Reklama

Polska

Okoliczności i przebieg uwięzienia kard. Stefana Wyszyńskiego, arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego i warszawskiego, prymasa Polski, 25 września 1953 r.

Zamach na wolność prymasa

Kard. Stefan Wyszyński powiedział: „Decyzji tej nie mogę się poddać i dobrowolnie tego domu nie opuszczę”. Jakie były inne okoliczności aresztowania prymasa Wyszyńskiego? Okazuje się, że aparat partyjno-państwowy nie próżnował

Niedziela Ogólnopolska 38/2013, str. 12-15

[ TEMATY ]

kardynał

prymas Polski

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego

Ksiądz Stefan Wyszyński, mianowany w 1946 r. biskupem lubelskim, a w 1949 r. przeniesiony na stolice arcybiskupie w Gnieźnie i Warszawie oraz mianowany prymasem Polski, dobrze zdawał sobie sprawę z zaistniałej sytuacji rodzącego się prześladowczego komunizmu. „Do Warszawy - czytamy w «Zapiskach więziennych» - przybyłem z zarysem programu” (s. 19). „(...) zacząłem oswajać księży biskupów z zarysem swego programu. Pragnąłem doprowadzić za wszelką cenę do stworzenia stałego ciała porozumiewawczego między Episkopatem a Rządem (...)”. Prace rozpoczęły się od lipca 1949 r. „Byłem od początku i jestem nadal tego zdania, że Polska, a z nią i Kościół święty, zbyt wiele utraciła krwi w czasie okupacji hitlerowskiej, by mogła sobie obecnie pozwolić na dalszy jej upływ” (s. 20). „A więc «Porozumienie» miałoby spełniać rolę zderzaka łagodzącego narastający konflikt?” (s. 21).

Porozumienie Episkopatu z Rządem PRL

„W sumie - wszystkie te motywy, wyłożone na Konferencji krakowskiej Episkopatu (w marcu 1950) w obecności kardynała Sapiehy doprowadziły do postanowienia, by dążyć do «Porozumienia» (...)”. Zostało ono podpisane 14 kwietnia 1950 r. „Stało się odtąd argumentem w ręku Episkopatu w walce o prawo Kościoła. Był to argument jedyny, gdyż Rząd nie liczył się już z Konstytucją, zerwał Konkordat, nie uznawał Kodeksu Prawa Kanonicznego” (s. 25).

Na mocy tego porozumienia Episkopat zobowiązał się m.in. do wyciągania konsekwencji wobec duchownych biorących udział w akcjach antypaństwowych, do pozostania neutralnym w sprawach związanych z kolektywizacją wsi, do nauczania poszanowania przez wiernych ustanowionego prawa i władzy państwowej.

Reklama

Rząd natomiast zobowiązał się zachować nauczanie religii w szkołach, prowadzenie pracy duszpasterskiej w wojsku, w więzieniach i szpitalach, zezwolił na wydawanie pism katolickich oraz na naukę w seminariach i działalność domów zakonnych. W sprawach istotnych Kościół katolicki zobowiązał się kierować polską racją stanu, zaś Rząd uznał prerogatywy Papieża.

„Non possumus”

Niestety, pomimo zawartego „Porozumienia” sytuacja Kościoła katolickiego we wzajemnych relacjach z państwem nie uległa zasadniczej poprawie. Kościół zmuszony był systematycznie występować w obronie swoich praw.

Już 12 września 1950 r. prymas Stefan Wyszyński w piśmie wystosowanym do prezydenta Bolesława Bieruta przedstawił ogólną analizę i sytuację Kościoła w Polsce, ukazując liczne działania ówczesnej administracji państwowej krzywdzące Kościół, które nie mieściły się w ustalonych wzajemnie ramach „Porozumienia”.

Reklama

Na szczególną uwagę zasługuje memoriał prymasa Stefana Wyszyńskiego i sekretarza Episkopatu Polski bp. Zygmunta Choromańskiego do prezesa Rady Ministrów Bolesława Bieruta z 8 maja 1953 r. (znany pod nazwą „Non possumus”): „Po dłuższym milczeniu w sprawie ogólnej sytuacji Kościoła katolickiego w Polsce Episkopat zabiera głos w chwili szczególnie doniosłej. W chwili, kiedy dogasają już i milkną ostatnie głosy katolickiej prasy, kiedy zaszedł wypadek, który zdaje się zamykać okres wszczęty przez zawarte w dniu 14 kwietnia 1950 r. między Episkopatem a rządem Polski «Porozumienie», a otwiera okres nowy, nierównie bardziej trudny i złożony”.

Pięć miesięcy później prymas Stefan Wyszyński 24 września 1953 r. skierował pismo do Rady Ministrów PRL, w którym wyraził stanowisko Episkopatu Polski wobec przebiegu zakończonego procesu bp. Czesława Kaczmarka - ordynariusza diecezji kieleckiej, po niemal 3-letnim bestialskim śledztwie skazanego wyrokiem z 22 września 1953 r. na 12 lat więzienia. W piśmie zaznaczył: „Twierdzenie, jakoby Stolica Apostolska, Ojciec Św. i Watykan udzielały dyrektyw politycznych Episkopatowi Polski, nie odpowiada prawdzie. (...) Próba ustawiania na przewodzie sądowym i w mowie Prokuratora Episkopatu po stronie wrogów Polski jest godną najwyższego ubolewania krzywdą”.

Odpowiedzią na stanowisko Prymasa, wyrażone w wymienionych pismach, były wskazania wydane komitetom partyjnym:

1) rozprawić się politycznie i ideologicznie ze stanowiskiem zawartym w memoriale Wyszyńskiego jako z platformą otwartej walki przeciwko Polsce Ludowej i zdrady narodowej - platformą myślicieli, awanturników i rozbijaczy jedności narodu;

2) przełamać stanowczo opór części biskupów wobec rozporządzeń władzy ludowej i ich sabotaż dekretu z 9 II 1953 r., polegający na faktycznym pozostawieniu na stanowiskach księży, których władze państwowe poleciły odwołać;

3) wykorzystać sprzeczności wewnątrz kleru i wzrost nastrojów opozycyjnych wobec Episkopatu.

Radykalna reakcja

Przedstawione powyżej tło wzajemnych stosunków Państwo - Kościół pozwala na zrozumienie zdarzeń bezpośrednio poprzedzających zatrzymanie i pozbawienie wolności prymasa Stefana Wyszyńskiego.

23 września 1953 r. odbyło się posiedzenie nr 261 Sekretariatu Biura Politycznego w składzie: prezes Rady Ministrów i I sekretarz PZPR Bolesław Bierut, członek Biura Politycznego KC PZPR ds. Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Jakub Berman, wiceprezes Rady Ministrów i członek Biura Politycznego KC PZPR Józef Cyrankiewicz oraz 6 innych członków Sekretariatu. W protokole wypunktowano: „W związku z informacją tow. Tomasza (Bolesław Bierut) o zachowaniu się Episkopatu po procesie bp. Kaczmarka i innych, Sekretariat zaakceptował wniosek o zakazaniu arcybiskupowi Wyszyńskiemu w związku z jego ogólnie wrogą postawą wykonywania funkcji związanych z dotychczasowymi jego stanowiskami kościelnymi i ustalił wytyczne dalszych stosunków z Episkopatem. Sekretariat wskazał również na konieczność wszczęcia szerszej akcji masowej na odcinku demokratycznych księży i intelektualistów”.

Ta decyzja była dla władzy wykonawczej sygnałem do uruchomienia dalszych działań. Konsekwencją zajętego stanowiska było podjęcie decyzji 24 września 1953 r. przez Prezydium Rządu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, w składzie: Hilary Hinc jako przewodniczący oraz Józef Cyrankiewicz i 4 innych członków, o środkach zapobiegawczych dalszemu nadużywaniu funkcji pełnionych przez abp. Stefana Wyszyńskiego: uchwała Prezydium Rządu nr 700/53 została przekazana do realizacji Ministrowi Bezpieczeństwa Publicznego - Stanisławowi Radkiewiczowi, który w rozkazie nr 041 z 25 września 1953 r. Nr - AA - 228/53 skierowanym do Karola Więckowskiego, dyrektora Departamentu XI MBP (odpowiedzialnego za walkę z Kościołem), stwierdził: „W porozumieniu z Generalnym Prokuratorem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej oraz Dyrektorem Urzędu do spraw Wyznań polecam podać do wiadomości ks. arcybiskupowi Stefanowi Wyszyńskiemu Uchwałę Prezydium Rządu z dnia 24 września 1953 roku i przypilnować zgodnie z wydaną przeze mnie instrukcją”.

Wykonanie aresztowania

Dla zrealizowania podjętych ustaleń w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego opracowano „plan operacji”. Do wykonania tego zadania wyznaczono kilka grup funkcjonariuszy:

a). Grupa 4 osób, wraz z tow. (Antonim) Bidą, uda się bezpośrednio do gabinetu prymasa Stefana Wyszyńskiego, gdzie zakomunikuje mu decyzję rządu i następnie będzie wykonywać czynności. W składzie tej grupy będzie Karol Więckowski, Wacław Olech, Kazimierz Opara, Stanisław Puchała;

b). W chwilę po tym 4-osobowa grupa: kpt. Roman Masny - kierownik, Zygmunt Jędrys, Edward Popławski, Zbigniew Pikierski plus oficer śledczy Lisowski wejdzie do pokoi zajmowanych przez bp. Antoniego Baraniaka, gdzie dokona jego zatrzymania i przeprowadzi rewizję;

c). Zaraz po tym pracownicy pozostałych grup, pojedynczo, wejdą do gmachu, udając się na poszczególne piętra;

d). Grupa zabezpieczająca gmach z zewnątrz zajmie swoje stanowiska jednocześnie z wejściem pierwszej grupy do gmachu.

W godzinach późnopopołudniowych 25 września 1953 r. funkcjonariusze MBP w liczbie 17 rozpoczęli obserwację siedziby Prymasa.

Jak wynikało ze wspomnianego planu operacji, po powrocie prymasa Wyszyńskiego na ul. Miodową z wystąpienia, które miało miejsce w kościele św. Anny w Warszawie, przydzieleni do akcji funkcjonariusze mieli przystąpić do działania. Z planu operacji wynikało także, że realizację zatrzymania Prymasa miał wspomagać agent „Kowalski”, osoba znajdująca się wówczas wewnątrz budynku przy ul. Miodowej. W toku śledztwa nie zdołano ustalić personaliów tego agenta. W późnych godzinach wieczornych bp Antoni Baraniak, będąc w ogrodzie, zauważył przeskakujące przez mur osoby, które go zatrzymały, wtargnęły do gmachu, zaprowadziły na pierwsze piętro i posadziły w biurze z zakazem poruszania się.

Po godz. 21.30, gdy Prymas wrócił z kościoła św. Anny, powiadomiono go, że jacyś panowie dobijają się do bramy. Gdy weszli na dziedziniec, pies Baca ugryzł jednego z funkcjonariuszy. Ksiądz Prymas zaraz zatroszczył się, by zaopatrzyć rannego. W „Zapiskach więziennych” (s. 12-13) Ksiądz Prymas zanotował: „Sprowadzono biskupa Baraniaka; weszli trzej panowie z bramy frontowej i wszyscy udaliśmy się do Sali Papieży. (…) Jeden z panów (Karol Więckowski) zdjął palto, wyjął z teki list i otworzywszy - podał papier, zawierający decyzję Rządu z dnia wczorajszego”. Treść była następująca:

„Warszawa 25 września 1953
UCHWAŁA
PREZYDIUM RZĄDU
Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej z dnia 25 września 1953 roku Nr 700/53
O środkach zapobiegawczych dalszemu nadużywaniu funkcji pełnionych przez ks. arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego.
W oparciu o postanowienia Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej o «nadużywaniu wolności sumienia i wyznania dla celów godzących w interesy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej» (art. 7 p. 3), jak również zgodnie z założeniami Dekretu z dnia 9 lutego 1953 r. oraz Zarządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie wykonania Dekretu o obsadzaniu duchownych stanowisk kościelnych (§ 1).
Prezydium Rządu postanawia:
Na skutek uporczywego nadużywania przez ks. arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego piastowanych przez niego funkcji i stanowisk kościelnych dla celów godzących w interesy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, osłaniania i patronowania poczynaniom naruszającym obowiązujące ustawy i zarządzenia władz państwowych, a równocześnie siejącym niepokój i godzącym w jedność społeczeństwa polskiego w obliczu zakusów na nienaruszalność granic Rzeczypospolitej Ludowej
- zakazać ks. arcybiskupowi Stefanowi Wyszyńskiemu wykonywania funkcji wynikających z piastowanych przezeń dotąd stanowisk kościelnych.
Celem zapobieżenia dalszym szkodom wynikającym z wyżej wymienionej działalności ks. arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego zaleca się właściwym organom państwowym dopilnowania natychmiastowego opuszczenia przez niego miasta Warszawy i zamieszkania w wyznaczonym klasztorze bez prawa opuszczania tego klasztoru aż do nowego zarządzenia władz.
Za zgodność:
SZEF URZĘDU
RADY MINISTRÓW
/KAZIMIERZ MIJAL -
MINISTER/”

Ksiądz Prymas powiedział: „Decyzji tej nie mogę się poddać i dobrowolnie tego domu nie opuszczę. Urzędnik prosił, by podpisać list, że go czytałem. Na karcie dolnej listu napisałem wręczonym mi piórem: «Czytałem» i umieściłem swoje inicjały. Udałem się na górę, ze mną kilku panów. Dom był pełen ludzi i na dole, i przed kaplicą. W prywatnym mieszkaniu polecono mi zabrać to, co mi jest potrzebne. Oświadczyłem, że nic zabierać nie mam zamiaru. (…) Na próby perswazji ponawiam protest raz jeszcze przeciwko nocnemu najściu na mój dom. (...) Przychodzi siostra Maksencja, która przyłącza się do tych nalegań. Odpowiadam: «Siostro, nic nie zabieram. Ubogi przyszedłem do tego domu i ubogi stąd wyjdę». (…) Przyprowadzono biskupa Baraniaka. Pytają mnie: «Kto tu jest gospodarzem?». Odpowiadam: «Nie wiem, kogo zabieracie. Gospodarzem podczas mej nieobecności jest zawsze biskup Baraniak»” (s. 13). „Poza tym - jak wynika ze źródeł UB, dodał - proszę poinformować biskupów, że dobrowolnie nigdy nie zrzeknę się swoich stanowisk. Jeżeli będę postawiony przed sądem, proszę nie dawać mi żadnego adwokata, gdyż sam się będę bronił i gotów jestem odpowiadać za swoje czyny. Proszę powiedzieć najbliższym, żeby za mną nie płakali”. Ponieważ Wyszyński nie chciał niczego ze sobą zabrać, oświadczając, że on przyszedł na stanowisko prymasa z gołymi rękami i to wszystko nie jest jego, z pomocą sióstr spakowaliśmy niezbędne osobiste rzeczy. Przed wyjściem z gmachu Wyszyński prosił, żeby pozwolić mu wejść na chwilę do kaplicy pomodlić się, dając słowo, że zaraz wyjdzie. Przy otwartych drzwiach pomodlił się 3 minuty, skąd wyszedł, oświadczając, że jest gotów do drogi, ale dobrowolnie nie opuści gmachu. Na naszą odpowiedź, że ze względu na wiek i powagę nie wypada, ażeby trzeba było poprowadzić go pod ręce, sam zszedł na dół i wsiadł do samochodu. Urzędnicy wcześniej otrzymali instrukcję, by z Prymasem Polski obchodzić się grzecznie i kulturalnie. Samochody wyjechały z placu o godz. 0.50. „Samochód skierowano w ulicę Długą; otoczyło nas 6 innych. Cała ekipa ruszyła koło pałacu Mostowskich na linię W-Z, przez most Śląsko-Dąbrowski i Zygmuntowską ku Jabłonnie (por. s. 13). Dopiero po wyjeździe przystąpiono do rewizji” (por. s. 13-14).

Celem tej eskapady stał się klasztor Braci Mniejszych Kapucynów w Rywałdzie Królewskim. Pod datą 28 września 1953 r. kard. Wyszyński zapisał: „Rozpoczynam więc życie więźnia. Słowa tego używać nie można, gdyż otoczenie moje prostuje: to nie jest więzienie. Pomimo to czuwa nade mną blisko 20 ludzi «w cywilu»” (s. 26).

To więzienie przedłużyło się o ponad 3 lata. Po aresztowaniu kard. Wyszyńskiego tego samego wieczoru aresztowano bp. Baraniaka i z Sekretariatu Prymasa zrabowano kilka worków akt, które wprawdzie po 1956 r. oddano, ale nie ma pewności, czy wszystkie.

Zastanawiająca i budująca jest notatka zapisana 25 września 1956 r., w 3. rocznicę uwięzienia: „«Omnia bene fecisti»… Po trzech latach mego więzienia ten wniosek uważam za ostateczny. Nigdy nie wyrzekłbym się tych trzech lat i takich trzech lat z «curriculum» mego życia... Jednak lepiej, że upłynęły one w więzieniu, niżby miały upłynąć na Miodowej” (s. 250-251). Powyższe słowa dobitnie świadczą o dojrzewaniu Prymasa Tysiąclecia do świętości.

O. Gabriel Bartoszewski OFMCap jest wicepostulatorem procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

2013-09-16 13:45

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prymas Polski: Bóg się nas nigdy nie wypiera

2020-08-09 14:52

[ TEMATY ]

prymas Polski

KEP

„Od chrztu świętego i w nas, jak na górze Tabor, rozbrzmiewa głos Ojca: Tyś jest mój syn umiłowany, Tyś jest moją umiłowaną córką. Odrodzeni jako dzieci Boże, jesteśmy nimi na zawsze! Bóg nigdy nie wypiera się swoich dzieci” – mówił w niedzielę w Jarząbkowie (archidiecezja gnieźnieńska) Prymas Polski abp Wojciech Polak.

Metropolita gnieźnieński przewodniczył uroczystościom odpustowym z okazji niedawnego święta Przemienienia Pańskiego. W homilii podkreślił, że nie było ono fantazją, magiczną sztuczką, czy pochwaleniem się przed uczniami obrazem nieba.

„Nie za wymyślonymi mitami postępowaliśmy wtedy” – powtórzył słowa św. Piotra Prymas dodając za papieżem Franciszkiem, że tam, na Górze Tabor uczniowie ujrzeli „człowieczeństwo Jezusa przejrzyste dla chwały Boga, który jest Miłością” i po tym doświadczeniu oni również schodzili z góry „z oczyma i sercem przemienionym”.

„Przemienienie Pańskie niewątpliwie przemieniło ich i umocniło” – podkreślił abp Polak.

„Nie uwolniło ich od późniejszych zmagań. Nie oszczędziło im trudnych doświadczeń. Nie odebrało im odpowiedzialności za podejmowane wybory i decyzje. To spotkanie pozwoliło im jednak zejść z góry i wyruszyć z Jezusem w dalszą drogę, czyniąc ze swego życia dar dla innych” – podkreślił abp Polak dodając, że to jest właśnie owocem coraz pełniejszego i konkretniejszego odkrywania Jezusa, także w naszym życiu.

Prymas przypomniał również, że od momentu chrztu św. my także jesteśmy przemienieni, i w nas bowiem – jak na Górze Tabor – rozbrzmiewa głos Ojca: Tyś jest mój syn umiłowany, Tyś jest moją umiłowaną córką.

„Odrodzeni jako dzieci Boże, jesteśmy nimi na zawsze! Bóg nigdy nie wypiera się swoich dzieci! Bóg się nas nigdy nie wypiera!” – zaznaczył abp Polak dodając, że odrodzenie w chrzcie świętym jest jednakże pierwszym krokiem, za którym trzeba postawić następne. Trzeba upodobnić się do Chrystusa działającego w Kościele, angażując się w Jego misję w świecie. To zaś zapewnia namaszczenie Duchem Świętym.

„Bierzmowanie konsekruje nas na świadków Chrystusa” – przypomniał Prymas zwracając się w sposób szczególnym do młodych, którym w czasie Mszy św. udzielił tego sakramentu.

„Duch Święty nas namaszcza, a to konkretnie sprawia, że otrzymujemy moc i bogactwo Jego darów” – kontynuował tłumacząc, że darów tych nie otrzymujemy jednak po to, aby je w sobie zatrzymać „jakby dusza była magazynem”. Otrzymuje je, by dzielić się i służyć innym.

„Nie wolno nam zamykać w klatce Ducha Świętego. Nie wolno – jak jeszcze mówi papież Franciszek – stawiać oporów Wiatrowi wiejącemu. To, co otrzymujemy w darze od Boga musi być dane innym, aby było owocne, a nie ukryte w ziemi z powodu lęków czy egoistycznych obaw” – podkreślił na koniec metropolita gnieźnieński.

Po Mszy św. odbyła się procesja eucharystyczna. Prymas Polski poświęcił też pomnik św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

O. Kolbe - wizjoner i twórca mediów katolickich

2020-08-14 09:47

O. Maksymilian Maria Kolbe

14 sierpnia przypada 79. rocznica męczeńskiej śmierci o. Maksymiliana Marii Kolbego. Zabity zastrzykiem z fenolu w celi głodowej, polski franciszkanin dał najwyższe świadectwo umiłowania Boga i bliźniego. Warto przypomnieć jego działalność medialną. Myślę, że o. Kolbe mógłby być doskonałym patronem mediów katolickich.

Rajmund urodził się 8 stycznia 1894 roku w Zduńskiej Woli. Miał czterech braci, z których jeden też był franciszkaninem. Rodzice zajmowali się tkactwem oraz należeli do Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Ich postawa religijna i odpowiedzialne podejście do pracy, sprawiły, że przyszły święty wychowywał się w rodzinie, która pozwalała na budowanie relacji z Bogiem.

Objawienie Matki Bożej

Amelia Szafrańska w książce „Święty naszych czasów: beatyfikacja i kanonizacja Ojca Maksymiliana Kolbego” przytacza słowa jego matki Marianny Kolbe, która 12 października 1941 napisała list do franciszkanów z Niepokalanowa. Pisze ona: „Mieliśmy taki skryty ołtarzyk, do którego on często się wkradał i modlił się. (...) Byłam niespokojna, czy czasem nie jest chory, więc pytam się go, co się z tobą dzieje? (...) Drżąc ze wzruszenia i ze łzami mówi mi: jak mama mi powiedziała, co to z ciebie będzie, to ja bardzo prosiłem Matkę Bożą, żeby mi powiedziała, co ze mną będzie. I potem, gdy byłem w kościele, to znowu Ją prosiłem, wtedy Matka Boża pokazała mi się, trzymając dwie korony: jedną białą, drugą czerwoną. Z miłością na mnie patrzała i spytała, czy chcę te korony. Biała znaczy, że wytrwam w czystości, a czerwona, że będę męczennikiem. Odpowiedziałem, że chcę... Wówczas Matka Boża mile na mnie spoglądnęła i znikła”.

Początki

Zanim jednak doszło do tych dramatycznych wydarzeń, to o. Kolbe będąc w zakonie franciszkańskim, podejmował różne dzieła związane z mediami. Był wizjonerem i swoimi pomysłami wyprzedzał epokę, w której żył. Podczas pobytu w Rzymie, w 1917 roku był świadkiem, jak masoneria maszerowała w barwnym pochodzie przez miasto. Na jednym z transparentów przeczytał hasło, że diabeł obejmie rządy w Watykanie, a papież będzie jego sługą. Po tak szokującym zajściu o. Maksymilian podpisał statut Milicji Niepokalanej, która miała na celu modlitwę za grzeszników, heretyków i masonów. Kolejnym krokiem było utworzenie redakcji nowego pisma „Rycerz Niepokalanej”. Pierwszy numer ukazał się w styczniu 1922 roku. Czego można było się spodziewać po człowieku, który w momencie druku pierwszego egzemplarza ciężko chorował na płuca, a w kasie na kilka dni przed ukazaniem się gazety miał na koncie debet w wysokości 46 marek polskich? Po ludzku sprawa była przesądzona, natomiast Pan Bóg miał inne plany, a Maryja czuwała nad całą inicjatywą.

Rekordowy druk

Okazało się po niedługim czasie, że założone przez o. Kolbe wydawnictwo zużywało rocznie ponad 1500 ton papieru, co przekładało się na mniej więcej 60 mln egzemplarzy czasopism. Rekordy bił nakład miesięcznika „Rycerz Niepokalanej”, który dochodził do miliona egzemplarzy w 1938 r. Która współczesna redakcja katolicka jest w stanie powtórzyć ten wynik? A przecież żyje nas zdecydowanie więcej Polaków niż w dwudziestoleciu międzywojennym. Jedno pismo to było jednak za mało dla naszego świętego, dlatego przez cztery lata, od 1935 roku ukazywał się dodatkowo „Mały Dziennik”. Osiągał nakład „jedynie” 137 tys. egzemplarzy w dni powszednie i 225 tys. sztuk wydania świątecznego (niedzielnego). Z czego wynikał ten sukces? Obydwa tytuły poruszały tematy religijne, związane niejednokrotnie z dylematami moralnymi, zawierały odpowiedzi na proste zagadnienia katechizmowe. Były pisane przyjaznym językiem, który rozumiało wiele osób. Dodatkowo pojawiały się artykuły o tematyce społecznej, politycznej i kulturalnej. To też był kluczowy element zwiększający popularność.

Gazety to za mało

Będąc w Niepokalanowie, o. Kolbe podjął kolejną inicjatywę medialną, która pozwalała mu na głoszenie Ewangelii. Była to niejako odpowiedź na jego własne słowa: „Możemy wybudować wiele kościołów. Ale jeśli nie będziemy mieli własnych mediów, te kościoły będą puste…” W krótkim czasie stworzył krótkofalową sieć radiową, która swoim zasięgiem pokrywała cały kraj! Teraz to wydaje się banalną sprawą, ale proszę sobie to wyobrazić w latach 30-tych ubiegłego wieku. Ile potrzeba było determinacji, wiedzy i sprzętu, żeby dokonać takiego dzieła. Radio Niepokalanów było początkiem i wzorem rozgłośni katolickich w Polsce. Pierwszy program radiowy, „Stacja Polska 3 - Radio Niepokalanów”, został wyemitowany 8 grudnia 1938 roku. Słuchacze usłyszeli około godziny 19:00 akademię o. Maksymiliana. „Niepokalana daje ten środek, by dla tych, co czytać nie umieją, albo mają daleko do kościoła, można było pracować przez fale eteru” – pisał później franciszkański zakonnik. Bp Adam Lepa podczas jednej z sesji poświęconych o. Kolbe powiedział, że „media stały się pasją św. Maksymiliana i uczynił je skutecznym narzędziem ewangelizacji. Działał szybko, stworzył potężny ośrodek wydawniczy, wykorzystywał radio i interesował się telewizją, posługiwał się dalekopisem, do kolportażu chciał wykorzystać lotnictwo”.

Co dalej?

Mając radio i wydawnictwa, milionowe nakłady oraz słuchaczy w całej Polsce, o. Kolbe zapewne planowałby kolejne inicjatywy. A wszystko dla Niepokalanej i ewangelizacji. Niestety wybuch II wojny światowej i męczeńska śmierć w obozie Auschwitz 14 sierpnia 1941 roku przerwały to dzieło. Czy jest możliwe powtórzenie wyniku świętego franciszkanina we współczesnym świecie? Czy w dobie internetu, vlogów i virali jest jeszcze miejsce na tradycyjne radio katolickie czy drukowaną gazetę katolicką? To pytanie na razie pozostawiam bez odpowiedzi, licząc, że każdy z czytelników rozważy je w swoim sumieniu. Musimy sobie uświadomić, że to my jesteśmy odpowiedzialni za rozwój naszych mediów. We współczesnym świecie mamy wiele możliwości wyboru tytułów prasowych czy portali internetowych. Ale wspierajmy te, które głoszą Chrystusa.

Trzeba też uderzyć się w piersi i zapytać w ilu kościołach możemy usłyszeć podczas ogłoszeń parafialnych „zachęcamy do zakupu prasy katolickiej”? I koniec. Żadnej refleksji, żadnego słowa więcej. Nie chcę używać słowo reklama. Ale czy takie sformułowanie zachęci do kupna? Spowoduje, że katolik zainteresuje się wartościowymi artykułami? Nie piszę tego z wyrzutem, ale z troską o naszych czytelników. Znam jedną parafię, gdzie proboszcz zawsze podczas ogłoszeń powie mniej więcej co „dziś w numerze” i zachęci do zakupu. Bo nie jest mu obojętne co ludzie czytają. Tym bardziej, że prasa katolicka może być pewną odtrutką na różne nurty i ideologie, które promowane są w środkach masowego przekazu. Uważam, że św. Maksymilian to dobry patron mediów katolickich!

CZYTAJ DALEJ

Biegiem na ewangelizację

2020-08-14 21:07

[ TEMATY ]

Beskidy

wakacje

Ewangelizacja w Beskidach

Monika Jaworska

Radosne spotkanie na Mędralowej.

Przedostatnia Ewangelizacja w Beskidach odbędzie się w sobotę 15 sierpnia na górze Romanka. Wydarzenie powoli dobiega końca – zostały jeszcze tylko dwa sobotnie spotkania na szczytach.

Na każdym szczycie pojawiają się przedstawiciele jakiejś wspólnoty z diecezji. Na górze Mędralowa 1169 m n.p.m – najwyższym szczycie w Beskidzie Makowskim, w pobliżu Babiej Góry – pojawili się przedstawiciele Wspólnoty Krzew Winny z Jawiszowic – Marta Szczelina i Marek Przewoźnik. Wbijali pieczątki do Książeczki Górskiego Ewangelizatora i rozdawali karteczki z fragmentami Tryptyku Rzymskiego Jana Pawła II i hasłem do odgadnięcia.

Pogoda sprzyjała, więc przybywali wędrowcy: młodzież, rodziny z dziećmi i starsze osoby, wszystkie pokolenia, którzy odpoczywali na szczycie przy szałasie. – Chętnie włączamy się w takie inicjatywy, ponieważ nasza wspólnota ma za zadanie ewangelizować. Organizujemy kursy Alpha dla dorosłych i dla młodzieży, także w ramach przygotowania do bierzmowania. Napotkanym ludziom mówiliśmy „Szczęść Boże”. Od razu wiedzieliśmy, że ci, którzy też nas tak pozdrawiają, idą na ewangelizację – mówią Marta i Marek z Krzewu Winnego.

Oboje cenią sobie aktywny tryb życia, są miłośnikami biegania długodystansowego, a w góry też chętnie chodzą, stąd też pojawili się na Mędralowej. Marek biega od dawna, ale od 15 lat tradycją u niego stało się bieganie raz w miesiącu z modlitwą różańcową na ustach z Jawiszowic do Starej Wsi. Tam znajduje się krzyż z 2000 r. z plakietką z wizerunkiem św. Jana Pawła II. – Papież jest mi bliski poprzez umiłowanie sportu. Chodził po górach, a i inne dyscypliny sportowe nie były mu czymś obcym. Mógłby zostać patronem sportowców – podkreśla Marek Przewoźnik. O godz. 12 uczestnicy pomodlili się Anioł Pański i Różaniec.

O Ewangelizacji na Mędralowej piszemy również w Niedzieli na Podbeskidziu nr 33 na 16 sierpnia.

Ostatnie wyjście zaplanowano w sobotę 22 sierpnia na Wielką Raczę. Wspólnota będzie czekać na wędrowców od godz. 11-13.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję