Reklama

Nowe życie w Instytucie

2013-06-04 13:12

Wojciech Dudkiewicz
Edycja warszawska 22/2013, str. 6-7

Marcin Żegliński

Już od ponad roku działa Instytut Rodziny, pierwsza w Warszawie poradnia naprotechnologii. Początki były trudne, dziś jednak ma pięciuset pacjentów. Wkrótce pierwsze porody

Gdy przed rokiem przyjmowali w willi przy ul. Miączyńskiej na Mokotowie pierwszych pacjentów, nie sądzili, że dziś będzie ich aż tylu. Zaczynali od zatrudnienia kilku lekarzy i specjalistów. Teraz jest ich już piętnastu, są wśród nich pionierzy tej metody w Polsce, a oprócz przychodni naprotechnologicznej, działają tu przychodnie ginekologiczna, endokrynologiczna, psychologiczna, laktacyjna, dietetyczna oraz pracownia USG.

Wszystkie te specjalności są istotne, bo naprotechnologia, naturalna metody diagnostyki i leczenia niepłodności (w przeciwieństwie do zapłodnienia pozaustrojowego metodą in vitro, które nie leczy przyczyn niepłodności, naprotechnologia pomaga wdrożyć właściwą terapię) wymaga wszechstronności. Zanim się człowieka wyleczy - a tym bardziej na świat przyjdzie jego dziecko - trzeba znaleźć przyczynę kłopotów.

Pomysł na instytut

Pomysł na stworzenie instytutu pojawił się w głowach państwa Agnieszki i Bartosza Bujaków, późniejszych jego założycieli, poniekąd z przyczyn osobistych. Po narodzinach ich drugiego syna pojawiły się problemy z kolejnym zajściem w ciążę. Dowiedzieli się, czym jest utrata dziecka nienarodzonego. Tosię pochowali na cmentarzu w rodzinnej miejscowości.

Reklama

Kilka lat starali się o kolejne dziecko, ale lekarze nie potrafili im pomóc. - Staraliśmy się nie myśleć o in vitro. I Pan Bóg nas przed tą metoda obronił - mówi Bartosz Bujak.

Zainteresowali się naprotechnologią, „wygooglowali” w Internecie kontakt do instruktora tej jeszcze raczkującej w Polsce metody, potem do lekarza. - Pierwsze, co postanowiła pani doktor było odstawienie hormonów, które braliśmy. Po roku na świecie pojawiła się Klara - mówi Bartosz Bujak. Dla niego było to ciekawe doświadczenie. Dowiedział się sporo o płodności człowieka. M.in. o tym, jak wiele czynników jest ważnych żeby mogło się począć dziecko. - Gdybyśmy nie zainteresowali się naprotechnologią, nie przeszli leczenia, pewnie nie doczekalibyśmy się córeczki.

Wtedy - jak mówią - zakiełkowała w nich myśl, żeby pomóc także innym. Nie był to pomysł na biznes, bo pan Bartosz był pracownikiem dużej korporacji i finansowo rodzina stała dobrze. Można - myśleli - zarabiać dobrze, żyć nie niezłym poziomie, ale nic dobrego po tym może nie pozostać. Chcieli spłacić dług, który czują, że zaciągnęli. W instytut włożyli oszczędności.

Nie mieli nic wspólnego z medycyną, zaczęli rozmawiać ze specjalistami, czy jest możliwość, potrzeba stworzenia placówki naprotechnologii. Odpowiedź wtedy - w latach 2008-2009 r. - była pozytywna, ale pomysł musiał trafić do poczekalni, bo nie było za bardzo ludzi, lekarzy i instruktorów, którzy mogliby zaangażować się w projekt. A o samej metodzie w Polsce mało kto słyszał Do pomysłu wrócili już w 2011 r. Było już więcej lekarzy-naprotechnologów, więcej instruktorów.

Szacunek dla życia

Sporo trwało poszukiwanie odpowiedniego miejsca na klinikę, czy raczej po prostu przychodni składających się dziś na instytut. Nie chcieli, żeby to była nora. Znaleźli willę na Wyględowie, w miejscu spokojnym, ale też niedaleko centrum.

- Działalności Instytutu nie traktujemy jak biznesu, bo nie możemy tak traktować. Ci, którzy tu przychodzą, mają otrzymać profesjonalne wsparcie. Wszystkich łączy szacunek do życia ludzkiego - mówi Bartosz Bujak. Pacjenci mogą być pewni, że ci, których tu spotkają, reprezentują określone wartości, że po godzinach w Instytucie Rodziny nie wykonują np. zabiegów In vitro.

Przez cały czas, jak twierdza, doświadczają, że Pan Bóg odpłaca im i opiekuje się instytutem. Ot, choćby mają nowoczesne USG, na które teoretycznie nie było ich stać. Choć mógłby mieć do Stwórcy pretensja. Gdy rozpoczął prace przy tworzeniu Instytutu, ciężko zachorował. Teraz, jak mówi, jeszcze bardziej ceni życie.

Potem trzeba było skompletować zespół. W zespole są ginekolodzy, endokrynolodzy, specjaliści chorób wewnętrznych, psycholog, dietetyk i instruktorzy, pracujący ze zgłaszającymi się po pomoc małżeństwami. Dziś nie ma dnia, żeby nie zgłaszały się kolejne osoby, które nie chcą korzystać z metody in vitro i pragną dziecka poczętego zgodnie z zasadami ich sumienia.

W instytucie można wykonać pełną diagnostykę laboratoryjną. I to kilkakrotnie taniej niż gdzie indziej w przychodniach i szpitach. - To bardzo ważne, bo w naprotechnologii diagnoza jest podstawą przywrócenia pacjentom naturalnego rytmu płodności - mówi Bartosz Bujak.

Można się pożalić

Praca z pacjentami - jak mówią Bujakowie - zakłada głębokie ich poznanie. Nikomu tu się nie spieszy, bo nie może się spieszyć. Po pierwszym, informacyjnym spotkaniu - o tym, czym jest naprotechnologia, czego należy się spodziewać, przechodząc jej procedury - jest już rozmowa z lekarzem, o konkretach.

- Ważna jest rozmowa pacjentów z instruktorem. Przychodzą tu panie, które mogą się pożalić, nawet wypłakać. Często problemem jest samotne borykanie się z problemem bezpłodności - mówi Agnieszka Bujak.

Tłoku na korytarz nie ma, ludzie nie przeciskają na schodach. Pięciuset pacjentów nie przychodzi codziennie, lecz co kilka tygodni, co miesiąc, co kilka miesięcy, co pół roku. Bardzo ważna jest aktywność małżonków, obserwacja swojego organizmu. Współpraca małżonków z lekarzem jest ważna, ale obie strony muszą być aktywne.

Do warszawskiego instytutu przyjeżdżają pary z całej Polski. Podobne instytuty są w kilku miejscach w kraju, ostatnio powstaje tego typu ośrodek we Wrocławiu, ale wciąż ich za mało. I za wolno, zdaniem niektórych, się rozwijają.

- Chcielibyśmy, żeby kiedyś powstał tu szpital, w którym będzie miejsce na laboratoria i gdzie będzie można leczyć także schorzenia ginekologiczne - mówi Bartosz Bujak. Dla państwa Bujaków szczególnie ważne jest to, żeby instytut się rozwijał, ale nie chcą, żeby rozwój „zabił” placówkę, jej idee, wartości, które od początku przyświecały jej powstaniu. Pacjenci mają tu otrzymać atmosferę odpowiednią. Nie przychodzą po to, żeby się stresować. Przeciwne. Wszak stres to jedna z głównych przyczyn niepłodności leczonych przez naprotechnologów.

* * *

Alternatywa dla in vitro

Naprotechnologia (od słów natural procreative technology) jest alternatywą dla in vitro. Została opracowana na początku lat 80. XX wieku w Stanach Zjednoczonych przez profesora Thomasa W. Hilgersa. Polega na bardzo dokładnej diagnostyce niepłodności, m.in. poprzez drobiazgową analizę fizjologicznych i biochemicznych cyklów w okresie całego cyklu miesiączkowego oraz leczeniu zaburzeń endokrynologicznych (czyli związanych z działaniem gruczołów wydzielania wewnętrznego, np. jajników) i zmian anatomicznych w układzie rozrodczym. Obejmuje niektóre techniki wspomaganego rozrodu. Stosując tę metodę, na polu walki z niepłodnością osiągnięto już wiele sukcesów. Nie zapewnia ona jednak zdiagnozowania i wyleczenia wszystkich przypadków niepłodności.

wd

Tagi:
naprotechnologia

Reklama

Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka apeluje do polityków

2019-09-26 18:10

pro-life.pl / Kraków (KAI)

Przyjęcie projektu „Zatrzymaj aborcję”, wzrost świadczeń dla rodzin opiekujących się ciężko chorymi dziećmi, wyeliminowanie finansowania in vitro ze środków samorządowych, upowszechnianie naprotechnologii i zablokowanie dystrybucji pigułki ellaOne – to postulaty Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka sformułowane w wydanym dziś oświadczeniu. Krakowska organizacja pro-life apeluje do polityków przed wyborami parlamentarnymi o wprowadzenie w życie powyższych postulatów już w pierwszym roku sprawowania przez nich władzy.

Fundacji Pro-prawo do życia

Oświadczenie Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka przed wyborami parlamentarnymi opublikowane dziś na stronie internetowej pro-life.pl zarówno podsumowuje upływającą kadencję Sejmu i Senatu, jak i wyraża postulaty obrońców życia wobec większości parlamentarnej przyszłej kadencji.

Publikujemy pełną treść oświadczenia:

Oświadczenie Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka przed wyborami parlamentarnymi

Wnosimy, by parlament nowej kadencji w pierwszym roku urzędowania przyjął projekt „Zatrzymaj aborcję”. Jego celem jest wyeliminowanie z ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży tzw. przesłanki eugenicznej, czyli możliwości zabicia dziecka z uwagi na podejrzenie ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia poczętego dziecka lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Współczesna nauka nie ma wątpliwości co do faktu, że życie ludzkie zaczyna się w momencie poczęcia. Aborcja dokonana z powodu podejrzenia (!) choroby u dziecka nienarodzonego jest szczególnym okrucieństwem, to zabójstwo bezbronnego człowieka. Z raportu Ministerstwa Zdrowia wynika, że w 2018 r. przeprowadzono w polskich szpitalach 1076 aborcji, z czego aż 1050 stanowiły aborcje eugeniczne. Nie możemy przyzwalać na to, żeby, jak pokazują dane publikowane w serwisie worldometers.info, aborcja była główną przyczyną śmierci na świecie. W 2018 r. w jej wyniku zostało zabitych blisko 42 miliony dzieci.

Mamy świadomość, że dla wielu kobiet podjęcie decyzji o urodzeniu dziecka jest czynem heroicznym. Szczególnie wówczas, gdy matka mającego się narodzić dziecka sama zmaga się z poważną chorobą, nie ma wsparcia ze strony ojca dziecka i innych bliskich osób lub żyje w skrajnie trudnych warunkach materialnych. Znamy takie rodziny. Jako Stowarzyszenie otaczamy opieką samotne mamy i rodziny w trudnej sytuacji finansowej. Doceniamy wprowadzenie w 2016 r. ustawy o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin „Za życiem”, jednakże jest to wsparcie niewystarczające. Oczekujemy, że parlament nowej kadencji rozszerzy uprawnienia rodzin, które na co dzień zmagają się z wieloma wyzwaniami i wydatkami związanymi z opieką nad ciężko chorymi dziećmi. Za rodzinami potrzebującymi takiego wsparcia postulujemy m. in. podwyższenie przysługujących im świadczeń, pełne finansowanie rehabilitacji (także w warunkach domowych), zwiększenie zakresu refundowania sprzętu medycznego potrzebnego w codziennej opiece nad dziećmi z niepełnosprawnością i ich szans edukacyjnych.

Oczekujemy podjęcia działań w kierunku wyeliminowania dofinansowywania przez samorządy „leczenia” niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego („in vitro”). Procedury tej w żadnym razie nie można nazwać leczniczą, ponieważ jedynie umożliwia ona techniczne ominięcie skutków niepłodności. Przypominamy, że ponad 90 proc. poczętych tą metodą dzieci umiera. Według danych brytyjskiego Departamentu Zdrowia w latach 1992–2006 zaledwie 3,21 proc. dzieci poczętych metodą „in vitro” urodziło się żywych. Metoda zapłodnienia pozaustrojowego jest także niezgodna z polską Konstytucją, która w art. 38 stanowi, że Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia. Szacuje się, że około 150 tys. ludzkich zarodków, czyli poczętych dzieci, jest zamrożonych w polskich klinikach „in vitro”. Postulujemy upowszechnianie naprotechnologii, która jest efektywną, etyczną i o wiele mniej kosztowną metodą rzeczywistego leczenia niepłodności. Naprotechnologia łączy obserwację kobiecego cyklu m.in. z badaniami biochemicznymi, ultrasonograficznymi, farmakoterapią i mikrochirurgią. Badając także płodność mężczyzny, umożliwia precyzyjne wskazanie przyczyny niepłodności i wyeliminowanie jej.

Apelujemy o skuteczne zablokowanie dystrybucji pigułki ellaOne, zwanej „antykoncepcją awaryjną” lub pigułką „dzień po”. Gdy doszło do poczęcia, tabletka ta działa wczesnoporonnie (antynidacyjnie), zabijając dziecko na najwcześniejszym etapie rozwoju. Ustawa podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę w 2017 r., przywracając obowiązek posiadania recepty, ograniczyła rozpowszechnianie pigułki ellaOne, ale nie wyeliminowała całkowicie zabijania nią dzieci. Choć formalnie ellaOne ma status leku, jej działanie jest niekorzystnie dla zdrowia kobiety. Z „Charakterystyki produktu leczniczego ellaOne” wynika, że ma negatywny wpływ na układ rozrodczy, gruczoły piersiowe, układ pokarmowy, nerwowy, sercowo-naczyniowy i psychikę kobiety.

Podjęcie przez parlament nowej kadencji wymienionych wyżej kroków, poprawi prawną ochronę ludzkiego życia. Polityka to roztropna troska o dobro wspólne, a tym właśnie jest ochrona życia ludzkiego od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Apelujemy do parlamentarzystów o wprowadzenie powyższych postulatów w życie już w pierwszym roku sprawowania przez nich władzy.

Wojciech Zięba prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: wigilijne kolędowanie z plejadą gwiazd

2019-12-12 17:16

it / Jasna Góra (KAI)

W wigilię Bożego Narodzenia odbędzie się rodzinny koncert kolęd z Jasnej Góry w wykonaniu plejady polskich gwiazd. W inicjatywie udział wezmą polscy artyści, którzy zapraszają do wspólnej modlitwy tradycyjnymi świątecznymi utworami. Widowisko religijne przygotowuje Program Pierwszy Telewizji Polskiej.

Monika Książek/Niedziela

Reżyser Bolesław Pawlica podkreśla, że to wielki zaszczyt móc w tak wyjątkowym miejscu realizować świąteczny koncert. Jego formuła jest bardzo prosta. - Chcieliśmy, aby artyści zaprosili do wspólnego śpiewania swoich najbliższych, tak, aby było to rzeczywiście rodzinne kolędowanie - wyjaśnia reżyser. Dodaje, że „każda z gwiazd zaśpiewa jedną kolędę sama, po czym zaprosi kogoś bliskiego ze swojej rodziny, żeby razem z nim kolędować. - Mam nadzieję, że ta idea państwu się spodoba i koncert będzie piękny - mówił Pawlica.

Koncert przygotowywany jest z dużym rozmachem z wykorzystaniem różnorakiego sprzętu: światła, nagłośnienia, kamer, rekwizytów. - Jeśli już dostąpiliśmy tego zaszczytu, by móc tutaj koncertować, chcielibyś my to zrobić jak najlepiej, żeby tą cudowną bazylikę pokazać jak najpiękniej, by w kamerach telewizyjnych wieczorem wyglądała tak, jak widzimy ją w ciągu dnia - powiedział reżyser.

O wielkim przeżyciu, którym jest kolędowanie na Jasnej Górze mówi też Zygmunt Kukla, dyrygent orkiestry Kukla Band. - Robiliśmy już wiele koncertów, ale nigdy tutaj. To jest wyjątkowe miejsce, odczuwamy to już na próbach, zauważyłem atmosferę w orkiestrze inną niż zwykle - powiedział dyrygent. Podkreślił, że „po raz kolejny przekonuje się o tym, że kolędy to prawdziwe arcydzieła”. - To miniaturki, które są nie tylko ładnymi melodiami, ale są wartością samą w sobie a wykonywane w takim miejscu mają wartość unikalną - zauważył.

-Kolędy śpiewane wspólnie z mamą, ojcem, bratem czy siostrą to jest coś, co na pewno stworzy wyjątkową atmosferę, dlatego mam nadzieję, że państwo będziecie nie tylko słuchać, ale i oglądać – powiedział Zygmunt Kukla.

Przypomniał, że Polska jest chyba jedynym krajem, gdzie w tak uroczysty sposób obchodzi się wigilię, śpiewając wtedy głównie kolędy. - Mamy nadzieję, że koncert nadawany w czasie gdy wiele rodzin zasiądzie do wspólnego stołu, też zachęci do kolędowania, że przypomnimy sobie wszystkie zwrotki tych jakże pięknych utworów - powiedział dyrygent.

Na scenie pojawi się prawie 40 osób. Najliczniejszą będzie 7- osobowa rodzina Justyny Steczkowskiej. Po raz pierwszy wystąpi mama barci Golców. Będzie też ojciec Sebastiana Karpiela Bułecki, zespół kolędników z Podkarpacia. W orkiestrze zasiądzie 20 osób, a chór gospelowy liczyć będzie 18 artystów. Reżyser Bolesław Pawlica pięć lat temu przygotowywał na Jasnej Górze koncert kolęd w wykonaniu zespołu Golec uOrkiestry a dwa lata temu realizował koncert na jubileusz 300-lecia koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej. - Chciałem podkreślić swój artystyczny związek z tym miejscem, które jest dla mnie naprawdę szczególne – powiedział artysta. Rodzinny koncert kolęd z Jasnej Góry w wykonaniu plejady polskich gwiazd m.in. braci Golców, Justyny Steczkowskiej, Rafała Brzozowskiego, Mateusza Ziółko, Sebastiana Karpiela Bułecki czy zespołu Pectus zostanie pokazany w dwóch częściach w programie I TVP w wigilię Bożego Narodzenia. Początek ok. 17.20.

Nagranie tego niezwykłego widowiska odbędzie się dziś wieczorem w bazylice jasnogórskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Milanów: w niedzielę kampania Caritas Polska w TVP

2019-12-13 15:00

C M Caritas Polska, tk / Siedlce (KAI)

Odzyskujący dawny blask pałac Uruskich w Milanowie, gdzie powstaje Centrum Kulturalne Caritas Diecezji Siedleckiej, w niedzielę, 15 grudnia, stanie się sceną kampanii „Polska pomaga”, w ramach której na antenach TVP są przedstawiane dzieła Caritas w całej Polsce.

Archiwum

O tym jak uratować cenny zabytek XIX-wiecznej architektury i sprawić, aby służył lokalnej społeczności – opowiedzą m.in. ks. Marek Bieńkowski (dyrektor Caritas Diecezji Siedleckiej) oraz Elżbieta Zielińska-Gomółka (kierowniczka Warsztatu Terapii Zajęciowej Caritas Diecezji Siedleckiej w Parczewie, odpowiedzialna z ramienia Caritas za powstanie Centrum Kulturalnego w Milanowie). W remontowanym obecnie obiekcie, oprócz Centrum Kulturalnego, znajdzie siedzibę dom samotnej matki, a już teraz, dzięki wykorzystaniu części zabudowań i pięknego parku, odbywają się tu spotkania integracyjne dla okolicznych mieszkańców.

W relacjach telewizyjnych, nadawanych z Milanowa, zostaną też przedstawione prężnie działające centra wolontariatu Caritas Diecezji Siedleckiej, a z sąsiadującego z nim Parczewa prace podopiecznych Warsztatów Terapii Zajęciowej, przygotowane specjalnie na potrzeby kiermaszu świątecznego.

W ramach specjalnych bloków tematycznych będą też emitowane materiały z Krakowa i Zielonej Góry. Partnerem kampanii jest Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi.

To już trzecia niedziela tegorocznego adwentu, podczas której ekipy TVP odwiedzają placówki Caritas, przedstawiając widzom działalność pracowników i wolontariuszy, a także losy ich podopiecznych. W poprzednich tygodniach relacje były nadawane m.in. z Sanoka i podkieleckiego Piekoszowa.

– Dzięki tym programom zachęta do niesienia pomocy w duchu chrześcijańskiej miłości bliźniego ma szansę mocno wybrzmieć w polskich domach. Okres przedświąteczny służy takiej mocnej refleksji nad sobą, nad tym, co daję z siebie innym. Wierzę, że pokazanie tak wielu przykładów dobra będzie inspirujące – mówi ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska.

Zapraszamy do śledzenia niedzielnego programu w TVP1 oraz TVP Info  oraz programów regionalnych.  Relacje w postaci wywiadów, połączeń z placówkami Caritas w różnych rejonach Polski z kolejnych niedziel adwentu są dostępne na stronie https://polskapomaga.tvp.pl/

KAMPANIĘ „POLSKA POMAGA” MOŻNA WESPRZEĆ POPRZEZ: SMS charytatywny o treści POLSKAPOMAGA pod numer 72052 (koszt 2,46 zł z VAT), Świecę – cegiełkę Caritas dostępną w parafiach, Wpłaty na konto CARITAS POLSKA, ul. Okopowa 55, 01-043 Warszawa: 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 z dopiskiem „POLSKA POMAGA”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem