Reklama

Nie ma wiary bez krzyża

2013-12-12 10:54

Paweł Bugira
Edycja przemyska 50/2013, str. 4

Paweł Bugira

– Dobrze, że jesteście – zwrócił się abp Józef Michalik do licznie obecnych przedstawicieli różnych ruchów działających w diecezji. W uroczystość Chrystusa Króla w archikatedrze przemyskiej odbyło się zakończenie Roku Wiary. Mszy św. towarzyszyła coroczna pielgrzymka Akcji Katolickiej i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży z okazji przypadającego tego dnia ich święta patronalnego oraz kolejarzy, których patronkę – św. Katarzynę Kościół wspominał dzień później

Wraz z Metropolią Przemyskim Eucharystię koncelebrowali biskupi pomocniczy: Adam Szal i Stanisław Jamrozek oraz 70 księży. W uroczystości uczestniczyło bardzo wielu wiernych, którzy szczelnie wypełnili katedrę.

– Nie ma chrześcijaństwa bez krzyża, nie ma prawdziwego Kościoła, nie ma wiary chrześcijańskiej bez trudu, bez prześladowań – zaznaczył w homilii abp Michalik. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski wyraził niepokój, czy dzisiaj w Polsce miałoby zabraknąć w życiu publicznym miejsca dla szacunku do krzyża. – Widzimy, że jest siła napędowa, która prowadzi do tego, żeby bezcześcić krzyż Chrystusowy – powiedział. – Sztuka musi podnosić wzwyż, pomagać wydobywać piękno cielesne i duchowe – dodał, odnosząc się do niedawnych, wywołujących wiele kontrowersji, instalacji artystycznych.

Nie jesteśmy ludźmi drugiej kategorii

Abp Michalik zaznaczył, że chrześcijanin nie może rezygnować z obecności w świecie jako chrześcijanin. – Chrześcijanie nie są ludźmi drugiej kategorii, nie mogą być. Płacą takie same podatki, kupują i sprzedają, z tą różnicą, że powinni robić to uczciwie. Trzeba dawać świadectwo zaangażowania społecznego – podkreślił.

Reklama

Hierarcha stwierdził, że należy bronić krzyża, ale inaczej niż w czasach wojen krzyżowych czy nawet jak bronią go chrześcijanie w Afryce i Azji, którzy muszą niejednokrotnie oddawać życie za wiarę.

Abp Michalik wyraził radość, że coraz bardziej w życie Kościoła angażują się świeccy i powstają nowe grupy. – Dobrze, że jesteście – zwrócił się do licznie obecnych przedstawicieli różnych ruchów działających w diecezji. – To dzięki Kościołowi na całym świecie docenia się dzisiaj niepełnosprawnych. Dawniej ludzie się wstydzili, ukrywali dziecko niepełnosprawne. Dzisiaj są stowarzyszenia mówiące o godności tego człowieka. To jest egzamin prawdziwego humanizmu – zauważył abp Michalik.

Przewodniczący KEP skrytykował ideologię gender, która – jak stwierdził – polega na głoszeniu relatywizmu moralnego. – Jak marksizm promował walkę klas, to ta ideologia promuje walkę płci. Według niej, nie ma zasad, człowiek się nie rodzi mężczyzną ani kobietą. Co za absurd – mówił abp Michalik.

Wiara jest wielkim dobrem

Zwracał również uwagę, że Europa wyrosła z chrześcijaństwa i judaizmu, a także z kontaktów z kulturą grecką, rzymską oraz islamem. – Przecież do dzisiaj mówimy, że posługujemy się cyframi rzymskimi i arabskimi. To znaczy, że Europa czerpała także z arabskiej kultury i nie trzeba się tego bać. Trzeba szukać płaszczyzny spokojnego współżycia – podkreślił.

– Wiara jest wielkim dobrem, którym chcemy się dzielić – mówił Paweł Kurasz, prezes KSM, a prezes Akcji Katolickiej zauważył, że papież Benedykt XVI ogłaszając Rok Wiary zaprosił do autentycznego i wiernego nawrócenia się do Zbawiciela. – Każdy z nas, indywidualnie i wspólnotowo mógł korzystać z tego daru, aby umocnić swoją wiarę. Umacnianie wiary to także dawanie świadectwa o Chrystusie – zaznaczył.

Podczas uroczystości 45 osób złożyło przyrzeczenie członka KSM, a 11 przyjęło krzyż zastępowego. Powołano również 3 nowe oddziały Akcji Katolickiej: Kostarowce, Malinówka i Niziny. Tym samym w archidiecezji przemyskiej jest ich już 298.

Po Mszy św. odbyło się nabożeństwo na zakończenie Roku Wiary podczas, którego zostało odśpiewane dziękczynne „Ciebie Boga wysławiamy”. Oprawę liturgiczną przygotował Archidiecezjalny Chór „Magnificat” pod kierownictwem ks. Mieczysława Gniadego.

Tagi:
Rok Wiary

Reklama

Przez Maryję do Jezusa

2014-02-05 12:12

Ks. Jan Robakowski
Niedziela Ogólnopolska 6/2014, str. 18

Graziako

Słynna dewiza św. Ludwika Marii Grignion de Montfort: „Wszystko dla Jezusa przez Maryję”, bo to „droga najłatwiejsza, najkrótsza, najdoskonalsza i najpewniejsza”, jest aktualna szczególnie w sanktuarium Matki Bożej w Lourdes, gdzie przez swe objawienia Bernadetcie w Grocie Massabielskiej Niepokalana Dziewica szeroko otworzyła bramy prowadzące do nawrócenia grzeszników i umocnienia wiary.

Lourdes bramą wiary

To temat, jaki został zaproponowany w 2013 r. pielgrzymom do rozważań i przeżywania w czasie ich pobytu w tym słynnym sanktuarium Niepokalanej. 24 listopada 2013 r. zakończył się Rok Wiary, ogłoszony jeszcze przez Benedykta XVI. Jednak temat ten będzie zawsze aktualny dla ludzi szukających sensu życia: prawdy i Boga.

Lourdes jest wyjątkowo szeroką i skuteczną bramą prowadzącą do wiary, bo wszystko tu sprzyja nawróceniu i umocnieniu religijności.

Jeżeli pielgrzym stojący przed grotą z pokorą przyznaje w swoim sercu, że jego wiara jest bardzo słaba, ma szczególną okazję prosić w tym miejscu Jezusa, aby przez wstawiennictwo Maryi, która jest błogosławiona, bo uwierzyła, wyleczył go z niedowiarstwa i pozwolił przejść przez bramę prowadzącą do wiary.

Znak krzyża świętego

W czasie objawień w Lourdes Matka Boża nie tylko Bernadettę, ale wszystkich tu przybywających prowadzi do wiary przez wypowiedziane słowa, przez cudowną wodę, przez gesty i znaki pokutne.

Pierwszym gestem uczynionym przez Maryję i powtórzonym przez Bernadettę jest znak krzyża świętego. Matka Boża uczy nas przez Bernadettę, jak należy się żegnać. Kreśląc pobożnie na sobie ten znak, wyznajemy i składamy dziękczynienie Bogu Ojcu, który nas stworzył, Synowi, który nas zbawił, i Duchowi Świętemu, który nas oświeca i uświęca. Jak przypomina Benedykt XVI: „W znaku krzyża zawarta jest synteza naszej wiary”. Pozwólmy, aby Matka Boża z Lourdes nauczyła nas czynić ten znak, bo on ukazuje wiarę Kościoła i wyraża naszą wiarę.

Szczególnie poleca się pielgrzymom przejść Drogę Krzyżową, bo ona przez pobożną modlitwę i medytację każdej stacji prowadzi do najpełniejszego zrozumienia świętości i zbawczej mocy zawartej w znaku krzyża.

Cudowna woda i nawrócenie

Matka Boża mówi do Bernadetty: „Proś Boga o nawrócenie grzeszników”; „Pokuty, pokuty, pokuty”; „Idź do źródła napić się i umyć w nim”. Bernadetta, zawsze posłuszna Pani, na kolanach drąży rękami w głębi groty ziemię w poszukiwaniu wody. Z początku ukazuje się samo błoto. Gdy tylko zamieni się ono w błotnisty płyn, Bernadetta natychmiast, zgodnie z życzeniem Pani, pije go i myje się w nim, przez co jej twarz staje się szkaradnie brudna. Robi to na wszystkich obecnych negatywne wrażenie.

Tymczasem przez tych kilka gestów uczynionych przez Bernadettę Matka Boża ukazuje, jakie spustoszenie w ludzkiej egzystencji powoduje grzech. Przez grzech tracimy naszą przynależność do Boga, a tym samym – nasze podobieństwo do Niego. To właśnie oznaczało błoto na twarzy Bernadetty.

Na szczęście: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5, 20b). Błoto w grocie zostaje szybko oczyszczone przez krystalicznie czystą wodę z cudownego źródła, już od 150 lat przypominającą tę, która wytrysnęła z boku Chrystusowego na krzyżu, a która nas oczyściła w sakramencie chrztu św. i nieustannie oczyszcza w sakramencie pokuty.

Cudowna woda z Groty Massabielskiej uzdrowiła nie tylko tysiące chorych na ciele, ale też miliony chorych na duszy.

Chrystus wyraźnie nas zapewnia i zachęca obietnicą: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20). Dlatego jak najobficiej korzystajmy z naszej pielgrzymki.

Podczas pobytu w Lourdes mamy okazję każdego dnia wspólnie uczestniczyć we Mszy św., w adoracji Najświętszego Sakramentu, w Różańcu uroczyście odmawianym w grocie oraz w procesji chorych, uwieńczonej błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. A wieczorem, na zakończenie dnia, należy i warto wziąć udział w Maryjnej procesji różańcowej z lampionami, która jest niezwykle wzruszającą i niezapomnianą manifestacją wiary wielotysięcznej rzeszy pielgrzymów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przeor Jasnej Góry: uroczystość MB Częstochowskiej jest co roku dziękczynieniem

2019-08-21 12:10

it / Częstochowa (KAI)

Dziękczynienie za obecność Maryi w tajemnicy życia Kościoła i Polaków, zwłaszcza za I pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski, będzie w tym roku główną intencją jasnogórskich obchodów uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej. Nie zabraknie też modlitwy przebłagalnej za profanacje, szczególnie wizerunku Królowej Polski. Przeor Jasnej Góry zaprasza 26 sierpnia, aby „uradować serce Tej, która jest naszą Matką”. - Każdego roku święto jest dziękczynieniem za obecność Maryi w życiu naszego narodu - przypomina o. Marian Waligóra.

Przeor podkreśla, że w tym roku, w 40. rocznicę pierwszej pielgrzymki św. Jana Pawła II do częstochowskiego sanktuarium, uroczystość będzie także szczególną sposobnością do podziękowania Maryi za tego największego z Polaków i największego z jasnogórskich pielgrzymów. - Za jego miłość do Maryi, za jego ukochanie Kaplicy Matki Bożej - mówi o. Waligóra i dodaje, że będzie to dziękczynienie również „za opiekę Najświętszej Matki nad św. Janem Pawłem II i za to, że przyprowadzała go w pielgrzymkach wraz z Narodem tutaj”.

Jasnogórski przeor podkreśla, że wobec tak wielu aktów profanacji również Maryi obecnej w Jasnogórskiej Ikonie nie możemy „nie myśleć też o wymiarze przebłagalnym”. - Chcemy przepraszać, wynagradzać Bogu, ale i modlić się za tych ludzi, którzy nie rozumieją naszych wartości, szydzą i wyśmiewają się z nich - zauważa paulin.

O. Waligóra z mocą wskazuje jednak na wymiar radosnego przeżywania „imienin Maryi”, bo tak określane jest święto obchodzone 26 sierpnia. - Nade wszystko będziemy się radować wraz pielgrzymami, zwłaszcza pieszymi, którzy już licznie przybywają na Jasną Górę obecnością Matki Pana pośród nas – dodaje, przypominając, że „Ona uczy nas poddania się Bogu we wszystkim i zaprasza, byśmy czynili wszystko, co Jezus powie”.

Przeor Jasnej Góry przypomina, że uroczystość Matki Bożej Jasnogórskiej jest także dniem „duchowej łączności Narodu polskiego z Maryją w Jej Jasnogórskim Wizerunku”.

- Jasnogórski Wizerunek od wieków mocno wpisany jest w życie naszego narodu. Niemal w każdym polskim domu jest obecny i identyfikujemy się z Maryją w tej Ikonie, jako naszą Matką i Królową Polski – zauważa zakonnik. Podkreśla, że jest to „nasza historia i nasze dziedzictwo”.

O. Waligóra na pytanie o wzrost, podczas pierwszego szczytu, liczby pielgrzymów przybywających w tym roku w pieszych i rowerowych grupach podkreśla, że „świadczy to o duchowej potrzebie Polaków”. - Dziś na pielgrzymkę ludzie nie idą z powodów politycznych, ten czas już minął. Pielgrzymowanie coraz bardziej nabiera wymiaru rekolekcji w drodze, wewnętrznego ożywienia. Mamy potrzebę trudem, ascezą drogi pielgrzymiej zanosić nasze osobiste intencje i świata w którym żyjemy i wyrażać miłość wobec Boga przez wstawiennictwo Jego Matki – powiedział.

Zdaniem przeora „pielgrzymowanie jasnogórskie to bezcenny dar, to fenomen, który pokazuje jak bardzo potrzebujemy działania, czynu, który będzie nas zbliżał do Boga”. Pielgrzymowanie nazywa on „wewnętrznym instynktem wiary”, który jest w nas i niezależenie od sytuacji społeczno-politycznej, będzie się w nas rozwijał. - To jest nasza moc duchowa i nie jest to powód do chluby, ale do tego, byśmy widzieli, że jest w nas wielki potencjał i z niego czerpali - podkreśla.

Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej zawsze jest także przypomnieniem o roli Jasnej Góry, jako duchowej stolicy Polski. Przeor z radością zauważa, że „ludzie coraz częściej afirmują także tu swój patriotyzm”. - To piękne doświadczenie, tym bardziej, że przez długie lata te wartości patriotyczne były spychane na bok, nie umieliśmy się odnaleźć w nowej rzeczywistości Unii Europejskiej, nie wiedzieliśmy, czy i jak możemy mówić o Polsce, o miłości do Ojczyzny, czy niesienie flagi w pielgrzymce jest dobre czy złe. Był w nas moment zawahania, ale powoli odkrywamy wartość bycia Polakiem w sercu Europy i jesteśmy z tego dumni – powiedział o. Waligóra. Dodał, że „oczywiście jest dużo do zrobienia do tego, by za deklaracjami szło życie, ale na Jasnej Górze widać jak naród jednoczy się”.

Podkreśla, że nieprzypadkowo na wałach wypisane zostały słowa Jana Pawła II: Tu bije serce Narodu a każdego dnia w Kaplicy Matki Bożej odprawiana jest msza za Ojczyznę, bo „modlitwa to także forma wyrażania patriotyzmu”. Uroczystości na Jasnej Górze co roku poprzedza Nowenna do Matki Bożej Jasnogórskiej. Jest to praktyka, którą paulini pielęgnują od wieków. Przez dziewięć kolejnych wieczorów, począwszy od 17 sierpnia, na jasnogórskim Szczycie odprawiana jest też Msza św. zwana nowennową. W tym roku specjalnie przygotowane na tę okazję kazania głosi o. Michał Lukoszek, wikariusz generalny Zakonu Paulinów. Są one przypomnieniem o zawierzeniu Maryi w oparciu o słowa Jana Pawła II: jestem człowiekiem zawierzenia i nauczyłem się nim być tutaj”.

Na Mszę św. nowennową w pielgrzymkach, także pieszych, przychodzą wierni częstochowskich parafii. Suma odpustowa z udziałem Episkopatu Polski odprawiona zostanie o godz. 11.00. Będzie jej przewodniczył Prymas Polski abp Wojciech Polak, który wygłosi też kazanie. W jej trakcie ponowione zostaną Jasnogórskie Śluby Narodu, których autorem jest Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński.

- Zapraszamy 26 sierpnia do wspólnej modlitwy, nie tylko na Sumę, ale przez cały dzień. Przybywajmy, by uradować serce Tej, która jest naszą Matką – zachęca jasnogórski przeor.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem