Reklama

Kraków – to sprawa polska!

2014-07-22 12:47

Joanna Szczerbińska
Niedziela Ogólnopolska 30/2014, str. 20-21

Adam Bujak fotografuje swe rodzinne miasto od przeszło półwiecza. Nie ma większego specjalisty od zdjęć podwawelskiego grodu niż on. Zachwyt nad królewskim miastem wcale z upływem lat nie ustępuje, choć artysta poświęcił mu do tej pory kilkanaście albumów!

Mistrz Adam Bujak odkrywa w Krakowie stale coś nowego – ujęcia, detale, rejestruje też zmiany, które w nim zachodzą. Z wielką radością śledzi na bieżąco wszelkie prace konserwatorskie, by z pietyzmem utrwalać zabytki w ich wydobytym z wiekowej patyny dawnym blasku. Właśnie powstał kolejny fotograficzny pomnik Krakowa, wyrzeźbiony przez Adama Bujaka, sławiący jego niepowtarzalne piękno i bogatą, dumną historię. To dzieło monumentalne. Nic dziwnego, bo przecież Kraków to nie jest lokalna sprawa jego mieszkańców – Kraków to sprawa polska! Miał rację kard. Karol Wojtyła, który chciał, by jak najwięcej kleryków przyjeżdżało kształcić się właśnie w Krakowie – wiedział bowiem dobrze, że w królewskim mieście najbardziej można zanurzyć się w polskości, „wykąpać się” w niej.

Wydany przez Białego Kruka najnowszy album „Tysiącletni Kraków” ze zdjęciami Adama Bujaka taką swoistą „kąpiel” w polskości oferuje. A przyszedł znowu czas, że trzeba o polskości głośno przypominać i o polskość gwałtownie się dopominać, bo jest ona dziś brukana, szargana, ośmieszana i postponowana. Kiedy w 1999 r. ukazywał się poprzedni monumentalny album mistrza Adama – „Królewski Kraków”, w przeddzień kolejnej pielgrzymki Jana Pawła II, takiej nagonki na polskość nie było... Ba! Książkę promowano w całej Europie, od Paryża do Odessy, patronowała temu TVP itd. Jak będzie dziś – łatwo się domyślić, bowiem ani Adam Bujak, ani Leszek Sosnowski, prezes Białego Kruka, pupilami władzy nie są. Dla nas to nie nowość – mówią obaj starzy przyjaciele.

Przeglądając album „Tysiącletni Kraków”, w którym zawarto blisko 500 (!) zdjęć, doznajemy nieodpartego uczucia dumy z naszej wspaniałej ojczystej historii, która w murach tego miasta została utrwalona i wciąż tam żyje, począwszy od Wawelu i Skałki, Rynku Głównego z kościołem Mariackim i św. Wojciecha oraz Sukiennicami, a na dwóch najmłodszych sanktuariach – Miłosierdzia Bożego i św. Jana Pawła II – skończywszy. W albumie znajdziemy krótką historię miasta, którą napisał świetny historyk sztuki Krzysztof Czyżewski, też oczywiście krakowianin od urodzenia, zakochany w swoim mieście, pracujący na Wawelu.

Reklama

Autor koncepcji albumu – Leszek Sosnowski wytycza nam 15 tras, które stanowią tytuły rozdziałów, a my wraz z Adamem Bujakiem odbywamy fascynującą wędrówkę po wspaniałych krakowskich zakątkach, począwszy od wawelskiego wzgórza. Wstępujemy do bardziej i mniej znanych miejsc, a interesujące i wyczerpujące podpisy pod zdjęciami oprowadzają nas po nich niczym najlepszy przewodnik. Oprócz pięknie odnowionych świątyń, m.in. Bernardynów, św. Anny, Świętych Piotra i Pawła, Klarysek, św. Idziego, Franciszkanów i Dominikanów, Bożego Ciała czy św. Katarzyny, odwiedzamy zabytkowe budynki Uniwersytetu Jagiellońskiego, muzea, teatry, kawiarnię małopolskiej bohemy Jama Michalika, bogate w tradycję restauracje Wierzynek i Hawełka, przechadzamy się po Plantach, parku Jordana, uczestniczymy w najważniejszych zwyczajach i obrzędach, jak: harce lajkonika, rękawka, wianki, juwenalia, konkurs szopek krakowskich, procesje ku czci św. Stanisława, pochód kolędników czy pochód Trzech Króli. Mało tego, bierzemy także udział w manifestacjach z okazji pogrzebu pary prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich, patriotycznych rocznic lub w obronie życia poczętego. I to wszystko odbywa się w scenerii najwspanialszych, historycznych miejsc Krakowa.

Adam Bujak jest przekonany, że „kąpieli” w polskości powinien zażyć także każdy odwiedzający nasz kraj turysta, by mógł pozbyć się nieprzyjaznych wobec nas stereotypów, które tak chętnie są za granicą rozpowszechniane. „Do Krakowa przyjeżdżają miliony turystów z całego świata! – mówi artysta fotografik. – Niektórzy z nich w ogóle nie zdają sobie nawet sprawy, że to miasto szczyci się dziejami stolicy wspaniałego królestwa, kiedyś potężnego, rządzącego całą Europą Środkową, że mamy tutaj genialne zabytki, wspaniałe świątynie – gdzie byśmy nie poszli, na każdej ulicy wszystko zniewala swą urodą i tradycją! Widzimy to, co narosło przez te tysiąc lat – mamy czym się zachwycać, możemy śmiało pokazać ten Kraków. Wspaniałym Krakowem możemy pochwalić się na całym świecie, dlatego album wydany został w pięknej, godnej tysiącletniego miasta szacie graficznej i w aż czterech językach obcych! Fotografie przygotowywałem już od 4-5 lat, a ostatnie zdjęcia są z czerwca tego roku. Uważam, że to jest dzieło moje i wielu mistrzów, wielkich artystów, architektów, malarzy, rzeźbiarzy – tylu wspaniałych twórców tworzyło to miasto przez setki lat! – a których miałem to szczęście uwiecznić zapisem świetlnym nazywanym fotografią”.

Powiedział o książce

Prof. Andrzej Nowak: „Kraków, jaki jest – każdy widzi? Nie, żeby zobaczyć wieki kultury, wiary i historii razem splecione w tych murach, wnętrzach i ludziach, którzy je ożywiają, potrzeba oka specjalnego. Takie oko, czułe nie tylko na «zwyczajne» światło i kadr, ale także na światło wieczne i kadr, jaki dla Krakowa stanowi Ojczyzna cała – takie oko ma tylko jeden mistrz fotografii: Adam Bujak. «Cracovia totius Poloniae urbs celeberrima» – Kraków, najwspanialsze z miast całej Polski – ma swojego najwspanialszego fotografa: Bujak – «totam Cracoviam pictor maximus»”.

„Tysiącletni Kraków”, album, wydawnictwo Biały Kruk, fotografie Adam Bujak, tekst Krzysztof Czyżewski, redakcja, koncepcja graficzna i wybór zdjęć Leszek Sosnowski, 296 str., 24 x 30 cm, papier kredowy błyszczący 150 g, oprawa twarda, lakierowana, obwoluta, osobne wersje wydań w języku polskim, niemieckim, angielskim, francuskim i włoskim.

Uwaga, okazja!

Drogi Czytelniku,

Jeżeli jesteś Czytelnikiem „Niedzieli”, zachęcamy Cię do zamówienia najnowszego albumu „Tysiącletni Kraków” bezpośrednio w Białym Kruku w promocyjnej cenie: przy zamówieniu dwóch egz. – po 79 zł/szt. zamiast 120 zł/szt. (41 zł taniej za egzemplarz!) – dodatkowo wydawnictwo pokryje koszty przesyłki. Przy zamówieniu jednego egzemplarza koszt będzie wynosił 99 zł plus przesyłka – 12 zł.

Wystarczy zadzwonić (oprócz niedziel) i zamówić album pod numerami: (12) 260-32-90, (12) 260-32-40, (12) 254-56-02, (12) 254-56-26, (12) 254-56-19. Można też wysłać faks: (12) 254-56-00 lub e-mail: marketing@bialykruk.pl.

Tagi:
książka Kraków

Reklama

Z życia satrapy

2019-08-21 11:24

wd
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 52

Tę książkę czyta się jak reportaż sensacyjny z niedalekiej przeszłości. Mobutu Sese Seko działał przecież niedawno, nie tak dawno jeszcze gazety przynosiły absurdalne wieści z życia satrapy. Mobutu, prezydent i dyktator Zairu (obecnie Demokratyczna Republika Konga) w latach 1965-97, władzę uzyskał w wyniku zamachu stanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inwigilowała ks. Blachnickiego, dziś jest działaczką LGBT

2019-08-22 09:01

Artur Stelmasiak

Internauci rozpoznali niebezpieczną współpracowniczkę komunistycznej służby, która stoi na czele stowarzyszenia współpracującego z warszawskim ratuszem.

Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie

Chodzi o TW ps. "Panna", czyli Jolantę Gontarczyk, która na poczatku lat 80. rozpracowywała Solidarność, a później środowisko Polonii w RFN. Wraz z mężem inwigilowała Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który po wprowadzeniu stanu wojennego osiadł w Carlsbergu w Niemczech Zachodnich. - Wtedy Gontarczyk grała najbardziej katolicką i najbardziej patriotyczną kobietę w tym polonijnym środowisku - mówi "Niedzieli" Agnieszka Wolska z Kolonii, która od lat przypatruje się działalności TW "Panny".  

W latach 90. Jolanta Gontarczyk stała sie aktywistką feministyczną i ważnym członkiem warszawskiego SLD, gdzie pełniła wiele funkcji rządowych i samorządowych. Została odsunięta, gdy w 2005 roku ujawniono jej mroczną przeszłość, a IPN wszczął śledztwo ws. tajemniczej śmierci ks. Blachnickiego.

Internauci rozpoznali Jolantę Gontarczyk pod zmienionym nazwiskiem, jako Jolantę Lange. Przez kilka lat była ona w prezydium Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania, gdzie lobbowane są m. in. postulaty aktywistów LGBT. Obecnie jest także prezesem stowarzyszenia zajmującego się programami antydyskryminacyjnymi m. in. na zlecenie warszawskiego ratusza. Zmianę nazwiska z Gontarczyk na Lange potwierdza odpis z Krajowego Rejestru Sądowego. W zarządzie stowarzyszenia w 2008 r. zmieniło się nazwisko Jolanty, ale numer PESEL kobiety pozostał ten sam.

Jolantę Lange, jako Jolantę Gontarczyk rozpoznaje wiele osób z niemieckiej Polonii. - Mój mąż, jako członek Solidarności wyemigrował do RFN jeszcze przed stanem wojennym. W Carlsbergu poznał ks. Franciszka Blachnickiego i małżeństwo Gontarczyków. Wiele osób doskonale pamięta i rozpoznaje panią Gontarczyk, która znalazła sobie nową niszę dla swojej działalności - mówi Agnieszka Wolska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inwigilowała ks. Blachnickiego, dziś jest działaczką LGBT

2019-08-22 09:01

Artur Stelmasiak

Internauci rozpoznali niebezpieczną współpracowniczkę komunistycznej służby, która stoi na czele stowarzyszenia współpracującego z warszawskim ratuszem.

Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie

Chodzi o TW ps. "Panna", czyli Jolantę Gontarczyk, która na poczatku lat 80. rozpracowywała Solidarność, a później środowisko Polonii w RFN. Wraz z mężem inwigilowała Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który po wprowadzeniu stanu wojennego osiadł w Carlsbergu w Niemczech Zachodnich. - Wtedy Gontarczyk grała najbardziej katolicką i najbardziej patriotyczną kobietę w tym polonijnym środowisku - mówi "Niedzieli" Agnieszka Wolska z Kolonii, która od lat przypatruje się działalności TW "Panny".  

W latach 90. Jolanta Gontarczyk stała sie aktywistką feministyczną i ważnym członkiem warszawskiego SLD, gdzie pełniła wiele funkcji rządowych i samorządowych. Została odsunięta, gdy w 2005 roku ujawniono jej mroczną przeszłość, a IPN wszczął śledztwo ws. tajemniczej śmierci ks. Blachnickiego.

Internauci rozpoznali Jolantę Gontarczyk pod zmienionym nazwiskiem, jako Jolantę Lange. Przez kilka lat była ona w prezydium Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania, gdzie lobbowane są m. in. postulaty aktywistów LGBT. Obecnie jest także prezesem stowarzyszenia zajmującego się programami antydyskryminacyjnymi m. in. na zlecenie warszawskiego ratusza. Zmianę nazwiska z Gontarczyk na Lange potwierdza odpis z Krajowego Rejestru Sądowego. W zarządzie stowarzyszenia w 2008 r. zmieniło się nazwisko Jolanty, ale numer PESEL kobiety pozostał ten sam.

Jolantę Lange, jako Jolantę Gontarczyk rozpoznaje wiele osób z niemieckiej Polonii. - Mój mąż, jako członek Solidarności wyemigrował do RFN jeszcze przed stanem wojennym. W Carlsbergu poznał ks. Franciszka Blachnickiego i małżeństwo Gontarczyków. Wiele osób doskonale pamięta i rozpoznaje panią Gontarczyk, która znalazła sobie nową niszę dla swojej działalności - mówi Agnieszka Wolska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem