Reklama

Służyć Polsce, słuchać Polaków

2014-05-13 13:04


Niedziela Ogólnopolska 20/2014, str. 44-45

ARCHIWUM PRYWATNE

Z Jadwigą Wiśniewską – posłanką Prawa i Sprawiedliwości, kandydatką w wyborach do Parlamentu Europejskiego – rozmawia Mariusz Książek

MARIUSZ KSIĄŻEK: – Dlaczego będąc znanym w Polsce politykiem, działającym w parlamencie, zdecydowała się Pani na start w wyborach do Parlamentu Europejskiego?

JADWIGA WIŚNIEWSKA: – Mam 9-letnie doświadczenie parlamentarne, pracuję w Komisji ds. Unii Europejskiej i widzę, że coraz większy wpływ na sprawy Polaków mają decyzje podejmowane w Brukseli. Niemal 2/3 prawa krajowego jest konsekwencją prawa europejskiego. Z niepokojem obserwuję postępującą laicyzację Unii. Warto zabiegać o to, aby wspólnota europejska, która była budowana w oparciu o kanon wartości chrześcijańskich, wróciła do swoich chrześcijańskich korzeni. Warto w Parlamencie Europejskim zabiegać o nasze polskie sprawy.

– Co dziś jest największym problemem Unii Europejskiej?

– Unia odchodzi od zasad, które legły u podstaw jej integracji. Cierpi na przeregulowanie, nierównowagę wewnętrzną i zanik wartości. Dziś integracja postrzegana jest przez tzw. euroentuzjastów jako centralizacja i unifikacja. A przecież nie o to chodzi. Wartością Unii Europejskiej jest jej różnorodność. Unia powinna być związkiem silnych, ale suwerennych i solidarnych państw narodowych i na tym fundamencie budować swoją światową pozycję.

– Czy można temu niepokojącemu procesowi jakoś zaradzić?

– Jestem eurorealistką. Zauważam, że niektóre państwa Unii egoistycznie realizują swoje interesy kosztem innych krajów członkowskich. Zamiast dalszej centralizacji, która jest wykorzystywana przez najsilniejsze państwa UE, potrzeba więcej wolności i solidarności, zwiększenia roli państw narodowych. Każde państwo w ramach wspólnoty musi zachować swoje suwerenne prawo do kształtowania własnego modelu ładu społecznego. Unia powinna umożliwiać państwom członkowskim rozwój, a nie narzucać im sztywnych norm światopoglądowych. Jestem przeciwna rozwiązaniom dotyczącym ochrony życia i instytucji rodziny, które godzą w prawo naturalne i nauczanie Kościoła. Coraz śmielej w naszym kraju promowana jest ideologia gender. To Unia finansuje wdrażanie szkodliwych programów opartych na jej zasadach. Jeżeli nie zareagujemy, ten niebezpieczny proces będzie postępował. Dlatego w Parlamencie Europejskim będę stała na straży zachowania tych wartości, które chronią polską wiarę, tożsamość narodową, tradycję i kulturę.

– Jakimi sprawami powinien się zająć Parlament Europejski w najbliższej kadencji?

– W Polsce rośnie problem biedy, 2,5 mln ludzi żyje w skrajnym ubóstwie, ponad 2 mln wyjechało z kraju za pracą. Nasza ojczyzna pogrąża się w zapaści demograficznej – wskaźnik dzietności plasuje Polskę na niechlubnym 212. miejscu na 224 kraje świata. Negatywne tendencje demograficzne dotykają także inne kraje wspólnoty. Dlatego priorytetem Unii Europejskiej powinna być polityka prorodzinna. Budżet UE powinien służyć Europejczykom. Środki z Europejskiego Funduszu Społecznego muszą być w większym stopniu przeznaczane na wsparcie rodzin. Jeżeli będzie mi dane reprezentować Polskę w Parlamencie Europejskim, będę dążyć do przekazania środków unijnych na zażegnanie kryzysu demograficznego. Moim celem jest, by w następnej perspektywie finansowej Unia prowadziła wspólną politykę wspierającą rodziny.

– Jednym z największych problemów, nie tylko województwa śląskiego, jest brak pracy. Czy Unia Europejska może pomóc w rozwiązaniu tego problemu, z którym nie radzi sobie polski rząd?

– Rzeczywiście, głód pracy to największy problem naszych czasów. Mamy doskonale wykształconą młodzież, wykwalifikowanych pracowników i chęci do zdobywania nowych umiejętności. Niestety, ten kapitał nie jest wykorzystywany, bo brakuje miejsc pracy, a zaniedbany polski przemysł chyli się ku upadkowi. Konsekwencją upadku przemysłu na Śląsku jest to, że województwo śląskie jest najszybciej wyludniającym się regionem Unii Europejskiej. Punktem wyjścia powinna być reindustrializacja. Potrzebna jest odbudowa przemysłu – nie tylko w województwie śląskim, ale w całej Polsce. Unia Europejska ma fundusze na ten cel. W Parlamencie Europejskim chcę zabiegać o środki na zwiększenie innowacyjności gospodarki, które przyczynią się do tworzenia nowych miejsc pracy. Jeżeli zaś chodzi o przemysł, to bardzo ważną kwestią jest renegocjacja pakietu klimatyczno-energetycznego.

– Proszę wyjaśnić, jaki wpływ na Polskę ma polityka energetyczna Unii Europejskiej.

– Polska gospodarka opiera się na energii pozyskiwanej z węgla. Nasz kraj spełnił limity redukcji CO2 określone w protokole z Kioto, a wypracowane przez rządy Prawa i Sprawiedliwości wytyczne (potwierdzenie roku 1988 jako bazowego) były gwarancją bezpieczeństwa interesów polskiego przemysłu. Niestety, w wyniku zaniedbań negocjacyjnych rządu PO-PSL narzucono nam rygorystyczne limity emisji CO2. Ponadto jesteśmy uzależnieni od Rosji, jeśli chodzi o dostawy gazu. To zagraża naszemu bezpieczeństwu energetycznemu. Forsowana przez Komisję Europejską redukcja emisji CO2 jest szkodliwa – nie tylko dla Polski, ale dla całej europejskiej gospodarki. Jest nieracjonalna z punktu widzenia różnorodności państw unijnych. Dalsze zaostrzanie przez Unię pakietu klimatyczno-energetycznego jest błędem, za który zapłacą pracownicy, przedsiębiorcy, gospodarstwa domowe. To zahamuje rozwój naszej gospodarki, przyczyni się do zamykania kopalń, które już dziś znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Za tym pójdą zwolnienia ludzi. Trzeba temu zapobiec. Dlatego w Parlamencie Europejskim będę zabiegać o renegocjację tego pakietu, a także o promocję wykorzystania gazu łupkowego i dywersyfikację dostaw gazu. Wykorzystanie własnych źródeł energii zapewni nam bezpieczeństwo energetyczne i przyczyni się do rozwoju naszej gospodarki.

– 25 maja br. Polacy podejmą decyzję, kto będzie ich reprezentował w Brukseli. Niestety, frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego zwykle jest niska. Dlaczego Polacy powinni wziąć udział w głosowaniu? I dlaczego powinni wybrać kandydatów Prawa i Sprawiedliwości?

– Warto jeszcze raz podkreślić, że decyzje podejmowane w Unii Europejskiej mają coraz większy wpływ na nasze życie. Silna pozycja Polski w strukturach unijnych jest ogromną szansą dla rozwoju naszej ojczyzny. Dlatego zachęcam do udziału w wyborach i głosowania na kandydatów Prawa i Sprawiedliwości. Na ludzi prawych i sprawiedliwych. Polska potrzebuje w Parlamencie Europejskim przedstawicieli, którzy będą bronić naszych spraw, którzy będą słuchać Polaków i służyć Polsce. Ludzi, którzy staną po stronie rodziny i chrześcijańsko-narodowych wartości. Zapewniam, że będziemy skutecznie zabiegać o wzrost znaczenia Polski we współczesnej Europie. Mam nadzieję, że będą to wybory dobre dla Polski, dobre dla Europy.

– Co Pani sądzi o obecności kultury chrześcijańskiej w Unii Europejskiej? Ta kultura kształtowała Europę.

– Unia wyrosła z chrześcijańskich korzeni Europy. U źródeł jej powstania leżą bogate tradycje chrześcijańskie narodów, które ją tworzyły. W ostatnim czasie jednak postępuje proces laicyzacji Europy. Z Parlamentu Europejskiego i innych unijnych instytucji wyrugowano symbolikę chrześcijańską. W dokumentach unijnych pomija się odniesienie do Boga i wartości chrześcijańskich. W siedzibie Parlamentu Europejskiego nie ma nawet kaplicy.
Uważam, że Unia powinna powrócić do swoich chrześcijańskich korzeni, które są „źródłem jej duchowej siły”, jak mówił św. Jan Paweł II. Zanik wartości oraz egoizmy narodowe to problemy dzisiejszej Unii, które zmniejszają jej siłę jako wspólnoty i przekładają się na gospodarkę czy politykę międzynarodową. Warto w tym miejscu przypomnieć słowa św. Jana Pawła II, który przestrzegał, że „demokracja bez wartości zamienia się w jawny lub ukryty totalitaryzm”. Dlatego w Parlamencie Europejskim chciałabym dbać o stanowienie prawa, które jest zgodne z katolicką nauką społeczną.

– Zapewne zna Pani gmach Parlamentu Europejskiego. Znajduje się tam sala medytacji dla różnych religii. Co Pani na to?

– Rzeczywiście, w siedzibie Parlamentu Europejskiego katolicy nie mają godnego miejsca modlitwy. Jest jedynie tzw. pokój medytacyjny, czyli multiwyznaniowe miejsce przeznaczone do medytacji i modlitwy.
Brak kaplicy w sposób symboliczny pokazuje odwrócenie się Unii od jej pierwotnych korzeni chrześcijańskich. Euroentuzjaści zapomnieli, że chrześcijanie stanowią zdecydowaną większość, bo aż 70 proc. ludności zamieszkującej kraje członkowskie Unii. Uważam, że w Parlamencie Europejskim powinno znaleźć się godne miejsce do modlitwy i sprawowania Eucharystii. Tym bardziej że od strony technicznej w budynku PE miejsca na utworzenie kaplicy jest aż nadto. Europarlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości kilka lat temu wnioskowali o utworzenie takiej kaplicy w budynku PE, niestety, nie udało się tego przeforsować. Jeśli Europejczycy w najbliższych wyborach postawią na ludzi, dla których wartości chrześcijańskie są najgłębszym sensem życia, to z całą pewnością i ta kwestia zostanie uregulowana w sposób godny.

– Wszyscy wiemy, jak wielu chrześcijan na świecie, w tym katolików, jest prześladowanych z powodu Chrystusa. Unia Europejska, do której w większości należą chrześcijanie (w tym przecież polscy katolicy), nie interweniuje w odpowiednich światowych strukturach i nie broni praw człowieka do wolności wyznawanej religii. Jak postrzega Pani obowiązki wierzącego katolika – członka Parlamentu Europejskiego?

– Jednym z istotnych fundamentów społeczeństwa demokratycznego jest prawo każdego obywatela do wyrażania swoich przekonań religijnych w sferze publicznej, czyli prawo do wolności religijnej. Niestety, we współczesnej Europie, zdominowanej procesami sekularyzacji, następuje usuwanie z życia publicznego wszystkiego, co ma związek z religią, a co przez wieki kształtowało europejską tożsamość kulturową i sprzyjało rozwojowi społeczeństw.
Jako osoba wierząca w swojej pracy parlamentarnej kieruję się katolicką nauką społeczną. Jestem członkiem Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski. Przypomnę, że Zespół wraz z Redakcją Tygodnika Katolickiego „Niedziela” i Akcją Katolicką Archidiecezji Częstochowskiej współorganizował w czerwcu 2013 r. Ogólnopolski Kongres Katolików na Jasnej Górze pod hasłem „Stop ateizacji”. Jako przewodnicząca Polsko-Kanadyjskiej Grupy Parlamentarnej interweniowałam w kanadyjskiej Izbie Gmin w sprawie więźnia sumienia – Mary Wagner, kanadyjskiej katoliczki, która została zamknięta w więzieniu za obronę życia poczętego. Walczyłam o miejsce na multipleksie dla Telewizji Trwam, współorganizując liczne marsze w obronie wolności słowa i uczestnicząc w nich. Na posiedzeniach komisji sejmowych podnosiłam kwestię dyskryminowania w Polsce mediów katolickich. Jeżeli w najbliższych wyborach Polacy obdarzą mnie mandatem zaufania, w Parlamencie Europejskim będę kontynuować moje dotychczasowe działania, upominając się o miejsce wartości chrześcijańskich w życiu społecznym. Będę zabiegać o to, aby głos katolików był dobrze słyszany również w Unii Europejskiej. Jakim głosem będzie mówić Unia po wyborach, zależy od aktywności obywateli, zależy od tego, czy pójdą głosować i kogo wybiorą. A więc – każdy z nas jest odpowiedzialny za to, jaka będzie przyszłość Europy.

Tagi:
wywiad polityka Polska

W Polsce Kościół jest żywy

2019-07-31 10:15


Edycja wrocławska 31/2019, str. 4

O tym, jak dobrze mieszkać i studiować w naszej ojczyźnie, z Felipe Antonio Carmona Riverosem z Kolumbii rozmawia Wanda Mokrzycka

Archiwum prywatne
Felipe Antonio Carmona Riveros

WANDA MOKRZYCKA: – Jak to się stało, że zamieszkałeś w Polsce?

FELIPE A.C. RIVEROS: – Miałem dziewiętnaście lat, gdy po raz pierwszy usłyszałem o Polsce. Ogłoszono, że odbędą się tu Światowe Dni Młodzieży. Mieszkałem wtedy w Bogocie, uczyłem się i pracowałem na swoje utrzymanie w kościele, jako animator śpiewu, i w kinie. Sporo ludzi z mojego duszpasterstwa zadeklarowało chęć wyjazdu do Polski na ŚDM, ale ja pochodzę z ubogiej rodziny, więc stwierdziłem, że jest to niemożliwe. Jednak nasza koordynatorka Światowych Dni Młodzieży zaproponowała mi, żebym spróbował zarobić pieniądze na wyjazd koncertując. Kiedy opowiedziałem o tym swoim rodzicom, odpowiedzieli, że mogą mnie wspomóc „jedynie” modlitwą. Uzbierałem pieniądze i wyruszyłem w daleką podróż do Polski... sam – okazało się, że reszta chętnych zrezygnowała. Dla mnie był to znak, że Pan Bóg układa plany, trzeba tylko zrobić pierwszy krok. We Wrocławiu trafiłem do parafii pw. św. Antoniego. Kiedy przygotowywaliśmy się do Mszy św. podszedł do mnie ksiądz z Kolumbii, którego wcześniej nie znałem, i zapytał czy jestem „tym śpiewakiem”. Odpowiedziałem, że śpiewakiem nie jestem, ale chętnie dołączę do scholi, w końcu przebyłem dwanaście tysięcy kilometrów dzięki temu, że wcześniej koncertowałem. Wszystko tu dla mnie było nowe i fantastyczne. Tramwaj i pociąg, którymi jechałem pierwszy raz w życiu (do Częstochowy) i bardzo długi dzień... W Kolumbii, blisko Równika, dzień i noc zawsze trwają po dwanaście godzin.

– Światowe Dni Młodzieży trwały trzy tygodnie, potem wróciłeś do Kolumbii.

– Utrzymywałem kontakty z przyjaciółmi z Polski. Doświadczyłem wtedy, jak trudno rozmawiać przez telefon, gdy nie widzi się drugiej osoby. Na dodatek nie rozumiałem dobrze angielskiego. Pragnienie relacji było dla mnie motywacją, żeby uczyć się języka. W tamtym czasie zostałem zaproszony na ślub polskich przyjaciół. Namawiali mnie, żebym przyjechał i studiował w Polsce. Zapewnili, że będę miał gdzie mieszkać. Bardzo tęskniłem za ludźmi i żywym Kościołem, którego tu, w Polsce doświadczyłem. Zdecydowałem się zaryzykować i wykorzystać tę niepowtarzalną okazję. Przyleciałem do Madrytu za pożyczone pieniądze. Jako emigrant powinienem dowieść, że mam pracę, zapewniony nocleg i bilet powrotny. Nie miałem niczego. Tymczasem kontroler zapytał tylko czy posiadam kartę kredytową. Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że tak..., tyle że była zupełnie pusta. Znów czułem siłę modlitwy moich rodziców.

– Jak wygląda Twoje życie we Wrocławiu?

– Pierwszy rok poświęciłem na intensywny kurs języka polskiego na Politechnice Wrocławskiej – za dnia, i pracę w nocy, aby zarobić na studia. W tym roku, choć nie było łatwo, zaliczyłem dwa semestry ekonomii!
We Wrocławiu życie jest spokojniejsze niż w Kolumbii, mogę skupić się na studiach. Na uczelnię jeżdżę rowerem, angażuję się w organizację Mszy św. po hiszpańsku (w każdą pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca o godz. 16.00 w kościele św. Wawrzyńca), którą odprawia o. Robert Pyrka CMF. Po Eucharystii jest okazja do spotkania, spowiedzi, rozmowy, np. o historii Polski. Jestem wdzięczny za świadectwo życia Polaków, którzy mnie otaczają. Widzę młodych ludzi, którzy przed posiłkiem robią znak krzyża, pielgrzymują do Częstochowy. Spotykam się ze wspaniałą dziewczyną, zostałem ojcem chrzestnym... Właśnie przyjechali do mnie rodzice. Okazuje się, że moja decyzja zmieniła też ich życie – po raz pierwszy podróżują! Są szczęśliwi, a ja wierzę, że to wola Boga i moc ich modlitwy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ziemia przez Boga stworzona powinna być po Bożemu zarządzana

2019-08-18 15:40

it / Jasna Góra (KAI)

Do modlitwy o nowych proroków, gotowych na podjęcie walki na froncie dla Boga i dla Polski apelował na Jasnej Górze abp Andrzej Dzięga. Tradycyjnie po wspomnieniu swego patrona św. Maksymiliana po raz 34. w swej pielgrzymce przybyli polscy energetycy, elektrycy i elektronicy. W sumie ok. 7 tys. osób.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Metropolita szczecińsko-kamieński przypominał, że bez Boga świat nie może być zinterpretowany ani uporządkowany a zacząć trzeba od zwykłej etyki, od przywracania Bożego porządku i Bożej moralności, inaczej nie dojdzie się do ładu w polityce, gospodarce, energetyce i świecie.- I ja i ty mamy być prorokami - mówił kaznodzieja. - Nie bój się być prorokiem Bożej sprawy w rodzinie, w małżeństwie, w środowisku twoim – mówił i dodawał: „patrzysz na to co się dzieje na polskiej ziemi i widzisz jak prorocy dzisiejszego czasu są zakrzykiwani, jak z nich się drwi, jak się ich ośmiesza, a nade wszystko jak się ich boją, ci którzy chcą ich zagłuszyć i wyciszyć, chcą ich wystraszyć, aby przestali mówić”. - Ale mąż, który ma w sobie Bożego ducha nie zamilknie, bo on w Bożej służbie musi wołać - podkreślał abp Dzięga. Przekonywał, że „jeśli jeden będzie wyciszany dziesięciu albo stu powstanie w to miejsce”.

Kaznodzieja zauważył, że drwiono także ze św. Maksymiliana, patrona energetyków, którego chciano uciszyć, bo mówił o lożach masońskich, „o ich celach, które kiedyś ujawnili jeszcze w wieku rewolucji francuskiej a potem po wojnach napoleońskich zaprowadzili pozorny pokój w Europie na dwa, trzy pokolenia”. - I wtedy zadbali o przygotowanie filozoficznych koncepcji, ujęć, zwrotów, systematyki pojęciowej, aby zawładnąć umysłami, i gdy w XIX wieku przygotowali sobie to instrumentarium filozoficzne, intelektualne, to weszli w XX wiek z rewolucją ateistyczną, bolszewicką i na Wschodzie i na Zachodzie – mówił abp. Podkreślał, że „Polska im wciąż przeszkadza, bo w Polsce ludzie wciąż klękają przed Bogiem na kolana, bo w Polsce cnota nazywana jest cnotą a grzech jest nazywany grzechem i dlatego im w tym systemie pojęć pomieszanych Polska przeszkadza i będzie przeszkadzała”.

Arcybiskup zauważył, że nie jest to sprawa na jeden dzień, miesiąc, to jest sprawa na całe pokolenie. - I nie myśl, że załatwi to za wszystkich w Polsce jeden czy drugi biskup, muszą stanąć tysiące kapłanów i prawdę mówić, muszą stanąć miliony ojców i matek, steki tysięcy nauczycieli, liderów biznesu, ludzi kultury, stanąć w tej służbie i na tym froncie dla Boga, dla Polski, dla polskiego domu - mówił kaznodzieja. Zachęcał, by nie bać się w takich kategoriach myśleć, „bo Bóg nas prowadzi na tych polskich drogach”.

Wzywał, by modlić się o to by na polskiej ziemi pod opieką Maryi powstali nowi prorocy „mężowie i niewiasty Bożej służby, Bożej wyrazistości, Bożego ładu, który, choć kosztuje, to owocuje potężnie”.

Wobec wielu dyskusji o wykorzystywaniu energii jądrowej kaznodzieja przestrzegał, aby politycy, którzy doprowadzają do wielu krzywd wyrządzanych naszej plancie, nie przerzucali kosztów nadużyć np. ocieplenia klimatu, na prostych ludzi.

Energetycy i elektrycy co roku przybywają, by modlić się za „polski dom” a zwłaszcza o bezpieczeństwo energetyczne dla naszego kraju.

Jak podkreśla minister energii Krzysztof Tchórzewski branża staje przed coraz to nowymi wyzwaniami, poziom życia Polaków powoduje, że potrzebujemy więcej energii. - W ciągu ostatnich czterech lat zużycie energii w Polsce wzrosło o ponad 7 procent, to są dwie duże elektrownie a więc z jednej strony trzeba modernizować nasze stare elektrownie, wymagania unijne powodują, że walczymy z emisyjnością, walczymy o czyste powietrze, a drugiej strony musimy to robić w sposób ewolucyjny, żeby nadążyć za potrzebami, za tym, czego obywatele chcą - powiedział minister.

Ks. Sławomir Zyga, krajowy duszpasterz Energetyków, Elektryków i Elektroników podkreślał, że pielgrzymki mają jednoczyć środowisko. - Taka jest nasza intencja od 34. lat, ale też chcemy przypomnieć o pewnym etosie pracy. Dlatego w tym roku rozważaliśmy szczególnie słowa Jana Pawła II z encykliki o pracy ludzkiej – mówił kapłan.

Pielgrzymi złożyli ofiary na odbudowę kościoła w Dźwiniaczce na Podolu, gdzie ostatnie lata życia spędził św. abp Szczęsny -Feliński.

W ramach pielgrzymki przybyła grupa motocyklowa energetyków z Elektrowni Bełchatów, a także grupa rowerzystów ze Szczecina. Grupę w procesji pielgrzymkowej wprowadzała na Jasną Górę Orkiestra z Elektrowni Turów.

Pielgrzymka rozpoczęła się już wczoraj spotkaniem branżowym, Drogą Krzyżową, wieczorną Mszą św., Apelem Jasnogórskim i całonocnym czuwaniem.

Organizatorem pielgrzymki jest zawsze Katolickie Stowarzyszenie Energetyków Nazaret.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki: prorocy mówiący prawdę są obrzucani błotem

2019-08-18 19:11

ms / Chojno (KAI)

- Dziś prorocy także są obrzucani błotem, gdy tylko ośmielą się powiedzieć prawdę zobowiązującą do nawrócenia i przemiany tak w życiu osobistym, jak i w życiu publicznym. Trzeba więc ich oczernić, aby stracili autorytet i zamilkli – powiedział abp Stanisław Gądecki w homilii podczas Mszy św. na stadionie sportowym w Chojnie. Abp Gądecki w nawiązaniu do historii proroka Jeremiasza.

episkopat.news
abp Stanisław Gądecki

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w homilii wygłoszonej na stadionie sportowym w Chojnie w Wielkopolsce nawiązał do historii Proroka Jeremiasza. Mówiąc o agresji wobec Proroków podkreślił, że właśnie „tak postąpiono z bł. Jerzym Popiełuszką, którego najpierw usiłowano zniesławić przy pomocy kłamstw i prowokacji, a gdy to się nie powiodło, związano go i wrzucono do Wisły. Coś podobnego dzieje się teraz z arcybiskupem Jędraszewskim”.

„Dlaczego prorok bywa prześladowany? Bo przekazuje ludziom to, co mu Bóg powiedział, a nie to, co ludzie pragną usłyszeć. Ludzie zazwyczaj nie wierzą w proroctwa, które nie potwierdzają ich własnej opinii” – mówił abp Gądecki.

Nawiązując do słów Jezusa, że przyszedł dać ziemi rozłam, metropolita poznański zauważył, że główną przyczyną sprzeciwu wobec Ewangelii jest brak zgody na miłość, która jest wymagająca. „Ona nie pozwala nam na neutralność. Nie można dwom panom służyć. Miłość domaga się zajęcia stanowiska i żąda odpowiedzi. Kto jest z prawdy, ten słucha głosu Chrystusa, kto z prawdy nie jest, ten nie słucha Jego głosu” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zauważył także, że miłość domaga się wolności od grzechu i zła. „Rozłam nie oznacza nienawiści do grzeszników, gdyż ta jest sprzeczna z Jezusowym przykazaniem miłości. Rozłam oznacza jedynie oddzielenie od grzechu i stanięcie po stronie dobra” – podkreślił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przestrzegł w związku z tym przed traktowaniem chrześcijaństwa jako religii świętego spokoju i zbioru przyzwyczajeń. „Posiadamy w historii zbawienia wiele przykładów niezachwianej wiary. Mamy dookoła nas mnóstwo świadków wiary i wytrwałości wspierających nas, dodających nam odwagi i sił. Tymi świadkami są patriarchowie i prorocy, święci i błogosławieni, którzy ukończyli już bieg swego ziemskiego życia, wiary ustrzegli i otrzymali wieniec zwycięstwa” – zauważył metropolita poznański.

Abp Gądecki odwiedził parafię pw. Chrystusa Króla w Chojnie z okazji stulecia jej powstania. W ramach uroczystości jubileuszowych odbyły się tam m.in. zawody wędkarskie, spotkanie najstarszych mieszkańców Chojna, upieczono także specjalny tort jubileuszowy dla wszystkich uczestników parafialnego święta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem