Reklama

Wiara

IV niedziela Adwentu

Maryja udaje się do Elżbiety, by służyć

Maryja udaje się do Elżbiety, by służyć. Tak samo, jak Jej Syn – Jezus Chrystus – który przyszedł na świat, aby służyć. Nie ociąga się z pomocą, ale czyni ją „z pośpiechem” i zawsze wtedy, kiedy jej potrzebujemy.

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Karol Porwich/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ewangelia (Łk 1, 39-45)

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana».

Drodzy!

Czytania z czwartej niedzieli Adwentu koncentrują się wokół trzech terminów, które są równocześnie trzema postawami. Są one następujące: „wybrała się”, „poszła” i „weszła”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

1. Pierwszy termin, pierwsza postawa oznaczona jest terminem: „wybrać się”. Tekst włoski mówi „wstała”, polski tłumacz oddał postawę Maryi przez „wybrała się”. Oznacza, że kiedy Maryja usłyszała, że Elżbieta jest w potrzebie, wstała i natychmiast wybrała się do niej. Podziwiamy zatem postawę Maryi, że słucha i że reaguje na to, co dzieje się wokół, na radości i potrzeby bliźnich, że nie zadawala się swoim szczęściem, dobrobytem, spokojem, ale że wybiera się, aby pomóc innym.

„Wybrać się” oznacza również, że Maryja nie trzyma się kurczowo tego, kim już jest, co wie czy co posiada. Gotowa jest „opuścić” swoje miejsce, poddać w wątpliwość swoją wiedzę, nie zważać na tytuły, którymi obdarzył Ją anioł. Wszystko to jest, oczywiście, ważne, ale nie najważniejsze. Zostawia, zapomina o tym i wybiera się w nową przygodę życia.

Podziel się cytatem

Reklama

To samo uczynił Jezus, o którym czytamy w Liście do Hebrajczyków. Autor mówi, że Chrystus „przychodząc na świat” (Hbr 10,5) nie chciał „ofiary ani daru”. Jakby „zapomniał” – wszak Bóg nigdy nie zapomina – o swoim boskim Synostwie i przyszedł na świat, by nas zbawić. Lepsza przyszłość wymaga od nas, byśmy zostawiali przeszłość – szczególnie tę trudną, bolesną, zranioną rożnymi grzechami – i wybierali się w przyszłość. Tego, co było, nie uda nam się już zmienić, możemy natomiast czynić dobro w naszym „jutrze”. Konieczne jest zatem „wybrać się” w drogę ku lepszej przyszłości, przyszłości pojednanej, uleczonej, przyszłości, kiedy stać nas będzie, by wzajemnie sobie pomagać.

2. Maryja – mówi tekst ewangeliczny – „wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy”. A więc „pójść” jest drugim ważnym pojęciem w dzisiejszej niedzieli. Maryja nie tylko więc „wstała”, nie tylko „wybrała się” – dokądś, w nieznane – ale też „poszła z pośpiechem” w wiadomym kierunku. To ważne, aby mieć kierunek życia, kierunek naszych działań, nawet sens tego, co robimy, świadomość, dlaczego lub dla kogo się trudzimy, z jakiego powodu cierpimy czy znosimy takie czy inne ograniczenia.

Znalezienie sensu w tym, co nas spotyka lub co robimy, nadaje naszym czynom, ale również naszym myślom, naszemu wysiłkowi – określony sens.

Przeświadczenie o sensowności lub braku sensu sprawia, że to, co robimy (nawet kiedy cierpimy) – robimy z entuzjazmem, z radością, ze śpiewam na ustach bądź na odwrót – ociężale, niechętnie, z przymusu. Kiedy wykonujemy coś, w czym widzimy sens, jakiś głębszy zamysł – to nawet jeżeli to nie jest nazbyt ważne, jeżeli środki przekazu o tym nie będą donosić, jeżeli przez to nie będziemy na pierwszych stronach gazet i nie pojawimy się w mediach społecznościowych – robimy to z radością i bez ociężałości.

Reklama

Pisarz natchniony mówi, że Maryja „poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta”. Nie poszła do ważnego miasta, do stolicy, dokąd pielgrzymowali wszyscy i gdzie była siedziba władz, czyli czegoś bardzo ważnego. Udała się jedynie do „pewnego miasta” w górach. Nawet nie zostaje ono wymienione z nazwy, jakby świadomie pisarz natchniony chciał podkreślić jego nijakość.

To nie miejsca tworzą ważnych ludzi, ale ważni ludzie sprawiają, że miejsca lub urzędy stają się ważne.

Mówi prorok Micheasz: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności” (Mi 5,1). Betlejem, mimo swojej geograficznej niepozorności, stało się sławne. Lecz jego sława nie wynikała z jego wielkości, liczby mieszkańców, przemysłu, zasobów kulturowych… Nic z tego! Było małą osadą w rejonie raczej pustynnym Judy. Stało się natomiast wielkie, znaczące, historycznie nieśmiertelne dzięki wielkości Tego, który w nim przyszedł na świat, czyli dzięki Jezusowi.

To ważna prawda o miejscach i ludziach. Są bowiem tacy, którzy sądzą, że zajmowany urząd przyda im blasku i znaczenia, że z ignorantów uczyni ludźmi mądrymi, że z mało znaczących – uczyni ludźmi znaczącymi. Tak nie jest, a jeżeli już, to na krótką metę. Historia, która jest najlepszym sędzią, oceni ich prawdziwą wartość i znaczenie. I nawet jeśli za życia i z urzędu, który zajmowali, wydawało im się, że są ważnymi, wyznaczy im miejsce w szeregu.

Podziel się cytatem

3. Trzecią postawę określa słowo „weszła”. Maryja: „Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę”. Nie można pomagać „z zewnątrz”, z dystansu, z odległości. Trzeba koniecznie być „w środku”, być blisko, zjednoczyć się niejako z tym, komu chce się pomóc, kogo chce się pocieszyć, komu chce się współczuć. Nie można kochać „na odległość”. Trzeba „wejść w życie” drugiego, by mu mądrze pomoc. Nie wolno – jak mówimy – „wejść z butami”, lecz z miłością, delikatnością, szacunkiem. Trzeba wejść w jego życie ze słowem miłości i dobra, szacunku, jak Maryja. Ona „weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę”.

Reklama

Weszła do domu Zachariasza nie po to, by rozkazywać, ale aby służyć. To dlatego weszła z szacunkiem i delikatnością, jakby z uwagą rozeznając, jakiej pomocy oczekuje od niej Elżbieta. Do tej postawy Maryi nawiąże – sądzę – autor Listu do Hebrajczyków. Czytamy: „Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże. Wyżej powiedział: ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś i nie podobały się Tobie, choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: Oto idę, abym spełniał wolę Twoją. Usuwa jedną [ofiarę], aby ustanowić inną” (Hbr 10, 7-9).

Maryja udaje się do Elżbiety, by służyć. Tak samo, jak Jej Syn – Jezus Chrystus – który przyszedł na świat, aby służyć. Nie ociąga się z pomocą, ale czyni ją „z pośpiechem” i zawsze wtedy, kiedy jej potrzebujemy. Jezus wchodzi w nasze życie w sposób delikatny. Przychodzi w postawie pokory. Puka do drzwi naszego serca i prosi o wpuszczenie. Chce pomagać mnie i wszystkim innym, którzy są w potrzebie.

Podziel się cytatem

Pismo święte nie tylko uczy nas o Bogu i Jego działaniu względem człowieka, ale mówi wiele o nas samych. Uczy o tym, co ważne w życiu, co życie czyni bardziej bliskim Boga i zarazem łatwiejszym, bardziej przyjemnym do przeżycia.

Panie, uczyń mnie gotowym pomagać mądrze i z miłością bliźnim!

Więcej książek, artykułów, tekstów oraz nagrania audio homilii znajdziesz na stronie internetowej ojca prof. Zdzisława Kijasa: zkijas.com

Redakcja tekstu: dr Monika Gajdecka-Majka

Homilie pochodzą z książki "U źródła Życia. Rozważania na niedziele czasu Adwentu, Bożego Narodzenia, Wielkiego Postu i Wielkanocy, Rok A,B,C", wydanej przez wydawnictwo Homo Dei.

2024-12-19 11:34

Oceń: +34 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Potrzeba roztropności – apeluje swoją postawą Jezus

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Ks. Krzysztof Młotek

Bazylika Św. Pawła za Murami

Bazylika Św. Pawła za Murami

Potrzeba roztropności – apeluje swoją postawą Jezus. Uderzają słowa Ewangelisty, który mówi, że Jezus, kiedy usłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Dla czego? Obawiał się Heroda? Ale czy Bóg może się kogoś bać? Przed kimś uciekać?

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło». Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie». Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.
CZYTAJ DALEJ

„Niedzielo” moja kochana… - tak wiele wspomnień

2026-09-17 21:04

[ TEMATY ]

Niedziela

Niedziela

felieton

dr Milena Kindziuk

Red

Ogromnie się cieszę, że od ponad ćwierć wieku jestem związana z „Niedzielą". Że dane mi było w tym czasie stworzyć warszawską edycję tygodnika i zgromadzić wokół niej grono nowych dziennikarzy - wielu z nich pisze na łamach do dziś. Że wraz z nimi, w ciągu jednej doby po katastrofie smoleńskiej, przygotowaliśmy cały ogólnopolski numer - ksiądz Ireneusz Skubiś wycofał wówczas z drukarni wydanie już gotowe, by „Niedziela" mogła odpowiedzieć na tamtą tragedię tak, jak wymagała tego chwila… Wspomnień jest wiele...

Tworzenie numeru „Niedzieli" tuż po katastrofie prezydenckiego samolotu lecącego do Smoleńska mocno utkwiło mi w pamięci. Kiedy w sobotni poranek 10 kwietnia 2010 roku w mediach podano informację o tej narodowej tragedii, niemal odruchowo udałam się do redakcji „Niedzieli w Warszawie", którą wtedy kierowałam. Ku mojemu zaskoczeniu - to samo uczynili „moi" dziennikarze, mimo że nie zdążyłam jeszcze ich do tego zobligować.
CZYTAJ DALEJ

Rozmowa z Ojcem: Dwudziesta piąta niedziela zwykła

2026-09-19 10:04

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

Karol Porwich/Niedziela

Abp Wacław Depo

Abp Wacław Depo

Jak wygląda życie codzienne Kościoła, widziane z perspektywy metropolii, w której ważne miejsce ma Jasna Góra? Co w życiu człowieka wiary jest najważniejsze? Czy potrafimy zaufać Bogu i powierzyć Mu swoje życie? Na te i inne pytania w cyklicznej audycji "Rozmowy z Ojcem" odpowiada abp Wacław Depo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję