Reklama

Mój sobotni wieczernik

Niedziela Ogólnopolska 14/2014, str. 10-11

Elżbieta Jastrzębska DSSH

Członkowie Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, którego jestem damą, od pięciu lat odprawiają swoje rekolekcje w pierwszym tygodniu Wielkiego Postu. W sobotę 8 marca br., po skończonych zajęciach rekolekcyjnych na Jasnej Górze, udałam się do Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, by o godz. 20 wraz ze zgromadzonymi modlić się do Matki Bożej starodawnym hymnem liturgii bizantyjskiej, śpiewanym na stojąco, zwanym Akatystem. Ponieważ nie pierwszy raz miałam uczestniczyć w tym nabożeństwie, wiedziałam dokładnie, jak wspaniale jest w czasie tej godziny chwalić Maryję pieśnią i Różańcem. Ale tym razem było nieco inaczej. W Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, po lewej stronie, stali wyjątkowi goście – na czarno odziani dwaj mnisi z Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego. Po prawej stronie zaś umieszczona była duża ikona Matki Bożej Częstochowskiej. Rozpoczęło się nabożeństwo i celebrans – o. Roman Majewski OSPPE, przeor Jasnej Góry, przedstawił gości. Była to delegacja z klasztoru św. Gabriela w Turyngii w Niemczech, której przewodniczył bp Mor Severius Moses, prymas Autokefalicznego Kościoła Syryjsko-Ortodoksyjnego Europy. Poznaliśmy także powód ich obecności, czyli pragnienie zabrania wystawionej tego wieczoru w Kaplicy Cudownego Obrazu ikony Matki Bożej Częstochowskiej do swojego klasztoru w Niemczech. Kantor rozpoczął śpiew kondakionu i ikosu, potem śpiew podjął chór, wraz z wiernymi wielokrotnie powtarzając Oblubienicy Dziewiczej „Witaj”. Po każdej zwrotce celebrans zapowiadał intencję modlitwy tajemnicami różańcowymi. Teraz była to modlitwa o pokój na świecie. Celebrans zaproponował, by wszyscy wznieśli ręce do góry w geście pokutnym i powtórzyli dziesięciokrotnie: „Zdrowaś Maryjo”. Nad głowami wiernych uniosło się wysoko wiele rąk i zaczęło się „Pozdrowienie Anielskie”. Potem Kaplicę wypełnił dym kadzidła, „pomagający” naszym modlitwom wznieść się do Nieba; w czasie okadzania ołtarza słychać było trochę nietypowe dźwięki – na kadzidle umieszczono na łańcuszkach małe kulki. W naszej modlitwie doszliśmy do ostatniej części Różańca, do piątej tajemnicy, i celebrans zapowiedział modlitwę za Syrię, której przedstawiciele byli wśród nas i która tak bardzo cierpi z powodu wojny. Tę modlitwę o pokój dla narodu syryjskiego, który jest spadkobiercą najstarszej tradycji chrześcijańskiej (Szaweł jechał przecież do Damaszku rozprawić się z tamtejszą gminą chrześcijańską), odmawialiśmy, klęcząc z rękami wzniesionymi, a prowadził ją biskup Kościoła syryjskiego. I wtedy ów mnich stanął z nieodłącznym krzyżem trzymanym w ręku przodem do ludu i w języku aramejskim – tym, którym mówił Jezus i Apostołowie – zaczął modlitwę „Ojcze nasz”, a potem 10 razy „Zdrowaś Maryjo”.

Zdałam sobie wówczas sprawę, że dzieje się coś niezwykłego – oto jestem pośrodku zgromadzenia, w którym obecni są Maryja, następcy Apostołów i modlimy się w języku starodawnych ludów semickich! Słyszane tylokrotnie „Miriam” i „Jeszua” uzmysłowiły mi jeszcze dobitniej niezwykłość sytuacji, ale i ciągłość Tradycji. Zatopiona w modlitwie, z lekko omdlewającymi rękami, z żalem zauważyłam, że to już koniec dziesiątki Różańca. Następnie głos zabrał prymas Mor Severius Moses. Opowiedział, jak doszło do wydarzenia w tym dniu. Kiedy dwa lata temu był tu, na Jasnej Górze, poczuł niezwykłą bliskość i więź z Maryją Częstochowską i zapragnął zabrać Jej Jasnogórski Wizerunek do swojej świątyni w Altenbergen w Turyngii, na co otrzymał zgodę. Turyngia to dawne NRD, obecnie 80 proc. jej mieszkańców stanowią ludzie niewierzący. Jest to bolesny fakt dla odpowiedzialnych za Kościół, więc chcieliby temu zaradzić. Ale – jak powiedział biskup – sami nie dadzą rady, więc chcą, by pomogła im przyprowadzić ludzi do Kościoła Maryja – Matka nasza i Matka Boga. Dlatego przedsięwzięto tę wyprawę i jeszcze tego dnia wieczorem Maryja pojedzie pomagać Kościołowi Wschodniemu, który jest przecież drugim płucem jednego organizmu, jak to przed laty na Jasnej Górze powiedział do młodzieży błogosławiony, a niebawem święty Jan Paweł II. Z wdzięczności i miłości do Maryi Częstochowskiej prymas Autokefalicznego Kościoła Syryjsko-Ortodoksyjnego Europy zostawił na Jasnej Górze swój pierścień biskupi.

Po odśpiewaniu Akatystu rozpoczął się Apel Jasnogórski, w czasie którego wraz z odbywającymi pielgrzymkę przewodnikami turystycznymi modliliśmy się jak co dzień. Trudno mi było jednak po jego zakończeniu opuścić Kaplicę, bo wciąż „byłam w Wieczerniku”.

Reklama

Szybko przypomniałam sobie wiadomości usłyszane w czasie pielgrzymki do Turcji śladami św. Pawła, że Syryjski Kościół Ortodoksyjny ma swe początki opisane w Dziejach Apostolskich. Czytamy w nich o Antiochii Syryjskiej i o pierwszej wspólnocie złożonej z ludności niebędącej pochodzenia żydowskiego, której członkowie zostali też po raz pierwszy nazwani chrześcijanami. Kościół antiocheński stał się jednym z wielkich centrów chrześcijaństwa pierwszych wieków po Chrystusie. A więc my, współcześni chrześcijanie, pochodzimy niejako od tej wspólnoty! I jeszcze jedno wspomnienie. W czasie pielgrzymki zaplanowano w niedzielę wizytę w dawnym Ikonium i powiadomiono o godzinie Mszy św. siostrę posługującą w kościele św. Pawła. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy na „naszą” Mszę św. przybyli też inni wierni, jak się okazało – chrześcijanie, którzy wskutek prześladowań uciekli z Iraku. Kiedy dowiedzieli się, że będzie sprawowana Msza św., przybyli na nią, gdyż ostatnio mieli taką możliwość kilka miesięcy temu. Włączyli się w liturgię poprzez czytania mszalne i pieśni, a my byliśmy ubogaceni ich obecnością i przejęci problemem chrześcijan w zislamizowanej Turcji, która przecież mieści tak znaczące skarby związane z początkiem chrześcijaństwa i nauczaniem Pawła Apostoła…

Kiedy wyszłam na zewnątrz, zobaczyłam kilka osób stojących przy samochodzie, do którego wkładano obraz Matki Bożej Częstochowskiej znajdujący się w Kaplicy podczas śpiewania Akatystu. I wtedy miałam okazję jeszcze raz usłyszeć o niewielkiej wspólnocie Asyryjczyków mieszkających za naszą zachodnią granicą. Biskup był bardzo serdeczny i chyba trochę zaskoczony zainteresowaniem – pytano go, jak nazywa się miejscowość, do której jedzie obraz, kiedy będzie gotowy kościół itp.; zostaliśmy nawet zaproszeni na 31 sierpnia br. – na uroczystość instalowania obrazu w kościele. Rozumiem nieźle język niemiecki, więc, korzystając z okazji, włączyłam się do trwającej już rozmowy i z całego serca podziękowałam za modlitwę w języku aramejskim oraz ośmieliłam się poprosić o wpis w tymże języku do książeczki z tekstem Akatystu. I mam taką niezwykłą pamiątkę!

Na koniec zostałam pobłogosławiona w języku aramejskim, co spięło niczym klamra ten niezwykły, niespodziewany, przemodlony wieczór. A obraz wyruszył w drogę do wspólnoty w Niemczech. Z pewnością już trwają przy nim modlitwy o pokój na świecie i o przywrócenie wiary w Niemczech. Takie intencje modlitewne gości przedstawił w rozmowie z „Niedzielą” o. Marek Dzodz OSPPE, który był przewodnikiem podczas pobytu na Jasnej Górze delegacji z Niemiec.

2014-04-01 14:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Służą – strzegą – prowadzą

2020-07-28 08:21

Niedziela Ogólnopolska 31/2020, str. 12-13

[ TEMATY ]

anioł

anioły

Anioł Stróż, XVIII wiek

Są jednymi z najbardziej tajemniczych istot pojawiających się na biblijnych kartach. Uczestniczą w najważniejszych momentach historii zbawienia. Interweniują w naszym życiu niczym agenci do zadań specjalnych i nie afiszują się ze swoją obecnością. Kim są, czym się zajmują i jak wyglądają?

Anioły znajdują się nie tylko w niebie, choć wydaje się, że jako dla istot czysto duchowych jest to dla nich naturalne miejsce. Ich najważniejszymi zadaniami są poznawanie, wielbienie, chwalenie i miłowanie Boga. Pełnią jeszcze jedną funkcję: opiekują się ludźmi. Poznajmy Bożych posłańców przez ich czyny na Ziemi.

Księga o aniołach?

Podstawową wiedzę o niebiańskich duchach czerpiemy z Pisma Świętego. Śmiało można powiedzieć, że jest ono przepełnione aniołami. Pojawiają się w snach, widzeniach, są wykonawcami woli Bożej. Zapewne gdybyśmy pominęli w Piśmie Świętym strony, na których znajdują się wzmianki o aniołach, to Księga ksiąg zmniejszyłaby swoją objętość o połowę. Pomimo tak wielu odniesień do aniołów w Biblii nie znajdziemy w niej systematycznego wykładu na ich temat, tak jakby obecność Bożych posłańców była czymś naturalnym dla ludzi żyjących w tamtych czasach.

Bóg troszczy się o swój lud i interweniuje, gdy zachodzi potrzeba. Czyni to również, posyłając anioły. Anioły wyprowadzają Lota z Sodomy tuż przed zniszczeniem miasta (por. Rdz 19), ratują Hagar i jej dziecko przed śmiercią na pustyni (por. Rdz 21, 17-19), strzegą ludu Bożego przed wrogami (por. Wj 23, 20-23), towarzyszą prorokom, tak jak przebywającemu na pustyni Eliaszowi, któremu anioł przyniósł pożywienie (por. 1 Krl 19, 5). Biorą także udział w wypędzaniu demonów i uzdrawianiu ludzi, o czym dowiadujemy się z Księgi Tobiasza. Archanioł Rafał, posłany przez Boga na pomoc młodemu Tobiaszowi, działa incognito. Przybrawszy postać człowieka, pomaga chłopcu w szczęśliwym przebyciu niebezpiecznej drogi, doradza mu, jak wypędzić demona, i wskazuje godną małżonkę. Księga Tobiasza pokazuje nam, że anioły towarzyszą ludziom w codziennym życiu.

Anioły obecne są także w Nowym Testamencie. Całe ziemskie życie Jezusa, od Wcielenia do Wniebowstąpienia, otoczone jest służbą i adoracją aniołów. Jak czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego: „Aniołowie strzegą Jezusa w dzieciństwie, służą Mu na pustyni, umacniają Go w agonii i mogliby ocalić Go z ręki nieprzyjaciół, jak kiedyś Izraela. Aniołowie także «ewangelizują», głosząc Dobrą Nowinę Wcielenia i Zmartwychwstania Chrystusa. Będą obecni w czasie powrotu Chrystusa, który zapowiadają, służąc Mu podczas sądu (nr 333)”.

Święci pod skrzydłami

Świat aniołów i ludzi nieustannie się przenika, a dowodów na to dostarczają nam również świadectwa świętych. Mistyczka i reformatorka zakonu karmelitańskiego – św. Teresa z Ávili doświadczyła jednego z najbardziej niezwykłych spotkań z niebiańską istotą, w trakcie którego została przeszyta miłością Bożą: „Ujrzałam w ręku tego anioła długą włócznię złotą, a grot jej żelazny u samego końca był jakoby z ognia. Tą włócznią, zdało mi się, kilkoma nawrotami serce mi przebijał, zagłębiając ją aż do wnętrzności. Za każdym wyciągnięciem włóczni miałam to uczucie, jakby wraz z nią wnętrzności mi wyciągał, tak mię pozostawił całą gorejącą wielkim zapałem miłości Bożej”.

O działaniu Aniołów Stróżów informują nas m.in. św. Róża z Limy, której kilkukrotnie w czasie choroby niebiański opiekun przynosił lekarstwo, i św. Filip Neri. Pewnego razu założyciel stowarzyszenia filipinów spotkał biedaka proszącego o jałmużnę. Święty sięgnął już po wszystkie monety, które miał przy sobie, z zamiarem oddania ich nieszczęśnikowi, gdy ten oświadczył, że chciał Nereusza jedynie wypróbować, po czym zniknął. Tajemniczym żebrakiem okazał się anioł, który w ten sposób wskazał świętemu, jak miłe Bogu są akty miłosierdzia.

Anioł, mój przyjaciel

Czy przyjaźń z aniołem jest możliwa? Tak, a przykładu na to dostarcza nam św. Ojciec Pio. Już w dzieciństwie nawiązał on szczególną relację z opiekującym się nim Aniołem Stróżem. I jak sam wyznał, po Bogu i Matce Bożej anioł był dla niego najbliższym przyjacielem, który zawsze służył radą i pomocą. Zakonnik z Pietrelciny prosił swojego niebiańskiego towarzysza o pomoc w tym, co go przerażało i przerastało. Nawet w tak banalnych sprawach jak budzenie współbrata, który miał schorowanego świętego odprowadzać z kaplicy do celi. Dzięki anielskiemu opiekunowi ten skory do długiego snu brat za każdym razem budził się w odpowiednim momencie, aby pomóc stygmatykowi. Święty Ojciec Pio podpowiada nam, że można wysyłać swojego Anioła Stróża z pomocą do innych osób. Sam skutecznie to czynił.

Nie pytaj o imię

Anioły są istotami tajemniczymi, niechętnie zdradzają swoje imiona. Jedynie trzech z nich ujawniło, jak się nazywają: Michał, Rafał i Gabriel. Czy możemy obrazić anioła? Tak, wystarczy zapytać go o imię. Taką gafę zaliczył biblijny Manoach. Pożałował swojego wścibstwa, gdy Boży posłaniec skarcił go słowami: „Dlaczego pytasz się o moje imię: ono jest tajemnicze” (Sdz 13, 18). Skąd ta skromność aniołów? Ponieważ najważniejszy jest Ten, który ich posyła. Niebiańskie istoty zawsze wskazują na Boga.

Boję się

Jak byśmy zareagowali, gdyby nagle stanął przed nami anioł? W takiej sytuacji nie liczmy na odwagę. Lęk jest naturalną reakcją na obecność istoty duchowej. Nie jest to jednak lęk paraliżujący, uczestnicy spotkań z aniołami nie uciekają przed nimi, drżą, lecz nadal z nimi rozmawiają. Tak reagowały postacie biblijne, Maryja czy Zachariasz. Tak samo w obecności aniołów zachowywali się święci. Anioły jako istoty duchowe i nieśmiertelne wzbudzają w nas naturalny respekt. Są niezwykle przenikliwe, czego doświadczyła Sara. Anioł wiedział, gdy ona w myślach zwątpiła w jego słowa, w których obwieścił Abrahamowi, że jego leciwa żona będzie miała dziecko (por. Rdz 18, 9-13). Te osobowe i obdarzone wolną wolą istoty przewyższają swoją doskonałością wszystkie inne stworzenia, o czym świadczy blask ich chwały. Pewnie dlatego nie ukazują się nam w pełni, tylko działają z ukrycia.

Chodzą boso

Anioły to byty duchowe, ale wyobrażamy je sobie materialnie, na podobieństwo ludzi. Tak są przedstawiane w malarstwie i rzeźbie – jako urodziwi młodzieńcy odziani w białe szaty. Rozum ludzki jest silnie ukierunkowany na sferę materialną, ma problemy z wyobrażeniem sobie istot czysto duchowych, stąd doszukuje się znanych sobie form dostrzegalnych zmysłami. Różnorodne wyobrażenia aniołów zaczerpnięte z Tradycji i sztuki wyrażają ich duchowe przymioty. Ich młodość wskazuje na Bożą łaskę, dzięki której nie ma między nimi starości. Kolor ich szat symbolizuje czystość. Skrzydła odnoszą się do bystrości i gotowości wypełniania woli Boga. Pas, którym przepasane są ich biodra, wskazuje na powściągliwość. Bose stopy i obłoki, na których się unoszą, oznaczają, że nie ma w aniołach nic ziemskiego.

Osobisty ochroniarz

Każdemu z nas został przydzielony osobisty agent do zadań specjalnych – Anioł Stróż. Opiekuje się on nami od początku naszego życia aż do jego końca, choć pewnie niewielu dostrzega jego pomoc. Czy obudziłeś się kiedyś z genialnym pomysłem, który nagle wpadł ci do głowy? A może dzieliły cię od wypadku ułamki sekundy, ale wówczas stało się coś, co uchroniło cię przed katastrofą? Tak może działać twój osobisty ochroniarz. Pewnie każdy z nas nauczył się w dzieciństwie modlitwy do Anioła Stróża. Ale czy możemy się do niego modlić i prosić go o pomoc? Aniołom, jako bytom stworzonym, nie należy się cześć zarezerwowana Bogu, ale możemy oddawać im cześć jak świętym. „W liturgii Kościół łączy się z aniołami, by uwielbiać trzykroć świętego Boga; przywołuje ich obecność (...) w liturgii pogrzebowej (...) oraz czci szczególnie pamięć niektórych aniołów (św. Michała, św. Gabriela, św. Rafała, Aniołów Stróżów)” – czytamy w katechizmie (nr 335).

CZYTAJ DALEJ

Bp Kawa: czas, abyśmy z odwagą mówili: „jestem człowiekiem wierzącym”

2020-08-12 20:54

[ TEMATY ]

wiara

chrześcijanin

franciszkanie.pl

Przyszedł czas, abyśmy z odwagą mówili: jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu – mówił bp Edward Kawa ze Lwowa podczas Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla.

W homilii bp Kawa pytał, dlaczego dzisiaj, jako ludzie wierzący, „tak często jesteśmy smutni, tak często boimy się bronić swoich wartości, tak często się lękamy, aby ktoś o nas źle nie mówił?”

– Często nawet boimy się przyznać się do tego, że jesteśmy ludźmi wierzącymi. Może właśnie przyszedł czas, abyśmy z odwagą razem za Maryją mówili te słowa: Wielbi dusza moja Pana, moje życie jest uwielbieniem Pana, jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu, które Bóg włożył mi w serce. I chcę, aby te wartości były naprawdę wszędzie tam, gdzie ja jestem: w moim domu, w mojej ojczyźnie. I nikt i nic, żaden system, żadna ideologia, żadna propaganda medialna czy żaden inny system nie może nam tego zniszczyć – podkreślił bp Kawa.

Nawiązując do fragmentu Ewangelii o nawiedzeniu św. Elżbiety przez Maryję, kaznodzieja ocenił, że w takim stanie, w jakim była św. Elżbieta, znajduje się Kościół katolicki w Polsce i na świecie. Odniósł się w ten sposób do ostatnich wydarzeń w Warszawie, gdzie doszło do profanacji symboli religijnych i patriotycznych.

– To są rzeczy, które są niedopuszczalne, które godzą nie tylko w naszą godność chrześcijan i katolików, ale to są rzeczy, które tak naprawdę godzą w naszą tożsamość. I nie możemy milczeć. Nie możemy być pasywnymi czy obojętnymi. „Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli” - jest to słowo, które dzisiaj bardzo mocno jest dla nas aktualne – podkreślił.

Lwowski biskup pomocniczy stwierdził, że w matce Jana Chrzciciela możemy odnaleźć siebie, ponieważ u każdego z nas rodzi się wiele pytań na temat obecnej sytuacji i każdy z nas odczuwa pewną samotność – i to nie tylko teraz, kiedy panują obostrzenia związane z epidemią.

– Przeżywamy teraz czas wielkiej samotności, kryzys. Czujemy się bardzo często niepotrzebni, jeśli nie jesteśmy produktywni, jeśli nasze życie nie przynosi sukcesów. Jeśli nie nadążamy za tym światem, to bardzo często jesteśmy właśnie w takim stanie jak Elżbieta. Wpatrując się w Elżbietę można dzisiaj dla siebie znaleźć bardzo dużo odpowiedzi. Ta, która całe życie uchodziła za przeklętą, stała się błogosławioną, dlatego że poczęła życie w swoim łonie, pod swoim sercem. Bóg zmienia przekleństwo w błogosławieństwo. I dzisiaj Bóg chce dokonać takiej przemiany w naszym życiu. Chce to, co dzisiaj jest dla nas największym ciężarem przekleństwem, aby stało się dla nas wielkim darem – mówił.

Zdaniem hierarchy, dzisiaj Kościół jest tak jak św. Elżbieta – ma w sobie życie, ale jest bardzo izolowany i marginalizowany.

Bp Kawa podkreślił, że tak jak do Elżbiety, tak dzisiaj Maryja „śpieszy dzisiaj, aby przybyć do nas, abyśmy nie byli samotni, abyśmy się nie czuli odrzuceni, czy zapomniani”.

Tegoroczny odpust jest przeżywany w wyjątkowych okolicznościach z kilku powodów. Pierwszym jest trwająca pandemia, z powodu której program uroczystości został mocno okrojony. Kolejny to uroczyste ogłoszenie dekretu o podniesieniu kościoła w Kalwarii Pacławskiej do godności bazyliki mniejszej. Dokona tego nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio podczas Mszy św. 13 sierpnia o godz. 18.00.

W tym roku przypada również 400. rocznica urodzin Andrzeja Maksymiliana Fredry, fundatora Kalwarii Pacławskiej, który rozpoczął w 1665 r. budowę pierwszego kościoła oraz klasztoru i dróżek kalwaryjskich, a w 1668 r. zaprosił franciszkanów, aby opiekowali się tym miejscem i przybywającymi pielgrzymami.

Franciszkanie chcą także uczcić 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Z tej okazji 13 sierpnia o 20.45 na placu kościelnym odbędzie się prawykonanie oratorium „Otwórzcie drzwi Chrystusowi” autorstwa Andrzeja Głowienki.

Obchody odpustu kalwaryjskiego potrwają do 15 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję