckim, a więc najwyższym.

- Katolicki Uniwersytet Lubelski w XXI wieku to tradycja czy nowoczesność?

- Te dwa elementy nie są przeciwstawne, nie wykluczają się wzajemnie, przeciwnie - nowoczesność wyrasta z tradycji, przyszłość korzysta z wiedzy, doświadczenia i dorobku przeszłości, łączenie tradycji z nowoczesnością zapewnia harmonijny rozwój. I dlatego z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II w XXI wieku to i tradycja, i nowoczesność.

Tagi:
szkoła uniwersytet

Reklama

100-lecie parafii w Soli

2019-10-16 12:31

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 42/2019, str. IV

Parafia pw. św. Michała Archanioła w Soli obchodziła 29 września jubileusz 100-lecia swojego istnienia, połączony z uroczysto-ściami odpustowymi ku czci Patrona parafii

Joanna Ferens

Uroczystości rozpoczęły się od koncertu Biłgorajskiej Orkiestry Dętej im. Czesława Nizio oraz przybliżenia rysu historycznego parafii. Uroczystej Sumie odpustowej przewodniczył i wygłosił słowo Boże pasterz diecezji zamojsko-lubaczowskiej bp Marian Rojek. Wraz z nim Eucharystię sprawowali: ks. dziekan Witold Batycki, rektor Wyższego Seminarium naszej diecezji ks. Jarosław Przytuła oraz kapłani, którzy w minionych latach pełnili posługę w solskiej parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Ignacy Antiocheński – biskup i męczennik

2017-12-20 12:28

Ks. Julian Nastałek
Edycja świdnicka 52/2017, str. VII

Św. Ignacy, biskup od roku 70 do 107, był drugim Następcą Piotra na stolicy w Antiochii, która dziś znajduje się w Turcji. Za panowania cesarza Trajana wybuchło prześladowanie chrześcijan i wtedy św. Ignacy jako głowa chrześcijan syryjskich został skazany na śmierć przez namiestnika Syrii. W liturgii wspomina się go 17 października

Wikimedia Commons
„Męczeństwo Ignacego z Antiochii”, Galeria Borghese w Rzymie

W Antiochii powstała kwitnąca wspólnota chrześcijańska i tam „po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami” (Dz 11,26). Euzebiusz z Cezarei, historyk z IV wieku, poświęcił cały rozdział swej „Historii Kościelnej” życiu i dziełu literackiemu Ignacego. „Z Syrii – pisze – Ignacy wysłany został do Rzymu, gdzie miano rzucić go dzikim zwierzętom na pożarcie, ze względu na świadectwo, jakie dał Chrystusowi. Odbywając swą podróż przez Azję, pod okiem surowych straży, w kolejnych miastach, gdzie się zatrzymywał, przepowiadaniem i ostrzeżeniami umacniał Kościoły; przede wszystkim z największym zapałem nawoływał do wystrzegania się herezji, które zaczynały się wówczas szerzyć i zalecał, by nie odrywać się od tradycji apostolskiej”.

Pierwszym etapem podróży Ignacego było miasto Smyrna, gdzie biskupem był św. Polikarp, uczeń św. Jana. Ignacy napisał tu cztery listy, skierowane do Kościołów Efezu, Magnezji, Tralleis i Rzymu. „Wyruszywszy ze Smyrny – pisze dalej Euzebiusz – Ignacy dotarł do Troady i stamtąd wysłał następne listy”: dwa do Kościołów Filadelfii i Smyrny, i jeden do biskupa Polikarpa. Wreszcie z Troady męczennik dotarł do Rzymu, gdzie w Amfiteatrze Flawiuszów rzucony został na pożarcie dzikim bestiom. Św. Ignacy wszystkie swoje listy rozpoczynał od słów: „Ignacy zwany Teoforem”, co znaczy: „ten, który nosi Boga”, głosi Jego naukę.

Żaden z Ojców Kościoła nie wyraził z taką intensywnością, jak Ignacy, pragnienia jedności z Chrystusem i życia w Nim. Ignacy błaga chrześcijan Rzymu, by nie uniemożliwiali mu męczeństwa, albowiem z niecierpliwością czeka na „połączenie się z Jezusem Chrystusem”. I wyjaśnia: „Nie rozprawiajcie o Jezusie Chrystusie, gdy równocześnie pragniecie świata. Niechaj nie mieszka w was zazdrość. Nawet gdybym prosił, będąc u was, nie słuchajcie; uwierzcie raczej temu, co teraz do was piszę. Piszę zaś, będąc przy życiu, a pragnąc śmierci. Moje upodobania zostały ukrzyżowane i nie ma już we mnie pożądania ziemskiego. Jedynie woda żywa przemawia do mnie z głębi serca i mówi: Pójdź do Ojca. Nie cieszy mnie zniszczalny pokarm ani przyjemności świata. Pragnę Bożego chleba, którym jest Ciało Jezusa Chrystusa z rodu Dawida, i napoju, którym jest Jego Krew – miłość niezniszczalna (…) Szukam tego, który umarł za mnie, chcę tego, który zmartwychwstał dla nas... Pozwólcie, abym był naśladowcą męki mego Boga! (…) Jestem Bożą pszenicą. Zostanę starty zębami dzikich zwierząt, aby się stać czystym chlebem Chrystusa”.

Ignacy jest wyczulony na prawdę wcielenia Syna Bożego oraz na Jego prawdziwe i konkretne człowieczeństwo: Jezus Chrystus, pisze Ignacy do mieszkańców Smyrny, „jest prawdziwie z plemienia Dawida”, „rzeczywiście narodził się z Dziewicy”, „rzeczywiście został za nas przybity”.

Ignacy nazywa sam siebie „człowiekiem, któremu powierzone zostało zadanie jedności”. Jedność jest nade wszystko cechą Boga, który istniejąc w trzech Osobach, jest Jednym w całkowitej jedności. Jedność, którą chrześcijanie mają zrealizować na tej ziemi, nie jest niczym innym, jak naśladownictwem, możliwie jak najbardziej zgodnym z Boskim wzorem. W ten sposób Ignacy dochodzi do tematu jedności Kościoła i w liście do chrześcijan w Tralleis pisze: „Jest zatem rzeczą konieczną, abyście – tak, jak to czynicie – nie robili nic bez waszego biskupa, lecz abyście byli posłuszni także i kapłanom niby Apostołom Jezusa Chrystusa, który jest naszą nadzieją. W Nim się znajdziemy, jeśli tak właśnie żyć będziemy. Trzeba też, aby i diakoni, będący sługami tajemnic Jezusa Chrystusa, podobali się wszystkim na wszelki sposób (…). Podobnie niechaj wszyscy szanują diakonów jak [samego] Jezusa Chrystusa, a także biskupa, który jest obrazem Ojca, i kapłanów jak Radę Boga i Zgromadzenie Apostołów: bez nich nie można mówić o Kościele”.

Ignacy jako pierwszy w literaturze chrześcijańskiej przypisuje Kościołowi przymiotnik „katolicki”, to jest „powszechny”: „Gdzie jest Jezus Chrystus – stwierdza – tam jest Kościół katolicki”. I właśnie na służbie jedności Kościoła katolickiego wspólnota chrześcijańska Rzymu pełni swego rodzaju prymat w miłości: „W Rzymie przewodzi on godny Boga, czcigodny, godny, by nazywać go błogosławionym... Przewodzi miłości, która ma prawo Chrystusa i nosi imię Ojca”.

Św. Ignacy Antiocheński jest prawdziwie „doktorem jedności”: jedności Boga i jedności Chrystusa, na przekór rozmaitym herezjom, które zaczynały krążyć i dzieliły człowieka i Boga w Chrystusie; jedności Kościoła, jedności wiernych „w wierze i miłości, od których nie ma nic bardziej znamienitego”. Nawołuje wiernych dnia wczorajszego i dzisiejszego do coraz doskonalszej syntezy między dążeniem do Chrystusa i oddaniem Jego Kościołowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielone światło dla Brexitu

2019-10-17 19:21

wPolityce.pl / ems/PAP

Pixabay.com
Klamka zapadła! Unijna „27” dała zielone światło dla umowy ws. brexitu. Przywódcy wezwali Komisję Europejską, Parlament Europejski i Radę UE do podjęcia koniecznych kroków, by zapewnić, że porozumienie będzie mogło wejść w życie 1 listopada 2019 roku. Rada Europejska w formacie 27 zakończona. Konkluzje przyjęte - napisał na Twitterze Preben Aamann, rzecznik prasowy szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem