Reklama

Wywiady

Najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa

Niedziela Ogólnopolska 14/2014, str. 46-47

[ TEMATY ]

rozmowa

Archiwum rodzinne

ARTUR STELMASIAK: – Minęły już cztery lata od śmierci męża. Czy Pani może dziś powiedzieć, że czas leczy rany?

DOROTA SKRZYPEK: – Zazwyczaj tak jest, że po śmierci kogoś bliskiego czas leczy rany, bo przynosi prawdę, ukojenie i pewien spokój. Ja jednak wciąż nie znam prawdy o okolicznościach śmierci mojego męża. Dlatego też nie mogę zaznać tego spokoju i upragnionego ukojenia. Moje rany wciąż są rozdrapywane, bo ciągle wychodzą na jaw nowe okoliczności katastrofy i skandale wokół śledztwa. Oczywiste jest to, że po czterech latach ochłonęłam z emocji i dziś jestem bardziej racjonalna. Człowiek nie wie nawet, jak bardzo wiele może znieść. Musiałam być silna, bo wiedziałam, że cała odpowiedzialność za życie i wychowanie naszych synów spoczywa teraz na mnie. Chronienie ich było naturalnym instynktem matki.

– Staś miał wówczas 9 lat, a Aleksander zaledwie 7. Wieczorem 10 kwietnia po powrocie z Katynia tata miał iść z nimi do kina. Jak dowiedzieli się o tym, że zginął?

– Ode mnie. To była na pewno jedna z najtrudniejszych chwil w moim życiu. Prawdę mówiąc, nie wiem, jak bym to przetrwała, gdyby nie fakt, że jesteśmy rodziną wierzącą i że mogłam wtedy zapewnić moich synów, że ich tata nie umarł.

– Te słowa są świadectwem. Co więcej, pokazują, że odpowiedź na najtrudniejsze pytanie daje tylko wiara w Boga. Czy wiara pomogła przejść przez tę rodzinną traumę?

– Wciąż tęsknimy za Sławkiem. Pozostawił po sobie ogromną wyrwę, której nie da się niczym wypełnić. Moje życie już nigdy nie będzie takie samo, bo zostało złamane 10 kwietnia 2010 r. Ale mam też poczucie ogromnej siły, która nie pochodzi ode mnie. Ona jest od Pana Boga, bo przerasta ludzkie możliwości. Bez oparcia w Bogu nie poradziłabym sobie. Śmierć Sławka i to wszystko, co się później stało, odnowiło i umocniło moją wiarę.

– Na płycie nagrobnej Sławomira Skrzypka są słowa: „Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie”. Dlaczego akurat te słowa?

– Bardzo chciałam, aby to miejsce było świadectwem wiary Sławka, ale także potwierdzeniem zwycięstwa Jezusa Chrystusa nad śmiercią i grzechem. Ja po prostu wiem, że mój mąż nie umarł... Pan Bóg dotrzymuje obietnic. Razem z chłopcami wiemy, że tata na nas czeka.

– Chęć spotkania się z nim determinuje chęć lepszego życia?

– Oprócz chęci spotkania Pana Boga, oczywiście, tak. Miłość do Sławka nie umarła 10 kwietnia 2010 r.. Żyję nadzieją, że się spotkamy.

– Wiele osób w takiej trudnej sytuacji gniewa się na Pana Boga. Dlaczego Pani się do Niego zbliżyła?

– W tym nie ma mojej zasługi. Łaska wiary zawsze jest darem. W tym sensie niepogniewanie się na Pana Boga też jest wielkim darem, za który Mu dziękuję. We wcześniejszym życiu Pan Bóg oszczędzał mnie i całą naszą rodzinę od wszelkich nieszczęść. Doświadczyłam wiele dobra z Jego strony. Wychowałam się w kochającej, katolickiej rodzinie. Spotkałam wspaniałego człowieka, z którym mam wspaniałych synów. Dlatego też wiara przed 2010 r. była trochę jak powietrze, którym się tak po prostu oddycha. Po śmierci Sławka słowa Modlitwy Pańskiej: „Bądź wola Twoja” nabrały dla mnie zupełnie innego sensu.

– A teraz jaka jest ta wiara? Gdzie jest Pan Bóg w Pani życiu?

– On jest całą moją siłą. Jest ponad wszystkim, co złe, bo jest źródłem nieskończonego dobra. Przyjąć Smoleńsk potrafię tylko dzięki Niemu. Wierzę, że wszystko, czego doświadczam, ma głęboki sens... Również życie, a także tragiczna śmierć mojego męża miały sens.

– Jaki?

– Nie znam jeszcze odpowiedzi, ale wierzę, że kiedyś ją poznam.

– Kiedyś powiedziała Pani, że kochanie Sławka było bardzo łatwe. Dlaczego?

– Był bardzo dobrym, uczciwym, odpowiedzialnym i mądrym człowiekiem. Dla całej naszej rodziny on był jak skała, na której mocno mogliśmy się oprzeć i czuć się bezpiecznie. A takich ludzi łatwo się kocha. Mogę powiedzieć, że miałam wielkie szczęście, bo cały czas byłam pewna, że jestem kochana przez tego wyjątkowego człowieka.

– Miał czas dla rodziny?

– Kiedyś został zapytany, co daje mu siłę. Odpowiedział, że napędza go praca dla Polski. Sławek był państwowcem, bardzo dużo pracował i ciągle się uczył. Nie miał więc zbyt wiele czasu dla nas, ale starał się zawsze go znajdować. Ciągle czuliśmy, że jesteśmy dla niego ważni. Codziennie rozmawiał z chłopcami. Nawet gdy wracał wieczorem zmęczony, siadał z synami i rozgrywał partię szachów. Razem z chłopcami oglądał także kino akcji, fantastykę, wiele opowiadał im o historii.

– A jak wyglądały ostatnie Państwa wspólne chwile?

– Zdarzało się, że prywatnie kupowaliśmy dla mnie bilety i leciałam z mężem w podróże służbowe. Na początku kwietnia byliśmy pięć dni w Kolumbii, gdzie odbywała się konferencja ekonomiczna. Sławek specjalnie przerwał to spotkanie, aby polecieć razem z Prezydentem do Katynia. Wracaliśmy z Kolumbii czterema samolotami przez 25 godzin. Do domu przyjechaliśmy po południu 9 kwietnia. Następnego dnia wstałam razem z nim o 5 rano, zjedliśmy śniadanie, pożegnałam go tylko na chwilę. Kilka godzin później usiadłam do telewizora, aby obejrzeć transmisję z Katynia.

– Żadnych nerwów, złych przeczuć?

– Byłam zupełnie spokojna, bo przecież Sławek bez przerwy gdzieś latał. Gdy wracaliśmy z Kolumbii, zapytałam go, czy będzie leciał tupolewem. On odpowiedział, że przecież leci razem z Prezydentem. Będzie to więc najbezpieczniejszy lot na świecie.

– Tym razem Prezes NBP nie miał racji.

– O przygotowaniach do tego lotu wiedzieli tylko ludzie z Kancelarii Premiera. Każdy, kto racjonalnie myśli, nie mógł przewidzieć, że o bezpieczeństwo delegacji nikt nie zadba.

– To prawda. Obraz przygotowań lotu, zabezpieczenia miejsca katastrofy, a później śledztwa jest przerażający.

– Dlatego też trzeba zrobić wszystko, żeby dotrzeć do prawdy o tym, co stało się w Smoleńsku. Prawda o tej katastrofie nie jest tylko prywatną sprawą rodzin ofiar. Ona jest potrzebna wszystkim Polakom.

– Premier mówi, że wszystko zostało wyjaśnione i opisane w raporcie komisji Millera. Czego Pani jeszcze oczekuje?

– Przez pierwszy rok stałam trochę obok. Zajmowałam się głównie dziećmi, które potrzebowały mojej opieki. Nie oglądaliśmy TV, nie słuchaliśmy radia, nie czytaliśmy gazet. Nie ukrywam, że dałam spory kredyt zaufania naszej władzy. Nie przypuszczałam, że tak będzie wyglądało śledztwo i pamięć 96 ofiar zostanie tak zbrukana. Od tego rządu już chyba niczego nie oczekuję.

– Nie było podobnej tragedii państwowej w dziejach świata. Ale nie było też drugiego tak kompromitującego śledztwa. Jeden z polityków lewicy powiedział, że katastrofę potraktowano tak, jakby wyjaśniano włamanie do garażu na warszawskiej Pradze.

– Trudno się z tym nie zgodzić. Przecież po katastrofie nie zrobiono dosłownie nic, by zabezpieczyć dowody. Łamiąc prawo, nie wykonano w Polsce sekcji, nie zadbano nawet o to, aby ciała ofiar znalazły się w odpowiednich grobach. Nie przeszło mi nawet przez myśl, że władza mojego kraju może tak opuścić swoich obywateli.

– A może rząd nie chce znać prawdy, może się czegoś boi...

– To byłaby bardzo zła wiadomość dla Polaków. Oznaczałaby, że władza nie jest wolna ani suwerenna i ma związane ręce. Nasuwają się także kolejne pytania: Dlaczego ten rząd nie chce znać prawdy, dlaczego ukrywa winnych? Dlaczego awansuje i nagradza tych, którzy bezpośrednio byli odpowiedzialni za nieprzygotowanie tego lotu?

– Czy uważa Pani, że państwo zdradziło?

– Czuję się zdradzona przez władzę. Po katastrofie nie zrobiła tego, co mogła zrobić, ani tego, co powinna zrobić. Nie wiem jednak, czy było to działanie celowe, czy wynik nieudolności, których konsekwencje ponosimy. Rządzący mogli stać się zakładnikami swoich błędów i złych decyzji. Zamiast przyznać się, nadal brną w kłamstwo.

– Ale przecież władza razem z chórem prorządowych mediów wmawia nam, że wszystko zostało wyjaśnione.

– Wracam często do sprawy gen. Andrzeja Błasika. Jego przypadek czarno na białym pokazuje, że raport Millera jest fałszerstwem. Prokuratura udowodniła, że nie było go w kokpicie, nie było też alkoholu w jego krwi. To nie on czytał prawidłową wysokość samolotu, ale jeden z członków załogi. Obalony został więc jeden z podstawowych mitów, że piloci nie wiedzieli, na jakiej są wysokości. Teoria wymyślona przez Rosjan, a później potwierdzona przez Polaków, legła w gruzach. Niestety, dzisiaj nie ma osoby, która jest odpowiedzialna za kłamstwa o Panu Generale. Nikt nie powiedział Pani Generałowej słowa: „Przepraszam”. Nikt nie poniósł konsekwencji.

– Nadal nie wiemy, co się stało na pokładzie samolotu po tym, gdy na wysokości ok. 80 metrów nad ziemią padła komenda: „Odchodzimy”. Czy Pani się domyśla?

– Każda odpowiedź na to pytanie jest dziś tylko teorią. Nie mamy dowodów na to, by jednoznacznie wyjaśnić, co takiego się stało, dlaczego oni wszyscy zginęli. Dlatego ja wciąż rozważam wszystkie możliwe scenariusze. Czekam na prawdę, bez względu na to, jaka ona jest.

– Sytuacja jak u Sokratesa. Mądrość opiera się na tym, że nie wie Pani, co stało się 10 kwietnia 2010 r. Natomiast członkowie rządowej komisji twierdzą, że znają całą prawdę.

– Ci, którzy mówią, że wiedzą, wcale tak nie myślą. Jeśli zostało im choć trochę rozsądku, to muszą mieć wątpliwości. Mówią tak, bo stali się zakładnikami dokumentów, pod którymi widnieje ich podpis. Dr Maciej Lasek broni sam siebie i bierze za to publiczne pieniądze.

– Czy dowiemy się kiedyś, co stało się w Smoleńsku?

– Nie wiem, ale bardzo chcę wierzyć, że tak. Niestety, muszę jednak powiedzieć, że tej nadziei jest we mnie coraz mniej.

– Ale nie zrezygnuje Pani?

– Nigdy nie powiem, że jest mi wszystko jedno i nigdy nie powiem, że nie mam już siły. Jestem to winna Sławkowi, naszym synom oraz sobie. Ta prawda należy się również wszystkim Polakom. Nawet najgorsza i najtrudniejsza prawda jest bowiem lepsza od najpiękniejszego kłamstwa.

* * *

Sławomir Skrzypek (1963 – 2010)

Pochodził z Katowic. Jako licealista i student działał w opozycji. Został zatrzymany w sierpniu 1982 r., internowany i w procesie przed Sądem Wojskowym w Katowicach skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat. Ukończył Politechnikę Śląską, a później studia podyplomowe w zakresie: prawa i administracji na Uniwersytecie Śląskim, bankowości na Akademii Ekonomicznej w Krakowie, Business Management na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie, Advanced Management Program na Uniwersytecie IESE w Barcelonie. Uzyskał tytuł MBA Uniwersytetu Wisconsin. Jego tragiczna śmierć przerwała pisanie doktoratu.

W swojej karierze pracował w NIK-u, pełnił funkcję wiceprezesa NFOSiGW, kierował NFI Kwiatkowski, był członkiem zarządu PKP, zastępcą prezydenta Warszawy, wiceprezesem i p.o. prezesa PKO BP SA. Od 11 stycznia 2007 r. został powołany na funkcję prezesa NBP. Jako gubernator reprezentował ekonomiczne interesy Polski w radach Banku Światowego w Waszyngtonie, Banku Rozliczeń Międzynarodowych w Bazylei oraz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju w Londynie. W 2009 r. Magazyn „Global Finance” nagrodził go prestiżowym wyróżnieniem za trafną prognozę dotyczącą inflacji w czasie światowego kryzysu. Był oceniany wyżej niż szef amerykańskiego FED-u. Zginął w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r.

Reklama

Został pochowany w tzw. kwaterze smoleńskiej na Wojskowych Powązkach.

(as)

2014-04-01 14:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dlaczego nie bronimy Hagii Sophii?

2020-08-05 07:20

Niedziela Ogólnopolska 32/2020, str. 21

[ TEMATY ]

rozmowa

Katarzyna & Hakan Kaner

O tym, co się kryje za posunięciem prezydenta Erdogana i jak jego decyzja dotycząca Hagii Sophii wpisuje się w wielką grę geopolityczną tureckiego prezydenta, z Martą Ottaviani rozmawia Włodzimierz Rędzioch.

Włodzimierz Rędzioch: Jako datę pierwszej oficjalnej modlitwy w Hagii Sophii wybrano 24 lipca – w tym dniu w 1923 r. doszło do podpisania traktatu w Lozannie, na mocy którego zwycięskie mocarstwa położyły kres Imperium Osmańskiemu...

Marta Ottaviani: W ten sposób zostały upamiętnione dwie rocznice, obie „niepokojące” dla obszaru Morza Śródziemnego. Pierwsza, jak słusznie odnotowano, to rocznica podpisania traktatu lozańskiego, o którym powinniśmy pamiętać – wygaśnie on w 2023 r., a prezydent Erdogan zamierza go przedyskutować, zwłaszcza jeśli chodzi o niektóre wyspy położone u tureckiego wybrzeża, z których część należy dziś do Grecji. Ale jest druga, mniej znana rocznica – 24 lipca 1994 r. Erdogan został zwolniony z więzienia po spędzeniu 4 miesięcy za kratami za podżeganie do religijnej nienawiści. Przywitał go imponujący tłum ludzi reprezentujący turecką islamską prawicę – Erdogan obiecał im wtedy, że Turcja nie pozostanie długo świecka.

CZYTAJ DALEJ

UOKiK: 115 mln zł kary dla Biedronki

2020-08-10 10:21

[ TEMATY ]

gospodarka

sklep

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na właściciela sieci Biedronka - spółkę Jeronimo Martins Polska – karę w wysokości 115 mln zł - poinformował w poniedziałek Urząd. Biedronka naruszała prawa konsumentów, nieprawidłowo informując o cenach w sklepach - dodał.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował w komunikacie, że napływały do niego "liczne skargi konsumentów oraz informacje z Wojewódzkich Inspektoratów Inspekcji Handlowej dotyczące nieprawidłowego uwidaczniania cen w sklepach sieci Biedronka".

"Setki sygnałów dotyczyły wyższych cen w kasie, niż na sklepowych półkach lub braku cen przy towarze. Skargi dały podstawę do wszczęcia postępowania przeciwko Jeronimo Martins Polska" - czytamy.

Jak wskazano, w jego trakcie Prezes Urzędu zlecił kontrole Inspekcji Handlowej, które potwierdziły skalę nieprawidłowego informowania o cenach w sklepach należących do JMP.

Z ustaleń Urzędu wynika, że praktyka trwa co najmniej od 2016 r. Dopiero wszczęcie postępowania pod koniec ubiegłego roku przyczyniło się do podjęcia przez właścicieli Biedronki działań, których celem ma być rozwiązanie stwierdzonych nieprawidłowości. Prezes UOKiK będzie monitorował skutki wdrażanych zmian, mających usunąć naruszenia zbiorowych interesów konsumentów.

"Długotrwała praktyka spowodowała realne straty w portfelach konsumentów i bezpodstawne wzbogacenie się właściciela sieci ich kosztem. Dlatego zdecydowałem o nałożeniu na Jeronimo Martins Polska kary w wysokości 115 mln zł. Istnienie nieprawidłowości potwierdziła również sama spółka tłumacząc je błędami ludzkimi wynikającymi z dużej skali działalności. Nie wykluczamy, że tak rzeczywiście mogło być, nie usprawiedliwia to jednak w żadnym stopniu działania na niekorzyść klientów, tym bardziej, że przez długi czas przedsiębiorca – pomimo licznych nieprawidłowości wykrywanych przez Inspekcję Handlową - nie starał się systemowo rozwiązać tego problemu. Tak duży podmiot powinien dochować należytej staranności w swojej działalności, aby błędy w oznaczeniu nie dotykały osób kupujących w jego sklepach" - powiedział cytowany w komunikacie Chróstny.

Jak wskazał, cena jest jednym z najważniejszych kryteriów, jakimi kierują się konsumenci przy wyborze produktów. "Niedopuszczalne jest wprowadzanie konsumentów w błąd co do właściwej ceny towarów. W przypadku Biedronki klienci przez długi czas płacili najczęściej więcej niż wynikało to z ceny na sklepowych półkach. Nie zawsze mieli nawet tego świadomość" – podkreślił prezes UOKiK.

Urząd podał przykładowe skargi konsumentów. Jedna z nich dotyczyła piersi z kurczaka.

"Zachęcony gazetka oraz kartką nad produktem postanowiłem zakupić Pierś z kurczaka w promocyjnej cenie 9.99zl. Po zrobieniu zakupów udałem się do kasy za towar zapłaciłem lecz w chwili zapłaty nie zauważyłem na paragonie że piersi są w cenie regularnej czyli 16.89 za kg (…)Poprosiłem o możliwość zwrotu towaru, lecz usłyszałem że niestety nie, bo z tym towarem opuściłem sklep i pani nie przyjmie go. Więc powiedziałem że to oszustwo i tego tak nie zostawię i zgłoszę to do UOKiK, inna z pań obsługi powiedziała +i co z tego, co nam zrobią+" - czytamy w przytoczonej przez UOKiK skardze.

Inna skarga dotyczyła papieru toaletowego, który był z wystawioną ceną 9,99 zł, a sprzedawano go po 16,99 zł. Jak wskazał autor skargi, "w przypadku zauważenia tego oszustwa, nie było możliwości zakupu papieru po cenie zgodnej z wystawioną".

Kolejna skarga dotyczyła zniczy. "Na palecie ze zniczami wisiała duża kartka z ceną za znicz. Przy zakupie dwóch zniczy miała być cena 7.99zł za sztukę. W kasie została naliczona inna cena 12,99 zł za sztukę. Po zwróceniu uwagi Pani kierownicze, poinformowała mnie że mogę jedynie zwrócić zakupione znicze" - czytamy.

UOKiK przypomina, że każdy sprzedawca ma obowiązek uwidocznienia ceny towaru. "Uniemożliwienie konsumentowi zapoznania się z ceną na etapie wyboru produktu jest poważnym naruszeniem jego prawa do rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji. Tymczasem kontrole Inspekcji Handlowej wykazały, że w sklepach Biedronka średnio aż 14 proc. towarów nie miało informacji o cenie" - podał Urząd.

UOKiK przekazał, że poza sankcją pieniężną, w sklepach Biedronka będzie musiała znaleźć się również informacja o prawach przysługujących konsumentom w przypadku różnicy w cenie na półce i w kasie o treści: "W przypadku rozbieżności lub wątpliwości co do ceny za oferowany towar konsument ma prawo do żądania sprzedaży towaru po cenie dla niego najkorzystniejszej (art. 5 ustawy z dnia 9 maja 2014 r. o informowaniu o cenach towarów i usług)".

Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. (PAP)

autor: Aneta Oksiuta

aop/ pad/

CZYTAJ DALEJ

Kard. Burke: odmowa udzielenia komunii niektórym katolickim politykom jest dla nich przysługą

2020-08-11 21:08

[ TEMATY ]

Kard. Raymond Burke

BP KEP

Kard. Raymond Burke zwrócił uwagę, że wielu czołowych amerykańskich polityków z Partii Demokratycznej, którzy deklarują, że są katolikami, otwarcie zaprzecza nauce Kościoła w takich kwestiach jak aborcja czy tzw. jednopłciowe małżeństwa. Komentarzy życia politycznego w USA przypominają przed listopadowymi wyborami, że kluczem do sukcesu dla kandydata do prezydenckiego fotela jest przekonanie do siebie większości katolików.

Były metropolita Saint Louis przyznał w rozmowie z FoxNews, że to skandal, iż tak wielu katolików na Kapitolu regularnie wspiera prawodawstwo stojące w sprzeczności z nauczaniem Kościoła. W ten sposób, jak zaznacza, źle reprezentują katolickie wyznanie, przedstawiając je w fałszywym świetle.

Były prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej zaznaczył, że prezydenccy kandydaci wyznający kontrowersyjne z katolickiego punktu widzenia poglądy nie powinni otrzymywać komunii świętej, gdyż nie są w jedności z Chrystusem. Zdaniem purpurata, brak zgody na udzielenie im komunii jest w ich największym interesie, gdyż w innym przypadku politycy ci popełniają świętokradztwo. „To nie jest kara. To tak naprawdę przysługa czyniona tym ludziom” – dodał kard. Burke.

W szczególności wskazał na ubiegającego się o Biały Dom Joe Bidena – często podkreślającego swój katolicyzm – który rok temu zmienił zdanie w kwestii poparcia tzw. poprawki Hyde’a, ograniczającej aborcję z kieszeni podatnika. Choć przez wiele lat twierdził, że wiara nie pozwala mu być za aborcją finansowaną przez państwo, teraz powtarza za swymi kolegami partyjnymi, że jest za nieograniczonym zabijaniem dzieci nienarodzonych.

Kardynał wezwał również demokratyczną senator z Kalifornii Kamalę Harris do przeprosin za to, że podczas przesłuchania zarzuciła sędziemu federalnemu Brianowi Buescherowi, iż należy do Rycerzy Kolumba. Zdaniem tej prawniczki pochodzenia hinduskiego i jamajskiego, dyskredytujące dla tej świeckiej organizacji katolików jest to, że składa się tylko z mężczyzn, sprzeciwia się prawu kobiet do aborcji oraz potępia jednopłciowe małżeństwa.

„To jest całkowicie nie do przyjęcia. Bez względu na to, czy jesteś katolikiem czy nie, jako obywatel musisz spojrzeć na tego rodzaju oświadczenie i powiedzieć, że nie jest to osoba, którą chcesz, by była przywódcą twojego kraju” – dodał hierarcha, który przy okazji podkreślił, że choć wielu postrzega go jako wroga papieża Franciszka, jest to bardzo dalekie od prawdy. Przypomniał, że nigdy nie powiedział nic, co byłoby pozbawione szacunku dla Ojca Świętego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję