Reklama

Niedziela Kielecka

Zgromadzenie sióstr św. Dominika w Kielcach

Z dominikańską fachowością

2013-10-29 16:37

Niedziela kielecka 44/2013, str. 4-5

[ TEMATY ]

zakon

siostry

T.D.

Sięgającej w czasy II RP obecności sióstr dominikanek w Kielcach - wychowawczyń dzieci i młodzieży, obecnie prowadzących Specjalny Ośrodek Wychowawczy im. Matki Kolumby Białeckiej przy ul. Karczówkowskiej - nie da się oddzielić od ich misji: pracy z dziećmi o specjalnych potrzebach. Tak było od 1917 r., gdy na prośbę bp. Augustyna Łosińskiego siostry przybyły do Kielc. Dzisiaj 16 dominikanek opiekuje się 40- osobową gromadką dziewcząt i chłopców, stwarzając im na co dzień dobre warunki samorozwoju, poszukiwania pasji, odnalezienia swej drogi w życiu. Ośrodek przy Karczówkowskiej to coś znacznie więcej niż internat. To dom.

Kto tam mieszka

Dom w ogrodzie przy skrzyżowaniu ulic Karczówkowskiej i Mielczarskiego jest wpisany w pejzaż Kielc i rozpoznawalny przez jego mieszkańców. Dostosowany dla 65 wychowanków, obecnie ma ich pod swych dachem 40, zorganizowanych w cztery grupy wychowawcze, z których każda ma swojego patrona. Są to: bł. Jan Paweł II, św. Franciszek, Aniołowie Stróżowie, bł. Julia Rodzińska. I nie są to tylko „papierowi” patroni; podopieczni zżywają się z nimi, z ich przykładem życia, przygotowując np. integracyjne święto patronów.

W Ośrodku przebywają osoby w różnym wieku, od pierwszoklasisty do 24 roku życia (dziewczęta) lub - do wieku gimnazjalnego (chłopcy). Podopieczni to osoby niepełnosprawne intelektualnie w różnym stopniu, objęte kształceniem specjalnym lub wymagające specjalnych oddziaływań psychologiczno-pedagogicznych i rewalidacyjnych, a także opieki w czasie nauki szkolnej z powodu pozbawienia lub ograniczenia praw rodzicielskich w związku z zagrożeniem niedostosowaniem społecznym.

Reklama

Wskutek dużej rozpiętości wiekowej oczywista jest różnorodność potrzeb wychowanków. Dzieci klas 1-3 w sposób naturalny potrzebują więcej zabawy i doskonalenia umiejętności szkolnych, dorastające czy wręcz dorosłe młode kobiety muszą z kolei uczyć się samodzielnego życia. Chłopcy poszukują granic swojej wolności, kształtują także swą odpowiedzialność za siebie i innych. Dzieci z głębszym stopniem upośledzenia wymagają pomocy przy usprawnianiu najprostszych umiejętności, a z drugiej strony - są także te sprawne intelektualnie, ale wymagające zajęć socjalizacyjnych czy wyrównawczych.

Podopieczni trafiają do Ośrodka z województwa świętokrzyskiego, najczęściej z okolic Kielc, ale i z dalszych, np. Pacanowa. W zdecydowanej większości są uczniami Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 17 Specjalnych w Kielcach, a po lekcjach przez cały tydzień, od poniedziałku do weekendu - przebywają w Ośrodku. - Staramy się, aby dzieci wyjeżdżały na niedziele do domów, bo więzi rodzinne są bardzo ważne. Nie możemy też rodziców zwalniać z obowiązków rodzicielskich - uważa przełożona dominikanek z Domu przy ul. Karczówkowskiej, s. dr Debora Małgorzata Kowalewska.

Aby działania sióstr były skuteczne, ogromnie ważna jest współpraca z rodziną. Są rodziny dobrze funkcjonujące, które potrzebują tylko wsparcia w opiece i rewalidacji dzieci, a są i takie, które wymagają specjalistycznej pomocy. Dominikanki współpracują z różnymi instytucjami, aby pomóc rodzinom takie wsparcie uzyskać, bądź same go udzielają. Jest to także pomoc w kontaktach z lekarzami specjalistami, czy wsparcie materialne.

W Ośrodku dzieci żyją jak w domu: odrabiają lekcje, dostają posiłki, dbają o porządek i uczą się zaspokajać własne potrzeby. Siostry zapewniają im całą gamę sposobów, środków, miejsc dla samorozwoju i realizacji zadań rewalidacyjnych, które pozwalają kompensować deficyty rozwojowe.

Placówka jest finansowana z dotacji Urzędu Miasta Kielce, siostry ze swej strony udostępniają lokal, bazę dydaktyczną i kadrę. Rodzice płacą stawkę żywieniową (jeśli rodzina znajduje się w trudnej sytuacji materialnej, to może starać się o dofinansowanie posiłków przez gminę). - Dbamy o renomę naszego Ośrodka, kadra cały czas się dokształca. W trosce o dobrą ofertę współpracujemy także z pokrewnymi, pomocnymi nam instytucjami: Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie, Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, gminnymi ośrodkami pomocy społecznej, Placówką Opieki Doraźnej „Azyl”, Caritas, klubami Wolnej Strefy, Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną, kuratorami, pedagogami i psychologami w szkole - zapewnia Siostra Przełożona.

Podopieczni Ośrodka korzystają ze specjalistycznych zajęć resocjalizacyjnych, logopedycznych i terapeutycznych w „Azylu” i klubach Wolnej Strefy. W Ośrodku zajęcia rewalidacyjne i terapeutyczne prowadzą specjaliści: siostry i świeccy pracownicy.

Oferta

Dom jest duży, pokoje przytulne, kolorowe, radosne - od nagromadzonych na kanapach pluszaków, zasłonek w oknach, dywaników, własnej twórczości. Pracownie: komputerowe, plastyczne, terapeutyczne, siłownia, kaplica (tymczasowa, wskutek remontu klasztornej części Ośrodka), skomplikowana sieć korytarzy, jadalnia. Dom położony jest w sporym, pielęgnowanym sumiennie ogrodzie, gdzie jest wszystko, czego potrzebują młodzi ludzie: boisko, plac zabaw (s. Debora planuje jego modernizację; stopniową, bo wymarzone elementy rekreacyjne są bardzo, bardzo kosztowne). Można pograć w siatkówkę, jeździć na rolkach, hulajnogach i rowerach, można pozbierać kasztany i orzechy.

Podział na 4 główne grupy nie jest tożsamy z grupami zainteresowań, które dzieci wybierają według własnych potrzeb - pod okiem wychowawczyń rozwijają talenty w grupach: muzycznej, teatralnej, misyjnej, sportowej, plastycznej. Zdaniem sióstr, najlepsze efekty daje praca w małych zespołach: uczy integracji, buduje więzi i współodpowiedzialność.

Plastyczne wystawy zdumiewają ekspresją, trofea sportowe (m.in. w boccia) mówią same za siebie. Działalność w samorządzie ośrodka i na zajęciach specjalistycznych uczy postaw prospołecznych, a zwykłe wyjście do sklepu, na pocztę czy przygotowywanie kanapek w kuchni - przygotowania do prozy życia. Gdy jest święto Patrona - tradycyjnie dzieci nakrywają stół. Wychowankowie uczestniczą w licznych zajęciach pozalekcyjnych: wyjściach do kina, na mecze (są w większości zapalonymi kibicami Vive) czy w wakacyjnych wyjazdach, np. w ramach Zielonej Szkoły. Za bardzo udany należy uznać czerwcowy wyjazd do Łeby, który odbywał się pod hasłem „Rycerze i księżniczki”. Niezapomniane są także pikniki od wiosny po jesień, z udziałem zaprzyjaźnionych osób. Było m.in. wspólne śpiewanie piosenek „Starego Dobrego Małżeństwa”, a być może w listopadzie uda się zrobić „żołnierski” wieczorek, z pieśniami patriotycznymi.

W historii - zawsze dla dzieci

Ośrodek powstał w 1917 r. (w dokumentach Ośrodka i klasztoru zachował się list, w którym bp Augustyn Łosiński zaprasza siostry do Kielc). Pod koniec I wojny światowej dominikanki zorganizowały schronisko dla dzieci, które utraciły rodziny w wyniku działań wojennych i bezdomne błąkały się po terenie miasta i w okolicznych wioskach. Po wojnie - skromne schronisko przekształciło się w Dom Dziecka, który funkcjonował nieprzerwanie przez cały okres międzywojenny. W 1946 r. ówczesne władze mieniły pierwotny charakter domu. Dzieci zostały zabrane do państwowych domów dziecka, a na ich miejsce zostały przysłane dziewczynki z lekkim stopniem niepełnosprawności intelektualnej. Siostry dostały również polecenie posyłania ich do Szkoły Specjalnej w Kielcach. Wtedy też placówka utraciła status domu dziecka i pod nazwą Zakład Wychowawczy przekazana została pod zarząd „Caritas” z siedzibą w Warszawie. Stan ten trwał do końca 1992 roku. W latach 1980-1992 Ośrodek znacznie rozbudowano, uzyskując miejsce dla ok. 70 wychowanek. W 1992 r. Zakład Wychowawczy został przywrócony Zgromadzeniu Sióstr św. Dominika. W 1994 r. zmieniono nazwę placówki na Specjalny Ośrodek Wychowawczy. 19 maja 1995 r. nadano placówce imię Matki Kolumby Białeckiej - założycielki sióstr dominikanek. Od 2008 r. do Ośrodka są przyjmowani również chłopcy. Nieocenioną pomocą w codziennej pracy służą wolontariusze - uczniowie i studenci.

„Podnoszenie oświaty środowiska” - tak sformułowany został jeden z głównych celów Zgromadzenia Sióstr św. Dominika, założonego w Polsce w 1861 r. przez Matkę Kolumbę Białecką w Wielowsi (dziś osiedle Tarnobrzega). Matka Założycielka pragnęła, aby siostry prócz własnego uświęcenia łączyły modlitwę z czynem, by podjęły pracę oświatową, katechetyczną, charytatywną, apostolską.

Zgromadzenie Sióstr św. Dominika należy do wielkiej rodziny zakonnej założonej w XIII wieku przez św. Dominika. Obecnie dzieło dominikańskiej misji jest realizowane przez siostry na wiele sposobów: poprzez katechizację, w oazach Ruchu Światło-Życie, rekolekcjach itp. Szczególną troską siostry otaczają dzieci w żłobkach, przedszkolach oraz te, które wymagają opieki wyjątkowej - niepełnosprawne. Centrum dominikańskiego życia stanowi Eucharystia, wzorem jest Matka Najświętsza, a patronami zakonu - św. Dominik i Katarzyna ze Sieny, tercjarka dominikańska z XIV wieku. Obecnie Zgromadzenie posiada 55 placówek w Polsce, w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, we Włoszech, w Kamerunie, na Białorusi i w Rosji. Zgromadzenie przygotowuje się do ważnego jubileuszu - w 2016 r. przypada 800-lecie zakonu dominikańskiego. W 2017 r. minie 100 lat od przybycia dominikanek do Kielc.

Ośrodek wyznacza azymut

Nie da się oddzielić pracy sióstr w tej placówce od życia jej podopiecznych. Oczywiście zgromadzenie ma swój rytm dnia, ale na tyle elastyczny, by zapewnić podopiecznym maksimum troski. Dzieci są w Ośrodku przez całą dobę, a to oznacza, że zdarzają się różne sytuacje, w których nikt nie liczy czasu pracy. Często trzeba czuwać w nocy przy chorym dziecku, posiedzieć dłużej nad lekcjami, dowieźć na zajęcia specjalistyczne lub badania, wspólnie wyjść na mecz czy koncert. - Niezależnie od naszego zakonnego planu dnia - podkreśla Przełożona. - Staram się, żeby z zachowaniem specyfiki chrześcijańskiego wychowania dać dzieciom fachową, specjalistyczną opiekę, podejmować współpracę z instytucjami pracującymi dla dobra dzieci i ich rodzin, wspólnie szukać najlepszych rozwiązań i korzystać z doświadczenia osób i instytucji, które od lat pracują na rzecz potrzebujących. A jednocześnie nie zgubić „czynnika domowego”. To, że tak się dzieje i że wspólnie możemy się takiej pracy uczyć, zawdzięczam otwartości i ofiarności moich sióstr.

Dominikanki zaczynają dzień o godz. 5.45 w wewnętrznej kaplicy, której patronuje Serce Pana Jezusa. O godz. 7 jest Msza św., o 12. 30 - modlitwa i Różaniec (dla tych sióstr, które mogą pojawić się w kaplicy), o 19 - Nieszpory i Kompleta. W październiku dzieci modlą się z siostrami na różańcu (święto Matki Bożej Różańcowej jest bardzo ważne dla zakonu), w listopadzie - za zmarłych, pogłębiając wiarę w świętych obcowanie, w adwencie - bardzo chętnie uczestniczą w Roratach. Zwyczajem wychowanków i sióstr są nabożeństwa majowe pod figurą Matki Bożej w ogrodzie, kończone wspólną konsumpcją lodów (wszelkie nabożeństwa odbywają się, ze względu na natłok zajęć, zazwyczaj raz w tygodniu). W okresie Bożego Narodzenia wyjątkowym świętem stają się starannie przygotowane jasełka, na które zaprasza się gości - rodziców, nauczycieli, przyjaciół Ośrodka.

Nie sposób pokazać życia sióstr dominikanek z Karczówkowskiej bez codzienności ich podopiecznych. Tak właśnie ma być, tak życzyła sobie ich Matka Założycielka.

W następnym numerze zaprezentujemy Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Starowiejskich - Dom w Masłowie

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitewna trzynastka

2019-12-31 08:43

Niedziela Ogólnopolska 1/2020, str. 13

[ TEMATY ]

misje

modlitwa

siostry

Archiwum KEP ds. Misji

Siostry Służebnice Ducha Świętego podczas adoracji

W Nysie na Śląsku Opolskim trzynaście sióstr – Filipinka, Słowaczki, Polki i Niemka – modli się nieustannie za misje.

Wielki apostoł misji – św. Arnold Janssen doskonale wiedział, że dzieło to musi mieć silne zaplecze modlitewne. Dlatego – obok zgromadzeń werbistów i werbistek – założył klauzurowe Zgromadzenie Służebnic Ducha Świętego od Wieczystej Adoracji. To wspólnota o charakterze kontemplacyjnym i misyjnym. Dziś zgromadzenie ma dwadzieścia dwa klasztory w dwunastu krajach.

Pierwszy i jedyny w Polsce klasztor został założony w 1990 r. w Nysie przez siostry z Filipin. Kiedy zobaczyły one jesienią opadłe liście z drzew, bardzo się dziwiły. Myślały, że to objaw jakiejś choroby. Ze zdziwieniem reagowały też na pierwszy śnieg – bo u nich trwa wieczna wiosna, nie ma takiego rytmu pór roku jak w Polsce.

Życie w międzynarodowej wspólnocie to nieustanne wzbogacanie się, obdarowywanie. – Na Filipinach od czasów Ferdynanda Magellana wielkim kultem otacza się Dzieciątko Jezus, które jest Patronem tego kraju. Tak jak my mamy w Polsce Matkę Bożą Częstochowską, oni mają Santo Nino – zauważa s. Maria Immakulata, przełożona klasztoru w Nysie.

Różnice w pobożności, w innym rozłożeniu akcentów, pozwalają dostrzec bogactwo Kościoła powszechnego. – Łączy nas rozwijający się kult Bożego Miłosierdzia, choć na Filipinach przybiera on bardziej spektakularne formy, bo ludzie potrafią odmawiać Koronkę na środku ulicy – mówi s. Maria Immakulata.

Siostry z Polski i ze Słowacji łączy natomiast bliskość kulturowa, która przejawia się choćby w podobnym świętowaniu Bożego Narodzenia.

Skąd siostry zamknięte za klauzurą biorą intencje do swoich modlitw? – Dwa razy w tygodniu podczas kolacji słuchamy wiadomości ze strony internetowej Radia Watykańskiego. Dzięki temu mamy obraz tego, co się dzieje w Kościele – tłumaczy s. Maria Immakulata.

Życie sióstr koncentruje się na adoracji i wspólnej modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. Ważne są spotkania z misjonarzami, którzy opowiadają o wyzwaniach i potrzebach. To wskazuje siostrom, w jakich konkretnych intencjach mają się modlić. Prośby o modlitwy przekazywane są także w listach i mailach.

– W adoracji odpowiadamy miłością na miłość Boga, który jest pośród nas. Każdy, kto potrafi kochać, potrafi adorować – uważa s. Maria Immakulata. Zaznacza, że modlitwa wstawiennicza to wielka tajemnica wiary. – Ja nie mówię Panu Bogu: „5 minut proszę za to, 10 minut za to, 20 minut za to”, tylko z zupełnym zaufaniem i zawierzeniem zdaję się na Niego. To On rozdziela i o wszystkim decyduje.

– Adoracja i Eucharystia to spotkanie z żywym Jezusem, który jest z nami i jest dla mnie osobiście. Jak się jest przy Nim, to już wystarczy, to już nic więcej do szczęścia nie trzeba. To jest tak pociągające, że może wypełnić całą rzeczywistość życia – podkreśla s. Maria Immakulata.

Konstytucje zgromadzenia mówią o Eucharystii jako głównym źródle łaski w życiu kontemplacyjnym i misyjnym sióstr, w ich służbie Kościołowi. Akcentują gotowość przyjmowania od Pana pokarmu, który przemienia.

– Chrystus wziął chleb, pobłogosławił go, połamał i rozdał. Jak się żyje Eucharystią, to trzeba się zgodzić być jak ten wzięty chleb. Być przez Pana Boga połamanym, godzić się na wszelkie cierpienie, dawanie siebie, trud służby. To jest właśnie życie Eucharystią: dar z siebie, tak jak Bóg nam siebie dał – wyjaśnia s. Maria Immakulata.

CZYTAJ DALEJ

Dlaczego chrzcimy dzieci, a nie dorosłych?

2020-01-08 08:08

Niedziela Ogólnopolska 2/2020, str. 11

[ TEMATY ]

chrzest

Internet

Chrzest jest najpiękniejszym darem, dlaczego więc pozbawiać go dzieci? Dlaczego krępować działanie Ducha Świętego w ich sercach i umysłach?

Kto naprawdę wierzy w skutki sakramentu, ten wie, że chrzest sprawia, iż stajemy się dziećmi Bożymi, otrzymujemy Ducha Świętego i zostajemy włączeni do Kościoła, w którym z czasem możemy przyjąć kolejne sakramenty. Skoro – w myśl słów św. Grzegorza z Nazjanzu – chrzest jest najpiękniejszym darem, dlaczego pozbawiać go dzieci? Dlaczego krępować działanie Ducha Świętego w ich sercach i umysłach? To przecież dzięki Niemu będą mogły kiedyś świadomym aktem wiary przyjąć Jezusa jako Pana i Zbawiciela, bo „chrzest dzieci domaga się katechumenatu pochrzcielnego” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1231). Ziarno wiary jest łaską, a ta może być przyjęta, jeśli spadnie na właściwie przygotowany grunt.

Duch Święty działający w duszy dziecka może je łatwiej przygotować na świadome przyjęcie wiary w wieku dojrzałym.

Jasne świadectwa tego, że chrztu udzielano dzieciom pochodzą z II wieku. Czy mogło tak być wcześniej? Wszystko na to wskazuje.

Biblijnych argumentów za chrztem dzieci jest kilka. W starożytności pod pojęciem „dom” rozumiano nie tylko wszystkich członków rodziny, w tym dzieci i niemowlęta, ale nawet sługi i niewolników (Dz 11, 14). Gdy Korneliusz wraz z całym domem przyjął chrzest, oznacza to także chrzest dzieci (Dz 10, 47-48). Wraz z całym domem chrzest przyjęli niejaka Lidia w Filippi (Dz 16, 15), strażnik więzienia, w którym przetrzymywani byli Paweł i Sylas (Dz 16, 33), Tycjusz Justus, przełożony synagogi w Koryncie (Dz 18, 8) czy Stefanas, mieszkający w tym samym mieście (1 Kor 1, 16). Trudno przypuścić, aby w żadnym z tych „domów” przyjmujących chrzest nie było ani jednego dziecka.

Z czasem, gdy Kościół się rozwijał, praktyka udzielania chrztu niemowlętom upowszechniała się coraz bardziej. Chrześcijanie odwoływali się do słów Jezusa: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże” (Mk 10, 14).

Już w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy po raz pierwszy Piotr głosił najpiękniejszą wieść o zbawieniu, dodał: „Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych” (Dz 2, 39).

Inny argument za chrztem niemowląt wynika z faktu, że Jezus był Żydem i nauczał wśród Żydów, a ci przecież obrzezywali niemowlęta. Trudno sobie wyobrazić, dlaczego Jezus – Żyd miałby zmieniać ten zwyczaj inicjacji niemowląt, który wywodzi się z Jego własnej religii, i nakazywać przyjmowanie do Kościoła tylko dorosłych. To raczej nieprawdopodobne. Gdyby takie było Jego pragnienie, z pewnością znalazłoby ono wyraz w Ewangelii.

Jest także bardziej egzystencjalny argument za chrztem dzieci. Bardzo poruszyło mnie świadectwo egzorcysty, który wiele lat spędził w Afryce. Zdarzało się, że dwie rodziny pokłóciły się ze sobą. Członkowie jednej z nich szli do czarownika, by ten rzucił urok lub przekleństwo na wrogów. Gdy urok padał na rodzinę chrześcijańską, dzieci nigdy nie doznawały uszczerbku. Jeśli czary skierowane były przeciw rodzinie pogańskiej, dzieci często zapadały na trudne do zdiagnozowania słabości. „Nie potrzeba mi innych dowodów, że chrzest dzieci jest potrzebny” – mówił egzorcysta. „Dziecko ochrzczone nie jest w stanie popełnić grzechu śmiertelnego, gdyż nie ma jeszcze pełnej świadomości winy. To oznacza, że od chwili chrztu zawsze mieszka w nim Duch Święty. I dlatego rzucane uroki nie mają żadnej mocy”. I dodawał: „Kłopot zaczyna się wtedy, gdy ktoś ochrzczony zrywa z Duchem Świętym przez grzech śmiertelny. Wówczas naraża się na działanie złego”.

Odmowa chrztu dzieciom nie ma egzystencjalnego uzasadnienia. Czy osobom, które rodzą się niepełnosprawne umysłowo i nigdy nie dojdą do świadomego przeżywania wiary, należy odmówić chrztu? Czy należy odmówić namaszczenia chorych osobom nieprzytomnym, nieświadomym, dotkniętym amnezją? Są przecież równie nieświadome jak dzieci. Czy posunięta miażdżyca jest podstawą do odmówienia Komunii św.? Oczywiście, że nie. Podobnie jest z sakramentem chrztu.

Nie jest więc tak, że chrztu nie udzielano niemowlętom w pierwotnym Kościele i protestanci przywrócili ten stan rzeczy, lecz odwrotnie – to właśnie niektóre wspólnoty protestanckie odeszły od praktyki udzielania chrztu dzieciom. Praktyki, która ma solidne podstawy biblijne i świadectwa nieprzerwanej Tradycji Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Sandomierz: uroczystość ku czci św. Tomasza z Akwinu

2020-01-25 19:52

[ TEMATY ]

Sandomierz

św. Tomasz z Akwinu

bp Krzysztof Nitkiewicz

pl.wikipedia.pl

Konferencja naukowa z udziałem bp. Krzysztofa Nitkiewicza oraz uroczysta Msza św. pod przewodnictwem bp. Edwarda Frankowskiego złożyły się na uroczystość ku czci św. Tomasza z Akwinu, która odbyła się 25 stycznia w Wyższym Seminarium Duchownym w Sandomierzu.

Podczas konferencji bp Krzysztof Nitkiewicz, mówiąc o geniuszu, jakim św. Tomasz z Akwinu został obdarzony przez Boga, podkreślił jego intelektualną uczciwość, pracowitość oraz otwartość, która nikogo i niczego nie wykluczała a priori. – On miał dobrych mistrzów i sam był mistrzem dla wielu - zauważył biskup.

Zdaniem ordynariusza św. Tomasz uosabia to, co mówił wiele wieków po nim św. John Newman, że formacja uniwersytecka, czy praca naukowa ożywiona wiarą "poszerza umysł", pozwalając osiągnąć prawdziwą dojrzałość.

Hierarcha zachęcał wspólnotę Wyższego Seminarium Duchownego do kroczenia tą drogą, gdyż kapłan jest posłany do wszystkich i musi wypełniać swoją posługę w różnorodnych, szybko zmieniających się okolicznościach.

Ks. kan. dr Rafał Kułaga, rektor seminarium, wprowadzając zebranych w tematykę wykładu, mówiąc o przeżywanym w tym roku jubileuszu 200-lecia sandomierskiego Wyższego Seminarium Duchownego.

Ks. prof. dr hab. Stanisław Hałas, SJC w swym referacie pt. „Jubileusz w tradycji biblijnej”, zwrócił uwagę na to, że papieże, którzy ogłaszali ostatnie lata jubileuszowe powoływali się na dawną tradycję biblijną.

- Chodzi o papieża Franciszka, który ogłosił nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia w 2016 r., ale pamiętamy także Wielki Jubileusz Roku 2000 ogłoszony przez św. Jana Pawła II. W tradycji biblijnej jest to tekst z Księgi Kapłańskiej, który mówi o przeżywaniu jubileuszu co 50 lat. Związany on jest z darowaniem długów i powrotem do pierwotnej własności. Gdy chodzi o Nowy Testament to Pan Jezus powołując się na tekst Księgi Izajasza traktował swoje życie jako taki nadzwyczajny rok jubileuszowy. W Kościele pierwszy rok jubileuszowy ogłoszono w 1300 roku – mówił prelegent.

Konferencję poprzedziła Msza św. w kościele seminaryjnym, której przewodniczył biskup pomocniczy senior Edward Frankowski. Koncelebrowali ją kapłani pracujący w seminarium i kurii, księża dziekani i neoprezbiterzy.

We wspólnej modlitwie wzięli również udział przedstawiciele władz Ostrowca Świętokrzyskiego, Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, Politechniki Świętokrzyskiej, Stowarzyszenia Przyjaciół WSD, a także siostry zakonne i klerycy.

Tradycja uroczystości i spotkań naukowych w sandomierskim seminarium z okazji wspomnienia św. Tomasza z Akwinu, pielęgnowana jest od wielu lat. W tym roku miała ona szczególny charakter, gdyż WSD przeżywa 200-lecie istnienia.

Św. Tomasz z Akwinu żył w latach 1225-1274 i stworzył zwarty system nauki filozoficznej i teologii katolickiej, zwany tomizmem. Wywarł on głęboki wpływ na ukierunkowanie zachodniej myśli chrześcijańskiej. Spuścizna literacka świętego jest bardzo bogata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję