Czwartek, 18 grudnia
19. dzień - "Sprawiedliwy Potomek, Bóg-z-nami"
Słowo dnia: „Nie bój się wziąć do siebie Maryi” (Mt 1, 20).
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Refleksja: Jeremiasz zapowiada Króla, który będzie „Panem naszą sprawiedliwością”. Ten Król wchodzi w dom Józefa przez tajemniczą ciążę Maryi. Sprawiedliwy Józef musi przejść drogę od lęku do posłuszeństwa – od planu „po cichu odejść” do zgody, by wziąć na siebie historię, której nie rozumie.
Modlitwa: Jezu, Potomku Dawida i Synu Boży, dziękuję, że chcesz rodzić się w moim życiu takim, jakie jest. Ulecz mój lęk przed Twoimi niespodziankami. Daj mi serce Józefa – posłuszne w ciszy, wierne także wtedy, gdy nie wszystko rozumiem.
Krok do Betlejem: Nazwij wobec Boga jedną sytuację, w której dziś szczególnie się boisz. Wypowiedz nad nią: „Nie bój się” – i oddaj ją Jezusowi w jednym konkretnym akcie zaufania.
Pierwsze czytanie - Jr 23, 5-8
Jeremiasz mówi w czasie, gdy królowie z rodu Dawida sromotnie zawodzą. Pasterze rozpraszają owce. W ten mrok Bóg wkłada obietnicę: „Wzbudzę Dawidowi Odrośl sprawiedliwą”. Hebrajskie semah – odrośl, młody pęd – przypomina obrazy Izajasza. Drzewo wydaje się obumarłe, a jednak z pnia wyrasta coś nowego.
Reklama
Ten Król „będzie panował jako król i będzie postępował roztropnie, będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi”. Sprawiedliwość w Biblii to nie zimna surowość. To wierność przymierzu, troska o słabych, porządkowanie relacji. Pod jego panowaniem Juda będzie zbawiony, Izrael bezpieczny. Jeremiasz patrzy dalej niż na reformę polityczną. Zapowiada Mesjasza, w którym Boża sprawiedliwość stanie się bliska sercu człowieka.
Imię Mesjasza jest teologią w pigułce. „Pan naszą sprawiedliwością” (JHWH sidqenu). Gdy Bóg daje komuś swoje imię, objawia głęboką jedność z nim. W Chrystusie to spełnia się dosłownie. On nie tylko uczy sprawiedliwości. On staje się „naszą sprawiedliwością” – jak powie później św. Paweł (1 Kor 1,30). Ojcowie Kościoła lubili obraz wszczepienia. Jesteśmy bowiem jak dziczka zaszczepiona w żywe drzewo. Sok sprawiedliwości płynie z pnia, którym jest Chrystus.
Druga część proroctwa zapowiada „nowy exodus”. Lud już nie będzie wspominał wyjścia z Egiptu, lecz powrót z północy, z ziemi niewoli. Bóg nie żyje przeszłymi sukcesami. Znów wyprowadzi swój lud z rozproszenia. Dla nas to zapowiedź paschy Chrystusa. Zapowiedź wyjścia z niewoli grzechu, które przewyższa wszystkie wcześniejsze wyzwolenia.
Adwent czyta Jeremiasza jak lustro pragnień. Tęsknimy za władzą, która nie nigdy kłamie, nie manipuluje, nie buduje na lęku, nie napuszcza jednych na drugich. Bóg odpowiada: Taki Król już jest. Jego berło to krzyż, Jego tron to serce, które bierze na siebie niesprawiedliwość świata. Gdy pozwalamy Mu być „naszą sprawiedliwością”, rośnie w nas pokój, który nie zależy od sondaży ani nastrojów, ale od wierności Boga.
Ewangelia - Mt 1, 18-24
Reklama
Mateusz opowiada tajemnicę Wcielenia od strony Józefa. „Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak” – to jak nagłówek aktu prawnego, ale dotyczy największej tajemnicy. Maryja jest już poślubiona Józefowi. W tamtej kulturze oznaczało to ważne, prawne małżeństwo, choć jeszcze bez wspólnego zamieszkania. Właśnie wtedy „okazało się, że jest brzemienna z Ducha Świętego”.
Józef nazwany jest „człowiekiem sprawiedliwym”. To ważne słowo. Oznacza kogoś, kto żyje w przyjaźni z Prawem Boga, ale też wrażliwie. Nie chce wystawić Maryi na zniesławienie. Nie rozumie tajemnicy, a jednak szuka drogi, która ocali ją, na ile to możliwe. Tradycja widzi tu różne linie interpretacji. Jedni mówią, że podejrzewał zdradę, ale z miłości chciał ją oszczędzić. Inni, że przeczuwając Bożą tajemnicę, czuł się po prostu niegodny i chciał się dyskretnie usunąć. W obu wizjach widać serce pokorne, nieagresywne.
Bóg wchodzi w ten ludzki dramat przez sen. Anioł zwraca się do Józefa: „synu Dawida”. To przypomnienie! Nosisz imię króla, przez ciebie wypełni się obietnica dana Dawidowi. „Nie bój się wziąć do siebie Maryi”. Lęk jest pierwszą przeszkodą łaski. Józef słyszy, że to, co w Niej się poczęło, jest z Ducha Świętego. Jego zadaniem będzie włączyć to Dziecko w ród Dawida przez przyjęcie i nadanie imienia.
Imię „Jezus” (Jeszua) znaczy: „Pan zbawia”. Anioł dopowiada: „On zbawi swój lud z jego grzechów”. To ważne doprecyzowanie. Nie: z Rzymian, nie: z kłopotów politycznych, ale z grzechów. Z najgłębszego zniewolenia, które niszczy relacje z Bogiem, drugim i sobą. Jeremiaszowa obietnica „Pan naszą sprawiedliwością” staje się ciałem.
Reklama
Mateusz dodaje swą ulubioną formułę: „Stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie przez proroka”. Cytuje Iz 7,14 według Septuaginty: „Oto Dziewica (Parthenos) pocznie i porodzi Syna”. Dla Achaza był to znak polityczny. W perspektywie pełni sensu chodzi o Maryję i Jezusa. Imię „Emmanuel” – „Bóg z nami” – nie jest tylko poetyckim tytułem. Opisuje całą misję Syna. Bóg, który nie jest już tylko „nad”, ale „z” i „pośród”. W żłobie, w warsztacie, na drodze, na krzyżu, w Eucharystii.
Józef budzi się i „czyni tak, jak mu polecił anioł”. Nie mówi ani jednego słowa w Ewangeliach. Jego językiem jest posłuszeństwo. Bierze Maryję do siebie, przyjmuje Dziecko, daje Mu imię. Staje przy tajemnicy, której do końca nie rozumie, ale której ufa. Już Ojcowie Kościoła starożytnego mówili o nim jako o „stróżu tajemnicy Wcielenia”.
Adwentowe światło tej perykopy jest bardzo ciche, ale mocne. Bóg spełnia obietnice dane Dawidowi nie przez spektakularne gesty, lecz przez „tak” Maryi i posłuszeństwo Józefa. Przychodzi jako „Bóg-z-nami” w historii zwykłej rodziny, z jej lękami i pytaniami.
Słowa anioła do Józefa można dziś usłyszeć bardzo osobiście: „Nie bój się wziąć do siebie Maryi… nie bój się wziąć do siebie Jezusa”. Nie bój się wpuścić Ewangelii do miejsca, które wydaje ci się zbyt skomplikowane. Ten, który ma na imię „Pan zbawia”, nie wchodzi po to, by zabrać ci życie, ale by je uratować od środka. Właśnie tak działa sprawiedliwy Potomek Dawida, o którym mówi Jeremiasz. Staje się Emmanuelem w naszych domach, planach, ranach. I uczy nas z Józefem jednego: posłuszeństwa, które rodzi pokój.
