Reklama

Lednica jest pełnoletnia!

2014-02-05 12:12

O. Jan Góra OP
Niedziela Ogólnopolska 6/2014, str. 22-23

Graziako

W bieżącym roku 7 czerwca na Polach Lednickich odbędzie się XVIII Spotkanie Młodych Lednica 2000. Lednica ma już 18 lat. Jest zatem pełnoletnia!

Spotkania młodych nad jeziorem Lednica zainaugurował Jan Paweł II nalotem w helikopterze 2 czerwca 1997 r. i symbolicznie w ten sposób przeprowadził młodych w nowe tysiąclecie.

Istotą spotkań lednickich od początku jest metafizyczny akt wyboru Chrystusa w nawiązaniu do wyboru Chrystusa przez Mieszka I w 966 r. podczas przyjęcia chrztu.

Reklama

Czym jest Lednica

Przez te osiemnaście lat niemałym wysiłkiem Lednica zdobyła swoją tożsamość. Stworzyła dorobek kulturowy w postaci urządzenia terenu, wybudowania ośrodka, ale przede wszystkim w postaci katechezy, śpiewów i tańców, które rozeszły się po świecie i dotarły aż do Chicago. Lednica wyrasta z żywego nurtu w Kościele i jest w Kościele razem z jego pasterzami i kapłanami.

Lednica proponuje zawsze spowiedź i Eucharystię, adorację i wybór Chrystusa oraz przejście przez Bramę Rybę. Spotkania lednickie stworzyły odrębne miejsce na mapie o nazwie Pola Lednickie, bo tak je nazwał Jan Paweł II w pierwszym przemówieniu. To miejsce promieniuje entuzjazmem, radością wiary i twórczością. Kieruje ku rozwojowi. Tutaj zrodziły się liczne powołania i zawiązało się wiele małżeństw. Pod Bramą miały miejsce niejedne oświadczyny czy zaręczyny. Lednica jest tyglem wiary, a wytworzona temperatura utrzymywana jest przez cały rok.

Lednica bowiem to nie tylko jednorazowe doroczne wydarzenie, ale stała formacja dojrzałego i integralnego człowieka i chrześcijanina. Lednica nie poucza, ale proponuje i zaprasza. W każdy weekend jesteśmy w Ośrodku nad Lednicą sami lub z gośćmi, którzy do nas przyjeżdżają, aby wspólnie zbliżać się do Jezusa. Zdarza się, że korzystamy z zaproszenia i jedziemy do innych.

Lednica ma swój skarb: osiem przemówień Jana Pawła II, skierowanych do młodych w latach 1997 – 2004. Te przesłania układają się w zwarty program wzrostu i rozwoju. W sytuacji, kiedy język przekazu wiary stał się w wielu przypadkach niekomunikatywny i niezrozumiały (o czym wyraźnie pisze Benedykt XVI w książce wywiadzie „Światłość świata”, s. 75), Lednica wypracowuje swój język nośny i zrozumiały, starając się uwyraźnić przesłanie wiary i ułatwić danie pozytywnej odpowiedzi Miłości, która się nam objawia i wychodzi nam na spotkanie.

Aby nie być gołosłownym, dzięki Janowi Pawłowi II potrafimy wyróżnić treści i przestrzenie naszego życia, które absolutnie domagają się obecności Chrystusa i Jego wskazań, a bez których nasze człowieczeństwo jest absolutnie ogołocone i pozbawione godności.

Program duszpasterski Lednicy

Przypatrzmy się z bliska proponowanym etapom wzrostu świadomości i postaw. Pierwszy etap stanowią trzy stopnie. Pierwszym jest więź z Chrystusem i z braćmi. Człowiek jest istotą zbudowaną niejako z więzi. Dzięki więzi się rozwija, bo więzi go tworzą. Więź z Chrystusem jest podstawowa. Zarówno spotkania lednickie, jak i formacja lednicka zwracają na to baczną uwagę. A zatem budowanie więzi, wspólnoty. Integracja. Nie jestem sam. Jest nas wielu.

Drugim stopniem lednickiej propozycji jest odpowiedzialność. Nauczyć młodych odpowiedzialności za siebie i innych. Za wiarę, za Boga w sercach, za rozwój osobisty, za sumienie, za język i za ten kawałek ziemi, który mamy do dyspozycji. Odpowiedzialność za miłość.

Trzecim stopniem wynikającym z przemówień Jana Pawła II jest wspólnota. Nie można samemu wzrastać, rozwijać się, nie można samemu ustrzec wiary. Wspólnota jest tyglem wypalania się szlachetnych i dojrzałych osobowości. We wspólnocie doznajemy przebaczenia i doświadczamy wzrostu. We wspólnocie doznajemy radości i pokonujemy samotność.

I to jest pierwszy etap wzrostu proponowany przez program lednicki. Więź, odpowiedzialność i wspólnota. Oczywiście, że obecny jest tam Chrystus i drugi człowiek. Ale dalsze etapy jeszcze przed nami.

Drugim etapem są kolejne trzy stopnie wzrostu, wynikające z przemówień Jana Pawła II. A zatem: Kolejny, czwarty już stopień to odkrycie i spotkanie z Jezusem. Dostrzeżenie Jezusa jako źródła i centrum swojego życia, Jezusa jako inicjatywy miłości Boga, który wysyła swojego Syna do nas z orędziem miłości. On jest pierwszy, On jest większy.

Piąty stopień to zawierzenie Słowu. Słowo Boże warte jest kredytu zaufania. Wierzymy temu Słowu i staramy się tak żyć, aby nie umrzeć na wieki. Słowo Boże jest dla wierzących argumentem pierwszym i ostatnim. Żyjemy tak, a nie inaczej, bo On tak powiedział, i to wystarcza.

Szósty stopień to uczestnictwo, zaangażowanie. Nauczyć i przekonać do uczestnictwa. Bez wstąpienia do wody, bez zanurzenia stóp w wodzie, stojąc tylko na brzegu, nie można doświadczyć życiodajnego działania nurtu. Bez uczestnictwa w życiu Kościoła i bez uczestnictwa w życiu społecznym nie można mówić o dojrzałości.

Na tym kończy się drugi etap propozycji lednickiej – rozwoju osobowości integralnej. Jezus Chrystus jako fundament, następnie Słowo Boże i uczestnictwo.

Pozostałe dwa przemówienia zwracają uwagę na dojrzałość społeczną, tzn. udział w życiu społecznym i udział w życiu Kościoła. Dojrzałość społeczna to zaangażowanie, ale nie wtedy, kiedy będę miał czas i będzie mi się chciało, lecz wtedy, kiedy jest potrzeba.

Wreszcie ostatni stopień edukacji lednickiej to egzamin z miłości. Bo tym, na czym opiera się świat i nasza nadzieja życia wiecznego, jest miłość. Stąd Jan Paweł II pyta: Czy kochasz? Czy kochasz mnie? Czy kochasz mnie bardziej? I czeka na naszą odpowiedź.

Wielka inscenizacja spraw Bożych

Lednica ma zatem konkret, a nie ideologię. Ma konkretną propozycję treściową, która karmi, umacnia i pokazuje drogę. Jest programem wzrostu i rozwoju. Dlatego czujemy się prowadzeni.

Przypominam sobie, jak jeden z braci pisał do mnie po pierwszej Lednicy: bracie, głębi i jeszcze raz głębi. Jakiż to populizm to podskakiwanie. Czym ojciec karmi tych młodych, którzy ci zaufali... Z latami treści i głębi przybywało. Powstał zwarty program rozwoju integralnej osobowości. Ojciec Święty nakazał mi, abym Gutenberga przekładał na obraz, wizję. Lednica to wielka inscenizacja spraw Bożych. A jako propozycja wychowawcza oraz strategia rozwoju i pójścia za Chrystusem jest solidna, twórcza i atrakcyjna. Nic bowiem tak nie pociąga, jak rozwój, który kosztuje sporo wysiłku.

Pragnąłem napisać o lednickim programie, zapraszając na XVIII Spotkanie Młodych nad Lednicą. Ale zapraszam nie tylko młodych, lecz wszystkich, którzy w spotkaniach brali już wcześniej udział. Uczestnicy spotkania otrzymają bowiem lednicki dowód osobisty, dowód pełnoletności i dojrzałości w wierze. Ten dowód pozwoli nam się odnajdywać. Czekam na Was 7 czerwca 2014 r. na Polach Lednickich. Zobaczcie też naszą stronę: www.lednica2000.pl.

Tagi:
Lednica

Przygotowania do Lednicy 2019

2019-03-21 10:45

Anna Przewoźnik

Anna Przewoźnik

20 marca br. przedstawiciele Wspólnoty Lednickiej na czele z o. Wojciechem Prusem, duszpasterzem Wspólnoty, przybyli do Częstochowy. To tradycyjny przyjazd, którego celem jest przede wszystkim zawierzenie się Matce Bożej podczas Apelu Jasnogórskiego w Kaplicy Matki Bożej, przed Cudownym Obrazem.

O godz. 21.00 młodzi organizujący coroczne spotkania na Polach Lednickich, przewodniczyli modlitwie apelowej. Tekst rozważania przygotował o. Wojciech Prus.

Przeczytaj także: Maryjo, najlepsza Matko!

Wcześniej, przed modlitwą, młodzi z Ruchu Lednickiego, odwiedzili redakcję tygodnika katolickiego „Niedziela”. Opowiedzieli między innymi o przygotowaniach do XXIII Spotkania Młodych LEDNICA 2000 na Polach Lednickich. W tym roku odbędzie się ono 1 czerwca br. pod hasłem: Wiesz, że Cię kocham.

- W tym roku zamilkniemy i wsłuchamy się w to co Bóg ma nam do powiedzenia. Chce nam powiedzieć bardzo prostą rzecz o której często zapominamy, usłyszymy ją w tegorocznym przesłaniu. Ojciec Jan W. Góra, założyciel i pierwszy duszpasterz Wspólnoty LEDNICA 2000 powtarzał często za św. Janem Pawłem II: „Człowiek jest silny, mocny wtedy, kiedy wie, że jest kochany” - To piękne hasło, które zrodziło się na modlitwie, adoracji - podkreśla o. Wojciech Prus.

Młodzi będą starali się odkryć siłę płynącą z sakramentów spowiedzi i Eucharystii, która pozwala przezwyciężać trudności życia codziennego.

Jednym z symboli tegorocznej Lednicy będzie pieczęć. Młodzi ludzie otrzymają również specjalnie przygotowany rachunek sumienia: “Poznaj moje serce, czyli lednicka droga do spowiedzi”. Będzie to specjalnie przygotowana na tę okoliczność broszura, której treść można wykorzystać przygotowując się do sakramentu pojednania.

Więcej informacji na www.lednica2000.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Ojciec Pio – czciciel Maryi

2018-05-09 10:18

Biuro Prasowe Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincja Krakowska
Niedziela Ogólnopolska 19/2018, str. 8-9

Synowskie oddanie św. Ojca Pio Matce Bożej jest znane. Święty Stygmatyk już w dzieciństwie codziennie odwiedzał „Matkę Bożej Wolności”, Patronkę Pietrelciny – miasta jego urodzenia. Tkliwą pamięć o Matce Bożej pielęgnował aż do czasu swojego odejścia do domu Ojca. 23 września 2018 r. przypada 50. rocznica jego śmierci

Biuro Prasowe OFMCap-Krka
Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki”, „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”

Ojciec Pio miał swoje osobiste, pełne czułości zwroty, którymi odnosił się do swojej „Mateczki” , „Mateńki”, „Kochanej Matki”, „Pięknej Matki”, „Najbardziej Świętej Matki”. Wspaniałym przykładem przeżywania bliskiej zażyłości z Matką Bożą jest ekstaza 30 listopada 1911 r., zanotowana przez o. Agostino, w której św. Ojciec Pio zwraca się do niebieskiej Matki: „Twoje oczy są wspanialsze od słońca..., jesteś piękna, kochana Matko, jestem dumny, że Cię kocham..., a więc pomóż mi...”. Nieco później w tym samym uniesieniu duchowym dodaje: „Och, jesteś piękna... śmiejesz się? Nie szkodzi... Jesteś piękna!...”.

Miłość do Maryi – drogowskaz, siła i lek

Być może trudno nam sobie wyobrazić śmiejącą się Matkę Bożą, lecz Jej uśmiech był wyrazem szczęścia i radości ze spotkania z kochającym synem. Jak wielka to była miłość i jakże pokorna, świadczą słowa świętego: „Chciałbym kochać Maryję tak, jak na to zasługuje. Pamiętajmy jednak i o tym, że wszyscy święci i Aniołowie razem wzięci nie potrafią godnie kochać i czcić Matki Bożej”.

Miłość Ojca Pio do Maryi naznaczyła jego duchowość – zarówno kapłańską, jak i zakonną, była wtopiona w całe życie świętego, była jego drogowskazem, siłą, radością, wsparciem, lekiem i uzdrowieniem w chorobie, a także Towarzyszką w umieraniu. Św. Ojciec Pio zachęcał wszystkich, aby podążali za Matką Kościoła, dlatego radził: „Niech Najświętsza Dziewica, która była pierwsza w zachowaniu Ewangelii w całej jej doskonałości i w całej jej surowości, zanim została napisana, otrzyma dla nas tę łaskę i pobudzi nas, abyśmy chodzili w Jej bezpośredniej bliskości. Musimy czynić wielki wysiłek, aby naśladować niezmiennie tę błogosławioną Matkę, aby iść blisko Niej, od czasu gdy nie ma innej drogi życia, z wyjątkiem drogi, którą szła nasza Matka. Nie odmawiajmy przyjęcia tej drogi my, którzy chcemy dojść do jej końca”.

Biuro Prasowe OFMCap-Krka

Miłosierdzie dla dusz czyśćcowych

Doświadczenia bliskości Maryi i zażyłości z Nią znajdujemy w świadectwach spisanych przez współbraci Ojca Pio z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Brat Carmelo da San Giovanni in Galdo wspominał: „Podczas wieczornego oficjum, gdy czytał modlitwę do Matki Bożej, wzruszał się do łez. Tego wieczoru jego głos, w czasie przerywanej wciąż modlitwy, był niezwykły. Był tak wyraźnie poruszony, że z trudem kontynuował modlitwę, a jego wzruszenie udzieliło się obecnym na uroczystości. Na nic się zdały jego starania, by rzekomymi atakami kaszlu ukryć swoją żarliwą miłość do Matki Bożej, która wiele razy, jak twierdził, «ratowała go od piekła, na które zasługiwał».

Wieczorem 15 lipca 1959 r. św. Ojciec Pio był chory i znajdował się w swojej celi klasztornej, podczas gdy w kościele zgromadzili się jego synowie i córki duchowe. Przemówił do nich przez megafon: «Pamiętajmy o tym, że jutro jest święto Matki Bożej Szkaplerznej, będącej szczególną opiekunką dusz czyśćcowych. Polecajmy tej drogiej Matce święte dusze w czyśćcu. Któż z nas nie ma tam swoich bliskich i kto wie, jak wielu z nich cierpi tam może – a nawet z pewnością – także przez nas... Prośmy Mamę, aby przyszła im z pomocą, łagodząc ich cierpienia i chłodząc dręczący ich płomień. Jeżeli my będziemy miłosierni w stosunku do nich, jeżeli – nie daj Bóg! – i my będziemy musieli pójść do czyśćca, Pan Bóg sprawi, iż pojawią się inni, którzy pomogą z kolei nam»”.

Matka, która nigdy nie opuszcza

Jest wiele opowieści, w których widzimy potęgę orędownictwa Matki Bożej oraz powierzania Jej macierzyńskiej opiece wszystkich proszących Ojca Pio o wstawiennictwo. Święty Stygmatyk zawsze pukał do Serca Maryi, aby otrzymać łaskę, o którą prosił. Zwykle też odpowiadał tym, którzy prosili go o modlitwę: „Będę prosić Matkę Bożą” i zachęcał: „Módlmy się żarliwie, zgodnie i ufnie, cierpliwie czekając, aby Pan Bóg i Najświętsza Panna, Jego Matka, odpowiedzieli na nasze modlitwy (...). Bądźmy wierni i wytrwali, a Najświętsza Panienka nie będzie mogła pozostać głucha na modlitwy swoich dzieci (...). Jeśli wytrwamy, to Matka nie pozostanie nieczuła na nasze lamenty”.

Doświadczenie orędownictwa Matki Bożej starał się przekazywać wszystkim, którzy stali się jego duchowymi synami i córkami. Do Józefiny Morgery napisał: „Pamiętaj, że oprócz tego nieodłącznego towarzysza jest również Ta, która kształtuje całą radość naszego serca. Jest Maryja, Matka Jezusa i Matka nasza. Pan Bóg dobroci zechciał dać nam – w porządku duchowym – tak bardzo czułą Matkę, która ciągle czuwa nad naszym zbawieniem. Tak, moja dobra Córko, rozszerzaj coraz bardziej Twe serce na zaufanie tej najukochańszej Matce, która służy nam nie tylko jako więź zjednoczenia z Panem Bogiem, jako więź dobroci, ale także jeszcze jako Pośredniczka, która stała się jakby Środkiem obrony przed wrogami naszego zbawienia. Odwagi więc i ciągle do przodu, ponieważ jeśli wróg nie śpi, aby nas zgubić, to ta błogosławiona Matka nie opuszcza nas ani na moment”.

Święty od Różańców

We fragmencie dziennika z 1929 r. św. Ojciec Pio wymienia swoje codzienne pacierze. W zapisie o medytacjach i nowennach jest także taka notatka: „Codziennie nie mniej niż całych pięć Różańców”. Św. Ojciec Pio wyrażał swoją wielką, czułą miłość do Matki Bożej przez odmawianie Różańca. Z różańcem w dłoniach i z imieniem Maryi na ustach odszedł po wiekuistą nagrodę. Był określany jako „żyjący różaniec”, to znaczy, że każdy dzień jego życia oplatało niekończące się odmawianie „Zdrowaś Maryjo”. Na pytanie swego przełożonego, ile Różańców odmówił w ciągu dnia, odpowiedział: „Muszę powiedzieć prawdę mojemu superiorowi. Odmówiłem mniej więcej trzydzieści; raczej więcej”.

Ktoś zwrócił się do świętego z prośbą: „Ojcze, daj nam jakąś radę, podaj wskazania”. Św. Ojciec Pio odpowiedział: „Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej Różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.

Dwa dni przed śmiercią św. Ojciec Pio powtórzył jeszcze raz tę myśl: „Kochajcie Matkę Najświętszą; czyńcie wszystko, by Ją kochano. Odmawiajcie Różaniec, odmawiajcie go zawsze, róbcie to tak często, jak tylko to jest możliwe”.

Ojciec Pio podjął zaproszenie Pana Jezusa, by być człowiekiem nieustannej modlitwy, dlatego jego Różaniec nigdy nie ustawał. Święty od Różańców, święty naznaczony stygmatami, święty od cudów, święty naszych czasów, święty przez krew, święty, dla którego Msza św. była największym przeżyciem: oto Ojciec Pio.

To dlatego posiał Różaniec w sercach swoich dzieci duchowych, a tym, którzy go dziś szukają, ukazuje się z różańcem w ręku. Takiego zapamiętali go najbliżsi: siedzącego w chórze zakonnym naprzeciw mozaiki głównego ołtarza sanktuarium, niezmiennie z różańcem w ręku; lekko się kołysząc, przesuwał jego paciorki palcami. Jeśli zaś chodzi o czas potrzebny do odmówienia tylu Różańców dziennie, to odpowiedź jest prosta. Ojciec Pio nieraz się zwierzał, że może wykonywać trzy czynności naraz: modlić się, spowiadać i odbywać podróże.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

15 tysięcy żołnierzy modliło się w Lourdes o pokój na świecie!

2019-05-25 21:12

Agata Pieszko

Zakończyła się 61. Międzynarodowa Pielgrzymka Wojskowa do Lourdes, podczas której 15 tysięcy żołnierzy modliło się o pokój na świecie. Pielgrzymka trwała od 17 do 19 maja, jednak grupa polskich żołnierzy, licząca 180 osób, rozpoczęła swoją podróż już 12 maja. Wśród pielgrzymów z Polski znalazła się 30-osobowa reprezentacja podchorążych z Duszpasterstwa Akademickiego „Nieśmiertelni” Akademii Wojsk Lądowych na czele z kapelanem ks. kpt. Maksymilianem Jezierskim. Żołnierze z Wrocławia połączyli się z resztą pielgrzymów w koszarach 23 Śląskiego Pułku Artylerii w Bolesławcu, skąd wyruszyli autokarem w stronę Lourdes.

Archiwum DA Nieśmiertelni

Hasem tegorocznej 61. Międzynarodowej Pielgrzymki Wojskowej były słowa „Szukaj pokoju i dąż do niego” (Ps 34, 15), przypominające o darze zgody jako bożym błogosławieństwie.

– Celem pielgrzymki była modlitwa o pokój na świecie. W tej niezwykłej modlitwie wzięło udział ok. 15 tys. żołnierzy z całego świata. Oprócz fenomenalnych duchowych przeżyć doświadczyliśmy niezapomnianej przygody związanej z poznaniem żołnierzy z innych krajów. Mogliśmy zwiedzić także wiele ciekawych miejsc. Wróciliśmy do Wrocławia umocnieni w wierze oraz z pogłębioną świadomością odpowiedzialności za utrzymanie pokoju na świecie. Zobaczyliśmy, że armie są w stanie rozmawiać ze sobą w zgodzie i walczyć razem w słusznej sprawie. Po tym wyjeździe możemy z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy żołnierzami Wojska Polskiego – mówi ks. kpt. Maksymilian Jezierski, kapelan Akademii Wojsk Lądowych

Podchorąży z Duszpasterstwa Akademickiego „Nieśmiertelni” wrócili do Wrocławia 23 maja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem