Reklama

Niech zachwycą się liturgią!

2013-12-05 11:07

O dekanalnych warsztatach liturgiczno-powołaniowych opowiada ks. Robert Patro
Edycja zielonogórsko-gorzowska 49/2013, str. 4-5

Barbara Przywoźna

KATARZYNA JASKÓLSKA: – Rekolekcje połączone z warsztatami to wciąż zupełnie świeża propozycja dla ministrantów i lektorów z poszczególnych dekanatów. Co ciekawe – z oferty skorzystają tylko wybrani. Skąd taka myśl?

KS. ROBERT PATRO: – Pomysł zrodził się podczas rekolekcji kapłańskich w diecezji tarnowskiej. Tam księża dzielili się potrzebą stworzenia rekolekcji, które obejmowałyby służbę liturgiczną z konkretnego dekanatu – po to, by wyciągać chłopaków z ich małej przestrzeni, jaką jest parafia, i proponować im coś ciekawego. Zacząłem o tym myśleć, zastanawiać się, jakie to byłyby rekolekcje, jaki miałyby charakter. Jakie powinny być istotne kierunki, cele i założenia. Potem do tego planowania włączył się ks. Tomasz Sałatka, diecezjalny moderator diakonii liturgicznej Ruchu Światło-Życie. I tak zrodziły się założenia, które od jesieni staramy się wprowadzić w życie.

– Czyli co konkretnie?

– Po pierwsze ważne jest miejsce warsztatów, jest nim Paradyż. Chcemy, aby przyjeżdżali tu lektorzy wyselekcjonowani wcześniej przez swoich opiekunów. Nie chodzi nam o ilość. Ksiądz pracujący na parafii widzi, którzy ministranci czy lektorzy chcą czegoś więcej, którzy są poruszani przez Pana Boga do tego, aby iść Jego drogą, również w kierunku kapłaństwa. Tych chłopców chcemy zaprosić. Nie po to, żeby ich indoktrynować, żeby coś im wmawiać, zakładać od razu koloratkę. Chodzi o to, żeby zderzyli się z tym miejscem, z Paradyżem, z seminarium, mieli tam jakieś spotkania, modlitwę, rekreację, ale też możliwość rozmowy z klerykami, którzy tam studiują. Klerycy mogą wtedy dać świadectwo swojego powołania. Myślę, że powołanie rodzi się też wtedy, kiedy się słyszy o tym, jak wygląda ta droga u starszego kolegi. Bardzo ważny jest więc ten aspekt powołaniowy – chcemy współpracować z łaską Pana Boga. On niewątpliwie cały czas powołuje, ale dzisiaj młodym ludziom jest trudno znaleźć siłę, żeby na to wezwanie odpowiedzieć pozytywnie. Coraz trudniej znaleźć przestrzeń, w której oni mogą zderzyć się z wołaniem Pana Boga, ale też zderzyć się z samym sobą.

– A inne cele?

– Zależy nam – bo nie jestem jedyny, który się tymi warsztatami zajmuje – żeby miały one charakter wspólnototwórczy. Chłopcy z różnych parafii, ale jednego dekanatu, gromadzą się na weekend i mają możliwość się poznać. Wiem, że istnieją dekanaty, w których służba liturgiczna łączy siły podczas większych uroczystości i chłopaki z sąsiednich parafii przyjeżdżają pomóc. Dobrze by było, gdyby to stało się czymś naturalnym, powszechnym – np. podczas uroczystości Bożego Ciała, która gromadzi całe miasto.
Kolejny ważny cel – chcemy dać im pewien poziom posługi liturgicznej, uczyć ich, rozwijać. Żeby służąc, zdobywali coraz większe umiejętności. W tej małej kilkunastoosobowej grupie dla każdego z nich podczas tych trzech dni starczy funkcji, każdy będzie do czegoś zaangażowany – raz jest ceremoniarzem, raz akolitą itd. Z tą wiedzą, z tymi umiejętnościami oni mogą być bardzo pomocni księżom w swoich parafiach – zwłaszcza podczas rozbudowanej liturgii. Będą umieli się w tej przestrzeni odnaleźć.
I wreszcie – istotna jest okazja do wejś-\\cia w życie modlitwy seminaryjnej, choćby poprzez uczestnictwo w Nieszporach razem z klerykami. Zachęcamy ich do pogłębiania osobistej relacji z Panem Jezusem. Niech zachwycą się liturgią! Bo w liturgii spotykamy się z Bogiem.

– Wszystko pięknie, ale choć warsztaty odbyły się dopiero dwa razy, już spotkałam się z zarzutem, że „po co się je robi, skoro każdy kapłan jest wystarczająco kompetentny, żeby w swojej parafii samemu szkolić lektorów i ministrantów”. Co Ksiądz na to?

– Zupełnie się z tym zarzutem nie zgadzam i zakładam, że zrodził się tylko na bazie teorii, zabrakło szerszego rozeznania. To prawda, że księża znają liturgię. Ale musimy oderwać się od myślenia kategoriami dużych miejskich parafii, gdzie jest proboszcz i kilku wikarych. Tam rzeczywiście jest czas i są możliwości, żeby uformować porządnie służbę liturgiczną (choć i w takich miejscach różnie z tym bywa, nie oszukujmy się). A co powiedzieć o wioskach, gdzie jest jeden proboszcz i kilka kościołów filialnych, w każdym 2-3 ministrantów, w różnym wieku. Łatwo sobie snuć koncepcje i wizje w parafii z jednym kościołem i kilkunastoma czy kilkudziesięcioma ministrantami, dla których robi się jedną wspólną zbiórkę. W parafii z filiami proboszcz musiałby robić 5 osobnych zbiórek, bo przecież nie zwiezie wszystkich chłopaków w jedno miejsce, do kościoła parafialnego. A nawet gdyby to zrobił, to żaden z nich nie będzie przyjeżdżał co niedzielę do parafialnego kościoła (gdzie miałby ćwiczyć posługę), bo służą u siebie, w filialnych, które mają np. inną konstrukcję prezbiterium itd. Dlatego te warsztaty naprawdę są dużą szansą przede wszystkim dla parafii małych, ale i duże na nich skorzystają – bo dają wiedzę, którą można wykorzystać w różnych warunkach.
W ogóle warto inwestować w rozwój służby liturgicznej. Doświadczenie wieloletnie pokazuje, że dobrze wyszkolony animator liturgiczny to dla parafii skarb. My, księża, powinniśmy patrzeć na to właśnie z tej perspektywy – zachęcać młodych ludzi do rozwoju.

– Dekanaty są zobowiązane wysłać chłopaków na warsztaty. Więc trzeba sobie zadać trud i znaleźć chętnych.

– To prawda. Po rozmowach z bp. Tadeuszem Lityńskim i po konsultacjach z księżmi dziekanami doszliśmy do wniosku, że trzeba działać systemowo. Zachęcamy księży do refleksji, że może warto pogadać z jednym czy drugim chłopakiem, zasponsorować mu ten wyjazd. Niech z każdej parafii w dekanacie będzie ktoś. W ciągu roku w warsztatach ma uczestniczyć pięć dekanatów. Koordynatorem zapisów, osobą odpowiedzialną za rozmowy z księżmi w dekanacie jest dekanalny duszpasterz młodzieży. Ja natomiast rozmawiam z dziekanem i przypominam o terminach.

– Powierzył Ksiądz prowadzenie części warsztatowej diakonii liturgicznej Ruchu Światło-Życie.

– Mamy w diecezji wiele wspaniałych ruchów i stowarzyszeń, ale to właśnie oazowicze zajmują się liturgią na taką skalę i tak profesjonalnie. Formacja animatorów liturgicznych – chłopaków i dziewczyn – jest kilkustopniowa, to są ludzie dobrze przygotowani do posługi i uczenia innych. Poza tym są też dla młodych świadectwem, że posługa nie kończy się razem z gimnazjum czy liceum, ale jest to styl życia.

– A nie boi się Ksiądz, że mówienie wprost o aspekcie powołaniowym może odstraszyć i część rodziców nie puści swoich synów?

– Myślę, że nie mają się czego bać, bo sam udział z nikogo nie zrobi księdza. Obserwuję, że rodzice, których dziecko odkrywa powołanie, nawet jeśli na początku tego nie rozumieją, to potem zwykle cieszą się tą łaską. Poza tym dobrze jest, jeśli są świadomi, że dziecko nie jest ich własnością, ale darem od Boga. I to Bogu właśnie muszą zaufać.

Tagi:
ministrant warsztaty

Reklama

Ministrant musi dawać dobry przykład

2018-09-15 12:14

ek / Kalisz (KAI)

Nie przestajemy być ministrantami, także w codzienności jesteśmy ludźmi bliskimi Bogu – mówił bp Łukasz Buzun podczas XI Pielgrzymki Ministrantów Diecezji Kaliskiej do Narodowego Sanktuarium św. Józefa.

Kl. Łukasz Kowalski

W homilii duchowny zachęcał ministrantów, aby rozpoznawali głos Boży w swojej duszy. - Pan Bóg popycha młodego człowieka ku dobru, daje dobre natchnienia. Ważne jest, żebyśmy mieli otwarte wnętrze i nie dali zwieźć się złemu duchowi, żebyśmy odczytali głos Boży w swoim życiu – powiedział bp Buzun.

Przekonywał, że ministrant na co dzień musi dawać dobry przykład. - Człowiek młody nieraz wstydzi się spraw dobrych, wstydzi się być ministrantem, bo koleżanki i koledzy będą stawiali mu większe wymagania, ale posługa ministranta daje satysfakcję. Nie przestajemy być ministrantami, także w codzienności jesteśmy ludźmi bliskimi Bogu – stwierdził.

Wskazał na św. Stanisława Kostkę i prosił ministrantów, aby zapoznali się z jego życiorysem. Dodał, że w jego życiu ogromną rolę odgrywała modlitwa.

Przytoczył też słowa patrona ministrantów św. Jana Berchmansa, który szczególnie umiłował Maryję. Zachęcał ministrantów, aby odmawiali modlitwy do Matki Bożej.

Wskazywał też na cechy, jakimi powinien odznaczać się ministrant, aby stawał się człowiekiem dobrym i świętym. Wymienił sumienność, punktualność, zdyscyplinowanie, cierpliwość, staranność, a przede wszystkim pobożność.

Zachęcał ministrantów, aby czytali czasopismo „Króluj nam Chryste”, a także sami je tworzyli poprzez pisanie artykułów.

- Dziękuję ministrantom za ofiarną, bezinteresowną często wieloletnią służbę i proszę, aby nie zniechęcali się – mówił bp pomocniczy diecezji kaliskiej.

W swoim przemówieniu ks. kan. Jarosław Kołodziejczak zachęcał ministrantów do jeszcze większej gorliwej służby przy ołtarzu. Prosił też o modlitwę za papieża Franciszka i Kościół Święty

Po komunii św., w kaplicy cudownego obrazu św. Józefa Kaliskiego, odmówiony został akt zawierzenia wszystkich ministrantów temu patronowi.

Podczas Mszy św. biskup spośród ministrantów ustanowił 25 ceremoniarzy i pobłogosławił krzyże, które będą znakiem ich posługi.

Modlitwie towarzyszyły relikwie św. Stanisława Kostki.

Po Eucharystii ministranci udali się do Wyższego Seminarium Duchownego w Kaliszu, gdzie obejrzeli przedstawienie „Alter Christus” w wykonaniu lektorów.

Organizatorem pielgrzymki był ks. kan. Jarosław Kołodziejczak, diecezjalny duszpasterz służby liturgicznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Profanacja kościoła w Koninie

2019-06-14 08:45

wpolityce.pl

Profanacja kościoła w Koninie! Wybite szyby, zniszczona figura św. Maksymiliana Kolbego i krwawe napisy na drzwiach.

Screen Facebook/Parafia św. Maksymiliana Kolbe w Koninie
Parafia św. Maksymiliana Kolbe w Koninie

Wandale kolejny raz dokonali profanacji kościoła pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego w Koninie. Nieznani sprawcy wybili witraże w dolnym kościele i zniszczyli figurę patrona parafii. Czy to efekt przybierającej na sile antykościelnej nagonki?

Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę. Zniszczenia ujawniła siostra zakonna, która kilkanaście minut po godzinie szóstej rano otwierała kościół.

Przyjmuję to z dużym spokojem. Jest też ogromna solidarność parafian. Zło nie może być ostatnim akcentem - powiedział proboszcz ks. Wojciech Kochański.

Wandale nie tylko wybili witraże i potłukli gablotę informacyjną. Figurce patrona parafii, św. Maksymiliana Marii Kolbego, odcięto dłoń.

Na drzwiach kościoła krwią namazano napis „Jakub oddaj”. Policja zabezpieczyła substancję do badań. Ani ks. proboszcz, ani funkcjonariusze nie wiedzą, jakie jest znaczenie napisu.

Według proboszcza parafii, straty wynoszą ok. 1 tys. złotych. Policja bada sprawę pod kątem uszkodzenia mienia.

Przypomnijmy, że to nie pierwsza profanacja w konińskim kościele. Miesiąc temu również nieznani sprawcy wybili w Kościele szyby kamieniem. Z kolei cztery miesiące temu miała miejsce próba włamania na plebanię.

Ja to przyjmuję z dużym spokojem. Jest też ogromna solidarność parafian. Zło nie może być ostatnim akcentem mówił proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Modlitewna obrona Jasnej Góry

2019-06-17 17:30

Marian Florek

Wszystkie ogólnopolskie media, które komentowały II Marsz Równości w Częstochowie, koncentrowały się na spektakularnych wątkach związanych z tym wydarzeniem. A szkoda. Jakoś bez echa przeszła inicjatywa częstochowskiej Akcji Katolickiej, aby przy figurze Matki Bożej, stojącej na wejściu na plac jasnogórski, zorganizować modlitewną redutę.

Setki, jeśli nie tysiące ludzi z wielu stron Polski przyjechało w dniu 16 czerwca br., aby pokojowo z pełnym szacunkiem dla innych zamanifestować swoje przekonania i obronić przed profanacją Królową Polski - Matkę Bożą Częstochowską.

Wyrażnie podkreślił taki właśnie charakter zgromadzenia Artur Dąbrowski, prezes Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej w Częstochowie. Modlitwę poprowadził ks. Ryszard Umański, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Częstochowie i kapelan NSZZ „Solidarność” w Częstochowie. Przebiegała ona w atmosferze skupienia i powagi.

Biorący udział w II Marszu Równości i modlący się ludzie zostali sprawnie rozdzieleni przez policję. Incydenty dziejące się na obrzeżach zgromadzenia nie zakłócały atmosfery modlitwy. Wniosek z tego wydarzenia jest zatem jeden i chyba optymistyczny. W dobie prób rozhuśtania społecznych nastrojów, siła modlitwy stanowi jedyne i skuteczne remedium, aby zbudować miedzyludzką zgodę w naszej ojczyźnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem