Reklama

Trzy adwentowe dramaty

Niedziela warszawska 51/2000

Wszystkie trzy zostały opisane w adwentowych czytaniach mszalnych. Wszystkie trzy wiążą się z przyjściem na świat Jezusa Chrystusa. Ich główne ludzkie postacie to Maryja - przyszła Bogurodzica, Józef - Jej Oblubieniec, oraz Jan Chrzciciel. A oto i owe dramaty.

Maryja

Pierwszy miał miejsce w momencie zwiastowania Maryi, że z woli Boga ma być Matką Jezusa. Anioł Gabriel powiedział:" Maryjo, znalazłaś łaskę u Boga. Oto poczniesz w swym łonie i porodzisz syna i nadasz Mu imię Jezus" (Łk 1, 30n). Właśnie to, co anioł nazwał" łaską", stało się przyczyną największego niepokoju, żeby nie powiedzieć, że wręcz wewnętrznego rozdarcia, które wyszło na jaw w pytaniu Maryi:" Jakże się to stanie? Przecież ja nie znam męża" (Łk 1, 34). Co znaczy wyrażenie" znać męża" - dość powszechnie wiadomo. Wątpliwości natomiast budzi czasowy zakres maryjnego" nieznania męża" . Jedni są zdania, że Maryja nawiązywała w ten sposób do stanu swojej niezamężności wtedy, gdy nawiedzał ją anioł, inni utrzymują - i to wydaje się być bardziej prawdopodobne, że jej oświadczenie stanowiło aluzję do wcześniejszego postanowienia, rodzaju ślubu czystości - obejmującego całe jej życie - że nigdy nie będzie znała męża. Tak czy owak, zakłopotanie Maryi (Ewangelia mówi wyraźnie o" przelęknieniu") było oczywiste i w pełni uzasadnione, choć, rzecz jasna, znacznie większe przy założeniu, że" nieznanie męża" miało się rozciągać na całe życie.

Co robić? Jak się to stanie? Oto dramat spowodowany zderzeniem się woli Boga z planami ludzkimi, jak najbardziej przecież godziwymi. Maryja nie przedstawiła żadnego pomysłu własnego na wyjście z trudnej sytuacji, w jakiej się nagle znalazła.

Józef

To, co wypadło przeżyć Józefowi, zasługuje na miano chyba jeszcze większego dramatu." A oto jak było z narodzeniem Jezusa Chrystusa: Kiedy Maryja, Matka Jego, była dana za żonę Józefowi, nim jeszcze zamieszkali razem, poczuła, że stanie się matką za sprawą Ducha Świętego. Wtedy Józef, mąż jej, ponieważ był człowiekiem prawym i nie chciał jej zniesławić publicznie, postanowił oddalić ją od siebie po kryjomu" (Mt 1, 18n). Nie ma żadnych dowodów na to, że Józef wiedział o interwencji samego Ducha Świętego w sprawę przyszłego macierzyństwa Maryi. Ale nawet gdyby wiedział, co kilku znanych egzegetów sugeruje, to i tak, wobec obowiązującego prawa, sytuacja jego małżonki Maryi musiała budzić prawdziwe zatroskanie. Oto bowiem co nakazywało prawo:" Jeżeli jakaś młoda kobieta, jeszcze dziewica, została już z kimś zaręczona i w tym czasie spotka ją jakiś inny mężczyzna i zbliży się do niej, to sprowadzicie oboje do bramy miasta i zadacie im śmierć przez ukamieniowanie: młodą kobietę za to, że będąc w mieście nie wzywała głośno pomocy, mężczyznę za to, że zbezcześcił żonę bliźniego" (Kpł 22, 23n). Zakłada się, rzecz jasna, że wydanie wyroku ukamieniowania powinno być poprzedzone zeznaniami wiarygodnych świadków, którym zresztą przysługiwało prawo - a może był to nawet obowiązek? - rzucenia pierwszych kamieni na skazanych.

W przypadku Józefa sytuację dodatkowo komplikuje - zarówno Józefowi osobiście, jak i pragnącym zrozumieć należycie jego dramat - wzmianka o tym, że Józef był człowiekiem prawym. Owa" prawość" musiała się przejawiać także w poszanowaniu wszelkich nakazów prawa, uważanego powszechnie za wyraz woli Bożej. Tym razem do kolizji dochodzi między tak rozumianą wolą Bożą a ludzką miłością Józefa do Maryi. I ta miłość też zawierała się w ramach prawości Józefa. Jakże mógł wydać na śmierć swoją umiłowaną małżonkę? Niektórzy sądzą, że jakoś się tę miłość" ocali", gdy owo nieszczęsne zdanie poboczne przetłumaczy się w sposób przyzwalający:" ...chociaż był człowiekiem prawym, czyli troszczącym się o zachowanie prawa, to jednak postanowił po kryjomu rozstać się z Maryją, zamiast zadenuncjować ją urzędowo przed odpowiednim trybunałem". Trudno powiedzieć, czy tak właśnie rozumował Józef. Nie ulega natomiast wątpliwości, że przeżywał nie byle jaką rozterkę, ale rzeczywisty dramat.

Co miał robić Józef? W odróżnieniu od Maryi, zdobył się na pomysł, różnie zresztą interpretowany przez znawców Ewangelii Mateusza. Jedni sądzą, że zamierzał oddalić Maryję, inni - że sam postanowił ją opuścić. Ponieważ jednak przy obydwu założeniach pozostawienie samej Maryi, znajdującej się w stanie brzemiennym, trzeba by uznać za czyn okrutny, absolutnie nie dający się pogodzić z ludzką prawością Józefa, wszystkie wysiłki egzegetów koncentrują się na interpretacji przysłówka" po kryjomu". Niektórzy sformułowanie to rozumieją jako zamiar dalszych, nieprzerwanych, ale dyskretnych kontaktów Józefa z Maryją mimo pozornego Jej opuszczenia. Trzeba przyznać, że niewiele to wyjaśnia. Sam pomysł Józefa nie był najszczęśliwszy i chyba nie przyniósł mu należytego spokoju sumienia.

Reklama

Jan

Trzeci dramat wypadło przeżyć Janowi Chrzcicielowi. Na czym ten dramat polegał? Trochę przesadzając można by powiedzieć, że na tym, iż Jan zawiódł się na Jezusie, w co aż jemu samemu trudno było uwierzyć, bo to przecież on właśnie usłyszał, że" chrzczony" przez niego w Jordanie Jezus był umiłowanym Synem Boga Ojca. Jak wielu jemu współczesnych, był Jan przekonany, że Syn Człowieczy, gdy przyjdzie, uwolni nie tylko Izrael od obcej przemocy, lecz całą ludzkość od wszelkiego zła. Tymczasem jak się przedstawia rzeczywistość, w której Jan tak wiernie wypełniał swoje posłannictwo? On sam znajduje się w więzieniu, a wokół szaleje zło, którego uosobieniem jest Herod. I co na to Jezus? Dlaczego nie reaguje? Przychodzą Janowi do głowy najróżniejsze myśli. Oto jedna z nich: Może Ten, którego przyjście zapowiadał i którego osobiście ochrzcił w Jordanie, nie jest Mesjaszem? Może na prawdziwego Mesjasza nadal trzeba oczekiwać?

Jan podejmuje próbę uwolnienia się od tych prawie bluźnierczych wątpliwości:" Posłał do Jezusa swych uczniów z takim zapytaniem: Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też winniśmy oczekiwać na innego" (Mt 11, 3).

* * *

Te adwentowe dramaty ludzi - przynajmniej dwojga spośród nich - mają szczęśliwe zakończenia.

Maryja, dowiedziawszy się, że zostanie Matką za sprawą Ducha Świętego, zrozumiała, iż nadal wolno jej będzie" nie znać męża". Pewnie też jakąś rolę w poddaniu się woli Bożej odegrało to wszystko, czego Maryja dowiedziała się o zbawczej działalności Jej przyszłego Syna. Wszystko to, co skłoniło Maryję do wypowiedzenia wiekopomnego" niech mi się tak stanie", stało się za sprawą anioła.

Aniołem także posłużył się Bóg, żeby nakłonić Józefa do nierozstawania się z Maryją. To anioł powiedział Józefowi:" Nie bój się przyjąć do siebie Maryi... to bowiem, co się w niej poczęło, pochodzi od Ducha Świętego" (Mt 1, 21). Nie wiemy, co Józef pomyślał sobie o wspomnianych już wymogach prawa. Chyba ze wszystkim zdał się na Boga. Opis Józefowego dramatu kończy się stwierdzeniem:" Obudziwszy się, Józef uczynił tak, jak mu nakazał anioł Pański: przyjął swoją małżonkę" (Mt 1, 24).

Nie ma tak wyraźnego happy endu opis dramatu Jana Chrzciciela. Przez wysłanników Jana Jezus doradzał rozejrzeć się dokoła. Przecież tylu ślepych wzrok odzyskało, chromi chodzą, trędowaci są oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, a ubogim opowiada się Dobrą Nowinę (Mt 10, 5). Jan powinien dostrzec i nie mieć żadnych wątpliwości, komu to wszystko należy zawdzięczać. Jan nie rozpoznał" czasu swego", nie odczytał jak należało znaków czasu. I co jeszcze ważniejsze: Jan miał fałszywe wyobrażenie o całym posłannictwie Jezusa. Jeśli powiedzieliśmy przed chwilą, że opis dramatu Janowego nie ma szczęśliwego zakończenia, to dlatego, że nic nie wiemy o tym, jak zachował się Chrzciciel, co powiedział swoim uczniom, gdy wrócili z ich misji do Jezusa.

Rozważania nad rozterkami ludzkimi związanymi ze sprowadzaniem na świat Słowa Wcielonego (verbum incarnatum) skłaniają do refleksji nad analogicznymi doświadczeniami w związku z przekazywaniem natchnionego Słowa Bożego (verbum inspiratum). W tym ostatnim przypadku nawet najlepsza wola i wszelkie kompetencje nauczających jakże często spotykają się z obojętnością albo czynnym oporem nauczanych. Przypominają się w tym miejscu ubolewania św. Pawła:" Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, świadkiem mi jest w sumieniu Duch Święty: odczuwam ogromny smutek i ustawiczny ból w moim sercu. Gotów byłbym dla braci moich być wyłączony i pozostawać z dala od Chrystusa. Są to przecież rodacy moi według ciała. Izraelici, którzy się cieszą przybranym synostwem i chwałą, i przymierzem, i Prawem, i pełnieniem służby Bożej, i obietnicami" (Rz 9, 1-4). I nieco dalej:" Bracia, naprawdę całym sercem pragnę ich zbawienia i modlę się za nich do Boga. Muszę bowiem przyznać im, że posiadają zapał Boży, ale nie mają dość rozeznania. Oto odrzuciwszy sprawiedliwość Bożą, próbują na jej miejsce wprowadzić własną sprawiedliwość, nie poddając się sprawiedliwości Bożej. A przecież celem Prawa jest Chrystus dający usprawiedliwienie każdemu, kto wierzy" (Rz 10, 1-4). Ale Paweł mimo to stwierdza gdzie indziej:" Właśnie dla owej Ewangelii znoszę ucisk i jestem więziony jak złoczyńca. Ale słowo Boże nie zostało jednak mimo to skrępowane" (2 Tm 2, 9).

Happy end - jak w poprzednich trzech dramatach.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Biskupi wzywają do uwolnienia porwanych seminarzystów

2020-01-17 16:04

[ TEMATY ]

klerycy

porwanie

Nigeria

Vatican News/©yupachingping - stock.adobe.com

Biskupi i księża apelują o uwolnienie czterech seminarzystów porwanych w Kadunie, w Nigerii. Klerycy zostali uprowadzeni w nocy 8 stycznia przez nieznanych sprawców. Miejscowe źródła poinformowały ponadto, że porywacze nawiązali kontakt z ich rodzinami, ale nie żądali okupu.

W związku z licznymi porwaniami i zabójstwami chrześcijan w Nigerii przez islamskich terrorystów, istnieje poważna obawa o życie uprowadzonych. „Czemu świat milczy w obliczu eksterminacji nigeryjskich chrześcijan? Pomóżcie nam!” – apeluje ks. Joseph Bature Fidelis.

Czujemy się bardzo samotni - „Sytuację chrześcijan w Nigerii można śmiało nazwać prześladowaniem, zwłaszcza na północy kraju, gdzie większość stanowią muzułmanie. Od grudnia ubiegłego roku terroryści z Boko Haram działają z jeszcze większą brutalnością. Dowodem na to jest historia dziesięciu chrześcijan porwanych i bestialsko zamordowanych przez to ugrupowanie w Boże Narodzenie. Droga, na której zostali oni porwani, jest dziś właściwie nieprzejezdna dla chrześcijan, jest tam bardzo niebezpiecznie. Dlaczego tak się dzieje? Boko Haram chce kontroli nad regionem i robi wszystko, aby ją zdobyć, dlatego wielu chrześcijan stamtąd wypędzono, a innych zabito. Pilnie potrzebujemy pomocy rządów europejskich i prosimy o modlitwę, ponieważ czujemy się bardzo osamotnieni.“

Czterech uprowadzonych to młodzi studenci pierwszego roku filozofii z seminarium Dobrego Pasterza w Kadunie, w wieku od 18 do 23 lat. Zostali porwani przez kilku uzbrojonych mężczyzn, którzy sforsowali ogrodzenie seminarium i w otworzyli chaotyczny ogień.
Na szczęście obyło się bez ofiar śmiertelnych. Mogło ich być bardzo dużo, bo w seminarium mieszka 268 kleryków.

Porwania chrześcijan w tym rejonie są niestety czymś zwyczajnym. Boko Haram i inne islamskie grupy terrorystyczne używają brutalnych metod, aby umocnić swoją władzę. Chcą zwrócić na siebie uwagę mediów, zasilić szeregi nowymi bojownikami i wymusić pieniądze od rodzin porwanych na prowadzenie terrorystycznej działalności.

CZYTAJ DALEJ

„Życzliwymi bądźmy!” – dziś rozpoczyna się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

2020-01-18 08:46

[ TEMATY ]

ekumenizm

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

Arch.

Pod hasłem „Życzliwymi bądźmy”, zaczerpniętym z Dziejów Apostolskich (Dz 28,2), od 18 a 25 stycznia obchodzony jest na całym świecie – także w Polsce – Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Wierni różnych Kościołów chrześcijańskich spotkają się na ekumenicznych nabożeństwach, modlitwach, konferencjach, koncertach i innych wydarzeniach.

W całej Polsce w tym czasie odbędzie się kilkaset nabożeństw oraz spotkań o charakterze ekumenicznym, z udziałem przedstawicieli różnych Kościołów obecnych w naszym kraju. A zgodnie z ustaleniami podjętymi przez Polską Radę Ekumeniczną (PRE) i Kościół rzymskokatolicki, na nabożeństwa należy zapraszać nie tylko duchownych i wiernych bratnich Kościołów, lecz również zachęcać wiernych własnego Kościoła do udziału w nabożeństwach w świątyniach i kaplicach Kościołów innej tradycji.

- Jedności chrześcijan potrzebuje nie tylko Kościół Chrystusowy, lecz cały współczesny świat - podkreśla w rozmowie z KAI bp Krzysztof Nitkiewicz, przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu.

Jego zdaniem brakuje świadomości ekumenicznej, a jej wzmacnianie jest zadaniem całego Kościoła, w tym świeckich. Przestrzega jednocześnie, by w dialogu ekumenicznym unikać dróg na skróty i uprawiania ekumenizmu na pokaz.

- Musimy więc usunąć uprzedzenie i prosić Chrystusa, aby ukazał nam swoje światło i swoją drogę, którą mamy wspólnie podążać – dodaje bp Nitkiewicz. - Bo naszym zadaniem jest podążanie razem drogami zbawienia ze świadomością, że pod opieką Chrystusa nie zginiemy. Nie trzeba się bać, że różnice, które są między nami stanowią mur, którego nie da się usunąć. Wszystko można pokonać!

W tym roku podczas obchodów Tygodnia Ekumenicznego świętowana będzie 20. rocznica podpisania wspólnej deklaracji o wzajemnym uznaniu chrztu przez Kościoły zrzeszone w Polskiej Radzie Ekumenicznej (PRE) i Kościół rzymskokatolicki. „To było wydarzenie epokowe w polskim ekumenizmie i byliśmy jednym z pierwszych krajów, gdzie podobne porozumienie podpisano”– podkreśla prezes PRE, biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Jerzy Samiec.

W związku z tym centralne nabożeństwo tegorocznego Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan w Polsce odbędzie się 23 stycznia o godz. 18.00 w luterańskim kościele św. Trójcy w Warszawie, tam gdzie 20 lat temu przyjęta została deklaracja o wzajemnym uznaniu chrztu. Homilię wygłosi przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

- W ciągu kolejnych 20 lat od podpisania wspólnej deklaracji o chrzcie nie doczekano się jednak żadnego dokumentu podobnej rangi. Pomimo prac nad dokumentem o małżeństwach mieszanych, nie został on dotąd podpisany – przyznaje bp. Samiec.

Natomiast epokowym wspólnym osiągnięciem jest „Biblia ekumeniczna”, która jest dziełem wielu Kościołów - pierwszym ekumenicznym przekładem Pisma Świętego na język polski. Prace nad nią rozpoczęto w 1994 r. a zakończono w 2018 r.

Bp Nitkiewicz przyznaje w rozmowie z KAI, że jednak wciąż „brakuje nam dostatecznej świadomości ekumenicznej” i apeluje o jej kształtowanie. Z kolei bp Samiec wyjaśnia, że mimo różnic - we współczesnych społeczeństwach, także w Polsce - są olbrzymie przestrzenie, w których chrześcijanie różnych wyznań mogą dawać jasne świadectwo z pozycji wiary. Jako konkretne przykłady wymienia: odpowiedzialność za stworzenie, diakonię, dobre i racjonalne kształcenie, kwestie sprawiedliwości społecznej i seksualności człowieka, odpowiedzialność za zło wyrządzone drugiemu człowiekowi z pozycji władzy, upominanie się o prawa uchodźców i migrantów, ochronę praw mniejszości, sprzeciw wobec przemocy i mowie nienawiści.

W świetle statystyk GUS katolicyzm wyznaje – 86,9% obywateli polskich. Kościół rzymskokatolicki skupia – 86,7%, Polaków, Kościół greckokatolicki – 0,14%, a Kościoły starokatolickie – 0,12%. Prawosławie wyznaje – 1,31% obywateli RP, a protestantyzm – 0,38%. Głównie są to luteranie i ewangelicy reformowani – 0,18%, zielonoświątkowcy – 0,09%, ewangelikalni chrześcijanie – 0,07%, adwentyści i inne grupy – 0,04%.

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan trwa od 18 do 25 stycznia. Termin ten został zaproponowany w 1908 r. przez pioniera ruchu ekumenicznego, Paula Wattsona z USA, aby obejmował czas między dniem wspominającym św. Piotra, a dniem upamiętniającym nawrócenie św. Pawła. Na półkuli południowej, gdzie w styczniu zwykle trwają wakacje, Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan jest zazwyczaj obchodzony w innym terminie, np. w okresie obejmującym święto Pięćdziesiątnicy co również zyskuje rangę symbolu.

W Polsce w przygotowywaniu i obchodach Tygodnia uczestniczy PRE i Kościół rzymskokatolicki. W skład PRE, która formalnie zarejestrowana została w 1946 r., wchodzą: Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, Kościół Ewangelicko-Augsburski, Kościół Ewangelicko-Reformowany, Kościół Ewangelicko-Metodystyczny, Kościół Polskokatolicki, Kościół Starokokatolicki Mariawitów i Kościół Chrześcijan Baptystów.

Od 1975 r. co roku materiały na kolejne obchody Tygodnia Ekumenicznego przygotowywane są przez grupy chrześcijan z poszczególnych krajów i kontynentów. Tegoroczne opracowały Kościoły chrześcijańskie na Malcie. 10 lutego tamtejsi chrześcijanie obchodzą Święto Rozbicia Okrętu św. Pawła. Wspominają wtedy okoliczności, w jakich apostoł Paweł znalazł się na wyspie – burzę, rozbicie się statku i cud ze żmiją (Dz 27,9 – 28,6) – i dziękują za dotarcie wiary chrześcijańskiej na Maltę. Czytanie z Dziejów Apostolskich przeznaczone na ten dzień jest tekstem wybranym na tegoroczny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan.

Po raz dwudziesty trzeci polską wersję materiałów przygotował ekumeniczny zespół redakcyjny, powołany przez Komisję ds. Dialogu między Polską Radą Ekumeniczną a Konferencją Episkopatu Polski. Komisji współprzewodniczą: bp Jerzy Samiec (Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP) i bp Krzysztof Nitkiewicz (Kościół rzymskokatolicki).

Materiały na tegoroczny Tydzień Ekumeniczny rozesłano już do wszystkich polskich diecezji. Teksty można wykorzystać zarówno podczas nabożeństw międzywyznaniowych jak i w ramach nabożeństw jednej tylko konfesji, włączając modlitwy o jedność chrześcijan − na ile to możliwe − do własnych porządków liturgicznych. "Choć wspólnotowa modlitwa o jedność chrześcijan ma charakter uprzywilejowany, to jednak chrześcijanin powinien także modlić się do Ojca, „który widzi w ukryciu” (por. Mt 6,6)" - czytamy we wspólnym opracowaniu Kościołów.

Obchody Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan poprzedza Dzień Judaizmu obchodzony w Polsce 17 stycznia. Wydarzenie przygotowuje Komitet KEP ds. Dialogu Międzyreligijnego.

Z kolei bezpośrednio po Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan, 26 stycznia, Kościół katolicki w Polsce obchodzić będzie 20. Dzień Islamu. Hasło tegorocznego brzmi: „Chrześcijanie i muzułmanie: w służbie powszechnego braterstwa”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję