Reklama

Aspekty

Rodzic – naturalna ochrona przed złem

Z ks. Tomaszem Trębaczem rozmawia Katarzyna Jaskólska

KATARZYNA JASKÓLSKA: – Zapukał ktoś w tym roku do Księdza drzwi, prosząc o cukierki z okazji Halloween?

KS. TOMASZ TRĘBACZ: – Proboszcz! (śmiech)

– Nasza ubiegłoroczna rozmowa o Halloween spotkała się z bardzo pozytywnym przyjęciem. Ale ostatnio przyszła mi do głowy taka myśl, że akurat Halloween nie jest takie najgroźniejsze – z tego względu, że dużo się mówi na ten temat i rodzice wiedzą, że należy być ostrożnym. Co z tą wiedzą zrobią, to już ich sprawa. Natomiast dzieci i młodzi mogą się „zaplątać” w szereg innych spraw, o których rodzice nie mają pojęcia i nie zdążą w porę zareagować.

– Jest takie niebezpieczeństwo, to prawda.

Reklama

– W sklepie mama kupiła dziecku koszulkę, dziecku się podoba, bo ma fajnie ułożone napisy. Nie mają tylko pojęcia, co te słowa znaczą – czy to jednak nie przesada mówić, że już samo noszenie takiego ubrania jest niebezpieczne?

– To pytanie jest bardzo szerokie i trudno o jednoznaczną odpowiedź. Spójrzmy na to jednak z innej strony – dziecko samo nie musi palić papierosów, ale jeśli robi to przy nim jego rodzic czy ktoś dorosły, to już dziecku w jakiś sposób szkodzi, bo ono chcąc nie chcąc wdycha ten dym. Czyli jest w środowisku szkodliwym. Nie musi nawet wiedzieć, że palenie jest niezdrowe, samo nie musi tego robić, a jednak w pewien sposób ponosi konsekwencje złego czynu.
Podobnie wygląda to w sferze magii, okultyzmu, grzechu. Nawet jeśli sami staramy się nie grzeszyć, a nie zareagujemy na grzech innych, to mamy przecież współudział. Tak samo jest z narkotykami czy innymi używkami. Wiele osób mówi, że miękkie narkotyki nie szkodzą. Ale wystarczy popytać terapeutów pracujących z uzależnionymi; każdy powie, że miękkie narkotyki to tylko punkt wyjścia do gorszych rzeczy, większego zniewolenia.
Jak widzimy – zaczyna się dość niewinnie.

– No ale żeby głupi napis na koszulce...?

– Współczesnemu człowiekowi, który często nie jest zakorzeniony w Chrystusie, ciężko jest mieć wyostrzone „radary duchowe” i „szeroko otwarte oczy”, żeby widzieć i właściwie oceniać to, co do niego dociera. A niestety, pewne znaki czy symbole działają niezależnie od naszej woli czy świadomości. Samo słowo „simbolon” czy „simbolein” oznacza „związanie”. A więc już sam symbol „związuje” – w sensie odnosi – mnie bądź też utożsamia z jakąś konkretną rzeczywistością. Kiedy noszę na szyi poświęcony krzyżyk, ten znak (symbol) odnosi mnie do konkretnej rzeczywistości – przypomina mi o odkupieniu, jakiego Chrystus dokonał na krzyżu. Zakładając krzyżyk czy medalik, utożsamiam się z tym, co z owym znakiem się łączy. W ten sposób otwieram „furtkę duchową”, daję przyzwolenie na działanie łaski Bożej. To nie jest tylko zewnętrzny znak bycia chrześcijaninem. Nawet jeśli w danym momencie tej łaski nie czuję, nie widzę, to nie mogę powiedzieć, że ona nie działa. Na podobnej zasadzie „obwieszanie” się symbolami czy znakami magicznymi, czy takimi, których nie znamy, sprawia, że możemy otwierać się na działanie jakiejś mocy, czegoś, co ten znak, symbol wyraża. Jakiej? Nie wiemy.

– No dobrze, ale jak zwykły człowiek ma się w tym odnaleźć? Kiedy na koszulce jest smok z bajki, to w porządku, ale kiedy jest namalowany realistycznie, ze szczegółami i do tego jeszcze w ciemnych barwach, to już się słyszy uwagi, że to na pewno może być coś wspólnego z okultyzmem. Jak nie dać się zwariować?

– Tu granica jest bardzo cienka. To tak jak z nożem – możesz nim posmarować chleb i dać głodnemu, a możesz zrobić nim komuś krzywdę. Wszystko zależy od intencji osoby, która projektowała, tworzyła dany znak. Smok na koszulce może być tylko smokiem na koszulce, i niczym więcej. Może też być to odwołanie do jakiejś rzeczywistości demonicznej. Dlatego rozsądny człowiek, troskliwy i czujny rodzic, dowie się najpierw, o co chodzi...
Nie chodzi o to, żeby wszędzie widzieć diabła! Trzeba być po prostu czujnym. Szatan szuka okazji, by przemycić zło, i chce to czynić pod płaszczykiem niewinności.

Reklama

– Ale przyzna Ksiądz, że niektórzy są czujni aż do przesady. I tak się jakoś składa, że lubią swoimi przemyśleniami dzielić się z bliźnimi, nieustannie strasząc demonami i piekłem. Potrafią zauważyć zło nawet w tym, że ktoś ubiera się na czarno. A przecież sam Ksiądz niejednokrotnie powtarzał, że jeśli ktoś się modli i korzysta z sakramentów, to nie musi się bać.

– Ja też czasem ubieram się na czarno... (śmiech). Niezależnie od tego, co mówią różni ludzie, musimy przyjąć podstawową prawdę – jest Boża łaska. Wszyscy w jakimś stopniu stykamy się ze złem, choćby dlatego, że wszyscy jesteśmy kuszeni. Ale jeśli jestem przy Bogu, to zło nie może mnie skrzywdzić, chyba że sam zacznę go szukać i wystawiać się na jego działanie. Można to porównać do żywego organizmu. Silny i zdrowy organizm zwalczy zarazki, organizm osłabiony natomiast jest podatny na każdą, najmniejszą nawet chorobę, ona go wyniszcza.
Ważne jest, by tego, co może być groźne, nie rozmiękczać, nie bagatelizować, nie mówić, że to tylko taka zabawa... Sądy trzeba wydawać ostrożnie, ale na podstawie faktów. Jeśli widzę, że na płycie zespołu muzycznego są symbole odwołujące się wprost do satanizmu, jakichś subkultur, to muszę się zastanowić, czy naprawdę chcę tego słuchać i po co. Ale nie wrzucajmy do jednego worka wszystkich grup heavymetalowych, bo wiele z nich nie ma nic wspólnego z satanizmem, tylko zwyczajnie grają ciężką muzykę.

– Muzyka to kolejna sprawa, o którą wielu rodziców toczy boje z dziećmi. Nastolatek ma na ścianach dziwne plakaty, na palcach i na szyi nosi jakieś symbole, słucha ryku itd. To co ma rodzic zrobić? Zerwać mu z palców te pierścionki i wyrzucić do kosza? Spalić płyty?

– Absolutnie nie. Po pierwsze trzeba sprawdzić, czego słucha. I jeżeli rzeczywiście są to znaki mogące wzbudzić niepokój, to z młodym człowiekiem trzeba rozmawiać, a nie niszczyć jego rzeczy. I tu pojawia się ważna kwestia – rodzice, którzy dobrze wychowują swoje dziecko, mają z nim dobry kontakt, wspólne rozmowy na różne tematy są w ich domu czymś normalnym, tacy rodzice mają większą szansę na to, że dziecko, nawet jeśli otarło się o zło w różnej postaci, wyjdzie z tego bez większych problemów. Domy, w których mówi się o miłości, w których są przebaczenie, modlitwa, żywa wiara, w których każdy potrafi powiedzieć „przepraszam”, to środowiska, gdzie wzrastają silni ludzie. I takiemu nastolatkowi można zaufać, że nawet jeśli słucha takiej muzyki, to tylko dlatego, że podobają mu się takie dźwięki, to brzmienie, ten rytm, a nie wciąga go to w żadną subkulturę albo filozofię czy różne pułapki sekt.

– No właśnie – sekty. Mimo że ostatnio jakoś rzadziej się o nich słyszy, to przecież nie przestały istnieć.

– Młody człowiek często trafia do sekty, bo np. brakuje mu poczucia akceptacji. I jeżeli już dochodzi do takiej sytuacji, rodzice muszą być niezwykle delikatni. Krzykiem ani zakazami niczego nie zdziałają. Prawdopodobnie będą też musieli skorzystać z pomocy specjalistów. Podstawowym działaniem zatroskanego rodzica jest rozmowa. Im więcej pyta o nowych znajomych, o nowy styl ubierania się, nagłą zmianę zachowania itp., tym większa szansa, że uchroni swoje dziecko przed złem sekty czy innej subkultury.

– A jeśli maturzysta oznajmi, że od dzisiaj praktykuje wschodnie techniki medytacyjne, bo to pomaga mu skupić się na nauce? Albo opanować stres? Nauka to dobry argument, żeby zbić z tropu rodziców...

– Cudze chwalicie... W Kościele, w katolicyzmie też mamy wiele form medytacji. Myślę, że wiele osób sięga do innych religii, bo nie ma pojęcia o bogactwie chrześcijaństwa. I tu chyba jest rozwiązanie, bo jeżeli zaczniemy się interesować tym, co nam oferuje Pan Bóg poprzez Kościół, to nie będziemy już chcieli fascynować się czymś z zewnątrz. To, co mamy, wystarczająco nas zachwyci i przyciągnie. Tu jest jeszcze inny problem, inne niebezpieczeństwo. W religiach wschodu mamy do czynienia z różnym od chrześcijańskiego światopoglądem, inną koncepcją Boga, wszechświata, stworzenia itp. Jest to nie do pogodzenia z myślą chrześcijańską. Zanika granica pomiędzy Stwórcą a stworzeniem, jest mowa o autozbawieniu, nie ma potrzeby łaski, a poprzez konkretne techniki człowiek sam osiąga doskonałość. Gdzie tu miejsce dla prawdziwego Boga?

– Więc już w skrócie – jak chronić dzieci i młodzież przed złem?

– Żywa wiara współczesnej rodziny, wspólna modlitwa, wspólny stół, wspólne rozmowy, wspólne świętowanie niedzieli. Współczesna rodzina musi praktykować swoją wiarę, rozwijać duchowość, pogłębiać wiedzę religijną. Inaczej nie ostoi się w zlaicyzowanym świecie. Musi żyć i być silna Bogiem.

* * *

Ks. Tomasz Trębacz
doktor teologii dogmatycznej, notariusz Kurii Biskupiej w Zielonej Górze, redaktor naczelny Pisma Urzędowego Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej Ecclesiastica, notariusz w procesie beatyfikacyjnym sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty. Autor książek: „Szatan jako źródło zła. Studium dogmatyczno-pastoralne”, „Być człowiekiem pełniej – w pismach E. Stein”, „Zrozumieć zmartwychwstanie. Studium fundamentalno-dogmatyczne”, „Rytuał peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego”, „Modlitewnik pielgrzyma”, „Magia – co o niej wiemy”

2014-11-13 10:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Odłóż smartfon i żyj

Niedziela częstochowska 26/2020, str. VIII

[ TEMATY ]

zagrożenia

bezpieczeństwo

policja

smartfon

Paweł Dudzik

Od lewej: nadkom. Grażyna Dudek, podinsp. Rafał Zemła i asp. sztab. Tomasz Gromek

Od lewej: nadkom. Grażyna Dudek, podinsp. Rafał Zemła i asp. sztab. Tomasz Gromek

Ruszyła kampania profilaktyczna „Życie jest przed Tobą, nie w smartfonie”, organizowana przez Komendę Miejską Policji i Zakład Gospodarki Mieszkaniowej TBS.

Jej celem jest zapobieganie wypadkom w ruchu drogowym i w gospodarstwach rolnych, szczególnie z udziałem dzieci i młodzieży, spowodowanym korzystaniem ze smartfona. Szczegóły organizatorzy przedstawili 16 czerwca podczas konferencji prasowej.

– Nieodpowiednie korzystanie ze smartfona niesie ze sobą liczne zagrożenia – powiedziała nadkom. Grażyna Dudek – zastępca komendanta miejskiego policji w Częstochowie. – To bardzo ważny temat, a kampania jest odpowiednia na nasze czasy. Trzeba zapobiegać zagrożeniom – dodała.

Zastępca naczelnika Wydziału Prewencji KMP w Częstochowie podinsp. Rafał Zemła przedstawił niepokojące statystyki. Co dziesiąty uczeń przyznaje, że nie rozstaje się ze smartfonem; pierwszą czynnością po przebudzeniu co drugiego ucznia jest sięgnięcie po telefon; co trzecie dziecko w przedziale wiekowym 8-15 lat uważa, że jest uzależnione od portali społecznościowych, a co czwarte przyznaje, że jest uzależnione od smartfona.

– Korzystanie ze smartfonów 2-krotnie zwiększa ryzyko spowodowania wypadku – przestrzegał z kolei asp. sztab. Tomasz Gromek, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Częstochowie. Przypomniał również, że przepis zabrania kierującemu pojazdem już samego trzymania w ręku telefonu komórkowego podczas jazdy. – Dotyczy to wszystkich kierujących, również rowerzystów. Wielu o tym zapomina – powiedział.

Jednym z elementów kampanii jest konkurs literacki dla dzieci i młodzieży „Bezpieczne wakacje bez smartfona”. Uczestnicy piszą wiersz, opowiadanie lub bajkę. Regulamin jest dostępny na stronie: www.czestochowa.slaska.policja.gov.pl .

– Kampania doskonale wpisuje się w przedmiot naszej działalności, ponieważ jej istotnym elementem jest również prewencja – powiedział dyrektor KRUS w Częstochowie Piotr Dobosz. Podkreślił, że w ciągu ostatnich 10 lat liczba wypadków w gospodarstwach rolnych na terenie województwa śląskiego zmniejszyła się o ponad 33%, a w 2019 r. częstochowski oddział KRUS przeszkolił w zakresie bezpieczeństwa pracy rolnej 20 tys. osób.

W ramach kampanii „Życie jest przed Tobą, nie w smartfonie” zostały przygotowane spoty – radiowe i w formie wideo.

Kampania przebiega pod patronatem prezydenta Częstochowy. Jednym z jej patronów jest Tygodnik Katolicki Niedziela.

W 2019 r. na przejściach dla pieszych w całej Polsce doszło do 2864 wypadków, w których zginęło 190 osób, a 2790 zostało rannych. Co czwarty wypadek drogowy spowodowany jest przez korzystanie z telefonu komórkowego.

W minionym roku doszło również do 12 909 wypadków przy pracy rolniczej. Większość z nich była spowodowana niezachowaniem należytej ostrożności, m.in. przez korzystanie ze smartfona.

CZYTAJ DALEJ

Niedzielski: chcemy, by w ferie wszyscy zostali w domu

2020-11-23 09:25

[ TEMATY ]

ferie

koronawirus

yanlev/fotolia.com

Chcemy, by w ferie wszyscy zostali w domu - powiedział w poniedziałek minister zdrowia. Dopytywany, czy to oznacza, że do 17 stycznia, czyli do końca ferii, będą zamknięte wszystkie hotele, pensjonaty i kwatery prywatne, odpowiedział: "Tak, taki jest plan".

W sobotę premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że zawieszenie zajęć stacjonarnych w szkołach będzie przedłużone do 23 grudnia. Następnie między 23 grudnia a 4 stycznia w szkołach jest przerwa świąteczna, a po niej mają być ferie zimowe w jednym terminie dla uczniów w całym kraju - od 4 do 17 stycznia.

Minister zdrowia pytany był w poniedziałek w RMF FM, czy jest to już ostateczna decyzja. "To jest decyzja, która już zapadła" - odpowiedział szef resortu zdrowia.

"Chcemy, żeby w ferie wszyscy zostali w domu, żebyśmy spędzili je tak na prawdę wydłużając pewien czas obostrzeń, kwarantanny, czy izolacji, która sobie sami narzuciliśmy i w tym sensie chcemy po prostu wydłużyć ten okres, który początkowo zdefiniowaliśmy sobie do końca Świąt (Bożego Narodzenia - PAP), ale właśnie go wydłużyć po to, żeby nie rozpoczynać nauki, żeby tę naukę być może rozpocząć po 18 stycznia, zaczynając oczywiście od tych klas najmłodszych. To jest wszystko budowanie takiej bezpiecznej sytuacji" - powiedział Niedzielski.

Dopytywany, czy oznacza to, że w optymistycznym wariancie uczniowie najmłodszych klas mogliby wrócić do szkół po 17 stycznia, odpowiedział, że "w najoptymistyczniejszym wariancie". Zwrócił też uwagę, że do tego czasu są jeszcze prawie dwa miesiące.

Pytany zaś o ferie, wskazał: "Nie wyobrażamy sobie sytuacji, że mamy pewien reżim, a potem puszczamy wszystkich na ferie, ludzie jeżdżą po Polsce, zarażają się, jest dużo interakcji, przebywają w hotelach. Dokonujemy jakiegoś wysiłku i potem tak po prostu marnujemy".

Odniósł się także do wypowiedzi, czy to oznacza, że do 17 stycznia, czyli do końca ferii, będą zamknięte wszystkie hotele, pensjonaty i kwatery prywatne. "Tak, taki jest plan" - odpowiedział.

W sobotę premier na konferencji prasowej poinformował, że hotele pozostaną zamknięte do 27 grudnia.

Zgodnie z obecnymi obowiązującymi obostrzeniami do 29 listopada hotele są dostępne wyłącznie dla gości będących w podróży służbowej, zawodników będących na zgrupowań i zawodach sportowych, osób wykonujących zawód medyczny oraz dla pacjentów i ich opiekunów, jeżeli konieczność zapewnienia im zakwaterowania wynika z warunków określonych dla danego świadczenia opieki zdrowotnej (np. pacjenci onkologiczni i dializowani oraz mali pacjenci przebywający pod opieką osób dorosłych). (PAP)

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

dsr/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Przew. sejmowej komisji zdrowia: prezydencki projekt ws. aborcji wymaga doprecyzowania

2020-11-23 16:30

[ TEMATY ]

aborcja

Andrzej Duda

Adobe.Stock

Przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Tomasz Latos zwrócił się do Biura Analiz Sejmowych o ekspertyzę projektu nowelizacji przepisów dotyczących aborcji, zgłoszonego przez prezydenta Andrzeja Dudę.

- W moim przekonaniu, trzymając się kwestii związanych z wadami letalnymi, należałoby doprecyzować to, co zostaje po wyroku TK, a nie w inny sposób dopisywać de facto to samo, co zostało wykreślone – powiedział KAI poseł Latos.

Łukasz Kasper (KAI): Czy do komisji zdrowia wpłynął już projekt prezydenta Andrzeja Dudy dotyczący nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży?

Tomasz Latos (PiS), przewodniczący sejmowej komisji zdrowia: Tak, wpłynął. Ten projekt został skierowany przez panią marszałek Sejmu do dwóch komisji: zdrowia oraz sprawiedliwości i praw człowieka.

KAI: W najbliższym czasie komisje na połączonym posiedzeniu zajmą się tym projektem?

- Procedura jest następująca. Po pierwsze, musi to być posiedzenie połączonych komisji. Po drugie, oczywiście w porozumieniu z przewodniczącymi obu tych komisji ich posiedzenia zwołuje teraz pani marszałek Sejmu. Tak jest od początku pandemii. Proszę więc co do terminów zwracać się ewentualnie do pani marszałek.

Jednocześnie wystąpiłem do Biura Analiz Sejmowych o stosowną ekspertyzę tego projektu. I tutaj pojawił się pewien problem. Zna go już pani marszałek. W sytuacji, kiedy nie mamy opublikowanego wyroku Trybunału Konstytucyjnego i nie znamy jego uzasadnienia, trudno ten projekt ocenić pod względem prawnym. Nie wiem, jaka będzie ocena marszałek Sejmu, jeżeli chodzi o zwołanie komisji oraz jaka będzie ocena przewodniczącego [komisji sprawiedliwości i praw człowieka, Marka] Asta. Ja nie jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, że procedując nad tym projektem należy mieć w ręce uzasadnienie do wyroku TK.

KAI: Przewodniczący Ast mówi to samo, co pan - bez zapoznania się z uzasadnieniem wyroku TK nie ruszą prace w komisjach.

- No to trudno cokolwiek przyjmować, jeżeli my nie wiemy, jaka jest ocena i podjęta decyzja Trybunału Konstytucyjnego.

KAI: Publikacja wyroku w Dzienniku Ustaw należy do Rządowego Centrum Legislacji...

- Ja nie wiem, czy jest uzasadnienie, więc proszę mnie o to nie pytać. Nie mam tu stosownej wiedzy. W ogóle uważam, że ten prezydencki projekt tak czy inaczej należałoby poprawiać czy doprecyzować, natomiast oczywiście jest to tym bardziej uwarunkowane tym, co otrzymamy od Trybunału Konstytucyjnego.

KAI: Czy w partii rządzącej jest jakakolwiek dyskusja nad potrzebą opublikowania orzeczenia w Dzienniku Ustaw?

- Proszę w tej sprawie kierować pytania przede wszystkim do pana premiera czy też do władz partii bądź klubu.

KAI: A pan jako przewodniczący jednej z komisji czekających na uzasadnienie wyroku TK nie kierował takich zapytań wewnątrz partii? Nie chciałby pan, aby ta sprawa ruszyła?

- Ja bym chciał móc dobrze wywiązać się z zadania, które przez marszałek Sejmu zostało mi powierzone. Ale żeby to móc zrobić, musimy mieć określone dane prawne, aby podejmować decyzje. Mogę podać pierwszą wątpliwość, która mi przychodzi do głowy. Mianowicie nie wiem, czy projekt prezydencki nie powinien być skoncentrowany wokół tego, co zostało jako możliwość po wyroku TK, czyli raczej koncentrować się być może na doprecyzowaniu zagrożenia życia i zdrowia kobiety, a nie mieć sytuacji takiej, że Trybunał skreśla pkt 2, to my dopisujemy 2a) w dość podobnym brzmieniu. Do tego to się mniej więcej sprowadza. Tym bardziej więc potrzebne jest uzasadnienie do wyroku TK. W moim przekonaniu, trzymając się tych kwestii związanych z wadami letalnymi, należałoby raczej doprecyzować to, co zostaje po wyroku TK, a nie w inny sposób dopisywać de facto to samo, co zostało wykreślone. Potrzebne jest uzasadnienie, a później ocena Biura Analiz Sejmowych. Mówię to z perspektywy lekarza, a nie prawnika.

KAI: Realistycznie patrząc, według pana, orzeczenie TK zostanie w najbliższym czasie opublikowane?

- Ja nie lubię spekulować lub domniemywać, więc proszę nie kierować takich pytań do mnie tylko do osób, które takie decyzje podejmują.

Rozmawiał Łukasz Kasper

---

Zgłoszenie przez prezydenta RP projektu nowelizacji ustawy z 1993 r. jest następstwem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 22 października uznającego za niezgodną z Konstytucją RP jedną z trzech przesłanek, które zezwalały na legalną aborcję w Polsce. Wyrok TK wywołał olbrzymie społeczne emocje oraz falę protestów.

Projekt został skierowany 2 listopada do konsultacji w Biurze Legislacyjnym Sejmu RP oraz w celu uzyskania opinii prawnej m.in. w Sądzie Najwyższym, Prokuratorii Generalnej, Naczelnej Radzie Adwokackiej, Krajowej Radzie Radców Prawnych i Naczelnej Radzie Lekarskiej.

Prezydent w projekcie zaproponował dodanie punktu do art. 4a. 1. ustawy z 1993 roku, który mówi, że aborcja może być dokonana wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:

1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,

2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,

3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

Proponowany przez Andrzeja Dudę punkt 2a), dodany w ust. 1 po punkcie 2, brzmi:

"badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne".

Z kolei sam pkt 2, odnoszący się do zakwestionowanej przez TK przesłanki, został zastąpiony literą "pkt 2a".

W uzasadnieniu projektu napisano, że przewiduje on "wprowadzenie, zgodnej z zasadami Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, nowej przesłanki warunkującej możliwość przerwania ciąży w przypadku wystąpienia u dziecka tzw. wad letalnych".

"Podkreślenia wymaga, że tzw. wady letalne będą jedynymi wadami, których wystąpienie będzie uprawniało do podjęcia decyzji o przerwaniu ciąży. Przerwanie ciąży nie będzie natomiast możliwe w przypadku wystąpienia u dziecka innego rodzaju wad rozwojowych" - napisano.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję