Reklama

Adwentowe rozważania

O śmierci

2013-11-26 16:08

Ks. Grzegorz Szubtarski
Edycja zamojsko-lubaczowska 48/2013, str. 1, 6

Graziako

Przeżywany przez nas okres Adwentu ma podwójny wymiar, który znajduje swoje odbicie w dwóch etapach. Większości z nas Adwent kojarzy się z oczekiwaniem na Boże Narodzenie. To prawda. Jednakże temu poświęcony jest drugi etap. W pierwszym natomiast Kościół przypomina prawdę o ostatecznym przyjściu Chrystusa na końcu czasów oraz o sądzie czekającym wszystkich ludzi. Tym tematom poświęcone są ponadto czytania z ostatnich tygodni roku liturgicznego. Dlatego też w tym i kolejnych numerach pochylimy się nad tematami dotyczącymi tzw. spraw ostatecznych, o których – paradoksalnie – rzadko myślimy. Jest w życiu wiele sytuacji, które mogą nas ominąć – poważne choroby, nagła śmierć. Ale są też rzeczy, które czekają WSZYSTKICH ludzi. Dlatego też nazywamy je sprawami ostatecznymi. Są to: śmierć, sąd Boży, niebo albo piekło. O ile komuś uda się uchronić np. przed chorobą, to nie uniknie spraw ostatecznych, bo czekają każdego. Pochylimy się nad nimi nie po to, aby kogokolwiek straszyć, lecz aby obudzić tzw. zbawienny lęk. Lęk, który nie powoduje panicznego strachu, lecz motywuje, pobudza do lepszego życia, uświadamia jego cel. Owszem, są to niezbyt wygodne tematy. Ale chyba nic bardziej nie może nas skłonić do lepszego życia niż przypomnienie o sprawach ostatecznych.

Pierwszym z rozważanych tematów będzie śmierć. Rzadko o niej myślimy, unikamy tego. Chyba nic tak nie pobudza do myślenia o śmierci, jak pogrzeb kogoś bliskiego. Kogoś, kogo znaliśmy, z kim rozmawialiśmy. Aż nagle stoimy nad jego trumną. Myślimy wtedy także i o naszym przemijaniu, że i nas to kiedyś czeka. Lecz szybko zapominamy. Interesujące jest, że w Ewangeliach odnajdziemy trzy opisy wskrzeszenia zmarłych przez Jezusa – 12-letniej córki Jaira, młodzieńca z Nain (szacuje się, że miał ok. 25 lat) oraz Łazarza (wg biblistów Łazarz w momencie wskrzeszenia był w wieku ok. 40 lat). Co w tym takiego ciekawego? Otóż Jezus nie wskrzesza starców, lecz ludzi pomiędzy 12. a 40. rokiem życia. Jest to wiek, w którym ludzie najmniej myślą o śmierci. W późniejszym wieku bowiem człowiek coraz bardziej odczuwa, że przemija. Pojawiają się zmarszczki, siwieją włosy, ciało jest coraz słabsze. Coraz bardziej dociera do człowieka, że kiedyś go nie będzie. Lecz w młodszym wieku rzadko się myśli o chwili śmierci. Najważniejszej chwili naszego życia, paradoksalnie. Ta chwila nie zna litości. Zrównuje bogacza z nędzarzem. Nie liczą się w niej żadne bogactwa ani zaszczyty. Czyż to nie myśl o tej właśnie chwili nie zapełniła tylu klasztorów tak wieloma ludźmi? Tymi, którzy wzgardzili przyjemnościami tego świata i oddali się rzeczom wzniosłym? Ludźmi, którzy w chwili śmierci chcieli czuć, że dobrze przeżyli swoje życie? Dlaczego więc my tak rzadko o tej chwili myślimy? Przede wszystkim dlatego, że szatan odsuwa od nas tę myśl. Dlaczego? Bo wie, że myśl o śmierci wyciągnęłaby z bagna grzechu nawet największego grzesznika. Bo wie, jak wielu grzechów moglibyśmy uniknąć, gdyby częściej towarzyszyła nam myśl o śmierci. Jest jednak także drugi powód, dla którego rzadko myślimy o śmierci. Bo się jej boimy. Dlaczego? Z trzech powodów. Po pierwsze – zbyt mocno kochamy to życie i oddalamy od siebie myśl, że kiedyś się ono zakończy, boimy się także rozstania z naszymi bliskimi. Po drugie – boimy się cierpienia w chwili śmierci. Po trzecie – odczuwamy niepewność i lęk wobec tego, co będzie po drugiej stronie. Boimy się wieczności. Wieczność to nie milion lat. Ani miliardy. To wieczne trwanie w jednym stanie, bez końca.

Co się dzieje w momencie śmierci? Bardzo ważne rzeczy. Po pierwsze, widzimy marność tego świata. Tego wszystkiego, za czym całe życie goniliśmy. Pieniądze, zaszczyty, przyjemności. Rozumiemy wtedy, że nie tylko nie dały nam one szczęścia, lecz wręcz nierzadko je nam przysłaniały. Wtedy patrzy się na życie w zupełnie innych kategoriach. Widzimy, co było naprawdę ważne. Podczas swojej posługi w szpitalu jako kapelan wielokrotnie miałem możliwość rozmawiać z ludźmi, którzy jedną nogą stali już po drugiej stronie. Spotkałem ludzi, którzy mieli świadomość tego, że źle przeżyli swoje życie. Kiedyś pewien mężczyzna na kilka dni przed śmiercią powiedział: „Nie byłem u spowiedzi przez 40 lat. Żyłem z daleka od Boga. Teraz widzę dopiero, że źle przeżyłem swoje życie. Żyłem tak, jakby Boga nie było. Teraz jest już za późno, aby cokolwiek zmienić”. Z drugiej strony wszyscy pamiętamy ostatnie chwile życia Jana Pawła II. Świadkowie jego odejścia wspominają, że jego śmierć wyglądała jak zaśnięcie. Podkreślają wielki pokój, jaki panował na jego twarzy, który był odbiciem pokoju wewnętrznego. Jaki stąd wniosek? O tym, jak będzie wyglądała chwila naszej śmierci, decyduje nasze życie. Jeśli było przeżyte w bliskości z Bogiem, to taka będzie i nasza śmierć. „Jakie życie, taka śmierć” – głosiło staropolskie powiedzenie.

Reklama

Po drugie, w momencie śmierci człowiek doświadcza szczególnych ataków szatana, który kusi człowieka przez całe życie. Ma więc świadomość, że moment śmierci jest ostatnią chwilą, kiedy może przeciągnąć człowieka na swoją stronę. Apokalipsa mówi: „Świadom jest, że ma mało czasu”. Moment śmierci jest czasem podjęcia ostatecznej decyzji – za Bogiem albo przeciw Niemu. Dlatego też szatan chce, byśmy w tym momencie zwątpili w Boga. Przypomina różne grzechy, stawia je przed oczyma. Po co? Aby człowiek się załamał, zwątpił w Boże miłosierdzie, aby powiedział sobie, że zasługuje jedynie na piekło. Jednakże w tym momencie nie jesteśmy sami. W Biblii Bóg obiecuje: „Poślę mego anioła przed tobą” (por. Wj 23, 20). Bóg nie zostawia nas samych. Postawi przed nami anioła, który będzie ukazywał nam wszystkie nasze dobre myśli i uczynki. Dlatego też moment śmierci jest czasem walki, do której przygotowujemy się przez całe życie. Poprzez walkę z pokusami uczymy się stawać po stronie dobra. Wtedy też łatwiej będzie nam pokonać szatana również i w tej ostatniej chwili. Jeżeli jednak ktoś całe życie ulega pokusom, nie walczy z nimi, to również i w tej ostatniej chwili będzie mu trudno walczyć z tą największą pokusą. Widać więc, jak ogromny wpływ ma nasze życie na jego ostatnie chwile, na moment śmierci. Dlatego też dawniej w różnych zgromadzeniach zakonnych praktykowano tzw. ćwiczenie dobrej śmierci. W sposób szczególny ćwiczenie takie zalecał św. Ignacy Loyola. Polegało ono na tym, aby przed snem pomyśleć sobie, co by się stało, gdybym miał dziś umrzeć. Jaki bym stanął przed Bogiem? W jakim stanie? Z jakimi zasługami? Św. Tomasz á Kempis pisał: „Kładąc się spać nie obiecuj sobie poranka, a wstając rano nie miej pewności, że dożyjesz wieczora. Bo jutro jest niepewne i nie wiesz, czy jutra dożyjesz”.

Św. Paweł pisał: „Postanowione ludziom raz umrzeć...” (Hbr 9, 27). Raz umrzeć. Nie ma więc żadnej wędrówki dusz. Mamy jedną szansę, jedno życie. Niech będzie ono przez nas dobrze przeżyte. Niech towarzyszy nam myśl o naszej śmierci. Nie po to, aby napełniała nas strachem. Niech myśl o śmierci motywuje nas do dobrego i jednocześnie budzi wstręt do grzechu. Niech zwieńczeniem tych rozważań będą słowa z Księgi Syracha: „We wszystkich swoich sprawach pamiętaj o swym końcu, a nigdy nie zgrzeszysz” (por. Syr. 28, 6).

Tagi:
adwent

Reklama

Zebrane rozważania Benedykta XVI o Adwencie

2018-12-20 11:29

JM

Mystagogia Benedicti to nowa książka, która zbiera w jedną pozycję rozproszone teksty papieża Benedykta XVI, dotyczące tajemnic roku liturgicznego, zaczynając od Adwentu. Wydawcą jest benedyktyńska fundacja „Ordo et Pax” we współpracy z ks. dr. Andrzejem Demitrowem, pasjonatem myśli Benedykta XVI.

List do wydawców książki skierował papież senior. „Jest to dla mnie zachęta i radość, że wydaniem tekstów, które przedstawiłem chrześcijanom jako biskup Rzymu, możecie pomóc ludziom w Waszym kraju w czytaniu i zrozumieniu Pisma Świętego” – napisał.

„Pomimo upływu lat, wspomniane wypowiedzi papieża-seniora nie straciły nic ze swej głębi i aktualności – pisze we wstępie redaktor serii, ks. Andrzej Demitrow. Tym bardziej dziwi fakt, że te rozważania papieskie nie zostały dotychczas wydane całościowo”.

I dalej wyjaśnia, według jakiego klucza dokonał wyboru tekstów: „W pierwszej części adwentowego tomu zamieściliśmy rozważania papieskie wygłoszone przed południową modlitwą Anioł Pański w kolejne niedziele Adwentu i w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, przez wszystkie lata pontyfikatu. W drugiej części zebraliśmy homilie, które Benedykt XVI wygłosił podczas celebracji nieszporów adwentowych i podczas spotkań ze środowiskami uniwersyteckimi Rzymu. W części trzeciej tego tomu zamieściliśmy katechezy z audiencji generalnych, które były poświęcone bezpośredniemu przygotowaniu do Świąt Bożego Narodzenia. Choć ich charakter jest już wyraźnie świąteczny, to jednak decydujący kontekst pozostaje wciąż adwentowy, zwłaszcza w głębokich nawiązaniach do tekstów liturgicznych ostatnich dni Adwentu”.

Planowane są kolejne pozycje dotyczące Bożego Narodzenia i Wielkanocy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świeccy franciszkanie na Jasnej Górze: bądźmy apostołami jedności

2019-07-20 17:05

mir/Radio Jasna Góra / Częstochowa (KAI)

Z udziałem ponad 4 tys. osób na Jasnej Górze odbyła się 26. Ogólnopolska Pielgrzymka Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Spotkanie wpisało się w przygotowania do jubileuszu 800. rocznicy powstania wspólnoty świeckich franciszkanów. Do bycia „apostołami jednoczenia” zachęcał ich biskup świdnicki Ignacy Dec.

BPJG

Podczas dwudniowej pielgrzymki rozważano przesłanie z Listu św. Franciszka do wiernych „Poświęceni są ku jedności” - poinformowała Joanna Berłowska, przełożona narodowa Franciszkańskiego Zakonu Świeckich w Polsce. - Jedność jest bardzo ważną sprawą nie tylko u nas, ale w całej Ojczyźnie, w całym Kościele, wszędzie i o to będziemy się modlić – zapewniała świecka franciszkanka.

- By nie wstydzić się jednoczyć wokół Krzyża i Ewangelii - zachęcał zgromadzonych biskup świdnicki Ignacy Dec, przewodniczący Rady ds. Apostolstwa Świeckich.

- Jesteśmy chorzy na brak jedności – diagnozował biskup świdnicki i ubolewał nad pogłębiającym się rozbiciem w narodzie. Zachęcał do bycia na co dzień „apostołem jednoczenia”.

O wielkiej aktualności i sile franciszkańskiego charyzmatu we współczesnym Kościele mówi o. Andrzej Romanowski, narodowy asystent Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. - „Franciszku idź, odbuduj mój Kościół!”. To jest ciągle aktualne, tego bardzo potrzeba na dziś i jutro. To przesłanie, które otrzymał Św. Franciszek jest tak aktualne, tylu ludzi jest zagubionych, tylu poszukujących, zranionych – tłumaczył zakonnik i podkreślił, że potrzeba nie tylko dotrzeć do nich z przesłaniem miłości Jezusa, ale nieść Franciszkowy zapał, entuzjazm, fascynację Chrystusem, gdyż to najbardziej zaraża innych i wpływa na zmianę myślenia.

Franciszkański Zakon Świeckich to wspólnota katolików różnych stanów, dążących do doskonałości chrześcijańskiej poprzez naśladowanie Chrystusa ubogiego, pokornego i posłusznego Ojcu. Nie wymaga ona opuszczenia dotychczasowego środowiska, rezygnacji z małżeństwa czy pełnienia zadań świeckich, umożliwia jednak wielu ludziom realizację powołania zakonnego.

Franciszkański Zakon Świeckich został założony ok. 1221 r. przez św. Franciszka z Asyżu. Powstał on z myślą o ludziach świeckich, którzy pełniąc obowiązki swego stanu – małżeńskie, rodzinne i zawodowe – pragną dążyć do doskonałości chrześcijańskiej. W Polsce zakon liczy obecnie ok. 10 tys. członków.

W Polsce świeckie wspólnoty zakładali franciszkanie po dotarciu do kraju w 1227 roku. W okresie międzywojennym działalność Trzeciego Zakonu bardzo się ożywiła, niestety po drugiej wojnie światowej władze komunistyczne dekretem z 1949 roku zakazały działalności ruchów i stowarzyszeń katolików świeckich. W 1978 roku papież Paweł VI nadał świeckim franciszkanom odnowioną regułę, która wprowadziła istotne zmiany w organizacji i posłudze Trzeciego Zakonu. Została także zmieniona nazwa wspólnoty na Franciszkański Zakon Świeckich, który odtąd stał się wspólnotą autonomiczną pod duchową opieką Pierwszego Zakonu św. Franciszka: Braci Mniejszych, Braci Mniejszych Konwentualnych i Braci Mniejszych Kapucynów.

Patronką Franciszkańskiego Zakonu Świeckich w Polsce jest bł. Aniela Salawa, a tercjarzami, czyli franciszkanami świeckimi byli m.in. św. Sebastian Pelczar biskup, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, Jacek Malczewski - malarz, Józef Haller - legionista, generał Wojska Polskiego oraz sługa Boży kard. Stefan Wyszyński - Prymas Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polscy parlamentarzyści na uroczystościach odpustowych w sanktuarium w Berdyczowie

2019-07-21 09:05

kg (KAI/Credo) / Berdyczów

Z udziałem przedstawicieli polskiego Sejmu i Senatu oraz dyplomatów z kilku krajów, m.in. z Polski, a także władz Ukrainy, województwa żytomierskiego i Berdyczowa rozpoczął się w tamtejszym Ogólnoukraińskim Sanktuarium Matki Boskiej Szkaplerznej odpust ku Jej czci. W tym roku nawiązuje on do trwającego obecnie w Kościele katolickim na Ukrainie Roku świętości Małżeństwa i Rodziny. Tematyka rodzinna będzie obecna w naukach głoszonych pielgrzymom w drodze do tego miejsca, w homiliach biskupów oraz w rozważaniach podczas nocnego czuwania z soboty 20 na niedzielę 21 lipca. Głównej Mszy św. odpustowej w niedzielę 21 lipca będzie przewodniczył abp Tommaso Caputo z Sanktuarium Maryjnego w Pompejach. Rozpocznie się ona o godz. 11 czasu miejscowego.

Magdalena i Marek Osip-Pokrywka
Klasztor Karmelitów w Berdyczowie

Z Polski na uroczystości do Berdyczowa przybyli m.in. wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska, poseł Jan Dziedziczak i senator Jan Żaryn. Z ramienia korpusu dyplomatycznego, akredytowanego na Ukrainie, przybędą ambasadorzy Polski, Hiszpanii i Chorwacji, a także przedstawiciele władz tego kraju, obwodu żytomierskiego i miasta Berdyczowa.

Do sanktuarium pierwsi pielgrzymi dotarli, jak co roku, w przededniu głównych uroczystości – w sumie są to tysiące ludzi, którzy przybywają tu pieszo i na rowerach (trzy grupy) z różnych stron Ukrainy i z zagranicy, głównie z Polski. Wszystkich ich witali biskup kijowsko-żytomierski Witalij Krywicki i karmelici.

Biskup nie tylko witał każdą grupę pielgrzymów, ale był też obecny wśród nich, np. dołączał do niektórych grup, głosił im Słowo Boże i odprawiał dla nich msze.

Jako pierwsi przybyli do Berdyczowa pątnicy z Bykówki w obwodzie żytomierskim, nad którymi opiekę duchową pełnią ojcowie sercanie. Szli do sanktuarium trzy dni. Jeden z uczestników - Wołodymyr Hryniw ze wsi Marianówka wyruszył w drogę z żoną Natalią. "W Roku Rodziny idę z rodziną i oferuję swoją pracę za rodzinę" — powiedział pątnik.

W tym roku najliczniejsza jest 27. Pielgrzymka Franciszkańska, wędrująca trasą Szepietówka — Połonne — Berdyczów i licząca 686 osób; towarzyszył im biskup-koadiutor diecezji odesko-symferopolskiej i administrator apostolski diecezji charkowsko-zaporoskiej Stanisław Szyrokoradiuk. Wierni z różnych zakątków Ukrainy, Białorusi i Naddniestrza w ciągu 4 dni przemierzali drogi Ukrainy i razem się modlili. Najdłużej do sanktuarium szło 90 pielgrzymów z Kijowa – łącznie 8 dni. Po przybyciu na miejsce przedstawili oni na placu przed sanktuarium prawdziwe widowisko.

Tradycyjnie do Sanktuarium Berdyczowskiego przybyła pielgrzymka rowerowa z Charkowa, po raz pierwszy natomiast dotarli tam pątnicy-kolarze z Chmielnika (31 osób). Najmłodsza uczestniczka Salomea liczyła zaledwie 6 lat. Z Chmielnickiego przybyła, według bp Witalija, najbardziej kapucyńska pielgrzymka: 235 osób szło pieszo 6 dni.

Najstarsza natomiast jest pielgrzymka z Żytomierza. Wierni wyruszyli stamtąd już po raz 41 po Mszy świętej w katedrze św. Zofii 19 lipca.

Tradycyjnie już od wielu lat pątnicy przybywają w sobotę i uczestniczą w wigilijnej odpustowej mszy, a później — w nocnym czuwaniu. Główna odpustowa Msza św. odpustowa sprawowana jest w niedzielę – w tym roku towarzyszy jej hasło: „Matko Boża, przyjmij pod swoją opiekę rodzinę ukraińską!“.

Komentując te słowa, kustosz Sanktuarium o. Rafał (Rafajił) Myszkowski zwrócił uwagę, że tegoroczna uroczystość zbiega się z dniem wyborów do Rady Najwyższej Ukrainy. "Chcemy złożyć nadzieję na lepszą przyszłość rodziny w naszym państwie pod opiekę Najświętszej Maryi Panny. Dlatego, jak co roku zapraszamy wszystkich na pielgrzymkę do Berdyczowa, a modlitewne wezwanie naszego spotkania, aby Bogurodzica przyjęła pod swą opiekę rodzinę ukraińską, jest ucieleśnieniem naszego pragnienia polecenia Jej wszystkich rodzin, żyjących na naszej ziemi" – powiedział o. kustosz.

Podkreślił, że "chcemy prosić szczególnie o wzmocnienie miłości, uratowanie od nieporozumień, uwolnienie od szkodliwych uzależnień" i dodał, że Kościół ma nadzieję na "otrzymanie przed ikoną berdyczowską od dobrego Boga potrzebnych nam łask". Zdaniem zakonnika w tym roku do sanktuarium przybędzie ok. 15 grup pieszych i dwie rowerowe.

Od kilku tygodni na Placu św. Jana Pawła II w Berdyczowie trwa budowa ołtarza polowego, podwyższenia dla przedstawicieli mediów oraz przestrzeni dla muzyków i chórów. Zajmują się tym pracownicy miejscowego klasztoru, parafianie, karmelici i siostry ze Zgromadzenia św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

Powitanie pielgrzymów rozpoczęło się 20 bm. od godz. 16. O 18 rozpoczęła się liturgia, której przewodniczył przewodniczący łacińskiego episkopatu Ukrainy, biskup odesko-symferopolski Bronisław Bernacki, a kazanie wygłosił bp Witalij Krywicki. Od 22 w sobotę do 6 rano w niedzielę 21 bm. trwać będzie całonocne czuwanie modlitewne w intencji rodzin ukraińskich. O godz. 9.30 w niedzielę rozpocznie się modlitwa różańcowa na Placu św. Jana Pawła II, a o 11 - uroczysta Eucharystia odpustowa pod przewodnictwem abp. Tommaso Caputo z udziałem wszystkich biskupów ukraińskich z bp. Bernackim na czele. Wezmą w niej udział polscy parlamentarzyści, przedstawiciele władz państwowych i miejscowych oraz korpusu dyplomatycznego i delegacje oficjalne.

Do udziału w tych uroczystościach zaprosił wiernych i wszystkich ludzi dobrej woli biskup kijowsko-żytomierski Witalij Krywicki. "Niech nas będzie coraz więcej - tych, którzy odkryli już w swoim życiu Boga i przyszli podzielić się z innymi zrozumieniem tego ,że Pan naprawdę działa w naszym życiu" – zachęcił biskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem