Reklama

Dobre znaki na przyszłość Kościoła

2014-02-11 15:46


Niedziela Ogólnopolska 7/2014, str. 10-11

Ks. Paweł Rytel-Andrianik

– Jestem optymistą, jeśli chodzi o przyszłość polskiego Kościoła – mówi abp Józef Michalik, do którego na półmetku „Ad limina apostolorum” podeszli z mikrofonami ks. Paweł Rytel-Andrianik z „Niedzieli” i o. Leszek Gęsiak SJ z Radia Watykańskiego. Przewodniczący KEP dokonał podsumowania tego etapu wizyty polskich biskupów w Watykanie. Zwrócił uwagę, że niektórzy pytają, jak to się stało, iż Polska jeszcze się trzyma. Spodziewano się bowiem, że 10-15 lat po odzyskaniu wolności polskie kościoły będą puste. I wyjaśnił, że ufamy Panu Bogu bardziej niż sobie. Kościół w Polsce był zawsze Kościołem maryjnym, Kościołem pobożności ludowej. Tej pobożności nigdy się nie wstydziliśmy. Tę pobożność trzeba pogłębiać nieustannie. I to jest pewna siła bliskości Kościoła, księży, biskupów z ludźmi. Wyjaśnił dalej, że Kościół w Polsce to historia męczenników, Żołnierzy Wyklętych, mordowanych księży, których symbolem jest ks. Jerzy Popiełuszko, a przede wszystkim – Polska wydała świętego papieża Jana Pawła II. Polski Kościół ma wiele do zaoferowania Kościołowi powszechnemu.

Jesteśmy po wielu wizytach w kongregacjach. Wczoraj był bardzo pracowity dzień – 6 wizyt. Dziś podobnie. Wszędzie spotykamy się z pewnym zainteresowaniem Kościołem w Polsce. Niektórzy pytają, jak to się stało, że Polska jeszcze się trzyma. Mówią wyraźnie: – Myśmy myśleli, że w 10-15 lat po odzyskaniu wolności polskie kościoły będą puste. Odpowiadamy, że ufamy Panu Bogu bardziej niż sobie. Mówimy też, że nie zamierzamy odejść od wrażliwości naszych ludzi. Wyjaśniamy, że Kościół w Polsce zawsze był Kościołem maryjnym, Kościołem pobożności ludowej. Tej pobożności nigdy się nie wstydziliśmy. Tę pobożność trzeba pogłębiać nieustannie. I to jest pewna siła bliskości Kościoła, czyli księży, biskupów z ludźmi. Wiemy, że Ewangelia jest dla ludzi prostego serca. Człowiek może być wykształcony, ale jeśli zachowa proste serce, szczere, wrażliwe sumienie, to kościoły nie będą puste, bo w sercu najpierw musi mieszkać Bóg. Kolejna wrażliwość, tj. wrażliwość na grzech. To, co papież Franciszek podkreślał w przemówieniu do kardynałów i później powtarzał o Bożym miłosierdziu. Jeśli człowiek ma rozeznanie grzechu, ma rozeznanie dobra i zła, to wie, że tylko Bóg odpuszcza grzechy. I to jest pewna siła i wskazówka dla nas, że nie możemy od tych pryncypiów odejść. Zarówno kard. Wyszyński i kard. Wojtyła, jak i nasi biskupi poprzednicy bardzo to podkreślali.

Pojawiają się też głosy, że walczy się papieżem Franciszkiem z Kościołem, z biskupami. Sami kardynałowie z niektórych dykasterii to nam przypomnieli, ale uspokoili nas, że nie tylko w Polsce tak się dzieje. Mówią: tym się nie bardzo przejmujcie, to jest fala, to jest czołg, który idzie dzisiaj przez Europę, przez wiele krajów. Podobnie jak próbowano nam w Polsce wmówić, że list o gender, który spowodował takie wielkie poruszenie, to jest wymysł polskich zaściankowych biskupów, przestarzałych, nieotwartych na nowoczesność. A tu okazuje się, że on współbrzmi z Kościołem powszechnym, że Polski Episkopat jest siódmym, który zabiera głos na ten temat. To jest dowód, że to jest strategia, która w wielu krajach ujawnia swoje metody i że odpowiedź Kościoła wszędzie jest jednakowa, bo chodzi o obronę człowieka, o obronę prawa natury, człowieczeństwa, godności ludzkiej. I myślę, że to jest dobry znak.

Byłem dumny wczoraj po południu, kiedy wysłuchałem prelekcji kard. Ryłki – Polaka, który jest bardzo ciekawym człowiekiem, ma duże doświadczenie i widać, że pasjonuje się zarówno Janem Pawłem II, jak i Benedyktem XVI, a także Franciszkiem. Kard. Ryłko zrobił nam taki wykład ascetyczno-duszpastersko-strategiczny, a jeśli chodzi o szereg analiz – bardzo ciekawy. Myślę, że trzeba będzie skorzystać z tej refleksji, także z myślą o Światowym Dniu Młodzieży w Polsce, który się zbliża. Ojciec Święty Franciszek przyjedzie do młodzieży świata zgromadzonej w Krakowie, ale także do całej Polski. Jest to bardzo ważne wyzwanie dla młodzieży. Odczuwamy odpływ młodzieży na emigrację, zwłaszcza młodzieży zdolnej, dynamicznej. Przecież to jest dramat, że Polska wymiera. Trzeba bić we wszystkie dzwony, trzeba o tym mówić. Najwięcej polskich dzieci rodzi się w Anglii, w Irlandii, poza Polską. To wywołuje wielkie zaniepokojenie, które nas przenika, ale przecież oprócz tego, że mamy posługiwać słowem, zwłaszcza słowem Bożym i modlitwą, to niewiele więcej możemy zrobić. Wszyscy natomiast musimy się nawrócić. Nie tylko strategia rządu wobec rodziny powinna być inna, ale każdy z nas, każda rodzina, każdy polski dom powinien się nawrócić do nowego myślenia, do nowej odpowiedzialności za naród, za Ojczyznę.

Reklama

Daliśmy sobie wmówić, że o patriotyzmie nie trzeba mówić, że miłość do Ojczyzny to przeżytek, że historia Polski to historia minusów czy hańby. Nie! Historia Polski to historia prawdy o wielkiej ofierze wielu ludzi, o których zapominamy. To jest historia prawdy o tym, że miłość Ojczyzny to jest również ofiara na rzecz innych, to jest miłość do własnego narodu, ale i otwarcie na inne narody. Polska nigdy nie zamykała się na inne narody, na inne religie i o tym trzeba mówić. Wmówili nam, że powinniśmy się wstydzić, iż jesteśmy Polakami. To absurd, niech się wstydzą ci, którzy głoszą kłamstwo. A są przecież środowiska, które takie rzeczy głoszą, mają takie strategie, także w Polsce.

Podczas spotkania w Sekretariacie Stanu rozmawiano na temat relacji Kościół – państwo. Relacjonowaliśmy spokojnie stan naszych rozmów z rządem. Biskupi przewodniczący komisji rządowo-kościelnej „przeżywają” trzeciego lub czwartego ministra, z którym rozmawiają. On im tłumaczy, że nic się nie da załatwić, konkrety odkłada na później, bo przychodzi nowy minister. Ale my nie liczymy na ten czy inny rząd. My liczymy na naród. Dla nas ważny jest naród, pomoc narodowi, bowiem to ludzie prości, ludzie uczestniczący we Mszy św. utrzymują ten Kościół. Ludzie przychodzący do kościoła, spowiadający się, tęskniący za Bogiem, za prawdą Bożą utrzymują kościoły i to na nich w dalszym ciągu będzie ten zaszczyt utrzymywania Kościoła w Polsce spoczywał. Myślę, że to jest też nasza nadzieja.

Sprawowaliśmy też Mszę św. na grobie bł. Jana Pawła II. Wróciły wielkie wspomnienia, przeżycia. Tak sobie myślałem, że ten Papież, który miał tak wielkie, otwarte serce na Polaków, na ludzi całego świata, nie został przez nich zapomniany, czyli człowiek jest lepszy, niż myślimy. Proszę zobaczyć, że przy tym grobie ciągle są ludzie. Modlą się, przychodzą z zaufaniem i on też służy na tej drodze pokrzepienia wiary.

Ogromne znaczenie ma też dla mnie spotkanie z Rzymem. Tu każdy katolik ma przecież swoje korzenie. Siła Kościoła wypływa od Świętych Piotra i Pawła, od Apostołów. Dzisiaj ta siła może przejawiać się nie w jakiś zewnętrznych sukcesach, ale w cierpieniu, w męczeństwie, w świadectwie.

Myślę, że polski Kościół ma wiele do zaoferowania. Kościół nie jest mentorem w Polsce, Kościół ma wiele do nauczenia się. Jan Paweł II często powtarzał: uczę się Kościoła. My się tu uczymy Kościoła cały czas. Ale jesteśmy świadomi, że pewnymi sprawami możemy się podzielić. Przetrwaliśmy ideologię powojenną, bardzo dramatyczną w niektórych wypadkach. Usypiana historia męczenników, Żołnierzy Wyklętych, mordowanych księży, których symbolem jest ks. Popiełuszko. Ale takich księży przecież było więcej – błogosławionych księży, błogosławionych biskupów. Wiele jest procesów do chwały ołtarzy błogosławionych księży. To stanowi świadectwo tego okresu i jest jedną z tych spraw, o których powinniśmy mówić.

Kolejna sprawa to doświadczenie naszego Kościoła w pracy z dziećmi, z młodzieżą. Przecież Kościół w Polsce ma katechezę postawioną na wysokim poziomie w Europie. Oczywiście, zawsze będziemy mówili, że chcemy więcej, że chcemy lepiej.

Inny temat to duchowieństwo. Duchowieństwo polskie jest wykształcone, przygotowane do misji, do konfrontacji ze współczesnymi prądami intelektualnymi. Wcale nie chcę powiedzieć, że wszyscy jesteśmy święci i że nie moglibyśmy być lepsi: pokorniejsi, bardziej zaangażowani, bardziej dynamiczni, odważniejsi w konfrontacji ze światem. To prawda, że bolejemy nad każdą słabością swoją i naszych konfratrów. Nie zapominajmy, że za tym wykształconym duchowieństwem, które ma bardzo żywy kontakt z innymi krajami, stoi ofiara emigracji, stoją domy utrzymywane za granicą, gdzie księża się kształcą, stoi też pomoc naszych ludzi w utrzymywaniu seminariów na odpowiednim poziomie. To też jest taka karta, której Kościół w Polsce nie ma się czego wstydzić.

Biskupi byli z „Solidarnością”, z ludźmi prześladowanymi, pomagali im i wcale nie liczyli na to, że będą za to chwaleni i w jakiś sposób faworyzowani. To nieprawda, że szukamy przywilejów, chcielibyśmy jednak, żeby konsekwencje zła były jasne, bo dobro musi mieć miejsce do wzrostu. Przeżyliśmy ten „czołg”, który próbował nas zmieść w ostatnich latach. Najpierw tuż po odzyskaniu wolności ci, którzy jeszcze niedawno nazywali się przyjaciółmi, ogłosili niebezpieczeństwo klerykalizacji Polski.

Potem była lustracja i myśmy sami dobrowolnie się jej poddali. Okazało się, że ksiądz, który był deptany, prześladowany, nękany przez UB, jest właśnie tym, który jest oskarżony. A ci, którzy go nękali, są w ogóle nietknięci. Wszystkie inne grupy społeczne i zawodowe pozostały nietknięte. My nie chcemy nakłaniać do ich prześwietlania, nie możemy jednak dopuścić do takiej zmasowanej akcji antyklerykalnej. I na szczęście widać efekt naszych działań.

Teraz jest sytuacja oskarżania o pedofilię. Oczywiście, że nie tolerujemy żadnego grzechu, żadnego nadużycia zarówno wśród księży, jak i wśród świeckich. To jest zło, które trzeba potępić, a winnych pociągać do odpowiedzialności. Trzeba jednak stawiać pytania o przyczyny i trzeba wyraźnie mówić, do czego prowadzi seksualizacja dzieci w przedszkolu, do czego prowadzi seksualizacja młodego człowieka, który myśli tylko o własnej przyjemności biologicznej, której ma szukać, żeby być szczęśliwym. To nieprawda! To jest złudzenie, to jest kłamstwo, z którym trzeba walczyć.

Myślę, że możemy się pochwalić przed innymi: patrzcie, nie przestaliśmy dawać świadectwa, znosić oszczerstwa. W Polsce jest centrum, które kieruje tymi oszczerstwami na Kościół. To jest ewidentna sprawa, że ciągają nas po sądach. Będą następne znaki. Trzeba to przetrwać i zachować wierność. Tak jak Pan Jezus obiecywał nam, że chociaż trochę będziemy podobni do Niego. Jeśli nie możemy być podobni we wszystkim, to chociaż w tym bądźmy do Chrystusa podobni. Nieraz słyszę od młodych ludzi: – Co tam inni opowiadają, nasz ksiądz jest w porządku. Gdyby nie było kontaktu z ludźmi, to ani budowa kościołów, ani ich utrzymanie, ani wizyta pastoralna nie byłyby możliwe. Trzeba pukać do tych domów, a także do ludzkich serc i sumień. Jestem optymistą, jeśli chodzi o przyszłość polskiego Kościoła.

Wypowiedzi wysłuchali: ks. Paweł Rytel-Andrianik – „Niedziela” i o. Leszek Gęsiak SJ – Radio Watykańskie

Watykan, 4 lutego 2014 r.

We Włoszech zmarła Paola Bonzi

2019-08-21 16:00

Włodzimierz Rędzioch

Jej nazwisko prawie nikomu nic nie mówi, nawet we Włoszech, gdzie się urodziła, działała i zmarła nagle w wieku 76 lat, 9 sierpnia w Brindisi, gdzie spędzała wakacje. A Paola Bonzi była jedną z najwspanialszych postaci ruchu obrońców życia.

YouTube

Od kiedy założyła jesienią 1984 r. pierwszy Ośrodek Pomocy Życiu (Centro di Aiuto alla Vita – CAV)) w mediolańskiej klinice Mangiagalli, wraz z wieloma wolontariuszami uratowała od aborcji 22 702 dzieci. Aborcja została zalegalizowana we Włoszech w 1978 r., kilka miesięcy przed wyborem na papieża kard. Karola Wojtyły, co doprowadziło do wielkiego rozłamu w społeczeństwie i licznych kontrowersji. W maju 1981 r. prawo, które przeszło do historii jako „Legge 194” zostało poddane pod głosowanie w referendum, które obrońcy życie przegrali. Jednak „Prawo 194” dawało pewne możliwości obrony życia. Przede wszystkim podkreślało, że dobrowolne przerwanie ciąży „nie jest środkiem kontroli urodzeń”. Państwo, regiony i władze lokalne, w ramach swoich funkcji i kompetencji powinny „promować i rozwijać usługi socjalne i zdrowotne, a także inne niezbędne inicjatywy mające na celu zapobiegania aborcji jako środka kontroli urodzeń”. Prawo to nakładało na doradców rodzinnych „zadanie aktywnego wspierania kobiety znajdującej się w trudnej sytuacji z powodu ciąży, aby ograniczyć przyczyny, które mogą skłonić kobietę do podjęcia decyzji o aborcji”.

Biura doradztwa rodzinnego miały możliwości korzystania ze współpracy z „dobrowolnymi stowarzyszeniami, które mogą również pomóc w trudnym macierzyństwie po porodzie”. I to otwierało drogę do współpracy z ruchami broniącymi życia i zorganizowanymi w Ośrodkach Pomocy Życiu. Tak jak inny, wybitny działacz ruchu „pro-life”, Carlo Casini, pracował na polu kultury i polityki, tak Bonzi poświęciła się codziennej pracy z kobietami. A były to osoby przeżywające dramatyczne chwile swojego życia – kobiety, które zaszły w ciążę w wyniku gwałtu lub przypadkowego raportu seksualnego, kobiety samotne, bez stałego partnera, kobiety w trudnej sytuacji ekonomicznej, ale przede wszystkim kobiety zagubione i przestraszone. I to takim kobietom Paola Bonzi pomagała przez 35 lat. W młodości straciła wzrok, co sprawiło, że potrzebowała w kontaktach z innymi bliskości i osobistego ciepła. Ale to samo potrafiła dać innym. Dlatego kobiety, które w większości były pod presją społeczną i kulturalną namawiającą je do aborcji, otwierały się przed nią, zwierzały, wyrażały wątpliwości prosząc o pomoc. Potrafiła być delikatna, dyskretna i wyrozumiała, nigdy nikogo nie krytykowała ani nie potępiała. Zawsze powtarzała, że dzieci rodzą się dzięki ich matkom, ponieważ to w sercu kobiety kryje się „tak” dla życia. Dlatego aby urodziło się dziecko, najpierw musi „urodzić się” matka, a Paola potrafiła wzbudzać w kobietach pragnienie macieżyństwa. Nie wystarczą prawa ograniczające czy zakazujące aborcję. Możnaby powiedzieć, że Bonzi była prawdziwą feministką – broniła kobiet pomagając im zrobić najpięknięjszą rzecz w życiu – wydać na świat dziecko. Często powtarzała, że „nigdy nie poznała kobiety, która żałowała tego, że urodziła dziecko” a jednocześnie „spotkała wiele kobiet, które przez całe życie cierpiały i płakały, ponieważ dokonały aborcji”.

Oczywiście aby pomagać trzeba było najpierw zdobyć środki na pomoc kobietom. Bonzi potrafiła przekonać przedsiębiorców i znaleźć benefaktorów, którzy gotowi byli dawać oferty Ośrodkom Pomocy Życiu, bo mieli pewność, że ich pieniądze służą ratowaniu życia. Aby zbierać fundusze Paola organizowała między innymi specjalne wieczory galowe – w tym roku też przygotowała taki wieczór, który miał być też okazją do świętowania 35° rocznicy założenia pierwszego Ośrodka CAV. Nie dożyła tej chwili ale pozostał po niej ten wielki spadek jakim jest 22702 dzieci (dzisiaj niektórzy mają już ponad 30 lat) i tyleż kobiet, które zostały matkami dzięki jej pomocy i wsparciu. Była świadkiem godności i świętości ludzkiego życia, ponieważ uważała, że obrona życia jest fundamentem każdego cywilizowanego społeczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Matki Bożej Częstochowskiej trwa

2019-08-22 14:01

Marian Florek

Na Jasnej Górze trwają przygotowania duchowe do uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej, która to uroczystość będzie miała miejsce w dniu 26 sierpnia br.

Marian Florek

Rozważania nowennowe każdego dnia głosi o. Michał Lukoszek, wikariusz generalny Zakonu Paulinów. Pretekstem treści rozważań homilety jest 40 rocznica pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski i na Jasną Górę i pierwsze słowa jakie wypowiedział do zgromadzonych, że przybywa tutaj jako człowiek zawierzenia. I ta deklaracja – jak mówi w rozmowie z „Niedzielą” o. Sebastian Matecki – zawiodła go do świętości. I tę właśnie drogę św. Jana Pawła II wskazuje w swoich homiliach o. Lukoszek, jako drogę każdego z nas.

O. Sebastian Matecki w imieniu ojców paulinów serdecznie zaprasza w kolejne dni do odwiedzenia Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Msza św. przez kolejne dziewięć dni nowennowych gromadzi pielgrzymów z poszczególnych częstochowskich i podczęstochowskich parafii, wszak jest to też święto samej Częstochowy. Przed Mszą św. pielgrzymi mogą zobaczyć na telebimie fragmenty pobytu Jana Pawła II na Jasnej Górze przed 40 laty.

Msze św. w czwartek 22 VIII i piątek 23 VIII są o godz. 18.30, a w sobotę 24 VIII i niedzielę 25 VIII o godz. 19.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem