Reklama

Dzisiaj światu potrzeba dobroci

2014-05-06 15:06

Ks. Józef Gaweł SCJ
Niedziela Ogólnopolska 19/2014, str. 22-23

Archiwum Jasnej Góry

Trudno mu było pogodzić się z rolą „więźnia” w Pałacu Apostolskim, dlatego wychodził po kryjomu na przechadzki po Rzymie. Dobry Papież tęsknił do kontaktu ze zwykłymi ludźmi. Szybko zjednywał sobie zarówno ludzi prostych, jak i pochodzących z „wyższych sfer”

Przeżyliśmy niezwykłe wydarzenie: kanonizację papieży – Jana XXIII i Jana Pawła II. Jakie pozostaną w nas owoce tej kanonizacji? Obaj nowi święci papieże są pod wieloma względami podobni do siebie, ale mają też oczywiście swoje rysy charakterystyczne. Św. Jana Pawła II cały świat chrześcijański nazywa m.in. papieżem Bożego Miłosierdzia czy papieżem rodziny. Natomiast św. Jana XXIII najczęściej nazywa się papieżem dobroci. Wydaje się, że owocem tej kanonizacji powinna być troska każdego z nas o dobroć w życiu codziennym.

Dobroć – najwyższa wartość na świecie

Znany rosyjski pisarz Władimir Sołouchin, który żył w okresie panowania reżimu komunistycznego, nie bał się krytykować władz za niszczenie świątyń prawosławnych i ikon. Pisał on, że żadna urbanizacja ani rozwój techniki nie mogą zagłuszyć w sercu człowieka potrzeby życia duchowego. Nauka może w ciągu kilku minut zniszczyć nawet najwyższą górę – Everest, nie jest ona jednak w stanie uczynić lepszym człowieka i jego serca. Najwyższą wartością, która istnieje na świecie, jest dobroć. Jeżeli się jej nie pielęgnuje i nie pomnaża w ludziach, jeżeli nie staje się ona coraz większa, a produkuje się tylko maszyny i inne urządzenia techniczne, to znaczy że jesteśmy na drodze pozornego postępu. Sobór Watykański II uczy: „Zakłócenia równowagi, na które cierpi dzisiejszy świat, w istocie wiążą się z bardziej podstawowym zachwianiem równowagi, które ma miejsce w sercu ludzkim” (KDK 10).

Nasz polski pisarz i podróżnik Arkady Fiedler napisał w jednej z książek, że gdy chodził po różnych cmentarzach w wielu krajach świata, nigdy nie spotkał napisów: najmądrzejszy, najładniejszy, najbogatszy. Natomiast wszędzie spotykał napisy: „najlepszej żonie” czy „matce” lub „najukochańszej osobie na świecie”. Mądrość bowiem i piękno pozostają na ziemi, a na „drugą stronę” idzie za człowiekiem tylko dobroć. Jest on bowiem wart tyle, ile dobrego uczyni w życiu. Bo „człowieka należy mierzyć miarą serca” – jak uczył św. Jan Paweł II.

Reklama

Inny nasz znany powieściopisarz historyczny Antoni Gołubiew napisał: „Najwyższym przywilejem człowieka jest możność czynienia dobra. Jesteśmy powołani, by za naszym pośrednictwem coraz więcej realizowało się dobra. Każdy czyn dobry ma wartość nieskończoną”.

Każdy może być dobry

Chrześcijanin nie powinien jednak ulegać pesymizmowi i narzekać na ogarniające świat ciemności. W tych ciemnościach powinien zapalać promyki światła i czynić dobro. Powinien dostrzegać dobro i powtarzać: „Ludzie są dobrzy” oraz wierzyć, że każdy człowiek może być dobry. Powinien także pokazywać dobro, które czyniły i czynią w swoim życiu konkretne osoby. Św. Jan Paweł II w rozmowie z kapłanami z Polski mówił: „Jest tylu dobrych ludzi w Polsce; dlaczego ich nie widać?”. Ukazywanie dobrych ludzi jest i powinno być zachętą do optymizmu oraz mobilizacją do podobnego działania.

Św. Jan XXIII jest dla nas wszystkich wzorem dobroci w życiu codziennym. Jest także zachętą do naśladowania go. W swoim codziennym postępowaniu kierował się on „logiką serca”. Możemy na niego, jako przykład dobroci, popatrzeć przez pryzmat jego życia i nauczania. To nauczanie jest zawarte przede wszystkim w jego codziennych zapiskach wydanych jako „Dziennik duszy”. Czytamy tam: „Ty, o Jezu, byłeś zawsze dla mnie dobry, byłeś najłagodniejszym Barankiem, nazwałeś mnie swoim przyjacielem…”.

Być łagodnym i pokornego serca

Jan XXIII napisał: „Nie ma nic doskonalszego od dobroci. Ludzki umysł może szukać innych znakomitych darów, lecz żaden z nich nie może się porównać z dobrocią. Dobroć jest tej samej natury, co sam Syn Boży, który stał się człowiekiem, i jest istotą wszystkiego, czego On nas uczył słowem i przykładem. (…) Jezus nie powiedział nam: Uczcie się ode mnie, bo jestem Synem Ojca Niebieskiego. Nie pokazał nam, jak stworzyć niebo i ziemię lub okryć słońce płaszczem chwały, lecz jak być łagodnym i pokornego serca. To jest postawa dobroci. Kiedy zrozumiemy tajemnicę dobroci i uczynimy ją własną, znajdziemy pewną drogę do przezwyciężenia trudności i niepowodzeń w naszym ziemskim życiu”. Życie Jezusa Chrystusa było wzorem całego życia św. Jana XXIII. Od swego Mistrza i Nauczyciela nauczył się praktykowania braterskiej miłości i cierpliwości, wyrozumiałości, a przede wszystkim prostoty i pokory w stosunku do każdego człowieka. Z głębokiej przyjaźni z Chrystusem wypływały jego pogoda ducha i zaufanie oraz odwaga w działaniu. Już jako 20-letni młodzieniec wysłany na studia do Rzymu zapisuje słowa, które świadczą o jego dojrzałości duchowej: „Nie szukam i nie pragnę chwały tego świata, ale oczekuję wielkiej chwały na tamtym świecie. Choćby miano mnie zdeptać, chcę być cierpliwy i dobry aż do heroizmu. Przede wszystkim chcę nadal odpłacać dobrym za złe i zawsze wyżej stawiać Ewangelię niż sztuczki ludzkiej polityki”. Natomiast w 1945 r. do swojej bratanicy Henryki napisał: „Pan dał mi wiele szczęścia w życiu, ponieważ w końcu, po długim czasie, przyzwyczaiłem się nie zwracać uwagi na wady innych ludzi, lecz myśleć o licznych wadach własnych. Nauczyłem się milczeć, przebaczać od razu i z serca, czynić dobrze tym, którzy mnie skrzywdzili…”.

Brat i ojciec

Dziecięca prostota – połączona z dobrocią i humorem – była cechą charakterystyczną życia Jana XXIII. Czuł się bratem biskupów i kapłanów oraz ojcem wszystkich chrześcijan, a określenia „brat” i „ojciec” nie były tylko często powtarzanymi frazesami. Jego braterstwa i ojcostwa doświadczali wszyscy, którzy się z nim spotkali. Dlatego nazywano go: papieżem dobroci, papieżem uśmiechu, papieżem wszystkich, przyjacielem wszystkich czy proboszczem całego świata. Zasłużył sobie na takie określenia. W swoim „Dzienniku duszy” pisał: „Czujna dobroć, cierpliwa i pobłażliwa, lepiej i szybciej działa aniżeli surowość i rózga. Nie mam pod tym względem ani złudzeń, ani wątpliwości”.

Podobne słowa zanotował, kiedy został mianowany patriarchą Wenecji: „Będę szedł dalej swoją drogą, zgodnie z moim usposobieniem. Pokora, prostota, zgodność w «słowach i czynach» z Ewangelią, nieustraszona łagodność, cierpliwość niedająca się zwyciężyć, ojcowska, nienasycona gorliwość o dobro dusz”. W Wenecji można go było spotkać siedzącego w kafejce na placu św. Marka i rozmawiającego z mieszkańcami miasta. Zawsze troszczył się o to, aby mieć bezpośredni kontakt z ludźmi. Mawiał: „Taka jest rola pasterza: liczyć owce jedna po drugiej”. Starał się wiernie naśladować Chrystusa Dobrego Pasterza. Realizował to w codziennej pracy duszpasterskiej, w której wyrażał swój ojcowski stosunek do ludzi.

Uśmiech to słońce, które wschodzi na ustach

Jako papież tęsknił do kontaktu z prostymi ludźmi. „Po południu spędzę parę chwil ze zwykłymi ludźmi, których jedynym tytułem jest godność istot ludzkich i dzieci Bożych” – pisał. Takim sposobem postępowania podbił serca rzymian. Trudno mu było pogodzić się z rolą „więźnia” w Pałacu Apostolskim, dlatego wychodził po kryjomu na przechadzki po Rzymie. Dzięki takiej filozofii życia i podejściu do drugiego człowieka szybko zjednywał sobie zarówno ludzi prostych, jak i pochodzących z „wyższych sfer”. Przy tym emanowały z niego życzliwość i radość człowieka Bożego zaangażowanego całkowicie w sprawę głoszenia Ewangelii wszystkim ludziom. Uważał się za proboszcza i duszpasterza całego Kościoła. Odwiedzał nie tylko parafie, ale także szpitale i więzienia, wszędzie umiał nawiązywać serdeczny i bezpośredni kontakt z ludźmi – przychodziło mu to bardzo łatwo. Nosił w sobie Chrystusowy pokój, który udzielał się wszystkim. „Tym, co najważniejsze w życiu, jest Jezus Chrystus, Jego święty Kościół, Jego Ewangelia, prawda i dobroć”– zapisał pod koniec swego życia.

Mimo 81 lat życia do końca pozostał podobny do dziecka poprzez swój serdeczny i szczery, pełen dobroci uśmiech. Ten uśmiech na jego twarzy pozostał nawet po śmierci – jak twierdzi jego osobisty sekretarz ks. Loris Capovilla, ostatnio mianowany kardynałem przez papieża Franciszka. Pewnego razu Jan XXIII powiedział do niego: „Loris, ciało ludzkie może się zestarzeć, ale nie oczy i uśmiech. Uśmiech to słońce, które wschodzi na ustach”.

Tenże osobisty sekretarz, żegnając się z Janem XXIII przed jego śmiercią, powiedział do niego: „Ojcze Święty, jestem biednym księdzem. Ty zasługiwałeś, aby mieć przy sobie kogoś lepszego. Lecz starałem się służyć Ci z całym oddaniem. Proszę o przebaczenie, że niekiedy nie spełniłem Twoich oczekiwań i pragnień”. Wtedy usłyszał odpowiedź: „Loris, zostawmy teraz te przeprosiny. Słuchaj, proszę… Ja znosiłem twoje braki, ty znosiłeś moje. Wiesz, co było najważniejsze? Że nie zatrzymywaliśmy kamieni, które były na nas rzucane, ale je odrzucaliśmy, milczeliśmy, cierpieliśmy, modliliśmy się, działaliśmy, kochaliśmy i przebaczaliśmy”. To były ostatnie i wielkie słowa, które św. Jan XXIII przekazał swojemu sekretarzowi. I te słowa świadczą najlepiej o postawie całego jego życia.

Wzór dla współczesnego świata

Sługa Boży Stefan Kardynał Wyszyński, który cieszył się wielkim zaufaniem Jana XXIII i jako ostatni został przyjęty na audiencji papieskiej, modlił się, aby „Bóg, Dawca chwały, pozwolił, wcześniej czy później, że będziemy oglądać go na ołtarzach jako wzór najbardziej potrzebny współczesnemu światu”. W czasie jego beatyfikacji w 2000 r. Jan Paweł II powiedział: „W pamięci wszystkich utrwalił się obraz papieża Jana z uśmiechem na twarzy i ramionami szeroko otwartymi, przygarniającymi cały świat. Iluż ludzi urzekła prostota jego serca, połączona z głęboką znajomością człowieka i jego spraw! Powiew nowości, jaki wniósł ten papież, nie dotyczył doktryny, ale raczej sposobu jej przedstawiania; nowy był jego styl mówienia i działania oraz pełen sympatii sposób obcowania ze zwykłymi ludźmi i możnymi tego świata”.

Św. papież Jan XXIII został dany „jako wzór najbardziej potrzebny współczesnemu światu”. Oto najlepsze określenie tego historycznego wydarzenia, jakim jest ostatnia kanonizacja. W dzisiejszym świecie, gdzie wokół nas wiele nienawiści, gniewu i nieporozumień, Opatrzność Boża daje Kościołowi taki wspaniały przykład i wzór. Gdy widzimy, że człowiek jest wewnętrznie rozdarty i że z tego powodu całe życie ludzi – czy to jednostkowe, czy zbiorowe – przedstawia się jako walka, i to walka dramatyczna między dobrem i złem, między światłem i ciemnością (por. KDK 13), tym bardziej potrzebny jest nam taki piękny wzór życia, dobroci i pokoju. Papież Franciszek z okazji 50. rocznicy śmierci Świętego wypowiedział takie słowa: „Papież Jan przekazywał pokój, ponieważ miał duszę głęboko pokojową. Pokój, jaki przekazywał, był naturalny, pogodny, serdeczny. To pokój, który wraz z jego wyborem ukazany został światu i nazwano go dobrocią”.

Módlmy się: „Boże Ojcze, który w świętym Janie XXIII, Twoim pokornym i wiernym słudze, dałeś całemu Kościołowi i każdemu człowiekowi żywy obraz dobroci i łagodności Jezusa Dobrego Pasterza, który czyni nas Twoim ludem, spraw za przyczyną żarliwej modlitwy Jana XXIII, abyśmy w posłuszeństwie i pokoju podążali drogami tego świata ku szczęśliwej pełni i Twojej, Boże, bliskości. Przez wstawiennictwo świętego Papieża, który doświadczał radości życia w rodzinie, pozwól, aby nasze rodziny zaznały pokoju i pogody ducha”.

Tagi:
papież Jan XXIII

Reklama

Papież dobroci

2019-10-08 14:18

Ks. Mariusz Frukacz
Niedziela Ogólnopolska 41/2019, str. 26-27

Jan XXIII przeszedł do historii jako papież, który zwołał Sobór Watykański II i zaangażował się w ratowanie pokoju na świecie. Jego pontyfikat był stosunkowo krótki – trwał od 28 października 1958 r. do 3 czerwca 1963 r.

EAST NEWS/ARCHIVIO FELICI/ARCHIVIFARABOLA

Angelo Giuseppe Roncalli urodził się 25 listopada 1881 r. w miejscowości Brusico, na terenie Sotto il Monte, w prowincji Bergamo, w ubogiej rodzinie Giovanniego Battisty Roncallego i Marianny Mazzoli. Cennym źródłem poznania jego życia jest „Dziennik duszy” – jego zapiski duchowe, notatki z rekolekcji prowadzone niemal do ostatnich dni życia. O „Dzienniku duszy” sam mówił: „Na tych kartach jest więcej z mojej duszy niż w jakimkolwiek innym moim tekście”. 10 sierpnia 1904 r. w kościele Santa Maria in Monte Santo na Piazza del Popolo Roncalli otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp. Giuseppego Ceppetellego – tytularnego patriarchy Konstantynopola, prowikariusza Rzymu.

Służba w Kościele

Przyszły papież pełnił w Kościele wiele ważnych funkcji. Był osobistym sekretarzem bp. Giacoma Radiniego-Tedeschiego w Bergamo, wizytatorem apostolskim w Bułgarii, przedstawicielem Stolicy Apostolskiej w Turcji i Grecji, nuncjuszem apostolskim we Francji, a w latach 1953-58 – patriarchą Wenecji. 28 października 1958 r. kard. Roncalli został wybrany na Stolicę św. Piotra. Miał być papieżem przejściowym, a zwołał Sobór Watykański II i zaangażował się w ratowanie pokoju na świecie, kiedy w październiku 1962 r., na prośbę rewolucyjnego reżimu Fidela Castro, władze sowieckie umieściły na Kubie wyrzutnie rakietowe i świat stanął na krawędzi wojny. Zostawił po sobie jeden z najważniejszych dokumentów – encyklikę „Pacem in terris” z 11 kwietnia 1963 r.

Jan XXIII i kard. Wyszyński

Szczególne więzi łączyły Jana XXIII z kard. Stefanem Wyszyńskim. Świadczy o tym m.in. ostatnia notatka w „Dzienniku duszy”, zapisana krótko przed śmiercią, 20 maja 1963 r., która dotyczy audiencji udzielonej kard. Wyszyńskiemu. Papież zanotował: „O, drogi święty mój Bernardino, ulubiony pośród moich świętych. Ze słodkością twojego wspomnienia przyniosłeś mi liczne znaki ciągłego wielkiego cierpienia fizycznego, które mnie nie opuszcza i każe mi wiele myśleć i cierpieć. Tego ranka trzeci raz ucieszyłem się przyjęciem Komunii św. otrzymanej w łóżku, zamiast radości celebracji Mszy św. Cierpliwości, cierpliwości. Nie mogłem odmówić przyjęcia na wizycie pożegnalnej kard. Wyszyńskiego, prymasa Polski, arcybiskupa Gniezna i Warszawy, z czterema jego biskupami powracającymi do ojczyzny. Towarzyszą mi zawsze z wielką miłością bliscy mi: kard. Cicognani, mons. Capovilla, brat Belotti Federico i domownicy” (tłum. z jęz. wł. ks. M. F.).

O tym spotkaniu napisał również w swoim dzienniku kard. Loris Capovilla, ówczesny sekretarz Jana XXIII: „Jest zmęczony. Przyjmuje mons. Dell’Acqua. W agendzie umieszczona jest audiencja kard. Wyszyńskiego. Zwróciłem się do papieża: «Możecie przyjąć go, z osobami towarzyszącymi, w pokoju sypialnym; będzie czuł się uhonorowany z powodu takiego zaufania». Odpowiedział: «Nie jesteśmy aż tak bardzo słabi; a nawet jeśli miałbym umrzeć podczas audiencji, och, jakże byłaby to piękna śmierć!». Będzie to właśnie ostatnia audiencja jego pontyfikatu. Czułość, którą obdarowuje synów Polski, jest esejem jego miłości dla wszystkich ludzi ziemi. «Do zobaczenia we wrześniu», powiedział kardynał, żegnając się. Na co Papież, uśmiechając się tak jak w momentach szczęśliwych swoich spontanicznych rozmów, odpowiedział: «We wrześniu znajdziecie albo mnie, albo innego papieża. W miesiąc, wiecie o tym, dzieje się wszystko: pogrzeb jednego, wybór drugiego». Zakończył: «Gdyby nie było tzw. protokołu, chciałbym towarzyszyć wam, przynajmniej tym razem, aż do Bramy Spiżowej»” (tłum. z jęz. wł. ks. M. F.).

Święty Jan XXIII niewątpliwie należy do grona największych papieży. Był tak naprawdę „proboszczem świata”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najlepszy rząd w historii III RP

2019-10-15 12:55

Artur Stelmasiak

Polacy podsumowali czteroletnią pracę polityków. Ich zdaniem rząd Prawa i Sprawiedliwości jest najlepszy w historii III RP, bo nikt wcześniej nie miał takiego poparcia. Zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych nikogo nie dziwi. Pytanie było raczej o to, jak duża będzie przewaga partii rządzącej nad konkurencją polityczną i czy będą mogli samodzielnie rządzić?

Facebook/pis

Okazuje się, że PiS nie tylko będzie samodzielnie rządzić, ale poprawiło swój wynik wyborczy z 2015 roku o ok. 6 punktów procentowych. - Żadna partia nigdy nie miała tak wysokiego wyniku wyborczego. Te miliony Polaków którzy nam zaufali, to wielkie zobowiązanie do spełnienia ich nadziei, by kolejne cztery lata były kluczowym etapem dla Polski jako państwa dobrobytu dla wszystkich - powiedział premier Mateusz Morawiecki.

O wiele bardziej stonowaną radość z historycznego zwycięstwa pokazał prezes PiS. - Przed nami kolejne 4 lata rządzenia, ale najpierw czeka nas refleksja nad tym co się nie udało, że wielu ludzi nas nie popiera, mimo oczywistych naszych osiągnięć - podkreślił Jarosław Kaczyński. Jego słowa jak zwykle były kierowane do Polaków, ale także do członków partii, by nie ulegali triumfalizmowi. - To co było naszą główną siłą, czyli wiarygodność, musi dalej trwać - mówił do członków PiS.

Jednostronna kampania

Kampania wyborcza, która wyniosła Prawo i Sprawiedliwość do kolejnego sukcesu była spokojna i merytoryczna. Koalicja Obywatelska zachowywała się tak, jakby już po wiosennych wyborach do europarlamentu wiedziała, że nie ma szans. Nie było więc prezentacji programu, a w kampanii co chwila zmieniano zdanie np. w sprawie programu 500plus. Walka polityczna ograniczyła się do przepychanek wewnątrzpartyjnych. - Zaletą tej kampanii wyborczej jest fakt, że pojawiła się dyskusja na temat opieki zdrowotnej, czy walki ze smogiem. Liczę na to, że teraz skończą się emocje i polaryzacja, a zacznie się minimum współpracy - mówi prof. Norbert Maliszewski, politolog z UKSW.

Niektórzy twierdzą nawet, że kampania była nudna w porównaniu do tej wiosennej, gdy emocje były rozpalone przez ataki środowisk LGBT na Kościół i wartości chrześcijańskie. Tym razem mieliśmy do czynienia jedynie z programową ofensywą PiS, który merytorycznie podkreślał swoje osiągnięcia, skutecznie ukrywał potknięcia i jednocześnie składał nowe obietnice. Skalę przewagi nad konkurencją najlepiej pokazały badania IBRiS, w którym prawie 60 proc. Polaków uznało, że najlepszą kampanię wyborczą miała partia rządząca. Na drugim miejscu była Koalicja Obywatelska tylko z 4,8 proc., a na Lewicę wskazało 3,5 proc. ankietowanych.

Kampanijnym ciosem dla Koalicji Obywatelskiej bez wątpienia były taśmy Sławomira Neumanna, w których dzień po dniu ujawniano kompromitujące kulisy partyjnej kuchni jednego z czołowych polityków Platformy Obywatelskiej. Rezygnacja z funkcji przewodniczącego klubu KO na niewiele się zdała, bo uznano ją za nic nie warty gest na końcu kadencji sejmu.

Wygrani przegrali

Natomiast w wyborach do Senatu większym sprytem wykazała się opozycja. W jednomandatowych okręgach wyborczych nie wystawiali konkurencyjnych dla siebie kandydatów. W ten sposób wszystkie partie opozycyjne były przeciwnikami PiS, który procentowo uzyskał do Senatu wyższy wynik niż do Sejmu, ale w gruncie rzeczy przegrał.

Efekt jest taki, że w 100 osobowym senacie PiS ma obecnie tylko 48 senatorów, a w poprzedniej kadencji było ich aż 61. Przyczyną tej porażki jest zmowa opozycji, ale także zlekceważenie przez partię rządzącą wyborów do wyższej izby parlamentu. - Było za małe wsparcie polityczne szczególnie w okręgach dla nas „trudnych” okręgach. Okazuje się wystarczyło zaniedbać dwa okręgi, które zdecydowały, kto ma większość w obecnym Senacie - mówi dla portalu Wpolityce senator Jan Maria Jackowski.

W kilku okręgach senackich zaszkodziły też wewnętrzne walki personalne w PiS. Albo struktury partyjne nie chciały pracować w kampanii senatora, albo dochodziło do "bratobójczych" walk, gdy byli senatorowie PiS zdecydowali o stracie z własnego komitetu. - Na przykład pan senator Bąkowski, startując ze swojego komitetu, wykluczony z Prawa i Sprawiedliwości, odebrał część elektoratu naszemu kandydatowi, panu wojewodzie Drelichowi, i to spowodowało, że skorzystał trzeci kandydat z Platformy Obywatelskiej - tłumaczy Jackowski.

Teraz trwają rozmowy i próby przeciągania pojedynczych senatorów na stronę PiS, bo gra toczy się o większość oraz kształt prezydium Senatu. Oczywiście utrata Senatu przez partię rządzącą nie jest katastrofą, ale może poważnie utrudnić legislację, a na pewno ją spowolni. Każdą ustawę Senat może blokować przez 30 dni, a przez ten czas dawać paliwo polityczne dla mediów i opozycji w Sejmie. - Ale Senat nie zatrzyma nas w realizacji naszego programu. Będzie zrealizowany w 100 procentach - zapewnia wicepremier Jacek Sasin.

Konkurencja po prawej stronie

Z dwucyfrowego wyniku wyborczego do Sejmu zadowolona jest lewica, Konfederacja z wejścia do Sejmu, a także o wiele lepszy niż sondażowy wynik ma PSL z Pawłem Kukizem na pokładzie. Sumując w miarę konserwatywne elektoraty PiS, PSL i Konfederacji okazuje się, że ok. 60 proc. Polaków ma tradycyjne preferencje wyborcze.

Polacy pokazali, że są konserwatystami, co zauważają także zagraniczne media. - Sukces PiS jest rezultatem bazowania na wartościach wyznawanych przez w przeważającej mierze konserwatywne społeczeństwo oraz na wyrównywaniu głębokich nierówności społecznych. PiS zapowiadał też obronę tradycyjnych wartości katolickich przed ofensywą zwolenników praw gejów i innych liberalnych haseł napływających z Zachodu - czytamy w komentarzach Amerykańskiej Agencji Associated Press.

W tej kadencji sejmu PiS będzie miał opozycję zarówno po lewej stronie sceny politycznej, jak i po prawej. Dobry wynik Konfederacji oznacza, że część konserwatywnych i młodych wyborców odchodzi od partii rządzącej, co może być efektem buntu, ale także zaniedbań ws. ochrony życia dzieci nienarodzonych i zbyt uległej postawy wobec agresji środowisk LGBT. - Zapewne politycy Konfederacji będą podnosić teraz temat amerykańskiej ustawy 447, czy postulat ochrony dzieci przed aborcją, a władze PiS będą musiały się do tego odnieść - mówił w studiu wyborczym red. Cezary Krysztopa z Tygodnika Solidarność.

Pierwszy raz od 2007 r. w Sejmie będzie formacja na prawo od PiS, a przecież sprawdzoną strategią Jarosława Kaczyńskiego była taktyka polityczna, by po prawej stronie od PiS nic znaczącego nie było. Jeśli politycy Konfederacji nie pokłócą się miedzy sobą i wygenerują spójny przekaz, to w kadencji 2019-2023 rządząca partia będzie musiała się z nimi liczyć, by nie stracić jeszcze większej liczby konserwatywnych wyborców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obywatelski projekt „Stop pedofilii” przeszedł pierwsze czytanie w Sejmie

2019-10-16 19:56

maj, lk / Warszawa (KAI)

Obywatelski projekt nowelizacji Kodeksu karnego przygotowany przez inicjatywę „Stop pedofilii” przeszedł pierwsze czytanie w Sejmie. W wyniku głosowania, które odbyło się dziś, 16 października, skierowany został do Komisji Nadzwyczajnej ds. zmiany w kodyfikacjach (NKK). Podpisy pod projektem złożyło ponad 265 tys. Polaków.

Kancelaria Sejmu/Łukasz Błasikiewicz

Pierwsze czytanie projektu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii” odbyło się we wtorek 15 października. W toku dyskusji złożono wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Wniosek ten odrzucony został podczas dzisiejszego głosowania. Za przyjęciem wniosku głosowało 150 posłów, przeciw – 243, 13 – wstrzymało się. W związku z tym Marszałek Sejmu Elżbieta Witek poinformowała o skierowaniu projektu do Komisji Nadzwyczajnej ds. zmiany w kodyfikacjach (NKK) w celu rozpatrzenia.

Projekt ustawy zakłada nowelizację art. 200b Kodeksu Karnego. Według proponowanych zmian, karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 będzie podlegał ten, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez dzieci obcowania płciowego, a do lat 3 – jeśli dopuszcza się tego czynu za pomocą środków masowego komunikowania. Karze pozbawienia wolności do lat 3 będzie też podlegał ten, kto „propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej”.

Jak uzasadniali autorzy projektu, art. 200b k.k. we wcześniejszym brzmieniu penalizował jedynie publiczne propagowanie lub pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim. Ograniczał się więc wyłącznie do sytuacji, kiedy osoba dorosła współżyje z osobą małoletnią, całkowicie pomijając fakt, że coraz częściej propaguje oraz pochwala się sytuacje, kiedy to małoletni podejmują współżycie ze sobą. W konsekwencji, obowiązujący stan prawny nie nadąża za przemianami społecznymi, jakie można zaobserwować w dzisiejszych czasach. Skutkują one akceptacją, a w najlepszym razie obojętnością wobec zachowań, których skutki są dla małoletniego negatywne.

W trakcie pierwszego czytania w Sejmie przedstawiciel wnioskodawców Olgierd Pankiewicz przekonywał, że proponowana nowelizacja polega na "zakazie publicznego pochwalania i propagowania seksualnej aktywności osób małoletnich".

Zamiar utworzenia Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii zgłoszony został w Sejmie 28 marca 2019 r. przez Fundację Pro – prawo do życia, w odpowiedzi na podpisanie przez prezydenta warszawy Rafała Trzaskowskiego tzw. „Deklaracji LGBT”.

19 kwietnia br. Marszałek Sejmu poinformował o zarejestrowaniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii”, po czym w całym kraju ruszyła zbiórka podpisów pod projektem. Jak informowali organizatorzy akcji, uliczne zbiórki były wielokrotnie zakłócane przez działaczy LGBT.

Projekt ustawy poparło ponad 265 tys. Polaków. 17 lipca 2019 r. ich podpisy złożone zostały w Sejmie. W ramach akcji „Stop pedofilii” Fundacja wydała również m.in. bezpłatny poradnik dla rodziców i nauczycieli pt. "Jak powstrzymać pedofila?", w którym znalazły się informacje o skali systemowej deprawacji seksualnej dzieci w krajach Europy zachodniej i Ameryki oraz rady, w jaki sposób ustrzec dzieci przed zagrożeniem na terenie swojej szkoły lub przedszkola. Publikację można pobrać za darmo ze strony stoppedofilii.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem