Reklama

Na krawędzi

Apostoł radości

2013-10-29 16:38

Przemysław Fenrych
Edycja szczecińsko-kamieńska 44/2013, str. 8

Joanna Trudzik

Byliśmy z malutką Marysią na wieczornym spacerze. Tak naprawdę próbowaliśmy być z nią w kościele na Mszy św., ale to ciągle nie na siły dwuipółlatki. Dla uszanowania potrzeb modlących się Marysia większość czasu przeżyła zatem nie w świątyni, ale na tarasie przed kościołem. Wokół kręciło się sporo ludzi, ale tym, co przykuło marysiną uwagę, był księżyc. Rzeczywiście, srebrna tarcza na ciemnym niebie prezentowała się imponująco. „Ludzi, ludzi - księżyc!” - gromko wzywała otocznie do radosnej kontemplacji piękna. Okazało się jednak, że jej zachwyt, jej potrzeba podzielenia się urodą świata nie wzbudziły żadnych emocji u otaczających nas Lechitów. Pełna obojętność… „Ludzi, księżyc, nie” - cichutka teraz Marysia była nad wyraz zawiedziona. Nikt nie zwrócił uwagi na cudowny majestat przestrzeni, mało tego - zlekceważono także Marysię jako głosicielkę cudu! Nie wiem, czy w główce Marysi dominował smutek, czy zdziwienie.

Cóż, trudno się spodziewać, że dorośli ludzie wpadną w euforię na widok księżyca, nawet jeśli prezentuje się w najpiękniejszej formie. Mała Marysia jeszcze umie cieszyć się z radości oczywistych, jeszcze nie sądzi, że piękno po prostu musi być. Choć pewnie jeszcze nie rozumie, Kto powołał piękno do istnienia i Kto w pięknym kształcie podtrzymuje je w każdej sekundzie. A nam pozwala piękno dojrzeć i przyjąć, czasem zrozumieć. Co więcej, daje nam wolność, byśmy cieszyli się nim, kiedy chcemy i jeśli chcemy. Marysia nie wie, czy ma wolność, czy nie, czerpie przyjemności pełnymi garściami i okazuje radość oraz wdzięczność - to się po prostu czuje…

Patrzy się na takiego radosnego brzdąca z przyjemnością, ale i pewną wyższością. Co ona tam rozumie w tym małym łebku! Tylko, że oświadczono nam kiedyś, że jeśli nie staniemy się jak dzieci, nie wejdziemy do królestwa… Na sto procent nie chodzi w tym wezwaniu o robienie w pieluchy, nieumiejętność precyzyjnego wysławiania się ani nawet o hałasowanie w kościele. Gdy patrzę na Marysię radującą się księżycem, listkiem na wietrze, szumem wiatru w uszach, bliskością mamy, to zaczynam podejrzewać, o co chodzi. Są takie chwile, gdy pędrak z warkoczykami jest spontanicznie głosicielem Najwyższego - choć kompletnie o tym nie wie. Z całą pewnością jest apostołem radości życia. Które to apostolstwo w ojczyźnie narzekaczy ma głęboki sens. Mądrze św. Benedykt ustalił w swojej regule: „trzeba zawsze uważnie wysłuchać nawet najmniejszego, bo może właśnie przez niego zechce przemówić Duch Święty”.

Reklama

Trwa czas skłaniający nas do odwiedzania cmentarzy. Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny, cały listopad z wypominkami. Skłonni jesteśmy traktować ten czas jako nostalgiczny, smutny. Nawet Dzień Niepodległości obchodzimy z pełną powagi pompą, z myślą raczej o tych, którzy za Ojczyznę polegli, niż o tym, co swoim męstwem i ofiarą z życia zdobyli. Patrzę na radosną Marysię i myślę, że to błąd. Marysia to Maria Aleksandra, urodziła się w tym samym roku, w którym urodziła się do wieczności moja Oleńka, Aleksandra Maria. W dzień Wszystkich Świętych zapalę świeczkę na jej grobie, mam nadzieję, że Marysia pomoże mi się raczej cieszyć z tego, że Oleńka jest już ze świętymi, niż martwić się, że nie mam jej koło siebie. Czy radosne mogą być także Zaduszki? Zestawienie Zaduszek z dniem Wszystkich Świętych niesie pewien niepokój - 1 listopada cieszymy się ze zbawionych, 2 listopada martwimy się o wszystkich pozostałych… Czyżby tych niezbawionych? Ufajmy raczej w wielkie miłosierdzie Najwyższego. Ale tęsknota tęsknotą, co tu poradzić?

Obawiam się, że Dzień Niepodległości będzie znowu czasem starcia niezadowolonych z dzisiejszej Ojczyzny. Różnie niezadowolonych: że za bardzo libertyńska, lub że za bardzo konserwatywna, za mało zintegrowana z Europą lub za mało narodowa. Być może zgodni będziemy tylko w ocenie, że strasznie skłócona i że temu skłóceniu winni są ci inni, ci po drugiej stronie barykady. My z Marysią byśmy chcieli w tym dniu cieszyć się tym, co się udało, a nie kłócić o to, co nie wyszło lub jest inaczej niż byśmy chcieli. Będziemy się cieszyli z tego, że Polska jest niepodległa, że księżyc tak jasno świeci, a nie wybrzydzać, że niektóre gwiazdy są pozasłaniane przez chmury. Będziemy się cieszyli z całego dobra, które nas otacza, a w te świąteczne dni pominiemy milczeniem wszystko, co nam przeszkadza. Tak uzgodniliśmy. Przekonała mnie. Czego wszystkim życzę.

* * *

Przemysław Fenrych
Historyk, felietonista, z-ca dyrektora Centrum Szkoleniowego Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej w Szczecinie

Tagi:
zmarły niepodległość

V Przystanek Niepodległość

2019-09-25 10:32

Marek Zygmunt
Edycja świdnicka 39/2019, str. 2-3

Już po raz piąty zorganizowano cykl spotkań, prelekcji, dyskusji pod hasłem „Przystanek Niepodległość”. Tym razem znani przedstawiciele duchowieństwa, parlamentu, środowiska naukowego spotkali się w Polanicy-Zdroju

Marek Zygmunt
Msza św. sprawowana w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny pod przewodnictwem bp. Ignacego Deca

Honorowy patronat nad tym przedsięwzięciem sprawował premier RP Mateusz Morawiecki, a duchowy ordynariusz diecezji świdnickiej bp Ignacy Dec. Tegorocznemu „Przystankowi Niepodległość” patronował także szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, poseł ziemi wałbrzyskiej Michał Dworczyk.

Zainaugurowała go uroczysta Msza św. sprawowana w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny pod przewodnictwem Ordynariusza. Wśród koncelebransów byli m.in.: ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz z Wydziału Teologicznego w Poznaniu, ks. kan. Krzysztof Rusiecki z Sandomierza i zarazem Krajowy Duszpasterz Rzemiosła Polskiego oraz kapłani z dekanatu Polanica-Zdrój, a obok parafian i kuracjuszy obecni byli także posłowie: Wojciech Murdzek, Mariusz Orion-Jędrysek, Jacek Świat, Ireneusz Zyska, wicemarszałek województwa dolnośląskiego Marcin Gwoźdź. Rangę uroczystości podkreśliła także obecność kompanii honorowej i pocztu sztandarowego 22. Karpackiego Batalionu Piechoty Górskiej z Kłodzka, a oprawę muzyczną zapewniła Orkiestra Reprezentacyjna Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Zabierając głos na początku Mszy św., proboszcz ks. prał. Antoni Kopacz podkreślił, że po Matce Najświętszej, matce naturalnej, naszą matką jest Ojczyzna, nasz kraj, gdzie odkupywaliśmy niepodległość krwawymi walkami, ofiarą krwi i życia. – Dzisiaj niezbędna jest nieustanna modlitwa za Ojczyznę. Niech Pan Bóg sprawi, aby przyniosła ona jak najwięcej owoców, a zwłaszcza owoców pokoju, którego w naszym kraju tak bardzo potrzeba – akcentował ks. prał. A. Kopacz.

W homilii Ksiądz Biskup, nawiązując do czytanej Ewangelii, przypomniał, że Jezus mówi: „Uczeń nie przewyższa nauczyciela”. Jesteśmy uczniami Chrystusa. Winniśmy pamiętać, że nie możemy być ważniejsi i mądrzejsi od Niego. Jeśli komuś wydaje się, że jako uczeń jest mądrzejszy od swego nauczyciela, to staje się ślepcem. Uznać Chrystusa za największego nauczyciela, to droga do prawdziwego wzrostu duchowego, do kroczenia drogą prawdy.

Pytając w dalszej części homilii, jaka jest nasza ocena samego siebie kaznodzieja stwierdził: „Czasem to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz”. Inną miarą mierzymy nas, a inną drugich. Miłość własna zamazuje prawdę. Na niebie na nasze grzechy patrzymy przez różowe okulary miłości własnej, na drugich zaś przez powiększające szkło. Najmniejsze błędy innych stają się dla nas wielkie, zaś własne są przez nas ledwie dostrzegalne. Mamy więc inną miarę do oceniania siebie, a inną do drugich. Trzeba pamiętać o tej wrodzonej tendencji, by znajdować się na drodze prawdy – akcentował kaznodzieja.

Przypominając słowa Jezusa „Wyrzuć najpierw belkę ze swojego oka, a wtedy przejrzysz, aby usunąć drzazgę z oka Twego brata”, Pasterz Kościoła świdnickiego podkreślił, że reformę życia, reformę świata należy zaczynać od siebie. Wskazał w tym kontekście, że walka ze złem w sobie daje podstawę do walki ze złem u innych osób. Tylko wtedy mamy prawo domagać się zmiany u innych, jeśli sami podejmiemy zmianę na lepsze u siebie.

Po Eucharystii jej uczestnicy przeszli w uroczystym pochodzie do Teatru Zdrojowego. Pierwszy panel dyskusyjny zatytułowano: „Wtedy wszystko się zaczęło. 40. rocznica pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do Ojczyzny – historyczne przemiany w Polsce i w Europie. Tak narodziła się «Solidarność»”. Jego uczestnicy: ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz, profesorowie: Grzegorz Kucharczyk, Tomasz Panfil i red. Dorota Kania podkreślali w swoich wystąpieniach, że naszemu największemu rodakowi zawdzięczamy przemiany, jakie nastąpiły w Polsce i w Europie, a szczególnie rozpad komunizmu, zburzenie Muru Berlińskiego, powstanie „Solidarności”. Wskazywali przy tym, że dzisiaj, niestety, nie w pełni stosujemy się do nauczania Ojca Świętego Jana Pawła II.

Zabierając głos na zakończenie tego panelu, bp Ignacy Dec wskazał na trzy cuda związane z osobą Jana Pawła II. Pierwszy miał miejsce 16 października 1978 r., kiedy to wybrano go na Następcę św. Piotra, drugi to ocalenie jego życia w zamachu 13 maja 1981 r., a trzeci to rozpad, rozmontowanie komunizmu.

– Paneliści wskazywali na poszerzenie się dzisiaj gremium wojowników, którzy chcą zatrzeć pamięć o naszym Papieżu. Można tutaj przytoczyć słowa Ojca Świętego Benedykta XVI, który powiedział, że „największy wróg Kościoła nie jest na zewnątrz, tylko wewnątrz”. Bo są też niestety katolicy, którzy chcą odejść od Tradycji Kościoła. Z niektórymi nie da się racjonalnie dyskutować. To są ludzie niezdolni do takich dyskusji. I dlatego trzeba obrać drogę modlitwy, potrzebna jest Krucjata Różańcowa, „Polska pod Krzyżem”– akcentował bp Ignacy Dec.

Na zakończenie spotkania organizatorzy wręczyli Pasterzowi diecezji świdnickiej statuetkę przyjaciela „Przystanku Niepodległość”. Przekazując ją, podkreślali, że Ksiądz Biskup od początku patronuje temu przedsięwzięciu, nazwali go „biskupem patriotą”.

Po tym panelu zagadnienie pt. „Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy. Tu krwią nasączony jest każdy centymetr ziemi” podjął w swoim wykładzie wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. dr hab. Krzysztof Szwagrzyk. W kolejnych panelach dyskutowano m.in. o „Ideologii obłędnej jako bolszewizmie, czyli o współczesnym terroryzmie”, o „30 lat «wolnej» Polski. Bilans zysków i strat”, o „Kulturze Wyklętej”, a na zakończenie tegorocznego „Przystanku Niepodległość” podjęto temat „Smoleńsk pamiętamy. Jak blisko, jak daleko jest prawda?”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: zmarł prof. Jacek Łuczak, twórca polskiej opieki paliatywnej

2019-10-22 21:41

ms / Poznań (KAI)

W Poznaniu 22 października zmarł prof. Jacek Łuczak, profesor nauk medycznych, założyciel i długoletni prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej. Miał 84 lata.

poznan.pl

Prof. Łuczak był twórcą hospicjum Palium w Poznaniu i pierwszej poradni walki z bólem w Polsce.

„Był człowiekiem niezwykłej ofiarności, zawsze blisko chorego. Prawdziwy lekarz, dla którego hospicjum było domem, a człowiek chory, cierpiący miał uprzywilejowane miejsce w jego sercu” – mówi o zmarłym abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański wielokrotnie odwiedzał prowadzone przez prof. Łuczaka hospicjum.

„Profesor zawsze zwracał uwagę na relacje, które powinny nawiązać się pomiędzy chorym a lekarzami i pielęgniarkami oraz kapelanami hospicjum. Podkreślał nieustannie konieczność szacunku wobec człowieka, zwłaszcza umierającego” – zauważa przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Profesor Jacek Łuczak urodził się w 1934 r. w Poznaniu, ukończył studia na Wydziale Lekarskim poznańskiej Akademii Medycznej. Jest autorem ponad 400 prac naukowych, był specjalistą i konsultantem krajowym w dziedzinie medycyny paliatywnej.

W 2019 r. prof. Jacek Łuczak został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Decyzja Prokuratury ws. obrazu Matki Bożej z tęczową aureolą

2019-10-23 12:09

red/wpoloityce.pl

Osoby, które podczas czerwcowego Marszu Równości w Częstochowie niosły wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczową aureolą nie dopuściły się przestępstwa obrazy uczuć religijnych - uznała częstochowska prokuratura, umarzając postępowanie w tej sprawie.

youtube.com

Postępowanie umorzono ze względu na brak znamion czynu zabronionego — powiedział w środę PAP prok. Piotr Wróblewski z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Dochodzenie toczyło się w Prokuraturze Rejonowej Częstochowa-Północ. Trafiło do niej kilka doniesień osób, które obserwowały marsz i poczuły się urażone zachowaniem organizatorów i uczestników zgromadzenia.

Uczestnicy zorganizowanego 16 czerwca marszu mieli tęczowe flagi i elementy odzieży – skarpetki, czapki czy torby; nieśli także tęczową flagę z wizerunkiem orła białego, a także pojawiającą się także w innych miejscach kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, na którym aureola otaczająca głowy Maryi i Dzieciątka miała tęczowe barwy. To właśnie obraz niesiony przez uczestników marszu rozpalił emocje wśród kontrmanifestantów. Krzyczeli: „Oddać obraz!” i na chwilę zablokowali trasę przemarszu.

Postępowanie toczyło się pod kątem art. 196 Kodeksu karnego. Stanowi on, że „kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Jak wyjaśnił prok. Wróblewski, zgodnie z wykładnią, musi to być czyn, który nosi znamiona wulgarności i ma na celu ubliżenie osobom wyznającym religię.

Z argumentacji postanowienia o umorzeniu wynika, że sama tęcza, symbol tęczy, takiego charakteru ubliżającego czy wulgarnego nie ma; brak też dowodów, że organizatorzy marszu mieli na celu obrazę uczuć religijnych — wskazał prokurator.

W II Marszu Równości w Częstochowie brało udział ok. 600 osób. Legalny marsz był zakłócany przez kontrmanifestantów, rekrutujących się m.in. ze środowiska kibiców, którzy nie mieli zgody władz miasta na manifestację. Policja informowała po imprezie, że nie odnotowała poważniejszych zdarzeń i naruszeń prawa, na kilka osób nałożono mandaty.

Częstochowska prokuratura prowadziła wcześniej podobne postępowanie, dotyczące transparentu z białym orłem na tęczowym tle, niesionym na wcześniejszym Marszu Równości w tym mieście. Także w tamtym przypadku nie dopatrzyła się przestępstwa i umorzyła śledztwo. Biegły, który wypowiedział się w tej sprawie ocenił, że niesiony podczas manifestacji przedmiot trudno uznać za flagę, był to jedynie transparent z aluzyjną interpretacją flagi, a intencją jego twórców nie było znieważenie symboli państwowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem