Reklama

Niedziela Łódzka

O poszanowaniu ludzkiego ciała

Druga tegoroczna edycja „Dialogów w katedrze” była poświęcona poszanowaniu ludzkiego ciała. Uczestnicy spotkania w skupieniu słuchali pytań zadawanych przez internautów oraz osoby obecne w archikatedrze, a także odpowiedzi udzielanych przez Księdza Arcybiskupa

– Co to znaczy, że nasze ciało jest świątynią Ducha Świętego? – zadała pytanie młoda osoba.

Udzielając odpowiedzi na to pytanie abp Marek Jędraszewski nawiązał m.in. do wydarzenia, które miało miejsce 8 kwietnia 1994 r. W tym dniu Jan Paweł II poświęcił odnowione freski Michała Anioła w kaplicy Sykstyńskiej. Podczas tej uroczystości Ojciec Święty wygłosił ważne przemówienie, w którym nazwał kaplicę Sykstyńską sanktuarium teologii ludzkiego ciała. Jan Paweł II, piewca miłości między kobietą a mężczyzną, musiał być pełen podziwu dla piękna ludzkiego ciała. Widać to w jego książce „Miłość i odpowiedzialność”, w dramacie „Przed sklepem jubilera” i wielu innych tekstach. W swoim przemówieniu Jan Paweł II zawarł następujący fragment: „Właśnie na gruncie tej logiki stworzenia, w obrębie tego światła, które pochodzi od Boga, również i ludzkie ciało zachowuje swą wspaniałość i swe dostojeństwo. Jeśli odetnie się je od tego wymiaru, staje się poniekąd przedmiotem, łatwo bowiem zdeprecjonować to, co tylko w oczach Boga może pozostawać nagie i odsłonięte, czując cały swój stworzony blask i piękno”. Abp Marek Jędraszewski zaznaczył, że jeśli oderwiemy się od tego Bożego spojrzenia, od Bożego światła, to ludzkie ciało staje się przedmiotem, który można wziąć, użyć, a następnie odrzucić. Nieszczęściem człowieka jest to, że my chcemy się od tego Bożego spojrzenia na nas oderwać. Jeżeli człowiek w momencie chrztu staje się świątynią Ducha Świętego, rozumiemy, że ta świątynia to nie tylko dusza człowieka, stan jego umysłu czy świadomość. Wszystko, co ludzkie, jest wtedy przeniknięte czymś Boskim i to sprawia, że nasze ciało staje się świątynią Ducha Świętego.

– Co to znaczy, że po śmierci będziemy mieć ciała przemienione? Jak to rozumieć? – pytała kobieta w średnim wieku.

Odpowiadając na to pytanie Ksiądz Arcybiskup nawiązał m.in. do wypowiedzi Jana Pawła II z audiencji generalnej 4 listopada 1998 r. Ojciec Święty podejmując problem przemiany naszych ciał, odniósł tę kwestię najpierw do Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał. To jest podstawowa prawda chrześcijaństwa, fundament naszej nadziei. Chociaż człowiek z prochu powstał i w proch się obróci, to z duszą i ciałem powstanie do nowego życia. W jaki sposób? Opierając się na tym, co wiemy o ciele Chrystusowym, a dokładnie o Chrystusie Zmartwychwstałym, możemy stwierdzić, iż pewne sprawy są dla nas zupełnie niepojęte. Będzie to, jak pisze św. Paweł w Liście do Filipian, ciało chwalebne. W jaki sposób to się dokona, nie wiemy, gdyż to przekracza naszą wyobraźnię i nasze rozumienie. Zadatek przemienienia naszego ciała przez Chrystusa otrzymujemy, gdy uczestniczymy w Eucharystii. Wówczas Chrystus jest w nas i przemienia nas na życie wieczne. Jednak zawsze stajemy tu wobec wielkiej tajemnicy wiary.

– Dobro często posługuje się ciałem. Jest ono nieodzownym narzędziem wszystkich cnót. Decyzje podjęte w umyśle zamienia w czyn ręka, noga, usta, a więc całe ciało. Tego dobra jest na ziemi bardzo wiele, dlaczego się tak mało o tym mówi? – pytała starsza kobieta.

Nieczystość rodzi się w sercu człowieka. Tam powstają złe myśli i z nich pochodzą złe czyny dokonywane przez to narzędzie, jakim jest ciało – zabójstwa, kradzieże, cudzołóstwa, przekleństwa, fałszywe świadectwa. Ale wiemy także doskonale, że w głębi naszego serca rodzą się rzeczy cudowne, wspaniałe, heroiczne. Dramat człowieka rozgrywa się w jego sanktuarium, jak określił Sobór Watykański II sumienie. A zatem kiedy człowiek stoi przed wyborem czegoś – sumienie mówi: to, przed czym stoisz, jest złem, w które nie wolno ci wchodzić nawet myślą. Sumienie mówi także: to przed czym stoisz, jest dobrem. Może dobrem trudnym, ale nie lękaj się, idź za nim. Prawdą o człowieku jest to, iż jest w nas rozdarcie, które nastąpiło w momencie grzechu pierworodnego. Jesteśmy spadkobiercami tego rozdarcia, braku harmonii. Dlatego konieczne jest, by za łaską Chrystusa dążyć do harmonii, do pełni człowieczeństwa. By ta łaska w nas zwyciężała i by to, co rodzi się w naszym sercu, było piękne, przeniknięte prawdziwą miłością.

– Jakie patrzenie na dziewczynę jest grzechem? – zapytał nastolatek.

To jest bardzo ważne pytanie, które w jakiejś mierze nawiązuje do słów Pana Jezusa z Kazania na Górze. A ja wam powiadam – każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu dopuścił się cudzołóstwa. Najważniejsze jest to, co rodzi się w twoim sercu. Jeżeli jest to przesycone pożądliwością, sprawia, że drugi człowiek – kobieta dla mężczyzny staje się okazją do pożądliwości. Nie wolno tak patrzeć na kobietę, to jest grzech dokonany myślą. Najważniejsze jest to, aby od złych myśli jednoznacznie i od razu się odcinać, a jednocześnie starać się patrzeć na drugiego człowieka oczyma Boga. Wraca to, co mówił przed 20 laty w kaplicy Sykstyńskiej Jan Paweł II – „Patrz na drugiego człowieka w świetle Boga, wtedy ujrzysz całe jego piękno i dostojeństwo”. Jeżeli zwycięży w nas Boże spojrzenie, Boża łaska, Boże światło – za to wszystko należy dziękować.

– Mam problemy z czystością, pornografią, ciągle ta sama historia. Jak można by to zminimalizować, już nawet nie mówię, uniknąć? – pytał młody mężczyzna.

Sprawy związane z czystością, miłością, przekazywaniem życia często nie znajdują dla siebie właściwych słów. Ważną zatem rzeczą jest odnajdywanie dobrego języka, który zawiera szacunek, szlachetność, wyczucie tego, iż dotykamy spraw głębokich, intymnych. Dzisiaj rodzice nie umieją rozmawiać z dziećmi lub nie mają na to czasu. Pojawia się zatem pewna pustka, w którą wkraczają inni. Obecnie ma to miejsce w przedszkolach, szkołach, gdzie w imię tak zwanego uświadamiania dziewcząt i chłopców urzeczywistnia się prawdziwą deprawację. Dlatego konieczna jest mobilizacja wychowawców i rodziców, by strzec tego skarbu, jakim są ich dzieci. Nie wolno ulegać współczesnym trendom, które mówią, że człowiek właściwie nie różni się od zwierzęcia. Należy pamiętać, że problem czystości, to przede wszystkim problem miłości. Czystość wewnętrzna to pełna miłości troska o Boga, który jest we mnie. O świątynię, którą jestem w wymiarze cielesnoduchowym. Czystość to kształt miłości do Pana Boga, do samego siebie, także do drugiego człowieka.

– Jakie jest zdanie Księdza Arcybiskupa na temat chirurgii estetycznej? – pytała kobieta w średnim wieku.

Jeśli operacja chirurgiczna ma pomóc człowiekowi, by ukryć jego defekt cielesny, to należy ją przeprowadzić. To jest dobro, które oferuje współczesna medycyna. Natomiast jeżeli mamy sytuację, by z drugiego człowieka uczynić lalkę Barbi, to uwłacza jego godności. Takie działanie wiąże się z materialistyczną wizją człowieka, pozbawioną Boga, odciętą od perspektywy życia wiecznego. Co wtedy zostaje człowiekowi? Rozpacz, beznadzieja, poczucie bezsensu i samobójstwo lub zachęta do eutanazji. Po co się męczyć w tym ciele, które nie jest piękne, cierpi i domaga się troski ze strony innych ludzi? Drugą możliwością materialistycznej wizji człowieka jest kult ciała. Za wszelką cenę przedłużyć młodość. To dominuje we współczesnej kulturze. Jesteśmy skazani na przemijanie i jeśli się z tym nie pogodzimy, to wraca pokusa eutanazji, samobójstwa. Trzeba szanować siebie, a więc z pokorą patrzeć na swoje przemijanie.

– Jak rozumieć czystość według stanu? – pytała kobieta.

Każdy stan domaga się, by żyć w miłości do Boga, do siebie, do drugiego człowieka. Nie ma autentycznej miłości bez czystości. Dlatego wysiłek, który trzeba wkładać w to, aby na każdym poziomie, czy etapie swojego życia było zatroskanie o czystość serca, które jest zarazem zatroskaniem o czystość miłości, piękno człowieczeństwa, które chcemy w sobie uchronić, zachować i pomnożyć. Bo przecież wiemy, że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Ten obraz to nie tylko nasze życie duchowe, ale także życie cielesne. Jest tak dlatego, że Boży Syn stał się człowiekiem i pokazał, jak żyć i kochać. On i Matka Boża są dla nas najwspanialszymi wzorami. Do nich należy dołączyć św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, wspaniałego Opiekuna Pana Jezusa.

W piątek 14 marca o godz. 19.30 w archikatedrze łódzkiej odbędą się trzecie w tym roku „Dialogi w katedrze”. Arcybiskup metropolita łódzki Marek Jędraszewski będzie odpowiadał na pytania dotyczące godności pracy ludzkiej

2014-03-06 11:05

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Marek Jędraszewski: Krzyż nie może być poniewierany

2020-08-12 08:39

[ TEMATY ]

homilia

abp Marek Jędraszewski

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Uczestnicy 40. Jubileuszowej Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej zgromadzili się na wieczornej Mszy św. na jasnogórskim Szczycie pod przewodnictwem abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego.

Wspólnie modlili się przewodnicy grup, kapłani, siostry zakonne, bracia zakonni, klerycy, członkowie wszystkich służb odpowiedzialnych za przebieg pielgrzymki. Mszę św., która rozpoczęła się o godz. 19.00, koncelebrowali: abp Stanisław Nowak, arcybiskup senior z Częstochowy, który pochodzi z arch. krakowskiej i mimo podeszłego wieku, co roku uczestniczy w tej Mszy św.; bp Jan Zając, biskup pomocniczy arch. krakowskiej oraz ks. Jan Przybocki, koordynator 40. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej.

Słowa powitania skierował do pielgrzymów o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry. „Jestem głęboko wdzięczny za to, że po raz 40. przybywacie na Jasną Górę, że przybywacie tutaj od samego początku dziękując za św. Jana Pawła II – pierwsza pielgrzymka wyruszyła jako dziękczynienie za uratowanie Jego życia po zamachu w maju 1981 roku, i jesteście temu pielgrzymowaniu wierni. Gratuluję Wam i bardzo się cieszę, że w tak trudnym roku, tak trudnym dla pielgrzymek, zwłaszcza pieszych, jesteście tutaj. Brawo dla was! - mówił o. przeor - Wykazaliście się niezwykłą roztropnością i odpowiedzialnością, że przy tych rygorach sanitarnych potrafiliście zorganizować się w ten sposób, że jak dotychczas, jako najliczniejsza pielgrzymka, jesteście na Jasnej Górze. Jestem Wam głęboko za to wdzięczny, za Waszą determinację, miłość i świadectwo wiary”.

W homilii abp Marek Jędraszewski mówił: „Krzyż nie może być poniewierany, bo nie może być poniewierana miłość Boga do człowieka. Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem, który przyjmuje mentalność tego świata i obojętnieje na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość”.

Abp Jędraszewski: chrześcijanin nie może być obojętny na najświętsze wartości ani ich profanowanie

W homilii abp Marek Jędraszewski mówił o czterech wymiarach miłości chrześcijanina: do Boga, człowieka, Ojczyzny i Kościoła.

- Nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym apelował w homilii za św. Janem Pawłem II metropolita krakowski. Przypomniał papieskie nauczanie o wartości znaku krzyża.

Odnosząc się do ostatniej profanacji pomnika Chrystusa Zbawiciela dźwigającego krzyż na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, podkreślił, że chrześcijanina musi boleć, że krzyż jest tak bardzo znieważany.

- Krzyż nie może być poniewierany, bo nie może być poniewierana miłość Boga do człowieka. Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem i który przyjmuje mentalność tego świata, obojętnieje na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość – tłumaczył kaznodzieja.

– To nas musi boleć, bo jeżeli nie będzie, to znaczy, że zatraciliśmy w sobie jakąś najbardziej podstawową wrażliwość ludzką, że w nas coś zostało stłumione, przyjęło najbardziej przerażającą postać obojętności, która przyjmuje jakże piękne imię tolerancji – mówił abp Jędraszewski i diagnozował, że za tym kryje się uległość ducha oraz paraliżujące uczucie niemożności.

Hierarcha zwrócił uwagę, że kochać Boga, to także kochać siebie stworzonego na Boży obraz i Boże podobieństwo, „odkrywać w sobie tę szczególną godność, jaką w nas umieścił sam Pan, wywyższając nas ponad wszystkie inne istoty tego świata, kochać siebie jako kobietę, jako mężczyznę, bo takich nas stworzył Bóg”. W godności osoby ludzkiej wymiar płciowości jest niezwykle ważny, a tego nie można dowolnie zmieniać ani ośmieszać – zaakcentował. – Ten wielki dar bycia kobietą czy bycia mężczyzną trzeba kochać w sobie, co przekłada się na miłość do dzieci, będących owocem miłości ich rodziców – wyjaśniał abp Jędraszewski.

Zwrócił uwagę, że piękna i odpowiedzialna miłość do dzieci wyraża się także w trosce o ich dzieciństwo, rozwój i ochronę, „przed tymi ideologiami, które chcą pozbawić niewinności i to już w wieku przedszkolnym, które pragną je znieprawiać”. - To jest nasza troska o to, jaki będzie naród polski w kolejnych pokoleniach – podkreślił metropolita krakowski.

Abp Jędraszewski przypomniał także o trzecim wymiarze chrześcijańskiej miłości, którą jest umiłowanie Ojczyzny, nawet wtedy, kiedy ta miłość staje się trudna i bolesna. Duchowny, przywołując wydarzenia sprzed stu lat, czyli zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej, przypomniał, że „ cud, który się dokonał, dzięki Bożej interwencji za przyczyną Matki Najświętszej, to cud, za którym stała ofiarna miłość prostych, nieznanych nam w większości ludzi, ale naszych bohaterów”. – Tak było w 1939, tak było podczas Powstania Warszawskiego, przez dziesięciolecia zmagań o polską duszę, o naszą prawdę historyczną w trudnych czasach PRL-u. Tak jest także i dzisiaj, kiedy przychodzą trudne chwile, ale w tych naprawdę trudnych chwilach Polska staje się najważniejsza – tłumaczył. Ponadto zwrócił uwagę, że tożsamość Ojczyzny ocala się przez pamięć.

Metropolita krakowski stawia chrześcijanom za zadanie we współczesnym świecie przede wszystkim starania, by ocalić tożsamość chrześcijańską, „nie dać się złamać przez żadne ideologie, które chciałyby wyrwać Boga z naszych serc w imię tolerancji i samorealizacji, tworzyć zupełnie nowy świat”. Dobrego świata nie da się urządzić bez Boga, co pokazuje historia ludzkości, świat bez Boga staje się światem przemocy i rozpaczy – przekonywał.

Wskazując na chrześcijańską miłość do Chrystusowego Kościoła, zwrócił uwagę na potrzebę gotowości do podjęcia nawet heroicznej ofiary, co potwierdza chociażby nasz kult świętych męczenników a także na naszą odpowiedzialność za powołania.

W tym roku z wawelskiego wzgórza, na 6-dniowy pielgrzymi szlak liczący około 150 km wyruszyło ok. 1350 pątników. Szli w dziewięciu niezależnych prawnie kompaniach, z odrębnymi trasami i noclegami. Pielgrzymi z okolic Suchej Beskidzkiej i Bochni pokonali w ciągu 8 dni około 220 km. W pielgrzymce opiekę duchową sprawowało 27. kapłanów diecezjalnych i zakonnych.

Według szacunków, w ciągu 40. lat w pielgrzymce krakowskiej przyszło na Jasną Górę ok. 400 tys. osób.

Pielgrzymi z Krakowa wyruszyli po tzw. białym marszu w 1981r., dziękując za ocalenie życia Jana Pawła II po zamachu i prosząc za Ojczyznę. Dziś wciąż modlą się za Polskę i papieża.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: chrześcijanin nie może być obojętny wobec gwałcenia ludzkiej godności

2020-08-12 10:08

[ TEMATY ]

audiencja

Franciszek

Grzegorz Gałązka

Do odkrycia na nowo, co znaczy być członkiem rodziny ludzkiej i do podejmowania konkretnych działań na rzecz szacunku dla każdej osoby oraz troski o środowisko naturalne człowieka zachęcił Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Swoją dzisiejszą katechezę, transmitowaną przez media z biblioteki Pałacu Apostolskiego, poświęcił relacji między wiarą a obroną ludzkiej godności.

Na wstępie papież zauważył, że pandemia wyraźnie wskazała na ludzką bezradność, a także ścisłe powiązanie jednych z drugimi. Wyraził uznanie dla wszystkich, którzy pospieszyli chorym z pomocą i podkreślił, że ludzkość zmaga się także z chorobami społecznymi, gdy pomijana jest godność osoby i jej charakter relacyjny. „Czasami patrzymy na innych jak na przedmioty, które można wykorzystać i wyrzucić. W istocie ten rodzaj spojrzenia zaślepia i podsyca indywidualistyczną i agresywną kulturę odrzucenia, która czyni z człowieka dobro konsumpcyjne” – stwierdził Franciszek.

Ojciec Święty podkreślił, że człowiek został stworzony na Boży obraz i podobieństwo, jest miłowany przez Boga, zaproszony do życia w komunii z Nim, ze swymi siostrami i braćmi, szanując całe stworzenie. Bóg nie proponuje nam spojrzenia egocentrycznego, lecz drogę służby i oddawanie życia za innych. „Prośmy więc Pana, by dał nam oczy wrażliwe na braci i siostry, a zwłaszcza na cierpiących. Jako uczniowie Jezusa nie chcemy być obojętnymi, czy też indywidualistami. Chcemy uznać w każdej osobie ludzką godność, niezależnie od jej rasy, języka czy stanu” – powiedział papież.

Franciszek podkreślił, że godność osoby tkwi u podstaw całego życia społecznego i określa jego zasady działania, a we współczesnej kulturze najbliższym odniesieniem do zasady niezbywalnej godności osoby jest Powszechna Deklaracja Praw Człowieka. Prawa te mają nie tylko charakter indywidualny, ale także społeczny i dotyczą ludów i narodów. "Wiara zachęca nas do poważnego i aktywnego zaangażowania się w przeciwdziałanie obojętności wobec pogwałcenia ludzkiej godności. Wiara zawsze od nas wymaga, byśmy pozwolili się uzdrowić i nawrócić z naszego indywidualizmu, zarówno osobistego, jak i zbiorowego”– wskazał Ojciec Święty

Na zakończenie papież zachęcił „byśmy na nowo odkryli, co to znaczy być członkiem rodziny ludzkiej. I oby to spojrzenie przekładało się na konkretne działania współczucia i szacunku dla każdej osoby oraz troski o nasz wspólny dom”.

CZYTAJ DALEJ

Bp Kawa: czas, abyśmy z odwagą mówili: „jestem człowiekiem wierzącym”

2020-08-12 20:54

[ TEMATY ]

wiara

chrześcijanin

franciszkanie.pl

Przyszedł czas, abyśmy z odwagą mówili: jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu – mówił bp Edward Kawa ze Lwowa podczas Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla.

W homilii bp Kawa pytał, dlaczego dzisiaj, jako ludzie wierzący, „tak często jesteśmy smutni, tak często boimy się bronić swoich wartości, tak często się lękamy, aby ktoś o nas źle nie mówił?”

– Często nawet boimy się przyznać się do tego, że jesteśmy ludźmi wierzącymi. Może właśnie przyszedł czas, abyśmy z odwagą razem za Maryją mówili te słowa: Wielbi dusza moja Pana, moje życie jest uwielbieniem Pana, jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu, które Bóg włożył mi w serce. I chcę, aby te wartości były naprawdę wszędzie tam, gdzie ja jestem: w moim domu, w mojej ojczyźnie. I nikt i nic, żaden system, żadna ideologia, żadna propaganda medialna czy żaden inny system nie może nam tego zniszczyć – podkreślił bp Kawa.

Nawiązując do fragmentu Ewangelii o nawiedzeniu św. Elżbiety przez Maryję, kaznodzieja ocenił, że w takim stanie, w jakim była św. Elżbieta, znajduje się Kościół katolicki w Polsce i na świecie. Odniósł się w ten sposób do ostatnich wydarzeń w Warszawie, gdzie doszło do profanacji symboli religijnych i patriotycznych.

– To są rzeczy, które są niedopuszczalne, które godzą nie tylko w naszą godność chrześcijan i katolików, ale to są rzeczy, które tak naprawdę godzą w naszą tożsamość. I nie możemy milczeć. Nie możemy być pasywnymi czy obojętnymi. „Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli” - jest to słowo, które dzisiaj bardzo mocno jest dla nas aktualne – podkreślił.

Lwowski biskup pomocniczy stwierdził, że w matce Jana Chrzciciela możemy odnaleźć siebie, ponieważ u każdego z nas rodzi się wiele pytań na temat obecnej sytuacji i każdy z nas odczuwa pewną samotność – i to nie tylko teraz, kiedy panują obostrzenia związane z epidemią.

– Przeżywamy teraz czas wielkiej samotności, kryzys. Czujemy się bardzo często niepotrzebni, jeśli nie jesteśmy produktywni, jeśli nasze życie nie przynosi sukcesów. Jeśli nie nadążamy za tym światem, to bardzo często jesteśmy właśnie w takim stanie jak Elżbieta. Wpatrując się w Elżbietę można dzisiaj dla siebie znaleźć bardzo dużo odpowiedzi. Ta, która całe życie uchodziła za przeklętą, stała się błogosławioną, dlatego że poczęła życie w swoim łonie, pod swoim sercem. Bóg zmienia przekleństwo w błogosławieństwo. I dzisiaj Bóg chce dokonać takiej przemiany w naszym życiu. Chce to, co dzisiaj jest dla nas największym ciężarem przekleństwem, aby stało się dla nas wielkim darem – mówił.

Zdaniem hierarchy, dzisiaj Kościół jest tak jak św. Elżbieta – ma w sobie życie, ale jest bardzo izolowany i marginalizowany.

Bp Kawa podkreślił, że tak jak do Elżbiety, tak dzisiaj Maryja „śpieszy dzisiaj, aby przybyć do nas, abyśmy nie byli samotni, abyśmy się nie czuli odrzuceni, czy zapomniani”.

Tegoroczny odpust jest przeżywany w wyjątkowych okolicznościach z kilku powodów. Pierwszym jest trwająca pandemia, z powodu której program uroczystości został mocno okrojony. Kolejny to uroczyste ogłoszenie dekretu o podniesieniu kościoła w Kalwarii Pacławskiej do godności bazyliki mniejszej. Dokona tego nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio podczas Mszy św. 13 sierpnia o godz. 18.00.

W tym roku przypada również 400. rocznica urodzin Andrzeja Maksymiliana Fredry, fundatora Kalwarii Pacławskiej, który rozpoczął w 1665 r. budowę pierwszego kościoła oraz klasztoru i dróżek kalwaryjskich, a w 1668 r. zaprosił franciszkanów, aby opiekowali się tym miejscem i przybywającymi pielgrzymami.

Franciszkanie chcą także uczcić 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Z tej okazji 13 sierpnia o 20.45 na placu kościelnym odbędzie się prawykonanie oratorium „Otwórzcie drzwi Chrystusowi” autorstwa Andrzeja Głowienki.

Obchody odpustu kalwaryjskiego potrwają do 15 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję