Reklama

Nauczyciel

2014-09-02 14:46

Paweł Zuchniewicz, Dziennikarz, pisarz, tutor i nauczyciel w szkole „Żagle” Stowarzyszenia „Sternik”
Niedziela Ogólnopolska 36/2014, str. 47

ARTUR STELMASIAK

Proszę Państwa. Nasze spotkanie jest takie dwuczęściowe. Tutaj, w tym przybytku Pańskim, w kościele, zamknięto na klucz profesorów i starsze pokolenie. Natomiast przed drzwiami stoi młodsze pokolenie i dobija się. Jeżeli Państwo pozwolicie, chciałbym jeszcze zakończyć to spotkanie błogosławieństwem, a potem wrócić tam, do tej młodzieży, która ma swoje prawa. I właściwie my po to jesteśmy, żeby oni byli”.

Tymi słowami papież Jan Paweł II zakończył spotkanie z przedstawicielami świata nauki i kultury na krakowskiej Skałce podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Polski. Potem wyszedł do zgromadzonej wokół świątyni młodzieży. Było to trzydzieści pięć lat temu, a więc ówcześni dwudziestolatkowie mają dziś dobrze po pięćdziesiątce i znajdują się już w sytuacji wychowawców, a nie „dobijających się do drzwi” młodych.

Słowa: „właściwie my po to jesteśmy, żeby oni byli” nadal są aktualne, a może nawet bardziej w tym roku, gdy Papież z Polski został ogłoszony świętym.

Właśnie rozpoczęliśmy rok szkolny, za miesiąc rozpocznie się rok akademicki. Może to dobry moment, abyśmy my, starsi, poszli duchowo do szkoły, gdzie nauczycielem jest nasz Rodak, który odniósł niewątpliwy sukces wychowawczy? Jest to Nauczyciel najwyższej klasy – nie tylko wszechstronnie wykształcony, posiadający wiedzę oraz umiejętność jej przekazywania, ale również będący wzorcem osobowym.

Reklama

Jednym z podręczników w tej szkole może być książka „Jestem bardzo w rękach Bożych”. Są to zapiski Karola Wojtyły/Jana Pawła II prowadzone na przestrzeni z górą czterdziestu lat podczas dni skupienia i rekolekcji. Już samo wzięcie jej do ręki ujawnia rzecz kluczową – on z wielkim zaangażowaniem dbał o swoje nawrócenie. Mimo bardzo napiętego planu zajęć poświęcał dużo czasu na refleksję nad swoim życiem i powołaniem, stawiając sobie pytanie: „Czy jestem wierny?”. Oto zapis z rekolekcji dla polskich biskupów z 1973 r.:

„Pasterz zna swoje owce (czy znam swoich kapłanów, swoich alumnów? Moich wiernych?). Czy wszystko czynię, aby zdobyć tych, którzy są z dala?”.

Jak łatwo można te pytania przełożyć na codzienność rodziców i nauczycieli. Doświadczeni wychowawcy mówią, że relacje między wychowawcami a wychowankami powinny charakteryzować się następującymi proporcjami: 40 proc. obserwacji, 40 proc. słuchania, 15 proc. pytania i najwyżej (a lepiej i tego unikać) 5 proc. pouczania. Jan Paweł II bez studiów pedagogicznych stosował tę zasadę i dlatego zasłużył sobie na przydomek „Papieża młodych”.

Tagi:
szkoła Jan Paweł II nauczyciel

abp Gądecki do nauczycieli: Pokazujecie uczniom piękno świata

2019-10-14 10:34

BP KEP / Warszawa (KAI)

Dziękuję za Wasz codzienny trud jaki wkładacie w swoją niezwykle ważną i odpowiedzialną pracę. To właśnie Wy, drodzy nauczyciele, katecheci i wychowawcy dzielicie się z uczniami wielkim skarbem, jakim jest wiedza – powiedział abp Stanisław Gądecki składając wszystkim pracownikom oświaty życzenia z okazji Dnia Edukacji Narodowej.

PKWP

Przewodniczący Episkopatu podkreślił, że dzisiejszy dzień jest wielkim świętem nauczycieli, katechetów, wychowawców i wszystkich pracowników szkoły. Powiedział: „W tym dniu w imieniu Konferencji Episkopatu Polski pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia wszystkim pracownikom oświaty”.

Abp Stanisław Gądecki skierował do nauczycieli podziękowania: „Dziękuję za codzienny trud jaki wkładacie w swoją niezwykle ważną i odpowiedzialną pracę. To właśnie Wy, drodzy nauczyciele, katecheci i wychowawcy dzielicie się z uczniami wielkim skarbem, jakim jest wiedza. To Wy wspieracie dzieci i młodzież na każdym etapie ich rozwoju. Pomagając rodzicom, pokazujecie uczniom piękno świata i potęgę ludzkiego umysłu. Uczycie wybierać dobro i przestrzegacie przed złem”. Dodał również, że nauczyciele w pamięci i wspomnieniach swoich wychowanków zostają na całe życie.

Przewodniczący Episkopatu przekazał też pracownikom oświaty życzenia i zapewnił o swojej pamięci i modlitwie. Powiedział: „Życzę Państwu błogosławieństwa Bożego na każdy dzień, wielu sukcesów zawodowych oraz tej wyjątkowej i jedynej w swoim rodzaju satysfakcji, którą daje praca z dziećmi oraz młodzieżą. Zapewniam o mojej pamięci i modlitwie”.

Publikujemy pełną treść życzeń:

Dzień Edukacji Narodowej to wielkie święto nauczycieli, katechetów, wychowawców i wszystkich pracowników szkoły. W tym dniu w imieniu Konferencji Episkopatu Polski pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia wszystkim pracownikom oświaty.

Dziękuję za codzienny trud jaki wkładacie w swoją niezwykle ważną i odpowiedzialną pracę. To właśnie Wy, drodzy nauczyciele, katecheci i wychowawcy dzielicie się z uczniami wielkim skarbem, jakim jest wiedza. To Wy wspieracie dzieci i młodzież na każdym etapie ich rozwoju. Pomagając rodzicom, pokazujecie uczniom piękno świata i potęgę ludzkiego umysłu. Uczycie wybierać dobro i przestrzegacie przed złem”. Dzięki Waszej pracy zostajecie w pamięci i wspomnieniach wychowanków na całe życie.

Życzę Państwu błogosławieństwa Bożego na każdy dzień, wielu sukcesów zawodowych oraz tej wyjątkowej i jedynej w swoim rodzaju satysfakcji, jaką daje praca z dziećmi oraz młodzieżą. Zapewniam o mojej pamięci i modlitwie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

(Nie)Planowana przemiana

2019-11-13 08:09

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 32

Film „Nieplanowane” jest atakowany, bo prawda przemienia Polaków. Jego premiera uruchomiła lawinę społeczną, której nie da się powstrzymać

Materiały prasowe

„Nieplanowane” bije rekordy popularności. Mimo skromnej liczby seansów i świątecznego weekendu film obejrzało 50 tys. widzów. Pod względem liczby wypełnionych miejsc na kinowych salach to bez wątpienia nr 1. W wielu kinach przez cały tydzień trzeba było ze sporym wyprzedzeniem rezerwować bilety, bo zwykła wycieczka do kina z nadzieją, że przed seansem w kasie będą bilety, kończyła się niespodzianką.

Film opowiada historię z USA, ale także mocno dotyka Polski, bo przecież u nas też są zabijane dzieci, i to często w późnej aborcji – po 20., a nawet 24. tygodniu życia prenatalnego. – Mam nadzieję, że ten film masowo zmieni serca Polaków. Jeżeli wyraźnie się zmienią nastroje społeczne, to także rządzący politycy będą wiedzieli, że ten temat jest dla nas ważny – mówi Cezary Krysztopa, autor rysunków pro-life i szef portalu Tysol.pl .

Aborcyjny atak

Na Twitterze wywiązała się cała dyskusja. Ludzie wychodzący z kina dzielą się swoim pierwszym wrażeniem. „Właśnie obejrzałem #Nieplanowane. Ten obraz mną wstrząsnął. Kurtka, którą miałem na kolanach, została zmiażdżona przez zaciśnięte dłonie i z trudem powstrzymywałem głośne łkanie. Wszyscy na sali bardzo przeżyli ten film” – napisał Mateusz Maranowski, dziennikarz Polskiego Radia oraz telewizji wPolsce.pl .

Rzecznik prasowy Prowincji Polskiej Zgromadzenia Księży Marianów ks. Piotr Kieniewicz MIC napisał z kolei, że po projekcji widział łzy niemal we wszystkich oczach. „Nie da się tego filmu odzobaczyć, a zobaczyć trzeba koniecznie” – podkreślił zakonnik. Film zapada w duszę i tego właśnie najbardziej boją się feministki, lewica i różne środowiska proaborcyjne. Krytykują formę, ale także próbują podważać treść filmu.

Jeszcze przed premierą w dodatku do „Gazety Wyborczej” ukazała się „recenzja” napisana przez dwie feministki z Aborcyjnego Dream Teamu. Nie wiadomo, czy kobiety w ogóle widziały film „Nieplanowane”, bo wszystkie przytoczone sceny i cała argumentacja pochodzą z proaborcyjnego amerykańskiego portalu HuffPost. Tekst zamieszczony w „Wysokich Obcasach” był w zasadzie nieudolnym tłumaczeniem argumentów z USA. „Obejrzałyśmy ten film, żebyście Wy nie musiały tego robić. Nie warto, naprawdę” – napisały na końcu polskie feministki.

„Nieplanowane” to film opowiadający historię Abby Johnson – kobiety, która była szefową kliniki aborcyjnej, ale po splocie kilku wydarzeń stała się zwolenniczką obrony życia. Podobną historię ma za sobą prof. Bogdan Chazan, który jako ginekolog wykonywał aborcje, ale nawrócił się na pro-life. I właśnie dlatego został zaproszony na specjalny pokaz filmu w Łodzi. Nie spodobało się to feministkom z proaborcyjnej grupy Dziewuchy Dziewuchom, które zrobiły awanturę i doszło w kinie do agresywnej szarpaniny.

Aborcja dla 15-latek

Ataki skrajnej lewicy na film można było przewidzieć, bo dokładnie to samo działo się w USA. Najbardziej się boją, że film obejrzą młodzież i młode kobiety. Dlatego protestują, że w Polsce „Nieplanowane” można obejrzeć już od 15. roku życia. „Dochodzą do nas sygnały z całej Polski, że organizowane są grupowe wyjścia na pokaz filmu” – przestrzega jeden z lewicowych portali.

A przecież lewicowa seksedukacja zachęca 15-latków do stosunków płciowych. Te dzieci są więc za małe, by iść na poważny film, a mogą, a nawet powinny uprawiać seks? – Przypomnę, że lewicowy projekt „Ratujmy Kobiety” pozwalał 15-latkom na dokonanie aborcji bez zgody rodziców. 15-latki są wystarczająco dojrzałe, aby dokonać aborcji, ale za małe, aby obejrzeć o niej film? – podkreśla Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Dyskusja pojawiała się także wśród przeciwników aborcji. Na kanwie filmu Marta Brzezińska-Waleszczyk na portalu Aleteia zaatakowała polskich obrońców życia za to, że pokazują ofiary aborcji na plakatach. Rzeczywiście podobny wątek pojawia się w „Nieplanowanych”, ale ten spór między miękkim pro-life i twardym pro-life jest zupełnie jałowy i niepotrzebny. To tak, jakby ktoś w Kościele chciał wykazać wyższość modlitwy uwielbienia nad nabożeństwem Drogi Krzyżowej. Przecież od kilkunastu lat to właśnie środowiska pokazujące nagą prawdę o aborcji zbierają miliony podpisów w obronie życia, a teraz są krytykowane, często przez tych, co nic nie robią.

Oczywiście, w Polsce brakuje aktywności modlitewnego i masowego miękkiego pro-life, czyli pięknej afirmacji życia i macierzyństwa. Ale nie zmienia to faktu, że krytyka mocnego przekazu w pro-life jest podobna do krytyki filmu „Nieplanowane” przez środowiska lewicowe. W obydwu przypadkach odpowiedzią mogą być słowa Jezusa z Ewangelii według św. Jana: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (18, 23).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież zjadł obiad z 1,5 tys. ubogich

2019-11-17 20:05

kg (KAI/ACI/Vaticannews) / Watykan

W niedzielę 17 listopada - w III Światowym Dniu Ubogich - Franciszek zjadł obiad z półtora tysiącem biednych w Auli Pawła VI w Watykanie. Po Mszy św., odprawionej z okazji tego Dnia w bazylice św. Piotra i po odmówieniu modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty udał się do Auli, gdzie czekali na niego potrzebujący i towarzyszący im wolontariusze.

Vatican News

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało, że na obiad składały się specjalność kuchni śródziemnomorsiej - lasagna oraz udka z kurczaka w sosie pieczarkowym z ziemniakami, deser, owoce i kawa. Uczestnicy tego niezwykłego spotkania z papieżem, odbywającego się już zresztą po raz trzeci, reprezentowali wszystkie diecezje włoskie i organizacje charytatywne.

Franciszek nazwał to wydarzenie „obiadem w gronie przyjaciół”, a dziękując im za przybycie modlił się o błogosławieństwo dla swych gości oraz ich rodzin.

Obecny na obiedzie jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski wskazał na ewangeliczne znaczenie tej inicjatywy. „Papież chce przy wspólnym stole zjednoczyć tych, którzy cierpią, z tymi, którym się udało i mogą innym ofiarować posiłek, czy konkretną pomoc” – powiedział w Radiu Watykańskim.

Vatican News

"Jezus mówi do Zacheusza: zejdź z drzewa, idę do twojego domu m.in. po to, by spożyć z tobą posiłek. Jezus jadał z ubogimi i my robimy to samo, naśladujemy Jezusa. A oprócz tego Eucharystia, czyli największy skarb, jaki mamy, powstała podczas posiłku" – przypomniał kardynał. Zwrócił uwagę, że "podczas posiłku dzieją się cuda, bo patrzymy sobie w oczy, dzielimy się sobą, rozmawiamy". Dodał, że jeśli "w rodzinie jesteśmy skłóceni, to pierwsza rzecz, jaką robimy, to nie chcemy wspólnie zasiąść do stołu, bo stół jednoczy. W dzisiejszą niedzielę Papież chce właśnie tego wielkiego zjednoczenia - tych, którym się nie udało, którzy cierpią i tych, którym się udało, bo mogą ofiarować innym posiłek”.

Polski purpurat kurialny zaznaczył, że Światowy Dzień Ubogich to wezwanie dla każdego do dostrzeżenia ubogich i potrzebujących, których Bóg stawia na naszej drodze. „To też sposobna okazja, by przypomnieć sobie, że wszystko, co mam, zawdzięczam łaskawości Boga” – stwierdził jałmużnik papieski.

Przywołał przykład Łazarza, który spał pod domem bogatego. "I ten Łazarz był tylko dla tego bogatego, a on się nie spostrzegł. Ubodzy są dla nas, dla każdego z nas. Ci, którzy śpią pod bazyliką św. Piotra, są dla mnie, ci, którzy śpią w Warszawie na Dworcu Centralnym, są dla tych, którzy przechodzą" – powiedział kard. Krajewski. Zauważył, że jest to więc "dzień także mój, żebym się zastanowił, dla kogo żyję, komu posługuję, bo przecież wszystko co mam, to dlatego, że Bóg jest łaskawy i otrzymałem po to, żeby się dzielić. Jeśli się nie dzielę tym, co mam, to wszystko, co mam jest przeciw mnie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem