Reklama

Wiara

Kryzys wiary czy kryzys człowieka?

Niedziela świdnicka 19/2013, str. 1, 4-5

[ TEMATY ]

wiara

Bóg

człowiek

Bożena Sztajner/Niedziela

JULIA A. LEWANDOWSKA: - Jakie są przyczyny kryzysu wiary w życiu człowieka?

KS. DR MAREK DZIEWIECKI: - Najpierw warto wyjaśnić fakt, o którym nie wszyscy wiedzą, a mianowicie, że każdy człowiek w coś wierzy. Nie da się żyć bez wiary. Jeżeli byśmy nie wierzyli w sens życia, to byśmy rano nawet nie wstali z łóżka. Aby podjąć jakiś wysiłek, to trzeba wierzyć, że ten wysiłek ma sens. Każdy z nas potrzebuje wiary, gdyż nie dysponujemy wiedzą na temat tego, kim jesteśmy, skąd pochodzimy, dokąd czy do Kogo zmierzamy, albo czy możemy zaufać drugiej osobie, która jest blisko nas. Jeżeli narzeczeni się pobierają, to sobie zawierzają siebie nawzajem. Oczywiście, obserwują swoje zachowania i słyszą słowa, które do siebie kierują, ale przecież wiedzą, że to może być jedynie gra, że druga osoba może ukrywać prawdę o sobie. Ponadto, nie wiemy, czy dany człowiek nie zmieni się na gorsze w przyszłości. Wierzymy w to, że razem będziemy szczęśliwi.
Wiara jest nam potrzebna nie tylko w odniesieniu do Boga, ale też w relacji do widzialnych ludzi. Gdy wsiadam do autobusu, to zawierzam, że kierowca nie jest pijany i że nie ma myśli samobójczych, że celowo nie rozbije samochodu ze wszystkimi pasażerami. Nie da się uniknąć wiary. Natomiast wiara może być dojrzała lub nie. Może mieć charakter religijny, nadprzyrodzony, albo naturalny, czysto ludzki.
Gdy realistycznie obserwujemy rzeczywistość, to staje się dla nas oczywiste, że Bóg istnieje. Ja - człowiek - radykalnie różnię się od zwierząt. Potrafię myśleć, mam samoświadomość, mogę podejmować decyzje, potrafię tworzyć dzieła sztuki. Jestem w stanie kochać, mogę panować nad popędem, instynktem, emocjami. Zwierzęta nie mają takich zdolności. Gdy obserwuję swoją niezwykłość, to staje się dla mnie jasne, że muszę pochodzić od kogoś jeszcze bardziej niezwykłego niż ja. Nie mogę pochodzić od materii, w której nie ma świadomości, wolności ani miłości.
Wiara w Boga jest logicznym wnioskiem z obserwacji precyzyjnie funkcjonującego świata oraz niezwykłej rzeczywistości człowieka. W takiej sytuacji rodzi się pytanie o źródła obecnego kryzysu wiary. Otóż kryzys ten nie zaczyna się od kryzysu w myśleniu, lecz od kryzysu w postępowaniu. Tu tkwi istota problemu. Kryzys wiary nie zaczyna się od intelektualnych wątpliwości, lecz od kryzysu postępowania, sumienia, wartości i więzi międzyludzkich. Chowamy się przed Bogiem wtedy, gdy źle spotykamy się z człowiekiem.
Niedawno rozmawiałem z maturzystą, który chwalił się, że przestał chodzić do kościoła, gdyż jest bardzo wrażliwy na cierpienie człowieka, a - w jego przekonaniu - Kościół wiele razy w historii wyrządzał ludziom krzywdy: inkwizycje, wyprawy krzyżowe, pedofilia wśród księży. Maturzysta zapewniał mnie, że to jedyny powód jego niewiary. Wtedy powiedziałem: - Jestem spokojny o twój los, bo nigdy nie będziesz ateistą. Zaskoczony rozmówca spytał: - A dlaczego Ksiądz tak sądzi? Wyjaśniłem, że właśnie z powodu jego wrażliwości na cierpienie człowieka. Przecież nikt w historii ludzkości nie zadał ludziom tyle cierpienia, co ateiści. Jest ich niewielu, a mimo to tam, gdzie dochodzą do władzy, stają się dyktatorami, czasem ludobójcami i nigdy za to nie przepraszają. Następnie popatrzyłem w oczy maturzyście i powiedziałem: - Porozmawiajmy po męsku. Przypuszczam, że masz jakiś problem z życiem. Może skrzywdziłeś jakąś dziewczynę. Może zacząłeś sięgać po alkohol czy narkotyk. Może wszedłeś w jakaś złą grupę rówieśników i dręczy cię sumienie. Po chwili namysłu mój rozmówca podjął poważną rozmowę. Potwierdził, że obecnie źle dzieje się w jego życiu. W konsekwencji zaczął - jak biblijny Adam - chować się przed Bogiem. Kryzys wiary to zatem coś więcej niż wynik wątpliwości intelektualnych. To przede wszystkim wynik postępowania niezgodnego z Dekalogiem.

- W jaki sposób chronić się przed takim kryzysem?

- Najlepiej uczciwym, mądrym sposobem postępowania, zgodnym z zasadami Ewangelii. W Boga wierzy najbardziej ten, kto żyje w sposób godny dziecka Bożego, kto postępuje zgodnie z sumieniem, z Dekalogiem, z własnymi ideałami, pragnieniami i aspiracjami. Badania socjologiczne potwierdzają, że młodzież marzy najbardziej o małżeństwie i rodzinie, o wielkiej miłości i trwałej przyjaźni. To są marzenia, które sam Bóg wszczepił w nasze serca. Jeżeli ktoś te marzenia, aspiracje i ideały - jednocześnie Boże i ludzkie - respektuje i realizuje, ten nie ma problemów z wiarą religijną. O wiarę nie troszczymy się wprost. Wiara to coś więcej niż suma przekonań i pewność, że Bóg istnieje. Wiara to sposób istnienia. Najbardziej wierzącym jest człowiek święty. Taki człowiek nie ma wątpliwości, co do tego, że Bóg istnieje, bo ów człowiek staje się do Boga wręcz podobny!

- Co to znaczy być dojrzałym chrześcijaninem?

- Jezus daje nam krótką i precyzyjną definicję: jego uczeń to ktoś do Niego podobny. To ktoś podobny do samego Boga! Aż serce drży z radości i wzruszenia, gdy sobie to uświadamiamy. Chrześcijanin to ktoś, kto ma odwagę stawać się podobnym do samego Boga; do Tego, który jest Miłością i Mądrością, czyli Mądrą Miłością Inna definicja ucznia Jezusa jest równie czytelna: chrześcijanin to ktoś, kto jest nieskazitelny jak gołąb i roztropny jak wąż. To zatem ktoś dobry i mądry jednocześnie. Zwykle za mało mówimy o tej drugiej części definicji Jezusowej, że mamy być roztropni, mądrzy, sprytni - sprytni w dobru! Jeśli byśmy byli tylko dobrzy, ale nieroztropni, to staniemy się naiwni, a Jezus nie był naiwny. Jeżeli natomiast będziemy inteligentni i wykształceni, ale niezbyt dobrzy lub wręcz źli, to staniemy się cyniczni i przewrotni, a Jezus taki nie był. Był dobry i mądry naraz. Gdy chodzi o praktyczną realizację mądrej dobroci, to większość chrześcijan powinna realizować ją w małżeństwie i rodzinie. Dojrzały, czyli dobry i mądry chrześcijanin, to ktoś, kto jest świetnym małżonkiem i odpowiedzialnym rodzicem, albo ofiarnie i mądrze kochającym księdzem czy siostrą zakonną.

- Czy ktoś, kto twierdzi, że jest naprawdę wierzącym i praktykującym katolikiem, może powiedzieć, że jest wolny od kryzysu?

- Nie, gdyż nawet świętość nie jest tym samym, co doskonałość. Po grzechu pierworodnym każdy człowiek jest zagrożony i wezwany do nawrócenia i czujności. Człowiek wierzący ma większą niż inni świadomość swoich słabości i ograniczeń, a także tego, że ma uczyć się coraz większej miłości. Jeżeli ktoś nie kocha, to ma zacząć kochać. Jeżeli już kocha, to ma kochać bardziej niż dotąd. Każdy jest powołany, by kochać tak, jak Jezus. Im bardziej jestem dojrzałym chrześcijaninem, im większa jest moja wiara i więź z Bogiem, tym bardziej sobie uświadamiam, że potrzebuję pracy nad sobą, czujności, wysiłku dorastania do coraz większej świętości. Nie dziwmy się, że święci w swoich wyznaniach piszą o cierpieniu z powodu swojej słabości i grzeszności. Gdy byłem nastolatkiem, to myślałem, że święci przesadzają, że chcą nam zaimponować swoją przesadną pokorą. Teraz rozumiem, że im bardziej ktoś się rozwija, tym bardziej widzi, że może rozwijać się jeszcze bardziej. Wzrastanie w wierze oznacza wzrastanie w realizmie. Dojrzała wiara to świadomość, że nigdy nie będę aż tak podobny do Jezusa, żeby nie móc stać się jeszcze bardziej podobnym.

- Mówi się, że żyjemy w czasach ostatecznych. Czy w takim razie jesteśmy bardziej narażeni na ataki Złego i w konsekwencji na wątpliwości dotyczące Boga i wiary?

- Rzeczywiście można powiedzieć, że to czasy niemal eschatologiczne w tym sensie, że żyjemy w cywilizacji egoizmu i śmierci. Jan Paweł II precyzyjnie zdefiniował tę cywilizację już wiele lat temu. Żyjemy w czasach, w których Szatan na komfort działania, gdyż wielu ludzi władzy, a także wiele mediów, wielu celebrytów i tak zwanych autorytetów społecznych to ludzie, którzy wspierają zło, tolerują różne formy przewrotności. Zwalczają natomiast Jezusa i Jego Kościół. To cywilizacja chrystofobiczna, która wspiera zło i wyśmiewa tych, którzy czynią dobro.
W takiej cywilizacji potrzeba ludzi wielkiej odwagi, ludzi sumienia, którzy są w stanie oddać życie za bliźnich, jeśli zajdzie taka potrzeba. Znowu powróciły czasy, w których część z nas, chrześcijan, w najbliższej przyszłości będzie świadczyła o Chrystusie poprzez męczeństwo. I to także tu, w tak zwanej demokratycznej i tolerancyjnej Europie. Nadchodzą czasy, w których będą potrzebni nowi księża Popiełuszkowie, w których ktoś będzie strzelał do papieża, dosłownie lub w inny sposób, bardziej wyrafinowany sposób. Trzeba być gotowym na wielkie cierpienie, jeśli chcemy być wierni Bogu i własnemu sumieniu.

- Ojciec Święty Benedykt XVI 11 października 2012 r., w pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II, ogłosił Rok Wiary. Jak pogłębić swoje relacje z Bogiem?

- Wiara w Boga to nie jest tylko intelektualne stwierdzenie: wierzę, że istnieje Stwórca świata i człowieka oraz wszechmocny Pan historii. Wiara to przede wszystkim kwestia przyjaźni. To zaprzyjaźnianie się z Bogiem na śmierć i życie, w każdej sytuacji i za każdą cenę. To rozmawianie z Bogiem na modlitwie. To szukanie Go w codzienności. To otwartość na Jego łaskę. To poznawanie Jego woli, żeby tę wolę coraz wierniej wypełniać. To radosna droga nawrócenia i świętości na wzór Jezusa. To słuchanie Boga bardziej niż samego siebie. To kontemplowanie Jezusa, zachwycanie się Jego słowami i czynami, Jego miłością wierną aż do krzyża i mocniejszą niż śmierć. To promieniowanie taką właśnie miłością do bliskich w środowisku, w którym jestem. To umacnianie więzi z Bogiem poprzez oddychanie na co dzień Jego obecnością w Eucharystii i sakramentach. To komunikowanie tej miłości wokół siebie. Troska o wiarę to nie kwestia jedynie intelektualnych przekonań, ale one też są ważne. Warto zatem czytać książki, które pomagają coraz lepiej rozumieć prawdy wiary o Bogu i człowieku. Troska o wiarę to nade wszystko troska o praktykowanie miłości na co dzień - cierpliwej, ofiarnej i mądrej. To takie postępowanie, byśmy stawali się podobni do Piotra. On umacniał braci w wierze, bo kochał bardziej niż inni.

- Benedykt XVI w „Porta fidei” napisał: „Od początku mojej posługi Następcy Piotra przypominałem o potrzebie odnalezienia drogi wiary, aby ukazać coraz wyraźniej radość i odnowiony entuzjazm ze spotkania z Chrystusem”. Co współczesny chrześcijanin powinien czynić, by nie zatracić swojej wiary?

- Powinien ciągle na nowo powracać do Chrystusa, a także do tych wielkich postaci biblijnych, które nas uczą wiary. Wzorem jest dla nas Abraham, który gotów był oddać Bogu własnego syna, środek własnego serca, gdyż tak bardzo zawierzył Bogu - wbrew nadziei. Maryja jest dla nas wzorem niepojetej wręcz wiary, gdyż uwierzyła w niewiarygodne, czyli w to, że stanie się matką Syna Bożego w ludzkiej naturze. Nie zwątpiła nawet pod krzyżem. Tymczasem Apostołowie rozczarowali i zwątpili. Judasz zdradził Jezusa, Piotr się zaparł. Nawet Jan pojawił się dopiero pod krzyżem, a Maryja była cały czas przy Jezusie. Jej Syn wykrzyczał na krzyżu: „Boże mój, czemuś mnie opuścił!”. Maryja nie krzyczała. Rozważała wszystkie słowa Jezusa i pamiętała o tym, o czym Apostołowie zapomnieli, czyli o zapowiedzi zmartwychwstania po męce i śmierci na krzyżu. Ona żadnego słowa Jezusa nie zapomniała. Wytrwała w wierze w obliczu największych prób i cierpień. Nawet wtedy, gdy stawała się Matką siedmiu boleści, była pewna tego, że kto jest przy Bogu, ten zawsze wygrywa, gdyż Bóg nie tylko ma rację w tym, co do nas mówi, ale też ma moc, by nas chronić. Miłość jest największą mocą w świecie osób. Nawracajmy się, naśladujmy wiarę Abrahama i Maryi, wzrastajmy w miłości na co dzień, a wtedy nikt nam wiary z serca nie wyrwie - ani człowiek, ani szatan, ani nasze własne słabości.

2013-05-09 14:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chcę być jak moja Mama

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 17

[ TEMATY ]

wiara

świadectwo

Dzień Matki

Archiwum Idy Nowakowskiej-Herndon

To mama przekazała mi miłość bezwarunkową, tę swoją i tę ponad nią – Pana Boga – mówi Ida Nowakowska-Herndon

„Wychowywanie ciebie jest moją pasją” – mówiła mi moja mama. Choć nie rozumiałam do końca tych słów, wywoływały na mojej twarzy uśmiech. Czułam się potrzebna.

Od dziecka chodziliśmy z rodzicami do muzeów, na wernisaże i wieczory literackie, do kina i teatru. Nie wiem, kiedy to się wydarzyło, ale mama stała się moją najbliższą przyjaciółką. I tak zostało do dziś. Zawsze pomagała mi w spełnianiu marzeń, miała dla mnie czas i cierpliwość, motywowała, żebym wszystko próbowała zrobić sama. Pokonywanie trudności dawało mi poczucie, że jeśli podejmę jakieś wyzwanie, to na pewno mu podołam. Mama prowadziła mnie na wszystkie zajęcia, które sobie wymarzyłam. Nigdy na mnie nie krzyczała, nigdy mnie nie uderzyła. Starała się mnie wychować, pokazując konsekwencje błędnych zachowań. Nie okłamywałam mamy, bo mówiła, że ma do mnie zaufanie...

Gdy przeżywałam porażkę, zawsze radziła, żebym zaufała Panu Bogu. I tak naprawdę dopiero teraz rozumiem, że moje porażki dawały mi przestrzeń do podejmowania nowych wyzwań. Serce mamy jest czyste, pełne miłości. Mama jest też moją przewodniczką po głębinach serca. To ona przekazała mi miłość bezwarunkową, tę swoją i tę ponad nią –

Pana Boga. Dzięki mamie poznałam Kościół. Zrozumiałam wartości: Bóg, Honor, Ojczyzna. Zrozumiałam wiarę.

W przyszłości chciałabym być taką mamą dla swoich dzieci, jaką moja mama jest dla mnie. To, że można kogoś urodzić, wychować, inspirować i przyjaźnić się z nim... to musi być niezwykłe uczucie. Kiedy mówię mamie, że chcę ją naśladować, odpowiada: „Nie naśladuj mnie, tylko Pana Jezusa. To On jest dla nas najpiękniejszym przykładem i wzorem”. I mówi to z uśmiechem na twarzy!

Często bardzo się boję, że mama umrze, szczególnie od momentu, kiedy odszedł mój tata. Gdy dzielę się z nią tymi obawami, odpowiada z troską: „Zawsze będę z tobą... Zaufaj Panu Bogu. On wskaże ci drogę – trudną, ale zawsze dobrą, właściwą i fascynującą”.

Mamo, pokazujesz mi codziennie to, co nie jest widoczne, ale co jest najważniejsze. Dziękuję...

CZYTAJ DALEJ

Rzym-Wiedeń: deszcz płatków róż w uroczystość Zesłania Ducha Świętego

2020-05-31 10:52

[ TEMATY ]

Rzym

Wiedeń

Zesłanie Ducha św.

deszcz róż

Włodzimierz Rędzioch

Deszcz róż w Panteonie

W rzymskim Panteonie każdego roku w uroczystość Zesłania Ducha Świętego ma miejsce szczególna ceremonia: kiedy podczas mszy św. chór śpiewa hymn „Veni Creator Spiritus” (O Stworzycielu Duchu, przyjdź), z góry spływa na obecnych deszcz płatków czerwonych róż. Symbolizują one języki ognia jakie – według Dziejów Apostolskich – spłynęły na Maryję i Apostołów w momencie Zesłania Ducha Świętego.

Zapomniany przez wiele lat zwyczaj „ożywił” przed blisko 25 laty włoski ksiądz Antonio Tedesco, który w tamtym czasie kierował ośrodkiem dla pielgrzymów niemieckich w Rzymie. Ale – jak przypomina ks. Daniele Micheletti z rzymskiego Panteonu – tradycja ta pochodzi z pierwszych wieków Kościoła. Na powitanie Ducha Świętego rzucano kwiaty, w nabożeństwie uczestniczył papież i ogłaszał datę Zesłania Ducha Świętego w następnym roku. Fakt, dlaczego to szczególne święto odbywało się w Panteonie, kapłan uzasadnia prosto: „w tamtym czasie był to najbardziej znany kościół Rzymu i jedyny, który miał otwór w dachu”.

Panteon zbudowany na Polu Marsowym za czasów cesarza Hadriana (117-138) na chwałę bogów Rzymu, poświęcił papież Bonifacy IV (608-615) oddając go na użytek chrześcijan. Znajdujący się w kopule „opaion” – ośmiometrowej szerokości otwór – jest jedynym źródłem światła: „Bożym okiem”. Róże dostarcza od lat na ceremonie niewielkie miasteczko włoskie Giffoni Valle Piana, położone na południe od Neapolu, które słynie z upraw kwiatowych.

Zazwyczaj uroczysta Msza św. Zesłania Ducha Świętego rozpoczyna się o godz. 10.30, ale „zawsze już na godzinę wcześniej nie było wolnych miejsc”, powiedział ks. Micheletti w rozmowie z niemiecką agencją katolicką KNA. Tradycyjnie liturgii przewodniczy biskup polowy, który jest także honorowym opiekunem Panteonu.

Inną wyjątkową cechą liturgii Zesłania Ducha Świętego w rzymskim Panteonie jest używanie w modlitwach i śpiewie języka aramejskiego – oryginalnego języka, którym posługiwali się Jezus i Apostołowie. W ceremonii uczestniczy także 12 dzieci z różnych grup etnicznych, które uczestnikom nabożeństwa, jako znak pokoju, wręczają róże.

Jeśli jednak ktoś nie będzie miał okazji znaleźć się tego dnia w Rzymie, może jeszcze wybrać się 5 sierpnia do rzymskiej bazyliki Matki Bożej Większej, która tego dnia „tonie w powodzi białych róż” na pamiątkę „cudu śniegu”, jaki legł u podstaw budowy tej świątyni.

Panteon, położony między Piazza Navona i Via del Corso, należy do ulubionych celów wędrówek turystycznych po Rzymie. Znajdują się w nim grobowce m.in. Rafaela (1483-1520), Taddeo Zuccariego (1529-1566), Annibale Carracciego (1560-1609) oraz królów Wiktora Emanuela II (1820-1878) i Humberta I (1844-1900).

Tysiące płatków róż spada na wiernych również w romańskim kościele św. Michała w Wiedniu, z otworu w dachu zwanego także „dziurą Ducha Świętego”. Ojcowie salwatorianie sprawujący opiekę duszpasterską w tym zabytkowym kościele powrócili przed kilkoma laty do zapomnianej tradycji zielonoświątkowej.

Proboszcz parafii, o. Erhard Rauch wyjaśnił mediom, że salwatorianie nieco zmodyfikowali dawny zwyczaj. W sklepieniach wielu starych kościołów są „dziury Świętego Ducha” - otwory, przez które w uroczystość Zesłania Ducha Świętego wpuszczano do świątyni gołębie - symbol Ducha Świętego. Do takich symboli należy też róża. Stara legenda mówi o kobiecie, która płakała w swoim ogrodzie różanym, słysząc o okrutnej śmierci Jezusa. Wtedy zauważyła, że z jej róż opadły kolce, gdyż Bóg przemienił swoje cierpienie w radość.

CZYTAJ DALEJ

Senackie komisje wznowiły prace nad ustawą ws. wyborów prezydenckich

2020-06-01 11:42

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

SENAT.GOV.PL

Trzy senackie komisje wznowiły prace nad ustawą o organizacji wyborów prezydenckich. Szef komisji ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski zapowiedział, że w poniedziałek komisje zakończą prace nad ustawą.

Przewodniczący senackiej komisji ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski (niez.) poinformował PAP, że podczas wspólnego posiedzenia trzech komisji: praw człowieka, praworządności i petycji, samorządu terytorialnego i administracji państwowej oraz ustawodawczej senatorowie będą głosować nad zgłoszonymi wcześniej poprawkami. Wyraził też przekonanie, że w poniedziałek senackie komisje zakończą prace nad ustawą ws. wyborów prezydenckich, aby Senat mógł się nimi zająć tego samego dnia na posiedzeniu plenarnym.

"Do rozstrzygnięcia jest stanowisko, czy wybory prezydenckie przeprowadzać w oparciu o uchwałę PKW, czyli na przełomie czerwca i lipca, czy w oparciu o interpretację dwójki wicemarszałków Gabrieli Morawskiej-Stanckiej i Michała Kamińskiego, czyli już po zakończeniu kadencji prezydenta" - powiedział.

We wtorek wicemarszałkowie Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica) i Michał Kamiński (PSL-KP) złożyli poprawkę do ustawy o wyborach prezydenckich, zgodnie z którą ustawa ta miałaby wejść w życie nie następnego dnia po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw (jak przyjął Sejm), a 6 sierpnia. Takie vacatio legis powodowałoby, że wybory prezydenckie odbyłyby się po 6 sierpnia, a więc już po zakończeniu kadencji prezydenta Andrzeja Dudy.

W tej sprawie opinie wydali już konstytucjonaliści.

Według prof. UMCS dr. hab. Sławomira Patyry wskazany w uchwale PKW powód, dla którego nie doszło do wyborów, czyli brak możliwości głosowania na kandydatów, powiązany z odpowiednim przepisem Kodeksu wyborczego "czyni prawnie dopuszczalnym zarządzenie wyborów Prezydenta RP na dzień przypadający po 23 maja 2020r., zatem późniejszy niż 75 dzień przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta RP (6 sierpnia 2020 r.)".

Jak wskazał Patyra, czynnikiem przesądzającym o ważności wyborów będzie przeprowadzenie ich w zgodzie z konstytucyjnym i demokratycznym standardem. Jego zdaniem, standardu tego nie realizuje uchwalona przez Sejm pierwotna wersja ustawy z dnia 12 maja 2020 r. o szczególnych zasadach organizacji wyborów prezydenta zarządzonych w 2020 r. z możliwością głosowania korespondencyjnego.

Patyra podkreślił, że konieczne jest wprowadzenie poprawek, zakładających m.in. pozbawienie marszałka Sejmu kompetencji w zakresie określania dni, w których upływać mają terminy wykonywania czynności wyborczych, przywrócenie w pełnym zakresie kompetencji PKW oraz zagwarantowanie wszystkim kandydatom ubiegającym się o wybór możliwości udziału w tym procesie na równych zasadach.

Z kolei prof. Ryszard Piotrowski stwierdził, że dzień, na który marszałek Sejmu mógł zarządzić wybory prezydenta w związku z upływem kadencji (23 maja 2020 roku) już minął, a zatem zarządzenie wyborów w związku z upływem kadencji po tej dacie nie jest możliwe. "Jedynie opróżnienie urzędu prezydenta w okresie pomiędzy 23 maja 2010 roku a 6 sierpnia 2020 roku (zakończenie kadencji) może spowodować, że marszałek Sejmu zarządzi wybory nie później niż w czternastym dniu po opróżnieniu urzędu, wyznaczając datę wyborów na dzień wolny od pracy przypadający w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów" – wskazał prof. Piotrowski.

Jego zdaniem, gdyby wybory prezydenta RP odbyły się w okresie pomiędzy 23 maja 2020 r. a 6 sierpnia 2020 r., to nastąpiłoby naruszenie art. 128 ust. 2 Konstytucji dotyczącego zarządzenia wyborów.

Prof. Piotrowski ocenił, że przeprowadzenie wyborów prezydenckich między 23 maja a 6 sierpnia 2020 r. będzie obciążone immanentnym ryzykiem protestów wyborczych. Jednak – jak wskazał – niezależnie od sposobu rozstrzygnięcia protestów wyborczych i stwierdzenia ważności wyborów przez Sąd Najwyższy orzekający w składzie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, status wybranego w tych wyborach prezydenta będzie mógł być kwestionowany ze względu na status sędziów Izby.

W swojej opinii do ustawy konstytucjonalista prof. dr hab Marek Chmaj podkreślił m.in., że podstawą do zarządzenia ponownych wyborów na prezydenta są przepisy konstytucji i Kodeksu wyborczego, zgodnie z którymi marszałek Sejmu zarządza wybory na prezydenta nie później, niż w czternastym dniu po opróżnieniu urzędu w dacie przypadającej na dzień wolny od pracy w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów. "Brak innej podstawy prawnej, umożliwiającej marszałek Sejmu zarządzenie wyborów na prezydenta RP w 2020 r" - podkreślił.

Jego zdaniem niezależnie od daty przeprowadzenia wyborów istnieje ryzyko wniesienia protestu wyborczego, który w razie jego uwzględnienia przez SN mógłby skutkować stwierdzeniem nieważności wyboru prezydenta.

Zarządzone na 10 maja wybory prezydenckie nie odbyły się. PKW stwierdziła w wydanej tego dnia uchwale, że "brak było możliwości głosowania na kandydatów" i dodała, że fakt ten jest równoważny w skutkach z przewidzianym w art. 293 Kodeksu wyborczego brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów. W takim przypadku, jak stanowi Kodeks wyborczy, marszałek Sejmu ponownie zarządza wybory nie później niż w 14. dniu od dnia ogłoszenia uchwały PKW w Dzienniku Ustaw. Uchwała PKW została opublikowana w poniedziałek.

Sejm uchwalił nową ustawę dotyczącą tegorocznych wyborów prezydenckich 12 maja. Przewidziano w niej, że głosowanie odbędzie się metodą "mieszaną" - w lokalach wyborczych oraz dla chętnych - korespondencyjnie. Choć ustawa zakłada możliwość ponownej rejestracji kandydatów, którzy mieli wziąć udział w wyborach prezydenckich 10 maja (bez konieczności ponownego zbierania podpisów poparcia), to daje też prawo startu nowym kandydatom. (PAP)

autorki: Aleksandra Rebelińska, Sonia Otfinowska

reb/ sno/ godl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję