Reklama

Polska

Polska w oczach Prymasa

Niedziela Ogólnopolska 44/2013, str. 12-13

[ TEMATY ]

wywiad

prymas Polski

abp Józef Kowalczyk

Bożena Sztajner/Niedziela

KS. INF. IRENEUSZ SKUBIŚ: - Od wielkich przemian minęło ponad 30 lat. Jak Ksiądz Prymas, który był wtedy pracownikiem watykańskim, później nuncjuszem apostolskim w Polsce, a teraz jest prymasem, ocenia to „spatium temporis” - tę przestrzeń czasową? Jaką drogę Polska i Polacy, a tym samym Kościół w Polsce, przeszedł w tym czasie?

ABP JÓZEF KOWALCZYK: - Niewątpliwie Polska odegrała ogromną rolę, gdy chodzi o zmianę systemów politycznych w Europie Środkowo-Wschodniej, a także o przemianę pewnej świadomości w świecie. Ważną rolę odegrał przede wszystkim papież z Polski bł. Jan Paweł II. Pamiętam jego pierwszą encyklikę, powstałą w bardzo krótkim czasie po jego wyborze na Stolicę Piotrową - już w marcu 1979 r., zatytułowaną „Redemptor hominis”. Padły tam znamienne słowa, że człowiek jest drogą Kościoła.
Stawiamy sobie czasem pytanie, co Polska mogła dać światu. Okazuje się, że bardzo dużo, przede wszystkim przesłanie i postawę bł. Jana Pawła II. Pytałem Papieża, kiedy miał czas te wszystkie przemyślenia i sformułowania czynić. Mówił: Ja to wszystko z Polski przywiozłem i przelałem na papier. Dodawał nadziei i ducha całemu światu, nikt nie miał wątpliwości, kim jest dla Polski i Polaków, o czym świadczył i do czego usposabiał wszystkich.
Przemiany, jakie nastąpiły w latach 80. XX wieku, na przełomie lat 80. i 90. oraz ruch społeczny „Solidarność” były także owocem tej pracy Kościoła dla dobra człowieka. Niemniej jednak, kiedy system realnego socjalizmu zaczął odchodzić do przeszłości, zastępowany innym systemem, wśród niektórych środowisk w Polsce i za granicą dało się słyszeć takie słowa: rozprawiliśmy się z komunizmem, teraz rozprawimy się z Kościołem. Myślę, że były to głosy pewnych sił, które w świecie deklarują, że chcą bronić kultury i humanizmu, a w gruncie rzeczy chcą realizować ideały, jakie przyświecały systemom totalitarnym XX wieku. Oczywiście, spotkało je wtedy niepowodzenie. Ale dzisiaj metodą demokratyczną chce się wprowadzać to samo. Aborcja, eutanazja, in vitro - a więc podważanie wartości ludzkiego życia, dalej: „dziki kapitalizm” pozbawiony jakichkolwiek wartości moralnych, dyktatura relatywizmu. Czyni się to już nie metodą „dyktatury proletariatu”, lecz tzw. demokratycznej nowej świadomości społecznej - to tylko niektóre jaskrawe przykłady takiego działania. Również poprzez to wszystko, co wyrażało się w odkrywaniu ubeckich tajemnic IPN, kiedy podważano autorytet biskupów i kapłanów, często wykorzystując do walki z duchowieństwem niesprawdzone informacje lub pomówienia. Działania te wkroczyły teraz w sposób wyrafinowany na drogę, którą wszyscy dobrze znamy - spotęgowanych ataków na Kościół. Odnoszę wrażenie, że niektórym mediom nie chodzi o obronę moralności chrześcijańskiej czy o dobro ludzi, jak np. w przypadku tak nagłaśnianej ostatnio pedofilii wśród niektórych i nielicznych duchownych. To po prostu jeden ze sposobów mających podważyć autorytet moralny Kościoła, zburzyć zaufanie do kapłanów i do całej instytucji Kościoła katolickiego. Myślę, że ta krótka synteza pewnych zjawisk, jakich jesteśmy świadkami, daje obraz, jak niektóre siły, które głosiły „piękne” hasła w okresie socjalizmu realnego, dzisiaj nadal działają, tylko pod innym szyldem. Również ludzie mieniący się humanistami i obrońcami pokrzywdzonych walczą dziś z katolicyzmem, który określają jako „opium populi” - opium dla ludu. Pamiętamy jednak, że gdy znajdowali się w trudnej sytuacji, chowali się w „cień dzwonnicy lub zakrystii”.
Muszę przyznać, że kiedy przyjechałem do Polski jako nuncjusz, widziałem już pewne pozytywne współdziałanie Kościoła z państwem w duchu Soboru Watykańskiego II. Była to autonomia - nie zależność Kościoła od państwa, ale współdziałanie dla dobra wspólnego. Później dało się jednak odczuć - zwłaszcza po śmierci Jana Pawła II - że autorytet Papieża w naszej Ojczyźnie i w świecie jest pomniejszany, że szybko zamyka się rozdział historii, w którym widać jego wielką rolę, a koncentruje się na aspekcie emocjonalnym, pomijając całe jego nauczanie i nie sięgając do ogromnej spuścizny, jaką pozostawił po sobie bł. Jan Paweł II.

- Przypomnę tu jeszcze sytuację, kiedy choroba a później śmierć i pogrzeb Jana Pawła II tak niezwykle złączyły cały świat, a pojawił się w tym czasie wątek, który miał naruszyć to sacrum Kościoła i osoby Papieża - pomówienie o. Konrada Hejmy OP, który doprowadzał do Ojca Świętego miliony Polaków, o współpracę z SB. Potem kierowano podobne obciążenia wobec wielu innych księży, jakby tylko oni mogli w Polsce być narzędziami SB. Dzisiaj jest podobnie. Ogłoszona została niezwykle oczekiwana przez wszystkich data kanonizacji Ojca Świętego i dokonuje się znowu frontalnego ataku na Kościół.

- Bo to jest ta sama metoda, tylko inny wymiar świadomości społecznej i inne okoliczności. Cel zasadniczy jest ten sam. Słyszymy dziś o tym, że za dużo jest Kościoła w państwie, że za duży autorytet ma on w Polsce, w związku z tym wszelkimi sposobami - prawdziwymi lub nieprawdziwymi, gdy chodzi o fakty - chce się autorytet Kościoła w Polsce pomniejszać. Można to dostrzec także na poziomie pewnych struktur Unii Europejskiej, gdzie dokłada się starań, by w opinii społecznej podważyć autorytet moralny Kościoła. Cel jest więc ten sam, ale metody są różne i środki do osiągnięcia tego celu różne.
Ojciec Święty Jan Paweł II był - nie mam w tym względzie żadnych wątpliwości - człowiekiem przejrzystym i świętym. Ale Polacy, niestety, zbyt często kierują się emocjami, a mniej rozumem, ulegając tego rodzaju mentalności. Kiedyś chcieliśmy się przypodobać Wschodowi, dzisiaj - Zachodowi, odczuwając wobec niego jakiś kompleks. Tymczasem nie mamy powodu do żadnego kompleksu, przeciwnie - mamy czego bronić, mamy wartości, które są w świecie poszukiwane, tylko musimy szanować swoją godność, własną kulturę i nauczanie Jana Pawła II, tak jak szanują je inne ludy i narody. Polacy - jako naród - powinni sobie z tego zdać sprawę. Myślę, że w Polsce jest ogromna liczba wspaniałych, dobrych ludzi. Niestety tworzy się nową świadomość, że mniejszość ma rację i że ma prawo narzucać ją większości. I to jest znów pewien paradoks, z którym należy się zmierzyć, który należy demaskować i mieć odwagę czynić to publicznie, nie obawiając się, że będą nas w telewizji krytykować.

- W polskiej przestrzeni publicznej funkcjonuje temat księdza, który dopuścił się poważnego wykroczenia, choć nie ma jeszcze żadnych orzeczeń sądowych. Tylko pewne opcje dziennikarskie dokonują tu jakiegoś rodzaju samosądu. Ksiądz Arcybiskup jest prawnikiem i wie, że wszystko, o czym mówi się w mediach, podlega kwalifikacjom prawnym.

- Budzi to moje wielkie zdziwienie, że tzw. czwarta władza w Polsce, czyli mass media, tak mocno odstaje od etyki dziennikarskiej w niektórych przestrzeniach. Jeżeli mówi się o przestępstwie czy domniemanym przestępstwie, to dopóki trwa śledztwo i nie było jeszcze wyroku, imię i nazwisko osoby posądzanej o przewinienie podaje się skrótem, zakrywając także jej twarz. Gdy zaś chodzi o kapłanów, o których tyle mówi się ostatnio w mediach bez żadnego orzeczenia sądu, „wyrok medialny” został już wydany. Jak to się ma do etyki medialnej oraz podobnych przypadków dotyczących osób ze świata sportu, kultury, wojska itd., gdzie w przypadku oskarżenia o popełnienie przestępstwa zakrywa się twarz, nie ujawnia nazwiska?... A jeżeli okazuje się, że oskarżenia wobec jakiegoś duchownego nie zostały udowodnione, to sprostowania nie ma lub słyszy się tylko lakoniczną informację wrzuconą między inne wiadomości. Myślę, że ta metoda działania wpisuje się w całą strategię walki z Kościołem przy z góry założonym celu.

- Analizując proces norymberski, gdzie zapadły wyroki wobec przestępców wojennych - kara śmierci czy inne kary więzienia - zaniechano osądu zbiorowego, podkreślając, że odpowiedzialność za czyny winien ponosić ten, kto ich dokonał. W Polsce na ok. 30 tys. kapłanów znaleziono kilka przypadków posądzeń o pedofilię - nie potwierdzonych pełnoprawnymi wyrokami sądowymi. Ale media ogłaszają, że jest to cecha całości polskiego duchowieństwa, że biskupi i Kościół w Polsce winni przeprosić za grzech pedofilii. To już jest odpowiedzialność zbiorowa...

- Trzeba tu jasno i wyraźnie powiedzieć, posługując się konkretnymi normami prawnymi, że prawo polskie - karne i cywilne, a także prawo kanoniczne - nie znają odpowiedzialności zbiorowej za czyny przestępcze konkretnych osób fizycznych. Każdy człowiek, pełnosprawny i pełnoletni, jeśli przekracza jakiś przepis prawa karnego, który jest karalny i obciążony taką odpowiedzialnością karną, odpowiada za to indywidualnie, niezależnie od tego, czy jest księdzem, czy świeckim, czy wysokim urzędnikiem państwowym, czy zwykłym rolnikiem lub robotnikiem - odpowiada osobiście za popełnione przestępstwo i ponosi jego konsekwencje. Nie odpowiada za to ani rodzina, z której wyszedł i w której się wychowywał, nie odpowiada jego rodzeństwo, koledzy czy środowisko. Osądzana jest zatem konkretna osoba, która popełniła przestępstwo.
W Kościele ta zasada musi być i jest respektowana. Nie wiem, z jakich powodów słyszymy dzisiaj szeroko rozpowszechnianą opinię, że za czyny przestępcze ścigane przez władzę i prokuraturę polską oraz prawo kościelne ma odpowiadać nie tylko podmiot, który dokonał takiego przestępstwa, ale też wspólnota, czyli parafia, zakon czy diecezja. To zafałszowanie normy prawnej i chęć osiągnięcia zamierzonego celu poprzez wprowadzanie opinii publicznej w błąd jest sprzeczne z uczciwością i prawym sumieniem, jakim powinniśmy się kierować. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej - jest odpowiedzialność indywidualna. Owszem, jeżeli ktoś współdziałał wprost w dokonaniu przestępstwa z konkretną osobą, ponosi odpowiedzialność za współdziałanie. Ale za czyn przestępczy odpowiada konkretna osoba. I to jest prawda obiektywna, a jeżeli ktoś inaczej to tłumaczy - tworzy nową jakość kultury prawnej, do czego nie ma uprawnień. Prawo tworzą i interpretują instytucje kompetentne i do tego upoważnione; nie można tego czynić samowolnie dla jakiegoś zapotrzebowania politycznego czy środowiskowego.
Na temat odpowiedzialności indywidualnej i zbiorowej istnieje bogata literatura. Dlatego usilnie proszę Polaków, aby nie dali sobie wmówić niewłaściwych opinii. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej za konkretne czyny przestępcze osób fizycznych pełnosprawnych i pełnoletnich. Odpowiedzialność jest indywidualna. Taka jest wykładnia prawa polskiego i prawa kościelnego.
Owszem, jeżeli ktoś popełnia jakiś czyn przestępczy, należąc do jakiejś wspólnoty, to ją zniesławia, pozbawia dobrego imienia i kiedy ktoś z tej wspólnoty przeprasza pokrzywdzonych za to, że coś takiego się zdarzyło, to czyni to w trosce o dobre imię swojego środowiska. Nie wpływa to w żaden sposób na złagodzenie samego czynu przestępczego człowieka. Ma natomiast znaczenie moralne, daje do zrozumienia, że dane środowisko wstydzi się tego, bo respektuje ideały inne aniżeli ten wyłom, który zaistniał.
I w tym znaczeniu należy rozumieć przeprosiny, jakie czynił Jan Paweł II w związku z Rokiem Jubileuszowym Chrześcijaństwa, przepraszając za czyny, które dzisiaj uznajemy za złe i niegodziwe w przeszłości Kościoła. To nie ma żadnego znaczenia prawnego, a tylko znaczenie moralne, mówiące, że odcinamy się od takich postaw, że jesteśmy ludźmi, którzy realizują ideały takimi poczynaniami zgwałcone. Tak też należy rozumieć przeprosiny wypowiadane przez przełożonych instytucji diecezjalnych czy zakonnych.

- Czy nie dotykamy tu ważnego problemu większego korzystania z katolickich mediów? W społeczeństwie karmionym faktami rzekomymi, o których mówi się jak o prawdziwych, buduje się opinię antykościelną, daleką od obiektywizmu. Czy nie byłoby dobrze umocnić pozycję prasy katolickiej w naszych parafiach, w świadomości duszpasterzy, bo te tytuły jednak opierają się na prawdzie o naszej rzeczywistości?

- Uważam to za bardzo słuszne spostrzeżenie i zgadzam się z nim. Miałem okazję przebywania w różnych środowiskach duszpasterskich i mogę powiedzieć, że w Polsce są rzesze ludzi wspaniałych, szlachetnych, tylko, niestety, nie słyszymy o nich w publicznych środkach przekazu. Dlatego też tym bardziej w prasie katolickiej powinny znajdować miejsce świadectwa, o których Ksiądz Infułat wspomniał i ludzie powinni się z nimi zapoznawać. Jest nas ogromna większość, ale środki społecznego przekazu tego nie zauważają. Słyszy się nawet wypowiedzi, że Dekalog jest już czymś przestarzałym i trzeba stworzyć nowy.
W tym wszystkim ludzie, którzy mają rozeznanie wartości chrześcijańskich i antywartości, powinni składać swoje jednoznaczne świadectwo, a prasa katolicka powinna je przybliżać, udostępniać i rozpowszechniać.

- Wiele możliwości niesie dziś Internet, medium, które często nawet przewyższa telewizję. Czy nie trzeba zachęcać środowisk katolickich do współpracy w służeniu Kościołowi przez Internet?

- To ogromnie ważne spostrzeżenie. Przyszłość przekazywania informacji należy do Internetu. Ta przestrzeń staje się coraz bardziej otwarta dla ewangelizacji, przekazywania dobrej i obiektywnej informacji i dawania świadectwa. Także dla demaskowania wszelkiego rodzaju kłamstw, które są metodą działania tego, którego nazywamy księciem ciemności, a w którego realne istnienie wielu dziś nie wierzy. Zatem powtórzę raz jeszcze: Kościół powinien być obecny w Internecie, powinien wykorzystywać możliwości, jakie on daje, aby nie być „mądrym po szkodzie”. Dlatego cieszę się, że istnieje wiele wartościowych stron katolickich, że diecezje i coraz więcej parafii jest obecnych w przestrzeni wirtualnej, że kapłani, zgromadzenia zakonne, różnego rodzaju wspólnoty kościelne korzystają z tej formy kontaktu z wiernymi. To dobre narzędzie ewangelizacji, pod warunkiem jednak, że pozostanie tylko narzędziem, a nie stanie się celem samym w sobie.

2013-10-28 14:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Kowalczyk: Mimo ograniczeń wieku bardzo wysoko ceńmy sobie życie

[ TEMATY ]

abp Józef Kowalczyk

Bożena Sztajner/Niedziela

Mimo ograniczeń wieku ceńmy sobie życie mówi 80 – letni arcybiskup Józef Kowalczyk, Prymas Polski senior oraz były Nuncjusz Apostolski w Polsce. W kościele parafialnym w jego rodzinnych Jadownikach Mokrych została odprawiona uroczysta Msza św. z okazji urodzin.

„Jeśli życie jest pielgrzymowaniem do niebieskiej ojczyzny to starość jest czasem, gdy jesteśmy najbardziej skłonni myśleć o wieczności” – mówił podczas Mszy św. abp Kowalczyk. „Życzę Wam i sobie abyśmy pogodnie przeżywali czas, który Bóg przeznaczył każdemu z nas do dalszego pielgrzymowania. Mimo ograniczeń wieku bardzo wysoko ceńmy sobie życie i umiejmy się nim cieszyć. Razem jednak z głębokim pokojem odnośmy się do myśli o chwili, w której Bóg wezwie nas do siebie. Tego uczył nas św. Jan Paweł II i dał nam wspaniały przykład do naśladowania” – powiedział jubilat.

W intencji arcybiskupa w Jadownikach Mokrych modlili się duchowni, rodzina, przyjaciele, samorządowcy, mieszkańcy i osoby niepełnosprawne z ośrodka, który powstał z jego inicjatywy. „Wszystko co tu mamy zawdzięczamy arcybiskupowi. Bardzo go lubimy, szanujemy, niech żyje 200 lat” – mówili mieszkańcy.

W homilii kard. Dziwisz powiedział, że jubilat podejmował liczne inicjatywy i działania służące jedności Kościoła. „Nikt nie zliczy, ile spotkał osób, z iloma rozmawiał, ile napisał listów, ile sporządził dokumentów, ile podjął zadań, a to wszystko po to, aby umacniać Kościół wewnątrz i jednocześnie przybliżać Kościół do świata, ale także świat do Kościoła” – mówił.

Papież Franciszek duchowo uczestniczył w uroczystościach. Podczas Mszy św. odczytano specjalny list z Watykanu. „Przekazuję wyrazy łączności, życząc obfitych darów Ducha Świętego i umocnienia w łasce Bożej. Wraz z Księdzem Arcybiskupem dziękuję Bogu za minione lata, gratulując dokonań, naznaczonych troską o sprawy Kościoła Powszechnego i Kościoła, który jest w Polsce” – czytamy w dokumencie.

W Mszy św. uczestniczyły osoby niepełnosprawne z Ośrodka Opiekuńczo-Rehabilitacyjnego dla Dzieci i Młodzieży w Jadownikach Mokrych. Abp Kowalczyk był inicjatorem budowy Ośrodka w swojej rodzinnej miejscowości. Placówka pomaga niepełnosprawnym m.in. organizując turnusy rehabilitacyjne i prowadząc szkoły specjalne. „Dla nas to ważny dzień. Dziękujemy arcybiskupowi za to, co zrobił dla osób niepełnosprawnych. Cały czas służy radą, pomysłami i dopinguje nas do twórczej pracy. Ośrodek działa od 18 lat. Ma ponad stu podopiecznych” – mówi ks. Marek Kogut, dyrektor Ośrodka Opiekuńczo -Rehabilitacyjnego dla Dzieci i Młodzieży w Jadownikach Mokrych. Osoby zdrowe i chore wspólnie przygotowały urodzinową akademię. „Wzruszający był taniec z szarfami, w którym wzięły udział osoby niepełnosprawne na wózkach inwalidzkich i ich opiekunowie. Po tym występie wszyscy złożyliśmy życzenia i był tort” – opowiadają uczestnicy.

Do Jadownik Mokrych przyjechali: kard. Stanisław Dziwisz, Nuncjusz Apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio, Prymas Polski abp Wojciech Polak, metropolita lubelski abp Stanisław Budzik, abp nuncjusz Henryk Nowacki, bp tarnowski Andrzej Jeż, bp płocki Piotr Libera, bp kaliski Edward Janiak, bp kielecki Jan Piotrowski, bp Antoni Długosz z Częstochowy, bp Krzysztof Wętkowski – z Gniezna, biskupi pomocniczy diecezji tarnowskiej: bp senior Władysław Bobowski i bp Stanisław Salaterski.

„Kościół w Polsce pragnie włączyć się w Te Deum, dziękując za dar Twojego życia”- powiedział Prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak. „Dziękujemy za Twoją odpowiedź na dar życia. Przez te wszystkie lata była to odpowiedź odważna, radosna, pełna nadziei. Jest to także dziękczynienie za to, że to życie przyniosło tak błogosławione owoce” – dodał.

„Życzymy księdzu arcybiskupowi, aby te wszystkie inicjatywy, które podejmował nadal się rozwijały. Mam nadzieję, że podejmie jeszcze różne pomysły, gdyż widzimy niezwykłą świeżość i młodość ducha”- powiedział biskup tarnowski Andrzej Jeż .

„Życzę, żeby Jego wielka życzliwość do ludzi, kompetencja w rozwiązywaniu spraw, wielka miłość do Kościoła dalej nas wzbogacały” – podkreślił metropolita lubelski arcybiskup Stanisław Budzik.

Abp Józef Kowalczyk jest wybitnym i cenionym przez Stolicę Apostolską dyplomatą, był nuncjuszem apostolskim pełniącym ten urząd najdłużej w jednym kraju. Do jego historycznych zasług należy m.in. doprowadzenie do podpisania Konkordatu między Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską oraz dokonanie reformy struktur Kościoła w Polsce na niespotykaną dotąd skalę.

CZYTAJ DALEJ

PRENUMERATA TYGODNIKA KATOLICKIEGO „NIEDZIELA”

Bożena Sztajner/Niedziela

JAK ZAMÓWIĆ PRENUMERATĘ „NIEDZIELI”

PRENUMERATA KRAJOWA
494,00 zł roczna
247,00 zł półroczna
123,50 zł kwartalna

Cena prenumeraty zawiera koszt wysyłki 1 egzemplarza.

Numer konta dla prenumeraty krajowej (złotówkowe):
86 1020 1664 0000 3102 0019 7418

PRENUMERATA ZAGRANICZNA (kwartalna)
237,90 zł pocztą zwykłą do krajów Europy
285,87 zł pocztą lotniczą do krajów Europy
285,87 zł pocztą lotniczą do krajów Ameryki

Przy zamawianiu prenumeraty zagranicznej półrocznej należy kwotę za prenumeratę kwartalną pomnożyć przez 2, a zagranicznej rocznej – przez 4.
Numer konta dla prenumeraty zagranicznej (dla wpłat złotówkowych):
kod BIC (SWIFT) BPKOPLPW PL 86 1020 1664 0000 3102 0019 7418

Zamów

TELEFONICZNIE:
tel. (34) 324-36-45,
centrala: tel. (34) 369-43-00
lub (34) 365-19-17

LISTOWNIE:
Redakcja Tygodnika Katolickiego „Niedziela”
ul. 3 Maja 12,
42-200 Częstochowa

E-MAILEM:
kolportaz.niedziela@niedziela.pl

Wpłaty należy kierować na konto:
PKO BP I/O Częstochowa 86 1020 1664 0000 3102 0019 7418
lub przekazem pocztowym pod adresem Redakcji:
Tygodnik Katolicki „Niedziela”
ul. 3 Maja 12,
42-200 Częstochowa.
W tytule przelewu należy wpisać rodzaj prenumeraty i edycję diecezjalną, którą chcą Państwo zamówić.

CZYTAJ DALEJ

Papież spotkał się z prefektem apostolskim w Mongolii

2020-08-13 20:21

[ TEMATY ]

papież Franciszek

prefekt

Mongolia

PAP

Papież Franciszek przyjął na audiencji wyświęconego kilka dni temu na biskupa o. Giorgia Marengo, prefekta apostolskiego w Mongolii. We wrześniu, jeśli normy antypandemiczne na to pozwolą, wróci on do tego azjatyckiego kraju, w którym od 17 lat pełni posługę.

„Ponieważ wspólnota katolicka jest maleńka, bardzo ważne jest, aby troszczyć się o jak najlepsze relacje w władzami świeckimi. Trzeba kontynuować współpracę oraz wzajemną pomoc, które już istnieją. Także dlatego, że dla mojego poprzednika było to bardzo ważne. Istotne jest zwrócenie szczególnej uwagi na dialog międzyreligijny, zważywszy na to, że Mongolia jest krajem, który religijne punkty odniesienia znajduje przede wszystkim w buddyzmie i szamanizmie. Ważne jest dalsze tworzenie braterskich mostów relacji z przedstawicielami innych wyznań –uważa bp Marengo. – A więc dialog międzyreligijny, bliskość wobec biednych, najmniejszych, osób cierpiących w społeczeństwie. Podkreśliłbym również znaczenie pogłębienia kulturowego, czyli historii i tradycji, tożsamości kulturowej Mongołów, którzy mają wiele do powiedzenia i do ofiarowania reszcie ludzkości oraz pogłębienia wymiaru duchowego. Ludzi w Mongolii cechuje wielka wrażliwość i szczególnie ci, którzy przyjęli już wiarę chrześcijańską potrzebują uczynić ją bardziej swoją. Mówimy zatem o głębi, o autentyczności podążania w wierze, o szkole ciągłej modlitwy, aby ludzie mogli kroczyć łatwiej i pogodniej swoją drogą.“

Vatican News

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję