Reklama

W Meksyku Jana Pawła II

2013-04-03 07:24

Ks. Marek Łuczak
Niedziela Ogólnopolska 14/2013, str. 14-15

Graziako

- Meksyk przemierzyliśmy już niemal wzdłuż i wszerz - mówią spotkani w hotelu Francuzi. Jan Paweł II spoglądał na nas z obrazów i figur obecnych w prawie każdym kościele

Od pontyfikatu Jana Pawła II mamy już drugiego papieża, a w Meksyku można spotkać ślady jedynie Jana Pawła II. Po wyborze Latynoamerykanina na pewno się to zmieni, ale na razie polski Papież należy do wyjątkowo kochanych biskupów Rzymu.

Od analfabety do noblisty

Twierdzenie, że Meksyk jest krajem kontrastów, z pozoru brzmi jak truizm. Z całą pewnością jest to jednak opinia jak najbardziej zasadna. Zgodnie świadczą o tym zarówno przewodniki, jak i obrazki żywcem wzięte z ulicy. Można się o tym przekonać niemal na każdym kroku. Z jednej strony to właśnie obywatel tego kraju jest na pierwszym miejscu listy najbogatszych ludzi na świecie, a z drugiej - niemal na każdym rogu ulic rozkładają się przedstawiciele zapomnianego już w Polsce zawodu pucybuta.

Ludzie zwykle zajmują się osobliwymi zawodami, gdy brakuje im kwalifikacji, normalnej pracy, a przede wszystkim pieniędzy. Wówczas imają się najróżniejszych zajęć, które trudno sobie wyobrazić z polskiego czy europejskiego punktu widzenia. Jedną z ciekawostek Meksyku jest np. próba zarobienia kilku peso dzięki banalnej w Polsce znajomości czytania i pisania. W społeczeństwie meksykańskim w dalszym ciągu możemy spotkać sporą liczbę analfabetów. W związku z powyższym przed urzędami, gdzie trzeba napisać podanie czy wypełnić formularz, czekają ludzie przydeptujący z nogi na nogę. Niecierpliwie wypatrują okazji, by zarobić dzięki usłudze pisania i czytania. Spora liczba osób nieznających tej sztuki nie oznacza wcale, że Meksyk można uznać za kraj zacofany czy niewykształcony. Ten ostatni stereotyp skutecznie obalić może liczba noblistów, będących przedstawicielami nauk przyrodniczych, czy sprawne metro, z którego każdego dnia korzysta kilkaset tysięcy pasażerów. Warto dodać, że zostało ono otwarte już w latach 60. ubiegłego wieku, a więc w czasach, gdy w Polsce nawet nie mogliśmy jeszcze marzyć o tego rodzaju rozwiązaniach komunikacyjnych. Technologicznym cudem są także najnowsze perełki meksykańskiej architektury. Nie chodzi tu bynajmniej o względy estetyczne, choć nie może ujść uwadze nawet laikom perfekcyjna umiejętność dostosowywania współczesnych budowli do stylu, a nawet wyglądu tych historycznych. Prawdziwym cudem są jednak konstrukcje pozwalające przetrwać nawet wyjątkowo silne trzęsienia ziemi. To ważne, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w Meksyku ziemia trzęsie się każdego dnia.

Reklama

O wyjątkowości Meksykanów świadczy także ich stosunek do życia rodzinnego. Nie spotyka się tam matek wożących dzieci w wózkach. W Meksyku dzieci są noszone - jak mówią sami Meksykanie - na sercu. Nie może więc dziwić fakt, że ich populacja należy do najmłodszych na świecie.

„Homo religiosus”

Dzisiejsi Meksykanie mają niewiele wspólnego z historycznymi mieszkańcami tych ziem. Na pewno jednak umiłowanie do technicznych nowinek można uznać za wspólne cechy obydwu ludów. Świadczą o tym niesamowite pozostałości kultury Azteków i Majów. Na obszarach Jukatanu ludzie mieszkali już 20 tys. lat przed narodzeniem Chrystusa. Przybyli tu z Północy, szukając pożywienia. Co charakterystyczne, bez względu na epokę, z którą stykamy się za sprawą takich czy innych pamiątek, niemal na każdej szerokości geograficznej pozostawione są młodsze czy starsze świątynie. Niezależnie więc od tego, czy będziemy mieli do czynienia z kulturą Majów, czy Azteków, naczelną kwestią zajmującą ówczesne społeczeństwa była religia i cześć oddawana Bogu. Starożytne miasta, a dokładnie pozostałości po nich, emanują świątyniami. Należały one nawet do budowli najważniejszych, wokół których toczyło się życie.

Matka Boża z Guadalupe

Religijność jest cechą charakteryzującą także współczesnych mieszkańców Meksyku. Można jej niejako dotknąć, przekraczając próg ogromnej bazyliki, w której ze wszystkich stron widoczny jest wizerunek Matki Bożej z Guadalupe. Kiedy odwiedzamy sanktuarium, trwa lokalna pielgrzymka. Na początku myślimy, że to mieszkańcy jednego ze stanów Meksyku, prawdziwe tłumy wypełniły świątynię. Po krótkiej rozmowie okazuje się, że pielgrzymka zgromadziła mieszkańców zaledwie jednego z miast. Pełna była nie tylko nawa główna, ale też prezbiterium, w którym na porannej Jutrzni zgromadzili się duchowni, chórzyści i ministranci.

Historia objawień w Meksyku rozpoczyna się od spotkania Juana Diego, Indianina, z Matką Bożą. Fakt ten stał się dla rdzennej ludności kraju powodem do wyjątkowej satysfakcji oraz czci, jaką odbiera od tego czasu Maryja w tym miejscu. Chodziło nie tylko o zwykłe spotkanie, jakich były dziesiątki, ale o spotkanie przedstawiciela Indian, co dało temu ludowi powody do wyjątkowej dumy.

Dlatego też ponad 6 mln pielgrzymów przybywa do sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe w stolicy Meksyku na uroczystość Patronki Ameryki, przypadającą 12 grudnia. Obchody trwają 3 dni. Media opisują barwne orszaki pątników przybywających do bazyliki autobusami, na rowerach, pieszo, a nawet na kolanach. Nie brakuje też folklorystycznych grup podążających do Maryi Guadalupiańskiej w procesyjnym tańcu. Uroczystości patronalne wieńczy Msza Róż, nazwana tak na pamiątkę kwiatów, które uzbierał św. Juan Diego do swego słynnego płaszcza, jako dowód prawdziwości objawienia Matki Bożej. Poświęcone róże otrzymują także duchowni uczestniczący w nabożeństwie. W ubiegłym roku Liturgii przewodniczył kard. Norberto Rivera Carrera. Prymas Meksyku modlił się m.in. o oddalenie plagi przemocy i przestępczości, jaka dręczy ten kraj.

Niewiarygodne oblicze Meksyku

Patrząc na uśmiechniętych ludzi na ulicy, trudno uwierzyć, że ma ona także drugie oblicze. Meksyk wraz z Kolumbią należy - w skali świata - do krajów najmniej bezpiecznych dla duchownych. Według Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów, w ubiegłym roku zginęło tam 2 księży, a w latach 2004-12 śmierć w Meksyku poniosło 22 kapłanów, w tym tylko w latach 2004-05 były to „rejony największej nędzy, przemocy, na skrzyżowaniu szlaków mafii narkotykowej”. A w latach 2007-12, gdy prezydentem kraju był Felipe Calderón, przestępcy zamordowali tam 17 kapłanów. Ameryka Łacińska, chociaż pozostaje kontynentem o największej liczbie katolików, już 4. rok z kolei zajmuje pierwsze miejsce pod względem liczby zabitych księży i innych ludzi Kościoła. W 2012 r. było ich 5, w 2011 - 15 i w 2010 - 14 (w tym także z USA, Portoryko i Haiti).

Od 2004 r. tylko w dwóch krajach Ameryki Łacińskiej - Kolumbii i Meksyku zamordowano 47 księży katolickich. W tej pierwszej zabito ich 25, w drugim - 22. W ostatnich latach pojedynczy kapłani ginęli też m.in. w Gwatemali, Nikaragui, Paragwaju, Peru, Brazylii i kilku innych państwach tego kontynentu, w którym mieszka obecnie prawie połowa katolików świata.

Tylko w 2010 r. ofiarami różnego rodzaju szantaży i brutalnych nacisków padło ok. tysiąca księży w tym kraju. W zamian za „ochronę” swych parafii i kościołów, m.in. przed podpaleniami i w obronie własnego życia, muszą oni płacić haracze, które przeciętnie sięgają 10 tys. peso, a gdy sprawa dotyczy wykupienia z porwania, suma ta dochodzi do 2 mln peso (ok. 500 tys. zł). Wielu kapłanów otrzymuje telefony z pogróżkami, a także z żądaniem przekazania zebranej na Kościół jałmużny. Oficjalnie już kilkunastu proboszczów zgłosiło fakt przekazania przestępcom pieniędzy. Również władze cywilne są zaniepokojone falą morderstw w ostatnich tygodniach. Tylko w stolicy i przylegających do niej przedmieściach zginęło 40 osób. Szacuje się, że w latach 2006-12 wskutek działalności przestępczości zorganizowanej w Meksyku straciło życie blisko 70 tys. ludzi.

Te niepokojące dane nawet w najmniejszym stopniu nie mogą niepokoić potencjalnych pielgrzymów, którzy coraz częściej decydują się na odwiedzenie Matki Bożej z Guadalupe. Nawet wiele dni spędzonych w tym kraju nie przyniesie ani jednego momentu zagrożenia. Ulice są spokojne, a napotykani ludzie należą do wyjątkowo kulturalnych i życzliwych. Zagrożenia pojawiają się z chwilą przekroczenia granic niebezpiecznych dzielnic, najczęściej też w środku nocy. Jeśli więc wybierasz się na pielgrzymi szlak do Meksyku, nie ma żadnych obaw. Nic złego cię nie spotka.

Tagi:
turystyka pielgrzymka

Kielce uruchomią bezpłatny przewóz na św. Krzyż

2019-09-27 18:07

dziar / Kielce (KAI)

Promocji regionu i udogodnieniu dla pielgrzymów mają służyć, zaproponowane przez władze województwa, weekendowe bezpłatne kursy autobusowe na Święty Krzyż. Będą uruchomione jeszcze w tym sezonie turystycznym.

Archiwum autora
Opactwo na Świętym Krzyżu

Koszty takiego przedsięwzięcia szacowane są na około 150-200 tys. zł w skali roku i byłyby finansowane głównie przez władze wojewódzkie.

Starania w tym kierunku czyni Mariusz Gosek - członek zarządu województwa świętokrzyskiego, odpowiedzialny za turystykę i transport w regionie. Jak deklaruje, autobus jeździłby bezpłatnie we wszystkie weekendy w ciągu roku. Z kolei dyrekcja Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach zaproponowała, aby autobus odjeżdżał ze stanowiska numer jeden, by podkreślić znaczenie sanktuarium świętokrzyskiego dla regionu.

Trasa - do czasu ukończenia dworca autobusowego w Kielcach - rozpoczynałaby się na ulicy Żytniej. Kwestią otwartą jest jeszcze godzina wyjazdu oraz ilość kursów w ciągu dnia.

Święty Krzyż to najstarsze polskie sanktuarium. Przechowywane są nim relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Od X wieku do kasacji opactwa w 1819 r. gospodarzami sanktuarium byli benedyktyni, obecnie opiekę nad nim sprawują Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.

To zarazem jedno z najczęściej odwiedzanych sanktuariów i obiektów na Kielecczyźnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo: Radio Maryja ocala chrześcijańską tożsamość Polaków

2019-12-07 22:23

Ewa Melerska

Już po raz 28. świętowano w Toruniu urodziny Radia Maryja, które niesie przesłanie ewangeliczne Polakom w kraju i za granicą. Założyciel radia o. Tadeusz Rydzyk CssR wielokrotnie wyrażał ogromną wdzięczność słuchaczom, za to, że od tak wielu lat wspierają to dzieło. Powitał również przybyłych gości, przedstawicieli władz rządowych i samorządowych, osoby duchowne oraz konsekrowane.

Ewa Melerska
Zobacz zdjęcia: 28. rocznica powstania Radia Maryja

Centralnym punktem rocznicowych obchodów była popołudniowa Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem abpa Wacława Depo, metropolity częstochowskiego, który także wygłosił homilię.

Przed rozpoczęciem Mszy św. odczytano listy od Prezydenta RP Andrzeja Dudy oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Swoje słowa pozdrowienia wygłosił prezydent Torunia Michał Zaleski oraz ordynariusz diecezji toruńskiej bp Wiesław Śmigiel. Zwrócił uwagę na wszystkie dzieła, które powstały w czasie istnienia Radia Maryja, jak m. in. Telewizja Trwam, Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. - Takie inicjatywy edukują, kształtują patriotyzm, uczą wrażliwości społecznej i patriotycznej, ale również mają swoje zadanie ewangelizacyjne – mówił.

Bp Śmigiel dodał: „Dziękuję dziś Radiu Maryja za wszelkie dobre dzieła, które realizuje. Przede wszystkim jestem wdzięczny za konsekwentnie, cierpliwie i odważnie realizowane najważniejsze zadanie, a to jest zadanie, które jest hasłem tegorocznego spotkania: Radio Maryja głosi Chrystusa Pana z Maryją. Dziękuję za rzetelną informację i wielowymiarową formację”. Zwrócił uwagę na to, że działalność Radia Maryja opiera się na prawdzie, Ewangelii, Chrystusie, wzajemnej życzliwości i współpracy. Służy osobom samotnym, chorym, potrzebującym, ale także rodzinom, młodzieży i ludziom wszelkich stanów.

Abp Depo w homilii mówił o Radiu Maryja, które „rozmodliło Polskę, a Telewizja Trwam obudziła serca i sumienia Polaków poprzez prawdę w obrazie”. - Będąc darem Maryi i głosząc Chrystusa, jako naszego Pana i Zbawiciela wraz z Nią ono ocaliło i ocala chrześcijańską tożsamość Polski i Polaków w Ojczyźnie i poza jej granicami – dodał.

Hierarcha zauważył, że nie mamy się bać dążyć do prawdziwej wolności w świecie. Mamy jasno przeciwstawiać się złu, nieprawości, deprawacji sumień i wartości oraz szerzeniu zgorszenia. - Musimy pamiętać, że Ewangelia i Chrześcijaństwo nie są rodzajem ideologii narzuconej z zewnątrz człowiekowi. One są zaproszeniem do spotkania wiary z żywym Bogiem objawionym w Jezusie Chrystusie, który sam jest Prawdą, Drogą i Życiem, wyzwalającym człowieka od zła i bezsensu – zaznaczył.

W czasie trwania Adwentu abp Depo dał wskazówkę, jak dobrze przeżyć ten okres przygotowania do Bożego Narodzenia. - Mamy uczyć się wciąż na nowo spotkań z Bogiem, odkrywając Jego miłość, poprzez zwyczajność naszych powołań i życia – podkreślił.

Miejscem dziękczynienia była, jak w poprzednich latach, hala widowiskowo-sportowa „Arena Toruń”. Mszę św. poprzedziła medytacja pierwszosobotnia oraz różaniec odmówiony razem ze słuchaczami Radia Maryja. Następnie z koncertem wystąpiła Reprezentacyjna Orkiestra Marynarki Wojennej wraz z solistami i aktorami scen polskich. O godzinie 15:00 odmówiono Koronkę do Miłosierdzia Bożego, która była bezpośrednim przygotowaniem i wprowadzeniem do Eucharystii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem