Reklama

Bądźcie ludźmi mocnej wiary

2013-06-06 14:53

Paweł Bugira
Edycja przemyska 23/2013, str. 1, 7

CZESŁAW URBAN

Coroczna pielgrzymka Akcji Katolickiej do Strachociny, gdzie znajduje się Sanktuarium św. Andrzeja Boboli - patrona tego stowarzyszenia, zakończyła trwający od października diecezjalny kongres AK.

Spotkanie rozpoczęło nabożeństwo Drogi Krzyżowej, do którego rozważania poprowadził bp Adam Szal. Przed rozpoczęciem modlitwy przemyski Biskup pomocniczy poświęcił nowe stacje Męki Pańskiej.

Mszy św. przewodniczył bp Edward Białogłowski z Rzeszowa, a homilię wygłosił - jeszcze jako nominat - bp Stanisław Jamrozek. Nowo mianowany biskup pomocniczy archidiecezji przemyskiej wyjaśniał, że słowo „świat” w języku biblijnym oznacza środowisko wrogo nastawione do Boga i Kościoła. - Ktoś kto należy do Chrystusa przynależy do zupełnie innej rzeczywistości. On nie żyje według wzorów tego świata, ale stara się żyć według tego wszystkiego, co Chrystus mówi do niego - zaznaczył bp Stanisław Jamrozek.

Reklama

Dodał, że uczniowie mieli zostać, by mówić światu, że jest kochany przez Boga. Ale co ciekawe - jak zauważył kaznodzieja - świat boi się miłości i odrzuca chrześcijan. Mimo to nie można się zrażać. - W sposób naturalny jako ludzie obawiamy się tego, co może nas spotkać, co świat przygotowuje dla nas. Ale Pan jest po naszej stronie. On się opowiada za wszystkimi, którzy w Niego wierzą i chce, żebyśmy Mu zaufali, bo świat i zły duch nie jest silniejszy od Boga. Chrystus chce żebyśmy mieli silną wiarę - podkreślił Biskup.

W kilku punktach wyszczególnił zagrożenia, które płyną ze strony świata. Po pierwsze, popiera fałszywe zasady moralne, wprost sprzeciwiające się Bożym przykazaniom i Ewangelii. - To na przykład preferowanie nieograniczonej wolności, to czynienie zła, bogacenie się za wszelką cenę. Jeśli pójdziemy za tymi fałszywymi zasadami to szybko się pogubimy - przestrzegał bp Jamrozek.

Dalej wymienił wykpiwanie i prześladowanie życia godziwego, pobożności i moralności, a w związku z tym ośmieszanie wszelkich autorytetów. Największym niebezpieczeństwem określił podważanie autorytetu rodziców. - Trzeba bronić autorytetów, zwłaszcza najbliższych - zaznaczył.

Zauważył, że świat propaguje rozrywki polegające na wyżyciu się i zaspokajaniu najniższych instynktów, propaguje alkohol, narkotyki, promuje pornografię. Zwrócił również uwagę na zalew informacji o skandalach, wobec których staje chrześcijanin. - To jest wielkie niebezpieczeństwo, bo kiedy słyszymy o nich, to zły duch chce nas zniechęcić, wmówić, że one są wszędzie. A wiemy, że to są wyjątki. Pan Bóg chce, żebyśmy nabierali dystansu do tego, co mówi świat - mówił kaznodzieja.

Stwierdził, że trzeba być mocnymi ludźmi duchowymi, aby ustrzec się zgubnych wpływów tego świata. - Drogą jest uświęcenie. Ktoś kto jest blisko Boga, nie da się pociągnąć światu. Bóg chce żebyśmy takimi byli, to jest zadanie Akcji Katolickiej i każdego chrześcijanina - powiedział. - Trzeba nam się dużo modlić, abyśmy nie ulegli pożądliwości i byli wierni Bogu i Jego przykazaniom - radził.

Na końcu modlitewnego spotkania Kazimierz Kryla, prezes przemyskiej Akcji Katolickiej odczytał akt zawierzenia AK św. Andrzejowi Boboli, patronowi Polski i Akcji Katolickiej Archidiecezji Przemyskiej. Wręczono również Statuetki Akcji Katolickiej. Przyznano je Zgromadzeniu Sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej w Strachocinie, ks. dr. hab. Wacławowi Siwakowi, Danucie Figieli, Markowi Jastrzębowi oraz Stanisławowi Kruczkowi.

Tagi:
Akcja Katolicka św. Andrzej Bobola

Śladami św. Andrzeja Boboli

2019-07-24 11:33

Mirek i Magda Osip-Pokrywka
Edycja rzeszowska 30/2019, str. 4-5

Patron Polski, jezuita, misjonarz i kaznodzieja. Dzięki poświęceniu, z jakim sprawował swą kapłańską posługę na Kresach Wschodnich, nazwany Apostołem Polesia. Poniósł męczeńską śmierć, nie chcąc wyrzec się wiary katolickiej. W połowie XIX wieku ogłoszony błogosławionym, a w 1938 r. świętym. Jego „życie po śmierci” miało niezwykle burzliwe losy. Ciało Boboli wędrowało przez kilkaset lat z miejsca na miejsce. Z Pińska przez Połock do Moskwy, następnie przez Odessę i Konstantynopol do Rzymu, aż ostatecznie złożono je w warszawskim sanktuarium świętego

Mirek i Magda Osip-Pokrywka

Na temat młodości Andrzeja Boboli nie zachowało się wiele świadectw historycznych. Brak metryki utrudnia ustalenie pewnego miejsca i daty urodzenia. Według jednej z hipotez miejscem urodzenia była Strachocina pod Sanokiem. Młody Andrzej wychowany w duchu religii katolickiej trafił do szkoły jezuickiej w Braniewie, po ukończeniu której w 1611 r. został przyjęty do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Wilnie. Później już jako kleryk kontynuował studia filozoficzne w kolegium wileńskim. Po święceniach kapłańskich w Wilnie Andrzej Bobola został oddelegowany do Nieświeża, gdzie został rektorem kościoła Bożego Ciała, dając się poznać jako wybitny kaznodzieja. Drugi okres pobytu Andrzeja Boboli w Wilnie przypada na lata 20. XVII wieku. Wówczas pracował w kościele św. Kazimierza, gdzie był spowiednikiem, administratorem i doradcą przełożonego. Latem 1630 r. w tej świątyni złożył uroczystą profesję czterech ślubów: ubóstwa, czystości, posłuszeństwa przełożonym zakonnym i papieżowi. Kolejne trzy lata Andrzej Bobola spędził w Bobrujsku, gdzie założył i pełnił funkcję superiora stacji jezuickiej.

Najważniejsze w życiu przyszłego świętego były lata spędzone na Polesiu. Ta geograficzno-historyczna kraina znalazła się w granicach Rzeczypospolitej od połowy XVI wieku. To właśnie tutaj, w Brześciu nad Bugiem, zawarto w 1596 r. unię między wyznawcami prawosławia i katolikami, która doprowadziła do wielu prześladowań. W takich czasach przyszło działać na tych terenach Andrzejowi Boboli. Był to okres heroiczny, w czasie którego misjonarz urządzał wyprawy w okolice między Pińskiem a Janowem Poleskim. Podnosił na duchu prześladowanych za wiarę Unitów, zachęcał do przestrzegania wiary katolickiej, dużo wysiłku poświęcał również prawosławnym. Ci ostatni nazywali go w swym języku „duszochwatem”, a katolicy po polsku „łowcą dusz”. Jezuita został zamordowany 16 maja 1657 r. z rąk Kozaków na rynku w Janowie Poleskim. Żaden z polskich świętych nie zmarł w tak straszliwy sposób, a jego męczeństwo było jednym z najstraszliwszych w historii Kościoła. Miejsca kultu św. Andrzeja Boboli w Janowie Poleskim są obecnie trzy: symboliczne miejsce pojmania, miejsce męczeńskiej śmierci na rynku i świątynia parafialna, gdzie obecnie są przechowywane relikwie świętego. Po męczeńskiej śmierci Bobolę przewieziono do Kolegium Jezuitów w Pińsku, gdzie w podziemiach została złożona trumna z jego ciałem. Zamordowany jezuita przypomniał o sobie dopiero po 45 latach od śmierci, ukazując się (we śnie lub na jawie?) jednemu ze swych współbraci, rektorowi pińskiego kolegium ks. Marcinowi Godebskiemu. Wkrótce potem rozpoczął się żmudny proces beatyfikacyjny. Gdy w 1727 r. na zlecenie Watykańskiej Kongregacji Obrzędów otwarto kryptę i przeprowadzono badania ciała misjonarza przez lekarzy rzeczoznawców Uniwersytetu Rzymskiego, stwierdzono, że „zachowało się ono w sposób nadprzyrodzony”.

* * *

Więcej na temat kresowych miejsc związanych ze św. Andrzejem Bobolą oraz innymi wielkimi Polakami w najnowszej książce autorów artykułu: KRESY. Śladami wielkich Polaków – Mirek i Magda Osip-Pokrywka, Wydawnictwo JEDNOŚĆ. Album ukaże się w sprzedaży pod koniec lata 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Belgia: Kelly jest zdrowa, ale chce eutanazji, czuje się brzydka

2019-10-18 18:16

Krzysztof Bronk/vaticannews / Leuven (KAI)

W Belgii na oczach mediów rozgrywa się kolejny dramat cywilizacji śmierci. Od siedmiu miesięcy o eutanazję ubiega się tam cierpiąca na depresję 23-letnia Kelly z uniwersyteckiego miasta Leuven. Jej historia przypomina przypadek 17-letniej Noe Pothoven z sąsiedniej Holandii, która w maju tego roku skorzystała z prawa do eutanazji.

Vatican News

Dolegliwości młodej Holenderki wiązały się doświadczeniem gwałtu. Flamandka Kelly jest ładna, ma rodzinę i narzeczonego. Cierpi na paraliżującą nieśmiałość. Kiedy patrzę w lustro widzę potwora – opowiada dziennikarzom. I jak wielu młodych w jej wieku twierdzi, że po prostu się sobie nie podoba.

O możliwości, które oferuje eutanazyjne prawo w Belgii poinformował ją psycholog. Na eutanazję czeka już siedem miesięcy, bo aby śmiertelny zabieg został wykonany, potrzebna jest pozytywna opinia dwóch psychiatrów i jednego lekarza ogólnego. Jej rodzice i rodzeństwo, w tym siostra bliźniaczka, dowiedzieli się o całej sprawie dopiero kilka dni temu.

Przypadek Kelly budzi w Belgii zrozumiałe kontrowersje. Z powodów psychicznych jest wykonywanych w tym kraju 2,4 procent wszystkich eutanazji. Statystycznie co trzecia osoba, która wnioskuje o wspomagane samobójstwo ze względu na cierpienie psychiczne, otrzymuje aprobatę psychiatrów.

Przypadek Kelly budzi kontrowersję, bo przedostał się do mediów. W pełnym świetle ukazuje on zwyrodnienie państwa, które zamiast podać cierpiącym pomocą dłoń, oferuje im pomoc w samobójstwie. Przypomnijmy, że kiedy pół roku temu w Holandii uśmiercono 17-letnią Noę, Papież Franciszek zareagował na jej zgon tymi słowami: „Eutanazja i wspomagane samobójstwo są porażką wszystkich. Odpowiedź, do której jesteśmy wezwani to nieporzucanie nigdy tych, którzy cierpią; nie poddanie się, ale objęcie troską i miłością, by przywrócić nadzieję”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Belgia: Kelly jest zdrowa, ale chce eutanazji, czuje się brzydka

2019-10-18 18:16

Krzysztof Bronk/vaticannews / Leuven (KAI)

W Belgii na oczach mediów rozgrywa się kolejny dramat cywilizacji śmierci. Od siedmiu miesięcy o eutanazję ubiega się tam cierpiąca na depresję 23-letnia Kelly z uniwersyteckiego miasta Leuven. Jej historia przypomina przypadek 17-letniej Noe Pothoven z sąsiedniej Holandii, która w maju tego roku skorzystała z prawa do eutanazji.

Vatican News

Dolegliwości młodej Holenderki wiązały się doświadczeniem gwałtu. Flamandka Kelly jest ładna, ma rodzinę i narzeczonego. Cierpi na paraliżującą nieśmiałość. Kiedy patrzę w lustro widzę potwora – opowiada dziennikarzom. I jak wielu młodych w jej wieku twierdzi, że po prostu się sobie nie podoba.

O możliwości, które oferuje eutanazyjne prawo w Belgii poinformował ją psycholog. Na eutanazję czeka już siedem miesięcy, bo aby śmiertelny zabieg został wykonany, potrzebna jest pozytywna opinia dwóch psychiatrów i jednego lekarza ogólnego. Jej rodzice i rodzeństwo, w tym siostra bliźniaczka, dowiedzieli się o całej sprawie dopiero kilka dni temu.

Przypadek Kelly budzi w Belgii zrozumiałe kontrowersje. Z powodów psychicznych jest wykonywanych w tym kraju 2,4 procent wszystkich eutanazji. Statystycznie co trzecia osoba, która wnioskuje o wspomagane samobójstwo ze względu na cierpienie psychiczne, otrzymuje aprobatę psychiatrów.

Przypadek Kelly budzi kontrowersję, bo przedostał się do mediów. W pełnym świetle ukazuje on zwyrodnienie państwa, które zamiast podać cierpiącym pomocą dłoń, oferuje im pomoc w samobójstwie. Przypomnijmy, że kiedy pół roku temu w Holandii uśmiercono 17-letnią Noę, Papież Franciszek zareagował na jej zgon tymi słowami: „Eutanazja i wspomagane samobójstwo są porażką wszystkich. Odpowiedź, do której jesteśmy wezwani to nieporzucanie nigdy tych, którzy cierpią; nie poddanie się, ale objęcie troską i miłością, by przywrócić nadzieję”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem