Reklama

Czynna miłość bliźniego

2013-06-03 14:51

Ks. Stefan Koperek CR
Niedziela Ogólnopolska 23/2013, str. 24

www.prezentki.opoka.net.pl

Wyniesiona do chwały ołtarzy matka Zofia Czeska założyła pierwszą w Polsce szkołę dla dziewcząt oraz Zgromadzenie Sióstr Prezentek

Beatyfikacja założycielek dwóch zgromadzeń zakonnych - Sióstr Prezentek i Sióstr Serafitek - odbędzie się 9 czerwca 2013 r. w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach. Do chwały ołtarzy zostaną wyniesione matka Zofia Czeska i matka Małgorzata Łucja Szewczyk. Na uroczystości został zaproszony prefekt rzymskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato. Nabożeństwo rozpocznie się o godz. 10, natomiast czuwanie i modlitwy będą trwać od wczesnych godzin porannych.

Ojciec Święty Jan Paweł II po beatyfikacji s. Angeli Truszkowskiej i s. Faustyny Kowalskiej postawił pytanie, które skierował do niewielkiego grona duchownych z Krakowa: „Co wy zrobicie z tymi beatyfikacjami?”. Pytanie, które wciąż daje do myślenia, które powinno nas twórczo niepokoić. Czym są beatyfikacje, kanonizacje, czym są święci w poszczególnych narodach? Jakże bolesny był fakt, że zaborcy celowo, programowo ograniczali czy wręcz niszczyli kult polskich świętych. Dlaczego? Bo wróg zdawał sobie dobrze sprawę, że błogosławieni i święci to kwiat kultury każdego narodu, to owoc pełni człowieczeństwa, to piękno i bogactwo autentycznego życia chrześcijańskiego, to wyraz prawdziwej wolności ducha. Beatyfikacje i kanonizacje, wskazując na tych wspaniałych chrześcijan, uczą i dziś nas, jak powinniśmy realizować ideał dojrzałego, chrześcijańskiego życia, jak stawiać opór różnym, często zakamuflowanym tendencjom, uderzającym w istotę chrześcijańskiej kultury, kultury życia i miłości.

Cały majątek ubogim

Takim niewątpliwie pięknym, prawdziwym przykładem chrześcijańskiego życia jest dla nas sługa Boża matka Zofia Czeska. Kimże ona była? Po prostu Polką, chrześcijanką, mającą szczęście urodzić się (w 1584 r.) w dobrej, wielodzietnej, gorliwej rodzinie katolickiej i w miarę zamożnej. Jej rodzice to Mateusz Maciejowski i Katarzyna z domu Lubowiecka. Na rodzinnym dworze otrzymała wykształcenie, wychowanie i obycie towarzyskie. Jak przystało na owe czasy, rodzice wydali ją za mąż za Jana Czeskiego, gdy miała szesnaście lat. Niestety, jej małżeństwo nie trwało długo, bo mając dwadzieścia dwa lata, została wdową. Miała prawo ułożyć sobie życie od nowa. Była na tyle zamożna i pełna uroku, że mogła wybrać już sama dobrze usytuowanego człowieka ze szlacheckim rodowodem. Ale ona, wsłuchując się w Ewangelię, w głos sumienia, w tchnienie Ducha Świętego, dostrzegała tak wiele biedy, nędzy wokół siebie. Czasy były trudne, zarazy dziesiątkowały krakowskich mieszczan. Nie brak było sierot, biednych dziewcząt. Dobrze odczytała wezwanie Chrystusa Pana: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). I oto, niewątpliwie z natchnienia łaski Bożej, postanowiła cały swój majątek, całe swe życie złożyć w darze Chrystusowi Panu na służbę właśnie dla tych „najmniejszych”. Podjęła odważną decyzję: założyła szkołę, by dziewczęta ze szlacheckich i mieszczańskich domów na równi z sierotami, biednymi, ubogimi kształcić i wychowywać. Tak oto w XVII wieku w Krakowie powstała pierwsza taka szkoła w Polsce.

Reklama

Budowa wspólnoty

By to dzieło mogło być kontynuowane, powołała do istnienia wspólnotę zakonną, znów absolutnie nową, bo wspólnotę żeńskiego zgromadzenia, którego siostry będą się uświęcać nie za kratami klauzurowymi, ale poprzez trud pracy dydaktyczno-wychowawczej, oczywiście, zanurzone w modlitwie.

Do tej służby matka Zofia i jej wspólnota czerpały siły duchowe z miłości ku Chrystusowi Panu, poprzez kontemplację Jego obecności w Eucharystii i odnajdując inspirację we wzorze Maryi, całkowicie ofiarującej się Bogu, począwszy od swej wczesnej młodości, wspominanej w liturgii jako „Presentatio Beatae Mariae Virginis”. Stąd i nazwa Zgromadzenia - Siostry Prezentki.

„Duchowość sługi Bożej Matki Zofii Czeskiej - jak pisze bp Stanisław Smoleński - ma wyraźny charakter ewangeliczny. Wypływa konsekwentnie z kontemplacji Ewangelii i jej zasad. (…) Była to równocześnie duchowość czynna, bo wyraźnie ukierunkowana do żywego zaangażowania w realizację chrześcijańskiego powołania ze szczególnym uwzględnieniem czynnej miłości bliźniego i miłosierdzia”. Całym swym życiem ukazała, jak można łączyć postawę ewangelicznej Marii, zasłuchanej w słowo Boże, z postawą Marty, czynnej i zaangażowanej w posługę drugiemu człowiekowi.

Wzór dla nauczycieli

Beatyfikacja matki Zofii Czeskiej, odbywająca się w Roku Wiary, uczy i zobowiązuje, abyśmy i dziś, w niełatwych czasach, umieli iść za głosem wiary i kłaść wszystko na jednej szali zawierzenia Bogu, miłości i służby młodemu pokoleniu. Nie ma sprawy ważniejszej niż pomóc młodemu człowiekowi budować życie na trwałym fundamencie wierności Bożemu prawu, na fundamencie prawdziwej, tak przecież upragnionej miłości. Tego wszystkiego uczy sługa Boża matka Zofia, którą wkrótce będziemy czcić jako błogosławioną. Ta beatyfikacja winna nas czegoś nauczyć. Ona zobowiązuje. Nie na darmo Pan Bóg stawia nam dziś przed oczami postać matki Zofii, wielkiej wychowawczyni młodego pokolenia, w czasach, w których, przy użyciu wszelkich możliwych środków, zwłaszcza mass mediów, niszczy się chrześcijańskie wartości w życiu społecznym, szczególnie w życiu młodego człowieka.

Kierując się wiarą i miłością do Boga i do ludzi, mając świadomość odpowiedzialności za kulturę, za wolność, za przyszłość naszej Ojczyzny, naszego narodu, Europy i świata, winniśmy zainwestować wszystkie siły i kapitał przede wszystkim w młodego człowieka, który umiałby dojrzale zrealizować powołanie i uczynić ze swojego życia hymn radości, prawdziwej miłości, mimo że wokół jest tyle trudności i rozczarowań. Taka inwestycja w młodego człowieka, w budowanie cywilizacji miłości, będzie właściwą odpowiedzią na owo niepokojące pytanie bł. Jana Pawła II, co zrobimy z tymi beatyfikacjami?

Tagi:
miłość beatyfikacja siostry

Biskupi za procesem beatyfikacyjnym Stefanii Łąckiej

2019-10-11 12:58

eb / Tarnów (KAI)

Konferencja Episkopatu Polski na 384. Zebraniu Plenarnym w Warszawie, na prośbę biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża, wydała pozytywną opinię w sprawie prowadzenia w diecezji tarnowskiej procesu beatyfikacyjnego Stefanii Łąckiej - dziennikarki, która trafiła do Auschwitz i pomagała uwięzionym.

facebook.com

- Daje to możliwość zwrócenia się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o otwarcie procesu beatyfikacyjnego na szczeblu diecezjalnym. Dotychczas, w wyniku przeprowadzonej kwerendy zgromadzono 4017 stron druku materiałów procesowych – informuje ks. prof. dr hab. Stanisław Sojka, mianowany przez biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża postulator w procesie beatyfikacyjnym Stefanii Łąckiej.

Stefania Łącka pochodziła z Woli Żelichowskiej (parafia Gręboszów). Wychowana została w bardzo pobożnej rodzinie. Od dziecka była bardzo zaangażowana w życie religijne swoje parafii. Była członkinią Sodalicji Mariańskiej i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej w Karsach i Gręboszowie. Przed II wojną światową pracowała w redakcji diecezjalnego czasopisma „Nasza sprawa”. W 1941 roku została aresztowana przez gestapo, a w 1942 osadzono ją w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau, gdzie otrzymała numer 6886.

W obozie odznaczała się nieskazitelną postawą wobec więźniarek, którym służyła wsparciem i pomocą. W czasie dziesiątkowania zgłosiła gotowość pójścia na śmierć za współwięźniarkę Helenę Panek, mówiąc: „Nie martw się Helenko, gdyby wyczytali twój numer, to ja wystąpię z szeregu – tyś jest zdrowa i powinnaś przeżyć”.

Pracowała w obozowym szpitalu jako pielęgniarka. Narażając własne życie chrzciła noworodki i usługiwała ciężko chorym. Czuwała przy konających. Zachęcała więźniarki do wspólnej modlitwy. Jako znająca bardzo dobrze język niemiecki pisarka obozowa pomagała współwięźniarkom pisząc listy. Ratowała również chore kobiety podczas selekcji poprzez wykreślanie ich z listy lub zamieniając karty osób przeznaczonych na śmierć na karty zmarłych danej nocy więźniarek. Ocaliła w ten sposób wiele istnień ludzkich. Przez współwięźniarki nazywana była „Ziemskim Aniołem Stróżem”.

Wycieńczona przez warunki obozowe i choroby zmarła 7 listopada 1946 roku. Lekarze badający ciało Stefanii Łąckiej orzekli, że miała „niezmiernie powiększone serce, a płuca jak sito”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Z potrzeby serca – kult ks. Jerzego Popiełuszki w liczbach

2019-10-18 11:50

ar, aw / Warszawa (KAI)

Od 1984 roku grób księdza Jerzego Popiełuszki odwiedziło blisko 23 mln. osób, natomiast muzeum Męczennika, znajdujące się przy parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu zwiedziło ok. 65 tysięcy osób. Relikwie w ponad tysiącu miejsc na świecie, dziesiątki ulic i pomników... W sobotę 19 października przypada 35. rocznica męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki, duchownego, który przyciąga ludzi z całego świata – wierzących i niewierzących

Rycerze Kolumba

Ośrodek Dokumentacji Życia i Kultu bł. ks. Jerzego Popiełuszki, powołany przez kard. Kazimierza Nycza na wiosnę 2011 r., rok po beatyfikacji, pieczołowicie odnotowuje wszelkie przejawy czci skromnego duszpasterza ludzi pracy, zamordowanego przez funkcjonariuszy SB 19 października 1984 r. Na pytanie, dlaczego ludzie tu wciąż przychodzą, odpowiadają: Z potrzeby serca.

Wystarczy choć krótko być przy grobie ks. Jerzego w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu żeby zauważyć nieustający potok wiernych, którzy tu przychodzą. W grupach, całymi rodzinami lub indywidualnie, nieraz na kilka minut, żeby pomodlić się w godzinach porannych, by pobiec później do swych codziennych zajęć. Jak podaje Paweł Kęska, specjalista ds. projektów rozwoju Muzeum, Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu oraz Sanktuarium, Błogosławionego Ks. Jerzego Popiełuszki, od 1984 roku grób księdza Jerzego Popiełuszki odwiedziło blisko 23 mln. osób. Nie sposób policzyć nawiedzeń indywidualnych, więc z pewnością liczba ta jest znacznie wyższa.

Łatwiej natomiast ustalić liczbę osób, które w tym roku obejrzały ekspozycję w muzeum, poświęconą ks. Popiełuszce – jest ich ok. 65 tysięcy. Zwiedzający wpisują się do Księgi Pamiątkowej, w której dzielą się wrażeniami i prośbami. Jest wśród nich wiele wpisów, dotyczących spraw społecznych i narodowych. To naturalne – kapłan, który nawoływał do stosowania zasad sprawiedliwości społecznej, upominał się o pokrzywdzonych przez władze komunistycznego reżimu, zwłaszcza robotników z Huty Warszawa, ale przestrzegał też przed pokusą nienawiści i apelował, by zło zwyciężać dobrem, w naturalny sposób stał się orędownikiem trudnych spraw narodu i ojczyzny. Wielu zwiedzających nie kryje wzruszenia i emocji, związanych z obejrzeniem ekspozycji.

Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych abp Angelo Amato, który był legatem papieskim na uroczystości beatyfikacyjne, wyznał w homilii 6 czerwca 2010 r.: “Kilkakrotnie miałem okazję odwiedzić w Warszawie muzeum poświęcone naszemu Błogosławionemu męczennikowi księdzu Jerzemu Popiełuszce. Za każdym razem wzruszenie było tak wielkie, że prowadziło do łez. Potwornie zeszpecona twarz tego łagodnego kapłana była podobna do ubiczowanego i upokorzonego oblicza ukrzyżowanego Chrystusa, które utraciło piękność i godność”.

Wiadomo też, że relikwie błogosławionego trafiły do około 1050 miejsc na całej kuli ziemskiej. Stało się to możliwe po ekshumacji ciała ks. Jerzego, która została przeprowadzona w ramach procesu beatyfikacyjnego. Ponad 700 relikwii trafiło wówczas do kościołów w Polsce, około 300 nie tylko do Europy, Ukrainy, Austrii, Włoch, ale w najbardziej oddalone od Polski zakątki świata – na Filipiny, do Australii, Beninu. Ksiądz Jerzy przemawia więc językiem uniwersalnym.

Każdego 19. dnia miesiąca przy relikwiach błogosławionego w kościele św. Stanisława Kostki odprawiana jest Msza św. z prośbami za wstawiennictwem ks. Jerzego i podziękowaniami za otrzymane łaski. Księga wpisów odnotowuje część podziękowań za otrzymane łaski za wstawiennictwem ks. Jerzego. Większość podziękowań dotyczy zwyczajnych spraw, np. otrzymania pracy, wiele jest świadectw o wyjściu z uzależnień czy porzuceniu planów o rozwodzie. Jednak są tu opisane wydarzenia nadzwyczajne, na przykład niewyjaśnione z punktu widzenia medycyny uzdrowienia. Nie zostały one szczegółowo zbadane, jednak osoby dające świadectwo nie mają wątpliwości, że zawdzięczają uzdrowienie swoje lub bliskich ks. Popiełuszce.

Do kościoła św. Stanisława Kostki i grobu ks. Jerzego nieprzerwanie przychodzą także jego przyjaciele i współpracownicy – gromadził ich za życia, gromadzi i po śmierci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczystości 35. rocznicy śmierci ks. Popiełuszki

2019-10-19 21:35

Łukasz Krzysztofka/KAI

Rodzina i przyjaciele bł. ks. Popiełuszki, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, parlamentarzyści, kilkadziesiąt pocztów sztandarowych NSZZ „Solidarność” z całego kraju i tłumy wiernych uczestniczyły we Mszy św. w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu w 35. rocznicę męczeńskiej śmierci kapelana „Solidarności”.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Uroczystej, koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, który przed Mszą św. poświęcił kaplicę z wystawionymi relikwiami sutanny, którą miał na sobie w momencie śmierci męczennik.

Kard. Nycz zaznaczył, że wierni upamiętniają dziś dzień narodzin ks. Popiełuszki dla nieba - To jednoczenie dzień jego męczeńskiej śmierci w obronie godności człowieka, obronie naszej Ojczyzny i ewangelicznej zasady “zło dobrem zwyciężaj” - powiedział.

Zobacz zdjęcia: 35. rocznica śmierci ks. Popiełuszki

Metropolita warszawski przypomniał, że kapelan Solidarności wielokrotnie wskazywał, że jego mistrzami, od których uczył się głoszenia Ewangelii, są Jan Paweł II i kard. Wyszyński. Kard. Nycz zauważył, że ks. Popiełuszko wyprzedził swoich mistrzów w drodze na ołtarze. – Wiemy jednak, że dziesięć lat po beatyfikacji ks. Jerzego będziemy mieć beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo tych trzech wielkich postaci módlmy się za Kościół polski, za naszą Ojczyznę, z prośbą o siłę dla tych, którzy nią kierują – zaapelował.

Kazanie wygłosił bp Józef Guzdek, Biskup Polowy Wojska Polskiego. Zwrócił uwagę, że w momencie kiedy większość narodów po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczało pokoju, w Polsce nadal “panoszyło się zło”, a “brat wydawał brata na śmierć”. - W takich czasach zajaśniał blask ks. Jerzego Popiełuszki, który jako kapłan był gorliwym obrońcą wiary i godności człowieka. Zawsze stosował się do słów Jezusa “zło dobrem zwyciężaj” - podkreślił i dodał, że kapelan Solidarności był uosobieniem dobroci oraz cierpliwości i zawsze powtarzał, że przemoc jest oznaką słabości, a nie siły.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że wciąż trzeba walczyć w obronie najsłabszych np. o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zdaniem bp. Guzdka żyjemy w świecie, w którym polityczna poprawność nie pozwala nazywać zła po imieniu, z obawy, że ktoś poczuje się dotknięty. Nie można czegoś nazwać grzechem, mimo, że katolicy niejednokrotnie spotykają się z pogardą i profanacją tego, co dla nich święte.

- Niezwykle potrzebne jest dziś spotkanie z ks. Jerzym, który uczy nas, że złu nie można ulegać i wyrażać na nie zgody. Mamy wypowiadać słowa prawdy, gdy inni milczą – podkreślił duchowny.

Bp Guzdek wspomniał również, że ks. Popiełuszko przestrzegał przed niechrześcijańskim radykalizmem i wykluczeniem kogokolwiek - Nie dążył do budowania ekskluzywnej wspólnoty. Podkreślał, że jego kazania nie są przeciw komuś, że walczy z systemem zła, a nie z człowiekiem. Mówił: “To co robię to nie polityka, moja bronią jest prawda. Prawda i miłość” - zaznaczył.

- Świadkowie jego życia mówili, że potrafił wyjść z kawą do śledzących go funkcjonariuszy SB, mówiąc, że to nie ich wina, że tu stoją. Niektórzy chcieli żeby piętnował po nazwisku swoich prześladowców, ale ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - wspominał biskup Guzdek.

Zdaniem duchownego dzisiejsza uroczystość stwarza okazję do “zawstydzenia” niektórych wiernych i przemyślenia, czy Kościół stara się dotrzeć do wszystkich ludzi nikogo nie wykluczając.

- W pluralistycznym społeczeństwie zawsze znajdą się nurty przeciwne Kościołowi i trzeba reagować, ale nie każda reakcja jest zgodna z duchem Ewangelii – zauważył duchowny. Dodał, że jeśli “oburzenie stanie się sposobem duszpasterstwa” to wierni i księża przestaną być apostołami, a staną się inkwizytorami.

- Ks. Popiełuszko nigdy nie zdradził prawdy, nawet za cenę męczeńskiej śmierci. Był orędownikiem przebaczenia i pogodzenia zwaśnionych stron – zaznaczył biskup, pytając wiernych czy przed przystąpieniem do Komunii będą mogli z czystym sercem wypowiedzieć słowa: “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. - Te słowa są dziś weryfikacją prawdy o naszym chrześcijaństwie – stwierdził.

Po Mszy św. odmówiono litanię do bł. ks. Jerzego, a następnie złożono wieńce na grobie męczennika.

19 października obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Kapłanów Niezłomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem